Dodaj do ulubionych

narzeczony chory na schizofrenie

16.04.06, 10:15
Kocham faceta ,który jest chory na schizofrenie.Problem w tym,że mój rozum
kłóci sie z sercem.Rozum mówi,że on się rozchoruje, że ja jestem za
słaba,żeby jego słabość wspierać a serce przeciwnie -kocha,tęskni,jest czułe.
Powiedzcie kogo ja mam słuchać.
On jest naprawde wrażliwym,uczuciowym człowiekiem,ale ja się boję o
potomstwo, o te geny dziedziczone przez dzieci.Poradżcie mi proszę.Pół roku
temu się zaręczyłam i ciągle mysle, czytam o tej chorobie ,żeby kiedyś
udzielić odpowiedzi ,czy chcę być jego żoną.
Obserwuj wątek
    • gocha033 dzeci miec nie radze 16.04.06, 10:23
      banan123 napisała:
      czy chcę być jego żoną.

      Kochac mozesz, na milosc nie ma rady, ale dzieci z nim miec nie radze.
      Jest to choroba w duzym stopniu dziedziczna.
      • svenja1 dziedziczność 16.04.06, 15:10
        Nie dziedziczy się choroby, ale predyspozycje do tego, aby zachorować. Dopiero
        owe predyspozycje w połączeniu z wyzwalaczami (czynniki społeczne różnego
        rodzaju) powodują, że pojawia się schizofrenia.
        Jeśli jedno z rodziców choruje na schizofrenię, dziecko jest zagrożone w 25%
        tym, że może w przyszłości zachorować.
        • gocha033 Re: dziedziczność 16.04.06, 16:21
          svenja1 napisała:

          > Nie dziedziczy się choroby, ale predyspozycje do tego, aby zachorować.

          To raczej oczywiste, tylko tu nie czas i miejsce, by opisywac te detale.
          sens pozostaje ten sam.
          • svenja1 Re: dziedziczność 16.04.06, 17:33
            Dla mnie to nie detal ;) Ktoś przeczyta, zadowoli się tą informacją, nie
            doczyta i uwierzy, że tak właśnie jest.
    • mskaiq Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 10:47
      Zawsze ide za glosem serca, nigdy na tym nie stracilem, nigdy nie ulegam
      strachowi bo wtedy wszystko konczy sie zle. Twoje watpliwosci to strach, boisz
      sie ze dzieci odziedzicza geny ktore wywoluja schizofrenie. Mysle ze nie
      istnieja geny ktore wywoluja schizofrenie. Poza tym schizofrenia potrafi
      zniknac i wiecej nie wrocic, potrzebna jest bardzo gleboka milosc, pozwala
      przetrwac najtrudniejsze momety.
      • banan123 Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 16:52
        Łatwo powiedzieć idz za głosem serca,kiedy rozum przeczy ,małżeństwo to
        poważna sprawa a jak w to w chodzi dodatkowo choroba to jest sie naprawde nad
        czym zastanowić.Ja mam 37 lat i na urodzenie dziecka nadszedł ostatni moment.
        Bez dziecka nie wyobrażam sobie przyszłości.Czy ktoś ma podobne przypadki lub
        słyszał o związkach z tą chorobą.?
        • syrena15 Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 17:11
          Znam małżenstwo z 19 letnim stazem maja 48 lat, kobieta choruje na schizofrenie
          od dawna, choroba sie zaczela jak miala kilkanascie lat. Co jakis czas ma
          nawroty, wtedy jexdzi do szpitala na 1-3 tygodnie i wraca zupełnie zdrowa.
          Bierze tabletki jak trzeba, teraz medycyna dotyczaca tej choroby jest bardzo
          rozwinieta i lekarstwa sa bardzo skuteczne. Małzenstwo to jest bardzo
          szczesliwe ze soba, maja 2 dzieci chlopiec 18, corka 16. Sa dziecmi zdrowymi,
          madrymi. Dobrze sie ucza. Bardzo kochaja swoja mame, szczegolnie jej syn zycia
          poza mama nie widzi. Ta pani jest dobra, wrazliwa kobieta bardzo lubiana. Jej
          maz rowniez b. kocha swoje dzieci jest wzoromym mezem i ojcem.Podziwiam jej
          meza za wyrozumialosc i cierpliwosc i milosc do zony. Nie jedno "zdrowe"
          malzenstwo sie rozpada i moze im pozazdroscic. Pozdrawiam!
    • ewaaa06 Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 19:07
      zaręczyłaś sie z facetem pół roku temu i teraz dopiero się zastanawiasz czy za
      niego wyjść czy zerwać zaręczyny?! powinnaś o tym pomyśleć pół roku temu a nie
      teraz.. po co ci były te zaręczyny?
      • banan123 Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 19:25
        To były oświadczyny.On oświadczył mi ,że pragnie ,abym została jego
        zoną.Oczywiście mówił że bierze pod uwagę ,że to trudna decyzja i nie wymaga
        od razu ,żebym udzieliła odpowiedzi,ale raczej ,żeby to było przemyślane.
        Od tego czasu ja więcej czytam o tej chorobie, wymieniam doświadczenia na
        forum,ale mojej rodzinie o jego chorobie nie powiedziałam .Boję się ,że mogą
        go trwale "naznaczyć"
        • nitka991 Re: narzeczony chory na schizofrenie 18.04.06, 14:25
          Mam przypadek schizofrenii w dalszej rodzinie mojego ojca.Wuj i jego dwaj z
          trzech synów są chorzy.Mimo to maja normalne rodziny,żony dzieci.Ataki choroby
          zdarzają się rzadko i mają formę głębokiej depresji.Wtedy na kilka dni trafiają
          do szpitala,po czym wracają i funkcjonują normalnie.Tak,że jezeli ktoś nie wie
          o ich chorobie niczego się nie domyśla.Pomyśl,ilu ludzi żyje wśród nas nie
          mówiąc o swej chorobie lub nawet nie wiedząc o niej.Decyzję niestety musisz
          podjąć sama,bo cokolwiek zrobisz konsekwencje poniesiesz Ty.Zastanów się,czy
          masz na tyle siły,aby żyć z chorym człowiekiem i czy masz ją aby go
          opuścić.Schizofrenia jest chorobą jak każda inna (SM,padaczka,różne schorzenia
          kończyn itp.)porozmawiaj z lekarzem prowadzącym twojego chłopaka,dowiedz się
          jakie i jak często ma objawy (ataki) choroby.Nie kieruj się też swoim wiekiem
          i "czasem na dziecko" pośpiech jest złym doradcą.Kieruj się sercem i tym co
          podpowiada Ci twoja podświadomość ,ona wie co będzie dla Ciebie najlepsze.Życzę
          trafnego wyboru.Uwierz,że tylko sobie ufając dokonasz właściwego wyboru.W
          jakimś celu ten człowiek znalazł się na twojej drodze.Powodzenia,będzie dobrze.
    • ewaaa06 Re: narzeczony chory na schizofrenie 16.04.06, 19:38
      powinnaś sama sobie zadać to pytanie..czy chcesz być z Nim..a nie pytać obcych
      ludzi.nikt z nas Go nie zna...Ty będziesz Jego żoną a nie My / o ile będziesz/.
      w takich sprawach należy samemu decydowac i ponosić odpowiedzialność za swoje
      decyzje.
    • belladyna Re: Znam osoby chore na schizofrenie......... 16.04.06, 23:14
      I te przypadki tych osob to tragedia. To straszna choroba, odwiedz sobie
      szpital psychiatryczny z oddzialem na schizofrenie. Zobaczysz, ze zmienisz
      zdanie na inne! Nigdy nie radzilabym ci miec dzieci, z osoba chora na
      schizofrenie bierzesz potworne ryzyko, jezeli nawet nie u twoich dzieci to
      choroba ujawnia sie w wielu generacjach do przodu! To tragedia, ktorej nie da
      sie opisac, kalectwo. Ja widzialm tych chorych ze wzrokiem szklistym,
      wpatrzonych tepo w jedem kat. Nie dogadasz sie z nimi. Choroba zaczyna ujawniac
      sie w okresie ololo 19 - 20 lat. Wczesniej jej nie zauwazysz, albo rzadko.
      Schizofrenia to kalectwo psychiczne, lekarstwa bardzo powoli pomagaja i
      wiekszosc ludzi choruje do konca zycia. Nie wiesz w to co ci inni tutaj pisza,
      ktos kto nie mial kontaktu z ludzmi chorymi na schizofrenie nie wie o czym
      mowi. Ja ten kontakt mialam i wiem, ze to ogromne ryzko, powazne na tyle, aby
      ABSOLUTNIE wykluczyc rodzenie dzieci z takimi chorymi ludzmi! Chyba ze chcesz
      nianczyc reszte zycia, az do konca i widziec jak nagle z dnia na dzien zaczyna
      sie dziac z twoim dzieckiem gdzies pomiedzy 20 rokiem zycia cos zupelnie
      niezrozumialego dla ciebie. Ta choroba to nie tylko geny, lecz specjalna
      dziedziczna wrazliwosc na te chorobe. Czytaj wiecej i nie biez zadnego ryzyka i
      nie wydawaj na swiat dziecka, bo po co je unieszczesliwac.....Sama nigdy nawet
      z najbardziej kochanym czlowiekeim nie zaryzkowalabym wydania na swiat dziecka
      z ryzykiem choroby tak strasznej jak schizofrenia!!
      Ty wiele razy tu pisalas i pytalas sie co ludzie o tym sadza, powinnas zanim
      cokolwiek zrobisz porozmawiac nie z psychologiem ale z psychiatra, ktory powie
      ci i pokaze jak mecza sie ludzie na oddzialach psychiatrycznych i co ta choroba
      robi z osobowoscia czlowieka. Ani milosc i uczucia nic a nic nie pomoga ta
      choroba powstaje niezaleznie od uczuc rodziny...to wlasnie to czego wiekszasc
      ludzi kompletnie nie rozumie. Tak po prostu dziala chemia w organizmie i trudno
      jest na nia w dalszym ciagu cos zaradzic.Dotad nie ma skutecznych lekarstw....
      Sa poza tym jej rozne odmiany.
    • rigolotta Re: narzeczony chory na schizofrenie 17.04.06, 15:14
      No wlasnie, sa rozne rodzaje schizofrenii, od tego zaleza tez efekty leczenia
      farmakologicznego. Wychowanie ma jak najbardziej wplyw na te chorobe - matka nie
      dopuszcza ojca, aby zajal nalezne miejsce wobec dziecka. Porozmawiaj o swoich
      watpliwosciach z lekarzem Twojego faceta. Masz prawo sie bac, boimy sie
      nieznanego. Jest wiele teorii na temat schizofrenii, wiele metod, ktore maja
      przywrocic chorych do w miare sprawnego funkcjonowania w spoleczenstwie. Sama
      widzisz, ze kontakt z tym czlowiekiem to cos szczegolnego, w tym przeciez tkwi
      poniekad zrodlo Twoich uczuc do niego. Milosc to ryzyko, z osoba zaetykietkowana
      czy nie.
    • hellee ...miłość wymaga pielegnacji... 18.04.06, 11:11
      Jesteś do dojrzałą kobietą i zapytaj sama siebie czego tak naprawdę dla siebie
      chcesz?... bo może to nie miłość tylko np. strach przed: samotnością, brakiem
      potomstwa czy moze jakiś inny?...
      czy starczy Ci kiedyś cierpliwości na chorego człowieka?
      ( wprawdzie jest mozliwość leczenia ale to już nie na tym forum, ewentualnie na
      priv )


      ------------------------------------------------------
      GG 3721019
      Sposób dawania jest ważniejszy od tego, co się daje...
      • konwalka Nikt Ci nie udzieli rady 18.04.06, 14:57
        To Twoja decyzja.
        Szesć lat temu odeszłam od męża schizofrenika. Choroba ujawiniła sie po ślubie - jakies dwa lata. Zapewniam Cie, że w pewnym momencie przestaje Cie obchodzić "w zdrowiu i w chorobie" oraz co poweidzą teściowie.
        Przestaje, kiedy wieczorem chowasz wszytskie noże gdzie się da, bo facet ma wizję zakończenia tego, co na ziemi i "ciekawe, jak to jest na drugiej stronie".
        Kiedy malutki synek mówi: mamo, wyjedźmy gdzieś stąd, boję się.
        Kiedy jedziesz do szpitala psychiatrycznego za pożyczoną kasę - schizofrenicy potrafią finansowo urządzić w domu niezły cyrk - i widzisz tam, co jest dalej.
        Kiedy nagle zdasz sobie sprawę, że DO KOŃCA ŻYCIA będziesz sama i tylko sama w podejmowaniu każdej decyzji, bo on nie bedzie w stanie nigdy: pójść na wywiadwókę, zabrać dzieciaka na wakacje, pomalowac przedpokój, pracować. Bo nie. Bo dostaje groszową rentę i w każdej chwili moze znowu zobaczyć te swoje demony czające się w naszym pokoju.
        Zaczynasz się bać, bac jak cholera.
        Po trzeciej probie samobójczej męża uciekłam.
        Byłam kłebkiem nerwów, a mały znowu zaczął sikać w majtki.
        Wyrwał się na placu zabaw w stronę jezdni, a kiedy poprosiłam meża, ktory szedł za nim- nie pozwól mu tam iść, to on popatrzył na mnie wzrokiem którego nigdy nie zapomnę i pozowlił małemu gnac dalej. Złapałam dziecko w ostatniej chwili.
        NIGDY WIĘCEJ
        Wbrew opiniom, że postąpiłam jak ostatnia szmata.
        Kto nie zył z osoba chora psychicznie na co dzień, nie kładł się spać do jednego łózka, kto nie wył całymi godzinami z bezsilności - nie ma prawa oceniać tych, ktorzy nie wytrzymali.
        Pomyśl o tym
        i trzymaj się
    • alicja078 Re: narzeczony chory na schizofrenie 18.04.06, 15:22
      Moja mama choruje na schizofrenie.
      Ja dowiedziałam sie o tym całkiem niedawno, mając juz 25 lat.
      Po prostu przez lata choroba była niezauważalna, mama była pod stała kontrolą
      lekarzy, zawsze łykała jakieś lekarstwa.. ale nigdy nie prazyszlo mi do glowy
      zapytac dlaczego...
      nigdy wczesniej nie zapytalam dlaczego cale zycie jest na rencie..
      Ale niedawno zaczela chorowac moja młodsza siostra i wtedy sprawa wyszła na
      swiatlo dzienne. Mama bardzo to przezyla i wtedy pierwszy raz od 20 lat trafiła
      znow do szpitala. Obie trafiły.
      Przez te trzy lata sporo sie dowiedzialam o chorobach psychicznym, widzialam
      najkoszmarniejsze miejsce w zyciu - szpital psychiatryczny.
      Nie zycze nikomu. Ta choroba to gehenna. Nie poznaje swojej siostry, nie
      rozumiem tego co dzieje sie w jej umysle, nie rozumiem jej zachowan i naprawde
      duzo sily potrzeba zeby z tym walczyc. To spore wyzwanie i duza proba dla calej
      rodziny.
      Nie wiem co Ci doradzic.
      Ja stoje jakgdyby po drugiej stronie balustrady. To w mojej rodzinie, w moich
      genach moze byc to zagrozenie. Sama mam chlopaka z którym planujemy wspolne
      zycie, slub, rodzine.. Wlasnie kupilismy mieszkanie.. Ale nie powiem ze nie
      drecza mnie watpliwosci i obawy czy moge narazac jego i swoje zycie na taka
      chorobe.
      On wie o chorobie. Poczytal troche na ten temat i twierdzi ze jest gotow
      zaryzykowac.
      A ja chce po prostu zyc normalnie. Mam dosyc tego koszmaru ktory rozgrywa sie w
      moim rodzinnym domu od kilku lat.. I miotaja mna rozne sprzeczne uczucia. Bo z
      jednej strony nie chce zostawiac mamy samej z tym problemem a z drugiej strony
      mam zal ze to wlasnie nasza rodzine to dotknelo..
      Chce zyc normalnie, bez awantur ktore sa ostatnio czesto obecne, bez tej
      codziennie niepewnosci co zastane w domu po powrocie do pracy - w jakiej formie
      jest siostra, czy nie ma nawrotu choroby... Chcialabym po prostu spokoju..

    • asix78 Re: narzeczony chory na schizofrenie 18.04.06, 16:59
      ryzyko jest duze jesli osoba z ktora chcesz sie zwiazac choruje ciezko. ale nie
      ze wzgledu na dzieci ale na to czy wytrzymasz gdy przyjdzie kryzys. w czasie
      calkowitej remisji schizofrenuk funkcjonuje calkiem dobrze. chyba ze mamy do
      czynienia ze schizofrenia prosta lub rezydualna... moze byc ciezko, ale jesli
      kochasz to jest to tego warte, tak mysle... nie mozemy pietnowac chorych
      psychicznie i wyrzucac poza spoleczenstwo, choroba psychiczna to choroba jak
      kazda inna. a osoba chora na schizofrenie to taki sam czlowiek. nie boj sie o to
      czy dzieci beda chore.. podatnosc jest sprawa dziedziczenia ale to wychowanie
      glownie ma wplyw na to czy choroba sie ujawni... mialam brata chorego na
      schizofrenie, choroba ujawnila sie gdy mial 22 lata, nikt w dalszej i blizszej
      rodzinie na ta chorobe nie chorowal... dopiero patologia mojej rodziny
      doprowadzila do tego ze moj brat sie rozchorowal.. przez te 2 lata chorowal
      ciezko, tak ciezko ze zdecydowal sie opuscic ten swiat... wbrew roznym opiniom
      najwiecej samobojcow jest wlasnie wsrod osob chorych na schizofrenie... ale
      uwazam (moze jestem marzycielka) ze prawdziwa milosc zwycieza wszystko, osoby
      chore potrzebuja duza ciepla wsparcia i zrozumienia... co nie zwalnia ich z
      obowiazku poddawania sie leczeniu, ale zawse potrzebne jest wspoldzialanie calej
      rodziny... bo choroba schizofrenika nie jest jego indywidualna sprawa, tylko
      sprawa calej rodziny...
    • kosssa5 Re: narzeczony chory na schizofrenie 18.04.06, 23:53
      Przepraszam, ale dziwię się trochę, że pytasz się obcych ludzi co masz w takim
      przypadku zrobić. Nikt nie zadecyduje za Ciebie.
      Ale apropo schizofrenii, to choruje na nią moja mama. Tego nie da się
      wytrzymać. Jest strasznie. Te jej nieustanne opowiadania, że wszyscy dookoła
      uparli się, żeby ją podsłuchiwać. Te jej nieustanne podejrzenia w stosunku do
      wszystkich dookoła, do mnie. Zawsze kiedy przyjeżdzam do niej słyszę, ze na
      naszej klatce schodowej mieszkają blizniaczopodobni do sasiadow ludzie -
      podstawieni ludzie udający sąsiadów, że ja nie jestem mną, tylko zamiast mnie
      przyjechala do mojej mamy jakas obca, podobna do mnie osoba. W jej pracy
      pracują jacyś podstawieni - blizniaczopodobni (to jej okreslenie) do
      pracownikow ludzie, zapytala się kiedys sasiadki "XX", przepraszam, a jak pani
      się nazywa, bo kiedys na pani miejscu mieszkala osoba "XX", moja mama czuje się
      osaczona, kaze sobie przywozic nowe zamki do drzwi, i je zmieniac, glosno
      odgraza się, tak aby slyszeli sąsiedzi, ze nie pozwoli sobie na to, zeby ktos
      wchodzil do jej mieszkania i szperal w nim. Zastanawia się ile podobnych do
      mnie osob spłodził (to jej okreslenie) mój tata, bo to nie ja bywam u niej, ale
      te podobne osoby się wymieniają między sobą. Wytworzyla sobie w swoim umysle
      historie takie jak podalam powyzej i trzyma sie ich kurczowo. Wyobraz sobie, ze
      niezaleznie od tego o czym z nia zaczniesz rozmawiac, non stop sch schodzi na
      ten swoj temat, ze kazda z osob z jej otoczenia zostala zastapiona kims do
      siebie podobnym i ja po raz n-ty slysze, ze nie jestem mna. Wyobraź sobie, ze
      po raz n-ty wysluchujesz takich bzdur. I wyobraz sobie, ze zabralas taka osobe
      ze soba w odwiedziny i wtedy rowniez opowiadala takie historie. Kiedy slucham
      tych opowiadań, naprawde nie moge tego zniesc.
      Ten człowiek, którego kochasz (czy aby na pewno?) jest jednak kims innym niz
      moja mama a zatem dlaczego Wasz związek mialby sie potoczyc w takim kierunku w
      jakim potoczylo sie to u nas? Piszesz, ze to wrażliwy, uczuciowy człowiek.
      Rownie dobrze mozecie stworzyc kochającą się, szczęśliwą rodzinę, która nie
      będzie borykała się z problemami jak opisane wyżej. W końcu podstawą do
      tworzenia związku jest miłość, a piszesz, że ona jest.
      Dodam jeszcze,że będąc corką schizofreniczki, jestem, wydaje mi się, zdrowa i
      mam zamiar miec szczesliwe zycie rodzinne, w dodatku najchętniej z trójką
      dzieci. Skończyłam studia, utrzymuję się samodzielnie. Jestem z partnerem,
      który wie o całej historii (zresztą zetknął się kilkakrotnie z moją mamą) i
      który chce mnie poślubic bez wahania. I nie uważam, że moja mama powinna
      dokonać aborcji, kiedy była ze mną w ciąży, żeby nie urodzić dziecka
      obciążonego genetycznie.
      Ale czy taka historia albo czyjeś opinie rzeczywiście pomogą Ci w podjęciu
      Twojej decyzji?
    • solaris_38 Re: narzeczony chory na schizofrenie 19.04.06, 00:50
      jak kochasz to nie masz wyboru

      jesli masz wybór - odejdz
    • znj2 Re: narzeczony chory na schizofrenie 12.05.06, 15:08
      Prawda jest niestety brutalna.On odziedziczył po przodkach i niestety przekaże
      tę chorobę potomstwu. Po jakimś czasie ta choroba się pogłębi i może się to
      skończyć tragicznie.
      • mskaiq Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 06:03
        To nie jest prawda co piszesz Znj2. Choroba moze sie dalej rozwijac ale moze
        sie calkowicie wycofac. Nie istnieje rowniez zaden dowod ze schiizofrenia jest
        dziedziczna.
        • znj2 Re: narzeczony chory na schizofrenie 14.05.06, 20:54
          Niestety , to jest straszna choroba. Moja koleżanka , urocza dziewczyna
          odziedziczyła po swoim ojcu i w wieku 35 lat odebrała sobie życie skacząc przez
          okno. Zostawiła troje dzieci.
          Matka , mojego znajomego sypiała, trzymając pod poduszką ogromny nóż. Jak się
          zorientował, oddał ją do szpitala. To choroba nieuleczalna i dziedziczna.
    • mmax20 Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 06:58
      ??:



      /czy diagnoza lekarska w przyp. schizofrenii jest nieomylna?

      /kiedy kończy się paranoja a zaczyna schizofrenia, wiele z opisanych powyżej to
      moim zdaniem paranoja?
    • trollik2 Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 07:52
      olać takiego, tyle fajnych chłopaków czeka na ciebie
      • banan123 Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 08:36
        Chciałabym w to uwierzyć co piszesz.Wiem,że decyzja należy do mnie.Trudna
        decyzja
        • mskaiq Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 09:49
          To jest Twoja decyzja i bardzo trudna. Najserdeczniejsze pozdrowienia.
          Antek
          • kol.3 Re: narzeczony chory na schizofrenie 13.05.06, 18:34
            Moja koleżanka wyszła za schizofrenika. O mało ją nie zamorodował. Po pół od
            ślubu roku był rozwód. Dostała unieważnienie małżeństwa. Trauma ma całe życie.
          • belladyna Re: Mylisz sie mskaiq! I wprowadzasz w błąd 13.05.06, 21:41
            kobietę. Choroba jest jak najbardziej dziedziczna! Rozmawiałam na ten temat z
            lekarzami.dziedziczna jest też szczególna wrażliwość na tę chorobę.Poza tym
            badania dowodzą, że w rodzinach gdzie dzieci rodzą się wśród rodziców, gdzie
            ojciec jest o wiele lat starszy od matki też często zdarza sie ta choroba.
            • rigolotta Re: Mylisz sie mskaiq! I wprowadzasz w błąd 13.05.06, 23:30
              Nie, maskaiq sie nie myli. To sa wyniki statystyki, a nie badan naukowych.
        • banan123 Re: narzeczony chory na schizofrenie 15.07.06, 16:02
          Jestem podłamana mój facet ma poważne zachwianie równowagi psychicznej,tyle się
          dzis oryczałam,widze to u niego ,jest zbyt aktywny,taki obawiajacy się
          wszystkiego ,gderliwy.Boże chwilami nie mogę udzwigać tego ciężaru.:(
    • scept89 dziedziczenie 13.05.06, 23:33
      en.wikipedia.org/wiki/Schizophrenia
      Nie ma 'genu na schizofrenie', jestkomponenta genetyczna zapewne wielogenowa.
      Jednojajowe blizniaki: 1 chory drugi z identycznym zestawem genow ma 10-28%
      szans na chorobe.

    • scept89 odejdz 13.05.06, 23:40
      Tu nie chodzi o ew. dziecko tylko o Ciebie. Popros o wizyte na oddziale
      schizofrenikow, popatrz jak wygladaja ludzie spacyfikowani lekami, pomysl ze to
      jest to ta lepsza strona. Oczywiscie nikt nie zabroni Ci popelnienia jakze
      szlachetnego masochistycznego poswicania swojego zycia, tyle ze pomimo
      najukochanszych, najtroskliwszych partnerow schizofrenicy dalej choruja.
    • mskaiq Re: narzeczony chory na schizofrenie 14.05.06, 04:46
      Mysle ze nie musisz isc na oddzial schizofrenikow aby zobaczyc co to jest
      schizofrenia. Twoj Chlopak jest schizofrenikiem i wiesz jaki jest, mysle ze
      Twoja decyzja musi byc oparta na tym jaki jest Twoj Chlopak a nie jacy sa
      pacjenci w szpitalu bo oni nie maja zadnego zwiazku z Twoja decyzja.
      Schizofrenia przebiega w bardzo rozny sposob, czasem potrafi byc niezwykle
      ciezka a czasem jej przebieg jest lekki i konczy sie calkowitym
      wyzdrowieniem.
      Jesli chodzi o dziedzicznosc to jest bardzo wiele rodzin gdzie nie bylo
      schizofreni przynajmniej od paru generacji a dzieci maja schizofrenie.
      Sa rowniez rodziny gdzie jeden z rodzicow a nawet oboje mieli schizofrenie a
      dzieci jej nie maja.
      Mowienie o dziedzicznosci schizofreni jest tylko spekulacja i nie moze byc
      brane pod uwage.
      • banan123 Re: narzeczony chory na schizofrenie 14.05.06, 10:34
        Mój chłopak jest w okresie remisji,jest obecnie normalny,nie ma żadnych
        objawów choroby,z opowiadań tylko wiem jak bylo wcześniej.
        Bierze leki,dla równowagi biochemicznej.Załóżmy ,że związałabym się z
        czlowiekiem zdrowym,który po jakim czasie rozchorowałby się,mysle,że dalej bym
        go kochała i była z nim na dobre i na złe .W życiu nigdy nie będziemy mieć
        tej 100 % pewności.

        Ostanio myślę ,żeby porozmawiać z jego lekarzem, choc nie wiem, czy udzieliłby
        mi odpowiedzi,ta ochrona danych osobowych ,ale ogolnie o chorobie ,o
        dziedziczeniu chyba mogę pytać.

        A może spróbować razem pomieszkać jakiś czas?
        • mskaiq Re: narzeczony chory na schizofrenie 14.05.06, 11:01
          To jest Twoja decyzja Banan123 i w tym nikt nie moze Ci pomoc.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • trollllllllllllllllllllllllll Re: narzeczony chory na schizofrenie 14.05.06, 10:35
      Ci wszyscy krzyzem lezacy sa schizofrenikami, ich nalezałoby pozamykać
    • belladyna Re: możliwe, ze czytałaś... 14.05.06, 13:36
      www.niepelnosprawni.info/ledge/x/7975
      Podsyłam ci link, na dole są podane książki na temat tej choroby....możliwe, ze
      warto sobie poczytać.Problem jaki budzi ta choroba to fakt że ludzie mogą być
      mało obliczalni. Lekarstwa zatrzymują najczęsciej chorobę....
      • banan123 Re: możliwe, ze czytałaś... 14.05.06, 20:36
        Dziekuje Ci bardzo balladyno za linka, z tych pozyji czytałam tylko
        Kepińskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka