Dodaj do ulubionych

Powtórny ślub rodzica...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.03, 12:22
Witajcie,
jest mi dziś bardzo smutno, dlatego, że dziś mój tata bierze drugi ślub.
Rozwiedli się z mamą ładnych parę lat temu, mama wyjechała za granicę. Nie
miałabym jakichś wielkich zastrzeżeń, bo przecież każdy jak chce może sobie
ułożyć życie i związać się z kimś, gdyby nie to, że to będzie ślub kościelny.
Gdy się o tym dowiedziałam, mało się nie popłakałam. Nie wiem, jak to
załatwił (załatwiał to parę lat, ma znajomości), decyzję podjęto bez udziału
mojej mamy, bez informowania jej o całej sprawie.. Wiecie co, tak pomyślałam,
jakbyśmy byli nic nie warci, jakbyśmy i też ja i mój brat zostali
unieważnieni, a przecież urodziliśmy się w trakcie trwania
małżeństwa....Straciłam zaufanie do całego kościoła. Jestem już dorosła, mam
męża, ale mój tato nie potrafi zrozumieć, dlaczego nie przyjdę na ten ślub.
Nie układa nam się z tatą od dawna, a tu jeszcze i to. I gdyby tylko
uszanował moją decyzję, że ja nie zamierzam uczestniczyć we mszy (bo wydaje
mi się to profanacją)...
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 12:26
      a dla mnie jest profanacja postawienie wyzej od milosci do rodzicow
      (sztywnych ?) pogladow moralnych.
      • Gość: xxx Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.03, 12:33
        Wiesz co uważam że byłoby nie w porządku wobec mojej mamy, gdybym się tam
        zjawiła...
        • Gość: Malwina Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 13:30
          i nie w porzadku wobec twego ojca
          nie idz za ta logika bo sie nie wygrzebiesz
          pzdr
          M.
      • Gość: Terry Znowu ta paskuda Malwina IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 02:14
        Nie dziwie sie twojej wypowiedzi Malwina. Nie masz nie tylko żadnych zasad
        moralnych. Ty nie masz żadnych poglądów. Jesteś niewyobrażalnie tępa. Bujaj się
        po brukach Francji a porządnym ludziom daj spokój. Co ciebie przeczytam to
        natychmiast jestem nerwowy. Spadaj na drzewko
    • Gość: mok-ka Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 195.245.213.* 26.04.03, 14:25
      moi dalecy znajomi też dostali unieważnienie małżeństwa.
      muszę przyznać, że to jest "dziwna" sytuacja.
      nie dziwię się,że dzieci z takich małżeństw mają żal...
      trzymaj się.pozdr.
      • Gość: Malwina Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 14:28
        o co ten zal ?
        • Gość: mok-ka Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 195.245.213.* 27.04.03, 09:34
          żal o to ,że małżeństwo,którego byli owocem,przestało istnieć.zostało tak po
          prostu wymazane.jakby nigdy nie istaniało...
          a oni dalej są.
          • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 28.04.03, 16:23
            To smutne co piszesz i doskonale cię rozumiem.
    • Gość: margo Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 15:09
      To nie jest mozliwe, zeby Twoja mama o tym nie wiedziala, zeby to sie wydarzylo
      bez jej udzialu. Nie ma czegos takiego w procedurze sadu koscielnego, ktory
      orzeka o niewaznosci malzenstwa, a nie jego uniewaznieniu. Tak sie sklada, ze
      dobrze znam te procedury (z kilku powodow) i uwierz mi, ze nie jest
      mozliwe "zalatwienie" sobie takiej sprawy. Jest tylko jedna okolicznosc, ktora
      pozwala na wylaczenie drugiej strony z postepowania, ale zdaje sie takowa tutaj
      nie zachodzi. Procedury roty sa bezlitosne, choc wiem ze i tam dochodzi do
      naduzyc, ale nie formalnych - pod tym wzgledem sa nieublagani
    • abra_kadabra Re: Powtórny ślub rodzica... 26.04.03, 15:57
      Gość portalu: xxx napisał(a):

      > Jestem już dorosła, mam
      > męża,

      No proszę... dorosła powiadasz, a zachowujesz się jak dziecko

      ale mój tato nie potrafi zrozumieć, dlaczego nie przyjdę na ten ślub.

      Ja szczerze mówiąc też nie

      > I gdyby tylko
      > uszanował moją decyzję, że ja nie zamierzam uczestniczyć we mszy (bo wydaje
      > mi się to profanacją)...

      I gdybyś tylko potrafiła uszanować decyzję ojca i uznać jego prawo do nowego
      małżeństwa...


      • Gość: xyz Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.ld.euro / 10.100.1.* 26.04.03, 18:20
        Malwina i abra_kadabra!!!

        Jak śmiecie pouczać xxx!!!
        Nie macie poojęcia, jakie były układy i zależności w jej domu, a mądrzycie się.

        xxx, Twojemu Tatusiowi i jego oblubienicy życzę conajmniej zwichnięcia nogi
        przed wejściem do kościoła, a jeśli się nie spełni, przynajmniej rozstroju
        żołądka przed ołtarzem i podczas imprezy.
        • miauczynska Re:Powtórny ...do xyz 26.04.03, 21:41
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Malwina i abra_kadabra!!!
          >
          > Jak śmiecie pouczać xxx!!!
          > Nie macie poojęcia, jakie były układy i zależności w jej domu, a mądrzycie
          się.
          >
          > xxx, Twojemu Tatusiowi i jego oblubienicy życzę conajmniej zwichnięcia nogi
          > przed wejściem do kościoła, a jeśli się nie spełni, przynajmniej rozstroju
          > żołądka przed ołtarzem i podczas imprezy.

          Alllleeeeeeeeeeee tu się porobiło na tym naszym forum!
          Mój Boże! A Ty xyz to kto??!!!! Jakim prawem Ty pouczasz???!!!
          Ty masz pojęcie jakie były układy i zależności w domu xxx i możesz się mądrzyć
          obsobaczając Malwinę i abra_kadabrę??!!!
          Życząc komukolwiek "conajmniej" jakiegokolwiek nieszczęścia dajesz świadectwo
          swojej nienawiści do ludzi , braku szacunku dla innego człowieka. Wstydź się!
          miauczynska
        • Gość: Malwina Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.d1.club-internet.fr 26.04.03, 22:57
          zebys ty wiedziala do jakiego stopnia i co ja smiem to sam(a) bys see reke
          zwichnel(a) przed napisaniem ponizszego
          no nic, ubawilam sie
          pzdr
          M.

          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Malwina i abra_kadabra!!!
          >
          > Jak śmiecie pouczać xxx!!!
          > Nie macie poojęcia, jakie były układy i zależności w jej domu, a mądrzycie
          się.
          >
          > xxx, Twojemu Tatusiowi i jego oblubienicy życzę conajmniej zwichnięcia nogi
          > przed wejściem do kościoła, a jeśli się nie spełni, przynajmniej rozstroju
          > żołądka przed ołtarzem i podczas imprezy.
          • Gość: Terry Malwina ! Naczynia zmywać ! na co czekasz ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 02:20
            Jak ci leci ?
      • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 02:17
        Powinienes pod swoim postem podpisac się : dupa wołowa. Jaka tam z ciebie abra
        kadabra. Dupa wołowa i tyle
        • abra_kadabra Re: Powtórny ślub rodzica... 27.04.03, 12:06
          Rozumiem Terry, że ponieważ chciałbyś wreszcie zacząć się podpisywać "Świński
          Ryj", pragniesz aby ktoś jeszcze dołączył do klanu. Niech Ci będzie:
          abra_kadabra - dupa wołowa

          PS Już Ci raźniej?
          • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.03, 00:09
            Skąd ty możesz wiedziec jakbym chciał się podpisywać ?
    • cossa Re: Powtórny ślub rodzica... 26.04.03, 18:56
      trudniejsze by bylo do przezycia gdybys mieszkala w domu.
      tak mi sie wydaje. nie mieszkasz juz w domu, masz meza,
      zalozylas swoja rodzine. wydaje mi sie, ze to powinno
      troszke ulatwic przezycie.
      nie spotkalam sie z powtornym malzenstwem koscielnym
      (choc w sumie co za roznica czy nastepny jest koscielny
      czy tez cywilny - slub to slub - to moje zdanie). mysle,
      ze tez latwiej by bylo gdyby jedno z rodzicow bylo
      wdowcem. jakos latwiej byloby przelknac powtorny slub.
      ale czy xxx - dla Ciebie by to mialo znaczenie?

      wiele kiedys myslalam o powtornym malzenstwie ktoregos z
      moich rodzicow, o rozwodzie. sa na szczescie razem -
      lubilam jednak zawsze "gdybac". i wiem, ze im wiecej
      gdybalam i dojrzewalam - zmienilo sie moje podejscie.
      kiedys - tak jak Ty - jak tak mozna?? a teraz? to ich
      zycie. kazdy by chcial, by mamusia i tatus byli razem,
      najchetniej by nigdy nie umierali. podobnie dziala to w
      drugo strone. kazdy rodzic chcialby by jego dziecko bylo
      takie a nie inne. ale rodzice jakos z zalozenia akceptuja
      (przykladowo - watek - trudna rozmowa) a dzieci? jestesmy
      juz dorosli. nasi rodzice nas odchowali i pozwolmy im zyc
      swoim zyciem. matke i ojca mamy po jednej sztuce. i nic
      tego nie zmieni.

      w mojej rodzinie babcia wziela powtorny slub. byla od 10
      lat wdowa, poznala jednego pana i mam kolejnego
      "dziadka". gdybym byla mala - bylby dla mnie dziadkiem.
      teraz jestem duza i mowie mu po prostu po imieniu. zostal
      przyjety do naszej rodziny, zaakceptowany i jestem
      szczesliwa, ze babcia moze jeszcze cieszyc sie zyciem we
      dwojke.

      na slubie nie bylam, bo babcia nie zaprosila nikogo z
      rodziny. to byla ich decyzja. nie chciala nikogo urazic
      uroczystoscia (mialam zreszta to niej maly zal, bo
      chetnie bym w tym uczestniczyla, ale uszanowalam jej
      decyzje). swiadkami byli znajomi. ahh... tez mieli
      koscielny slub, ale oboje byli wdowcami.

      rozpisalam sie o sobie, ale moze cos z tego pomoze Ci
      spojrzec na slub ojca z innej strony, zycze bys sie z tym
      uporala, bo nie twierdze, ze jest to latwe.

      zycze powodzenia i mam nadzieje, ze kiedys bedziesz
      umiala sie cieszyc ze szczescia czy tez mamy czy taty -
      to dla nich zapewne bardzo wazne.

      pozdrawiam
      cossa

      a swoja droga - skad poczucie, ze z bratem bedziecie
      "niewazni"?:)
      • miauczynska Re: Powtórny ślub rodzica... 26.04.03, 21:52
        xyz,
        w Twoim poście pobrzmiewa wyraźne rozgraniczenie praw jakie przyznajesz mamie
        i tacie a także ewentualnych win które gotowa jesteś wybaczyć każdemu z rodziców
        -różnych dla obojga a przecież oboje w jednakowym stopniu są Twoimi rodzicami.
        Domniemywam że na ślub mamy poszłabyś bez obwiniania jej o cokolwiek , mylę się?
        Bądź sprawiedliwa , kochaj rodziców jednakową miłością.

        miauczyńska
        Nie wierzę w unieważnienie ślubu kościelnego zaocznie , bez wiedzy drugiego
        małżonka , to niemożliwe.
        • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 27.04.03, 01:14
          A jeśli Wasza mama zechce ułozyć sobie życie z kimś innym, to też będzie źle
          widziane? Też jako profanacja?
          A nie ich małżeństwo było profanacją, skoro zostało unieważnione?
          Może warto na wydarzenia w życiu rodziców, xxx, spojrzeć z ich punktu widzenia?
          Będzie łatwiej się porozumieć także z ojcem.

          Nie odgrywaj się na ojcu za mamę, w sprawach dotyczących tylko dwojga nie ma
          miejsca na osobę trzecią - ani na teściową, ani na ciocię/sąsiadkę/wujka itd.,
          ani nawet na dziecko.

          Nie unieważnia się małżeństwa bez zgody obojga.

          Przemyśl sprawę i złóż ojcu i jego żonie życzenia, jeśli jest już po
          uroczystości. Jeśli przed, to po prostu idź. To jego święto. Sama wiesz, jak
          ważne.
      • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 02:31
        cossa napisała:


        > w mojej rodzinie babcia wziela powtorny slub. byla od 10
        > lat wdowa, poznala jednego pana i mam kolejnego
        > "dziadka". gdybym byla mala - bylby dla mnie dziadkiem.
        > teraz jestem duza i mowie mu po prostu po imieniu. zostal
        > przyjety do naszej rodziny, zaakceptowany i jestem
        > szczesliwa, ze babcia moze jeszcze cieszyc sie zyciem we
        > dwojke.
        >
        To nowego dziadka masz czy znajomego ? A babcia ile liczy sobie wiosen ?
        Są różne uzasadnienia powtórnego ożenku. Jak się trafi na czarną wdowę to
        można w nieskończoność primo votować. Jest coś z cyrku dla mnie.
        Wszystko ma swój czas. Młodzi ludzie poznają się, zakochują, postanawiają
        razem iść przez życie, zakładają rodzinę, pojawiają się dzieci, jest to
        naturalne. Spotykają się emeryci i postanawiają, że połączą swoje emerytury
        i często jest groteska. Jaka ? A no kłótnie starcze o pieniądze, podział dóbr
        itp. Coś tu nie pasi. Może trochę więcej godnosci by się przydało ?
        Dzisiejszy świat tak zchamiał, maleje odległość między związkami partnerskimi
        (bilet miesięczny) a burdelem. Kobiety na dobre zeszły z piedestału na ...
        bruk. Jak to wygląda kazdy widzi.
        • Gość: mok-ka Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 195.245.213.* 27.04.03, 10:00
          nie przesadzaj z tym brakiem godności.
          moi sąsiedzi ożenili się jako wdowcy w jesieni życia.
          jest im razem dobrze, to widać.
          samotność na starość jest gwoździem do trumny.
          • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 15:27
            Możnaby powiedzieć: wyjątek potwierdza regułę. Pisząc o godności mam na myśli
            to, że każdy wiek ma swoje prawa - to po piwrwsze, jak mówią polscy jurnaliści -
            a ponadto może warto okazać troche więcej szacunku pamięci tego drugiego,
            który już nie może się bronić. Te prima vota były, są i będą i nie jest to
            jakieś przestępstwo. Raczej kojarzy mi się z tym niesmak. I tyle. Młody pan o
            kulach, tynk sie sypie mówiąc obrazowo ale do przodu.
            • cossa Re: Powtórny ślub rodzica... 27.04.03, 15:40
              Gość portalu: Terry napisał(a):

              > Możnaby powiedzieć: wyjątek potwierdza regułę. Pisząc o
              godności mam na myśli
              > to, że każdy wiek ma swoje prawa - to po piwrwsze, jak
              mówią polscy jurnaliści

              Jak wspomniales - kazdy wiek ma woje prawa. Inne sa
              pobudki, gdy zakladasz rodzine, gdy jestes mlody a inne,
              gdy jestes na emeryturze. w drugim przypadku chodzi chyba
              o to, by jeszcze cieszyc sie zyciem we dwoje. nie jak
              nastolatkowie - po prostu nie jestes sam, ale o tym juz
              wczesniej wspomniano. poza tym czemu mowisz o godnosci
              kobiety, gdy slub zostaje zawarty miedzy mezczyzna a
              kobieta? chyba, ze nie ma czegos takiego jak godnosc
              meska i traci sie ja w innych warunkach.

              > a ponadto może warto okazać troche więcej szacunku
              pamięci tego drugiego,
              > który już nie może się bronić.

              a przed czym ma sie bronic?? poza tym nie ma go juz.
              zyjac w zalobie do konca zycia nie przywrocimy go na
              ziemie. a poza tym - szacunek pozostaje w sercu. zyl.
              umarl i pozostalo wspomnienie. coz wiecej mozna zrobic?
              kwestia pogodzenia sie z czyims brakiem.

              Te prima vota były, są i będą i nie jest to
              > jakieś przestępstwo. Raczej kojarzy mi się z tym
              niesmak. I tyle. Młody pan o
              > kulach, tynk sie sypie mówiąc obrazowo ale do przodu.

              chyba masz jakies przykre skojarzenia. wczesniej
              wspomniales o klotniach o emeryture itp. nie zawsze tak
              musi byc - uwierz na slowo. wyjatek potwierdza regule. to
              tylko od Ciebie zalezy jak bedziesz na to patrzyl. masz
              do swoich pogladow prawo. ciekawa jestem tylko czy
              bedziesz podobnie myslal gdy lata uplyna.

              pozdrawiam
              cossa

              heh.. a swoja droga panuje obiegowa opinia, ze sie na
              emeryturce ludzie sypia. wielu wbrew pozorom moze
              poszczycic sie zdrowiem i kondycja niejednoktrotnie
              lepsza niz mlodzi, ale to tez pewnie wyjatki:)


              • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.03, 00:07
                cossa napisała:

                > Gość portalu: Terry napisał(a):
                > >poza tym czemu mowisz o godnosci

                Ja bardzo przepraszam, ale w którym miejscu piszę tylko
                o godności kobiety ? Jesli takie sformułowanie z mojej strony padło
                to nastychmiast wycofuję.

                Co do powtórnych małżeństw po owdowieniu (o tu wyraźnie piszę nie
                rozrózniając płci) to pewnie są przypadki i takie, że ktoś godnie żyje wcale
                nie sam bo ma dzieci, wnuki, a są przypadki, że głowa siwieje a d... szaleje.
                No cóż, jest to raczej żenujące a nie godne sympatycznego potraktowania.
                Tak myśle i będe myślał. Taki mam pogląd. Wyobraź sobie przeżyłaś z nim
                dziesiat lat, odchodzi do wieczności, a ty do łóżka z innym. Czujesz to ?
                Ogladacie sobie zdjęcia z waszych młodości, łezka się kręci, pierwsze
                spotkanie, wspomnienia zaklęć i siup do wyra z kolejnym. Ja wiem, że to jest
                zgodne z prawem. Nie mam jednak sympatii do tego. A to, że umarł to dla
                wierzących nie powinno mieć chyba znaczenia. Zawsze zastanawiam się: jak
                spotkają się po tamtej stronie wielokrotna wdowa, wiloktorny wdowiec to jak
                to będzie tam poukładane ?
                Myslę, że nie ma problemu w związkach na kocią łapę. Dziś ta jutro inna i
                cześć. Ale jak zzyjesz się z kimś to spluniesz i jazda ?
                • cossa Re: Powtórny ślub rodzica... 28.04.03, 00:14
                  ok, dla mnie juz koniec tematu - kazdy z nas ma swoje
                  racje:) wiem o czym mowisz:) ale jeslsi mozna zapytam
                  tylko o jedno - z cytatu ponizej:

                  -------------------------------
                  Gość portalu: Terry napisał(a):

                  A to, że umarł to dla
                  > wierzących nie powinno mieć chyba znaczenia. Zawsze
                  zastanawiam się: jak
                  > spotkają się po tamtej stronie wielokrotna wdowa,
                  wiloktorny wdowiec to jak
                  > to będzie tam poukładane ?
                  -------------------------

                  jak spotykaja sie dzieci z rodzicami? albo dziadkowie z
                  wnukami? w jakiej sa "postaci"? mlodej czy starej?:)
                  zastanawiales sie kiedys nad tym?:)

                  pozdrawiam
                  c.
                • procesor Re: Powtórny ślub rodzica... 28.04.03, 00:20
                  Gość portalu: Terry napisał(a):
                  > Zawsze zastanawiam się: jak spotkają się po tamtej stronie wielokrotna wdowa,
                  > wiloktorny wdowiec to jak to będzie tam poukładane ?

                  Biblii nie znasz Terry, tak? W Nowym Testamencie jest fragment o tym jak spytao
                  Jezusa o żone siedmiu braci.. Poszukaj sobie. :)
                  Źle ci nie zycze ale wyobraź sobie że zostajesz wdowcem jak pewien chłopak -
                  pare dni po slubie - dziewczyna uległa powaznym obrażeniom gdy wracali z
                  koscioła ze ślubu.. I zmarła.
                  Wyobraź to sobie dokładnie.
                  Ze szczegółami. I potem pomyśl że bedziesz żył tak z 85 lat.. a ten slub to w
                  wieku 25..
                  • Gość: wdowa Re: Powtórny ślub rodzica.do Terry IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.04.03, 03:14
                    Jestes tak niedoswiadczony, naiwny i....ze az milo. Kazdy ma swoje poglady
                    papier wszystko przyjmie. Najbardziej smieszne jest jak widzisz spotkanie dusz
                    po smierci. Czy tak nauczyli cie na religii? Jestem wdowa od 11 lat, nigdy
                    niezainteresowalam sie mezczyzna i to nie dlatego, ze "poswiecilam sie
                    dzieciom", lub bylam zupelnie nieatrakcyjna. nie mialam potrzeby i dalej jej
                    nie mam, wcale nie z powodu pomii o zmarlym mezu. Jednak mysle, ze jesli wdowa
                    lub wdowiec spotkaja kogos odpowiedniego powinni jak najbardziej byc razem
                    (niekoniecznie slub) dla swojego dobra i dobra swoich dzieci. Terry, dorosnij,
                    lub zmien temat, w ktorym ferujesz wyroki.
                    • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica.do wdowa IP: 167.178.112.* 28.04.03, 15:59
                      Gość portalu: wdowa napisał(a):

                      > Jestes tak niedoswiadczony, naiwny i....ze az milo.
                      >> Co tu ma doświadczenie do rzeczy ?
                      > Kazdy ma swoje poglady papier wszystko przyjmie.
                      >> Masz rację, jak demokreacja to demokracja. A papier przyjmuje też i twoje
                      >> poglądy, które nie muszą mnie wprowadzać w euforię. Sposób w jaki się
                      >> wypowiasz jest bardzo infantylny.
                      > smieszne jest jak widzisz spotkanie dusz po smierci.
                      >> Dlaczego śmieszne ?
                      > Czy tak nauczyli cie na religii?
                      >> A ciebie uczyli inaczej ? Myślisz, że nie spotkam bliskich ?
                      > Jestem wdowa od 11 lat, nigdy
                      > niezainteresowalam sie mezczyzna i to nie dlatego, ze "poswiecilam sie
                      > dzieciom", lub bylam zupelnie nieatrakcyjna. nie mialam potrzeby i dalej jej
                      > nie mam, wcale nie z powodu pomii o zmarlym mezu. Jednak mysle, ze jesli
                      > wdowa lub wdowiec spotkaja kogos odpowiedniego powinni jak najbardziej byc
                      > razem (niekoniecznie slub) dla swojego dobra i dobra swoich dzieci.
                      >> Lepsza wg ciebie jest kocia łapa ? Jak już chcą żyć razem do może na całego ?
                      > Terry, dorosnij, lub zmien temat, w ktorym ferujesz wyroki.
                      >> Po pierwsze co tu ma do rzeczy dorastanie ?
                      >> Po drugie dlaczego mam zmieniać temat ? Co z twoją tolerancyjnością ?
                      >> Po trzecie w końcu: gdzie ty widziałaś jakies wyroki ferowane przez mnie ?
                      Masz może omamy ?
                      >> A tak na koniec być może naiwnie: chciałabyś się spotkać ze swoim mężem
                      po drugie stronie tej definitywnej linii ? I chciałabyś się spotkać w
                      towarzystwie jego pięciu żon ? To jest pytanie hipotetyczne bo przecież
                      wiem, że ty jesteś wdową a nie on wdowcem.

                      Długich lat życzę, uśmiechu, zadowolenia z dzieci, wnuków, życia.
                  • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 28.04.03, 10:05
                    procesor napisała:

                    > wyobraź sobie że zostajesz wdowcem jak pewien chłopak -
                    > pare dni po slubie - dziewczyna uległa powaznym obrażeniom gdy wracali z
                    > koscioła ze ślubu.. I zmarła.
                    > Wyobraź to sobie dokładnie.
                    > Ze szczegółami. I potem pomyśl że bedziesz żył tak z 85 lat.. a ten slub to w
                    > wieku 25..
                    >
                    Jakbyś przeczytała (ł ?) co do tej pory pisałem nie byłoby tego przykładu.
                • Gość: hi hi Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.nagraj.pl 28.04.03, 11:37
                  oj Terry Terry..
                  biedni twoi najblizsi, im tez odmowisz prawa do odrobiny szczescia ?
                  zebys tylko kiedys po latach "pozycia" nie zostal/a sam - wypadaloby sie wtedy
                  zastosowac do swoich pogladow hihi

                  • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 28.04.03, 16:18
                    To hihi mówi samo za siebie ...
            • Gość: bukfa Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.157.53.125.Dial1.Washington1.Level3.net 28.04.03, 06:10
              Dlaczego wedlug Ciebie tylko mlodzi powinni myslec o slubie? Chyba nie odmowisz
              ludziom prawa do partnesrskiego szczescia u schylku zycia tylko dlatego ze
              widok starych "panstwa mlodych" razi Twoje uczucia estetyczne? Przykro ze w
              naszej kulturze tak jakos sie utarlo ze starsi ludzie nadaja sie juz tylko do
              wtykania slodyczy wnukom...
              • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 28.04.03, 16:22
                Każdy wiek ma swoje prawa. Ja tego nie wymyśliłem.
                Tak jest od wieków. I nie chodzi o smutną starość.
                Bardzo potzrebni są starsi ludzie. Ich uśmiech, miłość.
                Nie można wszystkiego sprowadzać do liczby orgazmów
                na dobę bo to dopiero jest wstrętne. To sprowadzanie - podkreślam, żebyś mnie
                zrozumiał.
                • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 29.04.03, 09:43
                  Terry, przeczytałam wszystkie Twoje posty :)
                  Potrzeba bliskości na starość nie sprowadza sie do seksu i orgazmów, zwykle są
                  to małżeństwa białe. Zestarzejesz się, to zobaczysz, czy naprawdę najbardziej w
                  staruszce będzie Ciebie, dajmy na to 70-latka, pociągało ciało.

                  I niewielu ludziom wtedy też w głowie awantury o pieniądze :)

                  A bliskość wnuków czy dzieci jest jak najbardziej wskazana, tylko czy umiałbyś
                  zrezygnować z choćby pracy, nie mówiąc o własnej rodzinie (czy raczej założeniu
                  rodziny), aby być blisko seniorów swojego rodu - tak jak dwoje staruszków może
                  być?
                  A co z ich wspomnieniami? Porozmawiałbyś na tematy, które oni znają najlepiej?
                  Czy myślisz, że z Tobą będą rozmawiać o radości zobaczenia pierwszego czarno-
                  białego telewizora?

                  Różne są w życiu wydarzenia, często samotni starsi ludzie zostają samotni, ale
                  jeśli się zdarzy, że im z tym źle? Jeśli całymi dniami nie mają do kogo się
                  odezwać, o kogo dbać, kogo się poradzić - kto znałby ICH realia?

                  A o przyszłe spotkania po śmierci się nie martw, po drugiej stronie straszny
                  byłby raj z przymusem życia z mężem, który całe życie pił i bił, albo z mężem,
                  za którego kobietę wydano, mimo że kochała innego.
                  Być może po drugiej stronie liczy się bardziej więź duchowa a nie sakrament
                  wiążący DO śmierci.
                  I może będziesz tam z zupełnie inną osobą, niż te, które poznasz za życia? :)))
                  • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 29.04.03, 12:32
                    alfika napisała:


                    > A o przyszłe spotkania po śmierci się nie martw, po drugiej stronie straszny
                    > byłby raj z przymusem życia z mężem, który całe życie pił i bił, albo z
                    > mężem, za którego kobietę wydano, mimo że kochała innego.

                    >> A może nie tylko pijacy i przymuszanie do ślubu istnieje na świecie ?
                    >> Ja się nie martwię - tak dla wyjasnienia - ja dyskutuję jak każdy.
                    Jeden ma takie zdanie drugi inne ...
                    • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 29.04.03, 13:27
                      Gość portalu: Terry napisał(a):

                      > >> A może nie tylko pijacy i przymuszanie do ślubu istnieje na świecie ?
                      > >> Ja się nie martwię - tak dla wyjasnienia - ja dyskutuję jak każdy.
                      > Jeden ma takie zdanie drugi inne ...


                      A toś mnie oświecił :)))
                      • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 29.04.03, 17:31
                        Cieszę się
                        • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 30.04.03, 07:42
                          Gość portalu: Terry napisał(a):

                          > Cieszę się

                          To jeszcze w swojej radości weź pod uwagę, że dyskusja polega - owszem - na
                          wymianie poglądów, ale poglądów, a nie własnych ustaleń co i komu i kiedy
                          wolno :)

                          Obsztorcowałabym zdrowo wnuczka, który by kazał mi siedzieć w domu i się
                          uśmiechać i zakazał podejmować decyzje dotyczące mojego życia. Nawet jeśli
                          miałyby dotyczyć także spadku po mnie :)))
                          • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 30.04.03, 16:58
                            alfika napisała:

                            > Gość portalu: Terry napisał(a):
                            >
                            > > Cieszę się
                            >
                            > To jeszcze w swojej radości weź pod uwagę, że dyskusja polega - owszem - na
                            > wymianie poglądów, ale poglądów, a nie własnych ustaleń co i komu i kiedy
                            > wolno :)
                            >
                            Konia z rzędem jak znajdziesz miejsce gdzie piszę co i komu wolno.
                            Piszę tylko i wyłącznie o swoich odczuciach i niestety nie dam sobie
                            wcisnąć cudzej interpretacji tego co napisałem.
                            Nie rozumiem co ma do tego wnuczek i jego polecenia - również i na ten temat
                            nie pisałem.
                            Pisałem o tym, że nie koniecznie trzeba szukać sobie partnera/ki. Można
                            i bez tego godnie żyć. Jest w końcu wiele samotnych osób i nie są to wcale
                            jakieś dziwolągi. Albo wybrali ci ludzie takie życie albo tak im się ułozyło.
                            Są to pełnowartościowi ludzie tak samo jak ci, co założyli rodziny.
                            Dlatego dziwię się, że koniecznie wdowiec/wdowa musi znaleźć sobie towarzystwo
                            a odnoszę to do wieku, w którym można pozwolić sobie na godność.
                            >
                            • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 05.05.03, 07:39
                              Gość portalu: Terry napisał(a):

                              > >
                              > Nie rozumiem co ma do tego wnuczek i jego polecenia - również i na ten temat
                              > nie pisałem.

                              Owszem, dość dosłownie stwierdziłeś, że starzy mają siedzieć w domu i dawać
                              miłość i uśmiech. Mało mi się podoba takie stawianie sprawy.


                              > Pisałem o tym, że nie koniecznie trzeba szukać sobie partnera/ki. Można
                              > i bez tego godnie żyć. Jest w końcu wiele samotnych osób i nie są to wcale
                              > jakieś dziwolągi. Albo wybrali ci ludzie takie życie albo tak im się ułozyło.
                              > Są to pełnowartościowi ludzie tak samo jak ci, co założyli rodziny.
                              > Dlatego dziwię się, że koniecznie wdowiec/wdowa musi znaleźć sobie towarzystwo
                              > a odnoszę to do wieku, w którym można pozwolić sobie na godność.
                              > >

                              Kochany, konia z rzędem, jeśli znajdziesz stwierdzenie, że ktokolwiek MUSI
                              znaleźć sobie towarzystwo.
                              Wydaje mi się, że problem rozbijał się tylko o to, że potępiałeś w swoich
                              wypowiedziach wdowy/wdowców, którzy się ponownie związali.

                              Na godność zaś proponuję sobie pozwalać przez całe życie :) To wspaniały luksus.
                              • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: 167.178.112.* 07.05.03, 10:50
                                alfika napisała:

                                > Gość portalu: Terry napisał(a):
                                >
                                > > >
                                > > Nie rozumiem co ma do tego wnuczek i jego polecenia - również i na ten tem
                                > at
                                > > nie pisałem.
                                >
                                > Owszem, dość dosłownie stwierdziłeś, że starzy mają siedzieć w domu i dawać
                                > miłość i uśmiech. Mało mi się podoba takie stawianie sprawy.

                                .. Mi dużo mniej się podoba przeinaczanie cudzych tekstów.
                                >
                                >
                                > > Pisałem o tym, że nie koniecznie trzeba szukać sobie partnera/ki. Można
                                > > i bez tego godnie żyć. Jest w końcu wiele samotnych osób i nie są to wcale
                                > > jakieś dziwolągi. Albo wybrali ci ludzie takie życie albo tak im się ułozy
                                > ło.
                                > > Są to pełnowartościowi ludzie tak samo jak ci, co założyli rodziny.
                                > > Dlatego dziwię się, że koniecznie wdowiec/wdowa musi znaleźć sobie towarzy
                                > stwo
                                > > a odnoszę to do wieku, w którym można pozwolić sobie na godność.
                                > > >
                                >
                                > Kochany, konia z rzędem, jeśli znajdziesz stwierdzenie, że ktokolwiek MUSI
                                > znaleźć sobie towarzystwo.
                                > Wydaje mi się, że problem rozbijał się tylko o to, że potępiałeś w swoich
                                > wypowiedziach wdowy/wdowców, którzy się ponownie związali.
                                .. KOchana konia z dwoma rzędami jeśli znajdziesz słowa potępienia tych,
                                którzy się ponownie związali. Znajdziesz z pewnością ale brak aprobaty a to
                                co innego.
                                >
                                > Na godność zaś proponuję sobie pozwalać przez całe życie :) To wspaniały
                                luksus
                                > .
                                >
                                .. Jasne. Szczególnie w pracy, na spotkaniach tzw koleżeńskich, w sanatoriach,
                                i można wymienić jeszcze wiele, wiele innych okazji do pozwalania sobie na
                                godność.
                                • alfika Re: Powtórny ślub rodzica... 07.05.03, 12:40
                                  Gość portalu: Terry napisał(a):


                                  > > Na godność zaś proponuję sobie pozwalać przez całe życie :) To wspaniały
                                  > luksus
                                  > > .
                                  > >
                                  > .. Jasne. Szczególnie w pracy, na spotkaniach tzw koleżeńskich, w sanatoriach,
                                  > i można wymienić jeszcze wiele, wiele innych okazji do pozwalania sobie na
                                  > godność.


                                  ???
                                  A tego nie pojmuję...
                                  Czy Ty wszędzie widzisz seks - także w pracy, na spotkaniach itp., czy po
                                  prostu uważasz, że trudno zachować się tam godnie, czy wymieniałeś miejsca,
                                  gdzie potrzebujesz zwracać szczególną uwagę, aby zachować się godnie???
                                  • Gość: Terry Że nie pojmujesz ? IP: 167.178.112.* 07.05.03, 12:49
                                  • Gość: Terry Że nie pojmujesz ? IP: 167.178.112.* 07.05.03, 12:50
                                    Nie dziwię się.
                • Gość: mika Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 02:47
                  Gość portalu: Terry napisał(a):

                  > Każdy wiek ma swoje prawa. Ja tego nie wymyśliłem.
                  > Tak jest od wieków. I nie chodzi o smutną starość.
                  > Bardzo potzrebni są starsi ludzie. Ich uśmiech, miłość.
                  >
                  A powiedz mi Terry kto decyduje o tym ktory wiek ma jakie prawa?
                  Co mozna od do a czego juz nie?
                  • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.03, 00:45
                    Gość portalu: mika napisał(a):

                    > Gość portalu: Terry napisał(a):
                    >
                    > > Każdy wiek ma swoje prawa. Ja tego nie wymyśliłem.
                    > > Tak jest od wieków. I nie chodzi o smutną starość.
                    > > Bardzo potzrebni są starsi ludzie. Ich uśmiech, miłość.
                    > >
                    > A powiedz mi Terry kto decyduje o tym ktory wiek ma jakie prawa?
                    > Co mozna od do a czego juz nie?

                    Życie mika decyduje, życie. Pewnie niestety dla wielu nie big brader (celowo
                    tak piszę, mam nadzieję, że brzmi to z pogardą pod adresem tego zdegenerowanego
                    show). Wszystko można lecz z ostrożna. Przyznasz chyba, że 70-latek ma inne
                    potrzeby niż 17 latek ? Spróbuj pomyslec przez chwilę. Chciałabyś aby babcia
                    co jakiś czas przedstawiała ci kolejnego wujko-dziadko-przyjaciela ? Może
                    przyjemniej byłoby mieć stabilną rodzinę ? Chyba, że masz w nosie babcię,
                    dziadka i wiele innych spraw.
            • kizia Re: Powtórny ślub rodzica... 30.04.03, 01:18
              Gość portalu: Terry napisał(a):
              > każdy wiek ma swoje prawa

              Witam, wydaje mi się, że w tą zasadę wierzą tylko bardzo
              młode osoby...

              Kizia
              • Gość: Terry Re: Powtórny ślub rodzica... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.03, 00:48
                kizia napisała:

                > Gość portalu: Terry napisał(a):
                > > każdy wiek ma swoje prawa
                >
                > Witam, wydaje mi się, że w tą zasadę wierzą tylko bardzo
                > młode osoby...
                >
                > Kizia
                Widzisz kizia, i potem niektórzy nie wyznający tej zasady się osmieszają.
                Możesz sobie wyobrazić pana młodego po siedemdziesiątce a jeszcze lepiej jego
                noc poślubną ? Niezła checa co ? Nie można narażać się na śmieszność dlatego
                podkreślałem godność. Godność człowieka. Z tą samotnością to jest nadużycie.
                Jak sobie radzą ludzie, którzy nigdy rodziny nie założyli a żyją ? Może cos
                złego robią ?
    • atlantis75 Nie czuj się winna! 28.04.03, 17:51
      To, czy pójdziesz na ślub czy nie - to tylko Twoja
      decyzja. Masz prawo czuć się w tej sytuacji nieswojo, masz
      prawo być rozżalona, masz prawo odmówić uczestnictwa we
      mszy. Twój Ojciec powinien to zrozumieć. Życzenia możesz
      złożyć mu później. I przede wszystkim powiedzieć mu o
      swoich uczuciach w tej sytuacji - tylko spokojnie i ze
      zrozumieniem. To co zrobił Twój Ojciec jest w jakiś sposób
      krzywdzące dla Waszej (byłej) rodziny. Unieważnienie ślubu
      kościelnego to poważna sprawa - daje się go w przypadkach
      zatajonej choroby psychicznej, niezdolności do współżycia
      seksualnego, drastycznych zaniedbań, zaginięcia. Tak jak
      napisałaś Ojciec jakoś to sobie załatwił... Takie
      postępowanie nie jest fair przede wszystkim dlatego, że
      rani jego bliskich z poprzedniego związku. Być może są
      osoby, które nie przywiązują wagi do takich spraw, ale jak
      widać Ty i Twoja rodzina do takich ludzi nie należycie.
      Nie miej wyrzutów sumienia z powodu tego, że nie chcesz
      iść na ślub Ojca. Pamiętaj: najważniejsza jest spokojna
      rozmowa, by zrozumieć jego motywacje - a na taką podczas
      ceremonii nie będzie szans. Twoja nieobecność nie zawali
      świata - tak samo, jak świata nie zawali fakt, że Ojciec
      stanie po raz drugi przed "kombinowanym" ołtarzem.

      Daj sobie czas by to wszystko zrzumieć, do niczego się nie
      zmuszaj. W tej sytuacji KOMPROMIS - to wasze spotkanie PO
      ślubie i szczera rozmowa. To jakie targają Tobą (i Twoimi
      bliskimi) uczucia - wiecie TYLKO wy. Dlatego nie daj sobie
      wmówić, że coś musisz. Niczego NIE MUSISZ. Nie działaj pod
      wpływem impulsu, postaraj pogodzić się z sytuacją. Jeżeli
      nie jesteś na to gotowa: nie idź. Bezsensowne "poświęcenie
      się" nie przyniesie ulgi tylko większą złość.

      Pozdrawiam Cię i głowa do góry!
      Atlantis :)))
      • alfika Re: Nie czuj się winna! 29.04.03, 09:29
        "Unieważnienie ślubu
        kościelnego to poważna sprawa - daje się go w przypadkach
        zatajonej choroby psychicznej, niezdolności do współżycia
        seksualnego, drastycznych zaniedbań, zaginięcia. Tak jak
        napisałaś Ojciec jakoś to sobie załatwił... "

        Atlantis, ślub kościelny unieważnia się z jeszcze wielu innych powodów.

        Kościół wyraża w ten sposób, wbrew temu co piszesz, szacunek do instytucji
        małżeństwa: ponieważ jest jedno na całe życie, nie może być zawierane pod
        wpływem impulsów czy pomysłów na wygodniejsze życie czy własnych wyobrażeń.

        Ma być miłość, oddanie i jesli ludzie nie potrafią uszanować wartości, jakie
        powinni wnieść decydujac się na partnera na zawsze, to trudno, żeby Kościół
        takie małżeństwa chronił.

        A żeby nie dochodziło do nadużyć, bo komuś nagle spodobała sie sąsiadka itp.,
        to sprawy o unieważnienie małżęństwa kościelnego trwają parę lat, wiążą się z
        rozpatrywaniem sprawy, przesłuchiwaniem świadków i bardzo skomplikowaną
        procedurą.
        • Gość: zuza Re: Therry... IP: 195.205.42.* 29.04.03, 10:00
          Każda miłość jest pierwsza, Therry, i to niezależnie od wieku, naprawdę, uwierz
          mi.To co piszesz, bardzo dużo mówi o Tobie.
          Bardzo mi Ciebie żal...
          • Gość: Terry Re: Therry... IP: 167.178.112.* 29.04.03, 10:32
            Nie therry. Nie rozumiem twojego żalu. Jeden lubi białe drugi niebieskie. Ot co.
            Coś złego jest w tym co piszę ? Popieram złodziejstwo, deprawację czy inne złe
            rzeczy ? Tego może żałujesz ?
    • otryt Kryzys lojalności 29.04.03, 14:39
      Moim zdaniem tylko jedna sytuacja usprawiedliwiałaby odmowę pójścia na ślub
      ojca. Zadaj sobie pytanie, jakie motywy kierują ojcem? Czy lubi Ciebie i
      dlatego chce, abyś przyszła na ważną dla niego uroczystość a może raczej chce w
      ten sposób dopiec Twojej matce? Nic nie piszesz, że coś takiego ma miejsce. Nie
      baw się w sędziego, w jaki sposób załatwiono unieważnienie małżeństwa. To
      sprawa sumienia ojca i jego nowej żony. Jeśli rzeczywiście załatwiono
      unieważnienie w sposób pokrętny, małżeństwo Twoich rodziców względem Boga jest
      nadal ważne.
      Widzę, że przeżywasz kryzys lojalności względem jednego lub obojga rodziców.
      Nie powinnaś tego odczuwać, nie zrobiłaś żadnemu z rodziców nic złego i
      jakkolwiek postanowisz w sprawie ślubu nie powinnaś sobie tego wyrzucać. Kryzys
      lojalności wywołują zazwyczaj u swoich dzieci skłóceni ze sobą rodzice, którzy
      w swojej walce wykorzystują dzieci jako kartę przetargową. Jest to dla dzieci
      bardzo niszczące. Jeśli dotyczy to Ciebie postaraj się od tego uwolnić.
      Przeżywałem jako dziecko i młody człowiek podobne sytuacje i miałem identyczne
      jak Ty dylematy.

      Kapłan, który udzielał nam ślubu nie jest już księdzem. Wolał związać się z
      kobietą. Ale czyżby z tego powodu moje małżeństwo było gorsze?

      Pozdrawiam
      otryt
      • Gość: wdowa Re: Nietolerancja IP: *.ny5030.east.verizon.net 30.04.03, 02:20
        therry -terry, nie popierasz zlodziejstwa, ale jestes nietolerancyjny, mozesz
        lubic niebieskie, gdy kto inny lubi biale, ale nie masz prawa potepiac tych co
        lubia biale. Ty reprezentujesz nie roznice pogladow tylko nietolerancje, strach
        pomyslec w ktora strone pojdziesz jak dorosniesz
        • Gość: mika Re: Nietolerancja IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 12:28
          Gość portalu: Terry napisał(a):

          > Każdy wiek ma swoje prawa. Ja tego nie wymyśliłem.
          > Tak jest od wieków. I nie chodzi o smutną starość.
          > Bardzo potzrebni są starsi ludzie. Ich uśmiech,
          miłość.
          >
          A powiedz mi Terry kto decyduje o tym ktory wiek ma
          jakie prawa?
          Co mozna od do a czego juz nie?

          • Gość: Terry Re: Nietolerancja IP: 167.178.112.* 30.04.03, 17:08
            Bredzisz. Przeczytaj najpierw dokładnie co piszę.
        • Gość: Terry Re: Nietolerancja IP: 167.178.112.* 30.04.03, 17:07
          Bzdury pleciesz albo nie umiesz czytać.
          Nie potępiam tylko dyskutując wyrażam opinię. Swoją w dodatku.
          Coś ci się pokiełbasiło. I przestań truć o dorastaniu bo w końcu ci
          napiszę, że jesteś nie wyżyta i się pewnie obrazisz.
          • aiszka4 Re: TERRY 30.04.03, 17:27
            Trochę sie pogubiłam. Więc zapytam od początku: Ty nigdy nie związał(a)byś się
            nigdy powtórnie, w imię swoich zasad, czy uważasz, że inni nie powinni wiązać
            się powtórnie?
            • Gość: Terry aiszka, aisza ? oh aisha, aisha, o ye IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.03, 00:39
              Rzeczywiscie mocno się pogubiłaś.
              Pisze ktoś o czymś. Jedni uważają tak, drudzy inaczej, i tyle.
              Ani nie robię nikomu przepisów na życiową babkę (ciasto, nie kobieta)
              ani nie zamierzam deklarować hipotetycznych działań.
              Jak najkrócej: każdy wiek ma swoje prawa; młodzi ludzie zakochują się,
              zakładają rodzinę, powstaje więź serdeczna i w którymś momencie ktoś odchodzi
              na zawsze. Mam olbrzymi szacunek do tych, którzy z godnością idą dalej,
              pamiętając o osobie, która odeszła. Jest coś w tym złego ? No mam taki pogląd i
              co teraz ?
              • eboniet Terry 02.05.03, 11:09
                Do Terry,

                Wyrazasz swoje opinie w sposob bardzo stanowczy i schematyczny - nie dziw sie,
                ze wywoluja one skojarzenie z brakiem tolerancji. Prawda jest, ze kazdy z nas
                ma prawo do wyrazania wlasnej opinii - jak najbardziej. Ale prawda jest
                rowniez, ze opinie te powinny byc wyrazane w taki sposob, by nie ranic czy tez
                nie sadzic innych. Jezeli jeszcze raz przesledzisz obiektywnie swoje wypowiedzi
                moze dojdzie do Ciebie, ze osadzasz innych. I to chyba zabolalo innych.

                Miara tolerancji nie jest calkowita zgoda na to, czego nie jestes w stanie
                zaakceptowac, ale to w jaki sposob traktujesz ludzi o innych pogladach czy tez
                wartosciach nie mieszczacych sie w twoim systemie. Wyrazanie publiczne
                negatywnych sadow o tym, co inni ludzie robia/mysla/czuja etc. nie jest
                tolerancyjne.

                A wierz mi, godnosc mozna zachowac na wiele roznych sposobow, rowniez takich,
                ktorych Ty nie zaakceptujesz. Ale musisz tolerowac, czy tego chcesz czy nie.

                Pozdrawiam

                Ebo
                • Gość: Terry Re: Terry IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 17:50
                  eboniet napisała:

                  > Do Terry,
                  > Wyrazasz swoje opinie w sposob bardzo stanowczy i schematyczny - nie dziw
                  > sie, ze wywoluja one skojarzenie z brakiem tolerancji.

                  Bardzo stanowcze nie ma nic wspólnego z brakiem lub tolerancyjnością.
                  Ot, po prostu podczas burzy gradowej mówi: "zdaje sie, że pada" a drugi
                  "jaka straszna burza", i tyle. Schematyczne kojarzy mi się z ciasne
                  ale napewno nie z tolerancyjne lub nie.

                  > Prawda jest, ze kazdy z nas
                  > ma prawo do wyrazania wlasnej opinii - jak najbardziej. Ale prawda jest
                  > rowniez, ze opinie te powinny byc wyrazane w taki sposob, by nie ranic czy
                  > tez nie sadzic innych. Jezeli jeszcze raz przesledzisz obiektywnie swoje
                  > wypowiedzi moze dojdzie do Ciebie, ze osadzasz innych. I to chyba zabolalo
                  > innych.

                  Naprawdę nie osądzałem kogokolwiek. Pisałem tylko, że mając do wyboru
                  czerwone i niebieskie wolę (ja) niebieskie. Inny może wybrać jeszcze zielone,
                  jego sprawa. Uzasadniałem swoje poglądy na tyle na ile można bez
                  dyskryminowania. Tak własnie myslę na ten temat. A tu z boku poleciały
                  zamiast dyskusji na temat oceny mojej osoby. Może jestem Chińczykiem ale co
                  to ma o tematu ?
                  Jak widzisz nie mogę zgodzić sie z twoim wywodem w zgodzie z logiką.


                  > Miara tolerancji nie jest calkowita zgoda na to, czego nie jestes w stanie
                  > zaakceptowac, ale to w jaki sposob traktujesz ludzi o innych pogladach czy
                  > tez wartosciach nie mieszczacych sie w twoim systemie. Wyrazanie publiczne
                  > negatywnych sadow o tym, co inni ludzie robia/mysla/czuja etc. nie jest
                  > tolerancyjne.

                  To co piszesz to nietolerancyjność w dyskusji bo zabraniasz mi wypowiadania
                  innego poglądu od tzw ogółu.
                  >
                  > A wierz mi, godnosc mozna zachowac na wiele roznych sposobow, rowniez takich,
                  > ktorych Ty nie zaakceptujesz. Ale musisz tolerowac, czy tego chcesz czy nie.
                  >

                  Oglądam sytuacje, których nie akceptuję i mentalnie nie toleruję.
                  Gdzie mogę baję temu wyraz. Ci co tak postepują nie konsultują się ze mną czy
                  można więc i ja nie konsultuje z nimi swojego spojrzenia.
                  Wypisywanie pod moim adresem "żal mi ciebie, musisz być nieszczęśliwy"
                  jest bełkotliwe. Dlaczego muszę być nieszczęśliwy ? Dlatego, że nie jestem
                  fanem różnych subkultur ?
                  > Pozdrawiam
                  > Również pozdrawiam
                  > Ebo
              • aiszka4 Re: aiszka, aisza ? oh aisha, aisha, o ye 02.05.03, 11:22
                Gość portalu: Terry napisał(a):

                > Rzeczywiscie mocno się pogubiłaś.
                > Pisze ktoś o czymś. Jedni uważają tak, drudzy inaczej, i tyle.
                > Ani nie robię nikomu przepisów na życiową babkę (ciasto, nie kobieta)
                > ani nie zamierzam deklarować hipotetycznych działań.
                > Jak najkrócej: każdy wiek ma swoje prawa; młodzi ludzie zakochują się,
                > zakładają rodzinę, powstaje więź serdeczna i w którymś momencie ktoś odchodzi
                > na zawsze. Mam olbrzymi szacunek do tych, którzy z godnością idą dalej,
                > pamiętając o osobie, która odeszła. Jest coś w tym złego ? No mam taki pogląd
                i co teraz ?

                Ale czy uznajesz prawo do swobodnego wyboru tych osób, które, zachowując w
                pamięci poprzedniego małżonka, decydują się na kolejny związek; czy też
                uważasz, że są godni pogardy i potępienia?
                • Gość: Terry Co znowu ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 01:11
                  aiszka4 napisała:

                  > Gość portalu: Terry napisał(a):
                  >
                  > > Rzeczywiscie mocno się pogubiłaś.
                  > > Pisze ktoś o czymś. Jedni uważają tak, drudzy inaczej, i tyle.
                  > > Ani nie robię nikomu przepisów na życiową babkę (ciasto, nie kobieta)
                  > > ani nie zamierzam deklarować hipotetycznych działań.
                  > > Jak najkrócej: każdy wiek ma swoje prawa; młodzi ludzie zakochują się,
                  > > zakładają rodzinę, powstaje więź serdeczna i w którymś momencie ktoś odcho
                  > dzi
                  > > na zawsze. Mam olbrzymi szacunek do tych, którzy z godnością idą dalej,
                  > > pamiętając o osobie, która odeszła. Jest coś w tym złego ? No mam taki pog
                  > ląd
                  > i co teraz ?
                  >
                  > Ale czy uznajesz prawo do swobodnego wyboru tych osób, które, zachowując w
                  > pamięci poprzedniego małżonka, decydują się na kolejny związek; czy też
                  > uważasz, że są godni pogardy i potępienia?

                  Przepraszam a gdzie ja piszę o pogardzie i potępieniu ?
                  Pisze jedynie, że nie potrafię pogodzić strasznej rozpaczy z kolejnym
                  wybuchem wielkiej miłości. Ja odbieram to jako fałsz, obłudę.
                  Ale to jest tylko mój odbiór i nic więcej. Dla mnie jest to smutne,
                  że w ostatnich czasach nasiliło się to zjawisko z uwagi na poprawę
                  stanu zdrowotnego społeczeństwa, wzorce pompowane poprzez tv i inne.
                  Pewnie, że kolejny związek małżeński ma w tym przypadku zezwolenie prawne.
                  To jasne. Mi chodzi o to, że ktoś się zakochuje, żyje razem wiele lat
                  i pierwsze co musi zrobić po śmierci współmałżonka to znaleźć sobie
                  pocieszenie. Normy moralne, normy współżycia społecznego tak ewoluują, że
                  za chwilę jak w biznesie: co nie zabronione to dozwolone a nie zabrania
                  sie niczego w imię tzw tolerancji. Tu juz krok do braku oparcia.
                  Od zawsze byli ludzie zaliczający kolejne związki małżeńskie czy to w wyniku
                  rozwodu czy owdowienia. Nie znaczy to, że muszę być ich entuzjastą.
                  • Gość: inka_sama Re: Co znowu ? Terremu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.05.03, 23:07
                    Gość portalu: Terry napisał(a):
                    > Pewnie, że kolejny związek małżeński ma w tym przypadku zezwolenie prawne.
                    > To jasne. Mi chodzi o to, że ktoś się zakochuje, żyje razem wiele lat
                    > i pierwsze co musi zrobić po śmierci współmałżonka to znaleźć sobie
                    > pocieszenie.

                    Po pierwsze - nie pierwsze co musi zrobic. Z reguły pierwsze co robi się po
                    smierci współmałżonka - to POGRZEB.
                    Co do pocieszenia - owszem. Tylko ile TY znasz osób które rzuciły sie
                    natychmiast w nastepne małżeństwo??? Konkretnie - ile takich osób znasz i czy
                    osobiscie!

                    > Normy moralne, normy współżycia społecznego tak ewoluują, że
                    > za chwilę jak w biznesie: co nie zabronione to dozwolone a nie zabrania
                    > sie niczego w imię tzw tolerancji.

                    Przysięga małżeńska zawiera słowa "i że cie nie opuszcze az DO śmierci". Ktos
                    kto potrafił bardzo mocno kochać raz - może pokochac ponownie. Bo po prostu WIE
                    jak to wazne. Ma w sobie ogromne pkłady miłości i chce ja dawać.
                    MIŁOŚCI! A nie rządzy!!! Bo mam wrażenie że dla ciebie Terry ponowne
                    małżeństwo - to z checi poczciwego seksu małżeńskiego. Jakby ludzie tylko po to
                    sie pobierali... Usmiechnęłąm się gdy przeczytałam twoją wypowiedź o nocy
                    poślubnej siedemdziesięciolatków... :o) Biedaku. Nawet jeśli ciebie to mierzi -
                    to ludzie w podeszłym wieku jeśli maja potrzeby seksualne i znajduja partnera -
                    to twoje poczucie estetyki nie ma tu znaczenia. I dobrze.


                    > Od zawsze byli ludzie zaliczający kolejne związki małżeńskie czy to w wyniku
                    > rozwodu czy owdowienia. Nie znaczy to, że muszę być ich entuzjastą.

                    Tak. I różne były tego powody. Paiętaj że jeszcze nie tak dawno temu to nie
                    miłość była głównym powodem zawierania małzeństw!!!

                    Niby nie potępiasz ale jednak wyczuwa sie w twoich wypowiedziach silna
                    dezaprobate! Ludzi trzeba lubic.

                    A pozatym Terry - pożyjesz, doświadczysz różnych sytuacji w życiu rodem jak z
                    kiepskiej telenoweli - i zaczniesz inaczej patrzec na związki miedzy ludźmi. :o)

                    I żeby nie było watpliwości - rozumiem, bardzo dobrze rozumiem starszych ludzi
                    zawierajacych późne małżeństwa! I potrafie myślec o nich ze wzruszeniem.

                    A sama nadal nie potrafie sobie wyobrazic że znów z kims będę.
                    Strasznie tesknie za ta wzajemna bliskością - i mam świadomość że nawet jeśli
                    kiedys jeszcze pokocham - to bedzie zupełnie inna miłosć.
                    Na razie nadal tesknie jak szalona...

                    • Gość: Terry w odpowiedzi IP: 167.178.112.* 05.05.03, 10:46
                      Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                      > Gość portalu: Terry napisał(a):
                      > > Pewnie, że kolejny związek małżeński ma w tym przypadku zezwolenie prawn
                      > e.
                      > > To jasne. Mi chodzi o to, że ktoś się zakochuje, żyje razem wiele lat
                      > > i pierwsze co musi zrobić po śmierci współmałżonka to znaleźć sobie
                      > > pocieszenie.
                      > Tylko ile TY znasz osób które rzuciły sie natychmiast w nastepne
                      > małżeństwo??? Konkretnie - ile takich osób znasz i czy
                      > osobiscie!
                      .. Co to ma do rzcezy ? Jak wymienię 5 to będzie lepiej niż 6 czy lepiej niż
                      4 ? Nie rozumiem.
                      > > Normy moralne, normy współżycia społecznego tak ewoluują, że
                      > > za chwilę jak w biznesie: co nie zabronione to dozwolone a nie zabrania
                      > > sie niczego w imię tzw tolerancji.
                      >
                      > Ma w sobie ogromne pkłady miłości i chce ja dawać.
                      .. Tak, tak, ...
                      > MIŁOŚCI! A nie rządzy!!!
                      .. przepraszam ... codzi ci o żądzę ?
                      > Bo mam wrażenie że dla ciebie Terry ponowne
                      > małżeństwo - to z checi poczciwego seksu małżeńskiego. Jakby ludzie tylko po
                      > to sie pobierali...
                      .. A po co ? Dla pieniędzy ? Z nudów ? Bądź prosze poważna.
                      > Usmiechnęłąm się gdy przeczytałam twoją wypowiedź o nocy
                      > poślubnej siedemdziesięciolatków... :o) Biedaku. Nawet jeśli ciebie to
                      > mierzi - to ludzie w podeszłym wieku jeśli maja potrzeby seksualne i znajduja
                      > partnera - to twoje poczucie estetyki nie ma tu znaczenia. I dobrze.

                      .. Oj biedaczko. Nawet jesli ludzie starzy (a nie w podeszłym wieku) mają
                      potrzeby seksualne i znajdują partnera to nie muszę z tego powodu wpadac w
                      euforię. A to co powyżej piszesz ma się logicznie nijak do tej twoje
                      wypowiedzi, że - przekręcając trochę - pobierają sie aby dawać tylko miłość
                      (w domysle pewnie platoniczną ?)
                      > Niby nie potępiasz ale jednak wyczuwa sie w twoich wypowiedziach silna
                      > dezaprobate! Ludzi trzeba lubic.
                      .. Ludzi można lubić ale nie koniecznie aprobować każde zachowanie. I nie niby
                      nie potępiam. Po prostu nie potępiam i jak słusznie zauważasz nie aprobuję
                      (tak dla siebie, nie abym wydawał pisma potępiające) takiego postępowania
                      mentalnie.

                      > I żeby nie było watpliwości - rozumiem, bardzo dobrze rozumiem starszych
                      > ludzi zawierajacych późne małżeństwa! I potrafie myślec o nich ze wzruszeniem.
                      .. Ja równiez ich rozumem tylko czasem myślę o śmieszności.
                      Ze wzruszeniem postrzegam ludzi wiernych swoim ideałom.
                    • aiszka4 Re:Inka_Sama 05.05.03, 12:04
                      Ineczko, nawet nie wiesz, jak sie cieszę, że Cię "widzę":)
                      Myślałam o Tobie cały długi weekend. Chciałabym Cię o coś zapytać, ale poza
                      forum. Jeśli się zgodzisz, daj znać na priva, adres j.w.
                      Pozdrawiam serdecznie,
                      A. :o)
    • Gość: Lidka Re: Straszny dupek z tego "ojca" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 06:09
      Zupelnie cie rozumiem XXX , Tu nie jest problemem to ze facet sie zeni, tylko
      to ze zadal sobie tyle trudu aby uniewaznic slub koscielny. Czyli zalezy mu
      aby miec slub koscielny z druga zona. To rzeczywiscie wyglada nie jak rozwod
      lecz wykreslenie z zyciorysu. Mysle, ze na twoim miejscu napisalabym kilka
      listow do wladz koscielnych z zapytaniem w nurtujacych mnie kwestiach. Na
      przyklad jaki jest status twoj i brata. Czy jestescie wedlug kosciola dziecmi
      z lewego czy prawego loza, no i co bylo przyczyna takiej a nie innej decyzji.
      Wszak chyba powinniscie byc jakos o calej sprawie powiadomieni za wczasu
      przed orzeczeniem rozwodu jako ze jestescie bezposrednio zainteresowani.
      Domyslam sie ze tatus zlapal jakas mlodsza babke, z ktora moze planuje miec
      dzieci, no i jak widac chce aby te dzieci byly prawe, a nie lewe w swietle
      prawa. Tylko ze wy wychodzicie w takim razie na lewe dzieciaki. I chyba to
      najbardziej boli, nieprawdaz? No chyba bym poszla na ten slub i zrobila mu
      wstyd w tym kosciele. Tyle ze pewnie wowczas stracilabys z nim kontakt.
      Chociaz i tak mozesz stracic. Rob jak uwazasz dziewczyno. W kazdym badz razie
      bylabym na niego wsciekla podobnie jak ty i to nie dlatego ze sie ponownie
      zeni, lecz ze was wykreslil z prawa i z zyciorysu. Pozdrawiam i glowa do gory.
      Napewno sie wszystko ulozy.Npisz do wladz koscielnych. Masz pelne prawo i
      nawet obowiazek wzgledem swoich dzieci.
      • Gość: ToeToe Ciemnogrod.. IP: *.ihug.net 02.05.03, 06:14
        Takie nadinterpretacje czynia wiecej zla, spustoszen i tragedii niz rozwody
        koscielne.. Tolerancji!!


        > aby miec slub koscielny z druga zona. To rzeczywiscie wyglada nie jak rozwod
        > lecz wykreslenie z zyciorysu. Mysle, ze na twoim miejscu napisalabym kilka
        > listow do wladz koscielnych z zapytaniem w nurtujacych mnie kwestiach. Na
        • Gość: Lidka Re: Ciemnogrod..to ty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.05.03, 18:34
          Szacunku czlowieku , bez zadnej interpretacji. To po co byl wedlug ciebie ten
          rozwod koscielny? Cywilny by nie wystarczyl? No i po co ta tajemnica ?
          • Gość: ToeToe Ciemnogrod.. IP: *.ihug.net 03.05.03, 00:51
            Nie rozumiem Twojej drugiej wypowiedzi (ponizszej).

            > Szacunku czlowieku , bez zadnej interpretacji. To po co byl wedlug ciebie ten
            > rozwod koscielny? Cywilny by nie wystarczyl? No i po co ta tajemnica ?
            • Gość: wdowa Re: Ciemnogrod Lidko to ty IP: *.ny5030.east.verizon.net 04.05.03, 19:03
              Czy starszy czlowiek majacy dorosle dzieci nie moze robic co chce? W jaki
              sposob skrzywdzil swoim ozenkiem dorosle dzieci, a podobno i wnuki. Nie
              osmieszaj sie dywagujac, ze te dorosle dzieci moze staly sie teraz nieslubne
              i "to boli najbardziej". W jakim ciemnogrodzie ty zyjesz. Nie sprawa dzieci, a
              tym bardziej twoja do czego byl mu potrzebny rozwod koscielny. To jego sprawa
              wylacznie. Zapewne trzymal w tajemnicy bo bal sie piekielnej rodzinki. A rada
              zeby isc na ten slub i zrobic mu wstyd to nie tylko ciemnogrod ale i milosc
              blizniego w wydaniu polskim. Wierze, ze matce i dzieciom jest przykro, mysle ze
              ojcu tez jest w jakis sposob przykro. Ale tak sie w zyciu uklada, jest duzo,
              duzo, duzo wiecej zlych rzeczy na swiecie, szczesliwi, ktorych spotkalo tylko
              cos takiego.
              • Gość: Terry NIE MASZ POJĘCIA O CZYM TU PISZESZ IP: 167.178.112.* 05.05.03, 10:48
                • Gość: wdowa Re: NIE MASZ POJĘCIA O CZYM TU PISZESZ IP: *.ny5030.east.verizon.net 06.05.03, 04:00
                  "nie masz pojecia o czym tu piszesz" - to nie jest argument, a dyskusja polega
                  na wymianie argumentow. Zycze Terry lub Therry umiejetnosci rzeczowej dyskusji,
                  zreszta nie tylko w tym temacie. Serdeczne pozdrowienia.
                  • Gość: Terry I nawzajem IP: 167.178.112.* 06.05.03, 11:31
                    Ja nie chcę być złośliwy ale z tą rzeczową dyskusją ...
                    Przypomnij sobie przymiotniki a rzeczowa dyskusja to rzeczowniki.
                    • alfika Re: I nawzajem 06.05.03, 11:53
                      Gość portalu: Terry napisał(a):

                      > Ja nie chcę być złośliwy ale z tą rzeczową dyskusją ...
                      > Przypomnij sobie przymiotniki a rzeczowa dyskusja to rzeczowniki.

                      Ja się nie chcę wtrącać, ale w tym momencie przyłożyłeś sobie własną pięścią :)
                      • Gość: Terry Re: I nawzajem IP: 167.178.112.* 06.05.03, 14:04
                        alfika napisała:

                        > Gość portalu: Terry napisał(a):
                        >
                        > > Ja nie chcę być złośliwy ale z tą rzeczową dyskusją ...
                        > > Przypomnij sobie przymiotniki a rzeczowa dyskusja to rzeczowniki.
                        >
                        > Ja się nie chcę wtrącać, ale w tym momencie przyłożyłeś sobie własną
                        pięścią :)
                        >
                        >
                        To co tu piszecie jest dowodem na prawdziwość badań, któe mówią, że
                        Polacy rozumieją gdzieś około 30% czytanego tekstu. Na was się to sprawdza
                        doskonale.
                        • Gość: sabna Re: I nawzajem IP: *.x-net.gliwice.pl 06.05.03, 19:42
                          Opublikowali takie badania i wszyscy uczepili się ich jak rzep psiego ogona.
                          Ale zapomnieli w tych badaniach dodać , ze za zrozumienie tekstu odpowiedzialny
                          jest nadawca. Proponuje nauczyć się jasno i precyzyjnie wypowiadać tak aby
                          odbiorcy nie miali problemów ze zrozumieniem komunikatów.
                          • Gość: Terry Re: I nawzajem IP: 167.178.112.* 06.05.03, 21:06
                            Gość portalu: sabna napisał(a):

                            > Opublikowali takie badania i wszyscy uczepili się ich jak rzep psiego ogona.
                            > Ale zapomnieli w tych badaniach dodać , ze za zrozumienie tekstu
                            > odpowiedzialny jest nadawca.
                            Coś ci się pomyliło: kowal zawinił Cygana powiesili - znasz to ?
                            > Proponuje nauczyć się jasno i precyzyjnie wypowiadać tak aby
                            > odbiorcy nie miali problemów ze zrozumieniem komunikatów.
                            Myślę, że nie pisałem żadnego komunikato a po wtóre dość jasno się wypowiadam
                            czego dowodem są inne wypowiedzi.
                            W sumie: twoje uwagi to kula w płot.
                            • Gość: sabna Re: I nawzajem IP: *.x-net.gliwice.pl 06.05.03, 21:33
                              pisałeś na forum = komunkikowałeś się. Twoje wypowiedzi = komunikaty.
                              To co dla Ciebie wydaje się jasne i zrozumiałe, dla Twoich odbiorców jest
                              nieczytelne i jak sam przyznajesz nie mają trudności z jej zrozumieniem. Tylko
                              to po stronie nadawcy (osoby która wysyła wiadomość) jest obowiązek takiego
                              sformuowania wiadomości by był dobrze zrozumiany. Więc nie ma sensu szafowanie
                              oskarżeniami że ktoś nie rozumie wiadomości, którą czyta. To tylko świadczy o
                              tym, że twórca wiadomości nie umiał tak jej sformuować by była czytelna.
                              • Gość: Terry A propos IP: 167.178.112.* 07.05.03, 10:58
                                Gość portalu: sabna napisał(a):

                                > pisałeś na forum = komunkikowałeś się. Twoje wypowiedzi = komunikaty.
                                .. Nie jest to takie proste jak wyżej. Moje wypowiedzi nie są niestety (dla
                                ciebie) komunikatami.
                                > To co dla Ciebie wydaje się jasne i zrozumiałe, dla Twoich odbiorców jest
                                > nieczytelne i jak sam przyznajesz nie mają trudności z jej zrozumieniem.
                                .. Jak mam rozumieć to twoje zdanie ? Piszesz "dla Twoich odbiorców jest
                                nieczytelne i jak sam przyznajesz nie mają trudności z jej zrozumieniem."
                                Po pierwsze piszę przecież, że nie rozumieją tekstu pisanego ogólnie. Więc
                                nawet jakbym napisał, że dla moich odbiorców jest nieczytelne to jednym tchem
                                raczej bym napisał, ŻE MAJĄ TRUDNOŚCI.

                                > Tylko to po stronie nadawcy (osoby która wysyła wiadomość) jest obowiązek
                                > takiego sformuowania wiadomości by był dobrze zrozumiany. Więc nie ma sensu
                                > szafowanie oskarżeniami że ktoś nie rozumie wiadomości, którą czyta. To
                                > tylko świadczy o tym, że twórca wiadomości nie umiał tak jej sformuować by
                                > była czytelna.
                                .. zNOWU ZACZYNASZ WYPOWIADAĆ SIĘ JAK DEUS EX CATEDRA. Ten tak myśli, ten jest
                                krzywy, ten prosty, itp. Bez żartów ...
                        • alfika Re: I nawzajem 07.05.03, 07:35
                          Gość portalu: Terry napisał(a):

                          > To co tu piszecie jest dowodem na prawdziwość badań, któe mówią, że
                          > Polacy rozumieją gdzieś około 30% czytanego tekstu. Na was się to
                          sprawdza
                          > doskonale.



                          Gdy zawodzą argumenty, wystarczy obrażać, prawda, Terry? Baaardzo godne
                          zachowanie.
                          Pozdrawiam Cię serdecznie. A zanim coś napiszesz, pomyśl ze dwadzieścia razy,
                          bo odnosi się wrażenie, że nie rozumiesz, co piszesz.
                          • Gość: Terry Re: I nawzajem IP: 167.178.112.* 07.05.03, 11:00
                            alfika napisała:

                            > Gość portalu: Terry napisał(a):
                            >
                            > > To co tu piszecie jest dowodem na prawdziwość badań, któe mówią, że
                            > > Polacy rozumieją gdzieś około 30% czytanego tekstu. Na was się to
                            > sprawdza
                            > > doskonale.
                            >
                            >
                            >
                            > Gdy zawodzą argumenty, wystarczy obrażać, prawda, Terry? Baaardzo godne
                            > zachowanie.
                            > Pozdrawiam Cię serdecznie. A zanim coś napiszesz, pomyśl ze dwadzieścia razy,
                            > bo odnosi się wrażenie, że nie rozumiesz, co piszesz.
                            >
                            .. Odnoszę wrażenie, że ty możesz posługiwać sie cenzurkami, jak ja odniosę
                            się do przeinaczeń to obrażam. Baardzo logiczne zachowanie.
                            Do myślenia to ciebie zachęcam mimo, że może być trudne.
                            • alfika Re: I nawzajem 07.05.03, 12:26
                              Gość portalu: Terry napisał(a):

                              > .. Odnoszę wrażenie, że ty możesz posługiwać sie cenzurkami, jak ja odniosę
                              > się do przeinaczeń to obrażam. Baardzo logiczne zachowanie.


                              Do czego Ty się odnosisz? Do przeinaczeń??? Gdzie się dopatrzyłeś
                              przeinaczeń??? Trąbisz o braku godności w osobistych decyzjach ludzi w
                              podeszłym wieku - nie, nie podeszłym wieku, tylko STARYCH ludzi, podkreślił
                              Terry! - a potem sie skarżysz, że jesteś niezrozumiany, że ludzie, którzy
                              podjęli z Tobą dyskusję, mają problemy z rozumieniem tekstu czytanego???
                              Wycofujesz się rakiem i tyle.


                              > Do myślenia to ciebie zachęcam mimo, że może być trudne.

                              Ależ się odgryzłeś :)))
                              Jeszcze jakieś logiczne "argumenty"? Śmiało!

                              Po prostu daj ludziom żyć wg ich własnej woli, póki nikomu krzywdy nie robią -
                              bez narażania się na krytykę ze strony świętoszków czy młokosów, którzy jeszcze
                              pstro wiedzą o starości!
                              • Gość: Terry Daj sobie luzu IP: 167.178.112.* 07.05.03, 12:47
                                Nie chce mi się z tobą gadać.
              • Gość: Lidka Re: Ciemnogrod Wdowo to ty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.05.03, 18:08
                Sluchaj "madralino" tylko prymityw taki jak ty moze pisac o innych ciemnogrod
                w sytuacji kiedy nic sama nie rozumujesz. Milosc w jakims tam polskim,
                narodowym sensie pasuje tu jak piernik do wiatraka. Nie blaznij sie wiecej.
                • alfika Re: Ciemnogrod Wdowo to ty 07.05.03, 07:44
                  Gość portalu: Lidka napisał(a):

                  > Sluchaj "madralino" tylko prymityw taki jak ty moze pisac o innych ciemnogrod
                  > w sytuacji kiedy nic sama nie rozumujesz. Milosc w jakims tam polskim,
                  > narodowym sensie pasuje tu jak piernik do wiatraka. Nie blaznij sie wiecej.


                  A znasz jakieś inne określenia ciemnogrodu poza nazywaniem w ten sposób ludzi
                  próbujących krytykować w czambuł decyzje innych, które krytykujących ani w ząb
                  nie dotyczą, a potępianie pochodzi tylko z własnych ograniczonych wyobrażeń?
                  Ja, szczerze mówiąc, nie.
                  Wyzwiska nie są oznaką umiejętności podejmowania dyskusji, proponuję brać to
                  pod uwagę.
    • chujciwpyszczycho toe toe 06.05.03, 21:42
    • chujciwpyszczycho toe,sabna 06.05.03, 21:43
      • Gość: ToeToe Re: toe,sabna IP: *.ihug.net 06.05.03, 23:26
        Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze mozna Cie dosyc latwo namierzyc, a to
        co robisz podpada pod kodeks karny. Rodzina bedzie z Ciebie z pewnoscia bardzo
        dumna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka