Gość: chomik IP: 62.111.212.* 14.04.03, 08:35 tak, tak, nie będę ukrywał, że psychoterapia uratowała mi życie...i to jest raz, ale nie dajmy się zwariować... i to jest dwa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andy_b Byłem na GO 31.07.03, 23:14 Witam, wczoraj wróciłem z Grupy Otwarcia. Nikt mnie nie zmuszał, zapisałem się sam w trakcie terapii indywidualnej. Bardzo intensywne ale dobre przeżycie - choć w trakcie wcale nie jest łatwo. Nie wiem jeszcze na ile mi to pomoże dalej, brak jeszcze perspektywy, właściwie wciąż powoli żegnam się z moją grupą... Ale, tak czy siak, parę uwag do tekstu - jak to wyglądało z mojego doświadczenia: - posiłki jarskie, czyli wegetariańskie, ale paskudne! Głównym elementem śniadania był obrzydliwy pasztet sojowo-warzywny, który mało kto jadł. Po drugim obiedzie wściekły pojechałem do sklepu po wędline i dokarmiałem nią także innych - co robiłem dwa razy. Z lekkostrawnością też różnie bywało, bo śledzika pod śmietaną (skąd w diecie wegetariańskiej śledź??) parę osób odchorowało. - mieszkanie - mężczyźni raczej muszą się liczyć z salą wieloosobową numer 23 czyli na 6-ciu facetów. Tylko dwóch innych gości miało pokój dwuosobowy. - przewaga kobiet, w mojej grupie było nas 3 na 12 kobiet, w drugiej było dwóch mężczyzn. Nie piszę tego jako jakiejś oceny, ale po prostu - informacja. - papierosy - nikt słowem nie potępiał palaczy, więc nie wiem skąd to "niemile widziane", - kładzenie jak przedszkolaki - być może niektóre osoby tak robiły, ale my generalnie siedzieliśmy i gadaliśmy "w podgrupach" do czasem 1-szej w nocy, - "grupa z Eichelbergerem" - to była jedna z grup zaawansowanych, to, że debiutanci w nich nie uczestniczą nie wynika z tego czy prowadzi je bardziej czy mniej znany psycholog. Powyższe uwagi są oczywiście bardzo płytkie, dotyczą kwestii operacyjnych. Jest tak dlatego między innymi, że rozumiem już teraz że dobrze zrobiłem przyjeżdżając na Grupę bez wcześniejszego wyobrażania sobie jak to się może odbywać i o co w tym chodzi. A także dlatego, że w tej chwili nie podejmuję się napisać zwięźle i ładnie czym taka grupa jest. Także po to właśnie, by ktoś nie spodziewał się po niej czegoś co akurat dla niego lub w jego grupie się nie zdarzy. Zdarzy się natomiast zapewne całkiem co innego. Jak już wspomniałem, żegnam się z Dłużewem. Tuż po powrocie czułem się jak gość, który idzie wyluzowany ścieżką a każą mu w biegu wskoczyć do pędzącego ekspresu. Nadal się tak trochę czuję. Pozdrawiam, Andy Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Byłem na GO 31.07.03, 23:17 andy,to ty jestes tym jebusem od angielskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PaW Re: Byłem na GO IP: 195.92.39.* 08.08.03, 17:00 andy_b napisał: > Witam, > > wczoraj wróciłem z Grupy Otwarcia. Nikt mnie nie zmuszał, > zapisałem się sam w trakcie terapii indywidualnej. Bardzo > intensywne ale dobre przeżycie - choć w trakcie wcale nie jest > łatwo. Nie wiem jeszcze na ile mi to pomoże dalej, brak jeszcze > perspektywy, właściwie wciąż powoli żegnam się z moją grupą... > > Ale, tak czy siak, parę uwag do tekstu - jak to wyglądało z > mojego doświadczenia: > - posiłki jarskie, czyli wegetariańskie, ale paskudne! Głównym > elementem śniadania był obrzydliwy pasztet sojowo-warzywny, który > mało kto jadł. Po drugim obiedzie wściekły pojechałem do sklepu > po wędline i dokarmiałem nią także innych - co robiłem dwa razy. > Z lekkostrawnością też różnie bywało, bo śledzika pod śmietaną > (skąd w diecie wegetariańskiej śledź??) parę osób odchorowało. > > - mieszkanie - mężczyźni raczej muszą się liczyć z salą > wieloosobową numer 23 czyli na 6-ciu facetów. Tylko dwóch innych > gości miało pokój dwuosobowy. > > - przewaga kobiet, w mojej grupie było nas 3 na 12 kobiet, w > drugiej było dwóch mężczyzn. Nie piszę tego jako jakiejś oceny, > ale po prostu - informacja. > > - papierosy - nikt słowem nie potępiał palaczy, więc nie wiem > skąd to "niemile widziane", > > - kładzenie jak przedszkolaki - być może niektóre osoby tak > robiły, ale my generalnie siedzieliśmy i gadaliśmy "w podgrupach" > do czasem 1-szej w nocy, > > - "grupa z Eichelbergerem" - to była jedna z grup zaawansowanych, > to, że debiutanci w nich nie uczestniczą nie wynika z tego czy > prowadzi je bardziej czy mniej znany psycholog. > > Powyższe uwagi są oczywiście bardzo płytkie, dotyczą kwestii > operacyjnych. Jest tak dlatego między innymi, że rozumiem już > teraz że dobrze zrobiłem przyjeżdżając na Grupę bez > wcześniejszego wyobrażania sobie jak to się może odbywać i o co w > tym chodzi. A także dlatego, że w tej chwili nie podejmuję się > napisać zwięźle i ładnie czym taka grupa jest. Także po to > właśnie, by ktoś nie spodziewał się po niej czegoś co akurat dla > niego lub w jego grupie się nie zdarzy. Zdarzy się natomiast > zapewne całkiem co innego. > > Jak już wspomniałem, żegnam się z Dłużewem. Tuż po powrocie > czułem się jak gość, który idzie wyluzowany ścieżką a każą mu w > biegu wskoczyć do pędzącego ekspresu. Nadal się tak trochę czuję. > > Pozdrawiam, > Andy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PaW Re: Byłem na GO IP: 195.92.39.* 08.08.03, 17:02 To chcisłem napisać: Zgadzam się z prawie wszystkimi uwagami z tym, że: 1. Proporcje mężczyźni - kobiety były bardziej wyrównane (mimo to sam mieszkałem w 23); 2. Pasztet mi smakował 3. Ten ekspress to supermegaekspres Gość portalu: PaW napisał(a): > > > andy_b napisał: > > > Witam, > > > > wczoraj wróciłem z Grupy Otwarcia. Nikt mnie nie zmuszał, > > zapisałem się sam w trakcie terapii indywidualnej. Bardzo > > intensywne ale dobre przeżycie - choć w trakcie wcale nie jest > > łatwo. Nie wiem jeszcze na ile mi to pomoże dalej, brak jeszcze > > perspektywy, właściwie wciąż powoli żegnam się z moją grupą... > > > > Ale, tak czy siak, parę uwag do tekstu - jak to wyglądało z > > mojego doświadczenia: > > - posiłki jarskie, czyli wegetariańskie, ale paskudne! Głównym > > elementem śniadania był obrzydliwy pasztet sojowo-warzywny, który > > mało kto jadł. Po drugim obiedzie wściekły pojechałem do sklepu > > po wędline i dokarmiałem nią także innych - co robiłem dwa razy. > > Z lekkostrawnością też różnie bywało, bo śledzika pod śmietaną > > (skąd w diecie wegetariańskiej śledź??) parę osób odchorowało. > > > > - mieszkanie - mężczyźni raczej muszą się liczyć z salą > > wieloosobową numer 23 czyli na 6-ciu facetów. Tylko dwóch innych > > gości miało pokój dwuosobowy. > > > > - przewaga kobiet, w mojej grupie było nas 3 na 12 kobiet, w > > drugiej było dwóch mężczyzn. Nie piszę tego jako jakiejś oceny, > > ale po prostu - informacja. > > > > - papierosy - nikt słowem nie potępiał palaczy, więc nie wiem > > skąd to "niemile widziane", > > > > - kładzenie jak przedszkolaki - być może niektóre osoby tak > > robiły, ale my generalnie siedzieliśmy i gadaliśmy "w podgrupach" > > do czasem 1-szej w nocy, > > > > - "grupa z Eichelbergerem" - to była jedna z grup zaawansowanych, > > to, że debiutanci w nich nie uczestniczą nie wynika z tego czy > > prowadzi je bardziej czy mniej znany psycholog. > > > > Powyższe uwagi są oczywiście bardzo płytkie, dotyczą kwestii > > operacyjnych. Jest tak dlatego między innymi, że rozumiem już > > teraz że dobrze zrobiłem przyjeżdżając na Grupę bez > > wcześniejszego wyobrażania sobie jak to się może odbywać i o co w > > tym chodzi. A także dlatego, że w tej chwili nie podejmuję się > > napisać zwięźle i ładnie czym taka grupa jest. Także po to > > właśnie, by ktoś nie spodziewał się po niej czegoś co akurat dla > > niego lub w jego grupie się nie zdarzy. Zdarzy się natomiast > > zapewne całkiem co innego. > > > > Jak już wspomniałem, żegnam się z Dłużewem. Tuż po powrocie > > czułem się jak gość, który idzie wyluzowany ścieżką a każą mu w > > biegu wskoczyć do pędzącego ekspresu. Nadal się tak trochę czuję. > > > > Pozdrawiam, > > Andy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Trening IP: *.iplan.pl 10.08.03, 13:04 Uczestniczyłam w grupie otwartej w Beskidzie Śląskim, z trenerem nie wywodzącym się z warszawskie, elitarnej szkoły trenerów. Jednak to, co przeżyłam w ciągu 3 wyjazdowych dni jest we mnie do dziś, drży jak raz szarpnięta struna. Według mnie trening polega na zerwaniu neurotycznej warstwy osobowości, na dotarciu do siebie, jakim jest się "naprawdę". Przez kilka tygodni po treningu emocje odczuwałam silniej, nie tylko lęk, strach, ale również wzruszenie, radość, łatwo potrafiłam śmiać się do rozpuku i płakać ze wzruszenia. Potrafiłam mówić co czuję i myślę o drugim człowieku tak, zby przekazac mu swoje emocje, myśli, i nie ranić go. Było to fantastyczne uczucie, za którym tęsknię, bo jak się Państwo zapewne domyślają - moje "ja" na powrót okryło się siatką kłamstw, udawania, służalczości wobec potrzeb innych, lęku, który hamuje mój rozwój. Polecam trening wszystkim zagubionym i.. odważnym - bo potrzeba odwagi chcieć dowiedzieć się, jakim człowiekiem jestem naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
andy_b Re: Trening 10.08.03, 23:41 Gość portalu: ania napisał(a): [...] > myśli, i nie ranić go. Było to fantastyczne uczucie, za którym > tęsknię, bo jak się Państwo zapewne domyślają - moje "ja" na > powrót okryło się siatką kłamstw, udawania, służalczości wobec > potrzeb innych, lęku, który hamuje mój rozwój. Polecam trening > wszystkim zagubionym i.. odważnym - bo potrzeba odwagi chcieć > dowiedzieć się, jakim człowiekiem jestem naprawdę. Jak powiedział kolega (z 23) z grupy zaawansowanej "Efekty Dłużewa są silne ale krótkotrwałe, stajemy na dobrym torze ale życie nas z niego spycha. Co zostaje to świadomość.". Dlatego właśnie on przyjechał na grupę zaawansowną - aby kontynuować to co zaczął. Ale nie dla każdego musi tak być, był również gość, któremy "efekty Dłużewa" starczyły na 6 czy 7 lat. Podsumowując: warto kontynuować jeśli widzimy, że spycha nas życie w poprzednie koleiny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lilazielona Re: Moje życie jest lepsze IP: 213.25.168.* 10.08.03, 22:26 A ja wybieram sie w piatek na trening terapeutyczny do Krakowa - przyjezdzaja terapeuci z Francji; to juz za 5 dni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Moje życie jest lepsze IP: *.d1.club-internet.fr 10.08.03, 23:45 prosze mi koniecznie cene podac takich treningow z mistrzem E tez potrzebuje gwaltem dziekuje M. Gość portalu: Lilazielona napisał(a): > A ja wybieram sie w piatek na trening terapeutyczny do Krakowa - przyjezdzaja > terapeuci z Francji; > to juz za 5 dni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meee:) Re: Moje życie jest lepsze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.03, 00:46 www.lps.pl/ pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Moje życie jest lepsze IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 01:21 dziekuje nie ma cennika nie moge poprosic bo nie dla mnie wiec nie bede w ankiecie klamac Odpowiedz Link Zgłoś
andy_b Re: Moje życie jest lepsze 11.08.03, 09:42 Gość portalu: Malwina napisał(a): > dziekuje > nie ma cennika > nie moge poprosic bo nie dla mnie wiec nie bede w ankiecie klamac Nie rozumiem w czym problem, tam jest numer telefonu trzeba zadzwonić i się spytać. Acha, przed wyjazdem jest obowiązkowa konsultacja, może się okazać, że w Twojej sytuacje bardziej odpowiednia jest np. terapia indywidualna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Moje życie jest lepsze IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 10:20 etam to nie dla mnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona do Malwiny IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 19:08 Okolo 1.100 zl- terapia grupowa wyjazdowa (3-4 dni) Odpowiedz Link Zgłoś
felczer Re: do Malwiny 11.08.03, 19:12 Także zbieraj kase malwina może troche znormalniejesz :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: do Malwiny IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 19:32 mozesz se palec w oko wlozyc i to zaraz mam to samo za darmo we francji przykro mi dla potrzebujacych chorych w pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i dzieki za Re: do Malwiny IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 19:40 informacje :-) Odpowiedz Link Zgłoś
felczer Re: do Malwiny 11.08.03, 20:14 A ty włoz sobie palec tam gdzie najbardziej lubisz Odpowiedz Link Zgłoś