Dodaj do ulubionych

brak szacunku

IP: *.p.lodz.pl 21.01.03, 23:55
Dlacego mężczyźni przestają szanować swoje kobiety?Jestem młodą mężatką a mój
mąż zaczął mną "pomiatać",jest niemiły,arogancki przestał stawiać moje dobro
na pierwszym planie(jak to było wcześniej..)Mam wrażenie,że przed ślubem był
zupełnie innym człowiekiem,obraża mnie ale niestety nigdy nie widzi w sobie
winy(najczeęsciej czeka aż mi "przejdzie!",nigdy mnie jeszcze nie
przeprosił,chociaż zwracam mu kategorycznie uwagę jakie zachowania mnie
ranią.Czasem czuję poniżona i oszukana...gdzie w tym wszystkim moja wina,bo
wiem,że każdy kij ma dwa końce
Obserwuj wątek
    • melba76 Re: brak szacunku 22.01.03, 00:02
      Mieszkaliście razem przed ślubem?
    • ya-cek Re: brak szacunku 22.01.03, 00:07
      Oprócz obiektywnego - kategorycznego zwracania uwagi, powiedz mu, to co nam...
      czuję się poniżona, krzywdzisz mnie, nie chcę żebyś mnie krzywdził, dlaczego
      się na mnie gniewasz ?
      Bezsensem byłoby nakręcanie spirali wzajemnego gniewu i urazy. poczuj urazę i
      krzywdę i jasno mu ją przekaż, nie kryjąc się za własny gniew.
      tak na początek...
      pozdrawiam ciepło
      • Gość: ada Re: brak szacunku IP: *.p.lodz.pl 22.01.03, 09:08
        Nie mieszkaliśmy ze sobą,przed ślubem.
        Zastanowiam się cały czas co ja robie źle,czy za mało od niego wymagam,czy może
        czuje sie niedoceniany a może ma jakiś problem i odreagowuje na mnie??Juz mnie
        to męczy..
        • Gość: nordell Re: brak szacunku IP: 213.231.15.* 22.01.03, 09:45
          Moim zdaniem to ostatnie. Najgorsze że może to być spory problem z własną
          osobowością. A co ty o nim myślisz i jak go postrzegasz kiedy właśnie cie
          poniża, czy przypadkiem nie jawi ci sie jako mały karaluszek, który na zewnątrz
          spieprza przed wszystkim z predkością zająca a w domu próbuje być taki jak jego
          wyimaginowani prześladowcy.
    • chonorata Re: brak szacunku 22.01.03, 10:13
      w pewnym sensie mam chyba podobny problem do Ciebie
      4 lata zabrało mi zrozumienie tego, że z takim osobnikiem trzeba postępować
      ostro - nie pomogą Ci prośby, awantury i groźby (typu następnym razem odejdę)za
      którymi nie idzią konsekwentne działania
      4 lata zabrało mi zrozumienie tego, że mam prawo do szacunku, mam prawo do tego
      żeby nie być oszukiwaną itp.
      Zmianiłam zupełnie taktykę - powiedziałam mu o tym wszystkim łagodnym,
      stanowczym tonem; powiedziałam, że nie mam zamiaru więcej rezygnować z rzeczy,
      które są dla mnie ważne i że albo od dziś żyjemy na moich warunkach (w sensie
      tego, że zacznie mnie traktować z należytym szacunkiem), albo się wyprowadza. O
      dziwo, myślę, że zrozumiał! Pierwszy raz powiedział, że mam rację i że zrobi
      wszystko żeby to zmienić. Jeśli mu się nie uda, trudno - jestem już na tyle
      silna żeby odejść.

      Wiem, że to co teraz powiem bardzo ciężko wprowadzić w życie, ale z perspektywy
      czasu żałuję, że nie postąpiłam tak 3 lata temu. Przez to, że wtedy nie
      powiedziałam "stop! dość tego, to koniec" nauczyłam go trochę tego, że może
      mnie tak traktować, nauczyłam go tego, że wszystko ujdzie mu na sucho. Nie rób
      tego!!! Bądź silna.

      życzę Ci dużo szczęścia,
      Honorata
      • Gość: Ania Re: brak szacunku IP: proxy / 134.20.71.* 24.01.03, 16:47
        Ado, jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji, choć ja nie jestem mężatką, ale to
        akurat nie jest chyba najistotniejsze. Mieszkamy razem od dwóch lat i on
        okazuje mi coraz mniej szacunku. Nic tu nie pomagają kłótnie, groźby, prośby.
        On tego po prostu nie rozumie i tyle. Jak chcę o czymś porozmawiać to od razu
        mówi, że nie bo on nie ma żadnego problemu. A jeśli ja mam to powinnam iść do
        koleżanek się wygadać albo może „...do jakiegoś psychologa idź czy gdzieś”.
        Swojej winy nie widzi w ogóle, słowa przepraszam nie usłyszałam już nie wiem
        ile czasu. Kwestia jest tego rodzaju, że razem kupiliśmy mieszkanie i nie jest
        tak łatwo rozstać się z dnia na dzień, ale jestem już coraz bardziej gotowa do
        podjęcia tej decyzji. Nie mogę już tego dłużej znieść. Trudno mi spojrzeć w
        lustro, bo widzę osobę, która pozwala się krzywdzić a ja siebie takiej nie chcę
        i cały czas mam ten dysonans, dyskomfort. Mój narzeczony potrafi mi powiedzieć
        na przykład: „ co jutro znowu będę wcześnie się zrywał żeby Cię zawieźć do
        zasranej szkoły co? pokaż jak sobie poradzisz, pokaż jaka jesteś niezależna,
        jutro jest sobota, ja niczego nie muszę, mam wolny dzień” albo na moją prośbę o
        wyjście po mnie na przystanek kiedy wracam wieczorem z egzaminu albo
        odprowadzenie mnie kiedy gdzieś wychodzę (zawsze z wielkiej łaski): „a co Ci
        się stanie, co Ty jakaś królowa jesteś? nikt Cię nie ruszy nie bój się...”.
        Jest mi wtedy po prostu przykro, że mam koło siebie kogoś takiego. Zatem Ado
        trzymaj się, musimy walczyć o szacunek, niestety do tego doszło, tak się
        panowie upodlili w tych dzisiejszych czasach, że zupełnie na niczym im nie
        zależy. Pozdrawiam Cię Ado i solidaryzuję się z Tobą w 100%!!!
        • Gość: ewelinaa Re: brak szacunku IP: *.chello.pl 24.01.03, 18:27
          ojej, dziewczyny, ale mi smutno, jak to wszystko czytam :( ja wiem jak ciężko
          jest się wyzwolić, ja to raz zrobiłam, po tym, jak mój 3,5 roczny partner
          kolejny raz przyszedł o świcie do domu, pijany oczywiście, ale tym razem z
          koleżanką i kolegą, a jak, po 10 godzinach wracałam z pracy zmęczona, zadzwonił
          do mnie o której będę, bo oni nadal "piwkują", powiedziałam mu żeby się
          wynosili , bo nie chcę meliny w domu, a na drugi dzień mieszkałam już gdzie
          indziej, i poczułam się szczęśliwa, jak nigdy przedtem, a teraz jestem w
          związku z osobą niesamowicie skomplikowaną, ale szanującą mnie (chyba)
    • Gość: weronika Re: brak szacunku IP: *.kopernik.gliwice.pl 24.01.03, 18:43
      myślę że rzeczywiści ejedna z przedmówczyń ma racje , z takimi typami można tylko i wyłącznie ostro .
      Wóz albo przewóz nie daj sie dręczyć. Nie ma powodu dla którego masz cierpieć. Powiedz mu że ma
      przemysleć swoje zachowanie albo odejdziesz. Jesli nic z tego nie bedzie to poszukaj kogos innego.
    • Gość: facet Re: brak szacunku IP: *.proxy.aol.com 24.01.03, 20:24
      przeczytalem te smutne posty i mam takie pytanie: jak to jest czy ci faceci az
      tak sie zmienili /czy wg Was dotyczy to wiekszosci po slubie/, czy moze wy
      ocenilyscie ich niewlasciwie zanim powiedzialyscie tak. spedzilem kilka lat z
      jedna kobiet i nigy takich sytuacji nie bylo /klotnie owszem/ choc poobne
      rzeczy widzialem w domu a moze i Wy nieco zmienilyscie swoje osobowosci,
      chcialbym kiedys tego uniknac, wiec napiszcie cos co moze oszczedzi zdrowie
      mojej przyszlej dziewczynie /zonie/pzdr
    • wierzba_b Re: brak szacunku 26.01.03, 23:20
      Dziewczyny, nie straszcie mnie... ja przedwczoraj wyszłam za mąż...
    • re_ne Re: brak szacunku 26.01.03, 23:34
      A ja jestem bardzo ciekaw, co Twoj maz ma do powiedzenia? :)))
      • wierzba_b Re: brak szacunku 26.01.03, 23:40
        Tak naprawdę, re_ne, to się nie mam czego bać. Jesteśmy razem od prawie
        siedmiu lat i nigdy nie zrobił nic, co pozwalałoby mi choćby podejrzewać, że
        mnie nie szanuje. Myślę więc, że nic się pod tym względem nie zmieni, bo niby
        dlaczego?
        • re_ne Re: brak szacunku 26.01.03, 23:55
          Moje slowa wierzbo, skierowane byly do ady, a nie do Ciebie.

          Utwierdzilem sie wlasnie niedawno w przekonaniu, zeby NIGDY was nie zalowac,
          nie pocieszac, nie wierzyc!
          • wierzba_b Re: brak szacunku 27.01.03, 00:18
            > Utwierdzilem sie wlasnie niedawno w przekonaniu, zeby NIGDY was nie zalowac,
            > nie pocieszac, nie wierzyc!
            O. A dlaczego aż tak? Czyżby jakaś "zła kobieta"? A nawet jeśli, to czy to
            znaczy, że problemy Ady i innych dziewczyn nie są realne i zasługujące na
            dobrą radę i pocieszenie?
            • re_ne Re: brak szacunku 27.01.03, 07:43
              wierzba_b napisała:


              > O. A dlaczego aż tak? Czyżby jakaś "zła kobieta"? A nawet jeśli, to czy to
              > znaczy, że problemy Ady i innych dziewczyn nie są realne i zasługujące na
              > dobrą radę i pocieszenie?

              Juz nigdy nie uwierze zadnej kobiecie w to co mowi! Trzeba byloby tez wysluchac
              ta druga strone. A jesli o pocieszanie chodzi, to niech robia to ci, co robia
              to lepiej, i i co sie jeszcze nie sparzyli.
    • cossa Re: brak szacunku 27.01.03, 00:38
      Witam,
      brak szacunku nie bierze sie znikad:( "wiedzialy galy co
      braly". owszem - ludzie sie zmienialaja, ale po kilku
      latach malzenstwa? za kogo te dziewczyny wychodza za maz?
      glos faceta w tej rozmowie jest jak najbardziej sluszny.
      niewiele moze mozna przewidziec, ale warto np. spojrzec
      na relacje panujace miedzy rodzicami partnera - to moze
      byc juz sygnal. a skad to sie bierze - okazywanie braku
      szacunku po slubie? cos jest w naszej kulturze co
      naklania nas do tego, by do slubu "trzymac fason", a co
      pozniej - wielu sie juz tym nie martwi.

      pozdrawiam
      cossa
    • wierzba_b Re: brak szacunku 27.01.03, 00:57
      W notesiku ze złotymi myślami mojej Babci znalazłam kiedyś zdanie: "Małżeństwo
      to czas, w którym mężczyzna przestaje przynosić kobicie kwiaty, z zaczyna
      jarzyny". Pokazałam przyjacielowi - skomentował: "A dzieje się tak dlatego, że
      kobieta po ślubie przestaje wyglądać jak kwiat, a zaczyna jak jarzyna". Więc
      może rzeczywiście coś tu jest na rzeczy - że ludzie sobie "odpuszczają", tak
      jakby stwierdzali "on/ona już należy do mnie, to się już nie muszę starać".
      Oczywiście, świadczy to o niedojrzałości i przedmiotowym traktowaniu drugiej
      osoby.
    • ciotka-klotka Re: brak szacunku 27.01.03, 08:01
      Mężczyźni nie PRZESTAJĄ szanować swoich kobiet.
      Po prostu: ci, którzy nigdy nie szanowali - dalej nie szanują.

      Kobiety zapominają o podstawowej prawdzie: Tak, jak mężczyzna
      traktuje swoją matkę (tak jak mówi o niej) - tak też będzie traktował
      swoją żonę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka