Dodaj do ulubionych

Toksyczny zwiazek

23.08.06, 13:27
Zaczyna meczyc mnie zwiazek z dziewczyna. Jestesmy razem od prawie roku. Na
poczatku wiadomo, kazdy chce zrobic dobre wrazenie - bylo naprawde super.
Natomiast od momentu gdy zblizylismy sie do siebie i moja dziewczyna nabrala
zaufania, otworzyla sie - zaczelo sie moje piekielko. Ma strasznie
niestabilna psychike, problemy emocjonalne. Roznego rodzaju depresje, dolki,
hustawki emocjonalne, placze i tego typu rzeczy zdarzaja sie nawet kilka razy
w tygodniu. Jestem dla niej czyms w rodzaju emocjonalnego katharsis -
poplacze sobie na ramieniu i jest troszke lepiej.Wiem, ze kazda kobieta ma
czasem jakies dolki, ale w tym wypadku to sie zdarza bardzo czesto. Ta
negatywna energia przechodzi potem na mnie, czesto nawet dzien, dwa pozniej
mam zly nastroj. Zwiazek zaczyna mnie meczyc, odbiera mi sile do zycia.
Te jej problemy tkwia bardzo gleboko, probowalem byc aniolem, odwrocic jakos
jej uwage - wspolne wakacje, kino,czeste spacery ale to nie skutkowalo. Ona
bardzo mnie kocha, caly czas powtarza ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie,
ale chyba bede musial ja zostawic, bo niedlugo sam wpadne w depresje. Ktos
byl w podobnej sytuacji i moze cos poradzic?
Obserwuj wątek
    • aserath Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 13:54
      sluchaj a czy ona bierze tabletki antykoncepcyjne? bo czasem takie huśtawki
      nastrojów są spowodowane zle dobranymi hormonami
      • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:12
        Nie bierze tabletek, a nawet gdyby brala to napewno nie byloby to takie
        powazne. To nie sa zwykle "hustawki nastrojow" pojawiajace sie chwilowo co
        jakis czas, to sie chyba zdarza kazdej kobiecie i jakos bym to zniosl . To
        permanentny stan niezadowolenia z zycia, depresji, ciaglego placzu.
    • virusti Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 13:59
      To co piszesz przypomina mi pierwszy okres mojego poprzedniego zwiazku. Też
      byłem zaskoczony ilością łez i przyczyn je powodujących. Nie myśl, że łatwo się
      jest rozstać - ja miałem 2 momenty, że chciałem końca ale łzy w jeszcze
      wiekszych ilościach posłużyły do wzięcia mnie na litość i zostałem. Ciagle
      słyszałem, że jest kobietą i dlatego płacze, a poprzednia tyle nie płakała bo
      jest zimna i bez serca. Po latach okazało się, że ta płaczliwa może uczyć się
      okazywania ciepła i człowieczeństwa od "lodowatej". Przyszło też to czego się
      obawiasz czyli depresja partnerki.
      Decyzje musisz podjąć sam. Wiem tylko, że zagubione i potrzebujące opieki
      bezbronne "ofiary" z czasem moga okazać się zimnymi i bezwzglednymi osobami i
      kopnąć nas w najbardziej chamski sposób - moja nawet nie kwapiła się do
      wyjaśniej tylko przysłała tatusia i on w jej imieniu mnie zostawił. ;)
      • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:24
        Moja dziewczyna raczej nie ma dwulicowej natury, jest za bardzo wrazliwa. I
        najgorsze jest chyba to ze jej stan jest po trosze uzasadniony, bo ma problemy
        zdrowotne. Tym bardziej ciezko mi ja zostawic. Cos musze jednak zrobic, bo w
        takim stanie dlugo nie pociagne. Praca - stres i nerwy, dom - stres i nerwy.
        Tylko czekac az przyjdzie nerwica albo depresja.
        • virusti Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:50
          Swego czasu dałbym sobie głowe uciąć, że moja nie jest dwulicowa. Teraz bym jej
          nie miał... Ile się nasłuchałem jak to będzie kochać wiecznie, jaką cudowną i
          młodą żoną będzie, jak potrafi gotować co potwierdzała przynoszonymi wypiekami,
          jednak nie w jej wykonaniu jak sie później okazało tylko mamy.
          Co do chorób to też miała ich dużo - serce, nerki, ciągle migreny, seryjne
          anginy - pogubiłem się w schorzeniach.
          Jedno jest pewne - patrz na swoje dobro, nie rób niczego z litości. Druga strona
          to wyczuje, a gdy przyjdzie moment, że poczuje sie pewniej w zwiazku czy w życiu
          może wystawić Ci rachunek, przy którego ustalaniu litości nie będzie miała.
        • maalwinka A może to Ty...?! 24.08.06, 09:00
          Może Ty też popełniasz jakiś błąd?! Pomyśl o sobie. Ona też może się smiać
          tylko jej o tym poiwedz. Zabierz ją na przejażdzkę rowerową,wypozyczcie
          komedię,godtujcie razemw kuchni i się wygłupijacie jakmałe dzieci, pomóż jej
          spojrzeć na siat innymi ozami a nie zahcowujesz sie jak pradwziwy egosiuta!!!
          • marcink_23 Re: A może to Ty...?! 24.08.06, 15:22
            A mylisz ze nad tym nie myslalem? Pisalem juz ze staram sie byc aniolem.
            Zabieram ja na spacery, do kina, restauracji, na zagraniczne wakacje, obsypuje
            czulymi slowkami, kwiatami i prezentami. Caly czas jestem optymista, pocieszam
            ja, ani razu nie dalem po sobie poznac ze to mnie meczy. Tylko ze to pomaga
            tylko w bardzo malym stopniu. Ona zdaje sobie sprawe ze mnie rani, sama mowi ze
            jestem aniolem ze to wszystko znosze. No ale co z tego? To ona raczej jest
            egoistka, bo takie stany ma od dawna i szukala faceta jako terapeuty. Gdybym
            mial jakies problemy najpierw staralbym sie wyeliminowac i dopiero pozniej
            stworzyc jakis zwiazek, a nie doszukiwac sie w parnerce leku na wszelkie zlo.
            Jak ktos slusznie zauwazyl w zwiazku musi panowac rownowaga, oboje partnerow
            musi stanowic dla siebie wzajemne wsparcie. Ja jak na razie dostaje w zamian
            tylko cierpienie. To wszystko powoli przeszlo na mnie i od miesiaca czuje sie
            zmeczony i bez checi do zycia.
    • aserath Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:16
      no to nie jest dobrze. Widzisz ja kiedys bralam takie tabletki ze mi CODZIENNIE
      odwalało - od śmiechu po płacz. Ale skoro hormony nie wchodzą w grę - twoja
      dziewczyna ma powazne problemy psychiczne i pewnie dopiero psycholog jest jej w
      stanie cos poradzić. Nie pozwól zeby przelewala zle emocje na ciebie - sama mam
      bardzo rozwiniętą empatię i doskonale wiem jak to jest "przejąć" czyjś humor -
      po np. narzekaniu szefa przez pol godziny nie moge dosc do siebie taka jestem
      wykonczona. A ciezko jest sie bronic przed naplywem do nas negatywnych emocji.
      Dlatego musisz sie zdecydowac czy z nia jestes czy nie, bo jesli tak - to ona
      musi cos zrobic ze sobą inaczej obydwoje się wykończycie
    • michunia Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:24
      a jaka jest przyczyna tych lez? nierozwiazane problemy z praca, z rodzina?
      jakies konkrety?
      • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:34
        Problemy zdrowotne, dziwne relacje w rodzinie, jest tego troche. I cala
        perfidia polega na tym ze praktycznie nie da sie zlikwidowac przyczyn. Nie sa
        to jakies strasznie powazne problemy, sporo ludzi ma wieksze, ale ona wszystko
        bardzo zle znosi. Ech.. juz nawet na forum nie mam sily pisac ;)
        • michunia Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:47
          nie chce byc niedyskretna, ale moze problemy zdrowotne sa zrodlem tej hustawki?
          zanim zaczelam leczyc sie na nadczynnosc tarczycy tez mialam jazdy jak
          regularny psychol,
          na wszystko jest jakis sposob:) jesli z rodzina jest nie tak, to powinna sie w
          miare mozliwosci od niej uniezaleznic,
          • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 15:17
            Ona czesto chodzi po lekarzach, wiec wykryli by cos takiego. Zdrowie ma wplyw
            raczej posredni - powoduje ciagle uzalanie sie nad wlasnym losem.
        • komnen Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 14:52
          ja tak miałem ze swoją ex
          po latach doszedłem do wzniosku, że ona cierpi na niezdiagnozowany syndrom modliszki
          depresję leczyła prochami,ale to tylko powodowało oddalanie się do siebie
          a jej depresje przechodziły na mnie
          miałem takie momenty, że wyć mi się chciało
          jak nie jesteś wystarczająco silny to daj sobie spokój
          sorry to tak w skrócie


    • alfika Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 15:48
      a wystarczy przemyśleć znaczenie słowa "kochać" i odpowiednio uczciwie się
      zachować...
      • aby_zapomniec Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 11:04
        alfika napisała:

        > a wystarczy przemyśleć znaczenie słowa "kochać" i odpowiednio uczciwie się
        > zachować...
        >
        Popieram!

        Sam już chyba podjąłeś decyzję tylko boisz się ją zrealizować.
        Piszesz, że związek jest toksyczny, że się męczysz. Jesteś z nią bo boisz się
        ja bardziej zranić. Ona mówi, że nie wyobraża sobie życia bez Ciebie, a Ty
        czujesz się zobowiąazny.. czym dłużej będziecie razem tym trudniej będzie się
        rozstać.
        Nie wiem czy ją jeszcze kochasz, ale wydaje mi się, że w tej sytuacji jesteś na
        najlepszej drodze żeby przestać ją kochać. Rok to nie tak dużo, a ona może
        jeszcze być szczęśliwa z kimś innym.. i kochana
        • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 15:32
          Hm.. gdybym jej nie kochal to juz dawno bym z nia nie byl. Problem w tym ze
          jest to milosc destrukcyjna, toksyczna. Zamiast dawac sile, daje bol i
          cierpienie. To jak z zona alkoholika - kocha go, ale chodzi na palcach i tylko
          czeka kiedy ja uderzy. Ja tez tylko czekam kiedy romantyczna kolacje, czy
          spacer przerwie placz i przeklenstwa rzucane w kierunku zycia.
    • jackulus Re: Toksyczny zwiazek 23.08.06, 16:38
      Marcinku ;-),
      Strasznie trudno diagnozować na odległość, na podstawie takiego materiału,
      który przesłałeś, ale...

      Bardzo dużo kłopotów ze zdrowiem, ma swoje podłoże w psychice. Zwłaszcza
      takich "nie do końca poważnych". Psychika rządzi i dopóki Twoja dziewczyna nie
      stanie na nogi, trudno jest żyć w takiej sytuacji jaką opisałeś.

      Chęć opieki, pocieszania, wyciągania może istnieć przez jakiś czas, ale jak sam
      zauważasz, nie będzie trwała wiecznie. Wydaje się, że bez podjęcia radykalnych
      kroków, może być zjazd po równi pochyłej, okupiony jeszcze, w zasadzie bez
      powodu, Twoimi wyrzutami sumienia z powodu zerwania. Związek będzie trwały,
      jeśli obie strony są silne, a przynajmniej stabilne emocjonalnie i mogą
      wspierać się wzajemnie.

      Sposobów na stanięcie na nogi jest sporo. To jest wykonalne. Najważniejsze, aby
      Twoja dziewczyna zrozumiała istniejący problem. A Twoja rola, żeby jej w tym
      przedsięwzięciu pomagać, dopóki jest Ci jeszcze bliską osobą...

      Ale ona musi tego chcieć...

      pzdr. :-)
      • aleksandra220 Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 15:27
        powiedz jej ze ja bardzo kochasz, ale ze tego nie wytrzymasz...
        albo sie wezmie w garsc, albo znikasz, to brzmi okrutnie, ale wierz mi
        dziala...sama to przerabialam
        Sandra
        • marcink_23 Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 15:36
          Chyba to jest najlepsze wyjscie: dac jej ostatnia szanse. Dzieki!
          • aleksandra220 Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 15:38
            trzymam kciuki...choc uprzedzam, ze nie bedzie latwo!
            Daj znac jak sie cos wyjasni!
    • halszka.abstrakcyjna Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 17:27
      marcink_23 napisał:

      > Zaczyna meczyc mnie zwiazek z dziewczyna. Jestesmy razem od prawie roku. Na
      > poczatku wiadomo, kazdy chce zrobic dobre wrazenie - bylo naprawde super.
      > Natomiast od momentu gdy zblizylismy sie do siebie i moja dziewczyna nabrala
      > zaufania, otworzyla sie - zaczelo sie moje piekielko. Ma strasznie
      > niestabilna psychike, problemy emocjonalne. Roznego rodzaju depresje, dolki,
      > hustawki emocjonalne, placze i tego typu rzeczy zdarzaja sie nawet kilka razy
      > w tygodniu. Jestem dla niej czyms w rodzaju emocjonalnego katharsis -
      > poplacze sobie na ramieniu i jest troszke lepiej.Wiem, ze kazda kobieta ma
      > czasem jakies dolki, ale w tym wypadku to sie zdarza bardzo czesto. Ta
      > negatywna energia przechodzi potem na mnie, czesto nawet dzien, dwa pozniej
      > mam zly nastroj. Zwiazek zaczyna mnie meczyc, odbiera mi sile do zycia.
      > Te jej problemy tkwia bardzo gleboko, probowalem byc aniolem, odwrocic jakos
      > jej uwage - wspolne wakacje, kino,czeste spacery ale to nie skutkowalo. Ona
      > bardzo mnie kocha, caly czas powtarza ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie,
      > ale chyba bede musial ja zostawic, bo niedlugo sam wpadne w depresje. Ktos
      > byl w podobnej sytuacji i moze cos poradzic?



      Twoja dziewczynka jest wampirem emocjonalnym.Uciekaj. Zanim wyssie cala Twoja
      energie zyciowa.
      I nie boj sie ,ze sobie cos zrobi lub zginie bez Ciebie.
      Bez obaw .Znajdzie blyskawicznie nowa ofiare.
      Odwagi! Pzdrawiam!

    • foamclene Re: Toksyczny zwiazek 24.08.06, 22:29
      moze powinienes zminic nick na
      Święty
      ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka