zapach_mimozy
10.02.07, 20:29
ten post napewno niejednej osobie wyda się śmieszny.
dla mnie po częsci też jest.
ale tylko po częsci, bo zdecydowanie bardziej mnie dobija.
no a więc.
mój chłopak ma 20 lat.
pochodzi z miejscowości położonej ok 60 km od mojego miasta, studiuje 200km
ode mnie i od swojego domu.
jest jedynakiem, przyszedł na świat trochę póxno jak dla mnie, bo jego rodzice
meli po 35 lat.
ostatnio z równowagi wyprowadza mnie JEGO MATKA.
żąDA, aby Jarek jeździł na weekendy do domu, bo w przeciwnym razie nie da mu
na utrzymanie. a ja i on bardzo chcielibyśmy, żeby jeździł do mnie.
Jak dla mnie to jest chore.
20letni chłopak musi respektować decyzje swojej matki, bo inaczej zostanie
pozbawiony środków do życia.
ja wiem, że jest jedynakiem, że ona tęskni, ale sa jakieś granice, prawda?
jak sobie poradzić z taka sytuacją?
przecież to chore, żeby 20letni facet nie mógł gdzieś pojechać na weekend,bo
mu matka każe jechać do domu.