marcink_23
23.08.06, 13:27
Zaczyna meczyc mnie zwiazek z dziewczyna. Jestesmy razem od prawie roku. Na
poczatku wiadomo, kazdy chce zrobic dobre wrazenie - bylo naprawde super.
Natomiast od momentu gdy zblizylismy sie do siebie i moja dziewczyna nabrala
zaufania, otworzyla sie - zaczelo sie moje piekielko. Ma strasznie
niestabilna psychike, problemy emocjonalne. Roznego rodzaju depresje, dolki,
hustawki emocjonalne, placze i tego typu rzeczy zdarzaja sie nawet kilka razy
w tygodniu. Jestem dla niej czyms w rodzaju emocjonalnego katharsis -
poplacze sobie na ramieniu i jest troszke lepiej.Wiem, ze kazda kobieta ma
czasem jakies dolki, ale w tym wypadku to sie zdarza bardzo czesto. Ta
negatywna energia przechodzi potem na mnie, czesto nawet dzien, dwa pozniej
mam zly nastroj. Zwiazek zaczyna mnie meczyc, odbiera mi sile do zycia.
Te jej problemy tkwia bardzo gleboko, probowalem byc aniolem, odwrocic jakos
jej uwage - wspolne wakacje, kino,czeste spacery ale to nie skutkowalo. Ona
bardzo mnie kocha, caly czas powtarza ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie,
ale chyba bede musial ja zostawic, bo niedlugo sam wpadne w depresje. Ktos
byl w podobnej sytuacji i moze cos poradzic?