Gość: TVN
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.11.02, 22:57
W kolejnym wydaniu programu „Między nami” spróbujemy odpowiedzieć na pytanie,
czy Polacy zgodnie ze światową tendencją próbują dostosowywać się do rynku
pracy, tzn. zmieniać zawód, podnosić i rozszerzać kwalifikacje, uczyć się
nowych specjalności , wtedy kiedy wymaga tego od nich sytuacja, a nawet na
wszelki wypadek. Czy Polacy mają na życie plan B? Czy widzą taka potrzebę?
Eksperci twierdzą, że bezpowrotnie minęły czasy, kiedy ludzie związani byli z
jedną firmą czy instytucją przez całe życie. Szacuje się, że osoba wchodząca
na rynek zawodowy kilkakrotnie zmieni specjalność lub całkiem się
przekwalifikuje. Nadchodzą czas „robotnika umysłowego: absolwenta uczelni,
który kilka razy w życiu zmieni profesję.
Czy Polacy liczą się z taka koniecznością i czy już dziś zmuszeni do tego
wysokim bezrobociem potrafią skorzystać z tej możliwości. Czy szukają planów
B czy C. Jakie są ich doświadczenia?
Czy zmiana zawodu to szansa dla tych, którzy stracili pracę?
Z badań prowadzonych przez firmy Profile i SMG/KRC wynika, iż tylko 44%
Polaków jest gotowych zdobywać nowe umiejętności , a zmienić zawód jedynie
31%.
/Jednocześnie ponad połowa przyznaje , że ich słabą stroną jest nieznajomość
języków,
dla 47% - nieumiejętność obsługi komputera, a dla 39 % -wykształcenie./
Dlaczego nie chcemy zmieniać zawodu czy podnosić kwalifikacji mimo ogromnego
bezrobocia? Czy to kwestia mentalności, lenistwa? Czy to spuścizna po
poprzedniej epoce, kiedy obowiązywała zasada ”Czy się stoi , czy się leży,
1500 się należy”. A może paraliżuje nas strach przed nowym i nieznanym lub
prozaiczny brak pieniędzy? Czy „przeciętny” bezrobotny w Polsce ma środki na
to , być się przekwalifikować, czy „państwo” wspiera go w takiej sytuacji,
czy pozostawia „na lodzie”, bo bieda nie pozwala na rozwijanie programów
przekwalifikowania i aktywnego poszukiwania pracy, środków starcza tylko na
zasiłki.
A może bariera jest wstyd i niechęć do zdrady tego, co było nie tylko
zawodem, ale i pewną kultura, tradycją? Czy górnik z dziada pradziada
odnajdzie się w innym zawodzie? Czy wykonywanie przez niego innej ciężkiej
pracy fizycznej / - np. prace melioracyjne/ będzie dla niego degradacją?
Czy niższy prestiz potencjalnego nowego zawodu powstrzymuje nas od zmiany?
W USA „ŻADNA PRACA NIE HAŃBI” , ale czy ta zasada obowiązuje również w
Polsce?
Czy aktor, który zostanie agentem ubezpieczeniowym , górnik, który
jest „tylko” kierowcą , właściciel firmy remontowej, który jest dziś Panem
STOP / przeprowadza dzieci przez przejścia dla pieszych/ mają powód do
wstydu?
Lenistwo, brak pieniędzy, wstyd, a może bezradność i brak umiejętności
powstrzymuje nas od zmiany?
Czy każdy człowiek może się przekwalifikować? Czy wymaga to specjalnych
predyspozycji psychologicznych? Czy takie umiejętności można zdobyć, czy
można się nauczyć elastyczności i przedsiębiorczości? Czy programy prowadzone
przez „pośredniaki” czy specjalistyczne firmy szkoleniowe, wchodzące do
likwidowanych czy restrukturyzowanych zakładów pracy przynoszą efekty? Czy
zniechęconego, pasywnego, nie wierzącego w siebie bezrobotnego, który w
dodatku nie ma żadnych zapasów finansowych , można zmienić ? Jak duża jest w
Polsce grupa „zawodowych bezrobotnych”? Czy młodzi ludzie lepiej radzą sobie
w takich sytuacjach, czy nowe pokolenie nie ma oporów przez zmiana zawodu?