Dodaj do ulubionych

Zbieractwo....

30.01.07, 00:11
Nie widze tu nigdzie wątku o podobnym temacie, a potrzebuje pomocy. A
właściwie to nie ja, moja współlokatorka...
Jest bardzo inteligentną, sympatyczną dziewczyną. Problem polega na tym że
ona gromadzi w domu dosłownie WSZYSTKO - kosmetyki, ciuchy, książki,
flakoniki, stare bilety, gazety, nawet jedzenie - niesamowite ilości puszek i
słoików z rozmaitymi rzeczami. Nie wyrzuca starych szczoteczek do zębów (bo
sie przydadzą), pustych słoików, z ciuchów to chyba tylko stare majtki, bo
stare koszulki są odkładane 'na szmatki'. Co chwile do naszego pokoju
wpakowuje jakąś starą szafkę na kolejne ciuchy, albo upycha rzeczy pod
biurkiem i na szafach. Okna nie da sie otworzyć, można tylko uchylić, bo by
sie rozsypała sterta pocztówek i maskotek. W łazience nie ma sie jak ruszyć,
podobnie jak i w kuchni - mamy maszyny chyba już do wszystkiego (maszynke do
krojenia chleba, grill elektryczny, toster, gofrownice, trzy(!) miksery, i co
tam jeszcze... - nawet nie wiem do czego niektóre)...
Na razie nie moge zmienić mieszkania, jestem skazana na moją współlokatorke,
nie wiem jak na nią wpłynąć, bo ona nie widzi problemu.... A ja mam dość tego
wiecznego bałaganu - te sterty rzeczy działaja na mnie dołująco i nie
rozumiem tego - mieszkamy razem dopiero pare miesięcy, co będzie za
kolejnych parę??.....Pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • solaris_38 pzrestzrenie 30.01.07, 00:20
      miała podobnie
      trzeba wyraźnie rozdzielić wasze przestzrenie

      ja miałam jedną strnę pokoju i stół
      a ona drugą i biurko
      w jej czesci były stosy i góry i bałagan
      a na mojej pozradek

      odkąd nasze przestzrenie zostały rozdzielone mogłam lubić ja (do tej pory ją
      bardzo lubię i utrzymujemy głęboki kontakt)
      przestała mi przeszkadzać jej ..odmienność :)

      takie jest założenie

      1. nie pozwól wejść na swój kawałek
      2. pozwól innemu na jego kawałku robić co chce nie krytykując go i nie ulegając
      presji
    • wiedzma15 Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 00:28
      niektórzy chyba czują się bezpieczniej, jeśli są zaopatrzeni we wszelkie możliwe rzeczy na "przydasie"

      inni nieustannie robią wokół siebie porządek i nie przywiązują się do przedmiotów

      solaris słusznie ci radzi żebyś spróbowała oddzielić waszą przestrzeń od siebie i zaakceptowała odmienność koleżanki

      ja chyba też jestem hmmm... kolekcjonerką;) ale lubię od czasu do czasu "przewietrzyć" zasoby.
      • lifelover Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 05:22
        Ona pewnie mysli, ze jest praktyczna, moze nawet, ze jest oszczedna.Ma ku temu
        podstawy, bo rzeczywiscie "szmatki" sa zawsze potrzebne, a za zaoszczedzone
        pare zlotych mozna kupic cos innego.Ja mysle,ze balagan z "maszynami" w kuchni
        najprosciej usunac wrzucajac caly sprzet do szafek lub szuflad. Kolekcje
        pocztowek mozna wpakowac do ladnego pudelka,ksiazki,magazyny, wiadomo sa tam,
        gdzie sie ich potrzebuje.W koncu jak sie mieszka razem, trzeba dzielic
        przestrzen (s)pokojowo i raczej koncentrowac sie na tym, co laczy, a nie co
        dzieli.Ja nie wiem czy narzucanie swojego pojecia "czystosci i porzadku"
        sublokatorce jest OK.Ustalanie granic moja-twoja przestrzen nie jest zbyt
        fortunnym wyjsciem, bo pewnie chodzi o mala przestrzen, ktora trzebaby dzielic
        na jeszcze mniejsze, a co zrobic w przypadku gosci, ktorzy o takim podziale nie
        maja pojecia i rowno balagania.A co zrobic z lazienka ?
        Sublokatorzy musza szanowac swoje przyzwyczajenia, nie moga sobie zbyt
        czesto "wchodzic w droge" i w ogole sa jak malzenstwo, ktore spi osobno :)
        • ja_adam . 30.01.07, 07:54
          wrzuciłbym wszystko do metalowego pojemnika podczas jej nieobecności i podpalił.
        • jadz0707 Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 23:20
          Otóż to - trafileś w sedno.
          Moja sublokatorka zbiera wszelkiego rodzaju gazetki reklamowe, kupony
          promocyjne itd, a potem wybiera sie na zakupy np po tani przecier pomidorowy,
          przynosząc oczywiście mnóstwo innych 'promocyjnych' zdobyczy. Na pewno jej sie
          wydaje że jest oszczędna. Tylko że większość rzeczy traci termin przydatności
          do spożycia zanim zostaną odnalezione wśród trzech pięter puszek, które zajmują
          szafki w kuchni. Tu nawiązuje do prozpozycji schowania urządzeń - ja swoich
          szafek na pewno nie odstąpie. Mamy wydzielone szafki i szuflady, w miarę
          sprawiedliwie - nie wszystko w domu bywa parzyste :)
          Nie chce narzucać mojej koleżance niczego, nigdy jej nie zwróciłam uwagi,
          uważam że to nie moja sprawa, na pewno nie chce kłótni czy wojny o cokolwiek.
          Mój problem polega na tym, że ja sie z tym okropnie męczę. Przygnębia mnie
          widok starych gazet, ułożonych w stertę. Fakt, że jak chcę zrobić pierogi, to
          musze odgruzować blat. To, że nasza wspólna szafa nigdy nie jest zamknięta z
          jej strony, bo na drzwiach wisi jakieś 15 żakietów (te ktore juz sie do szafy
          nie zmiescily). Że do swojego łóżka ide slalomem - bo akurat jej 'powierzchnia'
          jest przy wejściu. Że w łazience oprócz zapasu pięciu paczek wacików, leżą
          jeszcze opakowania po poprzednich czterech. Że nie wyrzuca pudełka po żadnym
          kremie (kartoniku). Że zamawia bezpłatne próbki wszystkiego co sie da. że jak
          podetnie nogawki od spodni o 3cm, to skrawki znajdą sie w pudełeczku z nićmi,
          a nie w koszu. Że ustawia ciągle nowe półki albo prosi znajomego żeby
          domontował jej gdzieś jakiś blat. Że jak tylko dołączą do gazety kosmetyczkę
          albo cien do powiek - ona to kupi.
          Żeby jeszcze tych rzeczy potrzebowała, to byłabym w stanie to zrozumieć. jednak
          coraz trudniej jest jej utrzymać porządek - wszystko sie kurzy, rzeczy są coraz
          bardziej 'upchane' na półkach, szuflady sie nie domykają. A 99% tych rzeczy to
          wg mnie śmieci. Także wstaję rano - widzę ten cały bajzel i ... odechciewa mi
          sie wszystkiego.
          Czy problem leży we mnie czy w niej? Może to ja powinnam pić jakieś ziółka
          zamiast mocnej kawy i częściej chodzić na spacery? Albo jakoś z nią porozmawiać?
          Raz jeden próbowałam zrobić porządek z gazetami - na samym początku naszego
          pomieszkiwania razem - to kazała mi zostawić i obiecała że sama je przejrzy.
          Oczywiście skończyło sie na przełożeniu w inne miejsce.
          Kiedyś też próbowałam przemeblować pokój (bardziej sie odseparować), to
          skończyło sie płaczem i prawie że kłótnią. Dałam spokój.
          Ech... Mam od niedawna nowe marzenie - pomieszkać pare miesięcy sama....

    • alexxa6 Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 08:42
      Niekontrolowane zbieractwo podpada pod manię czyli jakieś schorzenie z gatunku
      zaburzeń psychicznych.Pewnie koleżanka poprzez to chomikowanie wszystkiego
      kompensuje sobie inne deficyty o których sama nawet nie wie albo wiedzieć nie chce.

      vanilla-cafe.net/
    • chmurka.bez.ogorka Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 09:14
      oznacza
      zafiksowanie na przeszłości....
      brak elastyczności
      definiowanie siebie poprzez posiadane przedmioty
      brak poczucia bezpieczeństwa, zazwyczaj takie osoby mają też nadwagę
      również nadwagę psychiczną, biorą za dużo i nie selekcjonują

      a czasem po prostu to pokazuje potrzebę większego metrażu i PRZESTRZENI!!!!!!!
      • chmurka.bez.ogorka Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 09:20
        jeśli ktoś nie wyrzuca niepotrzebnych rzeczy to zazwyczaj ma tendencję do
        omijania problemów zamiast ich rozwiązywania
        do wynajdywania ideologii na poparcie swojego ograniczenia

        po PRLu mnóstwo osób na to choruje i ja tam się wcale nie dziwię
        choroba 'przydasięzostaw'
      • waclaw88 Re: Zbieractwo.... 31.01.07, 01:19
        a ja mysle,a razem z zoną, też rakiem, zresztą, jesteśmy zbieraczami, ze
        zbieractwo wynika z nadmiernej fantazji i pomysłowosci co do ew. zastosowania
        kiedys tam w jakimś celu zachowanych i przywleczonych rzeczy. wyrzucic nie
        wolno. to grozi nieobliczalnymi skutkami. ale mozna przestac znosic i koniecznie
        kupić kozę do palenia (z pożytkiem) papierów i pudełek.
    • klonn3 Re: Zbieractwo.... 30.01.07, 09:47
      może w poprzednim wcieleniu była chomikiem. to silniejsze od niej.
      • renkaforever Re: Zbieractwo.... 31.01.07, 00:02
        Widzialam kiedys mieszkanie staruszki , ktora miala ponad 90 lat.Tam sie
        wszystko znalazlo, ale zeby mloda dziewczyna zachowywala sie jak czlowiek nie z
        tej epoki..jak staruszka..A co ona studiuje?
    • jadz0707 Re: Zbieractwo.... 05.02.07, 10:36
      Wyprowadzilam sie.
      Nie wytrzymalam. Miary dopelnil kot.
      Kurcze, ta dziewczyna skonczy jak jakis alkoholik - sama ze swoim problemem,
      ale ja nie jestem w stanie ani jej pomoc, ani dluzej tolerowac tego co sie
      dzieje. Nawet nie probowalam dyskutowac, przepadla mi kaucja za mieszkanie i
      czynsz (mialam zaplacone z gory - to byl powod dla ktorego nie chcialam na
      razie zmieniac lokalu). Jednak pozyczylam troche kasy i urwalam to wszystko.
      Czuje sie paskudnie z tym, ale to naprawde jest jak alkoholizm - dopoki ona
      sama nie zrozumie ze ma problem, nikt nie bedzie w stanie jej pomoc....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka