zoskakowalska
12.01.06, 05:28
Powiedzcie mi, jak radzić sobie asertywnie
z tzw. upupianiem. Chodzi mi o upupianie w stylu
gombrowiczowskim. Co gorsza, robią to rówieśnicy.
Są to takie wstawki słowne w rozmowie, ktore mają być
niby-przyjacielskie, niby w żartach, a jednak są takim
sprytnym i wrednym narzuceniem mi roli dziecka.
"Zdrobnieniem" mnie.
Zepchnięciem do roli niedoświadczonego malucha.
Trudno zarzucić mojemu rozmówcy coś konkretnego
(co np. łatwe jest w przypadku agresji, czy wyśmiewania).
Tu natomast obawiam sie, ze zostanę posądzona
o brak poczucia humoru, obrażalskość, czy drażliwość, albo
(żeby procesowi upupienia stało sie zadość) - o nadwrażliwość.
Jednak te wstawki są niesamowicie sprytne i wredne.
Czuje, ze nagle robie sie malutka, staje sie Niedojrzałym,
Nieśmiałym i Niewinnym Dziewczęciem.
A faktycznie jestem świadomą siebie trzydziestolatką (!)
Łapię ten moment od razu, jestem świadoma tego uczucia
we mnie i wiem, ze jest niezgodne z prawdą.
Jednak nie mam pojęcia, jak przeciwdziałać
i bronić się przed tym.