Dodaj do ulubionych

Moja Przyszłość...

07.12.06, 20:56
Kończę studia,zaczęłam już pracę,mam 25 lat i zero pomysłu na przyszłość. Mam
faceta od 5 lat, wydawało mi się, że wszystko jest ok ale teraz wszystko
zaczynam widzieć inaczej. On ma jeszcze przed sobą 2 lata studiów, wychodzi z
założenia, że planowanie ślubu,rodziny, wspólnej przyszłości trzeba pozostawić
na okres kiedy będzie się już ustatkowanym,tzw. "na swoim". Dopiero teraz
zauważyłam problem i boję sie tego, ponieważ on ma nie dość że dwa lata
studiów przed soba to jeszcze kredyt studencki, który będzie musiał zacząć
spłacać po skończeniu nauki. Tak więc rozpoczęcie NASZEGO wspólnego życia mogę
przewidywać jak będę około trzydziestki. A teraz??? Nadal życie u mamusi?
Nadal bycie bez pomysłu na przyszłość? Ja marzę juz o czymś innym, chciałabym
już załozyć rodzinę, określić gdzie jest moje miejsce, pomyśleć o własnym
domu. Czuję że mój wiek do tego mnie zobowiązuję, nie wyobrażam sobie ciągnąć
nadal takiego beztroskiego życia. Zaczynam się dusić....
Obserwuj wątek
    • bszalacha Re: Moja Przyszłość... 14.12.06, 20:56
      Nic głupszego.Razem powinno się być niezależnie od forsy czy
      pracy.Zamieszkajcie razem od teraz,w końcu i tak juz to robicie,prawda?Ile osób
      rodzi w czasie studiów,zeni sie,pracuje jednoczesnie.Nie przesadzaj.
    • jan_stereo Re: Moja Przyszłość... 14.12.06, 21:20
      Mowisz o formalnosciach i .....oczywiscie o waznych dla kobiety dzieciach ;)
      Formalnosci olej,dzieci jeszcze sie nachowasz do bolu,natomiast przez ten czas znajdz sposob na radosc
      i odpoczynek, chyba nie wymaga to az takich wydatkow(oczywiscie zanizam).
      Dlaczego nie wyobrazasz sobie ciagnac nadal beztroskiego zycia( w pozytywnym tego slowa
      znaczeniu),nie badz zrzeda,to zabija zwiazki i ludzi.
    • jackulus Re: Moja Przyszłość... 15.12.06, 16:11
      Nie duś się... :-)

      ...zamiast tego zdaj sobie sprawę, jak dużo zależy od Ciebie.

      Nikt, a już na pewno nie Ty, nie wie jak będzie wyglądało Twoje życie za kilka
      lat. Czy będziesz dopiero startowała, czy już wystartujesz... Czy będziesz już
      żoną swojego chłopaka, czy jeszcze nie ? Czy może żoną innego ? Czy będziesz
      mieszkać w tym mieście, czy w innym ? Czy wreszcie nie wiesz nawet, czy
      będziesz żyła za tych kilka lat (jako i my wszyscy) ... Po co się zatem
      martwić ? Dusić ? :-).

      Dlaczego chcesz się o to kłopotać już teraz ? Dlaczego chcesz podejmować jakieś
      decyzje, na podstawie tego co... będzie, lub nie będzie ? Sama przecież tego
      nie wiesz...

      Piszesz, że nie masz pomysłu na przyszłość...

      Może warto tym zająć się w tym momencie - jeśli uważasz, że masz dużo energii i
      chęci robienia czegoś ? Ślub, rodzina, zamieszkanie razem - to nie jest recepta
      na szczęśliwe życie. Przed tym wszystkim jest coś ważniejszego - Twój pomysł na
      własne życie i jego realizacja. Nawet jeśli wydaje Ci się, że są nim właśnie
      rodzina i dziecko, to nie jest to do końca prawda. Zauważ, że mądre
      rodzicielstwo, to odchowanie dziecka i puszczego go wolno, w jego własne życie.
      A ze swoim trzeba dalej coś robić. Trzeba mieć na nie pomysł. Albo wypróbuj
      wiele pomysłów - tego czasem nie wie się od razu. Masz na to czas, wykorzystaj
      go najlepiej jak potrafisz...

      Wiele spraw/pytań, które Cię teraz trapią, rozwiąże się samych. Daj im na to
      szansę. I nie daj się przygnębić własnymi wizjami o niewiadomym. Korzystaj z
      tego, co życie daje Ci w tej chwili...

      :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka