Dodaj do ulubionych

gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie....

20.12.06, 21:03
hmmmm… nawet nie wiem od czego zacząć…..w kwietniu tego roku poznałam na forum
gazeta.pl faceta, którego wpisy zwróciły moją uwagę, rzucał mi się w oczy
dosyć często, wymienialiśmy zdania na forum ukierunkowanym w jednej
dziedzinie, zafascynował mnie swoją wiedzą – mieszka w kraju, którego języka
się uczę i pogłębiam wiedzę, zawodowo też mam z nim do czynienia….w sierpniu
nasz kontakt mailowy bardzo się rozwinął, doszło do zwierzeń, porad, czułam,
że znalazł się w końcu ktoś, kto mnie na tym świecie rozumie….utrzymując
kontakt mailowo-forumowy byłam w długoletnim związku z moim chłopakiem, można
powiedzieć, że znajomość internetowa przerodziła się w wirtualny
romans…zatraciłam się i zauroczyłam w mężczyźnie starszym o 25 lat…nic mi nie
przeszkadzało, liczyło się tylko to, aby uruchomić pocztę i pisać, pisać…..we
wrześniu wyznał mi miłość, później ja jemu…nie bałam się mojej żadnej reakcji,
bo skoro dojrzały facet mówi, że kocha, to to musi być dojrzałe i
przemyślane…jednocześnie uważał się za mojego przyjaciela i doradzał jako
osoba trzecia – ta postronna…uwierzyłam mu, że nie kochałam mojego partnera,
wyprowadziłam go z domu, zerwałam z nim kontakt….zachowywałam się jak w amoku
dla starszego mężczyzny byłam gotowa nawet walczyć z opinią otoczenia z uwagi
na tak dużą różnicę wieku, z rodziną, mamą….która nie akceptowała tego układu
i okazywała niechęć wirtualnemu przyjacielowi…w październiku spotkaliśmy się w
realu, przyjechał do mnie, tzn. do miasta, w którym mieszkam na urlop,
spotykaliśmy się przez 3 tygodnie, konfrontacja w 4 oczy potoczyła się
pomyślnie, w necie byliśmy szczerzy, nic nie zapowiadało rozczarowań w realu,
on koniecznie chciał znaleźć się ze mną w codziennych sytuacjach, namawiał na
kontakt ze znajomymi, rodziną, szybko w zawrotnym tempie, wnikał w moje
rozchody, utrzymanie domu, w którym mieszkam z mamą, już wtedy nie podobało mi
się takie zachowanie, ale z uwagi na to, iż każdy dzień pobytu przynosił nowe
emocje, walkę z rodziną, to wszystko przyćmiło w tamtym momencie pewne
niepokojące symptomy….po tym pobycie w Polsce stwierdziliśmy, że chcemy być
razem i budować szczęście wspólnie, tzn. wynajmiemy mieszkanko, urządzimy je i
będzie fajnie…tak też się stało…facet sprowadził się z całym dobytkiem do PL,
do wynajętego mieszkania, miałam mieć swój udział w jego utrzymaniu w
wysokości 400 PL oraz podrzucać czasem coś do tłumaczenia…..po wspólnym
weekendzie, tzn. pierwszym wspólnym szybko się rozczarowałam i postanowiłam,
że odchodzę, bo wykończę się nerwowo (leczę się od roku antydepresantami)…w
tygodniu po opuszczeniu „nowych” śmieci mój „nowy” partner upijał się chyba 3
dni pod rząd….szybko okazało się, ze ma słabości, doły, sam potrzebuje
wsparcia psychicznego….a obiecał silne wsparcie i gruszki na wierzbie….szybko
uświadomiłam sobie, że jednak kocham partnera, którego opuściłam we wrześniu,
na szczęście zeszliśmy się i odbudowujemy więzi po kryzysie…pozostał tylko
wirtualny przyjaciel z wynajętym mieszkaniem, bez pieniędzy, bez
pracy….odbyłam z nim wieczność rozmów, dopiero po fakcie dotarło do mnie, że
przyjechał tu bez żadnych oszczędności, szuka pracy, płatności za mieszkanie
pokrywa z pieniędzy z zagranicy, na życie nie zostaje mu z tego nic….w
listopadzie pomogłam na kwotę 750 zł, w grudniu trochę mniej, bo sama nie mam
kasy i płacę dwa podatki…..rodzina nie toleruje mojego zachowania, pomocy, ja
jednak czuję się w moralnym obowiązku pomocy, szczególnie teraz przed
świętami….facet popada ze skrajności w skrajność – wydał kasę na urlop w
hotelu a teraz jest gotowy prosić o wsparcie ośrodek pomocy społecznej…..czuję
się odpowiedzialna za niego, ale czy powinnam? On wini mnie, że ja go
zaczepiłam w necie i w ogóle…tylko. że to on zmienił kraj i swoje
dotychczasowe życie….
według mojej wiedzy facet ma osobowość paranoidalną
Obserwuj wątek
    • isabelchen tu jest ten opisany weekend 20.12.06, 21:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=52518827&a=52518827

      on uważa, że każdy w jego sytuacji tak by reagował, bo był zmęczony po podróży,
      a niejeden facet po rozstaniu nie tylko by się uchlał, ale i też poszedł do wróżki


      krótko mówiąc - zaskoczył i rozczarował mnie swoim zachowanie, to wszystko co
      obiecał w teorii nie pokryło się w praktyce....zauroczyłam się i tyle, może
      dlatego, że wyhowywałam się bez ojca....

      do dnia dzisiejszego facet nie przyjmuje żadnej krytyki, ma swoje wytłumaczenie
      na wszystko, strasznie to męczy,

      co robić? kocham mojego narzeczonego, jak mam urwać ten kontakt, skoro ten
      poprzedni facet sprowadził się tu "specjalnie" dla mnie i mam czasem moralniaka,
      szczególnie, jak placze do słuchawki, dziwne, ale szybko zapomina, że tak
      reagował....straszył nawet, że sie powiesi...zarzuca mi obciążenie psychiczne,
      że mu zawracałam tyłek moimi problemami itp., itd, ehhhhhh
      • isabelchen Re: tu jest ten opisany weekend 20.12.06, 21:14
        wróżki - boordelu :-)
    • dona.a Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 20.12.06, 21:34
      nie chcę prorokować, ale rękoczyny z jego strony wiszą w powietrzu
      • manipulant1 to nie prorokuj. jeżeli Ciebie facet tłucze, 22.12.06, 22:37
        nie znaczy, że wszyscy mężczyźni podnoszą rękę na kobietę.
        • fabriella Re: Mozna tluc psychicznie. 24.12.06, 18:12
          Czytam i oczom nie wierze. Kogo ty kobieto sobie na glowe sprowadzilas?
          To jakis tyran i dupek.I jeszcze cie gryzie ze go zostawilas? Czyzbys byla
          slepa? Ciesz sie ze tak szybko ten koszmar sie skonczyl.
    • 5aga5 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 20.12.06, 23:33
      Nigdy nie bedzie dobrze.
      Nawet jak sie ,, dostosujesz " do niego, to i tak będzie źle, bo zawsze coś
      wymysli.
      A wiesz jakie były relacje w jego rodzinnym domu?
      Dlaczego Ty masz być odpowiedzialna za niego?
      Domyslam się, że już kilkakrotnie Ci to uświadamiał że dla Ciebie rzucił
      wszystko a Ty taka jesteś niewdzięczna.
      Mylę się czy nie?
      • isabelchen Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 21.12.06, 08:18
        nie mylisz się aga!

        po ojcu ma to co najlepsze - tak twierdził

        teraz bierze na litość,,,przed świętami to rusza....chociaż wiem, że nie
        obchodził świąt w niemczech
        • milka2288 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 21.12.06, 11:19
          niech wróci skąd przyjechał i nie dawaj żerować mu na Tobie!
          • isabelchen Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 21.12.06, 13:04
            twierdzi, że nie może wracać, bo zbyt dużo przywiózł do Polski, łącznie z
            meblami, szkłem itp. umowa była inna - jak nic nie wyjdzie z tego szalonego
            pomysłu bycia razem, to powiemy sobie grzecznie "pa" i będzie ok....teraz się
            okazało, że chce stanąć na nogi w Polsce, że chce mieć godną pracę, bo w
            Niemczech nie zajmował ambitnych stanowisk, założył już działalność - będzie
            tłumaczem....
            chwalił się przyjaciółmi z Polski, ale do żadnego z nich nie che zwrócić się o
            pomoc, uważa, że jestem jedyną osobą, którą zna w obcym mieście....
            jak się mogę odciąć, skoro płacze, że nie ma co włożyć do garnka? ma świadczenia
            z DE, to wszystko poszło na czynsz w PL, a gdybym nie odeszła, to jego sytuacja
            finansowa byłaby lepsza....
            z natury obwiniam się za wszystko i tym razem też trudno pozbyć się tego uczucia
            • woman Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 22.12.06, 10:21
              o kochana, masz do czynienia z niezlym manipulantem.
              bylam z kims takim przez 1 rok i kosztowalo mnie to straszne doly i depresje.
              wyzwolilam sie z tego i dopiero z dystansu potrafie to ocenic.
              facet najwyrazniej nie radzil sobie w rodzinnym kraju, w necie kreowal sie
              przed Toba na super goscia, najpierw wmowil ci ze mezczyzna z ktorym jestes nie
              jest dla ciebie, po czym slodkimi slowkami przekonal cie ze on cie rozumie az
              sama zapragnelas z nim byc. przeniosl sie do ciebie i zawladnal twoim zyciem.
              jego manipulacja poiega na tym, ze wzbudza twoje poczucie winy, a ty jesz mu z
              reki. jestes wrazliwa kobieta, o dobrym sercu jak przypuszczam a takimi
              kobietami najlatwiej manipulowac.
              jesli nie zerwiesz z nim kontaktu, on bedzie zerowal na tobie nadal.
              nie jestes odpowiedzialna za to ze on jest w takiej sytuacji, nie przewidzialas
              tego ze sie nie uda, sprowadzialas go do polski z mysla o tym, ze bedziecie
              razem.
              zajmij sie swoim zyciem a on niech wraca skad przyszedl.
              jesli bedziesz sie nadal angazowac w pomoc, zniszczysz sie psychicznie.
              a co na to twoj obecny mezczyzna??? wie o tej pomocy.
              kobieto, przejrzyj na oczy!!! nie jestes za niego odpowiedzialna i nie powinnas
              mu pomagac finansowo.
              patrze na to z boku i mnie to szokuje..
              • isabelchen Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 22.12.06, 11:16
                wczoraj mnie "postraszył", że niestety zostanie w PL, że nie pozbędę się go tak
                szybko ;-)
                rozmowy z nim to jedna wielka paranoja, mój narzeczony wie o wszystkim, decyzję
                pozostawia mnie, nie będę się już w to angażować, zrywam ostatecznie kontakt!
                chrzanił coś o zerwaniu przeze mnie umowy słownej...jest infantylny, cytuję 54
                letniego chłopa - wycinki z gg (żadnych spotkań nie odbywam):
                "to po co mowilas: KOCHAM CIE MARECZKU"
                "mieszkanie jest urzadzone, tylko ze spadl na mnie caly czynsz"
                "pociesza mnie, ze arka tez nie kochasz"
                "mieszkanie bylo wynajete dla NAS"
                "Iza, Ty mnie obcizylas latem swoim losem. Arka nie znalem, Ty mi opowiadalas,
                uzalalas sie, przeklinalas na niego. ja bylem obiektywny"
                "decyzja o mojej przeprowadce byla wspolna, chcialas tez byc ze mna, mowilas ze
                mnie kochasz"
                "rozstanie jest zdrowe. psychicznie nie obciazam Ciebie, a finanse rozlicze z Toba"
                "moge juz teraz napisac list pozegnalny, jezeli mam zakladac, ze nie znajde pracy"
                "w niemczech wyglada gorzej, poza tym skad wziac forse na przeprowadzke??"
                "co miesiac sie przeprowadzac??"
                "Iza, na wszystki sie znasz, ale do rachunkow nie masz glowy Kochanie"
                "Z twoich rad juz nie bede korzystal, niestety lub na szczescie."
                "myslalem, ze jestes silniejsza
                nie obwiniam Ciebie, jestes chora, przykro, ale nie zdawalem sobie z tego
                sprawy, ze az tak"
                "zauroczylas sie ale zrobilas z tego milosc."
                "zastrzegalem, ze mowie jako osoba z boku, ze nie znam sytuacji. Ty wszystko
                przedstawilas"
                "wiem, ze ten nowy-stary zwiazek tez sie szybko rozpadnie. mimo slubu"
                "poslalem wiadomosc, ze wracam z do bochum, to sie rozplakalas. powinienem wtedy
                to zrobic, po tym jak poznalem uklady rodzinne"
                "bylas pelna podziwu, jak zalatwilem mieskanie"
                "w w-wie taki zwiazek jak nasz nikogo by nie dziwil, ale tutaj niestety tak"
                "moj zasilek jest wyzszy od arka pensji"
                jak Ty widzisz partnerstwo: facet zarabia a dziewczyna wydaje?"
                "nie stac Ciebie teraz na jedno spotkanie ze mna? nie wracam do tego, co bylo
                miedzy nami"
                "ty wtargnelas w moje zycie ze swoimi problemami"
                "ty nie pomagalas, tylko splacalas zobowiazania :-)
                "jakie jest w polsce TANI srodek na angine, zapalenie gardla, stan podgoraczkowy??"

                • isabelchen Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 22.12.06, 11:34
                  właśnie dostałam wiadomość na gg:

                  przestan prosze rozpisywac sie na forach!!
                  psychologia. ja nie zabieram publicznie glosu, tez chce miec spokoj. to nie jest
                  tak, jak Ty piszesz.
                  publikujesz prywatne rozmowy!!??
    • manipulant1 to ja jestem tym negatywnym bohaterem;-) 22.12.06, 13:11
      Nie jestem zwolennikiem publicznego rozstrząsania prywatnych problemów,
      ponieważ nikt z "życzliwych" nie zna całej historii, ale skoro isabelchen
      rozpoczęła, mam prawo do przedstawienia mojej wersji.
      Nie poznaliśmy się w kwietniu. Wówczas udzieliłem porad fachowych na forum i na
      jej prośbę na poczcie gazetowej. Przy okazji dowiedziałem się o różnicy wieku,
      zresztą było to bez znaczenia, ponieważ nie szukam znajomości w necie i
      wszelkie próby nawiązania ze mną kontaktu ignoruję. Później dowiedziałem się od
      niej, że zafascynowały ją moje wypowiedzi, fachowość, dowcip itd., itp.
      Po ok. dwóch miesiącach, przeplatanych sporadycznymi wskazówkami na otwartym
      forum, dostałem pocztę na priv, że czuje się zignorowana i, że z pewnością nie
      chcę mieć kontaktu z "młodą siksą" (jej słowa). Traktując "znajomość" na
      dystans, pisywałem od czasu do czasu na priv na tematy, podkreślam, czysto
      zawodowe! Ukończyliśmy te same studia, mamy podobne zawody; to na łączyło.
      Jeszcze raz podkreślam: nie szukałem żadnych prywatnych znajomości, jestem od
      wielu lat rozwiedziony i w roli samotnika jest mi ok. Korespondencja stawała
      się coraz częstsza, dziewczyna zrobiła na mnie bardzo rozsądne wrażenie, mimo
      młodego wieku. Pracowała, miała dodatkowe uprawnienia i, zdawało się, dobrze
      poustawiane w głowie. Wiedziałem już, że cierpi na depresję i nerwicę.
      Opowiadała mi dużo o swoim domu, chłopaku, zwierzała się i pytała, co ja bym
      zrobił. Było to dla mnie obciążeniem, jako starszy starałem się zachować
      dystans. Wreszcie któregoś dnia zadzwoniła do mnie. Obok pisania w necie
      zaczęły się rozmowy telefoniczne. Jestem osobą samotną, ona żyła w związku z
      chłopakiem, którego znała siedem lat, dwa lata mieszkali razem, wspólnie z jej
      mamą. Narzekała na swojego faceta, już wcześniej zwróciłem uwagę na jej wpisy
      na forach o nim, zarzucała jemu dużo rzeczy: obojętność, ignorowanie jej i jej
      potrzeb, chamstwo, zarozumiałość. Ona siedziała z laptopem i pisała mi o nim, a
      facet siedział w tym samym pokoju i oglądał tv lub korzystał z PC. Narastała
      więź między nami, zaczynałem coś więcej odczuwać, ale zdawałem sobie sprawę ze
      śmieszności tej więzi, przede wszystkim różnica wieku. Serce nie sługa, nie
      zawsze słucha, człowiek bywa szalony, i na początku września przyznałem, że
      chyba się zakochałem jak szczeniak. Niedługo potem jej facet został spakowany,
      wrócił do rodziców 5 km obok, ale oboje pracowali w jednym miejscu i codziennie
      się widywali. Gdy jeszcze mieszkali razem, zaczęliśmy snuć plany o ewentualnym
      spotkaniu, ona już obmyślała szkolenie (w dodatkowym zawodzie). Już mieliśmy
      oboje webcams, szczęście w pełni...;-) Stwierdziłem, że skoro nie ma potrzeby
      ukrywania się, to przyjadę do jej miejscowości. Zaplanowałem na koniec
      października, nalegała żeby wcześniej, już nie może się doczekać...
      Zarezerwowałem hotel (z małżeńskim łóżkiem ;-)) na tydzień, z opcją na
      przedłużenie. Uległem ponagleniom i wylądowałem w miasteczku. To był czwartek.
      Mamusia przywiozła córeczkę do hotelu, później dowiedziałem się, że liczyła, że
      córka się zniechęci i po pierwszej "nocy" wróci na łono rodziny. Stało się
      inaczej - w niedzielę pojechaliśmy do niej do domu i pomogłem trochę w jej
      dodatkowej pracy. Przyjęcie ze strony matki - absolutnie negatywne. Miałem to w
      d... . W końcu byłem z moją dziewczyną, którą już pokochałem i ona mnie też.
      Tak zapewniała. Z jednego tygodnia zrobiły się trzy, w jej mieszkaniu już się
      nie pokazywałem mimo, iż to ona właściwie utrzymuje dom. Mama na wcześniej
      emeryturze nauczycielskiej, nie ma kokosów. A w domu samochód, mamcia
      wystrojona (zresztą rok młodsza ode mnie), w poszukiwaniu tego właściwego
      faceta dla siebie i dla córki też. Najlepiej młody prawnik z dużą kasą.
      Mentalność małomiasteczkowa :-). Stwierdziliśmy, skoro się kochamy, to na co
      mamy czekać? Poszukałem mieszkanie, wynająłem, zapłaciłem trzymiesięczną kaucję
      i czynsz za listopad i wróciłem do siebie, żeby się spakować. Planowany był
      pierwszy transport wynajętym kombi (przede wszystkim książki, PC, odzież,
      pościele, ręczniki itp.). Mamcia się odgrażała, że na nic nie może z domu
      liczyć. Nie stanowiło to problemu, ponieważ ja byłem kompletnie urządzony.
      Ukochana postanowiła inaczej: znalazła samochód dostawczy w miasteczku i on
      miał po mnie przyjechać, w ten sposób mogłem zabrać więcej rzeczy. Ma siłę
      perswadowania i przekonała mnie. Umówiłem się z facetem na czwartek 18:00 u
      mnie. Miał się przespać kilka godzin, ja w tym czasie chciałem razem z synem,
      który się wprowadzał do mojego mieszkania, zapakować samochód i o północy
      mieliśmy ruszyć. Nic z tego. Facet był oszczędny i jechał na oleju rzepakowym,
      dojechał w piątek nad ranem. Dla mnie czekanie, nieprzespana noc. Kierowca się
      położył, wstał po dwóch godzinach, pomógł przy pakowaniu i o 11:00 ruszyliśmy w
      drogę (1200 km). Już nie tankowałem rzepaku tylko normalny diesel, ale rzęch i
      tak wyciągał tylko 100 km/h. Kierowca nie spał, wolałem samemu prowadzić. Już w
      Polsce ukochana zadzwoniła i powiedziała, że jednak przyjedzie i będzie czekała
      na mnie w mieszkanku. Ucieszyłem się, wiedziałem, że jest nocny na osiedlu,
      chciałem zrobić zakupy, ponieważ ona nie mogła liczyć, że matka się zatrzyma
      przed sklepem. W nocy w okolicach Wisły pojawiła się mgła, luba dzwoniła, gdzie
      już jesteśmy, cieszyłem się, z drugiej strony prosiłem, żeby nie dzwoniła, bo
      mi komórka się powoli rozładowuje. O 3:30, po 16,5 h jazdy non stop (ja
      prowadziłem, dojechaliśmy wreszcie. Byłem skonany, o wizycie w nocnym sklepie
      oczywiście zapomniałem. Teraz tylko rozpakować samochód. Pot się lał ale
      poszło. O 5:00 po wszystki. Zapytałem, czy ma coś do picia, wodę.. Nie. Nic!
      ani kawy ani herbaty, pusto. Już byłem trochę nakręcony. Poszedłem do sklepiku,
      pierwsze zakupy i spać. Z przemęczenia długo nie pospałem - 3 godzinki. Rano,
      do roboty. W mieszkaniu syf. Urządzone, umeblowane, ale ponad trzy miesiące
      nieużywane. Wszystko się lepi, pod prysznic wejść nie mogłem blee... No i co
      dwie godziny dyskusja, ja cały w nerwach, niewyspany, brudny, jeszcze po
      podróży. Jasne, że sympatyczny nie byłem. Ale mogłem czegoś oczekiwać na
      przyjazd, szklanki herbaty, czystej pościeli, odkurzonego stołu. Jedna
      sprzeczka goniła następną. W poniedziałek ukochana pojechała do domu (5 km) bo
      we wtorek do pracy, a do autobusu ona nie wsiądzie. Później zadzwoniła, że
      zostanie w domu i, że jestem cham i ona jest rozczarowana. Poszedłem do sklepu
      po butelkę wódki i zakąski, wypiłem i dalej urządzałem (sprzątałem) chatę. W
      sobotę ukochana też nie znalazła czasu (miała termin w salonie kosmetycznym
      połączony z pokazem). Potem spotkała rzekomo koleżankę ze szkoły średniej i już
      nie chciała do mnie przyjechać. Dzisiaj wiem, że to był kolega ze szkoły
      średniej, czyli jej poprzedni (przed mną) facet. No i tak to się skończyło.
      Kręciła, zwodziła, nie pokazywała się. Wreszcie wyjawiła, że ona przemyślała
      wszystko i kocha jego. Wg planów mieliśmy opłacać czynsz po połowie, wtedy
      zostałoby mi na życie i spokojne szukanie pracy blisko 800 PLN na miesiąc. W
      tej sytuacji musiałem przejąć sam wszystkie opłaty, pracy nie znajdzie się w
      jeden dzień, zwróciłem się więc do niej, żeby poczuwała się chociaż do
      obowiązku na początek dokładać do czynszu (zastrzegłem, że zwrócę to). Zgodziła
      się. Nie była to jałmużna, ponieważ w międzyczasie wykonywałem za nią
      tłumaczenia. Minął niedawno pierwszy miesiąc jak tutaj jestem, po doprowadzeniu
      i urządzeniu mieszkania, zacząłem przed 3 tygodniami szukać pracy,
      przygotowywać też otwarcie własnej działalności. Luba już się wypięła z
      pożyczką, po opłaceniu zostaje mi niewiele na życie i rozmyślam, kupić coś do
      jedzenia, czy wysłać następną aplikację (to też trochę kosztuje).
      Wiem, jestem głupi, że dałem się wystrychnąć na dudka. Stary facet i uwierzył w
      miłość młodej dooopy, zdepresjonowanej i z nerwicą.
      Jedno
      • manipulant1 dokończenie: 22.12.06, 13:21
        ...jedno mnie pociesza: teraz ten nowy-były facet będzie miał ją na głowie. Po
        siedmiu latach bycia razem odeszła od niego dla znajomego z netu! Z perspektywy
        czasu jestem zadowolony, że sprawa się zakończyła. Jestem optymistą, pracy
        szukam od niecałych trzech tygodni, na sukces za wcześnie. Stałe obciążenia
        finansowe trochę mnie przerastają. W Polsce nie jest tak, że jak dziewczyna
        (pracująca) i facet mieszkają razem, to się oboje dokładają do utrzymania???
        Utrzymanka nie jest mi potrzebna: lubię seks, ale lubię też porozmawiać ;-))

        P.S. Znacie obie wersje wydarzeń. Wasze komentarze będą obiektywniejsze.
        Wesołych świąt! :-)
      • taisy Re: Oj manipulant...na jakim świecie ty żyjesz. 22.12.06, 21:53
        Stwierdziliśmy, skoro się kochamy, to na co
        mamy czekać?
        ...............................
        Starszy, 54 letni meżczyzna, a z rozumem 17 latka.To tragiczne.
        Nie masz prawa obarczać te kobietę kosztami finansowymi za twoje utrzymanie,
        nawet jezeli pomysl przeprowadzki był wspólny. Przyjechałes do kraju bo tego
        sam chciałeś, bo ci się nie wiodło tam gdzie byłeś.Gdyby było ci choc odrobinę
        finansowo lepiej tam, to byś za chiny nie przeniósł nawet dla miłosci zycia, a
        co dopiero dla zwykłej znajomosci przez internet..
        • manipulant1 czy wszystko jest w życiu rozsądne? 22.12.06, 22:36
          nie obarczam kosztami za utrzymanie. Mieszkanie było wynajęte dla nas, okres
          wypowiedzenia wynosi trzy miesiące. Dostałem w sumie 720 PLN za XI i XII.
          Właściwie otrzymałem honorarium za tłumaczenia, które dla niej zrobiłem.
          Mam 54 lata, ale nie jestem starszy, tylko "młodzieńczy" ;-)
          Wróciłem, bo zawsze tego chciałem, a za granicą nic mnie nie trzymało.
          Przynajmniej był fajny pretekst do powrotu. Trzy tygodnie w hotelu też były
          upojne i gorące.
          Dziwię się jej facetowi, że ją przyjął. Takie psy na nim wieszała, zionęła
          nienawiścią do niego. A teraz twierdzi, że go kocha?
          Kobieta zmnienną jest.
          Osobiście poczekam do lata, zjadą się turystki... mniam ;-)))
          Trzy pokoje mam, pracy szukam na dobre dopiero od 2-3 tygodni, coś się
          znajdzie. Jeszcze pożyjemy, ja przynajmniej z fantazją, a ona z depresją i
          nerwicą. I z nudnym facetem, bleee...
          Taka jest mentalność małomiasteczkowa, za grosz fantazji :-)
          • taisy Re: No właśnie tam cię nie trzymało 22.12.06, 22:50
            Nie jesteś młodziencem i sobie to raczej wybij z głowy. Masz 54 lata, to dużo i
            to poważny wiek, noo chyba, ze lubisz sie wygłupiać i robić z siebie pajaca.
            Pozwól tej kobiecie odejsc i ułożyć sobie życie tak jak ona tego chce.Ma do
            tego prawo.
            Ty się pomyliłes i ona też. Szkoda, ze majac tyle "fantazji" nie umiałeś
            przewidzieć tak prostej sprawy!
            • manipulant1 co znaczy poważny wiek? mam być nudnym 22.12.06, 22:55
              zramolałym facetem?
              Przecież odeszła. ale odczuwa potrzebę rozstrząsania tego na forach. po
              rozstaniu mieliśmy pozostać w przyjacielsko-koleżeńskich stosunkach. teraz się
              przekonałem, że jednak nie. więc nie nalegam. na świecie jest tyle samotnych
              kobiet.
              • taisy Re: Starym ramolem i tak już jesteś... 22.12.06, 23:02
                poza tym przerażajacym facetem. Kobieta pisze pod pseudonimem i ma prawo żalić
                się na forum.I tobie nic do tego.
                Zal kobiety,nabrała się, bo szukała zrozumienia w wsparcia u boku meżczyzny
                silnego. A co znalazła? Rzeczywiscie infantylnego emocjonalnie starego chłopca,
                dla którego wazniejsza jest herbatka i czysta posciel, niz spotkanie z ukochaną
                osobą...:(((
                Ojjj coś za mało w tobie mezczyzny...
                • manipulant1 nie znasz mnie, więc nie możesz stwierdzić, 22.12.06, 23:21
                  czy jestem ramolem.
                  od kobiety prawie 29 letniej też można czegoś więcej oczekiwać. ona nie szukała
                  zrozumienia, szukała potwierdzenia siebie. jest osobą dominującą. dlatego
                  wróciła do poprzednika (młodszego), jemu może matkować. jeżeli uwolni się od
                  najbliższej toksycznej rodziny, nie będzie jej wsparcie potrzebne.
                  • taisy Re: Zgadzam się nie znam. 23.12.06, 09:22
                    Piszesz od kobiety 29 letniej mozna czegos wiecej oczekiwac. A ile mozna
                    oczekiwać od mezczyzny 54 letniego ekonomicznie niesamodzielnego, nie widzisz
                    swoich wad? Ile kobiet lubi takich mezczyzn, co sie tak dzielą po równo?I
                    jeszcze znoś jego humory. I dopłacaj do tego.Toc to tragedia.

                    Nie ma nic gorszego jak mezczyzna LEŃ.Taka jest prawda.

                    dziewczyna zauwazyła wady w tobie, które wczesniej przemknęły jej, a moze nie
                    chciała ich widzieć, i podjęła decyzję taką, która jest dla niej najlepsza. I
                    bardzo słusznie. Ty zamiast ją obwiniać za swoje decyzje, weż sie za swoje
                    podwórko. Nie wyszło ci z młodą kobietą więc miej ten honor nie rzucaj jadem.

                    Po sposobie rozstania widać z jakimi ludzmi się miało doczynienia.
                    • bez.chmurna Re: Potwierdzam! 23.12.06, 09:25
                      taisy napisała:
                      > Po sposobie rozstania widać z jakimi ludzmi się miało doczynienia.

                      j.w.


                      • manipulant1 mało ludzi znacie. 24.12.06, 05:54
                        Proponuję rozpocząć życie poza forum w realu. Przyniesie to korzyści Waszemu
                        zdrowiu psychicznemu i rozszerzy horyzonty umysłowe.
                        ;-)
                        Wesołych świąt.
                      • ermest-wampir Re: Potwierdzam! 26.12.06, 16:08
                        ty możesz sobie potwierdzać rachunki z pralni, chora psychicznie kobieto!!!!!!!!!!
    • renebenay Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 22.12.06, 22:50
      Nie masz zadnej odpowiedzialnosci moralnej,mieliscie wspolnie czas dla siebie i
      poprostu wasza nierealna historia sie skonczyla-kazdy powracil do swojej
      poprzedniej pozycji i cala logika zycia zostala zachowana.
      • manipulant1 no tak, ale Ona jest matka Teresa. 22.12.06, 22:56
        wszystko bierze na siebie, nie wiem dlaczego?
        • kiecha3 Re: no tak, ale Ona jest matka Teresa. 25.12.06, 07:35
          obawiam sie że w tej sytuacji Tobie i tak juz nic do tego..
          Nie rozumiem czemu roztrzasacie to... było fajnie.. i sie skończyło.. teraz
          szukaj pracy..albo wracaj do skąd przybyłes..

          P.S. sa jeszcze kredyty..
          • manipulant1 też tak uważam. 25.12.06, 07:53
            nie ma co rozstrząsać, w dodatku "publicznie".
            Jeżeli lubi cierpieć na oczach innych... :-)
            Jedna rozmowa pożegnalno-wyjaśniająca załatwiłaby wszystko. Niestety po
            pamiętnym weekendzie nie doszło do takowej, o wszystkim dowiaduję się z forum.
            Dziwne;-)
            Efekt równoczesnego zażywania antydepresanta z uspokajaczem???
            • kiecha3 Re: też tak uważam. 25.12.06, 11:07
              własnie pokazałes jaki z ciebie powazny i odpowiedzialny facet... załosne....
              już wiem czemu nie chciała z toba rozmawiac... wracaj do tych niemiec...
    • taisy Re: Do isabelchen..;=)) 24.12.06, 09:58
      Isabelchen, chyba juz po tych wszystkich wpisach zdolalas sobie wyrobic opinie.
      mam nadzieje,ze pomoglo ci to isc dalej. Uwazam ze twoja decyzja o zostawieniu
      tego pana byla jak najbardziej sluszna. To nikt dla ciebie.
      Wiecej nie odbieraj jego sms ani telefonow.A on powoli sie wycofa. To jest
      zwykly zimny wyrahowany manipulant.
      Masz juz cos bardzo cennego- doswiadczenie zyciowe, ktore sprawi, ze wiecej nie
      wejdziesz w sytuacje z czlowiekiem, ktory nie ma do ciebie szacunku pod zadnym
      wzgledem.
      Niech ci sie w zyciu szczesci.
      Pozdrawiam.
      • manipulant1 nie jestem wyrahowany :-)) 24.12.06, 20:23
        jestem niezwykły, gorący i niewyraCHowany ;-))))

        Isabelchen potrzebowała potwierdzenia anonimowej publiczności i je uzyskała.
        Sama nie jest w stanie podjąć żadnej decyzji. W realu decyduje za nią mamusia,
        teraz ponownie jej facet i seroxat.
        • taisy Re: I co uciekła ci pomoc finansowa. 25.12.06, 09:45
          A tak juz sobie to ładnie zaplanowałeś. Zyć wygodnie w Polsce.
          Po tych twoich wpisach widac ile wart jesteś. Sam je sobie jeszcze raz
          przeczytaj i sie ocen o ile masz odrobinę samokrytyki.
          • manipulant1 dziwne te wpisy! zafiksowałyście się 25.12.06, 11:39
            na rzekomą pomoc finansową. Podejrzewam, że znacie się osobiście.
            Nie chodzi o żadną pomoc, tylko wynajęcie mieszkania rodzi skutki prawne. Jest
            trzymiesięczny okres wypowiedzenia i przez trzy miesiące płaci połowę czynszu.
            To nic, że ja tę umowę podpisałem. Podobnie ona podpisała umowę na internet,
            telefon i kabel TV. I co mam ją zostawić na tej umowie siedzieć? Oczywiście, że
            nie.
            Cała legenda i otoczka wokół rozstania to wytwór fantazji mojej ex-partnerki.
            O rozstaniu i powrocie do poprzednika poinformowała blisko miesiąc po fakcie.
            Do tego czasu szukała rzekomo spokoju ducha i rozmyślała.

            P.S. Mam zajęcie, źródło dochodów i miewam się dobrze. :-)
            • taisy Re: Czegoś tutaj wyraźnie nie rozumiemy! 25.12.06, 12:05
              Dorosły facet, 54 lata, a nie potrafi sam zadbać o to aby finansowo BYC
              samowystarczalnym! Poznałeś dziewczynę przez Internet, to jest jedna
              rzeczywistość, na której mało kto rozsądny buduje przyszłosć.
              Rozumiem jak robi to ktoś młody bez doświadczenia życiowego, ale nie dorosły
              54 letni meżczyzna! Czy ty dziecko jesteś? Nie wiesz,ze dopiero życie pod
              wspólnym dachem na codzien pokazuje czy ludzie mogą ze sobą być.
              To przcież kazdy wie.Okazało się, że nie pasujecie do siebie. Nie kocha cię.
              Zaakceptuj to i szanuj!

              Dziewczyna w pewnym sensie pomogła ci wyrwać się z innego kraju, w którym nie
              dawałeś sobie rady. I prawnie nie ponosi żadnych obowiazku w płaceniu połowy
              twojego czynszu.
              Trzeba było przyjechać poznać się bardziej i lepiej zanim dokonałeś takiego
              drastycznego kroku. Teraz siedzisz i puszczasz jad na prawo i lewo bo żes
              wyszedł na DURNIA!
              • taisy Re: Dopisze jedno! 25.12.06, 12:10
                Chciałeś wykorzystac, ze ktoś pomoze ci na początek zanim się ustawisz w kraju,
                a później byś ja wystawił do wiatru!Chłopcy w twoim typie tak właśnie robią.
              • manipulant1 finansowo byłem i jestem samowystarczalny, 25.12.06, 12:18
                nie ja, tylko dziewczyna mnie poznała przez internet. Zaakceptowałem, że mnie
                nie kocha, gdy się o tym dowiedziałem. Przez miesiąc zwodziła. W obcym kraju
                dawałem sobie radę, co innego tęskntota. Jadu nie puszczam, tylko daję się
                sprowokować drobnymi kłamstewkami. W ostatnich tygodniach czułem samotoność,
                stąd moja częsta obecność na forum. Minęło, więc się pożegnam.
                Zajmij się swoim życiem, jesteś bardzo aktywna wirtualnie. Nie sprawdzasz się w
                realu?
                to by było na tyle, znikam
                • taisy Re: Wiem,że pod ten watek zaraz wrócisz..:)) 25.12.06, 12:38
                  manipulant1 napisał:

                  > nie ja, tylko dziewczyna mnie poznała przez internet.
                  A ty co taki pasywny, misiek co ty piszesz, dałeś się uwieść? Cieszyłeś się
                  okazją że na taką szarą mysz jak ty ktoś uwagę zwrócił.

                  Zaakceptowałem, że mnie
                  > nie kocha, gdy się o tym dowiedziałem.

                  Tak? I obrazasz ją z tego względu ze taka niby tobie obojętna.
                  Granica wiesz gdzie idzie! Aż wstyd czytać co poniektóre twoje posty.

                  Przez miesiąc zwodziła. W obcym kraju
                  > dawałem sobie radę, co innego tęskntota. Jadu nie puszczam, tylko daję się
                  > sprowokować drobnymi kłamstewkami.
                  Ależ bez przesady dziewczyna pisze pods nickiem. gdyby była to na tyle wredna
                  jak ty to podałaby twoje dane personalne. A co tam, niech cały swiat wie, co to
                  za mizgaj!

                  W ostatnich tygodniach czułem samotoność,
                  > stąd moja częsta obecność na forum. Minęło, więc się pożegnam.

                  Masz prawo robić ze swoim wolnym czasem co chcesz.Na tym polega wolnośc.

                  > Zajmij się swoim życiem, jesteś bardzo aktywna wirtualnie. Nie sprawdzasz się
                  w
                  >
                  > realu?

                  Hola chłopie! Zapedy masz iście królicze! I rozum królika też.Dostałam prezent
                  od Mikołaja - kilka dni na wolne klikanie internecie.

                  > to by było na tyle, znikam
                  Wątpie czy znikniesz.

                  >>>>...........
    • maureen2 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 25.12.06, 12:21
      hmmm, przepraszam,ale nie wiem o co chodzi w tym wątku. Ktoś wie ?
      • lalka-mi Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 25.12.06, 13:22
        Trochę zawiłe, ale nie jestem pewna czy niezrozumiałe. On i Ona poznali się w
        necie, powiedzmy, że nawet zakochali:)-to sprawa między nimi.Także i to jak
        bardzo oczekiwania minęły się z rzeczywistością. Jednak kompletnie nie rozumiem
        dlaczego te intymne rozgrywki roztrząsane są na forum i dlaczego, pozornie,
        osoba trzecia jest tu aktuwniejsza od tzw. zainteresowanej???

        Chyba , że "zainteresowana" i "napastliwa" to ta sama???
        Ech niby dorośli...
        Uważam, że oboje jesteście niepoważni, więc jak chcecie stworzyć poważny
        związek...

        A czy to "gryzienie" jest usprawiedliwieniem na taki forumowy "popis"????
        • isabelchen Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 25.12.06, 14:19
          przepraszam, ale musiałam otrzymać obiektywną opinię na ten temat, występuję pod
          jednym nickiem, nie napędzałam sztucznie wątku, wiem, że to sprawa między
          dwojgiem ludzi, ale po to jest forum, żeby się wyżalić i porozmawiać...
          • mazur39 obiektywna opinia na forum?????? 25.12.06, 14:38
            musielibyśmy poznać obiektywnie całą historię.
            Sprawa między dwojgiem ludzi - to porozmawiaj wpierw z facetem, a potem wyżal
            się na forum. Ale nie zasięgaj opinii - najtrudniej być prorokiem w cudzej
            sprawie i nikt z nas Tobie dobrze nie doradzi.
            Nie masz własnego zdania?
            • isabelchen Re: obiektywna opinia na forum?????? 25.12.06, 14:50
              żadnych rozmów z manipulantem1 ani mazurem39 nie przewiduję
              • mazur39 czego się boisz głupia... ;-))) 25.12.06, 17:35
                manipulant1 nie ma z pewnością ochoty na rozmowę.
                Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki! Czyż nie tak? :-))))))))
              • maureen2 Re: obiektywna opinia na forum?????? 25.12.06, 17:47
                opinię możemy wydać po obejrzeniu hotelu,wynajętego mieszkania i obejrzeniu
                obu osob. Proszę zaprosić nas na święta.
                • lalka-mi Re: obiektywna opinia na forum?????? 25.12.06, 20:32
                  Owszem, forum jest miejscem publicznych dyskusji. Problem jednak polega na tym,
                  że nie każda (zwłaszcza intymna sfera życia)nadaje się do roztrząsania przed
                  szeroką publiką...
                  Ludzie z klasą to wiedzą -w żadnym wypadku nie szukają na tę okoliczność
                  jakichkolwiek usprawiedliwień...

                  Zupełnie obiektywnie przyznam, że bardziej nie chciałabym poznać na forum kogoś
                  tak niezrównoważonego, kto w tak mało kulturalny sposób zdradza tajemnicę
                  prywatnej korespondencji. To sprawa zdradzonego zaufania.
                  Powiem szczerze, też swego czasu prowadziłam niemal intymną korespondencję z
                  kimś kogo poznałam w necie, ale miałam (jak widzę)sporo szczęścia, bo bez
                  względu na to jak potoczyły się sprawy muszę przyznać, że to był naprawdę
                  wspaniały Ktoś.A to widać najlepiej na końcu znajomości z kim się miało do
                  czynienia...
                  • taisy Re: Szczyt obłudy!Lalka rady swoje schowaj dla 26.12.06, 11:28
                    siebie.:)
                    Szkoda ze nie czytałas wypowiedzi 'manipulanta' a teraz 'mazura' wtedy gdy
                    pisał co robił z kobietą w łóżku. Szkoda ze wtedy nie zareagowałaś.
                    Watek został skasowany, niestey bo takie wątki powinny byc dowodem na to kto
                    jest tu kto.
                    • mazur39 no właśnie, chętnie bym przeczytał. 26.12.06, 11:38
                      widzę, że żyjesz cudzymi historiami. Trzeba je ubarwiać, żeby nie były nudne.
                      Twój problem, jeżeli nie odróżniasz fikcji i wszystko łykasz ;-))))
                      • mazur39 masz ten wątek na myśli? 26.12.06, 11:39
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=54384160
                    • lalka-mi Taisy pomóż mi... 26.12.06, 13:17
                      Poniewaz nie potrafię w swoim poście odszukać rad, których ponoć udzielam...A
                      może Ty nie wiesz co to znaczy "udzielać rad"?
                      Wątpię też czy do końca rozumiesz znaczenie słowa "obłuda"...
                      Otóż jest taka piosneczka o obłudzie:

                      "Był sobie taki człowiek co mówił
                      A mówił nie to co myślał
                      A myślał nie to co mówił
                      A mówił nie to co chciał"

                      Ja natomiast zapewniam Cię, że to co powiedziałam o łamaniu tajemnicy
                      korespondencji, o braku klasy osób, które to czynią, powiedziałam zgodnie z tym
                      co myślę , zgodnie z tym jak zostałam wychowana.
                      A bez niepotrzebnych eufemizmów dodam, że takie zachowanie uważam za ohydne i
                      niegodne osoby-ponoć -wykształconej z bagażem(już)29 lat!

                      Natomiast Twoje zachowanie- Droga Taisy- każe mi sądzić, że jesteś
                      niepotrzebnie agresywna i-wybacz- ale nie mam nawet zamiaru dochodzić przyczyn
                      takiego stanu rzeczy...
                      Oczywiście, że masz rację , iż nie śledziłam takiego czy innego wątku i nie
                      wiem kto, co , z kim robił w łożku, gdyż w przciwieństwie do Ciebie mieszkam w
                      realu, a tu spoglądam raczej sporadycznie:)

                      Poza tym w łożku, jak to w łożku, czasem dzieją się całkiem ciekawe historie,
                      ale najfajniej jak te ciekawe historie dzieją się w naszych łożkach,a nie w
                      cudzych, do których z braku monotonii we własnych ,niektórzy muszą wtykać swój
                      nos:)
                      Oj, Taisy wyluzuj...Taka piękna pogoda, a Ty taka wściekła...Przestań!, bo
                      będziesz brzydka:)))
                      • taisy Re: Laleczko.:=)) 26.12.06, 13:23
                        Wlasnie ide na spacer, dlugi.)))
                        Niech chce mi sie wchodzic w dyskusje,wybacz, ale napewno mamy gdzies tam obie
                        swoje racje, ty swoja, a ja moja.:=)))
                        Innnym razem jak bede miala natchnienie to pogadamy, okej?
                      • isabelchen Re: Taisy pomóż mi... 26.12.06, 15:30
                        lalka-mi napisała:


                        > A bez niepotrzebnych eufemizmów dodam, że takie zachowanie uważam za ohydne i
                        > niegodne osoby-ponoć -wykształconej z bagażem(już)29 lat!
                        >

                        Rzeczywiście, niepotrzebnie umieściłam cytaty z gg, poniosło mnie.... więc
                        przepraszam bohatera wątku i czytelników....
                        dziękuję za pomoc, nie popełnię więcej takich gaf i nietaktów, bo już taka
                        sytuacja się poprostu nie powtórzy,
                        podeszłam do sprawy zbyt emocjonalnie i też mi się oberwało, najpierw działam,
                        później myślę,
                        co do korespondencji, jeśli ktoś ma tyle siły i chęci, i chciałby obiektywnie
                        ocenić moje zachowanie, to służe moim archiwum gazety. pl :-) (żartuję!!!!)
                        • taisy Re: Taisy pomóż mi... 26.12.06, 15:54
                          Isabelchen, mam nadzieję,ze spędziłaś pzryjemnie święta w spokoju, w gronie
                          życzliwych Ci osób. Jesteś bardzo dzielna i silna osoba myślę,ze dasz sobie
                          radę dalej całkiem świetnie.:)))czuje to przez skórę. Jest sporo życzliwych Ci
                          osób nawet na tym forum.

                          A co do etyki i prawa pisania na publicznym forum to nie popełniłaś żadnego
                          bezprawia. Prawo łamiesz, wtedy kiedy upubliczniasz dane osobiste osby takie
                          jak nazwisko rok urodzenia, ewntualny numer personalny,numer telefonu, adres
                          zamieszkania itp. bez zgody owej osoby na upubliczanie swoich danych.Wyjątkiem
                          są tutaj dziennikarze, którzy z racji swojego zawodu, nie jednemu obywatelowi
                          mogą zajsć za skórkę...ale to też reguluje prawo i w kazdym kraju jest ono
                          inne.
                          Myślę, ze dobrze zrobisz, kiedy o tej historii z niszczęsnym manipulantem
                          zapomnisz jak najszybciej. Po co ci myśleć o nim?czyz a rok, albo za dwa
                          bedziesz o nim tak samo myśleć?
                          To co napisałaś ma kilka pozytwnych stron:
                          1. Publicznie pokazałaś jego mentalnosć,zresztą po jego wpisach widać co to
                          za "krwiopijca".Pokazał zresztą sam na co go stać:))))

                          2. Jest to formą komunikacji pomiędzy wami. Widocznie chwyciałaś za ten sposób
                          komunikacji z nim, kiedy kazdy inny sposób zawiódł. Tak jak pisałaś, on nie
                          słucha, ma swoje argumentacje, nie przyjmuje słów krytyki do siebie....I to był
                          świetny, podkresłam, SWIETNY, sposób na to aby w końcu wysłuchał i zrozumiał.

                          Teraz już zrozumiał, że żle postępuje obwiniajac ciebie za swoje decyzje
                          życiowe. Nie ma do tego żadnego prawa ani moralnego ani z kodeksem prawnym,
                          wiec zwyczajnie powinien sie ODWALIC.A jeżeli mu żle w kraju, to niech wraca
                          tam gdzie lepiej! Gdzie bedzie ekonomicznie samodzielny!
                          Przynajmniej na stare lata, ten stary byk dostnie trochę rozumu do głowy!
                          Nie załuj nigdy tego człowieka i nigdy więcej nie odbieraj jego telefonów ani
                          maili. Zmien numer telefonu, email i uwolnij się i zacznij żyć swoim życiem...
                          I niech ci się dobrze w życiu wiedzie.

                          Pozdrawiam//
                          • ermest-wampir Re: Taisy pomóż mi... 26.12.06, 15:56
                            święta słowa
    • jan_stereo krotkie.. 26.12.06, 09:41
      mysle ze jak sie ten facet juz urzadzi i zacznie zarabiac znaczne pieniadze, to pokochasz go znowu i rodzina rowniez ;)
      • toja_maja Re: krotkie.. 26.12.06, 10:04
        A czytales stereo cala historie. To poczytaj jak dziewczyna opisuje jego
        zrzedliwosc i klotliwosc, o byle drobiazg. Kto z takim wytrzyma?
        Nawet gdyby kokosy zarabial, to szanse marne, ze ktos sie zgodzi na chamstwo!
        Poza tym w bardzo niedyskretny sposob facet opisywal ich sypialniane sprawy! Co
        juz mowi o nim bardzo zle.
        Myslisz,z e tylko pieniadze sie licza?
        • mazur39 facet poczekał dwa dni, zanim się odezwał 26.12.06, 10:30
          na forum.
          Nie wynika, żeby był zrzędliwy i kłótliwy. Wręcz przeciwnie, spędzili wcześniej
          trzy tygodnie i wszystko było OK. Przeczytaj dokładnie opis przeprowadzki i w
          jakim stresie był, to zrozumiesz, że mógł się nakręcić.
          Reakcja dziewczyna była dziecinna.
          Sprawy sypialniane nie są nigdzie opisywane, facet sobie jaja robi, a Ty
          wszystko łykasz niczym głupi pelikan ;-) nie wyczuwasz dowcipu???
          Cytowanie przez dziewczynę prywatnych postów i rozmowy na gg świadczy o jej
          klasie.
          W tej rodzinie właśnie pieniądze i pozerstwo się liczą.
          I dobrze, że tak się stało. ;-)
          • taisy Re: Nowy nick ale profil ten sam! 26.12.06, 11:25
            Spod jakiego nika byś nie pisał to twój debilizm jaskrawy jest!
            Szkoda czasu na durnego palanta!
            • mazur39 nick nie jest nowy, nowy był manipulant1, 26.12.06, 11:36
              ponieważ zostałem tak nazwany.
              Szkoda czasu? więc spie..j. :-)
              załóż berecik moherowy, żeby resztki mózgu nie przeziębiły się!
              • toja_maja Re: czytam sobie ten watek 26.12.06, 14:46
                i pare innych. Ta dziewczyna ma racje daleko tzreba uciekac od takich jak ty.


                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=54384160&a=54386050
                Szkoda czasu? więc spie..j. :-)


                Oto kwiatki pana, ktory podaje sie za kogos tam, a mentalnym sposobem bycia
                podobny do swoich znajomych spod butki do piwa.

                • mazur39 sama jesteś butka :-)))))))))))))))) 26.12.06, 14:56
                  po 20 latach za granicą moja ortografia lest lepsza od Twojej ;-))
                  • toja_maja Re: sama jesteś butka :-)))))))))))))))) 26.12.06, 15:15
                    mazur39 napisał:

                    > po 20 latach za granicą moja ortografia lest lepsza od Twojej ;-))



                    tak, to zgadnij ile lat ja mieszkam za granica?
                    • mazur39 nie tak długo, jeżeli pamiętasz "butki z piwem" 26.12.06, 16:47
            • mazur39 nerwy puściły? tak się zaangażowała(e)ś? 26.12.06, 11:48
              wylooozuj ;-)
    • mazur39 dla wiernych czytelników: jestem... 26.12.06, 11:47
      niedysponowany, nie mogę wyjść na spacer, więc będę Was jeszcze trochę
      zabawiał. :-)))
      cdn...
    • romka_p żenujące... 26.12.06, 13:02
      Każdy ma prawo pisać, żalić się na forum lecz opisywanie takich sytuacji jeśli
      się wie że druga osoba może czytać jest po prostu niesmaczne. Czytając wątek z
      listopada zrozumialam że jeszcze byliście razem gdy tamto pisałaś. Straszne...
      Chyba bardzo lubisz robić z siebie cierpiętnice, użalać się i oczerniać innych.
      Swojego byłego (teraz znów aktualnego) tez oczerniałaś do tego tu manipulanta
      zanim jeszcze byliście razem...brrrr....
      Nie sprawiasz dobrego wrazenia na kimś kto przypadkowo czyta te Twoje żale.
      • isabelchen Re: żenujące... 26.12.06, 15:06
        romka_p napisała:

        > Każdy ma prawo pisać, żalić się na forum lecz opisywanie takich sytuacji jeśli
        > się wie że druga osoba może czytać jest po prostu niesmaczne. Czytając wątek z
        > listopada zrozumialam że jeszcze byliście razem gdy tamto pisałaś. Straszne...
        > Chyba bardzo lubisz robić z siebie cierpiętnice, użalać się i oczerniać innych.
        > Swojego byłego (teraz znów aktualnego) tez oczerniałaś do tego tu manipulanta
        > zanim jeszcze byliście razem...brrrr....
        > Nie sprawiasz dobrego wrazenia na kimś kto przypadkowo czyta te Twoje żale.


        "oczerniałam" byłego faceta czyt. zwierzałam się z moich problemów, opowiadałam
        o moich uczuciach...odpowiednia manipulacja słowami i wychodzę na "osobę nie
        hallo", chyba coś ci się pomyliło, po weekendzie opisanym na forum nie miałam
        żadnego kontaktu z manipulantem, jakie żale???? proszę o radę i
        tyle....straszył, że się powiesi, to jak miałąm mu powiedzieć, że kocham jednak
        mojego chłopaka, przecież on mi tyle tłumaczył, to jego zasługa, że nie byliśmy
        razem, wolał, żebym związała się z każdym innym, tylko nie z ex, pozwoliłam
        sobie napisać na forum, bo w realu wstyd się przyznać, że można tak się
        rozczarować, chociaż wszyscy mnie ostrzegali...
        mam prawo pisać na forum, manipulant sam odkrył ten wątek, nie robiłam nic pod
        publiczkę
        • mazur39 jesteś obiektywna i sama prawda płynie 26.12.06, 16:45
          z Twoich ust ;-)
          mea culpa, mea culpa, mea...
    • maureen2 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 26.12.06, 13:06
      to chyba znowy replay z szangri,braku chmur i ernesta wampira.
      Umiecie coś jeszcze ???
      • ermest-wampir Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 26.12.06, 14:50
        Masz rację, gościu. Ktoś pozazdrościł nam sukcesu komercyjnego i też chce
        zarobić na ludzkiej naiwności hehehehhe
        Niedoczekanie!
        A tak na marginesie, ile wyniosła twoja działka?;D
        • maureen2 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 26.12.06, 14:53
          dużo
          • ermest-wampir Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 26.12.06, 14:53
            fiu fiu
            Ale chyba nie dużo jak moja?;D
            • maureen2 Re: gryzie mnie to strasznie....sorry, ale długie 26.12.06, 15:11
              to tajemnica
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka