Dodaj do ulubionych

depresja jest do wyleczenia

IP: 192.168.11.* / 212.69.75.* 19.10.01, 13:19
Jakie macie doświadczenia związane z depresją?
Obserwuj wątek
    • Gość: sebo Re: depresja jest do wyleczenia IP: 220.20.200.* 19.10.01, 13:33
      Depresja jest do wyleczenia.
      Mi pomogło, że przestałem utożsamiać się z moim otoczeniem.
      W uproszczeniu.
      • Gość: mała Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.itpp.pl 19.10.01, 15:57
        zrobiłam sobie ten test który jest w wyborczej na depresję i wyszło że jeszcze
        w niej nie jestem ale przyda mi sie rozmowa z psychologiem lub przyjacielem
        czyli niedługo dojde do psychiatry
      • Gość: niewiem Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 12:34
        sebo, czytales moze "przebudzenie" de mello?
        • Gość: sebo Re: depresja jest do wyleczenia IP: 220.20.200.* 22.10.01, 07:15
          Nie czytałem.
          A o czym to?
          Zainteresuje mnie - myślisz?
    • Gość: kreska Re: depresja jest do ZAleczenia IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 19.10.01, 22:44
      • Gość: niunia Re: depresja jest do ZAleczenia IP: *.opole.dialup.inetia.pl 19.10.01, 22:49
        brawo kreseczko, bo forumki nie czaja pojecia depresja, a ja nie mam dzisiaj
        sily im tego tlumaczyc
        • Gość: 201001 Re: depresja jest do ZAleczenia IP: *.*.*.* 20.10.01, 12:56
          Gość portalu: niunia napisał(a):

          > brawo kreseczko, bo forumki nie czaja pojecia depresja,
          a ja nie mam dzisiaj
          > sily im tego tlumaczyc
          mam tylko jedno pytanie,i zadaje je WSZYSTKIM KTORZY
          uciekaja od odpowiedzi a brzmi ono :
          CO CZUJESZ KIEDY SLYSZYSZ SLOWA :
          ...............................................................................

          ..................prosze..........................
          ...........................................dziekuje...........................................................





          ...przepraszam,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
          • Gość: kreska Re: depresja jest do ZAleczenia - ale po właściwym rozpoznaniu IP: 10.129.132.* / *.acn.pl 20.10.01, 13:23
    • wsj Re: depresja jest do wyleczenia 21.10.01, 20:45
      Gość portalu: mrooffka napisał(a):

      > Jakie macie doświadczenia związane z depresją?

      Witaj na gałezi Mrooffko. Napisze Ci o sobie. Minelo troche czasu zanim
      zorientowalam sie, ze cos jest nie tak. Zwlaszcza zaskakiwal mnie brak kontroli
      emocji. Jestem ze soba zaprzyjazniona wiec probowalam rozmowy ze soba aby odkryc
      co powoduje zgrzyty. Zazwyczaj pomagalo tym razem bylo bez spodziewanych efektów.
      Psychoterapia byla poza zasiegiem finansowym, zreszta nie bardzo ufam tej formie
      leczenia. Utrwalajace sie klopoty ze snem zaprowadzily mnie do doktora Skalskiego
      i tam dostalam odpowiednie recepty. Kiedy po roku objawy wrocily poczatkowo
      wpadlam w panike, potem do doktora Skalskiego i teraz juz wiem, ze wprawdzie
      depresja wraca ale tez odchodzi. Musze dbac o poziom serotoniny.
      Tyle w zarysie. Pozdrawiam serdecznie.

      • Gość: Ciekawy Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 20:33
        Ludzie , niestety , nawracające epizody depresji można leczyć jedynie
        farmakologicznie . Sam jestem w trakcie leczenia kolejnego epizodu . Za każdym
        razem z nich wychodziłem , ale moim błędem było to , że po podleczeniu ,
        natychmiast przestawałem brać pigułki . Coraz więcej psychiatrów skłania się do
        tezy , iż po kolejnym np ,. czwartym nawrocie , leki należy przyjmowac
        bezterminowo .Nie bójcie ię objawów ubocznych . Ja , po zażyciu już ( w
        sumie ) kilkuset tabletek , żadnych jeszcze nie zauważyłem .
        Natomiast jestem sceptycznie nastawiony do psychoterapii w leczeniu depresji.
        Po pierwsze jest długotrwała , kosztowna ( choć kasy chorych , o dziwo ,
        zapewniają też bezpłatną , ale ...). Osoba , która poddaje się
        psychoterapii ,nie powinna być raczej typem introwertycznym ( a tacy
        najczęściej cierpia na depresje ).
        • Gość: kwieto Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 22:31
          Nie boisz sie, ze kiedys uodpornisz sie na leki?
          Nie boisz sie, ze za jakis czas pojawia sie "objawy uboczne"?
          Nie zastanawiasz sie, ze zyjac "na prochach" wlasciwie jestes na permanentnym haju? A jak
          lekow zabraknie?
        • kreska12 Re: depresja jest do ZA-leczenia! 23.10.01, 23:05
          Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

          > Ludzie , niestety , nawracające epizody depresji można leczyć jedynie
          > farmakologicznie .
          Wiem o tej przypadłości bardzo dużo. Niecałkiem masz rację, są też możliwe inne
          formy, w każdym razie komplementarnie. Ale nie widzę możliwości obejścia
          farmakologii, jeśli depresja jest czymś więcej niż przygnębieniem.

          > /.../ po kolejnym np ,. czwartym nawrocie , leki należy przyjmowac
          > bezterminowo .Nie bójcie ię objawów ubocznych .

          Zgadza się. Czasem trzeba brać stabilizatory, nawet całe życie.
          Albo chorować.
          Depresja utrudnia życie. W skrajnym przypadku może doprowadzić do samobójstwa. I
          doprowadza. Kto zna statystyki?

          > Natomiast jestem sceptycznie nastawiony do psychoterapii w leczeniu depresji.
          > Po pierwsze jest długotrwała , kosztowna ( choć kasy chorych , o dziwo ,
          > zapewniają też bezpłatną , ale ...).

          Nie generalizuj. Psychoterapia nie leczy depresji. Ona może pomóc spojrzeć na
          siebie, życie, problemy z innej perspektywy. W depresji to ważne (zresztą bez
          depresji też). Psychoterapia pozwala zrozumiec chorobę, to warunek wygrzebania
          się (no i leki).

          Psychoterapie sa rózne, terapeuci - też. Nie stosuj jednostronnych sądów.

          > Osoba , która poddaje się
          > psychoterapii ,nie powinna być raczej typem introwertycznym ( a tacy
          > najczęściej cierpia na depresje ).

          Skąd takie przekonanie?

          Depresja jest już wielkim problemem społecznym. Chorują ludzie wszystkich typów,
          bez względu na wykształcenie, podglądy, uzdolnienia, region.
          Świadomi chorują łatwiej, lepiej im się leczyć, mądrzej postępują z chorobą.

          Może wreszcie jakiś lekarz / psycholog się autorytatywnie odezwie?
          Proszę mnie wesprzeć.
          Niunia? Gdzie jesteś?

          Kreska


          • Gość: kwieto Re: depresja jest do ZA-leczenia! IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 23:18
            Ja poprosze o krotki wyklad na temat:

            "Jakie sa przyczyny depresji"?

            Mam wrazenie, ze farmakologia pomaga przezwyciezyc objawy (stad koniecznosc ciaglego
            brania prochow?), ale co jest wstanie zlikwidowac przyczyne?
            • Gość: Malwina Re: depresja jest do ZA-leczenia! IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.01, 09:42
              przyczyna depresji jest zycie - nic innego, sam banal, depresyjni nie przezywaja innych ,
              tragiczniejszych ewenementow, jeden pije bo mial nieszczesliwe dziecinstwo a drugi absolutnie nie, z
              depresja to samo - zalezy od sposobu inkasowania problemow, od odpornosci/wrazliwosci, od
              czestotliwosci negatywnych przezyc, od zmeczenia neuronow, chemie szlag trafia, rownowaga idzie w
              diably, kto to tam wie dlaczego ...
              niedawno wyczytalam ze aby utrzymac wzgledny poziom optymizmu trzeba miec troche mgly na
              oczach, realisci i krytyczni sa bardziej podatni na depresje
              W ramach zawodowych spotkalam kobiete w stanie rozsypki kompletnej : w przeciagu trzech lat jej
              ojciec do ktorego byla niezwykle przywiazana zmarl w strasznych cierpieniach w jej objeciach, dziecko
              (nastolatek) znalazlo sie w szpitalu bez przytomnosci 24 dni (zezarl z glupoty jakis proch na prytwatce),
              ona ma raka piersi, maz jest brutalny i obojetny uczuciowo.
              Ja juz takich pytan nie zadaje.
              • Gość: Ciekawy Re- do Malwiny i nie tylko IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 23:49
                Przyczyną depresji mogą być problemy życiowe , ale niekoniecznie . Sam służę
                przykładem . Mam od 5 lat lekką , niestresujacą , dość ciekawą i co ważne -
                dobrze płatną pracę . Nie grozi mi zwolnienie .Mam rodzinę , z którą stosunki
                całkiem dobrze sie układają .Mam przyjaciół , zainteresowania. Nikt mi nie
                umarł . Nikt mnie nie bije , nie prześladuje , nie dokucza . Itd. , itd.
                Mimo to , od 2 i pół roku rgularnie , co kilka miesięcy miewam epizody
                depresyjne , które po zaleczeniu nawracają . Co Wy na to ?
          • Gość: niunia Re: depresja jest do ZA-leczenia! IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.10.01, 23:18
            masz racje, sa rozne formy depresji reaktywnych i tzw. nerwicowych, z ktorymi
            bez lekow, czasem zyczliwym slowem mozna sobie poradzic, ale jest tez depresja
            endogenna, niestety choroba b. powazna i wtedy bez lekow p/depresyjnych sobie
            nie poradzimy, oczywiscie terapia kognitywna pomoze, ale nie moze byc jedyna
            forma leczenia tego typu zaburzen, i bez zartow ale czasami elektowsztrzasy sa
            najlepsze
            • Gość: kwieto Re: depresja jest do ZA-leczenia! IP: *.ipartners.pl 23.10.01, 23:27
              A mozesz bardziej lopatologicznie, bo nie rozumiem? :(((

              No i ponawiam pytanie: JAKIE SA PRZYCZYNY DEPRESJI?
              • kreska12 Robię transfer wiedzy 23.10.01, 23:40
                TO CO TU NIŻEJ ZAMIESZCZAM jest skopiowane z pl.sci.psychologia.
                Uważam zże to bdb wprowadzenie w temat.
                Kreska

                DEPRESJA

                Witam!
                Przepraszam, że to tak długo trwało.
                Ponieważ czynniki genetyczne odgrywają mniejszą rolę, to znaczy, że depresji
                można zapobiegać, poprzez racjonalne wychowywanie, tzn. w szkołach
                podstawowych wprowadzić taki przedmiot jak higiena psychiczna (kiedyś,
                pamietam był taki temat na grupie, ale nie zdążyłam zabrać głosu), czy nauka
                pozytywnego myślenia, techniki walczenia ze stresem. Znacznie zmniejszyłby
                się odsetek ludzi podatnych na stres. Ta podatność bierze się również z
                tego, że człowiek nie wykształca w sobie odpowiednich psychicznych
                mechanizmów obronnych przeciwko stresowi. Stresom ulegamy wszyscy. Stres
                zaczyna już działać na dzieci -jest to stres szkolny. W szkole już zaczyna
                się ostre współzawodnictwo, które trwa do końca życia zawodowego. Jest to
                czynnik stresorodny. Podatność na stresy bierze się również z rozpadu życia
                rodzinnego. Tradycyjna rodzina coraz częściej jest poddawana ciężkim próbom.
                Poza tym jest jeszcze inna rzecz-sekularyzacja społeczeństwa. Tam, gdzie
                istnieje silna wiara, gdzie jasno są określone normy moralne, gdzie wiadomo
                czego nie należy robić, tam ludzie są bardziej odporni. Wiara w ogóle,
                religia chroni w dużej mierze człowieka przed depresją. Dlatego, że w wierze
                zawarte jest coś takiego, że cokolwiek się na ziemi dzieje, to sie dzieje za
                wiedzą Boga, a więc jeśli człowiek jest doświadczony jakimś złym losem, to
                znaczy, że widocznie Bóg uważał, że to będzie dla niego lepsze. Jeżeli
                człowiek ma tego typu filozofię, to łatwiej znosi rożne stresy. U kobiet
                takim czynnikiem, który chroni w dużej mierze przed samobójstwem jest miłośc
                do dzieci, przywiązanie do dziecka powoduje, że niejedna matka myśli sobie,
                że ten ciężar życia jest tak duży, że już dawno by się zabiła, gdyby nie to,
                że ma dla kogo żyć. W depresji życie przestaje być przyjemnością, staje się
                obowiązkiem, czasami bardzo ciężkim
                Żeby nie dopuścić do depresji, stres musi zostać rozładowany, odreagowany,
                tzn. jak człowiek ma ciężkie stresy w pracy, to powinien to odreagować poza
                pracą. Jeśli ma ciężkie stresy w domu, niektórzy to odreagowują w pracy i
                wtedy ich nazywami pracocholikami, uciekają od tych stresów. Każdy musi
                sobie znależć oazę ciszy i spokoju, poza tym istnieją techniki
                relaksacyjne-człowiek znajduje dla siebie te 20 min. kładzie się, rozluźnia
                poszczególne mięśnie. Każdy inaczej odreagowuje-można czytać literaturę
                piękną, słuchać muzyki, spacerować, jeździć na rowerze, uprawiać
                jakiekolwiek sporty, wszystko to, co daje radość. Dobra forma fizyczna jest
                również podstawą dobrej formy psychicznej. Trzeba mieć jakiś cel w życiu,
                dokądś zmierzać. Droga do celu, ciągłe zaangażowanie jest szalenie ważne.
                Ważna jest również więź z innymi, to muszą być ciepłe związki. Na milość nie
                jest za późno w żadnym wieku, także miłość jest jednym z najważniejszych
                elementów, który przeciwdziała depresji, ludzie się czują kochani i również
                kochają, to jest bardzo silne antidotum p-ko depresji.
                W lżejszych depresjach organizm sam sobie radzi i człowiek sam czuje, że
                powinien się wyłączyć, wyjechać. Czasami jednak jest tak, że te zwykłe
                mechanizmy obronne zaczynają zawodzić.Po długim wypoczynku, człowiek zamiast
                wypoczęty, wraca jeszcze bardziej zmęczony. To jest już bardzo niedobry
                sygnał. W tym momencie należy udać się po pomoc fachową. Wielu ludzi woli
                poradę u psychologa, niż u psychiatry. Psycholog może pomóc w lżejszych
                depresjach, przy pomocy psychoterapii, może wspomóc na tyle, żeby pomóc
                wyjść z depresji. Psychiatrzy zajmują się tymi cięższymi przypadkami, tam,
                gdzie już są potrzebne leki. Ludzie strasznie boją się słowa leki
                psychotropowe, każdy lek, który dziala na życie psychiczne człowieka to lek
                psychotropowy. Leki te trzeba podzielić na kategorie leków, które są lekami
                uzależniającymi-to są leki przeciwlękowe, które powinno stosować się raczej
                doraźnie. Leki przeciwdepresyjne to leki nie uzależniające. Można je zażywać
                latami bez obawy uzależnienia. Przywracają one równowagę chemiczną mózgu.
                Leczenie lekami przeciwdepresyjnymi musi być prowadzone przez odpowiednio
                długi czas, np. sześć miesięcy-taka jest zasada leczenia depresji-jeżeli
                jest to depresja, która pojawila się poraz pierwszy w życiu. Jeżeli jest to
                depresja, która pojawila się po raz trzeci i czwarty, leczenie powinno trwać
                co najmniej kilka lat. Depresja powoduje niezdolność do pracy, obniża jakość
                życia, wiąże się z obciążeniami ekonomicznymi, itp.
                Na dzisiaj wystarczy. Przepraszam za ewentualne literówki. Pozdrawiam!

                Elizabeth
                --

                Autor: "Elizabeth" <worker@polbox.com>
                Data: 23 września 2001 23:53:01
                • maniia Re: Robię transfer wiedzy 30.10.01, 05:47
                  Elizabeth - jestes przekochana iz zadalas sobie trudu by podzielic sie swoja
                  wiedza. Oby wiecej takich ludzi - zycie by bylo cudowne! Na pewno pojdziesz
                  do nieba! Kocham ciebie
                  • Gość: kRESKA Re: Robię transfer wiedzy IP: 10.129.132.* 30.10.01, 14:39
                    maniia napisał(a):

                    > Elizabeth - jestes przekochana iz zadalas sobie trudu by podzielic sie swoja
                    > wiedza. Oby wiecej takich ludzi - zycie by bylo cudowne! Na pewno pojdziesz
                    > do nieba! Kocham ciebie

                    Kochana, to ja pójdę do nieba, Elizabeth nie zna tego forum. Pisałam: robię
                    transfer wiedzy! Czyli, jaśniej: skopiowałam wypowiedź na interesujuący Cie temat
                    z grupy dyskusyjnej, podając wszelkie namiary.
                    Więc kto do nieba?
                    :-)
                    Kreska

    • Gość: orange Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 06:50

      Depresja to nie złe nastroje.
      Nasza cywilizacja nie toleruje nieszczęśliwych, za to produkcja umasowiona.
      Problemów nie rozwiąże przekonywanie że ich nie ma, albo chemiczna lobotomia.
      Pewnie to relikt przeszłości: życie jest darem od Boga i nie można go odrzucić,
      przecierp a będziesz zbawiony, tak naprawdę to nie ma winy, jest kara i nigdy
      nie będzie nagrody.

      • Gość: Kreska Re: depresja jest do wyleczenia IP: 10.129.132.* 30.10.01, 14:51
        Gość portalu: orange napisał(a):

        >
        > Depresja to nie złe nastroje.
        /.../
        > przecierp a będziesz zbawiony,

        GŁOSZENIE SZKODLIWYCH POGLADÓW JEST ZBRODNICZE !
        Orange, nie wolno manipulować innymi, nawet nieświadomie, a Ty to właśnie robisz.
        Żebyś chociaż dodał/a "MSZ" - Ty nie, głosisz durne "objawienia"w stylu <<świat
        jest zły, a z nim ty>>. A pfuj, depresję tez trzeba umieć "nosić".
        Wstyd.
        Kreska
        • Gość: orange Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 17:27

          Witaj Kresko,

          Czy mogłabyś rozwinąć myśl i wyjaśnić mi szerzej a zarazem nieco bardziej
          łopatologicznie na czym polegają moje zbrodnie i manipulacje?
          • Gość: orange Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 17:35

            Wiem, powyższa interpunkcja do wymiany, jak się w tym sezonie nosi depresję?

            Pozdrawiam, nie chciałem nikogo zranić ani nikim manipulować.
            • Gość: Kreska Re: depresja jest do wyleczenia IP: 10.129.132.* 31.10.01, 00:12
              Gość portalu: orange napisał(a):
              > Pozdrawiam, nie chciałem nikogo zranić ani nikim manipulować.

              Cieszę się, naprawdę.
              I odpowiadam na pytanie z poprzedniego Twojego postu:

              Witaj Orange, spróbuję wyjasnić szerzej, może też bardziej zrozumiale, o co mi
              chodzi.

              Napisałeś kilka zdań w tonie bardzo kategorycznym.
              Schemat tych zdań jest taki, mniej więcej :
              - depresja to nie jest [a]
              - nasza cywilizacje jest [b]
              - problemów (nie)rozwiązuje się w sposób [c]
              - życie jest [d] i [e]
              - oraz jeszcze cztery inne hasła.
              Nie mogę wszystkiego tego szczegółowo omawiać. Pokazuję Ci, że wypisałeś kilka
              sloganów w miejscu, w którym trwała poważno-wesoła rozmowa na trudny temat. Nic
              by mi to nie wadziło, gdyby nie wątek, jaki posłużył Ci do prezentacji swoistej
              propagandy. (Słowa propaganda, manipulacja, objawienia stosuje celowo – uważam,
              ze oddają one to co napisałeś, właśnie dlatego że ton kategoryczny, że budowa
              Twoich wypowiedzi hasłowa i przypomina tę, jaką spotyka się na sztandarach,
              billboardach lub w zaklęciach.)
              A w czasie rozmowy o depresji należy uważać na słowa. Ludzie w depresji mogą Cię
              zrozumieć opacznie, albo nawet tak jak chciałeś, ale ze skutkiem anty-
              terapeutycznym.
              Czy o ma wyjaśnić problemy chorych, że « tak naprawdę to nie ma winy, jest kara i
              nigdy nie będzie nagrody » ? (I skąd Ty to wiesz ? Jakiś patent na najwyższą
              madrość ?)
              To najwyżej pokazuje, że « ja jestem chory », « ty jesteś chory », « cały świat
              jest chory », « życie jest do dupy », « śmierć jedynym wybawieniem ».
              Jednym słowem, Twój tekst niesie destrukcyjną wizję, która w depresji może byc
              szczególnie niszcząca. Dosłownie.
              A ja bronię ludzi z depresją.
              I bez względu na to, jak mi odpowiesz, czy mi odpowiesz, czytają to gromady
              ludzi, wielu depresyjnych, czarnowidzących swoje życie.
              Tym wszystkim ludziom mówię że Orange nie ma racji w tym co pisze o życiu,
              depresji, problemach, karze itd.
              Wszystko to jest i prostsze i bardziej złożone. Ale na pewno nie ogranicza się do
              sloganów.
              A teraz proponuję jeszcze jeden: myjmy zęby po każdym jedzeniu. Przynajmniej
              nikomu nie zaszkodzimy, a sobie pomożemy.

              Pozdrawiam,
              Kreska
              • Gość: Ciekawy Re: depresja wg Orange IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 00:39
                "Przecierp , a będziesz zbawiony"
                Jesteś księdzem , czy co ?
                W przeciwieństwie do duchownych nie widzę pozytywnych wartości w cierpieniu ,
                owym "noszeniu własnego krzyża" . Jezus już to za nas , wszystkich , uczynił .
                Z cierpieniem trzeba walczyć na wszelkie możliwe sposoby . W przypadku średniej
                i głębokiej depresji będzie to stosownie leków przeciwdepresyjnych .
                Nie bójcie się ich !
                Stanowczo przestrzegam przed filozofią prezentowaną przez Orange'a . Widocznie
                nie przeżył nigdy prawdziwego epizodu depresyjnego , który może trwać wiele
                miesięcy i doprowadić nawet do samobójstwa !
              • Gość: orange Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 08:01

                Zrozumiałem: potencjalne istnienie mojej odpowiedzi, jej forma, jak również i
                ewentualna treść, nie będzie miało żadnego znaczenia.
                • mariposa Re: depresja jest do wyleczenia 31.10.01, 08:40
                  Ciekawy Kolego!

                  moglbys napisac, jak doszedles do tego, ze cierpisz (swoja droga fatalne
                  okreslenie) na depresje?

                  pytanie jest do Wszystkich?

                  bo chyba nie kazda smutna osoba leci do psychiatry?

                  skad wiadomo, ze to juz depresja?
                  • Gość: Malwina Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.abo.wanadoo.fr 31.10.01, 09:07
                    nie chce sie zyc
                • Gość: Kreska Re: depresja jest do wyleczenia IP: 10.129.132.* 31.10.01, 09:42
                  Gość portalu: orange napisał(a):

                  >
                  > Zrozumiałem: potencjalne istnienie mojej odpowiedzi, jej forma, jak również i
                  > ewentualna treść, nie będzie miało żadnego znaczenia.

                  Nic nie zrozumiałeś.
                  Uważam sprawe depresji i podejścia do niej za ważniejszą nawet od Twego
                  samopoczucia.
                  Przykro mi za osoby śledzące ten wątek, że zabieramy im czas czyms, co powinno
                  znaleźć swoje osobne miejsce: "samopoczucie Orange'a".
                  Nie zajmuj się tyle sobą, przynajmniej przy tej tu okazji, jeśli mogę cokolwiek
                  rzec na temat Twojego postowania.

                  Pozdrowienia
                  Kreska
                  • Gość: orange Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 12:07

                    Postaram się już nie sprawiać problemów.

                    Pozdrowienia dla wszystkich
                    • Gość: Ciekawy Re:do Mariposy i nie tylko IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 22:04
                      Proponuję Ci ( i nam wszystkim ) przejść na forum Zdrowie ( podforum " Jak
                      walczyć z depresją ? " ) . Tam dowiesz się , jak ludzie cierpią z powodu
                      depresji .
    • wagas Re: depresja jest do wyleczenia 15.11.01, 07:29
      nie wiem czy jest do wyleczenia ja jestem w stanie tragicznym Wszysko mi się
      zawaliło i nie mam wyścia
      • Gość: niunia Re:do Vagasika IP: *.opole.dialup.inetia.pl 15.11.01, 07:49
        patrz jak mroźne slonko wschodzi, świeci także dla Ciebie, trudności miną i
        znowu będzie dobrze, a może nawet jeszcze lepiej niż kiedyś
        • pecynka Re:do Vagasika 15.11.01, 08:44
          Dzięki za dobre słowo.Na razie ze mną źle, bardzo źle.
        • wagas Re:do Vagasika 15.11.01, 08:48
          Nie mam już siły walczyć.Zresztą i tak mi nic nie wychodzi.
          • Gość: Kreska Re:do Vagasika IP: 10.129.132.* 15.11.01, 09:10
            wagas napisał(a):

            > Nie mam już siły walczyć.Zresztą i tak mi nic nie wychodzi.
            A czy ty się leczysz?
            Bo walczyć, to lepiej zaprzestać i skupic się na SPRAWACH ZEWNĘTRZNYCH a MIŁYCH.

            I robić to bardzo, bardzo, bardzo usilnie. ZEWNĘTRZNYCH i nic na siłę, oprócz
            przyjmowania leków.
            Powodzenia Ci mówi stary wyjadacz "w temacie"

            PS. Żeby przybliżyć zalecenie, zdam pytanie: - Co dawniej lubiłeś robić
            najbardziej (wymień kilka rzeczy)?
            • wagas Re:do Vagasika 15.11.01, 09:40
              Lubiłam swoją pracę, uwielbiałam czytać książki, kochałam wycieczki za miasto.
              Wiosna,lato, jesie, zima wszystkie pory roku były śliczne.
              Mam przestać walczyć o mój rozpadający się związek. Pewnie , i tak mi nic z
              tego nie wychodzi, jest coraz gorzej. Człowiek z którym jestem od wielu lat
              był ciężko chory. Opiekowałam się nim, codziennie byłam w szpitalu,
              Po wyjściu ze szpitala całkowicie mnie olał i do tego okradł. Jest moim mężęm .
              W pracy koszmar Nic mi nie wychodzi.Jestem stara ,brzydka, niedobra,
            • wagas Re:do Vagasika 15.11.01, 09:56
              Gość portalu: Kreska napisał(a):

              > wagas napisał(a):
              >
              > > Nie mam już siły walczyć.Zresztą i tak mi nic nie wychodzi.
              > A czy ty się leczysz?
              > Bo walczyć, to lepiej zaprzestać i skupic się na SPRAWACH ZEWNĘTRZNYCH a MIŁYCH
              > .
              >
              > I robić to bardzo, bardzo, bardzo usilnie. ZEWNĘTRZNYCH i nic na siłę, oprócz
              > przyjmowania leków.
              > Powodzenia Ci mówi stary wyjadacz "w temacie"
              >
              > PS. Żeby przybliżyć zalecenie, zdam pytanie: - Co dawniej lubiłeś robić
              > najbardziej (wymień kilka rzeczy)?
              • reggina Może warto spróbować 15.11.01, 11:28
                Na każdą pojawiającą się myśl negatywną odpowiadam: to nieprawda, to tylko
                depresja i przejdzie, to stan przejściowy.
                Zanim na to wpadłam stosowałam środki dostępne bez recepty,np. Deprim, Persen.
                A teraz od roku moja depresja nie trwa dłużej niż kilka godzin, bez pomocy
                farmakologii. Nie pozwalam na panoszenie się destrukcyjnych myśli w mojej
                świadomości. To tak, jakby ktoś obcy chciał mi mówić,że jestem głupia i zła, a
                ja zatykam uszy i wołam: SPADAJ!
                • wagas Re: Może warto spróbować 15.11.01, 11:39
                  reggina napisał(a):

                  > Na każdą pojawiającą się myśl negatywną odpowiadam: to nieprawda, to tylko
                  > depresja i przejdzie, to stan przejściowy.
                  > Zanim na to wpadłam stosowałam środki dostępne bez recepty,np. Deprim, Persen.
                  > A teraz od roku moja depresja nie trwa dłużej niż kilka godzin, bez pomocy
                  > farmakologii. Nie pozwalam na panoszenie się destrukcyjnych myśli w mojej
                  > świadomości. To tak, jakby ktoś obcy chciał mi mówić,że jestem głupia i zła, a
                  > ja zatykam uszy i wołam: SPADAJ!

                  jak mam powiedzieć SPADAJ jak w moim życiu JEST TAK STRASZNIE ŻLE.
                  • Gość: Kreska Re: Może warto spróbować IP: 10.129.132.* 15.11.01, 14:42
                    wagas napisał(a):

                    > reggina napisał(a):
                    >
                    > > A teraz od roku moja depresja nie trwa dłużej niż kilka godzin, bez pomocy
                    A to wspaniale.
                    Może i Wagas do tego dojdzie... :-) Na razie proponuję żebys odpowiedziała na
                    pytanie, czy sie leczysz? Jak, jesli tak?
                    Z rzczy, które lubiłaś kiedyś, co lubisz teraz? Może ksiązki?
                    Kreska

                    >
                    > > farmakologii. Nie pozwalam na panoszenie się destrukcyjnych myśli w mojej
                    > > świadomości. To tak, jakby ktoś obcy chciał mi mówić,że jestem głupia i zł
                    > a, a
                    > > ja zatykam uszy i wołam: SPADAJ!
                    >
                    > jak mam powiedzieć SPADAJ jak w moim życiu JEST TAK STRASZNIE ŻLE.

                  • Gość: kwieto Re: Może warto spróbować IP: *.*.*.* 15.11.01, 14:53
                    Pewnie sie naraze Kresce, ale co mi tam.
                    Doceniam problem, i wyslalbym Cie do psychologa/neurologa/psychiatry

                    Ale kazda droga zaczyna sie od pierwszego (malego czasem) kroku.

                    A jak bedziesz tak siedziec i gegac, ze jest Ci strasznie zle, to daleko nie zajdziesz.
                    Z calym szacunkiem i wspolczuciem dla Twojego bolu i poczucia beznadziejnosci, mam
                    ochote wymierzyc Ci teraz solidnego kopniaka!

                    Na litosc Boska, niech tym pierwszym kroczkiem bedzie zrobienie sobie jakiejs nawet
                    drobniutkiej, malenkiej przyjemnosci! I ciesz sie ta chwila szczescia, zamiast narzekac, ze
                    jutro Ci samolot na glowe spadnie!
                    • Gość: kata Re: Może warto spróbować IP: *.telvia.it 15.11.01, 16:01
                      nic nie pomagaja kopniaki, wierz mi! jeszcze bardziej doluja (jezeli to
                      rzeczywiscie depresja). kopniaki sa dobre dla ludzi zdrowych, ktorych mozna w
                      ten sposob zmobilizowac do dzialania. tylko, ze dla tych depresyjnych kopniak
                      jest jeszcze jednym powodem do cierpienia, jest potwierdzeniem wlasnej
                      nieudolnosci.
                      to strasznie pokrecona choroba i czesto zwykle dobre rady sa odbierane jak atak
                      i wpedzaja w jeszcze wiekszy dol...
                    • Gość: Kreska Re: Może warto spróbować IP: 10.129.132.* 17.11.01, 00:16
                      Gość portalu: kwieto napisał(a):

                      > Pewnie sie naraze Kresce, ale co mi tam.
                      > niech tym pierwszym kroczkiem bedzie zrobienie sobie jakiejs n
                      > awet
                      > drobniutkiej, malenkiej przyjemnosci! I ciesz sie ta chwila szczescia,
                      Kochany Kwieto - to nie mnie się narażasz, to urągasz własnej inteligencji. Tyle
                      tu juz napisao o depresji, a Ty wciąż "nie qmasz". To straszne...
                      pzdr
                      Kreska

                      PS. Wróć do rozmów o grafomanii, bardziej porywające :-)
                      • Gość: kwieto Re: Może warto spróbować IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 00:28
                        Nie wiem, czy swoje dolki moge okreslic jako depresje

                        Ale w okresach najwiekszych zalaman, najbardziej pomagalo mi zrobienie
                        CZEGOKOLWIEK. Byle tylko wyjsc poza siedzenie i kwekanie jak to jest mi niedobrze.
                        Oczywiscie, taki okres tez trzeba przejsc, ale potem po prostu zaczynasz cos robic - i dolek
                        idzie precz...

                        Ekstrapolowalem to na depresje, bo to bywaly naprawde ciezkie dolki. Takie kiedy przy zyciu
                        utrzymywala mnie jedynie swiadomosc, ze musze jeszcze dokonczyc pare spraw, aby nie
                        obciazac nimi swoich bliskich...

                        I gdyby mi wtedy ktos dal kopniaka, bylbym mu wdzieczny. Naprawde!
    • Gość: Ralph Re: Pewien rodzaj alternatywy... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 16.11.01, 14:52
      Cześć.
      Co to jest ostra depresja? Zeby się dowiedzieć, samemu nie przeżywszy, dobrze
      jest uważnie przeczytać "Widziałam czarne słońce", przykro mi- autorki nie
      pamiętam. Dość obrazowe.

      Nawiązując do myśli uwikłanej w tytule mojego Re: chciałem przypomnieć, że nie
      cała psychologia jako dziedzina uważa depresję za coś wyłącznie złego. Ba!
      niektórzy jej przedstawiciele wcale nie uważają wszystkich jej przypadków za
      chorobę, a argument o endogenności (czyli mniej-więcej nieuleczalności
      niefarmakologicznej) uchodzi za przejaw...

      No właśnie- czego? Nie jestem skłonny rozwijać myśli zbyt szeroko, jednak chcę
      zwrócić uwagę na kilka istotnych czynników, które zresztą zostały niejako
      poruszone wcześniej, jednak wg. mnie niewystarczająco zaakcentowano ich wpływ
      na rozwój depresji (oraz innnych poważnych dolegliwości psychosomatycznych).

      Otóż chodzi mi głównie o tzw. psychologię egzystencjalną. Wpółtworzący
      ten 'nurt' to m.in. L. Binswanger, E. Fromm, R. May, C. Jaspers, R.D. Laing, a
      także, ściślej mówiąc filozofowie- Sartre i Camus oraz Heidegger, a także w
      pewnym sensie prekursor- S. Kierkegaard, którego znaczna część życia polegała
      na 'wychodzeniu z depresji' (niezliczona właściwie 'reszta' ewentualnie
      później, dla zainteresowanych).

      Zasadniczą kwestią podejmowaną przez egzystencjalistów (w tym psychologów e.)
      jest sens życia, w tym szukanie tegoż sensu, możliwości jego odnalezienia, a
      także sposoby tychże poszukiwań (będę tutaj wdzieczny każdemu głosowi, który
      mógłby wychwycić jakikolwiek istotny błąd w toku mojego rozumowania, dla dobra
      mojego i forumowiczów). Myśl egzystencjalna zbieżna jest także w wielu
      miejscach z filozofią wschodu, z charakterystycznym dla siebie głebokim
      poczuciem misji i odpowiedzialności. Pytaniem, które się przewija i nawraca
      jest: co zrobić z danym mi życiem (materią, przestrzenią i czasem, a także ze
      swoim ciałem, umysłem, potrzebami- w tym potrzebą jedności - oraz z relacjami,
      jakie stwarza mi życie i które osobiście nawiązuję) oraz jak spojrzeć 'w twarz'
      zagadnieniu przemijania (śmierci) bez paraliżującego lęku bądź apatii.

      Hipotezą podejścia egzystencjalnego w naszym przypadku jest: Czy bez
      świadomego, w pełni uczestniczącego przeżywania swojego 'czasu' możliwe jest w
      ogóle stwierdzenie, że żyjemy Naprawdę?
      W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie dochodzi się do wielu frapujących
      wniosków, ale dla niektórych są one na tyle przerażające, że aż nie do
      zaakceptowania. Ogromny wysiłek kierowany jest w stronę znalezienia wyjścia z
      tej, jakże przecież patowej- sytuacji. Na drodze ku wyjściu stoi czasem (jeśli
      nie zawsze, jak niektórzy postulują) właśnie ZAŁAMANIE PSYCHICZNE.
      (dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy okazuje się, że przebudowy wymaga całe
      dotychczasowe życie, włącznie z dopiero-co uświadomionymi 'korzeniami'. Mało
      tego- ów 'układ korzeniowy' wydaje się właśnie wtedy rozrastać do nieznanych
      dotychczas rozmiarów! W takiej sytuacji utrata kontroli jest już niuunikniona).

      Boję się jednak, czy powyższy wywód w ogóle was interesuje, a że chyba robi się
      długi, więc na tym zakończę. Pozdrawiam, a wagas'a to nawet gorąco:)




      • Gość: Kreska Re: Pewien rodzaj alternatywy... etam :-) IP: 10.129.132.* 17.11.01, 00:30
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Cześć.
        Cześć.
        Czy masz na myśli dezintegrację pozytywną?
        Jako osoba podlegajaca prawdziwym depresjom, powiem Ci że MSZ nie należy mylić
        porządku terapeutycznego z dyskusją na temat stanu wiedzy i jej implikacji.
        To są różne światy.
        A do dyskusji poważnych potrzeba poważnej wiedzy, inaczej powstaje zbyt duży
        bałagan pojęciowy. To dla osób cierpiących może być szkodliwe.

        Gadasz - gadasz, a osoba z depresją czuje się coraz mniejsza, głupsza, bardziej
        beznadziejna...
        Wagas - nie czytaj tego!
        A jeśli to robisz, to się uśmiechnij :-)))))
        Kreska
        • Gość: Ralph Re: Pewien rodzaj alternatywy... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.11.01, 12:02
          Cenzurujący i arogancki ton Twojego postu (postów) pozwala wątpić, czy Twoje
          opinie są wiarygodne. Zalecam więcej ostrożności w doborze argumentów,
          zwłaszcza jeśli mają być krótkie i 'wyczerpujące' zarazem. Na forum raczej nie
          przekonywujemy się wzajemnie, czyje przeżycia są prawdziwe, a czyje nie warte
          uwagi, tym bardziej w tak poważnej kwestii, a także nie możemy być pewni, co
          druga strona wyłowi z naszego 'gadania'. Zapewniam Cię, że są osoby, dla
          których tknięte zaledwie przeze mnie podejście stanowi 'jedyną deskę ratunku',
          a rzekoma uczoność nie jest mylona z nauką, a już na pewno z naukową
          zarozumiałością:(
        • mariposa Re: Pewien rodzaj alternatywy... etam :-)-prawdziw 26.11.01, 22:11
          skad wiesz, ze Twoja, Kresko, jest PRAWDZIWA???????????

          chyba nie chcesz sie licytowac...

          i tak wygraliby Ci, ktorym naprawde bylo wszystko jedno...
    • Gość: Toi Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.cm-upc.chello.se 25.11.01, 06:00
      Kreski dawno na forum nie widzialam, fnoll sie tutaj nie wypowiedzial.
      Przeczytalam wszystko i wiem tyle ile wiedzialam. Bliska kolezanka jakis czas
      temu odstawila leki, a teraz jest jak ze szkla, z napisem 'ostroznie'. Kiedy
      wiadomo, ze to depresja? Czy to nie podobnie, jak z okresleniem normy
      psychicznej, gdzie granice sa bardzo plynne? Skad wiadomo, ze depresja nie
      jest wmowiona w ramach ucieczki przed bolem zycia? A moze depresji nie mozna
      sobie wmowic tylko sie na nia w pewnym momencie po prostu zapada, po prostu ma?
      O czym trzeba pamietac przyjazniac sie z kims z depresja, albo wiazac sie z
      taka osoba? Czy wystarczy nasza intuicja i milosc? Prosze o wypowiedzenie sie
      osob zorientowanych.
      • arcobaleno Re: depresja jest do wyleczenia 25.11.01, 15:30
        Od razu zaznaczam, ze to co pisze to tylko i wylacznie moje odczucia, nie jestem
        specjalista, po prostu przezylam
        Kiedy wiadomo? Pytanie trudne, bo to nie nastepuje tak z dnia na dzien - wczoraj
        bylam zdrowa, dzisiaj zachorowalam. I chyba najgorszy jest czas przed
        uswiadomieniem sobie choroby (nie chyba, na pewno!). Bo czlowiek zdaje sobie
        sprawe, ze sie zmienia, ma ogromne wyrzuty sumienia i nie potrafi "wziac sie w
        garsc"-najczestsza rada... I tak trwa w pustce, widzac wszystko w brudnoszarym
        kolorze. I z kazdym dniem jest coraz gorzej. W moim przypadku minelo wiele
        miesiecy zanim uslyszalam, ze moze to depresja. Nigdy wczesniej nie mialam takich
        problemow, szczerze mowiac wydawalo mi sie, ze depresja to cos wydumanego,
        stworzonego przez znudzone Amerykanki czy artystow. A ja zawsze twardo chodzilam
        po ziemi.
        Nie wiem czy mozna sobie wmowic depresje. Moze bywaja i takie przypadki... Ale "w
        ramach ucieczki przed bolem zycia"? Przeciez to wlasnie depresja jest tym bolem
        zycia! Depresja nie daaje zadnego schronienia, ukojenia, nic. To nie jest tak, ze
        zamykam sie w moim wlasnym swiatku i nic mnie juz nie obchodzi. Wrecz przeciwnie:
        obchodzi mnie i biore winy za wszelkie zlo, odpowiedzialnosc za czyjs bol glowy,
        zly humor itd. Dla mnie najgorsze bylo wlasnie to cholerne poczucie winy, np.
        myslenie typu "przeciez moja matka nie zasluzyla na tak baznadziejna corke".
        Wiem, ze to idiotyczne, ale tak wlasnie myslalam.
        Jak sie zachowywac majac kogos bliskiego w depresji? Miec cierpliwosc, rozmawiac,
        nawet jezeli wydaje sie byc Toba znudzona (jestem beznadziejnie glupia i nie mam
        nic do powiedzenia). I przede wszystkim traktowac jak NORMALNEGO czlowieka,
        cokolwiek to slowo oznacza.
        pozdr.


        Gość portalu: Toi napisał(a):

        > Kreski dawno na forum nie widzialam, fnoll sie tutaj nie wypowiedzial.
        > Przeczytalam wszystko i wiem tyle ile wiedzialam. Bliska kolezanka jakis czas
        > temu odstawila leki, a teraz jest jak ze szkla, z napisem 'ostroznie'. Kiedy
        > wiadomo, ze to depresja? Czy to nie podobnie, jak z okresleniem normy
        > psychicznej, gdzie granice sa bardzo plynne? Skad wiadomo, ze depresja nie
        > jest wmowiona w ramach ucieczki przed bolem zycia? A moze depresji nie mozna
        > sobie wmowic tylko sie na nia w pewnym momencie po prostu zapada, po prostu ma?
        >
        > O czym trzeba pamietac przyjazniac sie z kims z depresja, albo wiazac sie z
        > taka osoba? Czy wystarczy nasza intuicja i milosc? Prosze o wypowiedzenie sie
        > osob zorientowanych.

    • kiku Re: depresja jest do wyleczenia 25.11.01, 10:52
      i jeszcze jedno pytanko - jakie są objawy fizyczne depresji?
      • mariposa pokochac depresje 26.11.01, 22:19
        przylaczam sie do wszystkich pytan Toi.

        a od siebie dorzuce tylko, czy osobe z depresja da sie polubic i/lub pokochac
        (nie chodzi mi o to jak NIE PRZESTAC kochac).

        czy lepiej znac wszelkie mozliwe symptomy i gdy tylko widmo depresji zamajaczy
        na horyzoncie uciekac jak najdalej?

        jak sadzicie?

        m.

        ps. pytanie raczej do "ZDROWYCH" ;-)))
        • Gość: Toi Re: pokochac depresje IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 22:58
          mariposa, my sie jeszcze nie znamy, ale jak Ci tam w USA ? :)

          Polubic, pokochac - alez TAK. Wiem, przyjaznie sie, ktos ma meza od lat na
          lekach i korzystajacego ze stalej pomocy psychiatry, juz nie psychologa nawet,
          i to swietne malzenstwo. Nie musi byc latwo... Zreszta kazdy ma swojego mola,
          czyz nie? :)

          pzdr
          • Gość: mariposa Re: pokochac depresje IP: *.biz.mindspring.com 26.11.01, 23:38
            znamy sie tylko z widzenia... ;-)

            w kazdym razie potrzebny byl tu ktos exactly like Toi ;-)
            no, cos w rodzaju moderatora :-)))

            przyklad jest ok, tylko czy ta osoba zaangazowala sie w ten zwiazek wiedzac Z
            GORY, ze bedzie ich troje?
            • Gość: Toi Re: pokochac depresje IP: *.cm-upc.chello.se 27.11.01, 19:50
              Czy ona wiedziala z gory - tego nie wiem. Ale mam inny przyklad, o tej bliskiej
              kolezance z wczesniejszego posta, czyli sytuacja odwrotna. Ona na lekach, on
              wiedzial, w zwiazku, narzeczenstwie, od kilku lat w malzenstwie. Czesto
              uwazalam i uwazam ich za najlepsza pare jaka znam. Ale zarowno on, jak i
              wczesniej wspomniana zona-ktora-nie-wiem-czy-wiedziala to bardzo silne
              osobowosci, ekstrawertycy z pokladami optymizmu, humoru, dystansu i pozytywnej
              energii wystarczajacymi do obdzielenia siebie, partnera i otoczenia, budzace
              zaufanie i powszechna sympatie. I, co ciekawe - oboje ze sporym 'wlasnym
              poletkiem' - zaangazowanie w swoja prace, zainteresowania, kursy etc.
              Czy nasuwaja sie jakies wnioski - nie wiem. Moze nawet nie trzeba takim byc,
              by 'kochac depresje'. Podtrzymuje teze, ze kazdy [no, prawie kazdy:)], ma
              swojego mola, co go gryzie (podgryzajac czesto osoby bliskie...). Recepta na
              szczesliwy zwiazek z depresja to chyba pytanie o szczesliwy zwiazek w ogole...
              no, moze z ekstra zapotrzebowaniem na dyskutowana w innym watku 'sile
              psychiczna'...
              'Ale moze ja sie myle'.... :)
              pzdr!
      • Gość: lys Re: depresja jest do wyleczenia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.01, 23:09
        najkrócej?
        chudniesz (bo nie masz apetytu), nie śpisz (może i zaśniesz, ale budzisz się w
        środku nocy i mowy nie ma o zaśnięciu) albo wręcz przeciwnie - całe dnie jak
        miś w zimie (dużo rzadsze, ale jednak), nie masz ochoty na najdalszą nawet
        bliskość... objawów jest sporo
        pamięć siada, koncentracja leci na pysk, bliscy tak niegdyś potrzebni stają się
        obojętni jak nie przymierzając śnieg zeszłoroczny...
        i można by tak jeszcze wymieniać bez liku
        "depresja" to ogromny wór w którym jest miejsce i na te reaktywne, i te
        endogenne, i te towarzyszące starości (tak zresztą często mylone z otępieniem),
        te z lękiem i te bez niego; te, którym zaradzi przyjaciel i te, którym zaradzić
        może już tylko specjalista czy to psycho- , czy farmakoterapią, czy nawet EW
        :)) mimo wszystko
        • mariposa tak z ciekawosci tylko.... 27.11.01, 23:32
          ... nie zebym sie czepiala, ale mnie to naprawde intryguje:

          czy psychiatra kazdemu smutnemu przepisze leki antydepresyjne?

          czy sama wizyta u psychiatry jest dowodem depresji?

          takie odnosze wrazenie.

          czy ktos z Was poszedl do psychiatry z przeswiaczeniem, ze ma depresje i
          psychiatra wybil mu to z glowy? czy racze jest on od tego, zeby utrzymac w
          takim przekonaniu? czy "zdrowi" ludzie trafiaja do psychiatry?

          tak tylko z ciekawosci...
          • Gość: lys Re: tak z ciekawosci tylko.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.11.01, 23:50
            oczywiście że tak (tzn nie każdy z poczuciem depresji dostaje natychmiast
            receptę)
            i, wierz mi, mnóstwo osób w gabinecie psychiatrycznym to ludzie "zdrowi
            psychicznie" (piszę w cudzysłowie, bo ich cierpienie kłóci się z takim
            określeniem)
            pozdr
            • Gość: mariposa nie dowierzam IP: *.biz.mindspring.com 28.11.01, 01:48
              co jakis czas przewinie sie tu jakis watek depresyjny. i co kto tylko
              napomknie, ze owszem rozumie jak to jest, bo sam/a bierze leki. to jakby troche
              tak, ze samo pojscie do lekarza to "certfikat" depresyjny.

              czy potrzebne jest potwierdzenie? dowod? dowod czego? czego dowodem jest branie
              lekow? PRAWDZIWEJ depresji???
              • kwieto Depresja jaka jest - kazdy widzi... 28.11.01, 02:02
                Nie bylem u psychiatry (u psychologa zdarzalo mi sie) - no ale ostatnio mi
                wyszlo, ze mialem depresje przez jakis czas - choc ja bym tego depresja nie
                nazwal (lagodny przebieg?). Tyle, ze ona sama sobie poszla jakis czas temu...

                No i wychodzi na to, ze do psychiatry, to sie chodzi od razu po tabletki. Bo
                pacjent sam przeczuwa, ze to wlasnie ten problem (?)
                • Gość: mariposa Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... IP: *.biz.mindspring.com 28.11.01, 02:08
                  Tobie nasenne by sie przydaly!! ;-))))

                  teczowych snow!
                  • kwieto Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... 28.11.01, 23:20
                    Oj, czepiasz sie - a co ja poradze, kiedy to silniejsze ode mnie??
                    Ten typ tak ma...
                • Gość: Z Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 02:20
                  Złapała mnie niby-grypa, ale internista stwierdził,że podłożem ciężkiego
                  przeziębienia jest głęboka depresja. Rozumiem, straciłem mieszkanie, pracę,
                  obrobili mi samochód (3 raz w tym roku), mój bardzo dobry kumpel nagle
                  zapragnął poznać powody mego zainteresowania pewną osobą, a mając o niej dużo
                  informacji ode mnie... więc znów jestem sam, a najgorsze dopiero za parę dni
                  (już w niedzielę). Licznik przekręci się na 30! i ten internista wypisał był
                  sobie 4 recepty, a to jakieś antybiotyki, a to coś antydepresyjnego. Czy moda
                  na leczenie depresji doprowadzi do sytuacji, kiedy chłopak który spadł z
                  trzepaka najpierw dostanie leki antydepresyjne, a potem dopiero zastrzyk
                  przeciwko tężcowi? Kwieto coś kiedyś pytał o reklamy, nie pamiętam o co, ale
                  takie głupoty winny być piętnowane, a akcje antydepresyjne, powinny być
                  prowadzone najpierw wśród lekarzy, bo ten gość był chyba w większej depresji
                  ode mnie. Wiecie brak światła słonecznego, wszystko na biało, okno zakratowane
                  i jeszcze co trochę przychodzi pielęgniarka sprawdzić czy on czegoś sobie
                  jeszcze nie zrobił.
                  pomyślcie jaką depresję musiał przeżywać Odys, zanim wrócił do ojczyzny. Nie
                  brał prochów, a sobie poradził. Czyż to nie jest przykład?
                  • fantasia Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... 28.11.01, 08:00
                    A ja to sobie tak kombinuję - że jednostka chorobowa zwana depresją jest
                    konglomeratem choroby oraz bytu stworzonego przez rzeczywistość medialno-
                    komercyjną.

                    No bo tak: ciężką depresję rozumiem jako chorobę, w której coś się dzieje złego
                    z chemią w mózgu. I człowiek przez tą chemię niezdolny jest do podjęcia
                    jakiegokolwiek ruchu... i tak dalej, jego funkcjonowanie jest zagrożone.
                    Ale "depresja o łagodnym przebiegu" - to mnie się zda być czymś, o czym kiedyś
                    mówiono "złe samopoczucie", "dołek" czy jakkolwiek.

                    Obstawiałabym, że "wejścia" depresji o łagodnym przebiegu ma każdy. A skoro
                    tak, traktowanie tego jako jednostki chorobowej jest lekkim absurdem. Wniosek
                    by był z tego taki, że ludzkość cała jest chora z natury - akurat na
                    chorobę "depresja"...

                    No bo taki psycholog, "pomagający" osobom dotkniętym depresją, organizujący im
                    psychoterapię, jest przecie wynalazkiem epoki komercyjnej. Kiedyś też był
                    teoretycznie przecież potrzebny. Tylko kiedyś jego rolę spełniali mądrzy
                    przyjaciele, nauczyciele, rodzice... A jak się okazało, że na poprawianiu
                    ludziom samopoczucia można robić kasę i dobrze się bawić przy okazji - bo
                    przecież można to lubić - powstało i pojęcie "depresji", bo przecież trzeba
                    jakoś nazwać diabła, za którego wypędzanie inkasuje się pieniądze.

                    A tymczasem to wszystko nie jest chyba takie proste. Parę razy miałam w życiu
                    ciężkie sytuacje, jakieś tam po nich następowały dołki. Jako że wszystkiego
                    muszę spróbować, wykonywałam również marsze do psychologów i psychiatrów, i
                    kilkakrotnie wymaszerowywałam z gabinetów z receptami na różne paskudztwa, a
                    przede wszystkim z głową napakowaną pierdołami o psychoterapii. Dziwnym trafem,
                    gdy postanawiałam w takich przypadkach skorzystać z pomocy bliskich ludzi, czy
                    własnego rozumu, dołki mijały... nie wiem, czy równie szybko, jak minęłyby z
                    pomocą "specjalistów", ale mijały...

                    Może i "bluźnię"... ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pojęcie "depresja"
                    jest niepotrzebnie rozdęte. Że tylko jakiś tam odsetek przypadków nazywanych
                    depresją rzeczywiście kwalifikuje się do leczenia, w przypadku reszty zaś
                    wystarczy pomoc ze strony bliskich ludzi, aplikowanie piguł jest jakąś pomyłką.
                    W "depresję" wmieszanych jest mnóstwo pojęć właściwie naturalnych dla psychiki
                    ludzkiej, smutek, bezwład, otępienie, przygnębienie, złe stany psychiczne
                    rozmaitego typu.

                    Znajoma, która twierdzi, że cierpi na epizody depresyjne, ogłosiła mi niedawno,
                    że bardzo ważny jest kontakt z takim psychologiem, do ktorego można zadzwonić o
                    każdej porze dnia i nocy - to już połowa sukcesu, wystarczy w wielu
                    przypadkach, że ktoś chce cię wysłuchać i udzielić mądrej rady. Hm, no tak. To
                    ja się w takim razie ogłaszam psychologiem z szeroką praktyką w leczeniu
                    depresji. Bo do mnie też czasem dzwonią ludzie w środku nocy, gdyż coś ich
                    przytłacza, przerasta, i potrzebują mądrego słowa, a ja często mądre słowo
                    powiedzieć potrafię. Znam sporo takich "psychologów"...

                    Pokićkały się nam chyba różne pojęcia. Czego "depresja" jest wspaniałym
                    przykładem. Mogę się mylić, jasne.
                    • kwieto Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... 28.11.01, 23:28
                      Suuuuuper pomysl!
                      To ja przed wizyta u znajomych, albo przed wizyta znajomych u mnie, bede pobieral
                      specjalne oplaty!
                      Nowy zawod sie szykuje, hihi
                      • fantasia Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... 29.11.01, 09:13
                        Kwieto, ja mogę na ochotnika sygnować Twój certyfikat. I jeszcze paru
                        sygnatariuszy zorganizować do pomocy. Widzisz - już masz dzięki mnie dwie
                        interesujące pozycje w cv... :-))))
                        • kwieto Re: Depresja jaka jest - kazdy widzi... 29.11.01, 11:13
                          :"))))))))))))
                    • Gość: Bailey Leki przeciwdepresyjne IP: 192.168.1.* 29.11.01, 19:10
                      Mam 21 lat i jestem po 6 sesji u psychiatry, niestety nic niepomaga w leczeniu
                      mojej depresji.Właśnie psychiatra przepisał mi już drugi rodzaj leków
                      przeciwdepresyjnych. Może ktoś miał kontakt z lekami albo był w podobnej
                      sytuacji co ja i mógłby się podzielić swoimi przeżyciami.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: mariposa Kolejny przyklad!!!!!! IP: *.biz.mindspring.com 29.11.01, 21:58
                        Gość portalu: Bailey napisał(a):

                        > Mam 21 lat i jestem po 6 sesji u psychiatry, niestety nic niepomaga w leczeniu
                        > mojej depresji.Właśnie psychiatra przepisał mi już drugi rodzaj leków
                        > przeciwdepresyjnych.

                        czy do psychiatry chodzi sie dzis juz jak do ginekologa - "po pigulki"????

                        tylko dokad to prowadzi??????

                        mam niejasne wrazenie, ze koncerny farmaceutyczne maja w tym jakis interes...
                        :-(((((((((

                        czy niedlugo Prozac bedzie kolo kasy w hipermarkecie???
                        • Gość: Toi tylko malenka uwaga IP: *.cm-upc.chello.se 29.11.01, 22:18
                          Nie odnosze sie w zaden sposob do przesady z depresja, bo nadal wolam o wiedze,
                          pewnie wiele postow tutaj jest niepozbawionych slusznosci i rozsadku, ale sa to
                          wypowiedzi 'laikow' (nie mowie, ze bez wartosci) jak slusznie zauwazyla
                          fantasia. Malenka jedynie uwaga w temacie lekow i wypowiedzi mariposy:
                          leki przeciwdepresyjne nielatwo dobrac. (Podobnie zdarza sie z pigulkami anty,
                          rzeczywiscie. :))
                • Gość: Toi Wiedzy IP: *.cm-upc.chello.se 28.11.01, 14:49
                  kwieto napisał(a):
                  > No i wychodzi na to, ze do psychiatry, to sie chodzi od razu po tabletki. Bo
                  > pacjent sam przeczuwa, ze to wlasnie ten problem (?)

                  Guzik przeczuwa, kwieto...



                  Czy leci z nami jakis profesjonalista?... Wiedzy, wiedzy lakne


                  • Gość: Ralph Re: 'odrzuciliście wiedzę, to i ja was odrzucę...' IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.11.01, 18:36
                    Cytat z biblii, choć nie dosłowny. A propos- ktos tu kiedyś pytał, jak
                    rozpoznać depresję: pewne grono specjalistów (i nie tylko) zgadza się co do
                    podejrzenia, że 'znakomitym' przykładem depresji jest przypadek
                    starotestamentowego Hioba. Nie wypowiadam sie w kwestii farmakologicznej, ale
                    egzystencjonalna strona depresji (często lekceważona albo pomijana zupełnie)
                    jest na pewnym etapie wychodzenia z choroby po prostu obowiązkowym 'zadaniem
                    domowym'. Siła błędnych relacji, pozornych przyjaźni, fałszywych uczuć itp.
                    bywa czasem tak przygniatająca...choć wiedza, którą mam na myśli, przychodzi
                    czasem z ogromnym opóźnieniem. Nie wiem jednak, czy wolno mówić w tak trudnej
                    sytuacji cokolwiek o cierpliwości. Czasem lepiej się poddać i nawet nie czekać
                    na poprawę...ale poddać zupełnie, tak, że nawet myśl o samobójstwie wydaje się
                    czymś beznadziejnie odległym i skomplikowanym w realizacji. Czasem
                    pomaga...choć zdaję sobie sprawę, że samo wspominanie o samobójstwie dla wielu
                    jest czymś karygodnym. A przecież myśli samobójcze są w depresji
                    zupełnie 'naturalne', pozdrawiam kontrowersyjnie]
                  • fantasia Re: Wiedzy 29.11.01, 12:03
                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                    > Czy leci z nami jakis profesjonalista?...

                    Nawet jeśli (?)...
                    ... i tak jest to zakres, w którym spekulacje laików mogą okazać się bardziej
                    wartościowe aniżeli mądrzenie się profesjonalistów...
                    Takie mam wrażenie...


                    • mariposa Re: Wiedzy-leki 30.11.01, 01:09
                      Toi, skoro tak trudno dobrac leki, a jak to juz wielokrotnie powtorzono,
                      depresja jest kwestia "chemii mozgu", to przeciez mozna ja jakos zmierzyc. a
                      jeszcze nikt nie wspomnial o badaniach np. poziomu serotoniny czy jakis innych
                      tam hormonow.
                      z tego co ja tak sobie obserwuje, to wystarczy udac sie do psychiatry
                      (najlepiej prywatnie), a na pewno wymaszeruje sie z gabinetu z arsenalem lekow.

                      to jak to w koncu jest???

                      i jak powinno byc? (to wlasciwie mnie bardziej interesuje)

                      pozdrawiam! Ciebie szczegolnie ;-)))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka