olaola2
03.11.02, 01:11
nie chcialabym was zanudzac swoimi probleami. jednak potrzebuje
obiektywnego spojrzenia na ta sytuacje.
sa dwa malzenstwa ktore w miare normalnie funkcjonuja.brak w nich
milosci zrozumiania, od lat malzonkowie zyja obok siebie.. sa dzieci ktore
chodza do srednich szkol.sa kochane i rozumiane przez swoich rodzicow.
roddzice zdecydowali sie ze beda razem ze wzgledu na dzieci.chca zeby dzieci
sie usamodzielnily. a pozniej....wlasnie chodzi o to pozniej..
istniejemy w tych zwiazkach. bo tak postanowilismy dla dobra naszych
dzieci czekamy az sie usamodzielnie.kochamy sie bardzo,tesknim.pragniemy byc
ze soba na dobre i zle..teraz nie chcemy burzyc spokoju
dzieci sa w trudnym okresie dojrzewania..
nasze plany odkladamy ,,,, za 2 moze 3 lata chcemy je zrealizowac czyli byc
razem.
czy slusznie postepujemy.?
,wydaje sie nam ze to najbardziej sluszna decyzja.
pomimo ze cierpimy nie bedac razem ale i imie odpowiedzialnosci podjelismy
taka decyzje.i niech nikt mi nie mowi ze trzeba bylo myslec zanim sie to
stalo. serce nie sluga.obydwoje bylismy spragnieni uczuc,tego nam nasi
partnerzy nie dali.