Dodaj do ulubionych

I've got seven days...

IP: *.blich.krakow.pl 20.03.03, 12:49
..to live my life..

To cytat z czegos, co teraz slucham. I tu pytanie do Was - zastanowcie sie
chwilke. Macie siedem dni zycia. Zostalo tylko siedem dni - tydzien - jak je
przezyjecie?

Okolicznosci: jakie chcecie.
Powod, dlaczego tylko [i az] siedem dni: dowolny.

Pozdrawiam i czekam na wypowiedzi :)
Mevillian
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: I've got seven days... IP: *.d1.club-internet.fr 20.03.03, 13:24
      od dawna zyje tak jakby to byl moj ostatni dzien
      ijakos normalnie wychodzi :-)
      • Gość: speedymika Re: I've got seven days... IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.03, 16:23
        gdzies kiedys slyszalam takie powiedzenie:
        Zyj tak jakby kazdy dzien mial byc twoim ostatnim.

        Mozna to w sumie zinterpretowac podwojnie - albo jako zachete do brania,
        korzystania z zycia na max, albo jako ostrzezenie - aby nie odkladac niczego
        (powiedzenia "przepraszam","kocham" itp.) na pozniej bo moze juz tego "pozniej"
        nie byc.

        Najlepiej jak zwykle - zloty srodek, korzystac w ramach rozsadku i pamietac o
        rzeczach waznych...
    • Gość: cleo Re: I've got seven days... IP: *.ppp.clsm.epix.net 20.03.03, 16:50
      olalabym czekanie na papiery i szybciutko wrocila do domu, do mojej Mamy!!!!
    • Gość: aiszka4 Re: I've got seven days... IP: 217.8.186.* 20.03.03, 17:13
      Rzuciłabym pracę, z całą rodziną pojechała do mamy, a z nią do dziadków,
      których nie widziałam kilka lat. W dzień rozmawiałabym ze wszystkimi - oprócz
      rodziców jest tam też prawie cała rodzina mojej mamy, bawiłabym się z dziećmi w
      najbardziej zwariowane zabawy, a całe noce poświęciłabym mężowi. Nawet gdybym
      miała następnego dnia padać z niewyspania i nie tylko:))))
    • kwieto Re: I've got seven days... 20.03.03, 18:59
      E, chyba wiele by sie nie zmienilo.
      Ewentualnie wzialbym urlop, i pojechal sobie umrzec w jakies ladne miejsce :")
    • obecna Re: I've got seven days... 20.03.03, 20:22
      Ale bym sobie użyła... ach!!! Aż strach pomyśleć!!! Szalałabym na prawo i
      lewo... byłabym totalnie bezobciachowa! Powiedziałabym rodzicom jak bardzo ich
      kocham!!!!!! Rzuciłabym studia i poszła szlaleć! Wyznawałbym miłosć facetom,
      którzy mi się mi się podobają i którzy mnie pociągają!!! Dużo sexu!!!!
      Próbowałabym wykorzystać każdą chwilę jak najpełniej... robiłabym rzeczy,
      których do tej pory się bałam, np. jezdziłabym na gapę, wstawała i klnęła na
      wykładzie, spełniałabym swoje marzenia erotyczne - tak by było przez pierwsze 6
      dni. A w dniu siódmym poszłabym do spowiedzi. Amen.
      POZDROV!
      ]:->
      • maarys Re: I've got seven days... 20.03.03, 20:43
        obecna napisała:

        > Ale bym sobie użyła... ach!!! Aż strach pomyśleć!!! Szalałabym na prawo i
        > lewo... byłabym totalnie bezobciachowa!

        oj tak, oj tak - podoba mi sie :-) Ja tez bym tak zrobila!!
        Mysle, ze juz bym nie czytala wiecej ksiazek ;) tylko skupila sie na ludziach -
        tych znajomych i tych, ktorych moge dopiero poznac...

        A swoja droga - historia prawdziwa:
        Pewna Amerykanka (hmmma moze to byla Angielka?) dowiedziala sie, ze zostaly jej
        3 miesiace zycia - miala zaawansowanego raka. Stwierdzila, ze ten czas musi
        wykorzystac na to, co lubi najbardziej. Po dalszym namysle stwierdzila tez, ze
        najbardziej na swiecie lubi obserwowac ptaki i ze choc nie robila tego do tej
        pory zbyt czesto, wlasnie temu poswieci ostatnie dni. No i zaczela na te
        ptaki "polowac" z lornetka. Chodzila po polach i lasach, przypatrywala sie
        ptakom w miescie. Wyjechala, zeby popatrzec na inne gatunki w innych miejscach.
        Byla chyba szczesliwa i aktywna.
        Stala sie osoba, ktora widziala najwiecej gatunkow ptakow na swiecie - byla tez
        w Polsce, zeby ujrzec to, czego nie ma gdzie indziej ;)
        Zginela w wypadku samochodowym na Madagaskarze kilka lat temu. I wiele, wiele
        lat po wyroku wydanym przez lekarzy.
        Mysle ze w jej raju jest mnostwo ptakow. :-)

        pozdrawiam
        • kwieto Re: I've got seven days... 20.03.03, 23:10
          maarys napisała:

          > obecna napisała:
          >
          > > Ale bym sobie użyła... ach!!! Aż strach pomyśleć!!! Szalałabym na prawo i
          > > lewo... byłabym totalnie bezobciachowa!
          >
          > oj tak, oj tak - podoba mi sie :-) Ja tez bym tak zrobila!!
          > Mysle, ze juz bym nie czytala wiecej ksiazek ;) tylko skupila sie na ludziach -
          >
          > tych znajomych i tych, ktorych moge dopiero poznac...
          >

          No wlasnie, a tak a propos waszych postow (obecnej i maarys), i historii o owej Amerykance - co wlasciwie przeszkadza wam spelniac te pragnienia juz teraz?
          Czy aby robic to o czym mowicie, trzeba az otrzymac informacje, ze sie za chwile umrze?
          • maarys Re: I've got seven days... 21.03.03, 08:28
            kwieto:

            > No wlasnie, a tak a propos waszych postow (obecnej i maarys), i historii o
            owej
            > Amerykance - co wlasciwie przeszkadza wam spelniac te pragnienia juz teraz?
            > Czy aby robic to o czym mowicie, trzeba az otrzymac informacje, ze sie za
            chwil
            > e umrze?

            dla mnie odpowiedz tkwi w poscie obecnej - szalalby przez 6 dni a siodmego
            poszla do spowiedzi...
            wiesz, zapewne mam an mysli robienie rzeczy, ktore nie mieszcza sie w moim
            kanonie zachowan dopuszczalnych (ten seks na prawo i lewo ;-) ;D ) - tak na co
            dzien kieruje sie rozsadkiem (przynajmniej przewaznie) i mialabym czasem ochote
            pozbyc sie tego rozsadku...
            Oczywiscie to wszystko takie "gdybanie" - w sumie najprawdopodobniej
            spedzilabym ten czas z bliskimi, nie chcac ich ?urazic? - troche szalenstwa
            tak, ale nie TOTALNE szalenstwo...

            pozdrawiam
            PS nie bylo mnie tu chyba z rok i bardzo mi milo zobaczyc po takim okresie
            znajomy nick - kwieto :D
            • kwieto Re: I've got seven days... 21.03.03, 17:52
              maarys napisała:

              > dla mnie odpowiedz tkwi w poscie obecnej - szalalby przez 6 dni a siodmego
              > poszla do spowiedzi...
              > wiesz, zapewne mam an mysli robienie rzeczy, ktore nie mieszcza sie w moim
              > kanonie zachowan dopuszczalnych (ten seks na prawo i lewo ;-)

              No tak, ale jesli nie mieszcza sie w kanonie zachowan dopuszczalnych to mamy dwie mozliwosci
              A) po prostu mam "kompleksy" - i dlatego pytanie co przeszkadza szalec juz teraz
              B) uznaje je za w jakis sposob naganne - zatem czy jesli sie w nich pograze, nie bede mial potem moralniaka? Niby tylko przez dzien, ale...

              > pozdrawiam
              > PS nie bylo mnie tu chyba z rok i bardzo mi milo zobaczyc po takim okresie
              > znajomy nick - kwieto :D

              Ciesze sie, i rowniez pozdrawiam :")
              • maarys Re: I've got seven days... 23.03.03, 19:49
                kwieto:
                > No tak, ale jesli nie mieszcza sie w kanonie zachowan dopuszczalnych to mamy
                dwie mozliwosci
                > A) po prostu mam "kompleksy" - i dlatego pytanie co przeszkadza szalec juz
                teraz
                **** no wlasnie ten kanon!
                nie "kompleksy", tylko "zasady"? "uwazanie na innych"?

                > B) uznaje je za w jakis sposob naganne - zatem czy jesli sie w nich pograze,
                nie bede mial potem moralniaka? Niby tylko przez dzien, ale...
                **** no wlasnie - tylko przez jeden dzien ;)


                imagine napisal(a), ze "nie zrobilabys niczego z tych rzeczy" - byc moze!!!
                pytanie o "7 dni" potraktowalam dosc luzno, tak naprawde jako zart!
                czyste "gdybanie"!
                A kto to wie, co by bylo, gdyby... tak na 100%.....

                pozdrawiam

      • Gość: Imagine Re: I've got seven days... IP: *.unl.edu 21.03.03, 18:04
        obecna napisała:

        > Ale bym sobie użyła... ach!!! Aż strach pomyśleć!!! Szalałabym na prawo i
        > lewo... byłabym totalnie bezobciachowa! Powiedziałabym rodzicom jak bardzo
        ich
        > kocham!!!!!! Rzuciłabym studia i poszła szlaleć! Wyznawałbym miłosć facetom,
        > którzy mi się mi się podobają i którzy mnie pociągają!!! Dużo sexu!!!!
        > Próbowałabym wykorzystać każdą chwilę jak najpełniej... robiłabym rzeczy,
        > których do tej pory się bałam, np. jezdziłabym na gapę, wstawała i klnęła na
        > wykładzie, spełniałabym swoje marzenia erotyczne - tak by było przez pierwsze
        6
        >
        > dni. A w dniu siódmym poszłabym do spowiedzi. Amen.
        > POZDROV!
        > ]:->

        Ani jednej z tych rzeczy bys nie zrobila, z wyjatkiem spowiedzi.
    • komandos57 Re: I've got seven days... 20.03.03, 23:15
      Just one left.And what???????????We will die anyway.With sex or ........
      • Gość: Mevillian Medal dla kwieto :) IP: *.blich.krakow.pl 21.03.03, 08:24
        ..przyznaje medal kwieto za podsumowanie watku :>
        kwieto! na podium :)

        Pozdrawiam ;>
        Mevillian


    • jeremiasz_inny Re: I've got seven days... 23.03.03, 20:34
      7 dni zycia..

      zgarnalbym swoja Kare, zgarnalbym brata i rodzicow i pewnie jakies piekne
      miejsce na wegetacje 7-dniowa... Nowa Zelandia jest ty wysoko...

      Pozdrawiam
      Jeremi
      inny.rzeszow.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka