Dodaj do ulubionych

pomóżcie jak dalej tak zyć???

28.09.06, 19:42
Witam wszytskich, moja historia jest chyba banalna jak wszytskie. Jestem
mężatką od 13 lat, mam dwójkę dzieci, i męża. Podejrzewam ze ma romans
(raczej jestem tego pewna, bo wszytsko na to wskazuje), nie ma między nami
już nic żadnego uczucia, seksu pomocy bliskości i zainteresowania. Czy jestem
koło niego czy mnie nie ma nie ma to dla niego żadnego znaczenia, nawet
powiedziałabym ze denerwuje jego moaj osoba. Mamy duży majatek i on stale
mówi"jak ci nie pasuje to odejdz, ja sie nie zmienię", Wiem to łatwo zrobić
ale musze miec na uwadze moje dzieci, zarabiam mało i wiem ze jak odejdę od
niego to być może będę zyc w ubóstwie i wiem, ze on mi nie pomoże. jak tak
dalej zyć ? jak znosić jego awantury, upokorzenia, kłamstwa. Dodam ze nie
sypiamy ze soba robi co chce i tak nie liczy się z moim zdaniem. A on odejśc
i tak nie chce (przynajmniej teraz tak twierdzi)jak to przetrwać, jak dalej
żyć, poradzcie.
Jestem załamana
Zizi
Obserwuj wątek
    • ola100 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 19:56
      Witaj

      Zobacz jakie to smutne,że żyjecie obok siebie jak dwie obce osoby! Gdybym byla
      Tobą już dawno bym odeszla. Kiedy mój pierwszy związek upadal i zylam jak w
      letargu też wydawalo mi się, że sama sobie nie dam rady. Ale dalam! Teraz od 8
      lat jestem zakochana i co najważniejsze kochana przez niego. A co do twoich
      dzieci. Myślisz, że dzieci są szczęśliwe w takim związku? Nawet te najmniejsze
      zawsze czują kiedy między rodzicami coś jest nie tak. I teraz ty! Masz tylko
      jedno życie,które masz prawo przeżyć jak chcesz. Masz prawo kochać i być
      kochana! Masz prawo być szanowana! Masz prawo być szczęśliwa i teraz sama
      odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś?
    • paco_lopez Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 20:10
      bądź odważna. znajdź sobie kogoś. on ci jest winien kasę i nie ma że boli.
      następny zwiazek zakontraktuj na dwa lata. na dłużej to ryzyko. odczep sie od
      chłopa który nie jest w stanie nawet zabawowo cie popodrywać i pobzykać. nie
      traktuj zdarzenia jak życiową porazkę i ani na chwilę nie myśl o tym że grozi
      ci ubóstwo. na kobiety faceta musi byc stać, a tym bardziej na zrobione dzieci.
      jeżeli nawet nie chce mu sie z tobą seksić to możesz mieć trudno. trudno mi to
      sobie wyobrazić. za mały jestem.
      • zizi2525 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 20:34
        pewnie macie duzo racji pisząc to wszytsko bardzo bym chciała znaleść w sobie
        siłe i to zrobić ale boję sie panicznie przyszłości. Wiem, ze robię krzywde
        moim dzieciom, wiem ze one to widzą, ale boję się że nie będę w stanie zapewnic
        im takiego 'komfortu finansowego jaki maja teraz" i potem moga mieć żal o to do
        mnie. Boję sie nawet ze mogłby odejśc ode mnie dla niego. Wszytsko to robię dla
        nich sa moim całym zyciem, nie mam wyjścia z tej sytuacji.
        Jestem nieszczęsliwa mam tego świadomość, własciwie pogodziłam się życ "samemu
        ale koło niego", wiem, ze to jest niszczące dla mnie, ale boję sie podjąc
        jakiekolwiek decyzji , że sobie nie poradzę i najabardziej, ze ucierpią na tym
        moje dzieci. Stworzyłam sobie otoczkę, świat iluzji i wyobrażenie o domu,
        rodzinie, której nie ma . Sa tylko pozory i bolesna prawda o zyciu. Wiem, ze
        tak byc nie powinno, ale chyab brakuje mi wiary i siły na to.
        Mimo, ze zbliżam sie do 40 czuję niedowaryościowana pod każdym względem,
        bezradna taka "nijaka". Mam świdomość, ze się podobam innym mężyczyzną (bo
        jestem atrakcyjna ale to nie ma dla mnie znaczenia), ale nawet nie dopuszczam
        do siebie nawet myśli, ze byłabym z kims innym. Mój mąż jest moim pierwszym i
        jedynym mężczyzną, ja chyab anwet nie wiem co to znaczy namiętność, i dobry
        seks.
        I jak tak dalej zyć, jak mam znaleśc siłę w sobie by to przetrwać i podjąć
        własciwą deczyję dla mnie i moich dzieci, a udawac już dłużej nie mogę
        • paco_lopez Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 21:12
          zaprzyjaźnij się z dzieciakami. nie traktuj ich jak główki kapusty. przecież
          wiadomo że ojciec musi zapewniac im to wszystko co do tej pory ( przynajmniej w
          sensie materialnym) chyba ze bedzie dalej sie rozmnażał to musicie sie
          skontaktowac rodami. jak to nie wyobrażasz sobie innego gościa. a jakich
          lubisz ? wiem że twój chłop pewnie najwyjątkowszy był albo najładniej ci gadał
          i nosił za toba co sie dało, ale zorientował sie, że jedna kobieta na całe
          życie to jak wieczne słońce a on chciał księżyca, potem oczywiście mógłby
          chciec tez marsa i jowisza. no, to skomplikowany temat. nie duś opcji
          awaryjnej. musi sie taka znaleźć. nie jesteś w mission impossible tylko w
          życiu. tu tak na prawde to sie tylko na poczte chodzi, samochodem jeżdzi,
          czegos sie posłucha i sie idzie spać. co masz wiecej z siebie do dodania do
          zaistniałej sytuacji. urodź sie znowu. a jak dom i majatek macie, to martw sie
          o siebie tylko, ale pazurami, pamietaj.
          • zizi2525 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 22:11
            witajcie na dzien dzisiejszy nie widze rozwiazania wiem ze nie ma recepty jak
            zyc brakuje mi sił na pozytywne myslenie.Kocham moje dzieci i bede walczyła ze
            swoja bezradnoscia moze mi sie uda.Pieniadze nie sa dla mnie wzne i nie wyszłam
            za maz dla pieniedzy dorabialismy sie od łyzeczki razem miały nam upiekszyc
            zycie a tak zniszczyły i oddaliły nas wiem ze dla niego sa najazniejsze w tej
            chwili pozwalaja mu swietnie sie bawic tylko szkoda ze zapomniał o nas.mam
            nadzieje ze ktos chociaz troszke mnie zrozumie i cisze sie [choc dawno tego nie
            czułam]ze ktos do mnie napisał.
            • darek2104 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 30.09.06, 17:16
              No właśnie - Nie ma recepty na to jak żyć, co zrobić? a też mam problem z
              rozpadem małżeństwa. Ale na to nie ma recepty, nie ma apteki.... Ciężko mi to
              powiedzieć, ale .. decyzja należy do Ciebie. Tak mi ktoś powiedział ostatnio.
        • wiedzma15 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 29.09.06, 08:41
          przeczytaj mój wątek "kiedy miłość umiera" , troszkę niżej...
          trzymaj się, dasz sobie radę i siły też znajdziesz
    • brak.polskich.liter Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 20:47
      1. Jesli jestescie malzenstwem, to majatek jest wspolny. Przy rozwodzie
      nastepuje podzial majatku.
      2. Rozwod moze byc z orzekaniem winy lub bez. W Twoim przypadku jest spora
      szansa, ze rozwod bylby z winy meza - a zatem zabezpieczenie finansowe dla
      Ciebie i dzieci wieksze.
      3. Dzieci nie sa wylacznie Twoje. Zakladam, ze robiliscie je wspolnie - ergo,
      ich taty dotyczy obowiazek alimentacyjny.
      4. Jesli zarabiasz za malo, zmien prace i zarabiaj godziwie.

      Na cholere tkwic w bezsensownym malzentwie z kims, kto Cie nie kocha, nie
      pozada, nie lubi i nie szanuje? IMO szkoda zycia.
      • dama-kanaliowa Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 28.09.06, 21:26

        No wlasnie, jak poznasz co to prawdziwa namietnosc i udany seks, to sie nie
        bedziesz godzic na taki zwiazek. Zycze Ci aby to doswiadczenie bylo Ci dane od
        Losu szybko - daj sie poniesc...;)). Co do dzieci, Wasza decyzje trwania w tym
        fikcyjnym malzenstwie beda przeklinac w doroslym zyciu - a moze i Was jako
        sprawcow? Szkoda naprawde zycia wlasnego i przyszlosci dzieciakow.
    • simone-kkk yeah... 28.09.06, 21:16
      zizi2525 napisała:
      Mamy duży majatek i on stale
      > mówi"jak ci nie pasuje to odejdz, ja sie nie zmienię"

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      ten zapierdzielony......od komuchow?fakt....wielu bzdetow nie dorasta by miec
      pieniadz.....ot...

      coz.....tak poradze ci......sprzedaj kombajn i kub wibrator....bedziesz
      spelniona...
    • witch-witch Re: ech te pieniadze...zyjesz jak niewolnik... 28.09.06, 21:38
      wie ze jestes z nim dla pieniedzy dlatego ma cie za nic....
      Wolalabym zyc w biedzie, niz dawac sie poniewirac.Miejze troche honoru...
      • vampirrr zawsze powtarzam, 28.09.06, 23:49
        ze potrzebna jest gruntowna i doglebna anal iza...

        v.
    • braun_f Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 29.09.06, 00:39
      skok w bok dobrze ci zrobi
      tylko nie stoj obok okna! ;)
      • nelly_27 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 29.09.06, 08:33
        trudno radzi się w takich sprawach... ale ja nie mogłabym tkwić w tak chorym
        związku..pomyśl.. codziennie tak naprawde zatracasz siebie...zadaj sobie
        pytanie; jak długo jesteś w stanie tak żyć i ciągnać to dalej?... czy tego
        oczekujesz od życia...? uwierz istnieje inne - czytaj lepsze życie...może nie
        powinnam Ci doradzać bo jestem sporo młodsza i może zbyt wiele nie
        przeżyłam ...ale tak uważam... szkoda życia.. szkoda dzieci...zawalcz o siebie!
        • zizi2525 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 29.09.06, 20:37
          witajcie kolejny trudny wieczór znowu sama z dziecmi samotnosc jest straszna
          tak trudno zapomniec dobre lata i przestac kochac.bnalne jest to że jeszcze mam
          go w sercu
    • fajka13 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 29.09.06, 21:18
      Prawdę mówiąc wkurzasz mnie!na co liczysz?że na nowo Cie pokocha?że zrezygnuje
      z przyjemności życia,które juz polubił?brak seksu, uczucia, zainteresowania?to
      co jest w Waszym życiu?awantury i upokorzenia?to nazywasz życiem??!dla dzieci?
      one bardziej cierpią niż Ty!one to wszystko czują!kobieto!zrób to dla dzieci i
      odejdź - nie ma rzeczy niemożliwych - dasz radę jak wiele,wiele innych - a że
      biedniej?kasa to nie wszystko!no chyba,że tego Ci żal.Będzie płacił na dzieci
      czy tego chce czy nie - podlicz sobie-ile by nie było-spokój jest tego
      wart,albo siedź i usługuj mu jeśli tak wolisz - gotuj,pierz,wychowuj
      dzieci,zarabiaj i cierp, a pan będzie sie bawił! kobiety bywają jednak głupie!z
      przykrością,ale stwierdzam!
    • martika19873 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 30.09.06, 14:49
      >i wiem, ze on mi nie pomoże

      musi,w koncu to sa Wasze dzieci,jest zobowiazany placic alimenty. Dziewczyno!
      Jak mozna zyc z kims tylko dlatego,ze ten ktos zapewnia nam pozorny byt,a nie
      daje oprocz tego zupelnie nic?! Ja,gdyby moja mama miala taki problem,to
      wolalabym zyc w biedzie czy skromniejszych warunkach ale nie widziec za to
      codzinnej nienawisci swoich rodzicow. Pieniadze to nie szczescie. Ale decyzja i
      tak nalezy do Ciebie.
    • srubka_87 Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 30.09.06, 17:49
      To czego dorobiliscie sie jako małzensto jest tak samo twojw jak i jego, jesli
      juz podejmiesz sie rozwodu, sad zropbi podział majatku, czyli 50% dla ciebie,
      napewnoo dzieci zostana z Toba, maz bedzie musial płacic alimenty(kwote alimenty
      mozna podniesc, wnoszac o sprawe do sadu, ale tylko raz na rok). Nie potrzebnie
      sie dusisz w tym zwiazku, twoj maz zostal juz tylko ojcem twoich dzieci, musisz
      tez myslec o sobie
    • deep_deep_red Re: pomóżcie jak dalej tak zyć??? 30.09.06, 20:44
      Kobieto, tyle dobrych rad ( zwłaszcza o sprawach majątkowych) przeczytałaś
      tutaj, a w ogóle nie potrafisz nawiązac do tego co inni Ci napisali. Zastanów
      się, nie musisz od razu odchodzić, ale zacznij żyć własnym życiem, może łatwiej
      będzie odejść jak wyrobisz sobie poczucie własnej wartości, bo chyba trochę Ci
      go brakuje. Idź do psychologa. To tragiczna sytuacja, ale nie jesteś pierwsza i
      ostatnia...
      A twój małżonek akurat ma racje jak mówi "jak ci nie pasuje to odejdz, ja sie
      nie zmienię", bo to właśnie nie on powinien się zmienić (skoro mu nie zależy),
      tylko ty.
    • solaris_38 jak dbać o dzieci 01.10.06, 00:45
      lepiej jest wiedziec czy dzieciom bardziej potrzeba kasa i bezpieczeństwo czy
      twoje prawo do miłości

      kasa to bardzo wazna rzecz
      szczególnie jesli dzieci mają jakąś neipełnosparwnosć

      jesli uważasz że lepiej dzieciom będzie w związku takim jak twój bo będą
      bezpieczne i będą miały wieksze mozliwosci to nei narzekaj tylko staraj sie
      być jednak szczesliwa
      jesli nie potrafisz być szczesliwa z pwoodu swojego poświecenia 9 a to jest nie
      tylko trudne ale nmawet nie wiem czy możliwe) to lepiej
      odejdz bo dzieciom gorzej niż brak kasy mzoe z robić stały wzór matki która
      nie potrafi dokonywac wyborów i jest nieszczesliwa ciepiętnicą, i ojca któy nie
      kocha i nie sznuje matki

      czego ich tym nauczysz?
      zę kasa waznjesza niż szcunek miłośc i wpsarcie lub choćby godna samotnosć w
      biedzie lub skromnym zyciu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka