Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
13.11.02, 20:25
wszedzie narzekajace kobiety, na brak zainteresowania ze strony partnera,
na zanikajacy brak poczucia bycia kobieta, za niewypelnienie jakiejs tam
misji seksualno-emocjonalnej w tym zyciu. Moje pytanie jest do mezczyzn:
Czy nie irytuja was te nekajace kobietki, ktorym wiecznie malo, ktore,
wydaje sie, ze nie potrafia zyc bez przytulania, wszedzie i zawsze. Czy to
wszystko jest tak jak powinno byc ? czy my, mezczyzni jestesmy w stanie
podolac zadaniom, jakie ONE przed nami stawiaja ? czy zauwazacie ten konflikt
miedzy plciami, ten rozny poziom potrzeb, to nieliczenie sie wreszcie
z tymi roznicami ? gdzie jest edukacja na temat naszych potencji, naszych
zdolnosci i checi zmieniajacych sie wraz z uplywem czasu ? Mysle ze niewielu
zastanawia sie nad tymi pytaniami. Mysle, ze ciagle egzystuje w nas obraz
samca, zdobywcy biernej samicy, gdy w rzeczywistosci role sie niejako
odwrocily. Czy zauwazyliscie ze wraz ze wzrostem aktywnosci kobiet, my
zaczynamy sie kurczyc, jakby obawiajac sie jakiejs niewidzialnej sily
wciagajacej nas w kosmos kobiecych zadz i pragnien ? Dochodze do wniosku,
ze nasz meski potencjal to tylko zapalnik do czegos nieograniczenie wiekszego
w wykonaniu kobiet. I gdzies podswiadomie sie tego obawiamy. Co wy na to ?
Prosze rowniez o wypowiedzi nasze kochane DAMY.
Pozdr, Imagine.