fasolala
18.07.06, 18:13
Dlaczego dorośli (a może tylko rodzicie nastoletnich dzieci?) nie pamiętają,
że też kiedyś mieli te naście lat?
Rozumiem, że z biegiem lat zbiera siędoświadczenie i stawia twarz coraz
większym problemom, ale kiedyś te młodzieńcze problemy też były dla nich wielkie!
Dorosli rezerwują dla siebie stres, problemy ze szkoły ("bo teraz to i tak
jest nic przy tym co my przeżywaliśmy")itd. Nie pamiętają, źe młodzież też
przeżywa wzloty i upadki i nie jest nam łatwo.
Kilka przykładów z mojego codziennego zycia:
* mam 18 lat, kiedy moi rodzicie byli w tym wieku, nie istniało dla nich nic
poza imprezami i piciem. ja prawie z domu nie mogę wychodzić a jak mi się uda
gdzieś wyrwać z niewielką iloscia znajomych, których posiadam muszę się
tłumaczyć z kim, po co, gdzie, i dokładnie kiedy. a spróbuje się spóźnić... a
co za piekło mam jak piwo wypije...
* narzekam na szkołę, że nauczyciele tacy i tacy, że traktują nas tak a tak
(bo czasem na prawde przeginają). Słysze, że wyolbrzymiam, głupia jestem. Ja
to nei wiem co to prawdziwa szkoła, kiedyś to było ciężko.
* matka się w ogóle nie uczyła, ja mam cały czas siedzieć w książkach.
ostatnio się dowiedziałam, że matka nie zdała matury za pierwszym podejściem.
ja dostaje ojeb na czym świat stoi za słaba ocene z polskiego na koniec 2
klasy liceum.
* jakiś czas temu leczyłam się za pomocą medycyny chińskiej. lekarz poza
podst zabiegiem robił jeszcze dodatkowe. Po jednym (nie znając mnie)
stwierdził, że jestem bardzo zestresowana. Powiedziałam matce slowa lekarza,
"hahaha, ty zestresowana? masz sielskie zycie... sobie pomyśl jaka ja jestem
zestresowana!"
* "żadne dziecko nie jest w stanie zrobić rodzicowi takiego obciachu, jaki
rodzic jest w stanie zrobić dziecku"
co kilka dni... przy dużej ilości świadkach...
* wracam z kursu po południu, 35st na dworze, całą droge szłam na piechote,
jestem zmęczona. Ona wraca godzine później, jeździ samochodem. Wraca do domu,
dostaje opier*** na czym świat stoi, że palcem nie ruszyłam a nastepnie pana
do łóżka, narzekając jak jej źle przez upały (to nic, że spi dużo więcej niż ja)