Dodaj do ulubionych

Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiach?

05.12.05, 13:58
Czy możecie napisac jak sie na to zapatrujecie jak to jest u Was?Gdzie Wasze
dzieci będą po studiach?Jestem matką /jedynej/córki która studiuje i
oswiadczyła mi ze ona do tej "dziury"nigdy nie wróci.Było to dla mnie bardzo
przykre,że właśnie tak powiedziała.Pomimo ze jest zwiazana z domem to" chce
sie wyrwać z tej dziury" Mieszkamy w 35 tys.miasteczku.Ona studiuje wiadomo w
wiekszym miescie.
Pomagamy,utrzymujemy ją z wczesniejszych małych oszczedności bo bardzo
pragniemy zeby te studia skończyła.Obecnie stracilismy prace wiec jest nam
bardzo trudno.Kiedyś marzyłam zeby ona wróciła zebyśmy byli blisko
siebie/moze my jej bedziemy potrzebni a może kidys ona nam-tego nikt nie
przewidzi/
tymbardziej że miałaby mieszkanie na miejscu po babci,które wypada
sprzedać.Ja
opiekuje sie obecnie swoja chora mamą /myśle że to mój obowiazek jakiś dług
wdzęczności wobec rodziców/ i myślałam że kiedys córka zrobi tak
jak ja.Jednak widze że na to nie moge liczyć,wiem nie mogę mieć
tak "wygórowanych wymagan",wiem ze dzieci nie chowa sie dla siebie,to wszystko
prawda,ale....... A jak to jest u Was???

Obserwuj wątek
    • merwinka Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 14:56
      Ewax100
      Twoja córka jest odrębną jednostką, jest dorosłym człowiekiem, nie możesz
      myśleć o niej jak o swojej własności, tylko dlatego, że ją urodziłaś i
      wychowałaś. Ty tez jestes dorosłym człowiekiem i powinnaś inwestowac swoją
      energię we własne sprawy i zainteresowania. Nie wymagaj od córki, żeby była
      Twoją pielęgniarką. Jesli ja dobrze wychowałas, to ona zapewne pomoże Ci w
      każdej potrzebie. Nie rujnuj jej życia, pozwól jej budować szczęście po
      swojemu! Bo inaczej skrzywdzisz i ją, i siebie.
      Twoja postawa jest niedojrzala i warto popracowac nad tym, żeby coś pozmieniać
      w relacji z córką, bo inaczej będzie między Wami tylko gorzej.
      Nie obraź się tylko,
      pozdrawiam serdecznie!
      m.

      • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 15:51
        Zle mnie zrozumiałas kto tu mówi o tym ze licze na to zeby sie ktos mna
        opiekował?ze chce mieć pielęgniarkę ?pisałam tylko że ja sie opiekuje moja mamą
        i uważam ze to jest moim obowiązkiem,powinnością.A swoją droga chciałabym
        doczkac chwili żeby na starośc miał mi kto jesli nie podac szklanki wody to
        choc usłyszeć dobre słowo-czy to dla Ciebie nie ważne?I wcale nie myslałam
        egoistcznie wrecz odwrotnie-wiadomo jak rodzina jest blisko to może służyć
        wzajemną pomoca nawet i w opiece nad dziecmi i zbliza sie do siebie a nie
        dzieli i po czasie staje sie dla siebie jak obca.Jesli chodzi o mieszkanie to
        tez myślałam nie osobie tylko o córce-łatwiej chyba przyjsc na gotowe,urządzone
        piękne mieszkanie niz wynajmować gdzieś za ciężkie pieniadze-w duzym mieście za
        ok.1000zł./a to sprzedać przy czym stracić/Jesli chodzi o prace to myśle że
        zarobki w szkolnictwie sa wszędzie podobne w zalezności od wykształcenia.Ale
        niezależnie od tego wszystkiego każdy człowiek musi dokonać samodzielnego
        wyboru.Ja kiedys takiego wyboru dokonałam i nie żałuje.


        • szpati Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 17:47
          Moim zdaniem to myslisz egoistycznie
          to takie dziwne a ldaczego nie myslisz o tym zeby
          miec jak najelpsza emeryture i jak najlepsze zdrowie
          zeby znalezc prace
          ty nie myslisz o corce w zdrowych relacjach myslisz
          o niej jak o pielegniarce
          o czywiscie wzajemna pomoc tak
          ale na zdrowym punckie
          daj jej poznac swiat itd...ona powinna miec swoje
          zycie
          jej celem zyciowym nie jest opieka nad toba w starosci
          a ty powinnas jak najszybciej zadbac o swoje rzeczy i swoje
          zycie i otym zeby sobie zapenic opieke na straosc ale nie kosztem corki
          pozdrawiam
        • tusk1944 A niech jedzie w cholerę gdzie chce czego się 13.12.05, 23:26
          dziecka czepasz głupia babo.Toć ona jest dorosłym człowiekiem, nie będzie z Tobą
          ciągle za rączkę chodziła.
        • tege a propos pomocy w wychowywaniu dzieci 14.12.05, 10:02
          nie myśl proszę, że to zawsze jest zaletą. Czasami tak ale często zbyt mała
          odległość od rodziców/teściów jest destrukcyjna...
        • kreatywni Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 10:12
          chcesz dla siebie jak najlepiej, chcesz mieć córkę obok siębie, opiekę w razie
          potrzeby... Jesli twoja córka uważa że w "wielkim mieście" będzie bardziej
          szczęśliwa trzeba się z tym pogodzić i zaakceptować to. Sama napisałaś że nie
          macie pracy, może córka tam znajdzie ją łatwiej?
          Nigdy nie można myśleć że na "starość" zostanie się samemu, że w pobliżu nie
          będzie dzieci, które w razie czego pomogą... Znane są przecież przypadki, kiedy
          dzieci z innych krajów wracają do ojczystego, żeby być z rodzicami, być przy
          rodziacach kiedy są im potrzebni.
        • margonik Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 15.12.05, 12:02
          Ewa, nie martw się na zapas, że córka nie wróci, że nie będziesz mogła jej
          pomagać, a ona Tobie. Piszesz, że ona jeszcze studiuje. W przyszłości wiele się
          może zmienić. Daj jej wolną rękę wyboru miejsca do życia. Niektórzy zostają w
          mieście studenckim, niektórzy (nawet mimo wcześniejszych deklaracji) wracają do
          miast rodzinnych, jeszcze inni wyjeżdżają na koniec świata, za granicę.

          Nawet jeżeli Twoja córka wróci po studiach do Waszego miasta, jaką masz
          gwarancję, że później sie coś nie zmieni? Że nie postanowi chociażby
          wyemigrować z kraju? Albo że nie pozna faceta z innego miasta, albo czy jej mąż
          lub ona nie dostanie jakiejś propozycji pracy "nie do odrzucenia" na drugim
          końcu Polski? Chciałoby sie napisać, że czasy sie zmieniają i teraz ludzie są
          bardziej mobilni, ale to nie prawda. Moi dziadkowie, zanim osiedlili się w moim
          rodzinnym mieście krążyli po całej Polsce! Tak było zawsze.

          Naprawdę nie ma sensu martwić sie na zapas. Podejrzewam, że Twoja córka
          zamieszka w innym mieście (może studenckim, a może jeszcze innym), ale nie jest
          powiedziane z czasem nie wróci do rodzinnego. Ja po jakims czasie wróciłam, ku
          wielkiej radości moich rodziców, ale co z tego... po trzech latach i tak się
          wyprowadziłam daleko, daleko. Na pocieszenie - teraz coraz częściej myśle o
          kupnie ziemi i domu właśnie pod moim rodzinnym miastem. Z czasem docenia sie
          rodzinne miasteczka :-)

          Nie jest też wykluczone, że Twoja córka zamiaszka daleko, a w razie czego to Ty
          przeprowadzisz sie bliżej. Tak tez bywa!

          Pozdrawiam serdecznie! Nie miej czarnych myśli i nie myśl o swojej córce, że
          jest niewdzięczna. To jest jej życie. Nie może swojego życia podporządkowywać
          Tobie. Większe miasta dają jej większe możliwości.
      • panikamila Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 18:18
        racja! na Boga, kazdy jest czlowiekim. kazdy chce byc szczesliwy po swojemu, czy
        zalozyc rodzine czy tez nie , ale zyc po swojemu.kazdy ma prawo do tego. inaczej
        nadal bylibysmy jakims plemieniem, gdzoe kobiety robia strawe a mezczyni poluja
        na zwierzeta. dajcie zyc swoim dzieciom ,, dajcie im szanse na wlasne pomysly,
        na wlasne bledy, na wlasne zycie. bardzo kocham swoich rodzicow, jestem im
        wszieczna za wszytsko ci mi dali i co umozliwili, ale to tez jest ich obowiazek,
        prawda, kazdy ma wobec drugiego jakis dlug, ale to nie znaczy ze dzieci maja
        mniejsze prawo do wlasnego zycia od rodzicow. te dzieci tez kiedys bede
        rodzicami i spelnia wobec swoich dzieci te same obowiazki. RODZICE!!! DAJCIE NAM
        SZANSE! ZYC PO SWOJEMU!
    • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 15:54
      Pewnie że nie wiadomo jak komu sie gdzie ułozy i gdzie,trudno to przewidzić
      ale z góry powiedzieć :"ja do tej dziury nie wrócę"to jest takie płytkie i
      przykre jednocześnie bo nikt nie powinien: "we własne gniazdo sr..." jak
      jeszcze nie wie jak mu sie to życie potoczy.


      • lilajka Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 17:10
        Nie możesz przeboleć, że córka ma inne zdanie niż Ty? Dalej piszesz, że
        zaakceptujesz każdą Jej decyzję - więc po co założyłaś ten temat? Widać, że
        dręczy Cię różnica między Wami w tej sprawie. Pamiętaj, że każdy, nawet Twoja
        własna córka, ma prawo różnić się od Ciebie...
        • krrogulec Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 23:25
          Czytam to forum przez przypadek i tak z doskoku chciałem skomentować. Proszę
          przeczytać uważnie i proszę uszanować Kobietę/Matkę/Córkę Określenie swojego
          miasta mianem "dziura" budzi niepokój. Centrum świata jest tam gdzie jesteśmy
          My. Duże miasta nie są w niczym lepsze od małych. Nie można odcinać się od
          korzeni chyba że chcemy studiować w Wyższej Szkole B&L (niech ktoś bardziej na
          czasie rozwinie skrót). Myślę że i Matka i Córka mają drogę między sobą do
          przejścia. Odległość/wielkość między małym a większym miastem nie rzutuje
          Chodzi o odległości w Naszych głowach.
      • symbolique Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 16:12
        dziewczyna powiedziała prawdę. bardzo dobrze, że mysli perspektywicznie.
        myslisz, że jesli jej się noga pownie w "wielkim miescie" to "we własnym
        gnieździe", które jest 35 tys dziurą, będzie miała lepiej. ogarnij się kobieto.
    • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 15:59
      A relacje z córką mam poza tym odmiennym zdaniem bardzo dobre i nie obawiaj
      sie ja zaakceptuje każdą decyzje jaka by nie była-oby była tylko najlepsza dla
      niej!
    • vvitch Re: jak czytam pomiędzy wierszami to wiem 05.12.05, 17:22
      że mądrze myślisz...i jak najlepiej dla niej. Nadzieja w tym,że jak zobaczy
      uroki duzego miasta to szybko wróci do przytulnosci i spokoju zycia w małym
      miasteczku Gdzie jak mówisz jest lepiej pod wieloma względami. Moze uzbrój się w
      cierpliwość?
      Niech ona sobie to duze miasto przezyje na własnej skórze....Zobaczysz sama
      jak szybko będzie stamtąd uciekać.Gwarantowane!!!!
      • lico5 Re: jak czytam pomiędzy wierszami to wiem 14.12.05, 16:19
        Mam troje dzieci najmlodszy syn ma 25 lat,moje zdanie i doswiadczenie w
        postepowaniu naszych dzieci jest takie iz poczekaj i "daj corce oddychac" moze
        wlasnie to ze angazujesz sie za bardzo w jej zycie powoduje iz ona probuje
        wyrwac sie z pod TWOJEJ matczynej kurateli.Kochamy nasze dzieci ale trudno nam
        pogodzic fakt iz "pepewine" odciac trzeba a to z reguly one nam uswiadamjaja
        kiedy jest ten odpowiedni moment.A co do ich bledow na poczatku drogi w dorosle
        zycie musza przekonac sie na "wlasnym tylku" tylko wtedy doceniaja nasze
        uprzednie starania.A corka wroci mysle z tego duzego miasteczka z podkurczonym
        ogonem....Wieksze miasto to wieksze koszta utrzymania,na razie tymi kategoriami
        nie mysli KOCHANI rodzice "jeszcze sponsoruja".
    • pernilla Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 17:44
      Takie jest zycie i mlodzi sa ciekawi swiata, wyjazdzaja, czasami bardzo daleko,
      czasami wracaja, czasami nie.
      Miec mieszkanie gdzies tam w malym miasteczku to nie wszystko, a co z praca,
      mozliwosciami zawodowymi?
      Widzisz, jest tak ze dzieci nigdy nie musze miec jakiegos dlugu wdziecznosci w
      stosunku do rodzicow. Niby dlaczego by je mieli miec, ze co? Ze spelnilas swoj
      obowiazek jako rodzic i ja utrzymywalas? Ze zapewnilas jej mozliwosci do
      studiowania? Moja droga, zrobilas przeciez to dla siebie bo piszesz "bardzo
      pragniemy zeby studiowala". Ty ja urodzilas, Ty masz obowiazki w stosunku do
      niej ale ona nie ma w stosunku do Ciebie.
      Zmien swoje zaborcze myslenie, to jej zycie a Ty masz wlasne.
      A jak my mamy? Tak jak Ty, nasze dzieci wyjezdzaja i buduja swoje wlasne zycie.
      • monikate Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 18:02
        Ja mieszkam w mieście, ktore liczy sobie 400 tys. mieszkanców i moja córka po
        studiach wyjechała. Dla niej to miasto to też "dziura". Ale nie o to chodzi. W
        Polsce dla większości przeciętnych ludzi nie ma przyszłości. Moje dziecko
        mieszka i pracuje za granicą, ma pracę umysłową, legalną z ubezpieczeniem. Sama
        zachęcałam ją do tego od paru lat, widząc, co się tutaj święci. Bardziej pomoże
        mi z zagranicy, mając ułożone życie, normalne dochody i pracę, w której się
        realizuje. Już to robi. Tęsknimy do siebie, cóż, nie można mieć wszystkiego.
        Dobrze, że wynaleziono internet :)
      • vvitch Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 18:39
        Ty masz obowiazki w stosunku do
        niej ale ona nie ma w stosunku do Ciebie.


        ...............
        Raczej nie zgodzę się z Tobą,ze dzieci nie mają zadnych obowiązków względem
        rodziców. W owej sytuacji byłoby to ogromne fiasko w wychowaniu takiego dziecka.
        Wszyscy mamy obowiązki względem naszych rodziców i wspólnie ze sobą je
        ustalamy....na ile nas stać, na ile mozemy, z rodzicami też trzeba się liczyć.
        Inaczej z takiego człowieka powstanie egocentryczny paskud. Który nie liczy się
        z nikim tylko ze sobą i nikogo nie kocha i nie potrafi nic dać!
        • pernilla Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 05.12.05, 21:19
          A ja uwazam ze Ty sie mylisz i jesli dziecko ma cos robic dla mnie tylko z
          obowiazku to ja nie chce. Jesli dziecko robi cos dla mnie z obowiazku to znaczy
          ze to bylo fiasko w wychowaniu.
          • vvitch Re: Prawdopodbnie nie masz dzieci, Pernillo.... 05.12.05, 22:19
            Mylisz obowiązek z uczuciami. W sumie jedno bez drugiego nie mozę istnieć.
            Obowiązek nadaje struturę uczuciom...
            Pomyśl sobie nad małym przykładem domowym...pastujesz podłogę na połysk i nagle
            przychodzi twój syn, z butami brudnymi od gliny i piasku...w sumie wierz że cię
            kocha jesteś jego kochaną mamą, ale według twojej teori nie ma on żadnych
            obowiazków...więc idzie dalej nie zwrazając uwagi na trud wniesionej żmudnej
            pracy w pastowaniu podłogi. Według mojej teorii, posprząta po sobie nie zostawi
            po sobie brudnych śladów....bo to jest właśnie jego obowiązek posprzątać po
            sobie i docenić trud pracy drugiej osoby.... Bo to jest jego obowiazek wobec
            rodzica, a z rodzica przenosi się to na innych ludzi. Ktoś, kto nie czuje
            obowiazku wobec swoich rodziców, na ogół nie bywa dobrym małżonkiem,
            pracownikiem i niechlujnym egoistycznym człowiekiem ogólnie. Brak zwyczajnie
            konstrukcji silnych, do których należy równiez, oczywiscie- obowiazek....

            Przykładów jest masa, ale sama dokręć sobie kilka....
            _________________
            "... gdyby spadł ze swojego ego na swoje
            IQ to by się zabił".
            • vvitch Re: Prawdopodbnie nie masz dzieci, Pernillo...kor. 05.12.05, 22:22
              pracownikiem i niechlujnym egoistycznym człowiekiem ogólnie.

              powinno być:pracownikiem i jest niechlujnym egoistycznym człowiekiem ogólnie.



              Dobranoc........
            • pernilla Re: Prawdopodbnie nie masz dzieci, Pernillo.... 05.12.05, 23:00
              Jezeli ktos cos myli to jestes Ty. Twoj przyklad z dzieckiem i jego butami nie
              ma nic wspolnego z tym o czym mowilismy. Wedlug tego rozumowania to dziecko
              mogloby wejsc z brudnymi butami o ile to nie bylaby moja podloga...
              Poszanwanie czyjejs pracy trzeba miec dla wszystkich a nie tylko dla rodzicow.
              Po drugie, juz w drugim poscie pokazalas jak malo Ty masz szacunku dla innych
              ludzi. Twoj sposob rozmowy, na powitanie cios ponizej pasa, niesympatycze
              insynuacje zamiast rzeczowej argumentacji. To jest sposob na wygrywanie
              pyskowki czesto wsrod Polakow uzywany, za czesto. Mam oczywiscie na mysli
              naglowek tego posta. Rozmawiaj ze mna nie o mnie.
              Ale jesli chcesz wiedziec to mam dzieci, juz doroslych i nigdy, przenigdy bym
              nie chciala zeby robili cos dla mnie z poczucia obowiazku bo jestem ich matka.
              I moge Ci powiedziec jedno, ze robia i nie z poczucia obowiazku.

              Wiec nic sobie nie bede dokrecac na Twoje zadanie

              • vvitch [...] 06.12.05, 08:01
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 12:33
          Zgadzam sie z Tobą w 100% Ja nie pisalam że dziecko ma wobec mnie obowiazek ja
          tylko pisałam ze ja poczuwam sie do takiego obowiązku wobec swojej mamy i się
          nią opiekuje/chociaz nikt mnie do tego nie zmusza/Uważam że to moja
          powinnosc,tak uważam że to tez w jakims sensie dług wdzęcznosci że zawsze była
          dobra wobec mnie.Tego sie nie musi "to" powinno sie chceć i wypływac z samej
          osoby a jesli ktos tego sam nie czuje to ...
      • borrus Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 21:32
        I tu już nie wytrzymalem. Co za bzdury wypisujesz Pernilla? poczytaj siebie
        sama. Otóż oświadczam Ci, że tak jak rodzice mają obowiązki względem swoich
        dzieci, tak i dzieci względem swoich rodzicow. Nie znaczy to że dzieci mają
        rezygnować ze swojego życia, znaczy to tylko to że dorastające dzieci myśląc o
        swej przyszłości powinny uwzględniać także obowiązki jakie sie ma względem
        rodziców.
        Inaczej jest sie pieprzonym egoistą który myśli tylko o sobie. I żadne piękne
        słowa o autonomii, samorealizacji i tp. tego nie zatuszuja.
      • tomide Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 15:24
        Ej, ej, hohoho, spokojnie. Nie kozacz tak dziewczynko, lekko przeginasz.
        Rodzice wcale nie mają obowiązku wywalać kasy na studia, ale jeśli są w miare
        kumaci i mają jakiekolwiek możliwości, to najczęściej po prostu chcą to robić i
        powinniśmy im być za to wdzięczni - ja przynajmniej uważam, że pięć latek na
        dziennych studiach w duzym mieście, które zafundowali mi rodzice, jest
        największym prezentem jaki od nich dostałem. Jednocześnie - dla rodziców jest
        to dobra inwestycja - dzięki temu garnę teraz konkret kaskę i nie muszę żyć na
        garnuszku. Ale powtarzam - mieli prawo nie wysłać mnie na studia tylko kupić
        sobie np. lepszą furę. To ich kasa, taki jest fakt.
        • leute Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 16.12.05, 11:39
          Nieprawda, rodzice mają prawny obowiązek utrzymywać swoje dziecko jeśli nadal
          się uczy, i to do 26 roku życia.
    • mirun2 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 12:26
      Co mają powiedzieć matki, których dzieci wyniosły się do USA albo - co gorsza -
      do Australii, skąd będą przylatywać do Polski raz na dekadę, bo bilet kosztuje
      równoważność kilku-kilkunastu pensji?

      Nie jest tak źle, a bardzo przyszłościowo myśląc: zawsze przecież córka może
      zabrać rodziców na starość do dużego miasta, gdzie i opiekę zdrowotną łatwiej...
      • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 12:55
        Ale Ty nic nie rozumiesz przeciez tu nie chodzi o opiekę zdrowotną i o
        zapewnienie opieki na starosc/choc to tez ważne/ale o utrzymanie rodziny nie
        oddalanie sie od siebie w miarę mozliwosci,nie skazywanie sie na samotnosc
        obojetnie z której strony,o to żeby czasem usłyszec dobre słowo od osoby
        najbliższej a niewiadomo ,która strona bedzie bardziej tego potrzebowała ale to
        wszystko musi wynikac z uczuć,z serca z samego siebie a nie droga
        nakazu,obowiązku-to jest oczywiste.ja np.zawsze to czułam do swych rodziców a
        czy moja córka-to sie okaze.A tak swoja droga to wspłczuje bardzo
        matkom,których dzieci są gdzies w świecie np. w USA czy Australii-nikt mi nie
        powie że po paru latach te uczucia kwitną.
        • merwinka Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 17:15
          ewax100 napisała:

          > Ale Ty nic nie rozumiesz przeciez tu nie chodzi o opiekę zdrowotną i o
          > zapewnienie opieki na starosc/choc to tez ważne/ale o utrzymanie rodziny nie
          > oddalanie sie od siebie w miarę mozliwosci

          Ewax100, jeśli chodziłoby Ci bez podtekstu o to, o czym nas tu próbujesz
          przekonać, to zaakceptowałabys wybór córki i pozwolila jej zyć! Przecież bycie
          blisko emocjonalnie (bo chyba o to Ci chodzi, jesli dobrze odczytuje intencje)
          nie ma nic wspólnego z odległościa geograficzną, a tym bardziej w relacji
          rodzic-dziecko!!

          Mam wrażenie, że oszukujesz samą siebie. Z Twoich słów bije jakis okrutny lek
          przed samotnością, jakiś taki troche egoizm nawet w stosunku do dziecka. Niech
          córka spróbuje zycia w duzym miescie, skor tego chce i jej tam dobrze -
          dlaczego tego nie akceptujesz?

          A po szóste, to jeśli wyjechała, to widocznie ma inne priorytety w hierarchii
          wartości niż Ty... Ty chcesz bliskości fizycznej z rodziną, a ona nie (pytanie:
          dlaczego?? czyzby chciała uciec od Ciebie? czyżby wyczuwała Twoja zaborczość??).

          Pisze to wszystko, ale czytając Twoje posty czuję, że dalej będziesz upierać
          się przy swoich niewinnych dobrych intencjach... Twoja to sprawa, ale sama
          siebie oszukujesz i gotujesz sobie nieszczęście. Siłą dorosłej córki nie
          zatrzymasz w domu.

          Piszesz: nie skazywanie sie na samotnosc
          > obojetnie z której strony,o to żeby czasem usłyszec dobre słowo od osoby
          > najbliższej a niewiadomo ,która strona bedzie bardziej tego potrzebowała

          A czy twoja córka jest samotna? Żaliła Ci się, że jest samotna? Ona zapewne
          właśnie układa sobie zycie!! jesli nie ma jeszcze mężczyzny, z którym spędzi
          zycie, to na pewno kogos takiego szuka. Więc pozwól jej zadbać o swoje życie,
          żeby nie była na starość zgorzkniałą i samotną...
          Ewax, czy Ty nie masz żadnych koleżanek, przyjacioł w swoim wieku, żebys nie
          musiała się samotnie czuć? ani żebyś nie musiała sie tej samotności bać?
          Po co wikłać młoda córkę w swoje problemy?? Daj jej żyć!! A jak ona zechce, to
          sama Ci pomoże w czym tam chcesz czy potrzebujesz!!

          Piszesz: np.zawsze to czułam do swych rodziców a
          > czy moja córka-to sie okaze

          Czyli słabą masz jednak tę więź z córka, skoro nawet nie wiesz, co ona czuje do
          Ciebie??? I własnie dlatego powinnaś odbudować z nia normalna relację, a nie
          próbowac ją usidlić pod spodnicą!! Ty jej pomagaj, wspieraj ją, a zobaczysz, że
          wróci do Ciebie nie z obowiązku, a z serca własnie... (uzywając tego mniej-
          więcej języka, którym opisujesz swoje problemy)

          • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 19:44
            Gdybys uważnie czytała to co napisałam to byś takich bzdur i niestworzonych
            rzeczy nie pisała.Gdzie Ty coś takiego wyczytałaś takie nieprawdziwe historie
            np.ze ja odczuwam lek przed samotnościa?że mam złe relacje z córka,ze nie
            pozwalam jej żyć,ze wikłam ją w swoje problemy,że jestem zaborcza,że próbuje ja
            usidlić pod spódnicą/gdyby tak było to nie utrzymywałabym jej tyle lat na
            studiach w odległym miescie za ostatnie pieniądze /brak pracy/i Ty to uważasz
            za mój egoizm??
            /Skad Ty kobieto to wszystko wymyśliłas na jakiej podstawie/masz bujną
            wyobrażnie-to jest nienormalne i chore wiesz?Jak masz jeszcze jakies
            wątpliwości to przeczytaj pytanie tego postu-bo w Twych słowach nie ma na nie
            odpowiedzi tylko bezsensowne,nieprawdziwe,nielogiczne opinie-tymbardziej ze
            nikt o nie Cie nie prosił.A swoja droga nie zgadzam sie z Toba absolutnie że
            relacje rodzinne nie mają nic wspólnego z odległością-mają i to bardzo dużo bo
            po pewnym czasie one poprostu zanikaja,umierają a znam to z samego życia
            znajomych mi osób.
            • vvitch Re: Brawo! Ewax...szkoda tylko nerwow bo ludzie 06.12.05, 20:27
              na tym forum jacys dziwni mile to ujawszy...
            • szpati Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 17:55
              hej!
              Nikt Ci nie kazal utrzymywac corki za ostatnie pieniadze
              moze isc do pracy i ty tez mozezs ja znalezc
              nie ma jej u Ciebie w miescie trzeba ja znalezc gdzie indziej
              po co Twoja corka ma wrocic do marazmu
              niezla perspektywa
              ja uwzama ,ze o swoje zdrowie trzeba dbac samemu
              trzeba biegac uprawiac sporty sie szkolic itd.
              wiele osob w Twoim wieku nie moze tego zrozumiec
              terza sa juz inne czasy ja niechce wzeby moje dziecko
              sie mna zajmowal bo soba moge sie sama zajac jestem dorosla
              musze sam zadbac o to zeby zaplacic pozniej komus za opieke
              a przede wszystkim musze zadabc o swoje zdrowie psychiczne
              i fizyczne i o to zeby miec prace taka ktora lubie i zeby miec
              pieniadze
              nic samo nie przyjdzie
              pozwol corce zyc
              tam gdzie chce ona napewno Ci ponoze na tyle na ile
              bedzie umiala
              ale tez pwoinna pojsc do pracy albo wziasc kredyt studencki
              skoro nie mozesz jej juz dluzej utrzymywac


              > Gdybys uważnie czytała to co napisałam to byś takich bzdur i niestworzonych
              > rzeczy nie pisała.Gdzie Ty coś takiego wyczytałaś takie nieprawdziwe historie
              > np.ze ja odczuwam lek przed samotnościa?że mam złe relacje z córka,ze nie
              > pozwalam jej żyć,ze wikłam ją w swoje problemy,że jestem zaborcza,że próbuje ja
              >
              > usidlić pod spódnicą/gdyby tak było to nie utrzymywałabym jej tyle lat na
              > studiach w odległym miescie za ostatnie pieniądze /brak pracy/i Ty to uważasz
              > za mój egoizm??
              > /Skad Ty kobieto to wszystko wymyśliłas na jakiej podstawie/masz bujną
              > wyobrażnie-to jest nienormalne i chore wiesz?Jak masz jeszcze jakies
              > wątpliwości to przeczytaj pytanie tego postu-bo w Twych słowach nie ma na nie
              > odpowiedzi tylko bezsensowne,nieprawdziwe,nielogiczne opinie-tymbardziej ze
              > nikt o nie Cie nie prosił.A swoja droga nie zgadzam sie z Toba absolutnie że
              > relacje rodzinne nie mają nic wspólnego z odległością-mają i to bardzo dużo bo
              > po pewnym czasie one poprostu zanikaja,umierają a znam to z samego życia
              > znajomych mi osób.
            • meryamen Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 11:11
              "Gdzie Ty coś takiego wyczytałaś takie nieprawdziwe historie np.ze ja odczuwam
              lek przed samotnościa?że mam złe relacje z córka,ze nie pozwalam jej żyć,ze
              wikłam ją w swoje problemy,że jestem zaborcza,że próbuje ja usidlić pod
              spódnicą"

              Międzu wierszami, Ewuniu, między wierszami.

              Czytając Twoje wypowiedzi, to tak jakbym widziała/słyszała moją mamę (ja jestem
              sporo starsza od Twojej córki i mam już własną rodzinę). Kocham moją mamę
              bardzo i nigdy nie pozostawię jej samej sobie w potrzebie, ale prawda jest
              taka, że kiedy jesteśmy ze sobą zbyt długo i zbyt blisko, to nasze relacje się
              psują ... i to bardzo. I jedną z przyczyn tego stanu rzeczy, jest właśnie ten
              mojej mamy niczym nieuzasadniony lęk przed wzajemnym oddalaniem ...

              "gdyby tak było to nie utrzymywałabym jej tyle lat na studiach w odległym
              miescie za ostatnie pieniądze /brak pracy/i Ty to uważasz za mój egoizm??"

              Tak czyni większość rodziców i nie ma to nic wspólnego ani z egoizmem, ani ze
              szczególnie bohaterską postawą. Po prostu większość z nas chce dla naszych
              dzieci jak najlepiej. Niemniej, nie należy oczekiwać od dzieci, że w zamian za
              to, będą robiły w dorosłym życiu to, czego my sami oczekiwalibyśmy. Moja
              starsza pociecha, mimo że do studiów ma jeszcze sporo czasu, już myśli o nauce
              w innym kraju. Wiem, że jeżeli wyjedzie za granicę na studia, to prawdopodbnie
              już tam zostanie. Nie sądzę, że właśnie to "oziębiłoby" nasze relacje. To, czy
              relacje rodzinne osłabia, czy wręcz zabija odległość zależy od ich jakości, a
              na to pracuje się przez całe życie (tak jak Ty, ja to też "znam z samego życia"
              i to nie tylko znajomych mi osób).

              Pozwól córce dokonywać własnych wyborów. Jeżeli wszystko jest pomiędzy Wami w
              porządku - na pewno nie oddalicie się od siebie. Duże miasto to nie jest żadne
              sidlisko zła i samotności. Mieskzam w takim mieście od 16 lat i bardzo sobie to
              chwalę.

        • puerta Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 17:07
          Uczucia czasem zamieraja, nawet jak sie mieszka w tym samym mieszkaniu, w bloku
          obok, w tym samym miescie.

          Ja na codzien w Warszawie nie dzwonie do rodzicow co 2-3 dni, tylko pewnie raz
          na 2 tygodnie. A mieszkajac w tej chwili w Nowym Jorku, rozmawiam z tata albo z
          mama przez skype'a prawie codziennie. I pewnie z racji odleglosci i braku
          mozliwosci spotkania, potrzebuje czestego z nimi kontaktu, czesciej niz zwykle
          rozmawiam z nimi o tym co wazne dla mnie i dla nich.

          Ale znam rodziny, gdzie dzieci wogole nie maja dobrego kontaktu z rodzicami, z
          roznych przyczyn.

          Mysle, ze w normalnej rodzinie potrzeba wspierania starzejacych sie rodzicow
          pojawia sie w pewnym momencie u kazdego dziecka. Ale wczesniej to dziecko idzie
          wlasna droga, nie ogladajac sie na rodzicow i ich wyobrazenia o tym, jak dzieci
          powinny kierowac swoim zyciem.

          Kiedy dorosle dziecko gubi sie w zyciu i potrzebuje wsparcia rodzicow, to
          zawsze znajdzie do nich droge powrotna. Wroci, otrzyma wsparcie i jak stanie na
          nogi to spowrotem pojdzie swoja wlasna droga. A rodzice powinni byc zawsze
          gotowi do wsparcia dziecka, kiedy tego potrzebuje.

          Kiedy rodzic potrzebuje pomocy, wysluchania, dobrego slowa - tez je otrzyma,
          pod warunkiem, ze powie dziecku, ze tego potrzebuje.

          Ale nikt w rodzinie nie powinien uprawiac "szantazu emocjonalnego": "Nie
          studiuj filozofii, tylko medycyne, bo zmarnujesz sobie zycie i mnie
          zawiedziesz", "mieszkaj ze mna, w duzym domu, ktory wybudowalem dla calej
          rodziny, a nie w wynajmowanej kawalerce, bo rodzina ma sie trzymac zawsze
          razem, a tobie taka niezaleznosc nie jest konieczna do szcesliwego zycia", "nie
          wiaz sie z ta osoba, to to nie jest odpowiedni partner dla ciebie", "nie
          wyjezdzaj na weekend, tylko przychodz do nas na niedzielne obiady, przeciez my
          zawsze tak zylismy, wiec nie masz prawa tego zmieniac", "zrob wesele, bo my nie
          wyobrazamy sobie, zebys go nie zrobil", itd.

          Rodzice nie powinni tlamsic potrzeb swoich dzieci. Jezeli corka mowi, ze chce
          wyjechac "z tej dziury', to oczywiscie rozumiem, ze samo okreslenie "ta dziura"
          o rodzinnym miejscu, moze matke bolec. I moze byc odczuwane jako przekreslanie
          roli miejsca domu rodzinnego. A tak naprawde, to pewnie corka nie zaluje ani
          minuty ze swojego dotychczasowego zycia rodzinnego i w przyszlosci, w wielkim
          miescie, nie raz zateskni do rodzinnego miasta i domu. Ale ma prawo szukac
          swojej drogi na koncu swiata, zdobywac edukacje tam, gdzie znajdzie najlepszy
          dla siebie kierunek studiow, szukac pracy takiej, jaka jej najbardziej
          odpowiada, chodzic do kina, teatru, klubu, sklepu, parku, itd. jaki jej sie
          podoba, w takim miescie, w jakim je odnajdzie, i w jakim ona chce zyc.

          Pewnie jak kazdy w pewnym momencie zycia zrozumiem samotnosc matki, ktora ma
          dorosle dziecko zyjace wlasnym zyciem. I ogarnie mnie samotnosc i nic nie
          bedzie pociagalo tak bardzo jak kontakt z "utraconym" dzieckiem. Dlatego warto
          sie przygotowac na ten etap w zyciu, pielegnowac wlasne pasje, przyjaznie i
          szukac dla siebie ciekawych rzeczy, ktore te pustke zapelnia.

          Pozdrawiam cieplo wszystkich forumowiczow.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 15.12.05, 01:52
        mirun2 napisała:

        > Co mają powiedzieć matki, których dzieci wyniosły się do USA albo - co gorsza
        > -
        > do Australii, skąd będą przylatywać do Polski raz na dekadę, bo bilet kosztuje
        >
        > równoważność kilku-kilkunastu pensji?

        Mieszkam w Australii a moja Mama zawsze powtarza ze dobrze zrobilam
        wyjezdzajac, ze w Polsce nie da sie zyc tak spokojnie jak ja zyje tutaj i ze
        moje dzieci maja lepsze perspektywy. Dzieki dobrej pracy moge rowniez finansowo
        wspomagac rodzine w Polsce.

        Co do wizyt, bylam w Polsce razem z dziecmi 4 razy w ciagu 8 lat, moi Rodzice
        odwiedzili mnie raz i moja siostra rowniez raz. Koszty podrozy nie sa
        problemem, jak pisal Mirun - bilet do Polski to rownowaznosc jednej przecietnej
        miesiecznej pensji netto. Dla mnie wiekszym problemem sa inne strefy czasowe i
        okropny jet lag.

        Dobre kontakty z rodzina nie zaleza od odleglosci. Jesli ktos chce kontakty
        podtrzymywac, bedzie to robil czesto nawet z bardzo daleka, uzywajac telefonu i
        Internetu. Zas ktos, kto nie chce, potrafi sie odciac nawet mieszkajac w tym
        samym miescie.

        Licze sie z tym, ze moje dzieci beda mieszkac daleko ode mnie - Australia jest
        wielka. To ich sprawa i wybor, ja moge doradzac, ale dzieci (jak wiekszosc
        ludzi) zazwyczaj ucza sie na wlasnych bledach i sukcesach. Najwazniejszym dla
        utrzymania wiezi rodzinnych nie jest brak fizycznego dystansu a umiejetnosc
        porozumienia i zaufanie.

        Pozdrawiam i zycze Twojej corce powodzenia
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    • boski.admin Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 12:34
      Jak ten watek ma sie do rzeczywistosci? Mysle, ze nijak.
      • monikate Ewax! 06.12.05, 19:28
        Na innych forach (Zdrowie, Praca) piszesz, jak to ludzie w naszym kraju już po
        35 roku życia mają problemy ze znalezieniem pracy, itd. Takie problemy mają
        również ludzie młodzi, po studiach! Zobacz, ile młodzieży wyjechało. Smutne to,
        lecz skoro żyjemy w takim chorym państwie, to dobrze, że są choć takie
        możliwości. Jeśli tutaj nie ma przyszłości, dobrze, że jest gdzie indziej!
        Chcesz, aby Twoje dziecko miało takie życie, jak Ty?
        • ewax100 Gzie Wasze dzieci znajduj amiejsce po studiach? 06.12.05, 20:06
          Tak oczywiście problem pracy jest i temu chyba nikt nie zaprzeczy-dla młodych a
          tymbardziej dla starszych ale to nic nie ma wspólnego z zadanym pytaniem.Dobrze
          chociaz że zauwazyłaś że żyjemy w "chorym państwie" ale wybacz z takich
          możliwości to ja nie jestem wcale zdowolona że ludzie i młodzi i starsi/choc
          rzadziej/musza sie decydowac na wyjazd za granice za praca za chlebem.Owszem to
          jest koniecznością dla poszczególnych ludzi ale tu nie ma sie z czego cieszyć
          bo najczęsciej prowadzi to własnie do rozbicia całych rodzin.To,żeby ludzie we
          własnym kraju nie znalezli swojego miejsca,pracy tylko zmuszeni byli do
          wyjazdów za granice -TO WSTYD I HAŃBA
          • monikate Re: Gzie Wasze dzieci znajduj amiejsce po studiac 06.12.05, 20:20
            A, z tym się zgadzam.
            To jest chore.
            Ale jeśli: "być albo nie być", czyli inaczej: albo ktoś wyjedzie i ma szanse na
            normalne życie, albo zginie z głodu, to chyba jasne, że raczej wybierze tę
            pierwszą możliwość.
            Ja też nie jestem zadowolona. Po prostu chciałam Ci uświadomić, że za takimi
            wyborami kryje się najczęściej konieczność ekonomiczna.
            • pernilla Re: Gzie Wasze dzieci znajduj amiejsce po studiac 06.12.05, 20:54
              Prawda ze w POlsce jest ciezko, bardzo duze bezrobocie ale...dzieci wyjezdzaja
              nie zawsze tylko z tego powodu.
              Wezmy np. Londyn. Podobno ok.180 tys Polakow tam pracuje ale tez...300 tys
              Australijczykow. W Londynie mieszka tylko 40% Anglikow.
              Spotkac tam mozna ludzi z calego swiata i nie wszyscy tam pojechali ze wzgledu
              na brak pracy. Mlodzi ludzie tesknia za czyms nowym, poznac swiat i cale
              szczescie maja ku temu mozliwosci. Duzo w tym tez dobrego ze mlodzi poznaja
              zycie z innej strony. Czesc pewnie wroci do Polski, do swoich krajow z innymi
              doswiadczeniami i wniosa moze cos pozytywnego.
              Ewo, rozumiem Twoje rozgoryczenie a raczej moze tesknote, sama to
              przechodze...No widzisz, ja zartuje nawet troche z tego zem sobie winna bo
              wychowywalam moje dzieci aby byly wlasnie ciekawe swiata, aby braly z zycia co
              sie da no i... wzieli moje slowa na powaznie... :)
          • izaoszust Re: Gzie Wasze dzieci znajduj amiejsce po studiac 06.12.05, 21:15
            Ewo, niestety wydaje mi się, że załozyłaś ten wątek, aby dostawać posty tylko
            potwierdzające Twoje obawy.

            Ja też wyczuwam Twoją zaborczość wobec córki. Wydajesz się rozdarta - z jednej
            strony desperacko wręcz pragniesz aby córka została przy Tobie, ale tylko
            dlatego, że TY tego chcesz (nie wodzę żadnych innych argumentów - jak
            ustosunkowujesz się do pragnień córki? Ile one dla Ciebie znaczą?), a z drugiej
            strony widzisz, że taka zaborczość jest niewłaściwa i próbujesz forumowiczów
            przekonać, że to dla dobra dziecka i rodziny.

            W pewnym momencie trzeba przyjąć do wiadomości, że dzieci będą decydowac same,
            często wbrew woli rodziców. Jeśli decyzje będą błędne, przyznają się do porażki
            i być może (na przykłąd w przypadku Twojej córki) wrócą na łono rodziny. Ale
            jest też taka (spora) możliwość, że autonomiczne decyzje dzieci przyniosą im
            szczęście. Nie złap sie na tym, że będziesz kwestionować szczęście rodzinne
            TYLKO dlatego, że Twoja córka będzie mieszkać w innym, większym mieście. Kocha
            Cię pewnie bardzo i nie przestanie Ci tego okazywać z powodu odległości. Nie
            przegap tego.

            Mam 23 lata i kończę studia. Pochodze z małego miasteczka. Nie wrócę tam, bo
            gdzie indziej mam lepsze perspektywy. Mama przez cały czas dopinguje mnie i
            wspiera w decyzjach, które mają lepsze i gorsze konsekwencje. Ceni moją
            odrębność. Teraz wydaje mi się, że jetseśmy sobie bliższe niż kiedykolwiek.
            Wie, że może na mnie liczyć w każdym momencie. Ale nie warunkuje mojej miłości
            obecnością w tym samym mieście. Są rzeczy tysiąc razy ważniejsze.

          • agakoza1 Re: Gzie Wasze dzieci znajduj amiejsce po studiac 14.12.05, 08:07
            Ja w wieku 23 lat wyjechalam na studia do USA i od 6 lat juz tu mieszkam. Moja
            mama do tej pory ma nadzieje, ze kiedys wroce do Polski, chociaz wyszlam tu
            zamaz za Amerykanina i mam roczna coreczke, prace i dom. Chociaz rodzice bardzo
            by chcieli mojego powrotu, rozumieja, ze to moje zycie i decyzje i jesli jestem
            szczesliwa tutaj, to niech tak bedzie.

            Ewo, zrozum, twoja corka potrzbuje przestrzeni, zeby odnalezc swoja sciezke,
            popelnic swoje bledy, zdobyc swoje doswiadczenia. Nie martw sie, jesli
            jestescie blisko zwiazane, nic tej wiezi nie zmieni.
    • sarka_farka Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 06.12.05, 21:12
      Ewo, nie wiem co inni napisali, byc moze sie powtorze. Nie badz pesymistka,
      corka Cie na pewno kocha, jest mloda, a mlodosc ma to do siebie ze czasem
      chlasta jezykiem bez zastanowienia. Fakt, dzieci nie chowamy dla siebie, ale to
      nic zdroznego oczekiwac wzajemnosci: opieki w pozniejszych latach, kiedy nie
      jestesmy juz tak sprawni i po prostu milosci. Ja mialam podobna sytuacje z moja
      mama, od kiedy tylko pamietam marzylam zeby sie wyrwac z domu, tyle rzeczy mnie
      denerwowalo - wlacznie z mama na czele (czesto roznice pogladow), mysmy sie juz
      od toksyn wyzywaly wzajemnie i kazda uwazala ze ta druga bardziej toksyczna od
      tej pierwszej. Poltora roku temu wyjechalam do UK i dopiero tu, z daleka od
      domu, w kraju w ktorym mentalnosc jest tak rozna od naszej polskiej -
      zrozumialam jak bardzo kocham moja mame, jak bardzo jestem jej wdzieczna, ze
      mnie wychowala jak najlepiej potrafila, ze mam wartosci, ktorych tu dlugo
      szukac! I jak sobie pomysle ze moja mama ma juz 66 lat i ze mi jej kiedys
      zabraknie, ze ja tutaj, a ona tam, ze moze mnie przy niej nie byc, ze w ogole
      moze jej juz nie byc - to lzy mi sie leja po policzkach i doczekac sie juz nie
      moge kiedy na swieta do domu zawitam i zobacze ja i brata. Moja mama miala
      bardzo ciezkie zycie, a niewiele radosci w zyciu, totez teraz kiedy tylko moge
      i jak moge - gnam do niej jak na skrzydlach. Obiecalam im ze przywioze troche
      grosza, ze niech daruja ale prezentow nie kupie tutaj, mama i brat: - daj
      spokoj z prezentami, daj spokoj z pieniedzmi - ty przyjezdzaj, ciebie chcemy
      zobaczyc. No i nakupilam jednak prezentow i pieniedzy tez zawioze, zeby sie
      odwdzieczyc za to co dla mnie zrobili (brata mam tez wspanialego), bo wczesniej
      ja tej pomocy potrzebowalam i nigdy sie nie zawiodlam, ale musialam dojrzec do
      tego, zeby to DOCENIC! Miej wiare, daj corce czas, DOJRZEJE I ONA! Pozdrawiam
      Cie serdecznie i wesolych swiat zycze :)
      • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 07.12.05, 21:07
        Dzieki serdeczne wszystkim za odpowiedzi,to jest "samo życie",które bardzo mnie
        wzruszyły.Pozdrawiam
    • ewax100 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 12.12.05, 19:25
      ??
      • szurie1 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 17:40
        Z innej perspektywy czyli perspektywa córki w wiekszym mieście.....
        Mam 27 lat. Wyjechałam na studia z mniejszego do większego miasta i tam też
        zostałam. Nie mam zamiaru wracać. Argumentem dawanym mojej mamie było podobnie
        to co mówi Twoja córka Ewo tzn. "Nie chcę wracać do tej dziury".W
        rzeczywistości jednak nigdy nie mogłam znieść przytłaczającej zaborczości
        swojej mamy. Kocham mamę i wiem, że ona też kocha mnie bardzo, ale nie do końca
        uświadamia sobie że mam prawo do własnych wyborów i układania swojego życia
        (próbowałam na ten temat z nią wielokrotnie rozmawiać, ale bez skutku).Wie o
        tym wszystkim, ale tego kompletnie nie czuje. Nie patrzy z tej perspektywy.
        Owszem mówi tak to Twoja decyzja, ale w gruncie rzeczy brzmi to niewiarygodnie.
        (i kojarzy mi się z Toba Ewo)Wiem tez, ze ona nadal potajemnie ma swoją
        nadzieję, ze powrócę i wszyscy całą rodziną (ja, maż i rodzice )bedziemy żyć
        sobie w pełnej szczesliwosci w rodzinnym mieście. I chociaż życzy mi ona jak
        najlepiej to przy wszelkich moich porażkach w szukaniu pracy liczyła na to że
        może się poddam i wróce tam gdzie jest ciepło, mieszkanie za które nie trzeba
        płacić słonych pieniędzy (bo małe miasto jest tańsze)a także stęskniona za mną
        rodzina, która biegnie mi z pomocą i ma już gotowy plan jak mogłabym sobie ja w
        tym rodzinnym mieście przy kochanych rodzicach życie ułożyć...W efekcie jest
        tak, że rodziców odwiedzam jeszcze rzadziej bo gdy przyjeżdzam ciągle wyczuwam
        pewien subtelny wyrzut związany z tym, ze tam nie mieszkam, że jestem na tak
        krótko itd i czuję się u nich jak by mnie ktos nagle związał i ograniczył moje
        ruchy, a przy tym ja sama wyrządałabym im wielką krzywdę......... smutne chyba
    • aureliana Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 12.12.05, 21:51
      jestem studentka, moi rodzice z ulga przyjeli wiadomosc, ze nie mam zamiaru
      wracac do dziury, z ktoej pochodze(ok70tys mieszkancow). sadze ze to wynika z
      ich zyczliwosci i z checi zeby ulozylo mi sie jak najlepiej i najlatwiej.
      a twoj smutek z czego wynika?:D:D:D
      • coco-flanel Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 12.12.05, 21:58
        a twoj smutek z czego wynika?:D:D:D



        ......
        Z miłości!
        • aureliana Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 12.12.05, 22:01
          z chorej, obsesyjnej milosci, ktora nie pozwala MATCE zaakceptowac, ze corka
          jest jednostka ODREBNA, nie jest wlasnoscia autorki i ma prawo ulozyc sobie
          zycie jak chce. moi rodzice tez mnie kochaja, dlatego wlasnie chca, bym miala
          latwiejszy start w zyciu, wiec z ulga przyjeli moje postanowienie. zycie wiecej
          nietoksycznej milosci.

          coco-flanel napisała:

          > Z miłości!
    • framberg Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 16:51
      Dzieci po studiach znajdują miejsce w Anglii.
      A ja już nie mogę wyemigrować - wiek, ot co.
    • koksanka Myslisz WYŁĄCZNIE o sobie, nie o córce 13.12.05, 17:34
      ja w niemczech, jedna siostra w Holandii druga w Anglii. Z ogromną psychiczną I nie tylko pomocą rodziców, którzy zostali w Polsce sami. Jak tylko mozemy jezdzimy do nich.
      Córka ma prawo zyc ,gdzie zechce. A ty prawdopodobnie nie powstrzymasz się od stosowania wobec niej emocjonalnego szantazu. Ogromnie nie w porządku
      • ewax100 Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiach? 13.12.05, 18:10
        A skąd takie mysli "nie powstrzymasz sie od stosowania wobec niej emocjonalnego
        szantażu.Ogromnie nie w porzadku" To bardzo nieładne że tak mnie żle
        oceniasz.Oczywiście że córka ma prawo żyć tam gdzie zechce i z cała pewnością
        ja jej tego nie zabronię jesli juz to mogłoby to wypływac od każdego człowieka
        np.od niej a ja zawsze usznanuje jej wole chocbym miała nie wiem jak cierpieć z
        tęsknoty.Nie oceniaj kogos podług siebie bo moja córka nigdy by nie wyjechała
        na stałe za granicę tak jak Ty to zrobiłaś i nie mysl ze Twoi Rodzice sa tak
        bardzo szczęśliwi z tego powodu,chociaż Ci tego moze ni okazują.Współczuję
        bardzo Twoim rodzicom-wychowali troje dzieci a teraz sa sami.Widzisz dla mnie
        sa ważniejsze wartosci w życiu niż materialne.
        • aureliana Re: Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiac 13.12.05, 19:39
          ale jak sami? o czym ty mowisz?o czym ty myslalasz decydujac sie na dziecko?
          przeciez taka jest kolej rzeczy. dzieci nie sa twoja wlasnoscia, twoim zadaniem
          jest nauczyc je milosci, odrozniac dobro od zla+ wpoic im umiejetnosc radzenia
          sobie w zyciu SAMEMU. czy ty mieszkasz ze swoja matka? zawsze mieszkalas? czy w
          twoim domu mieszkala twoja babcia, itp, itd? a rodzice twojego meza? tez z wami
          mieszkaja? no i oczywiscie jego dziadkowie( bo przeciez to rodzice rodzicow)?


          ewax100 napisała:

          .Współczuję
          > bardzo Twoim rodzicom-wychowali troje dzieci a teraz sa sami.Widzisz dla mnie
          > sa ważniejsze wartosci w życiu niż materialne.
        • koksanka Re: Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiach 13.12.05, 20:52
          A skąd wiesz ze twoja córka nie wyjedzie za granicę?
          A jesli będzie chciał tak jej mąż?
          Ja wyjechałam też dlatego, zeby dac swoim dzieciom więcej szans w życiu. Czy nie bycie materialistą ma oznaczać pracę z półdarmo ? To jest w porządku wobec nich?
          Takie nawet nieswiadome naciski na córkę, zeby nie walczyła o lepszy byt do ciągnięcie jej w dół.Egoistyczne
        • a12345a1 Re: Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiac 14.12.05, 12:36
          Czesc, z wlasnego doswiadczenia wiem,ze nigdy nie nalezy mowic "nigdy". Ludzkie
          losy jak i decyzje nie do konca daja sie przewidziec. Bariery i granice:
          moralne, psychiczne, emocjonalne, tak jak i fizyczne, sie przesuwaja.
          I, tak sie sklada, wyjazd do innego kraju nie rozni sie wiele od wyjazdu do
          innego miasta.
          Dzieci, ludzie, choc oczywiscie nie wiekszosc, zawsze gdzis wyjezdzali i
          ukladali sobie zycie z dala od rodzinnych domow. Tak bylo od poczatku swiata.
          I nie zalezalo to od wychowania, poczucia obowiazku ani od warunkow
          materialnych. I tego sie nie da zaprogramowac.
          I masz racje, ze wiezi rodzinne w przypadku oddalenia sie od siebie zanikaja.
          Moze nie tyle "zanikaja" co zmieniaja charakter i sile.
          A co niestety najwazniejsze, nie pozwalaja rodzicom zyc zyciem soich dzieci. Bo
          nie dzieli sie juz z nimi codziennosci.
          A tego, jezeli dobrze wyczuwam sytuacje, wlasciwie sie obawiasz.
          Nie wszystkim rodzicom sie to udaje choc wszyscy o tym marza.
          Niestety, takie zycie. Wiec moze rady, ktore dostajesz zeby znalsc sobie
          inne "pasje" nie sa calkiem pozbawione sensu.
          Ja zostawilam swoich rodzicow i znalazlam sie na drugim koncu swiata, choc
          takze mowilam "nigdy". A jestem jedyja corka i poczucie obowiazku mialam i mam
          duze. I byl to moj "wolny wybor". A teraz wyjezdzam i zostawiam na koncu swiata
          swoje jedyne dziecko. I tez to jest wolny choc nieprzewidywany wczesniej wybor.
        • roza06 Re: Gdzie Wasz dzieci znajduja miejsce po studiac 14.12.05, 19:03
          Nie mów ze nigdy nie wyjedzie bo nie wiesz tego. Ja tez nie chciałm wyjezdzać,
          ale sytuacja materialna i troska o przyszłośc moich dzieci doprowadziły do
          przeprowadzki za granicę. Tęsknie za rodziną ale juz tu sie urzadziłam i jest
          nam tu dobrze. Jezeli nie chce wrócić do małego miasta to pewnie ma jakieś
          plany, ciekawośc świata, więc nie bądz taka pewna. Zachowujesz się jak moja
          tesciowa, która do tej pory ciagle ma pretensje do męża o ten wyjazd bo niby
          zostawił ją. A kto i za co utrzymałby naszą rodzinę? Ja tez chcę żeby moje
          dzieci w przyszłości studiowały i miały dobry start. Czy ich przyszłośc nie
          powinna byc dla nas wazniejsza niż tesciowa? Niestety niektórzy widza tylko
          czubek własnego nosa.
    • oldbay Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 18:21
      Jestem po studiach, za 3 miesiące wyjeżdzam do stanów na kilka lat do pracy. W
      dziurze w której mieszkam zaproponowano mi jedynie staż za 460 zł miesięcznie.
      Kocham swoje miasto - dziurę ale nic tu mnie nie czeka. Wiem to ja i wiedzą to
      moi rodzice. Pomagają mi jak mogą bo wiedzą że gdzieś TAM mogę więcej (byłam,
      sprawdziłam) Sytuacja w Polsce mnie dobija. Gdybym miała tu dobrą pracę
      zostałabym w kraju, może nie w moim mieście z rodzicami ale gdzieś niedaleko.
      Ale tu przyszłości nie ma. Oni zrobią wszytsko żeby mnie wypchnąć gdzieś gdzie
      mam większe szanse.
      Poza tym relacje z rodzicami układają się lepiej jak nie mieszkamy razem :)
      • kamil_80 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 20:50
        To nie jest takie proste. Oczywiscie male miasteczka sa przezarte korupcja i
        nepotyzmem, ale wyjezdzajac nic nie zmienimy. Ameryka (w ktorej teraz jestem,
        ale zamierzam wkrotce wrocic) daje duze szanse - ale przeciez Polska to
        znacznie wieksze wyzwanie. Poza tym rozumiem rodzicow, ktorzy chcieliby aby
        dzieci sie nimi opiekowaly. Nie udawajmy, ze z Ameryki mozna sie opiekowac
        rodzicami. Czasem mozna poswiecic swietlista kariere dla nieco mniejszej w
        Lodzi, Krakowie czy Warszawie, a dzieki temu spelniac rowniez obowiazki syna
        czy corki.
    • moc_ca Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 18:36
      Będzie tak jak córka zdecyduje, to samodzielny organizm, wolny człowiek ...
      ale to nie zmienia faktu że to Twoja córka a Ty pragniesz być blisko niej,
      kochasz swoje dziecko - wolno Ci mieć pragnienia i marzenia z nią związane.
      To nie jest egoizm ani zaborczość.
      Sądzę że nie jest jedynie słuszne wypychanie dziecka w tzw. "wielki świat"
      byc może dla dziecka wielki świat i szczęście mieszka w rodzinnym mieście albo
      przy rodzicach a byc może 'wyniosło'się za granicę lub na drugi koniec Polski,
      może do stolicy a może na antypody - o tym zdecyduje córka, Ty możesz tylko
      mieć nadzieję że jej przyszłość jest tam gdzie Ty chcialabyś aby była a jeżeli
      nie .. pozostaje Ci zaakceptować jej wybór i cieszyć jeśli się TAM odnajdzie
      gdzie sobie wymarzyła.
      • 7lola7 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 18:37
        Uderz w stół...
        • grazia552 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 23:17

        • moc_ca Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 13:27
          7lola7 napisała:

          > Uderz w stół...

          Co lub kto jest stołem czy nożycami??????

          Jak ja nie trawię głupoty!
    • grasshopper Wszysko o edukacji w Polsce 13.12.05, 22:35
      www.edukacjawpolsce.pl
    • yanca3 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 22:45
      no cóż pomagaliśmy naszym dzieciom zdobyć wyższe wykształcenie , licząc się li
      tylko i wyłącznie z ich dobrem. Nie mamy majątku i tyle tylko mogliśmy dla nich
      zrobić .Teraz jesteśmy sami .A nasze dzieci ? są szczęśliwe i warto
      było!!!!!! . Żal nam tylko czasami ,że różni dziwni ludzie nazywają swoje matki
      czy bacie moherowymi beretami.Nasze dzieci takie nie są i to jest miłe : oni
      szanują również innych starszych ludzi.
      • don.experto Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 23:22
        Roznie w zyciu bywa.Niektorzy zamiast sie uczyc bo nigdy nie jest za pozno
        wybieraja studiowanie anatomii krowiego podpizdzia.
    • amoureuse Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 23:49
      Moi Rodzice chcieli w latach '80 wyemigrować (akurat trafiła się szansa, za
      granicą byli znajomi, którzy zaoferowali pomoc), ale moja Babcia (mama Mamy)
      się nie zgodziła... Myślę, że nikt nie ma do niej żalu teraz, ale od paru lat
      wspominam Mamie o wyjeździe z Polski i słyszę: "jasne, dziecko, uciekaj".
      Sprawa na pewno nie jest prosta, ale przemyśl, co będzie lepsze DLA CÓRKI.
      Zresztą, może ona rozważa zamieszkanie z Tobą? Pomagać z większej pensji,
      której nie uzyskałaby na miejscu? Wzięcie Cię do siebie (jakkolwiek głupio to
      napisałam ;)? Nie traktuj Jej wyjazdu jako swojej porażki, nie powinno być Ci
      przykro z tego powodu. Pozdrawiam serdecznie!
    • bazyliana Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 13.12.05, 23:50
      Moja córka 3 lata temu skonczyła archeologie na Uniwersytecie Jagiellońskim z
      bardzo dobra oceną. W Polsce nie mogla znaleźć pracy w swoim zawodzie. Była z
      naszym regionie ": egzotycznym bezrobotnym". Bardzo chciała pracować w swoim
      zawodzie, sle nie miała szans. Jak wszyscy w tym kraju. Nie mogłam też zgodzić
      się na pracę w markecie za 700 złotych. Po roku męczarni, z chwila
      przystąpienia do Unii wyjechała do Anglii i tam pracuje jako archeolog. Nawet
      ma sukcesy, dokonała odkrycia jakiegoś. Posano o niej w gawzetach, zdjęcia,
      chyba wywiady, a nawet informacje w internecie. Ona tez powiedziała, że żyje
      tam bardzo dobrze i do kraju nigdy nie wróci. Tam doceniono jej kwalifikacje,
      wykształcenie, wiedzę itd. jest magistrem nauk humanistycznych. Niewielu
      Anglików ma taki tytuł/ tych z nia pracujących/. Tesknię za nia bardzo, ale też
      jestem szczęśliwa i dumna z niej. W Polsce nigdy by do tego nie doszła. I jest
      to bardzo przykre. Rozumiem ja i nie namawiam do powrotu. Mam tez druga córkę,
      kończy studia na UJ w Krakowie / politologię/. I co ona będzie robiła? Nie
      wierzę, aby znalazła prace. Obawiam się, że czeka ja podobny los, emigracja za
      pracą. Najbardziej przxykre jest to, że wykształcenie dwóch córek kosztowało
      mnie, lekko licząc, 80.000 złotych i nie mogę mieć swoich dzieci w kraju. No bo
      przecież nie znajda tu pracy takiej, żeby opłacic mierszkanie, wyżywić się i
      ubrać. A gdzie reszta??? Nie podoba mi się to wszystko!!@ Tęsknie bardzo, ale
      godzę się z tym, bo wiem, że tak jest dobrze. Nasze państwo nie jest w stanie
      zapewnić pracy dla absolwentów / uczelni czy szkół średnich/ . Uważam, ze jest
      to karygodne, aby kwiat naszego narodu, ludzie młodzi, wykształceni
      poniewierali się po świecie. Je3śli idzie o moja archeolog, to nie żałuje,
      skoro ojczyzna nie dała jej szans. To samo czeka drugą córkę. Syn również
      wyjechał z kraju. Ma zieloną karte w USA. Razem z żona tam pracują i bardzo
      dobrze im się tam żyje. Ja przez 27 lat małżeństwa nie dorobiłam, się tego, co
      oni w ciągu roku. Może mieli szczęście, nie wiem. Sa teraz w domu i opowiadają
      jak im się tam żyje. Tęsknota mnie zżera, ale bardziej bym cierpiała, gdyby ty
      klepali nędzę albo pracowali za kilkaset złotych.
      Tak wię, moja rada jest taka: prosze nie krępować córki, niech sobie układa
      życie wg swoich planów.Jej szczęście, sukcesy, radość będą Pani szczęściem.
      Tęsknota... no cóż ... Tak chyba musi być. Ptaszki wylatuja z gniazda, ale
      jesli im się powiedzie, to jest dopiero radość. Proszę mi wierzyć. Wie, co
      mówię. Zyczę powodzenia.

      Bazyliana
    • material.boy Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 00:14
      Ja wyprowadziłem sie z domu 3 lata temu. Zanim jednak udało mi sie to zrobic
      sam do konca nie bylem pewien czy chce tego i czy dobrze robie. Z jednej
      stronyy mialem wszystko pod nosem u rodziców... z drugiej czułem ze aby w zyciu
      byc zadowolonym nie moge tkwic u nich gdzie jest "cieplo i milo". Rodzice
      ułatwili mi na pewno start pod wzgledem materialnym... gorzej jednak ze
      wsparciem emocjonalnym. Nie potrafili zrozumiec dlaczego majac wszystko u nich
      chce ich opusic. Dzis wracam czasem na weekendy, ale tak jak ktos wczesniej
      zauwazyl zbyt czeste przyjazdy mnie frustruja.
      Mysle jednak ze rozdzice zaakceptowali moj wybor i zarowno mnie jak i im jest
      teraz łatwiej.
      Zdrowe emocjonalnie dziecko opuszcza dom rodzinny i nikt nie robi z tego afery.
      Dziecko zalezne od rodzica/ów albo tkwi razem z nim (bo nie ma tyle sił aby
      odejść) albo decyduje sie na radykalny krok w postaci zerwania wszelkich wiezi
      z rodzina.
      Polecam film Felliniego "I Vitelloni".



    • merediith Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 00:26
      Córka ma prawo do wlasnego życia i swoich wyborów.
      To co Tobie wydaje się najlepsze dla niej...nie zawsze musi takie w
      rzeczywistości być.
      I to że ona woli mieszkac gdzie indziej to jej sprawa i jej wybór.
      • alterpars Slusznie uwaza... 14.12.05, 03:23
        niech idzie jeszcze dalej i emigruje. Trudno o wieksza dziure niz katoland.
        Moja mama tez miala takie problemy jakie opisuje Pani ale na szczescie
        zrozumiala ze wyksztalceni ludzie nie sa w tym kraju potrzebni. Po 5 latach
        studiow 1600PLN to smiech na sali za granica placa 10 razy tyle i pracuje w
        zawodzie :-)
    • dawid.kingloff witaj w ameryce ewax :( 14.12.05, 08:32
    • annagabriela Nie dziw się jej 14.12.05, 08:32
      W końcu każdy chce jakiejś przyszłości, teraz są inne czasy, wiele się zmieniło
      na rynku pracy, w gospodarce. To jest jak powrót kapitalizmu. Dla wielu
      bezwzględny i brutalny. Ale to przecież nie znaczy, że córka Cię opuści, nie
      oceniaj jej tak pohopnie z tego powodu.
    • labirynt Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 09:03
      najważniejsze jest to, czy twoja córka będzie szczęśliwa. i może tak się
      zdarzyć, że szczęśliwa będzie tylko wtedy, gdy wyjedzie gdzieś daleko.
      mam córkę, która wprawdzie ma dopiero osiem lat, ale już teraz w ten sposób
      myślę o jej przyszłości.
      ale rozumiem twoją tęsknotę i obawy. mamy już takie są, że czasem w nawet
      bardzo już dorosłych dzieciach, widzą maluchy, którymi trzeba się opiekować.
      pozdrawiam!
    • sandacz12 Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 09:10
      Niestety czasy troche ,a moze nawet bardzo sie zmienily - ludzie osiedlaja sie
      tam gdzie jest praca. jesli w twojej miejscowosci corka nie bedzie miala
      mozliwosci znalezc prace w zawodzie -bo zakladam studiuje przedmiot ktory jest
      jej pasja -to mysle ze nie ma co rozdzierac szat. Odleglosc nie jest wazna -
      wazna jest wiez miedzy rodzicami a dziecmi. Mieszkam prawei 2 tys kilometrow od
      swoich rodzicow, ale nasze stosunki nie pogorszyly sie nai odrobine -oni wiedza
      ze zawsze moga na mnie liczyc i odwrotnie. Odzwiedzam ich 2-3 razy do roku,
      dzwonie co tydzien. Dzieci maja prawo a nawet obowiazek zyc wlasnym zyciem, co
      nie wyklucza utrzymania silnej wiezi z domem rodzinnym- prosze pamietac ,ze
      wyjdzie za maz i bedzie miala w pewnym sensie dwa domy rodzinne - swoj i meza.
      dzis chyba nie ma sensu prorokowac ,ze nie spalci tego dlugu wdziecznosci-
      mysle, ze jesli miedzy wami wszystko jest ok to ona tego nie zapomni. Nie
      trzymajmy kurczowo dzieci przy sobie- onem usza znalezc wlasna droge. Moja
      njastarsza corka ma 13 lat ale ja juz wiem,ze kiedys wyprowadzi sie z domu i
      zacznie smaodzilene zycie bez moich rad ipomocy na ktora i tak oczywiscie
      bedzie mogla liczyc. A teraz najwazniejsze- jesli dziecko robi to co naprawde
      kocha i jest szczesliwe w zyciu - czy to nam rodzicom nie powinno wystarczyc -
      jesli beda szczesliwe to podzilea sie tym szczesciem z nami starymi rodzicami.
      Benjamin Franklin powiedzial -"inwestycja w nauke daje najwyzsze odsetki" -
      jest haslo przeweodnie Uniwersytetu w Cambridge- gratuluje iwec podejscia do
      sprawy edukacji dziecka.
      • basiabjork Re: Gdzie wasze dzieci znajduja miejce po studiac 14.12.05, 10:35
        Nie martw sie, jesli dobrze wychowalas dziecko to ono wroci, nie zapomni,
        zaopiekuje sie Toba...
        Jestem teraz za granica, bo moi rodzice sa jeszcze w pelni sil, aktywni
        zawodowo i spelnieni, ale wiem, ze jesli tylko zauwaze, ze mnie potrzebuja to
        po prostu wroce. Teraz mam czas na to, zeby tak zorganizowac sobie kariere
        zawodowa, aby taki powrot byl mozliwy.
        Podobnie bylo z moja babcia - przez ostatnie lata zycia miala przy sobie
        kochajaca corke, a potem nawet obie swoje corki, ktore dbaly o nia. Mimo, ze
        ciezko chora, byla bardzo szczesliwa. Rodzina przy okazji bardzo sie
        zintegrowala. To takie naturalne, takie ludzkie.
        Moi rodzice mieszkaja na wsi, to nawet nie jest wies, to srodek lasu.
        Zorganizowanie sobie tam zycia nie jest proste, ale nie jest tez niemozliwe.
        Cale szczescie moj maz rozumie cala sytuacje i w pelni ja akceptuje.
        Badz blisko z corka emocjonalnie, to najwazniejsze. Reszta sie ulozy.
        Pozdrawiam,
        Basia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka