milena27
03.02.03, 15:06
Mam 27 lat, w sierpniu wychodzę zamąż. W sobotę byłam w
salonie ślubnym i zamówiłam już sukienkę. Nasz Wielki
Dzień zbliża się wielkimi krokami i chociaż do ślubu
pozostało jeszcze pół roku, to sami wiecie że już teraz
trzeba wszystko załatwiać (od kościoła po wynajęcie
sali, od rozplanowania naszych urlopów po ustalenie
listy gości). Cieszę się, ale jest coś, co mnie smuci i
właśnie dlatego piszę na tym forum - licząc na jakieś
rady :)
Chodzi o to, że moi Rodzice nie za bardzo interesują się
naszym ślubemÉ To mnie gnębi już od dłuższego czasu, ale
odpycham ten problem od siebie dopóki się da. Nawet nie
wiem, czy moi Rodzce wspomogą nas finansowo. Wiem, że na
Rodzicow mojego narzeczonego (konkretnie na jego Mamę)
możemy liczyć- dopytuje się o wszystko i widać, że leży
jej to na sercu. Chcę zebyście mnie dobrze zrozumieli:
nie oczekuje od moich Rodzicow Bóg wie jakich pieniedzy,
ale potrzebuję jakiegoś wsparcia, żeby nie czuć się
osamotnioną w tych przygotowaniach. Chodzi mi o szczere
wsparcie psychiczne.
Moja Mama nic nie wspomina o ślubie i weselu, mam
wrażenie ze jej to nie interesuje, jest gdzies obokÉ Jest
mi z tego powodu bardzo przykro i myslę, że to jest
jeden z powodów, który powoduje narastanie mojej
niechęci do przyjazdów do domuÉ Poza domem mieszkam już
4 rok, po studiach znalazłam sobie pracę w większym
mieście, wynajmuję mieszkanie. Do domu przyjeżdżam co 2
tyg., mam niedaleko: 50 km.
Ostatnio jak byłam w domu, próbowałam sprowokować taką
rozmowę. Wspomniałam o sukience ślubnej, że byłam już
obejrzeć, a ona skwitowała to tylko w ten sposob: "Acha.
Tak? ". Na drugi dzień wspomniałam mimochodem i
delikatnie, ze Tomka Babcia dopytuje się już o wszystko,
a ona skwitowała to także: "Tak? ". I nic. Zero pytań,
kiedy planujemy wesele (wie, że w sierpniu bo po naszych
zaręczynach w listopadzie trochę rozmawiałyśmy na ten
temat, wtedy była tak jakby bardziej skora do takiej
rozmowy), zero zainteresowania: czy byliśmy już w
kościele, na ile osób planujemy imprezę, jak to będzie z
finansami, w jakim lokalu impreza itp. Po prostu żadnych
pytań, żadnej troski :(
Jest mi smutno. Ostatnio płakałam z tego powodu. W
salonie ślubnym, gdzie byłam w sobotę, były też inne
przyszłe panny młode. Z rodzicami.
W pewnym momencie zrobiło mi się cholernie przykro, że
ja nie mogę liczyć w takiej chwili na Rodziców. Że nie ma
ich przy mnie, że ich to wszystko nie interesuje. Bez
względu na to ile mam lat, to dla mnie wielkie wydarzenie
i chciałabym, żeby najbliżsi mnie jakoś wspieraliÉ W
salonie byłam z moją przyjaciółką, której potem gorąco
podziekowałam, że była przy mnie. Potrafiła doradzić od
serca i nie byłam zdana wyłącznie na opinie ekspedientek.
W końcu małżeństwo to jedna z najważniejszych spraw w
życiu i myślę, że powinno się wspierać dzieci w takich
momentach. Szczególnie Matka swoją córkę. Jestem ich
pierwszym dzieckiem, nie było jeszcze w naszej rodzinie
ślubu. Potrzebuję zainteresowania. Czy tylko mam takie
wysokie wymagania???? Podkreślam, że chodzi mi o
wsparcie emocjonalne.
Jednocześnie wiem, że powinnam sama zacząć rozmowę. Może
po prostu usiąść i powiedzieć: "Mamo chciałabym
porozmawiać na temat mojego ślubu". I wtedy bym coś
wiedziała... ale głupio się narzucać. Gdy w minione
święta zagadałam: "No, trzeba się już przygotowywać do
ślubu", odpowiedzią było milczenie. Ponowiłam
stwierdzenie, a ona na to: "To się przygotowuj".
No to się przygotowujemy, ale jej brak zainteresowania
mnie przygnębia i jestem na nią zła...
A jak to było z Wami? W jaki sposób Rodzice
uczestniczyli w Waszych ślubach i weselach? Poradźcie
mi, jak mądrze porozmawić z Mamą. Czekam na opinie.
Milena