Asertywność

20.06.06, 11:54
Pojęcie, którego nie lubie co prawda, ale które najkrócej oddaje istotę
umiejętności dyplomatycznego mówienia -nie-, bezkonfliktowego wychodzenia z
niewygodnych sytuacji.
Z czym to pojecie sie wiąze: z życiem zawodowym, osobistym i towarzyskim.
Umiejętność odmawiania jest bardzo trudną cechą. Czego się boimy? Odrzucenia,
utraty pozycji społecznej, zawodowej?

Dlaczego na przykład w rozpadającym się związku z naszej inicjatywy czekamy,
aż druga strona podejmie tę decyzję za nas? Chęć bycia szlachetnym o oczach
osoby, z która nie chcemy, by dłuzej łączyły nas bliższe relacje, w oczach
otoczenia, czy w swoich własnych?

Mobbing w pracy: dlaczego nie potrafimy w wielu przypadkach powiedzieć
wprost, że potencjał danej osoby na określonym stanowisku jest
niewystarczajacy, tylko stosujemy brzydkie chwyty, by osoba zniechęcila się
sama, skutecznie zaniżając poczucie jej wartości? Czy również chcemy się
uszlachetniać w oczach otoczenia, własnych?

Jak myślicie?
    • gszesznica Re: Asertywność 20.06.06, 12:17
      boimy sie jawnej odpowiedzialnosci za nasze czyny i slowa,
      • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 12:18
        Odpowiedzialności, czy ewentualnych sankcji z nia związanych?
        • gszesznica Re: Asertywność 20.06.06, 12:19
          socjolog76 napisał:

          > Odpowiedzialności, czy ewentualnych sankcji z nia związanych?

          a czy odpowiedzialnosc to nie "ewentualne sankcje"?
          • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 12:20
            To są negatywne następstwa, lecz czy nie gorsze jest zakłamanie?
            • gszesznica Re: Asertywność 20.06.06, 12:25
              w teorii gorsze ,w praktyce jednak, nie..
              • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 12:29
                W praktyce brak umiejętnośi jasnego postawienia sprawy ma gorsze konsekwencje:
                okłamywanie drugiej osoby, oczekuąc że domyśli się sama i odejdzie, przy okazji
                będąc niemiłym i wrednym, żeby zrobiła to jak najszybciej, na przykład.

                Tez znam to z młodzienczej autopsji, żeby nie było, ze sie idealizuje:)
                • gszesznica Re: Asertywność 20.06.06, 12:45
                  gorzej jak masz dosc kogos,i nie umiesz byc niemilym.))
                  to prawdziwa meka..

                  ;)))

                  z niektorymi przypadkami nalezy dac sobie spokoj..moga miec nasze zyczenia .."w
                  glebokim powazaniu"
                  i szkoda energii;)))
                  • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 12:51
                    gszesznica napisała:

                    > gorzej jak masz dosc kogos,i nie umiesz byc niemilym.))
                    > to prawdziwa meka..
                    >
                    > ;)))

                    Uważam, że to jeszcze gorzej, mieć dość i udawać fałszywą sympatię. Ja nie
                    należe do ludzi, którzy na każdą okazję potrafia przybrać maskę wiecznie
                    uśmiechnietego klauna. Wiem, że hamerykanski uśmiech niezależnie od sytuacji i
                    odpowiadanie fine na pytanie how are you jest popularne, lecz ku mojemu
                    szczęściu czy może nieszczęściu nie udało mi sie tej sztuki opanować:)

                    > z niektorymi przypadkami nalezy dac sobie spokoj..moga miec nasze
                    zyczenia .."w glebokim powazaniu"
                    > i szkoda energii;)))

                    To niestety prawda, jednak są przypadki, które z powodu odmowy nie pozwolą żyć,
                    będą utrudniać życie do momentu, dokąd nie zademonstruja wszem i wobec swojej
                    przewagi. A tu już zazwyczaj pojawia się bezsilność:(
                    • gszesznica Re: Asertywność 20.06.06, 13:10
                      socjolog76 napisał:

                      > gszesznica napisała:
                      >
                      > > gorzej jak masz dosc kogos,i nie umiesz byc niemilym.))
                      > > to prawdziwa meka..
                      > >
                      > > ;)))
                      >
                      > Uważam, że to jeszcze gorzej, mieć dość i udawać fałszywą sympatię. Ja nie
                      > należe do ludzi, którzy na każdą okazję potrafia przybrać maskę wiecznie
                      > uśmiechnietego klauna. Wiem, że hamerykanski uśmiech niezależnie od sytuacji
                      i
                      > odpowiadanie fine na pytanie how are you jest popularne, lecz ku mojemu
                      > szczęściu czy może nieszczęściu nie udało mi sie tej sztuki opanować:)

                      no wlasnie..
                      ta regulka ,how are you i odpowiedz przypisana nawet zalecana ,ma swoja
                      tajemnice..

                      znaczy ze nie mamy prawa dzielic sie ze znajomymi naszym nazekaniem i zlym
                      humorem,chyba ze sami o to zapytaja..

                      Ja sobie bardzo cenie takie niepisane prawo..
                      W Polsce ludzie na dzien dobry ,zarzucaja nas swoimi klopotami nie biorac pod
                      uwage ze i my je mozemy miec..

                      >
                      > > z niektorymi przypadkami nalezy dac sobie spokoj..moga miec nasze
                      > zyczenia .."w glebokim powazaniu"
                      > > i szkoda energii;)))
                      >
                      > To niestety prawda, jednak są przypadki, które z powodu odmowy nie pozwolą
                      żyć,
                      >
                      > będą utrudniać życie do momentu, dokąd nie zademonstruja wszem i wobec swojej
                      > przewagi. A tu już zazwyczaj pojawia się bezsilność:(


                      i tu wracamy do pytania;
                      co lepiej byc byc prawdomownym i miec na karku takiego upierdliwego czlowieka,
                      czy przytakiwac mu, oklamywac ,niech sie cieszy ze wygral..

                      ???
                      mnie wydaje sie ze ta cala Asertywnosc to umiejetnosc rozroznienia,kogo
                      oklamywac komu mowic prawde.
                      .
                      • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 13:19
                        gszesznica napisała:

                        > no wlasnie..
                        > ta regulka ,how are you i odpowiedz przypisana nawet zalecana ,ma swoja
                        > tajemnice..

                        Ma, ja tez tak odpowiadam, z tej prostej przyczyny, że nie lubie dzielic sie
                        kłopotami. Ma to swoje plusy i minusy: są tacy, którzy odpowiedzą podobnie,
                        lecz są tez ci, którzy pomyślą jest mu za dobrze, a tak byc nie moze, często
                        nie zdając sobie sprawy z tego jaki kanał moze miec człowiek mówiący dla
                        świetego spokoju -świetnie-.

                        > znaczy ze nie mamy prawa dzielic sie ze znajomymi naszym nazekaniem i zlym
                        > humorem,chyba ze sami o to zapytaja..

                        Ja wychodze z zalożenia, że kazdy ma własne problemy i obciążanie psychiczne
                        moimi byłoby nadużyciem. Czy to dobre, nie wiem

                        > Ja sobie bardzo cenie takie niepisane prawo..
                        > W Polsce ludzie na dzien dobry ,zarzucaja nas swoimi klopotami nie biorac pod
                        > uwage ze i my je mozemy miec..

                        No wlaśnie... przy okazji mówiąc, -jak tobie dobrze, ty to nie masz żadnych
                        kłopotów i zmartwien, chciałbym byc na twoim miejscu- itp, nie pozwalając innym
                        nawet dojść do słowa.

                        > i tu wracamy do pytania;
                        > co lepiej byc byc prawdomownym i miec na karku takiego upierdliwego czlowieka,
                        > czy przytakiwac mu, oklamywac ,niech sie cieszy ze wygral..

                        W przypadku takich ludzi, lepiej dać im poczucie, że wygrali, jak to sie robi,
                        nie wiem

                        > ???
                        > mnie wydaje sie ze ta cala Asertywnosc to umiejetnosc rozroznienia,kogo
                        > oklamywac komu mowic prawde.

                        Może nie tyle okłamywać, co nie mówic prawdy
                        • noipstro Re: Asertywność 20.06.06, 14:14
                          socjolog76 napisał:

                          Ma, ja tez tak odpowiadam, z tej prostej przyczyny, że nie lubie dzielic sie
                          > kłopotami. Ma to swoje plusy i minusy: są tacy, którzy odpowiedzą podobnie,
                          > lecz są tez ci, którzy pomyślą jest mu za dobrze, a tak byc nie moze, często
                          > nie zdając sobie sprawy z tego jaki kanał moze miec człowiek mówiący dla
                          > świetego spokoju -świetnie-.

                          Ja mam podobnie i rzeczywiście zauważam podobne zjawisko. Kiedy mówię, że jest
                          mi ok, a tak mówię zdecydowanej większości ludzkości, to w tym momencie
                          nierzadko słyszę, jak to mam fajnie, zero problemów albo niewielkie...
                          A to nie tak. Po prostu nie obciążam ludzi swoimi problemami, zresztą z
                          większością, jak na razie, potrafię poradzić sobie sama. A jeśli już mam coś
                          naprawdę poważnego, to rozmawiam z jakąś bliską mi osobą. Bo jeśli szukam
                          pomocy, to i tak, nikt tylko trochę znający mnie mi nie pomoże, a takie
                          gadanie, żeby ponarzekać, to jest zupełnie nie w moim typie.
                          No inną kwestia jest rzucenie jakiegoś tematu na forum, w wirtualną przestrzeń,
                          gdzie nie zna mnie nikt. Wówczas można spojrzeć na sprawę z jeszcze innej
                          perspektywy.


                          > > mnie wydaje sie ze ta cala Asertywnosc to umiejetnosc rozroznienia,kogo
                          > > oklamywac komu mowic prawde.
                          >
                          > Może nie tyle okłamywać, co nie mówic prawdy


                          Dla mnie, nie mówienie prawdy, jest jednak okłamywaniem.


                          noipstro



                          • lmn32 Re: Asertywność 20.06.06, 14:56
                            Jaka jest celowość mowienia prawdy w takiej na przykład czysto hipotetycznej
                            sytuacji:
                            - nadmiar stresów, presja, której w pewnym momencie po wielu latach człowiek
                            już mimowolnie poddaje się. Proba rozmowy z bliską osobą z rodziny konczaca sie
                            jak zwykle fiaskiem, spointowana: jestes nieudacznica, inwestycja bez
                            przyszłosci, w dupie ci sie przewraca, zawracasz dupe wyimaginowana depresją
                            dla korzyści...
                            Zamkniecie sie w sobie... na które odpowiedzia jest: kur.wa o co ci w tym
                            cholernym życiu chodzi, miałas wszystko, wiecznie czegos chcesz. Wizyty u
                            psychiatrów, coby nie zwariować do konca. Kolejna próba rozmowy...: kur.wa
                            zajmij sie do cholery czyms pozytecznym, zamiast wydawac kase na takie bzdury
                            jak psychiatra.
                            Życie zaczyna walic sie jak klocki domino...
                            Rozmowa wymuszona okolicznosciami: cały ciąg epitetów, idiotek, oszustek,
                            reszte ocenzurować...
                            Komu uwierzą? Temu, kto nazwie szmata, idiotka, komu ta idiotka i szmata
                            zawdziecza wszystko

                            Po co mówic prawde i komu?
                            • noipstro Re: Asertywność 20.06.06, 15:14
                              lmn32 napisała:

                              Jaka jest celowość mowienia prawdy w takiej na przykład czysto hipotetycznej
                              > sytuacji:
                              > - nadmiar stresów, presja, której w pewnym momencie po wielu latach człowiek
                              > już mimowolnie poddaje się. Proba rozmowy z bliską osobą z rodziny konczaca
                              sie
                              >
                              > jak zwykle fiaskiem, spointowana: jestes nieudacznica, inwestycja bez
                              > przyszłosci, w dupie ci sie przewraca, zawracasz dupe wyimaginowana depresją
                              > dla korzyści... [...]

                              > Po co mówic prawde i komu?



                              W takiej sytuacji, według mnie, nie warto już w ogóle rozmawiać.




    • 7zahir Re: Asertywność 20.06.06, 12:57
      Poruszyłes bardzo ciekawy temat.
      Naczytałam się, nawet miałam na terapii
      zajęcia "praktyczne". Niby wiem jak się to robi,
      ale nie umiem zastosowac tego w życiu.

      Nie potrafie sie bronić, nie potrafię odmówić,
      chyba dlatego,że dopiero niedawno uświadomiłam sobie
      że nie muszę czuć lęku przed odrzuceniem.
      Nie chcę być już tylko potrzebna,lecz zrozumiana.

      Wiem ,ze jeszcze sporo pracy przede mną.
      Chetnie więc poczytam Twój watek.
      Może tek jak kiedyś, znajdę na nim "perłe",
      która znowu odmieni moje życie:-)


      • socjolog76 Re: Asertywność 20.06.06, 13:04
        7zahir napisała:

        > Poruszyłes bardzo ciekawy temat.
        > Naczytałam się, nawet miałam na terapii
        > zajęcia "praktyczne". Niby wiem jak się to robi,
        > ale nie umiem zastosowac tego w życiu.

        Zajęcia praktczne:)
        Nie obraź się, ale widać, że "terapia" obejmowała zakres podstawowych sesji
        szkoleniowych dla personelu handlowego. Niestety coraz czesciej "terapeuci"
        sięgają takich chwytów (vide NLP). Założe się, że trener, czy w tym
        przypaku "terapeuta" na sejsji grupowej podawał banalne przyklady sytuacji, na
        które należało odpowiadac -nie- pełnym zdaniem.

        > Nie potrafie sie bronić, nie potrafię odmówić,
        > chyba dlatego,że dopiero niedawno uświadomiłam sobie
        > że nie muszę czuć lęku przed odrzuceniem.
        > Nie chcę być już tylko potrzebna,lecz zrozumiana.

        Świadomość braku lęku przed odrzuceniem nie jest warunkiem uległości.
        Zmien terapeute, jezeli go potzrebujesz.

        Chociaż niestety brak uległości traktowany jest przez większość jako atak, brrr

        > Jest to błe
        > Wiem ,ze jeszcze sporo pracy przede mną.
        > Chetnie więc poczytam Twój watek.
        > Może tek jak kiedyś, znajdę na nim "perłe",
        > która znowu odmieni moje życie:-)

        Może ktoś wysnuje ciekawe wnioski:)
        >
        • lola165 Re: Asertywność 20.06.06, 14:48

    • miang Re: Asertywność 20.06.06, 14:57
      > Mobbing w pracy: dlaczego nie potrafimy w wielu przypadkach powiedzieć
      > wprost, że potencjał danej osoby na określonym stanowisku jest
      > niewystarczajacy, tylko stosujemy brzydkie chwyty, by osoba zniechęcila się
      > sama, skutecznie zaniżając poczucie jej wartości? Czy również chcemy się
      > uszlachetniać w oczach otoczenia, własnych?

      tylko ze mobbing czesto ma na celu pozbycie sie dobrych osob komus zagrazajacych
      • allspice Re: Asertywność 20.06.06, 17:35
        Nie potrafią odmawiać osoby,które mają małe poczucie własnej wartości i boją się
        odrzucenia. To szczególnie dotyczy średniego pokolenia,bo młodzież doskonale
        sobie z tym radzi,i mają określenie < fuck you> ,pokazując jednocześnie
        wskazujący palec:)
    • paco_lopez Re: Asertywność 20.06.06, 17:52
      U mnie szcytem asertywnosci jest powiedzieć nie lenistwu. Ide do roboty. Nie
      długo wrócę.
    • illiterate Bzdury, 20.06.06, 20:43
      Asertywnosc to nie jest 'umiejetnosc mowienia >nie<'.
      Asertywnosc to sposob bycia, ktory polega na umiejetnym, pelnym szacunku
      umiejetnosci bronienia wlasnych granic. Umiejetnosc mowienia nie jest znikoma
      czescia calej tej filozofii.

      Herbert Fensterheim opisal prawa asertywnosci w taki sposob:

      'Masz prawo do wyrazania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuc - tak dlugo,
      dopoki nie ranisz innych.
      Masz prawo do wyrazania siebie - nawet jesli rani to kogos innego - dopoki
      twoje intencje nie sa agresywne.
      Masz prawo do przedstawiania innym swoich prosb - dopoki uznajesz, ze oni maja
      prawo odmowic.
      Sa sytuacje, w ktorych kwestia praw poszczegolnych osob nie jest jasna. Zawsze
      jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z druga osoba.
      Masz prawo do korzystania ze swoich praw'.

      Ja znam jeszcze jedno: 'masz prawo nie byc asertywna' ;)
      • socjolog76 Re: Bzdury, 20.06.06, 20:49
        illiterate napisała:

        > Asertywnosc to nie jest 'umiejetnosc mowienia >nie<'.
        > Asertywnosc to sposob bycia, ktory polega na umiejetnym, pelnym szacunku
        > umiejetnosci bronienia wlasnych granic.

        No właśnie, granice... zeby ktos niepożądany ich nie przekroczył, mówisz nie,
        albo dajesz do zrozumienia, tzw. body language:)


        > Umiejetnosc mowienia nie jest znikoma
        > czescia calej tej filozofii.

        Dyplomatycznie
        Podoba mi sie niemieckie dyplomatyczne spier.dalaj- Sie durfen Siech jetzt
        enfernen:)

        > Herbert Fensterheim opisal prawa asertywnosci w taki sposob:
        >
        > 'Masz prawo do wyrazania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuc - tak dlugo,
        > dopoki nie ranisz innych.

        O sobie tez nie nalezy zapominać

        > Masz prawo do wyrazania siebie - nawet jesli rani to kogos innego - dopoki
        > twoje intencje nie sa agresywne.

        I co?:))


        > Masz prawo do przedstawiania innym swoich prosb - dopoki uznajesz, ze oni
        > maja prawo odmowic.
        > Sa sytuacje, w ktorych kwestia praw poszczegolnych osob nie jest jasna.
        > Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z druga osoba.
        > Masz prawo do korzystania ze swoich praw'.

        Z pewnościa nie doczytałem:)))
        > Ja znam jeszcze jedno: 'masz prawo nie byc asertywna' ;)
        • illiterate Re: Bzdury, 20.06.06, 22:10
          Z pewnoscia nie doczytales, bez odbioru :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja