junaa
03.09.06, 10:12
Jak nie zwariować? Moja historia wydaje się być banalna, ale scenariusz mnie
przerósł.
Mój związek trwał 4 lata. Był toksyczny od samego początku. On miał zawsze
problem z pełnym zaangażowniem, bał się utraty "wolności". Mieszkalismy
razem, skończyłam studia, rozpoczęłam pracę i... było coraz gorzej. Czuł, że
oczekuję, żebyby sie wreszcie zdeklarował, czy chce się wiązać czy jednak
nie. Było bardzo źle. Ja kochałam bardzo, On (chyba) też jednak stwierdził,
że ten związek jet dla Niego zbyt intensywny, zaczęłm mysleć o wyprowadzce,
wiedział o tym, trwało to kilka miesięcy.
Aż wreszcie poznałam kogoś. Dzięki Niemu mogłam sie wyprowadzić. Zerwałam z
chłopakiem i zaczęłam sie spotykać z Nowym. Zauroczyłam się, poczułam się
wrszcie szczęśliwa, bylimsy razem na wakacjach, było wspaniale. Mój były
próbował się ze mną kontaktować, ale ja już nie chciałam, czułam, że
wreszcie odżyłam, że związek to nie wzajemne przepychanki emocjonalne. Jednak
po miesiącu poczułam, że jednak kocham poprzedniego, zaczęłam myślec o
powrocie. Mój były tez tego chciał. Jednak los chciał inaczej. Okazało się,
że jestem w ciąży z nowym partnerem. Wróciło całe uczucie do poprzedniego.
Ten z którym jestem jest szczęśliwy, planuje już ślub, uważa, że jestm mu
przeznaczona. To wspaniały, kochany i dobry człowiek, a ja powoli wpadam w
depresję i nawet nie mogę Mu powiedzieć co się ze mną dzieje. Kilka dni temu
były dowiedział sie o sytuacji ode mnie, było dramatycznie, On mnie kocha,
ale przestał sie odzywać. Rozumiem go. Ja powinnam sie skupić na przyszłości.
Proszę mnie nie osądzać, czasu cofnąć nie mozna, a będąc z obecnym partnerem,
miałam świadomośc, że mogę zajść w ciążę.
Jak sobie radzić z tępym bólem///? co z emocjami i uczuciami???????