dickofgeorge
25.11.06, 18:36
Wiadomo, ze bardzo szybko czlowiek przekonuje sie o koniecznosci liczenia
tylko na siebie. Kiedy w pracy nie doceniaja, w domu sa konflikty a na drodze
do celu powstaja absurdalne preszkody, zaczyna sie podazac slalomem, samemu
skrecajac i nie liczac na to ze przeszkoda zniknie, bo ktos cie zauwazy i ci
pomoze. Wychodzac z zalozenia ze zlo tkwi we mnie a nie w swiecie, te
konkretne przeszkody istnieja tylko dla mnie, bo ja tak ide, ze mi stoja na
drodze. Nie ma sensu sie zloscic, a musze tylko je sprawnie omijac i rozumiec.
Zastanawia jednak fakt, ze jest ich tak wiele i wyrastaja w miejscach
calkowicie nieprzewidzianych. Mysle sobie, ze jak bede stary, to po latach
slalomu albo sie poddam albo przestane wierzyc nawet w pory roku.