Dodaj do ulubionych

alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina

IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 13:44
witaj!

zapraszam cie do wspolnej refleksji nad zwiazkami czlowieka z uzywkami - ktorej
historia liczy sobie przeciez dobrych pare tysiecy lat! zmieniala sie kultura,
warunki zycia, a ludzie wciaz sie odurzali na rozne sposoby

dlaczego?

zapewne nie ma jednej odpowiedzi - zaleznie od specyfiki danej uzywki,
kontekstu kulturowego i osobistych predyspozycji otrzymamy rozne odpowiedzi

proponuje zatem, zeby darowac sobie poszukiwanie jakis ostatecznych odpowiedzi,
i raczej skupic sie na refleksjach wyplywajacych z doswiadczen wlasnych i
znajomych

na poczatek podziele sie refleksja wyplywajaca z mojego zwiazku z kawa (czyli
kofeina) - odkad przeczytalem kiedys w jakims kolorowym magazynie, ze "naukowcy
udowodnili" iz kofeina podnosi nastroj i przeciwdziala depresji (pytanie -
jakiej? takiej glebokiej czy takiej przezyciowej?) - traktuje kawe nieomal jak
lekarstwo, gdy jest mi zle - robie sobie kawe; dawniej uzywalem jej raczej jako
wzmacniacz "natchnienia" do wykonywania roznych tworczych zadan umyslowych -
spinalem i pocilem sie po niej straszliwie, i ciezko bylo mi potem zasnac; dzis
nie mam problemow z zasypianiem, choc kawy pije tyle samo, jesli nie wiecej


pzdr!

fnoll
Obserwuj wątek
    • Gość: ok. Re: alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina IP: *.*.*.* 20.10.01, 13:49
      Gość portalu: fnoll napisał(a):

      > witaj!
      >
      > zapraszam cie do wspolnej refleksji nad zwiazkami
      czlowieka z uzywkami - ktorej
      >
      > historia liczy sobie przeciez dobrych pare tysiecy lat!
      zmieniala sie kultura,
      > warunki zycia, a ludzie wciaz sie odurzali na rozne
      sposoby
      >
      > dlaczego?
      >
      > zapewne nie ma jednej odpowiedzi - zaleznie od
      specyfiki danej uzywki,
      > kontekstu kulturowego i osobistych predyspozycji
      otrzymamy rozne odpowiedzi
      >
      > proponuje zatem, zeby darowac sobie poszukiwanie jakis
      ostatecznych odpowiedzi,
      >
      > i raczej skupic sie na refleksjach wyplywajacych z
      doswiadczen wlasnych i
      > znajomych
      >
      > na poczatek podziele sie refleksja wyplywajaca z mojego
      zwiazku z kawa (czyli
      > kofeina) - odkad przeczytalem kiedys w jakims kolorowym
      magazynie, ze "naukowcy
      >
      > udowodnili" iz kofeina podnosi nastroj i przeciwdziala
      depresji (pytanie -
      > jakiej? takiej glebokiej czy takiej przezyciowej?) -
      traktuje kawe nieomal jak
      > lekarstwo, gdy jest mi zle - robie sobie kawe; dawniej
      uzywalem jej raczej jako
      >
      > wzmacniacz "natchnienia" do wykonywania roznych
      tworczych zadan umyslowych -
      > spinalem i pocilem sie po niej straszliwie, i ciezko
      bylo mi potem zasnac; dzis
      >
      > nie mam problemow z zasypianiem, choc kawy pije tyle
      samo, jesli nie wiecej
      >
      >
      > pzdr!
      >
      > fnoll
      .....znacie to: ....produkuja wodke,
      tak duzo,duzo,duzo,duzo,duzo wodki,
      bo im tylko o to chodzi ,
      a bys sam nie mogl myslec,
      a bys sam nie mogl chodzic..........?????????
      "...jesli wiesz co chce
      powiedziec...............................
      ------------------
      ##########
    • Gość: kwieto Re: alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 14:54
      Chec ucieczki.
      Dlatego mowi sie, ze ludzie "pija aby zapomniec" Czlowiek pijany, odurzony
      narkotykami nie zastanawia sie nad swiatem, nad soba - jest mu po prostu
      latwiej, bo unika trudnych pytan.

      Swiat po narkotykach jest pono bardzo kolorowy, ladniejszy, wspanialszy niz
      rzeczywistosc. Dlatego wolisz spedzac czas w tym nierealnym, wspanialym
      swiecie, niz w rzeczywistosci, ktora ci sie jawi szaro-buro (choc niekoniecznie
      tak jest).

      Brak wyraznych perspektyw - nie wiesz co ze soba poczac - wiec pijesz, bierzesz
      narkotyki i juz nie musisz sie zastanawiac...

      Nawiasem mowiac moze mam szczescie, moze pecha - probowalem palic trawke,
      haszysz - sek w tym, ze mnie to nie bierze, nie czulem sie jakos "lepiej"...

      Papierosy z kolei odstresowuja - wyciagasz papierosa i juz nie musisz sie
      zastanawiac co zrobic z rekoma!

      Kawa? Kawy nie pijam. Tez nie dziala na mnie jakos pobudzajaco. Usypiajaco tez
      nie...
      • Gość: freya Re: alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 15:12
        Nie tylko chęć ucieczki... Czasem jest to sposób na nieumiejętność nawiązywania
        kontaktów z ludźmi. Boisz się ludzi, jesteś niesmiały, a jak już kogos poznasz,
        to nie potrafisz się przed nimi otworzyć na trzeźwo. Nie umiesz rozmawiać o
        własnych kłopotach, w ogóle o sobie bez tego rozluźniającego łyku.
        Sama na szczęscie nie jestem alkoholiczką (co nie znaczy, że jestem
        abstynentką...;), ale za to wpadłam w lekomanię, uzależniając się od środków
        uspokajających i nasennych. Leczenie odwykowe jest takie samo, jak w przypadku
        narkomanii. A powód? no cóż - stres i depresja.
        Acha, na depresję znakomita jest czekolada gorzka. Zawiera ponoc jakieś
        elementy wyzwalające serotoninę, co działa antydepresyjnie. Ale uwaga, mozna
        się uzależnić, bo znajduje sie także w niej cos, co przypomina nikotynę!. Chyba
        już sie uzalezniłam, bo siedzę przed komputerkiem i opycham sie pyszną
        czekoladką. I popijam gorzką kawką. Rewelacyjne zestawienie! Nie wybrażam sobie
        pracy takiego wsparcia. Pozdrowienia
        • Gość: fnoll ludzie sie odurzaja zeby uciec - banal IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 15:35
          banal, choc niewatpliwe dotyka jakiejs tam prawdy - nie jest to jednak cala
          prawda!

          uzywki pelnia tez, jak u feryi, czy u mnie, role lekarstwa - czy jest to tylko
          "ucieczka" przed objawem? uzywka jako lekarstwo na konkretne sprawy rozni sie
          chyba od uzywki jako metody "nie patrzenia w obrzydliwa gebe swiata"

          no i uzywki tez pomagaja zmienic swoje zycie na lepsze! po amfetaminie lepiej
          sie uczymy i dluzej mozemy tanczyc, lsd otwiera nam trzecie oko i pozwala
          zajrzec pod podszewke tego co zwyklismy uznawac za rzeczywistosc, grudy haszu
          tez zabieraja nas w niezwykla podroz z odmienionymi zmyslami, co moze byc
          punktem wyjscia do glebszego zrozumienia kim wlasciwie jestesmy, trawka lagodzi
          obyczaje, tyton jest substytutem plemiennego ogniska, a alkohol... morze
          plusow! o ile nasze zycie byloby ubozsze bez alkoholu?

          naturalnie, naturalnie - z uzywka jak z samochodem - mozna nim pojechac w
          odwiedziny do przyjaciol czy na daleka wyprawe, mozna tez sie nim zabic

          ale czy nazwalibysmy samochod srodkiem ucieczki? ;-)

          ale, dosc tych ogolnikow!

          moze byscie wiecej napisali o tym, jaka funkcje w waszym zyciu pelnia lub
          pelnily rozne uzywki? ale tak bez oceny, czy to dobrze, czy zle

          mnie po prostu zaciekawia, ze codziennie miliony ludzi wchlaniaja rozne
          substancje odmieniajace ich percepcje swiata i samych siebie

          moze jako gatunek jestesmy czyms na podobienstwo misiow koala (to one sa chyba
          na permanentnym haju, nie?) - tylko z bardziej urozmaicona dieta

          pzdr!

          fnoll
          • Gość: freya Re: ludzie sie odurzaja zeby uciec - banal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:01
            Myslę, że za bardzo mitologizujesz doznania pod wpływem czegos tam dowolnego.
            Realny świat alkoholika, narkomana jest obrzydliwy. Fakt, często skutkiem
            bywają fantastyczne dzieła malarskie lub literackie, moge wskazać także
            dziesiątki genialnych kawałków muzycznych tworzonych na haju, ale to właśnie
            one tworza ten mit. Ze na haju przeżywa sie jakis boski stan. Nic z tych
            rzeczy - rzygasz i robisz pod siebie. Przykro mi. Nie takiej odpowiedzi
            oczekiwałeś.
            • Gość: kwieto Re: ludzie sie odurzaja zeby uciec - banal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:05
              No wlasnie - zaledwie pare razy w zyciu spilem sie tak, ze mialem potem kaca. I
              nie pamietam, abym "w upojeniu" przezywal jakas nirwane, a wlasciwie wrecz
              przeciwnie - rzygasz i robisz pod siebie.
            • Gość: fnoll uzywac a naduzywac IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 16:51
              droga frey'u

              nawiazujac do metafory samochodu - nie kazdy kierowca sie zabija, a niektorzy
              chodza nawet czasem pieszo lub jezdza na rowerze, choc sa i tacy, ktorzy
              podjezdzaja wozem do sklepu oddalonego o 200 metrow

              co innego zatem pic ciagami, a co innego czasem przy okazji

              to, ze ktos sie nadmiernie obzeral, zgrubl i umarl z tego, nie jest dowodem na
              to, ze jedzenie jest niedobre

              choc mnie bardziej interesuja korzysci jakie wyciagamy z przeroznych uzywek,
              jak to robimy i po co, to fakt, ze z tematem uzywek laczy sie kwestia
              uzaleznien - wszelkie uzaleznienie na dluzsza mete nie robi dobrze, o tym wiemy

              nie kazdy sie jednak uzaleznia! a nawet jesli - uzaleznienie uzaleznieniu nie
              rowne

              bo, jak juz wspomnialem, ludzkosc ceni sobie przerozne uzywki od tysiacleci, i
              nadal cenic je sobie bedzie, i nie szkodza one widac ludziom na tyle, zeby
              doprowadzic nasz gatunek na krawedz przepasci

              to co obserwujemy w naszej obecnej kulturze to czesto brak kultury uzywania
              uzywek - ulegla zapomnieniu zwiazana z ich uzywaniem rytualizacja chroniaca nas
              przed popadnieciem w nalog czy zrobieniem sobie krzywdy

              swiat kawy, amfetaminy, kokainy to nie tylko trzesace sie rece

              alkohol to nie tylko sranie pod siebie

              lsd i grzybki psylocybki to nie tylko czynniki spustowe psychozy

              thc to nie tylko mroki paranoi

              itd.

              tak latwo wpasc w stereotypowe potepianie wszelkich uzywek - ale to nas oddala
              od poznania odpowiedzi na pytanie - dlaczego ludzie tego potrzebuja?

              ja na przyklad jak mam czasem zamet w glowie od nadmiaru informacji to wypijam
              sobie jedno piwo czy dwa i wracam na ziemie

              pzdr!

              fnoll

          • Gość: kwieto Re: ludzie sie odurzaja zeby uciec - banal IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:03
            Ale leczenie objawow, a nie przyczyn przeciez tez jest swego rodzaju ucieczka?

            I nie zgadzam sie na "otwieranie wrot percepcji" - To co widzisz po LSD, czy
            Haszu, czy innych takich (wedlog slow zainteresowanych) to sa halucynacje, a
            nie "podszewka swiata". Zwroc uwage, ze relacje na temat tych doswiadczen sa
            bardzo rozne. A halucynacje - coz... ja nie uwazam, ze mozna sie na nich
            opierac w jakikolwiek sposob - jesli bedziesz mial wizje dwuglowego slonia, to
            oznacza, ze "pod podszewka swiata" istnieja dwuglowe slonie?

            Amfa owszem pomaga sie uczyc - po dluzszym czasie okazuje sie, ze bardziej
            przeszkadza niz pomaga, ze musisz brac amfe, aby wydolnosc twego organizmu na
            chwile zblizyla sie do tej, ktora miales zanim zaczales brac... To ja juz wole
            metody tradycyjne!
            • Gość: fnoll Re: wrota percepcji czy duzo malych okienek IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 17:26
              Gość portalu: kwieto napisał(a):

              > I nie zgadzam sie na "otwieranie wrot percepcji" - To co widzisz po LSD, czy
              > Haszu, czy innych takich (wedlog slow zainteresowanych) to sa halucynacje, a
              > nie "podszewka swiata". Zwroc uwage, ze relacje na temat tych doswiadczen sa
              > bardzo rozne.

              halucynacje nie sa zbiorem przypadkowych chaotycznych przezyc, da sie je calkiem
              sensownie usystematyzowac

              sprawiaja, ze zagladamy pod "podszewke swiata" o tyle, ze odnazaja fakt iz to,
              jakim nam sie swiat jawi jest w duzej mierze nasza zasluga - ze go
              rekonstruujemy, a nie odbijamy jak lustro

              poprzez takie "eksperymentowanie" z mechanizmami rekonstruowania swiata mozemy
              pokusic sie o odkrycie zasad ich dzialania - co wiecej mozemy dotrzec do
              doswiadczen tkwiacych w nas ktore normalnie sa poza zasiegiem naszej swiadomosci,
              jak np. doswiadczenia z okresu gdy bylismy niemowletami, rodzilismy sie, czy gdy
              bylismy plodami

              ze wzgledu na to, ze nasze wspomnienia po opanowaniu jezyka zaczynaja byc
              kodowane "werbalnie" - nie mamy dostepu do wczesniejszych wspomnien zakodowanych
              na bardziej pierwotny, prymitywny sposob - co nie znaczy, ze nie maja one na nas
              wplywu

              najbardziej istotne sa zawsze pierwsze doswiadczenia danego rodzaju - do nich
              przyrownujemy potem wszystkie kolejne

              poza tym doswiadczen po halucynogenach nie nazwalbym tak dumnie "otwieraniem wrot
              percepcji" - to takie literackie wyolbrzymienie - to co rzeczywiscie sie dzieje
              to raczej otwieranie wielu roznych okienek, zamykanie innych

              duza znaczenie ma to, co dzieje sie w twojej glowie w momencie, gdy zaczynasz ja
              podminowywac - nie wiedzac za bardzo co wlasciwie otwierasz, nie bedac
              przygotowanym, mozesz trafic na puszke pandory - mozesz tez nie przezyc nic
              specjalnego, zobaczyc tylko kolorowe arabeski (geneza arabesek jest scisle
              zwiazana z thc, tak na marginesie)

              z halucynogenami jest tak, ze ich dzialanie nie jest doswiadczeniowo tak
              uniwersalne jak kawy czy kokainy, bo za kazdym razem wykoleja sie inny mozg,
              wysypuje sie inna zawartosc, wyginaja sie jednak te same mechanizmy - by dostrzec
              punkty wspolne trzeba wyjsc np. poza dwuglowego slonia i tanczace gwiazdy na
              niebie, i dostrzec, ze np. ich wspolna cecha jest symetria - cecha
              charakterystyczna pokwasowych czy pohaszowych halucynacji wzrokowych, itd.

              no ale po co to wszystko?

              jesli chodzi o halucynogeny - to moze z czystej ciekawosci? albo zeby dotknac
              jungowskich archetypow? a moze to taka mistyka instant, mistyka rozrywkowa?

              pzdr!

              fnoll
              • Gość: kwieto Re: wrota percepcji czy duzo malych okienek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 20:49
                Wiesz, ale nawet jesli to jest "duzo malych okienek" - dlaczego w takim razie
                nie stosuje sie halucynogenow w psychologii, albo jeszcze lepiej w medytacji?
                Dlaczego mnisi buddyjscy nie sa na haju? Wszak skoro to ma otwierac te okienka,
                powinno pomagac?

                Argumentowanie, ze halucynogeny, narkotyki pozwalaja na wyjscie poza
                subiektywny oglad swiata powodowany tym, ze czlowiek "rekonstruuje swiat a nie
                odbija jak lustro" uwazam za naciagane. Po narkotykach masz wizje nie tyle
                swiata co nie-swiata, czegos co znajduje sie w Twojej glowie, a jest zlepkiem
                twoich fantazji, oraz fragmentow rzeczywistosci. Czyli wizje nie dotykaja w
                zaden sposob niczego mistycznego - po prostu rozregulowuja Twoja jazn,
                powodujac kolorowe fantazje.
                Stad zreszta zdaje sie bierze sie to, ze mozna te halucynacje usystematyzowac -
                bo powstaja na bazie realnego swiata, w odniesieniu do niego (a nie mistycznej
                wizji swiata ducha). Po prostu halucynogen wylacza niektore osrodki mozgu -
                zostaje belkot.
                Mysle ze ladna alegoria mozgu poddanego halucynogenom bylby fragment "Odysei
                2001" S. Kubricka - w ktorym pilot, Dave wylacza po kolei komorki pamieciowe
                komputera HAL. Komputer najpierw odczuwa strach, potem "cofa sie" do swojej
                przeszlosci odtwarzajac wydarzenia ktore rejestrowal od swego powstania - na
                koniec zostaje belkot, mysli komputera sie rozsypuja

                No i jeszcze o narkotykach:
                Na przyklad wedlug buddystow nirwana jest pustka. Czyli swiat na haju powinien
                stawac sie coraz bardziej jednolity, coraz bardziej pusty, a nie kolorowy, nie
                prawdaz?

                A co do werbalnego formulowania mysli - ja czesto mysle obrazami...
                • Gość: fnoll Re: wrota percepcji czy duzo malych okienek IP: *.ds.uj.edu.pl 21.10.01, 00:51
                  Gość portalu: kwieto napisał(a):

                  > Wiesz, ale nawet jesli to jest "duzo malych okienek" - dlaczego w takim razie
                  > nie stosuje sie halucynogenow w psychologii,

                  stosowal niejaki stanislav groff (i zapewne nie on jeden), swiatowy autorytet w
                  temacie lsd, w terapii terminalnej (czyli tych, ktorzy sa smiertelnie chorzy) -
                  ale mu zabronili i opracowal cos zwanego "oddychaniem holotropowym" co przynosi
                  podobne rezultaty przy uzyciu jedynie hiperwentylacji, muzyki i sugestii - sa
                  warsztaty "holotropowe" w krakowie, to moze i wa-wie sa, ale osobiscie nie
                  polecam, bo uwazam, ze na sensowne zmiany trzeba czasu, a nie metody walenia
                  cegla w leb

                  > albo jeszcze lepiej w medytacji?

                  medytacja jest znacznie lepsza od halucynogenow, a moze cie zaprowadzic w te same
                  rejony - jakis inny badacz lsd niz groff poczestowal konska dawka lsd mnichow
                  tybetanskich - i co? i nic

                  > Dlaczego mnisi buddyjscy nie sa na haju?

                  poniekad sa - na permanentnym :-) tylko potrafia sie w nim poruszac

                  > Argumentowanie, ze halucynogeny, narkotyki pozwalaja na wyjscie poza
                  > subiektywny oglad swiata powodowany tym, ze czlowiek "rekonstruuje swiat a nie
                  > odbija jak lustro" uwazam za naciagane.

                  co innego halucynogen, a co innego kawa, amfa, hera, alkohol czy papierosy

                  albo zle mnie zacytowales albo zle zrozumiales - napisalem, ze czlowiek NIE
                  odbija w swym umysle swiata jak lustro, tylko go rekonstruuje, a halucynogeny
                  zaburzaja procesy tej rekonstrukcji, nie wylaczajac ich jednak i nie przymglajac
                  swiadomosci - i nie jest to jakies wytlumaczenie wyssane z palca, uwierz mi na
                  slowo ;-), ze tak jest, tak jak i ja ksiazkom wierze ;-) o ile maja bibliografie
                  przekraczajaca dwie strony :-)))))

                  swego czasu, w czasach gdy paranoja antynarkotykowa nie byla jeszcze w rozkwicie,
                  podawano niekiedy lsd personelowi psychiatrycznemu, by mieli lepszy wglad w swiat
                  osoby cierpiacej na psychoze - zarowno w psychozie jak i w "zatruciu" srodkami
                  halucynogennymi mamy do czynienia z zaburzeniami funkcjonowania mozgu na podobnym
                  poziomie - neurotransmittery i takie tam bajery ;-)

                  > Po narkotykach masz wizje nie tyle
                  > swiata co nie-swiata, czegos co znajduje sie w Twojej glowie, a jest zlepkiem
                  > twoich fantazji, oraz fragmentow rzeczywistosci.

                  to po prostu swiat "zle" zrekonstruowany - ale rownie nierzeczywisty co
                  "rzeczywistosc", rownie hipotetyczny, tylko mniej trafny

                  to co mozna wyniesc z tego typu doswiadczen to wiedza na temat "jak dzialamy", a
                  nie "jaki jest swiat", posiadajac ta wiedze naturalnie mozna dokonac dalszych
                  spekulacji na temat tego, co nas otacza

                  > Czyli wizje nie dotykaja w
                  > zaden sposob niczego mistycznego - po prostu rozregulowuja Twoja jazn,
                  > powodujac kolorowe fantazje.

                  jest pare "stopni" halucynacji pokwasowych, pogrzybicznych, zbieznych z
                  doswiadczeniami po wieloletniej medytacji - pierwszy to halucynacje wzrokowe,
                  bedace wynikiem charakterystyki naszego narzadu wzrokowego (symetryczne wzory,
                  falowania, sciemnienia, zaburzenia postrzegania przestrzennego, zwidy itd.),
                  drugi to "pierwotne doswiadczenia osobiste" - pierwszy strach, pierwszy glod,
                  lek, pozadanie etc. i to juz raczej czujesz calym soba, niz, ze cos widzisz,
                  trzeci to doswiadczenia okoloporodowe (przed, w trakcie, i zaraz po) -
                  najbardziej dramatyczne wydarzenie w naszym zyciu poza smiercia; czwarty to
                  pustka; do takich wnioskow doszedl wspomniany Stanislav Groff po tysiacach
                  raportowanych eksperymentow z lsd (nie na sobie :-) ) - ja osobiscie, jak i
                  wiekszosc prywatnych eksperymentatorow, nie wyszedlem poza stopien pierwszy,
                  zahaczajac moze o drugi

                  jak kogos za pierwszym razem wrzuci w porod - to ma very bad trip

                  ludzie roznie reaguja na rozne dawki, jest to zwiazane z czyms co mozna
                  enigmatycznie nazwac "kontrola"



                  > A co do werbalnego formulowania mysli - ja czesto mysle obrazami...

                  ale sa one "kompatybilne" z jezykiem ;-)

                  pzdr!

                  fnoll
                  • Gość: kwieto Re: wrota percepcji czy duzo malych okienek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 09:12
                    Wierz mi, te obrazy dosc czesto nie sa kompatybilne. Albo jeszcze lepsze sa
                    rzeczy, ktore czuje intuicyjnie. Wiem o co mi chodzi, ale kompletnie nie
                    potrafie tego wyslowic...

                    Chyba mialem pecha - Bo ja po doswiadczeniach z trawka nie mialem zadnych
                    wizji. Nawet czarno bialych :((
          • Gość: Czart Re: ludzie sie odurzaja zeby uciec - banal IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.10.01, 16:15
            Kiedys, dawno temu prowadzilem ekperymenty z narkotykami - ale nigdy nie bylem
            cpunem. Wynikalo to z moich zainteresowan, surrealizm, marzenia senne,
            deprywacja sensoryczna itd. czyli wszystko poza realnym swiatem. Faktem jest,
            ze wtedy praktycznie rzeczywistosc zeszla na plan dalszy i musze przyznac, ze
            teraz po wielu latach nie zaluje tych doswiadczen. Odwiedzilem wiele swiatow i
            widzialem rzeczy o jakich sie innym nie snilo, doznalem tego czego nie da
            najwspanialszy sex - bylem bilsko Boga. No i nie chcieli mnie wziac do armii:-)
            Jednak nikomu nie plecam, ja mialem duzo szczescia - nie wpakowalem sie w nalog
            ale paru kolesi zle skonczylo!!!
          • Gość: fnoll Re: jeszcze o ucieczce IP: *.ds.uj.edu.pl 20.10.01, 17:38
            mozna uciekac i trafic do nikad

            ale mozna tez dazyc ku jakiemus celowi

            uciekajac nie myslimy zbyt wiele, biegniemy na oslep, starajac sie zapomniec

            poszukujac patrzymy gdzie idziemy, mamy oczy otwarte

            uciec mozna w porzadki, zakupy, telewizje, cokolwiek

            szukac mozna porzadkujac, na polkach sklepowych, ogladajac filmy, jakkolwiek


            no i wazne - wiedziec czego sie szuka


            to dwa zupelnie inne style bycia, ktore przylozone do uzywek daja zupelnie inne
            skutki!

            pzdr!

            fnoll
    • Gość: kwieto Re: alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 17:16
      Wyznam wiec szczerze - mam pare uzywek. Jedna z nich jest Dluuga kapiel
      polaczona z czytaniem ksiazki w wannie - Bez niej zycie staje sie takie szare!

      Inna taka uzywka jest narciarstwo - sezon bez wyjazdu na narty to sezon
      stracony, rece sie trzesa, nerwy chodza gdy patrze na nieuzywane deski...
      • Gość: renka Re: alkohol etylowy, nikotyna, thc, kofeina, nikotyna, lsd, amfetamina IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 08:10
        Wszystkie te substancje maja wspolna ceche: UZALEZNIAJA.Mimo woli siegamy
        kolejny raz i kolejny.Jezeli chodzi o moje doswiadczenia to kiedys palilam
        bardzo duzo .Przerwalam z dnia na dzien i nie pale kilkanascie lat.Wierze w
        wyleczenie z nalogu przy pomocy psychoterapii.W moim przypadku byla to osoba,
        ktora podziwialam i nawet wzorowalam sie na niej.Jezeli chodzi o kawe , unikam
        jej, choc nie zawsze. A tylko dlatego (znow silna sugestia zadzialala), ze jej
        filizanka odbiera nam calodzienna dawke vit B comp, ktora wedlug mnie jest
        witamina zycia.B rozklada sie pod wplywem kofeiny! Identyczny efekt jak
        kofeina daje szklanka soku pomaranczowego. Daje natychmiastowy boost.Wypijam
        naprzemian, jednego dnia kawe, drugiego sok.Bo jednak, mimo, ze wiem, ze kawa
        niszczy i zabija(szczegolnie z cukrem)to LUBIE. Alkohol etylowy, znam
        alkoholikow, ktorzy wyszli z nalogu i od lat nie pija.Pili , poniewaz mieli
        problemy, ktorych nie potrafili rozwiazac. Po otrzymaniu psychoterapii nie
        pija juz wiele lat.W jednym z wiekszych miast tu w Kanadzie Polacy sa na 1
        miejscu pod wzgledem samobojstw.Towarzyszy temu alkoholizm (pija wiecej niz 4
        drinki tygodniowo).W tych przypadkach stosuje sie psychoterapie.Co do lsd, czy
        amfetaminy nie wypowiadam sie, bo nie stosowalam nieuczciwych metod w nauce,
        czy w pracy(a tak, podobno biora , aby podolac wydajnosci pracy na linii i
        wytrzymac te 12 i wiecej godzin, ktore tu to normalka).Wiem, ze Exctasy to
        pochodna amfetaminy, popularna tabletka tutaj, stosuja ja malotaty , ktore
        siedza i przezywaja swoje wizje, nie odzywajac sie do nikogo na takich rave
        parties. Teraz policja ma prawo wreszcie wejsc i rozpedzic
        towarzystwo.Dlaczego to robia? Maja wszystko.Co tylko zamarza.Jezdza do szkoly
        BMW, a kradna, aby zwrocic na siebie uwage, biora narkotyki, wprowadzajac w
        rozpacz ciezko pracujacych na dobrobyt rodzicow.Chyba nie czuja takiego
        prostego zainteresowania soba i milosci.Nie wiem, to stare jak swiat.
        Wszystko wokol pieniadza.Tyle ludzi poznalam z uzaleznieniami. Byli juz na
        dnie, chudzi jak szczapy, belgocacy, drzacy.Niektorzy umarli na AIDS.Jedna
        dziewczyna miala sliczna coreczke z kedziorkami i przystojniaka meza. Nie ma
        jej juz wsrod nas, a dziecko adoptowane i wywiezione gdzies.Maz tez zniknal.
        Ale ci, ktorzy poddali sie leczeniu, farmakologicznemu i psychterapii,
        wygladaja swietnie, przytyli, dobrze ubrani, uwierzyli , ze moga z tego wyjsc
        i WYSZLI..Fakt, ze nie patrza mi w oczy, wstydza sie, dobrze swiadczy. Bo byli
        na dnie, a to wstyd dla nas ludzi tak sie zeszmacic, belgotac, rzygac i srac
        po nogach.Jezeli chodzi o maryche, czy trawke to ja jestem za legalizacja .
        Moi wszyscy sasiedzi pala , szczegolnie latem, przy ognisku,i starych, dobrych
        kawalkach z lat 70tych, wszedzie unosi sie zapach trawki.Ludzie ci pracuja ,
        sa normalni, nie widac u nich zmian.Moge pisac wiecej na ten temat o ile nie
        zasneliscie jeszcze, czytajac. Bo to ciagle to samo az do znudzenia towarzyszy
        czlowiekowi.
        • Gość: fnoll Re: do renki IP: *.ds.uj.edu.pl 21.10.01, 15:56
          baaaardzo fajnie napisalas :-)))))))))))
          jesli masz cos jeszcze w zanadrzu to ja chetnie poczytam!

          pzdr!

          fnoll
          • Gość: renka Re: uzaleznienia IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 03:37
            Nie zdajemy sobie sprawy poczatkowo, ze wpadamy w pulapke.Na poczatku jest
            inaczej, fajnie i jestesmy wyluzowani, odprezeni.OK. Potem , to czesto sami
            sobie nie mozemy poradzic. Ja uwazam, ze jesli probujemy tylko , po to, aby
            zobaczyc jak to jest, a jestesmy silni psychicznie wystarczajaco, aby odeprzec
            kolejne wolanie o WIECEJ, that is OK. Uwazam, ze, we wszystkim BALANS jest ze
            wszech miar POZADANY. Nie za duzo, nie za malo.Z reguly nie jest to trudno
            ustalic, gdzie jest NASZA GRANICA. Ale jezeli mamy sklonnosc do przesady , to
            radze nie probowac.Proponowalabym zamiast halucynogenow, cwiczenia wlasnej
            wyobrazni w oparciu o przeczytane ksiazki, obejrzane filmy, czy sztuki
            teatralne oraz koncerty. Takie uzaleznienia daja wspaniale efekty.Potem mamy
            kolorowe, fantastyczne sny, jako wynik oddzialywan SZTUKI na nasze
            zmysly..Mowie to rowniez z wlasnych doswiadczen. Nie jestem idealem, mam swoje
            uzaleznienia jak kazdy. Do tego mam niewiarygodnie fantastyczne sny, ktore u
            innych wzbudzaja zawsze mieszane uczucia niedowierzania . W moim miescie
            powaznym uzaleznieniem jest gambling , czyli gra .Kasyna, bingo , loterie, te
            sprawy.Osobiscie znam ludzi, ktorzy stracili dom o wartosci 200tys $ w
            miejscowych kasynach. Powoli sie podnosza, ale o malo nie przyplacili tego
            zyciem. (Choroba , jako efekt stresu).
            Jeszcze moze o alkoholu.Sklonnosc do alkoholu, czyli chorobe alkoholowa
            przenosi sie w genach. W sprzyjajacych sytuacjach, kiedy organizm jest slabszy
            (stres),ten czlowiek czuje glod (alkoholowy).W Polsce mamy taka juz kulture
            zwiazana z ogromna miloscia do alkoholu. Jest on w nadmiarze szkodliwy,
            poniewaz organizm, nie moze sie ODTRUC efektywnie i uszkodzone zostaja wowczas
            organy odpowiedzialne za usuwanie TOKSYN, tj nerki i watroba. Ze alkohol
            niszczy nasze szare komorki bezpowrotnie, nie musze chyba pisac. JEdnak ludzie
            po niego siegaja. Dlaczego? Bo czuja jego glod . Tysiace Indian w tym kraju
            jest zarazonych choroba alkoholowa. Pija male dzieci. Pija rodzice. A wszystko
            zaczelo sie 200 lat temu, kiedy Indianie po raz pierwszy sprobowali i pojono
            ich na umor woda ognista, aby ich calkowicie oglupic i oszukac, co zreszta sie
            odkrywcom europejskim calkowicie udalo.Ten glod przenoszony jest z pokolenia
            na pokolenie, jak w Polsce zreszta i w innych czesciach swiata tez.
            Tak, na marginesie Muzulmanie nie pija i z tego co wiem, nie narkotyzuja sie.
            Staraja sie trzymac swoj mozg czysty i wolny od zanieczyszczen.Przypomniala mi
            sie tu sprawa transfuzji krwi dla Araba .Oferowana od Zydow krew uznana
            zostala za nieczysta.Tutaj tez, zmarl 16 letni Arab, ranny w noge, poniewaz
            rodzina nie zyczyla sobie transfuzji nieczystej krwi.
            Osobiscie chetnie pogadalabym o innych typach uzaleznien, tzn o efektach GLODU
            i jego zaspokajania.Co myslicie o cukrze?
            • fnoll Re: do renki o muzulmanach i cukrze 22.10.01, 11:02
              :-)

              dzieki, fajnie sie czytalo

              co do wolnosci muzulman od uzywek - to ja bym tak nie generalizowal, np. w panstwach arabskich trawka i
              haszysz sa na porzadku dziennym, jemen chyba tez jest muzulmanski, a tam przeciez masowo wcinaja liscie
              betelu, tez odurzajace - poza tym wielu muzulman nie stroni od alkoholu, tylko sie z tym kryja jak my z seksem w
              czasach wiktorianskich - trzeba wiedziec gdzie kupic (przynajmniej tak jest w emiratach i turcji)

              a cukier - taaak, nie wiem ile w tym jest efektu placebo, ale faktem jest, ze cukry to papu naszego mozgu, i jego
              "docukrzenie" moze go nieco rozruszac - i moze stad poprawa humoru po slodkosciach

              inna sprawa, ze moze to byc zwykly nawyk - jedni zajmuja sobie w chwili stresu rece papierosem, inni
              kasztanami, a inni paczkiem - wpojony nam przez rodzicow, gdy dostawalismy slodkosci jako nagrody i prezenty,
              co pozostawia bardzo mile przeciez skojarzenia

              pzdr!
              • Gość: renka Re: o muzulmanach i cukrze IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 15:57
                Masz racje, odchylenia od normy, jezeli wystepuja nagminnie sa NORMA.Ja
                mowilam o tym, co powinno byc i jest. Ale jest jeszce druga strona medalu, o
                ktorej piszesz.
                Cukier uzaleznia i zabija powoli.Okazuje sie , ze mozemy i POWINNISMY
                wyeliminowac 100% cukru z naszej diety.Wystarczy nam to, co w pokarmie
                znajduje sie naturalnie.W owocach, sokach.Po cichu (bo to wielki business)
                cukier zaczyna sie nazywac KILLEREM nr 1 Cukier prowadzi do otylosci, co z
                kolei do zaburzen estrogenu( jest przechowywany w komorkach tluszczowych),
                ktory odpowiedzialny jest za przygotowywanie srodowiska do rozwoju raka.Cukier
                jest przyczyna DEPRESJI i STRESOW!!! Moze by tak sprobowac swiezych owocow i
                soczkow, zamiast czekoladki na stres? Z tym uzaleznieniem trudno walczyc, bo
                mamy je od narodzenia(slodkie mleczko z mamusinej piersi, a potem zaczynamy
                wszystko slodzic..)
            • Gość: Sławek Re: uzaleznienia IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 22.10.01, 13:53
              Gość portalu: renka napisał(a):

              > W Polsce mamy taka juz kulture zwiazana z ogromna miloscia do alkoholu.

              Czy to stwierdzenie nie jest czasem na wyrost ?
              Owszem pije się w Polsce sporo ale nie zauważyłem, żeby w innych krajach
              stroniono od alkoholu albo żeby samo picie wyglądało jakoś inaczej. Oczywiście
              porównuję kraje europejskie. Nie sądzę też żeby rola alkoholu w życiu ludzi w
              różnych krajach była inna niż w Polsce. Wszędzie się pije na imprezach, w
              knajpach, do telewizora. Wszędzie pije młodzież i dorośli, wszędzie widuje się
              pijanych i wszędzie są alkoholicy. Dlaczego więc w Polsce nazywa się to miłością ?
              Ani ja, który pijam często nie mając z tego powody żadnych problemów nie nazwę
              mego stosunku do alkoholu miłością ani alkoholik, który pije codziennie bo jest
              chory na chorobę alkoholową nie kocha przyczyny swojej choroby. Kto więc kocha
              alkohol ?

              Pozdrawiam
              • Gość: renka Re: uzaleznienia IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 15:43
                Wszedzie sie pije, ale Polacy pija najwiecej alkoholu na glowe mieszkanca .
                Dlatego jest wieksze prawdopodobienstwo zapadniecia na chorobe alkoholowa, niz
                gdzie indziej, gdzie pije sie niskoprocentowe alkohole. Polacy pija
                wodke.Oczywiscie, ze nie wszyscy. Jednak dzialanie 40% wodki na mozg i 5% piwa
                to dwie rozne sprawy.W pierwszym przypadku mamy chorego.
                • Gość: Sławek Re: uzaleznienia IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 22.10.01, 20:15
                  To wszystko racja. Dane statystyczne mówią za siebie ale mnie chodziło o
                  słowo "miłość". Czy masz dane gdzie polacy tak definiują swój stosunek do
                  alkoholu czy tylko ty tak to nazwałaś ? Bo ja uważam, że nazwanie tego co tak
                  ładnie opisujesz "miłością" jest przesadą. Uczepiłem się tego dlatego, że
                  powielanie za granicami Polski opinii ,że polacy kochają alkohol jest dla mnie
                  i większości polaków krzywdzące.
                  Poza tym alkohol zawarty w wódce działa tak samo na człowieka jak alkohol
                  zawarty w piwie. Człowiek po flaszce wygląda tak samo jak po kilku piwach.
                  Nie jestem patologiem ale myślę, że zmiany w mózgu też są takie same bo w obu
                  przypadkach to ten sam alkohol.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: renka Re: uzaleznienia IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 21:14
                    Nie uwazam za krzywde mowienie prawdy , ze Polacy cierpia w znacznej czesci
                    populacji na chorobe alkoholowa.Ale zmus alkoholika, aby przyznal sie do tego,
                    ze nim jest.To wyzwanie , jak sie przyzna, to jest POCZATEK kuracji. Recze, ze
                    wyzdrowieje i stanie sie normalnym czlowiekiem.Zawsze staram sie byc
                    OBIEKTYWNA. Polacy pija, Wlosi pija, inni tez, ale gdzie sa ci Polacy ?
                    Rozrzuceni, zagubieni i samotni. Samotnego latwo zaatakowac i zniszczyc.
                    Duzej , silnej spolecznosci nic nie zrobisz.Moga pic ile chca. Nikt nie widzi.
                    (?)Tu jest pies pogrzebany. W jednosci sila.
                    • Gość: Sławek Re: uzaleznienia IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 22.10.01, 23:37
                      Pewnie zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie " znaczna część populacji " ale nawet
                      gdyby 90 procent polaków było alkoholikami to nie oznacza jeszcze, że kochają
                      alkohol. Nie kocha się choroby.
                      Niestety nie bardzo wiem co chciałaś napisać w drugiej części postu.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: renka Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 04:26
                        Milosc do alkoholu objawia sie szczegolnym uwielbieniem samego obrzedu
                        drinkowania. Kazda okazje :urodziny, imieniny, chrzest, smierc,przyjecie do
                        pracy, wyrzucenie z pracy, komunie sw., wybranie na posla, prezydenta,
                        wyrzucenie posla, porzucenie kogos, bycie porzuconym itd itp tysiace innych
                        okazji jest dobrych, aby skoczyc po ukochana buteleczke i obalic ja w grupie
                        lub samemu nawet.Zaden z obrzadkow nie jest tak cholubiony jak obrzadek
                        picia .Z dowolnej okazji.Dlatego nazwalam to miloscia do alkoholu. Bo to
                        oznacza szacunek, adoracje,chec wpadniecia w stan upojny i radosny, slowem
                        milosc. Taka mam opinie. W drugiej czesci mialam na mysli obraz Polakow za
                        granica, dlatego mowilam o tym rozdrobnieniu, samotnosci.Ze, gdybysmy sie
                        zjednoczyli jak Wlosi czy Araby , bo wcale nas nie jest mniej , to bysmy byli
                        silni jednoscia i mogliby nam inni ...a tak, to kazdy moze sie wysikac na nas
                        i przypiac latki. Jak mamy sie bronic, kiedy jestesmy tak rozdrobnieni i
                        skloceni.Nie kazdy jest wybitna indywidualnoscia .
                        • Gość: Sławek Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 23.10.01, 11:44
                          A czy włosi, niemcy, amerykanie nie piją z tych samych okazji ? Nie piją gdy
                          urodzi im się dziecko, nie zalewają robaka, nie oblewają sukcesów, nie piją z
                          setki innych okazji ? Czemu picie z okazji i bez okazji ma być tylko polską
                          cechą ? Może niemiec gdy urodzi mu się syn upije się piwem, amerykanin whisky a
                          polak wódką ale pijani są tak samo.
                          I czemu sięganie po alkohol przy różnych okazjach musi zaraz być miłością ?
                          Lubię alkohol nie tylko z okazji urodzin, chrzcin i innych imprez. Lubię po
                          prostu wejść do pubu na dzban piwa, lubię pogadać z kumplem przy butelce wódki
                          ale to nie jest żadna miłość. Ani żadna choroba. Inni wokół są tacy sami. A
                          alkoholizm to coś zupełnie innego. Analogicznie można by mówić o miłości do
                          ketchupu bo jadam go codziennie do wszystkiego a przecież mówienie, że kocham
                          ketchup to bzdura. Nie ma ketchupiku to wsuwam kanapeczki bez - nie ma wódeczki
                          to bawię się bez niej. Żaden problem. I nie jestem mniejszością.
                          Gdzie tu polska miłość do alkoholu ?

                          Pozdrawiam
                          • Gość: renka Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 21:47
                            Sam to przyznales, nie potrafisz sie obyc bez alkoholu. Jest to juz twoim
                            nawykiem. Nie dziw sie, ze mozesz byc zakwalifikowany do grona uzaleznionych,
                            czyli chorych na chorobe alkoholowa, jesli musisz wypijac wiecej niz 4 drinki
                            tygodniowo.To, co w Polsce jest norma, w Kanadzie np jest choroba.I dlatego
                            ten wizerunek Polaka pijaczka jest tutaj dosc popularny, bo mamy tu gazety i
                            filmy polskie, no i internet, z ktorego wynika, ze TO DOPIERO WIERZCHOLEK GORY
                            LODOWEJ .Jedyna rada:NIE PIC i tyle.
                            Jeszcze o tej MILOSCI do alkoholu; poniewaz spodziewaz sie stanu radosci i
                            euforii po wypiciu i dlatego siegasz pon z kazdej okazji , dlatego nazywam to
                            MILOSCIA do alkoholu.Bo go szanujesz , cenisz, potrzebujesz i bez niego nie
                            mozesz normalnie funkcjonowac.Musisz sie napic na imieninach i przy tysiacu
                            innych okazji.A milosc to nie sex. Tak sobie mysle, ze nie mozesz mnie pojac,
                            bo cie moze nauczono, ze milosc to sex, albo, ze bez sexu nie istnieje...hahaha
                            • Gość: pablo Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: *.softlab.com.pl 23.10.01, 21:58
                              Gość portalu: renka napisał(a):

                              > Sam to przyznales, nie potrafisz sie obyc bez alkoholu. Jest to juz twoim
                              > nawykiem. Nie dziw sie, ze mozesz byc zakwalifikowany do grona uzaleznionych,
                              > czyli chorych na chorobe alkoholowa, jesli musisz wypijac wiecej niz 4 drinki
                              > tygodniowo.To, co w Polsce jest norma, w Kanadzie np jest choroba.I dlatego
                              > ten wizerunek Polaka pijaczka jest tutaj dosc popularny, bo mamy tu gazety i
                              > filmy polskie, no i internet, z ktorego wynika, ze TO DOPIERO WIERZCHOLEK GORY
                              > LODOWEJ .Jedyna rada:NIE PIC i tyle.
                              > Jeszcze o tej MILOSCI do alkoholu; poniewaz spodziewaz sie stanu radosci i
                              > euforii po wypiciu i dlatego siegasz pon z kazdej okazji , dlatego nazywam to
                              > MILOSCIA do alkoholu.Bo go szanujesz , cenisz, potrzebujesz i bez niego nie
                              > mozesz normalnie funkcjonowac.Musisz sie napic na imieninach i przy tysiacu
                              > innych okazji.A milosc to nie sex. Tak sobie mysle, ze nie mozesz mnie pojac,
                              > bo cie moze nauczono, ze milosc to sex, albo, ze bez sexu nie istnieje...hahaha
                              jeden z wiekszych stekow bzdur jaki ostatnio czytalem. slawek ma racje w tym co
                              pisze a to jest koszmarny bzdet nic wiecej
                              • Gość: renka Re:kupa bzdetow IP: *.sympatico.ca 23.10.01, 22:18
                                Pij pablo, pij, na starosc torba i kij!
                                • Gość: pablo Re:kupa bzdetow IP: *.softlab.com.pl 23.10.01, 22:20
                                  myslisz ze twoja starosc bedzie fajniejsza?
                            • Gość: Sławek Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: 192.168.10.* / 212.160.66.* 24.10.01, 00:02
                              Myślę, że to nie ja a ty masz problem z alkoholem. Po prostu panicznie się go
                              boisz. Czyżby jakiś uraz związany z alkoholem ? Jeśli kanadyjczycy uzależniają
                              się od 4 drinków tygodniowo to bardzo im współczuję.
                              Druga rzecz to to, że nie istnieje dla ciebie różnica miedzy słowem muszę i
                              chcę. Czy nie rozumiesz, że pewne rzeczy można robić często i bez przymusu bo
                              po prostu sprawiają przyjemność ? Według twojej skali jestem uzależniony od
                              telewizji, komputera, książek, gazet, ketchupu, muzyki itd. bo wszystkiego tego
                              używam częściej niż 4 razy w tygodniu. A ty pewnie napiszesz, że muszę i że bez
                              tego nie potrafię funkcjonować. BZDURA !!!!
                              Tak więc bardziej niż o moją chorobę alkoholową bałbym się o twoją fobię.
                              A co do seksu to zgadzam się, że może on istnieć bez miłości ale smakuje jak
                              piwo bezalkoholowe. Hahahahaha!!!!

                              Pozdrawiam
                              • Gość: renka Re:milosc do alkoholu i rodakow IP: *.sympatico.ca 24.10.01, 04:27
                                Nie mam fobii do alkoholu.Stwierdzono, ze jesli pije sie wiecej niz 4 drinki
                                tygodniowo, to wzrastaja szanse na rozwoj choroby alkoholowej czyli
                                alkoholizmu.Reszte sam sobie dolicz i dopowiedz. Piwo bezalkoholowe otrzymuje
                                sie przez calkowite prawie oddestylowanie alkoholu.Smak piwa zalezy od
                                PRODUCENTA.Ja osobiscie pije heineken alkoholowy.Czasem pijam bezalkoholowe
                                rowniez.
                                Nie mam nic przeciwko piciu w umiarkowanych ilosciach.Uzaleznienia od TV to
                                osobny temat o uzaleznieniach.Natomiast dorzuce cos na temat palenia
                                papierosow. W moim miescie wybuchl bunt wiezniow trzy dni temu. Zakazano
                                wiezniom palenia papierosow.Nawet na spacerniaku, nie mowiac o celach.Sila
                                uzaleznienia? Zdemolowali cale wiezienie,ktore musialo zostac ewakuowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka