zimowa30
09.12.06, 17:31
Przestalam wierzyc w to,ze mam pecha,sluchac znajomych ze wybieram
malowartosciowych facetow,ze nie sa mnie warci i itp.Jak to sie dzieje,ze
podobam sie facetom,jestem atrakcyjna,podrywaja mnie,patrza sie na mnie na
ulicy.Jak to sie dzieje,ze z kazdym niezaleznie od plci,wieku i charakteru
potrafie porozmawiac.Jestem lubiana,ludzie chetnie przebywaja w moim
towarzystwie.Mam poczucie humoru,takze na swoj temat,jestem mila,ale nie
mylic z tym,ze slodka.Uwazam sie za osobe inteligentna.Ale dlaczego.......
dlaczego za kazdym razem jak mi sie facet podoba, odpuszcza po jakims czasie
i konczy sie na tym,ze mi zaczyna zalezec a on mam wrazenie ze wycofuje sie
jeszcze zanim nawet umowi sie ze mna na randke.I mi zalezy,a jemu juz
nie.Nawet nie probuje mnie lepiej poznac,nawet nie wie jaka jestem czula i
nie mam okazji tego okazac.Co tu jest grane?zaraz ktos napisze,ze jestem
kolejna ktorej sie wydaje,ze jest taka fajna a jest samotna.Ale widze
przeciez jak ludzie na mnie reaguja,takze plci przeciwnej.Co zaczyna dziac
sie ze mna takiego,ze jak mi ktos wpadnie w oko musze go sobei odpuscic.Jesli
to sie zdarzy raz czy dwa,mozna powiedziec trudno-do tanga trzeba dwojga,ale
mi sie to zdarza za kazdym razem.Za kazdym razem ten sam scenariusz.Chyba
nawet wolalabym,zeby ten facet nigdy na mnie uwagi nie zwrocil-sprawa bylaby
jasna,nie podobam mu sie.Ale skoro jest na poczatku odwrotnie,co powoduje ze
nic z tego nigdy nie wychodzi.Okazuje swoje zainteresowanie-po kobiecemu,nie
jestem typem kobiety,ktora sama zarzuca sidla i zabiega o faceta,ale jestm
pewna ze widac po mnie,ze mi zalezy-zreszta mialam tego nie raz dowody.Jestem
przekonana,ze popelniam gdzies blad,tylko gdzie.......