luxi
03.02.07, 15:36
W poprzedniej serii dyskusji nie doszlismy do jednoznacznych wnioskow...
Kim powinna byc zona Artysty?
Czas zastanowic sie nad tym na nowo...
Zwlaszcza, ze moj znajomy, Artysta...
byl sie w tkzw. miedzyczasie rozwiodl i jest w poszukiwaniu nowej zony...
A zatem...
Kim powinna byc zona Artysty?
Muza, czy opiekunka?
Kims stwarzajacym przystan, czy dajaca impulsy?
Gdy jest przystania, to powstaje ryzyko, ze nasz Artysta...
Muzy poszuka sobie gdzie indziej...
Gdy bedzie Muza, to pocieszenia bedzie sobie z kolei szukal w innych
ramionach...
Naturalnie, mozna polaczyc i jedno i drugie...
Lecz rzadko sie to udaje...
niestety...
Po co zatem byc w ogole zona Artysty i nastawiac sie na takie meki?
- odpowiem...
Bo bedzie sie mialo tkzw. "ciekawe zycie" :)))
Muse is the wife for a musician...
To kazdy muzyk dobrze wie...
A gdy snieg pada
(jak dzis)
wiatr Cie smyka
To masz juz (jakby) zony dwie :)
Usiadz... zyciowe pomylki policz
- moze na saldo wyjdziesz plus?
a jesli nadal cos Cie boli
to pewnie to
do..???
aah nie...
Muza jest zona dla Muzyka.
bywa.. ze wraca niewierna.
w kradzionych Nutach.