Dodaj do ulubionych

.....rysa na szkle......

16.10.02, 09:54
no wlasnie - pamietacie ta piosenke???...
ja caly czas mam ja w glowie, bo to jakby o mnie:"czego wciaz mi brak, co tak
cenne jest"
w sumie nie moge narzekac,wrocilam z zagranicy, mialam wiele ofert pracy,
zdecydowalam sie na jedna-dobre stanowisko, ciekawa praca,a co za tym idzie
dobra sytuacja materialna,poznalam fajnego, silnego faceta - i wlasnie tu
zaczal sie problem.
oboje bardzo duzo pracujemy, jestesmy pozajmowani.Ja chyba sie zakochalam a
on..no coz..twierdzi, ze mu zalezy, ale mi jakos ciezko w to uwierzyc!
nie ma dla mnie czasu, nie umie powiedziec nic milego(twierdzi ze nie jest
wylezny),drazni mnie jego olewanie mnie, bo nie umiem sobie pozwolic na taki
luksus : )))
nie wiem co robic...gubie sie i ja jeszcze niedawno wiecznie usmiechnieta i
pelna energii staje sie ponura, znerwicowana.
poza tym wiem ze jest ktos kto mnie kocha, zalezy mu, ale niestety zostal
przeze mnie kiedys skrzywdzony-moj byly...
moj obecny mezczyzna zmusza mnie , ze bym padla na kolana i szla blagac
mojego bylego o przebaczenie zeby do mnie wrocil...

moze jest ktos w podobnej sytuacji?
co mam zrobic?
dac mu jeszcze szanse, skoro twierdzi ze mu zalezy?

gubie, gubie, gubie sie w tym wszystkim!!!

"obcy ludzie tak zazdroszca mi...
Obserwuj wątek
    • Gość: Facet Re: .....rysa na szkle...... IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 16.10.02, 10:10
      Puk puk (pukam w Twoja pusta glowke) opamietaj sie. Jakby mu zalezalo to by
      zachowywal sie inaczej. Pewnie jestes dla niego kims do kogo bedzie sie mial
      ewentualnie wyplakac, pewnie raz na 5 lat. Kup mu psa i olej go.
      • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 10:16
        ma juz psa : )))
        nie wiem, to nie jest takie proste, w koncu gdyby mnie tak totalnie olewal, to
        po co by dzwonil,przychodzil, zabieral na imprezy...
        chyba prosciej jest postawic sprawe jesno i nie tracic czasu z niewlasciwa
        kobieta!
        a jednak ... " czego wciaz mi brak co tak cenne jest..."

        moze ja egoistak, egocentryczka, nie moge przezyc ze nie jestem centrum jego
        swiata...moze...
        • Gość: facet Re: .....rysa na szkle...... IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 16.10.02, 10:21
          Wierz mi, gdybym ja sie w kims zakochal to ten ktos mialby "przerabane" w
          sensie pozytywnym. A na imprezy nie chodzi sie samemu dlatego zabiera Ciebie.
          • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 10:31
            dolujesz mnie...
            a i tak jestem powaznie zdolowana~!~!
            ja nie wiem czy on sie zakochal, ja tylko chce zeby mu zalezalo...nie chce
            obietnic...nie potrzebuje tego!

            wlasnie zadzwonil-moze powaznie z nim pogadam- niech powie na czym stoje i
            wtedy sie zdecyduje co dalej!???moze to jest najlepszy pomysl???

            kurcze jak ja sie z tym mecze...
            ma to wplyw na moja prace...a praca dla nas obojga jest najwazniejsza!

            ale dzieki forum troche mi lepiej!
            • Gość: facet Re: .....rysa na szkle...... IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 16.10.02, 10:37
              Praca nie powinna byc najwazniejsza ! Jest wazna ale nie az tak zeby nie miec
              czasu ze soba rozmawiac. Nie mam zamiaru Cie dolowac ale zastanawialas sie jak
              on bedzie z Toba rozmawial za kilka lat ? Zastanow sie bo szkoda bedzie czytac
              za rok lub dwa Twoj kolejny watek na tym forum pt "popelnilam blad".
              • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 10:54
                Gość portalu: facet napisał(a):

                > Praca nie powinna byc najwazniejsza ! Jest wazna ale nie az tak zeby nie miec
                > czasu ze soba rozmawiac. Nie mam zamiaru Cie dolowac ale zastanawialas sie
                jak
                > on bedzie z Toba rozmawial za kilka lat ? Zastanow sie bo szkoda bedzie
                czytac
                > za rok lub dwa Twoj kolejny watek na tym forum pt "popelnilam blad".

                "popelniaj bledy i naprawiaj je"
                kurcze nie wiem,mam meetlik...
                ale dzieki wielkie za kazde slowo....
                dzieki!!!
    • constance Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 10:41
      zabina napisał(a):

      > poza tym wiem ze jest ktos kto mnie kocha, zalezy mu, ale niestety zostal
      > przeze mnie kiedys skrzywdzony-moj byly...
      > moj obecny mezczyzna zmusza mnie , ze bym padla na kolana i szla blagac
      > mojego bylego o przebaczenie zeby do mnie wrocil...

      Czy Twój obecny mężczyzna jest normalny? zmusza Cię, żebyś wróciła do swojego
      byłego??? A cóż to za nowa perwersja? Daruj go sobie, nie tak się wyraża
      zaangażowanie. Jeżeli traktowałby Cię poważnie, nie przyszłoby mu coś takiego
      do glowy, bo nie chciałby Cię stracić.

      • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 10:53
        constance napisała:

        > zabina napisał(a):
        >
        > > poza tym wiem ze jest ktos kto mnie kocha, zalezy mu, ale niestety zostal
        > > przeze mnie kiedys skrzywdzony-moj byly...
        > > moj obecny mezczyzna zmusza mnie , ze bym padla na kolana i szla blagac
        > > mojego bylego o przebaczenie zeby do mnie wrocil...
        >
        > Czy Twój obecny mężczyzna jest normalny? zmusza Cię, żebyś wróciła do swojego
        > byłego??? A cóż to za nowa perwersja? Daruj go sobie, nie tak się wyraża
        > zaangażowanie. Jeżeli traktowałby Cię poważnie, nie przyszłoby mu coś takiego
        > do glowy, bo nie chciałby Cię stracić.
        >


        nie , nie tak!!!!!
        moj obecny zmusza mnie swoim zachowaniem, udowadnia mi , ze to nie to!
        teraz zaczynam dostrzegac jak bylo super w tym poprzednim zwiazku...
        zaczynam sie zasatnawiac czy nie powinnam wrocic do bylego!

        kurcze bez takich perwrsji...gdyby tak zrobil to bylaby od razu intensywna
        terapia, bo niestety ja tez jestem silna kobieta....
    • fondue Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 11:07
      polecam wątek "dlaczeko kobiety wolą sqrwieli"
      a poza tym z twoich wypowiedzi w innym wątku wynika, że nudzą cię ciepli
      faceci, więc gdzie problem?

      i chciałabym i się boję...
      • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 11:13
        gdzie jest ten watek???

        cieple kluchy mnie nudza, ale wymagam odrobiny ciepla i zainteresowania...
        nie interesuja mnie obietnice na cale zycie, oswiadczyny, sluby, dzieci i takie
        tam...zyje tym co teraz i tu...

        chce zeby mi udowodnil, ze mu zalezy....jak od niego to wyciagnac???skoro mowi
        cos a robi zupelnie cos innego?
        ile moze zwalac na prace?
        • fondue Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 11:32
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=343&w=3229263
          to ten wątek

          i nikt nie mówi o ciepłych kluchach, a skoro nie chcesz faceta na całe życie to
          dzisiaj ten, a jutro inny
          stawiając tak sprawę idź na ilość, nie jakość
          a poza tym wróć do poprzedniego, jak wart zachodu
          a tego kopnij w zad, bo nie dojrzał do deklaracji
    • fnop Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 11:11
      sorry, ale będę chyba okrutny; to mi nie wygląda na głębokie uczucie, ani z
      Twojej ani tym bardziej z jego strony; to raczej jakas urażona duma, gra
      ambicji, walka o kontrolę, dominację ; jesteś chyba daleko od swoich uczuć,
      skoro twierdzisz, ze praca jest dla ciebie i niego najwazniejsza (ja też tak
      kiedys rozumowalem, teraz jestem samotny - patrz wątek Pustka w życiu 35 latka);
      argument o zabieraniu na imprezy to może dobry dla nastolatek ...
      twierdzisz, że jest ktoś, kto Cię kocha, ale kogo zraniłaś - za mało o tym
      piszesz, ale być może tu jest coś głębszego, ale jednocześnie zaznaczasz, że
      powrót do niego oznaczałby dla Ciebie padnięcie na kolana i prośbę
      przebaczenie; więc Ty chyba nic do niego nie czujesz; albo chora ambicja
      niweczy coś pięknego;

      myślę, że ty sama jeszcze nie wiesz, czego tak na prawdę potrzebujesz; może
      warto trochę zbastować z tą pracą i zastanowić się mad sobą;
      • zabina Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 11:17
        fnop napisał:

        > sorry, ale będę chyba okrutny; to mi nie wygląda na głębokie uczucie, ani z
        > Twojej ani tym bardziej z jego strony; to raczej jakas urażona duma, gra
        > ambicji, walka o kontrolę, dominację ; jesteś chyba daleko od swoich uczuć,
        > skoro twierdzisz, ze praca jest dla ciebie i niego najwazniejsza (ja też tak
        > kiedys rozumowalem, teraz jestem samotny - patrz wątek Pustka w życiu 35
        latka)
        > ;
        > argument o zabieraniu na imprezy to może dobry dla nastolatek ...
        > twierdzisz, że jest ktoś, kto Cię kocha, ale kogo zraniłaś - za mało o tym
        > piszesz, ale być może tu jest coś głębszego, ale jednocześnie zaznaczasz, że
        > powrót do niego oznaczałby dla Ciebie padnięcie na kolana i prośbę
        > przebaczenie; więc Ty chyba nic do niego nie czujesz; albo chora ambicja
        > niweczy coś pięknego;
        >
        > myślę, że ty sama jeszcze nie wiesz, czego tak na prawdę potrzebujesz; może
        > warto trochę zbastować z tą pracą i zastanowić się mad sobą;

        dzieki za te slowa--bardzo madre, przede wszystkim te o tej walce o dominacje,
        kontrole...

        a praca, jest najwazniejsza- jak na razie dla mnie- daje mi niesamowita
        satysfakcje zrealizowania sie, wykorzystania wiedzy na zdobycie ktorej
        poswiecilam tak wiele...


        LUDZIE..DZIEKI ZA ODZEW NA TYM FORUM.nawet nie wiecie jak mi pomagacie!
        dzieki
        • constance Re: .....rysa na szkle...... 16.10.02, 14:36
          Rozumiem, że nie pytasz nas w zasadzie o to, czy zostawić swojego faceta, czy
          nie...?
          Jeżeli deklarujesz, że najważniejsza jest w Twoim życiu praca (i w jego życiu
          też), to może zrób(cie) sobie jakąś listę priorytetów? Może jest tak, że
          priorytetem absolutnym jest praca i samorealizacja, potem długo długo nic i na
          końcu ewentualnie związek z kimś? To jest dokładnie to, co masz teraz. Tak
          traktujesz kogoś, więc i Ciebie ktoś tak traktuje. Taki widzisz model związku,
          i taki tworzysz z osobą do siebie podobną.
          Mam odczucie, że jesteś nastawiona na to, żeby brać. A bycie z kimś to także
          dawanie...
          Gdybym zorientowała się, że dla osoby z którą jestem, praca jest absolutnie
          najważniejsza i że taki ogrom poczucia własnej wartości z niej czerpie, to
          porządnie bym się zastanowiła, co mi to w przyszłości przyniesie. I na pewno
          byłabym bardzo ostrożna zaangażowaniem uczuciowym. Może ktoś tak odbiera Ciebie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka