komiersant Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 00:39 za szybko wcisnelam enter :) wkurzylam sie po swietach, podczas rozmow z rodzina,dla ktorych- jak wiemy- swieta sa swietnym pretekstem :)- ciagle slyszalam "jeszcze sie napracujesz, jeszcze Ci zycie pokaze, jeszcze Cie zycie nauczy pokory, jeszcze sama zobaczysz, jeszcze sie nacierpisz, jeszcze zobaczysz, ile bedziesz miala problemow", no cholera jasna, nie rozumiem, dlaczego to, ze moja babcia, matka, ojciec, ciotki i wujkowie mieli ciezkie zycie ma automatycznie oznaczac, ze ja tez bede miala czuje sie tak, jakby mi tego zyczyli wlasnie- na zasadzie, ze oni mieli ciezkie, to dlaczego niby mnie ma byc lekko; a na razie jest niezle :) Odpowiedz Link Zgłoś
slawomir_239 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 00:47 starsi ludzie dzielą się swoją mądrością i doświadczeniami życiowymi,im zapew- ne było ciężko i uważają,że inni muszą dzielić ich doświadczenia,a dopiero z nich wyciągać wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
adonis1970 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 00:48 O nie, w mojej rodzinie jest absolutnie odwrotnie Odpowiedz Link Zgłoś
slawomir_239 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 00:52 starsi ludzie wiedzą lepiej i nie należy im tego odmawiać Odpowiedz Link Zgłoś
adonis1970 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 00:54 Co wiedza lepiej to wiedza i to szanuje. Natomiast jak ja wiem lepiej, walcze o to. Popoelnilem tez bledy, za ktore ciezko zaplacilem. Z jednego jestem dumny, nigdy nie korzystalem z prostytutek Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 01:02 po co tracić czas na dyskusje o niczym ? Odpowiedz Link Zgłoś
komiersant Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 01:12 no ale do hcolery, moja babcia zyia w czasie wojny i po, moi rodzice- w prlu, chyba czasy sie zmienily- dlaczego ja mam tez tyrac? a moze akurat nie? a moze wyjde za maz za szejka kuwejtu i bede miala zycie, jak w bajce? no nie rozumiem po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
adonis1970 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 01:14 Mojej znajomej nie marzy sie szejk, tylko szef mafii, ale kobiety maja rozne upodobania:) Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 01:16 w Chinach kobiety bywają szefami mafii Odpowiedz Link Zgłoś
adonis1970 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 01:10 Teraz mysle o tym, co bym zrobil z kims, kto probowalby mnie oszukac dla 100 mln euro:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.devil Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 20:51 Dla mnie tez jest najbardziej niezrozumiale, jak najblizsi ludzie w sytuacjach krytycznych (nikt nie jest idealny, kazdy ma prawo sie potknac) ciesza sie, ze masz okazje przezyc to co oni przezyli, w momencie, kiedy dopada cie deprecha mowia w stylu "w dupie ci sie przewraca idiotko, za dobrze ci. Jeszcze ci zycie pokaze, jak doswiadczysz tego, co ja to zrozumiesz...". Majac mozliwosci oferuja pomoc, ale polega to na tym, ze oferuja ci najwiekszy syf, jaki moze sie trafic i karmia sie twoim zlym samopoczuciem, jak wampiry energetyczne, zapewniajac oczywiscie o swojej bezgranicznej milosci. Czegos tu nierozumiem, jak doswiadczylam czegos zlego, nigdy nie przyszloby mi do glowy zyczyc tego ludziom, ktorym kocham i nie dokladalabym staran, zeby ranic ich po to, zeby "wzmocnic". To psychopatia, nie milosc. Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 21:14 są to zapewne ludzie,ktorzy przez dłuzszy czas żyli w cieniu,poczuciu mniejszej wartości,zwykłej zazdrości i bezsilności.I wreszcie nadchodzi ten moment kiedy mogą być górą,mogą zabłysnąć. I nie potrafią ukryć tej radości nazywając ją po- mocą i miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
white.devil Re: o co tu chodzi? 27.12.06, 21:20 Robia wszystko, zeby zniszczyc psychike do tego stopnia, zeby nie dalo sie bez nich funkcjonowac. Konsekwencja jest totalna apatia, brak sily do podejmowania jakiejkolwiek inicjatywy, co rozwniez z premedytacja wykorzystuja:( Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: o co tu chodzi? 28.12.06, 18:00 oni walczą tak naprawdę o siebie,desperacko,chciaż zdaje im się,że to ich gra, a sądząc po ich amatorskich działaniach i permanentnym nękaniu,to nie potrafią nic więcej.Śmiech na sali i gwizdy,ale grają nadal,bo nie mają wyjścia. Nie można uzależnić ani "nawinąć" i pokierować osobą,która jest na to niepodat- na, tym bardziej,że aspranci do tej roli wogóle się nie nadają do niczego. Przykro patrzeć na ich męczarnie,raż się poślizgnęli,drugi raz,trzeci raz i na dal sztywno prą, nie potrafią korygować działania,to straszne kalectwo,kiedy ludzie nie potrafią się uczyś na swoich błędach. Odpowiedz Link Zgłoś