Dodaj do ulubionych

moja fobia - śmierć :((

04.03.07, 21:15
Mam nadzieję że dobrze wybralam forum.
Chcialabym was spytac jak radzic sobie z fobią, a wlasciwie z
calym "zestawem" fobii, wszystkie sprowadzające się generalnie do jednego:
smierci.
Mianowicie, panicznie boję sie latania samolotem. O dziwo wczesniej, z powodu
mojej pracy, latalam srednio dwa razy w miesiacu, po cym nagle cos mi odbilo
i juz nie moglam latac, stwierdzilam ze nastepny lot to na pewno bedzie ten
ktory mnie zabije. Zadne przytaczanie statystyk na mnie nie dziala, mam to
gdzies ze w samochodzie ginie 100 razy wiecej ludzi niz w samolocie, bo ja
czuję sie "poza" statystyką: wiem ze ten feralny lot czeka wlasnie NA MNIE.
Do tego histerycznie boję się zachorowac na raka, zameczam mojego lekarza
zmuszaniem go do wypisywania mi roznych skierowan, bo srednio raz w miesiacu
jestem pewna ze gdzies mam "raka", kazdy podejrzany pryszcz lub bol ktorego
nie potrafie wytlumaczyc to RAK (zreszta wiele moich bliskich zmarlo na raka,
wiec tojest czesciowo uzasadnione).
Moja fobia niestety zamecza rowniez moich bliskich: moj mąż pracuje o godzine
drogi samochodem od naszego miejsca zamieszkania, i co rano wali mi serce
przez rowno godzine, bo caly czas mysle ze on wlasnie ma wypadek. Jak
dojezdza to koniecznie musi sie "zameldowac" wysylajac mi maila lub sms-a, ze
dojechal, inaczej wpadam w autentyczną histerię.
Moglaym tak wymieniac dalej...
Z tą fobią "na samolot" (kiedy jeszcze nie skojarzylam tego z fobią "smierc")
bylam u psychologa, na ktorego wydalam mnostwo pieniedzy i mi nie pomogl
(zreszta nawet nie skojarzyl tego z obawą o zycie, sama na to wpadlam).

:(
Obserwuj wątek
    • kryskaedka Re: moja fobia - śmierć :(( 04.03.07, 21:27
      ja znam 2 takie osoby jak ty a wiec nie jest to bardzo zadkie. z samolotem mam
      to samo, z samochodem czsami. walcze prowokujac takie sytuacje.po 100 locie to
      juz chyba ma sie wprawe i wychodzi bez paniki. ale leczeniem fobii to zajmuja
      sie specjalisci niestety.
      • a_donis Re: moja fobia - śmierć :(( 04.03.07, 21:32
        Zawsze sprowadzalo sie wszystko do pieniedzy, kazda walka, ideologie jedynie
        sluszne. Zawsze istniala walka ku..twa z dragami i inne. Dlaczego ksieza na
        przyklad uwazaja psychiatrow za szarlatanow?
        • kryskaedka Re: moja fobia - śmierć :(( 04.03.07, 21:56
          no jak to dlaczego...przeciez chora dusze moze uleczyc tylko wiara w Boga
          • a_donis Re: moja fobia - śmierć :(( 04.03.07, 22:03
            kryskaedka napisała:

            > no jak to dlaczego...przeciez chora dusze moze uleczyc tylko wiara w Boga

            Niektorzy wierza w Chrystusa, inni w Cosa Nostre, inni w Swietego Mikolaja,
            jeszcze inni w Jamesa Bonda. Kazdy z nich mial swoich ludzi;)
    • solaris_38 boi sie śmierci kto nei zaznał jeszcze życia 04.03.07, 23:17
      ten kto żyje naparwdę i każdej sekundzie jest przepełniony życiem

      ten kto nie żyje lecz wciąż czeka na prawdziwe życie boi sie ze je straci
      ZANIM jeszcze pozna czym ono jest

      w ten sposób zmarnujesz całe szycie na zabezpieczanie go
      i wiece o życiu będzie wiedział byle pijak który zje brudnymi rękami i
      zaryzykuje seks z przygodną prostytutką

      smak życia leży bowiem w zanurzeniu sie w nim
      niekoniecznie głupio jak pijak lecz
      całkowicie i świadomie i z szacunkiem i dreszczem ryzyka


      była taka przypowieść o talentach

      Pan dał każdemu pewną ilośc talntów i pojechał gdzieś
      każdy z obadarowanych sług ryzykował i pomnażał
      a jeden chciał TYLKO ZACHOWAĆ i nie stracić (dla pana oczywiście)
      i Pan go za to nie nagrodził. Przeciwnie.
      I to jest życiowe
      Bez ryzyka nie ma życia
      Jest wegetacja

      • isabelchen Re: boi sie śmierci kto nei zaznał jeszcze życia 04.03.07, 23:26
        o, to słowa w sam raz dla mnie!!!!!
        dzięki!!!!!!
        • solaris_38 :) 05.03.07, 00:57
          widzę ze moje błędy cię nie zrażają
          przepraszam za nie
        • bialadama1979 Re: boi sie śmierci kto nei zaznał jeszcze życia 05.03.07, 08:22
          A dla mnie nie za bardzo.
          Oczywiscie zalezy co kto rozumie przez "zycie". Dla jednych zycie to skoki na
          spadochronie i podroze w amazonskie busze, a dla innych zycie to odnalezienie
          milosci, spelnienie sie w pracy...
          Ja jestem z tej drugiej kategorii. Nigdy nie lubilam ryzyka, a kiedy juz mialam
          okazje podniesc poziom adrenaliny (np. w wesolym miasteczku na gorskiej
          kolejce) to wcale mnie to nie bawilo, raczej nie moglam sie doczekac az juz sie
          skonczy. Nie tylko sie balam, ale wcale mnie to nie podniecalo, nie uwazalam ze
          to jest fajna zabawa. Dla mnie fajniejsza zabawa jest na dyskotece.
          Tak wiec ja "zycia" zaznalam, bo poznalam milosc mojego zycia i jestem
          generalnie bardzo szczesliwa i spelniona osoba.
          Tylko ta czarna chmura wisi nade mna... :(
          • vanessa_io Re: boi sie śmierci kto nei zaznał jeszcze życia 05.03.07, 14:33
            Jeśli Cię to pocieszy, to ja mam podobnie...
            Kiedyś prowadziłam szalone życie i nie obawiałam się niczego. Może nie skakałam
            ze spadochronem, ale robiłam wiele ryzykownych rzeczy np. dla zdrowia. Podróże
            samolotem uwielbiałam.

            Potem zaczęło się coś dziwnego ze mną dziać- nagłe ataki paniki, że zaraz umrę.
            Okazało się, że mam nerwice lękową. Nie chciałm tego leczyć farmokologicznie.
            Zaczęłam chodzić na psychoterapię, dużo czytać. Psychoterapię przerwałam, bo
            lekarz chyba nie do końca mnie rozumiał, W sumiejst lepiej, bo nie mam już lęków.

            Ale... został ogromny lęk przed śmiercią. Panicznie boję się latać. Mogę tylko
            po dużym drinku. Niestety pić też się boję- że umrę na kacu na drugi dzień.
            Jestem pod opieką kardiologa, bo mam małą arytmię ( na tle nerwowym), ale męczę
            wkółko lekarza o to czy mogę normalnie żyć. Generalnie jestem zdrowa, ale boję
            się, że umrę na serce.
            Boję się stać w korku na moście...Bo się może zawalić. Boję się jazdy
            zatłoczonym autobusem-że pęknie koło i wypadniemy z trasy, boję się, że zarwie
            się sufit w garażu w centrum handlowym...
            To straszne, bo mam naprawdę szczęśliwe życie. Wspaniałego męża, cudownego
            synka, fajną pracę. Mam marzenia... ale nie wiem czy one kiedykolwiek się
            spełnią, bo tle przeszkód.

            To tyle w wielkim skrócie.
            • bialadama1979 ooo! 05.03.07, 18:37
              Jak fajnie wiedziec ze nie jestem sama. Jak to mowią "w kupie raźniej" :)
              Jaoczyiscie tez mam to z zapadnięciem sie podziemnego garazu, do tego strasznie
              boje sie mostow ale nie że się zarwie tylko ze jak bedzie wypadek, to spadnę :(
              Jak jadę autostradą (w szzcegolnosci jak ktos inny kieruje, nie ja) to caly
              czas jestem przekonana ze za moment bedzie wypadek, i potrafię siedzieć tak
              przez pare godzin podróży cala napieta, doslownie napiete wszystkie miesnie (bo
              to mi daje poczucie ze w razie wypadku moje cialo zareaguje inaczej niz
              bezwladny worek). Koszmar :((

              Pewnie jak tu nas inni czytają to sie szyderczo smieją pod nosem, a dla mnie to
              jest autentyczny problem, wali mi wtedy serce, pocę się i jednoczesnie mi
              zimno... typowa histeria.
              • pachelka Re: ooo! 11.03.07, 11:44
                Jestes chora na nerwice lękową,jak slusznie zauwazyla przedmowczyni. To sie
                leczy,ale niestety trudno trafic do dobergo specjalisty. Nie warto wydawac
                pieniedzy na pierwszego z brzegu psychologa, czy kierowac sie do pierwszego z
                brzegu psychiatry. Dowiedz sie ze sprawdzonych zrodel w swoim miescie kto jest
                naprawde godny zaufania i sprobuj najpierw delikatnej terapii bez lekow. Sama
                nie ejstem zwolennikiem leczenia psychiatrycznego jako leczenia wylacznego,ale
                psychoterapia wspomagana niewielka iloscia lekow, niejednemu juz pomogla w
                podobnej sytuacji.Pozdrawiam
                • pani.psycholog.z.pociagu Re: ooo! 19.03.07, 09:30
                  Ojej, jak dobrze, ze ja zadnych fobii nie mam, prawie niczego nigdy sie nie balam.
                  Fobie przed smiercia da sie bez lekow wyleczyc, terapeutycznie.
                  • m.malone Re: ooo! 20.03.07, 17:04
                    pani.psycholog.z.pociagu napisała:


                    > Fobie przed smiercia da sie bez lekow wyleczyc, terapeutycznie.

                    Fobię przed śmiercią najskuteczniej leczy śmierć:)
    • piesbaskervill Re: moja fobia - śmierć :(( 05.03.07, 14:57
      to jest ciężko chore,współczuję mężowi
      • bialadama1979 Re: moja fobia - śmierć :(( 05.03.07, 18:33
        To jest twoja rada?
        Super, dzieki.
        Nastepnym razem jak nie masz nic do powiedzenia to sie nie wypowiadaj.

        PS. Stwierdzeniem ze to jest chore niczego nowego nie odkryles, przeciez chyba
        umiesz czytac i interpretowac ludzką mowe (tudziez tekst pisany), i zauwazyles
        ze ja sama wiem ze to nie jest "zdrowe".
        • piesbaskervill Re: moja fobia - śmierć :(( 05.03.07, 18:53
          zapewne mąż cię wkrotce porzuci i choroba minie
          • bialadama1979 Re: moja fobia - śmierć :(( 05.03.07, 19:04
            No nie wiem czy minie jak mnie porzuci.
            Chyba znow nie trafiles.
            :)
            • wierna23 Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 12:23
              ja tez mam takie fobie,maz jezdzi tirami non stop mam lek ze cos mu sie
              stanie,gdy synek idzie spac sprawdzam czy oddycha w nocy,modle sie codziennie o
              to zeby Bog oddalil od nas choroby,rozumiem cie bo wiem jak ciezko jest tak zyc
              moze osoby takie jak my powinny sie poddac regresowi hipnotycznemu,czytalam ze
              wielu ludziom to pomoglo i przestali bac sie smierci
              • kryskaedka Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 12:44
                to ze modlisz sie do Boga aby oddalil choroby to nie jest nic nienormalnego,..
                ludzie ..ponad polowa swiata modli sie do swoich bogow o takie rzeczy:))) mozna
                sie modlic albo generowac pozytywne mysloksztalty, dla mnie to to samo:
                pozdrawiam
            • piesbaskervill Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 13:10
              jeżeli jesteś pewna,że nie porzuci,to jest on tak samo chory jak ty. Normalny
              porzucilby cię bez wahania,więc masz wybór,wyzdrowieć i zostać bez męża,czy
              taplać się w chorobie we dwoje. Może zacznijcie razem pić,to podobno pozbawia
              lęku a świat staje się piękny i różowy,z wyjątkiem białych myszek.
              • kryskaedka Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 13:16
                ty piesku ..a ty znowu kąsasz? lepiej zrob sobie oklad z mlodych piersi to ci
                przejdzie;)))
                • bialadama1979 Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 13:54
                  kryskaedka napisała:

                  > ty piesku ..a ty znowu kąsasz? lepiej zrob sobie oklad z mlodych piersi to ci
                  > przejdzie;)))


                  Aha, ok, juz zalapalam, to tutejszy troll. Kazde forum ma swojego trolla :))
              • bialadama1979 Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 13:54
                piesbaskervill napisał:

                > jeżeli jesteś pewna,że nie porzuci,


                Ty umiesz czytac czy gadasz bezmyslnie sam ze sobą??
                • piesbaskervill Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 14:16
                  czyżby już choroba minęła ?
        • wrobla5 przez chwile myslalam ze to ja rozpoczelam ta rozm 08.03.07, 19:45
          Witaj!
          czytajac twoja wypowiedz, myslalam, ze to ja napisalam. nasze fobie i cala
          sytuacja sa bardzo podobne. Jezeli chodzi o samolot- kilka razy leciala i bylo
          ok, ale za kazdym nastepnym razem to az mi sie slabo robilo i czekalam az w
          koncu samolot runie na ziemie. w ogole mialam takie odczucia jakbym siedziala na
          malym krzeselku zawieszonym w chmurach i zaraz zlece na leb. na szyje.
          Moj maz rownize dojezdza do pracy ponad 50 km i dopoki nie napisze smsa lub nier
          da za godzine sygnalu na komorke to nie moge o niczym innym myslec.
          Pozosteje pytanie jak sobie z tym radzic??? jeszce nie wiem, poczytam innych
          wypowiedzi. Chce Ci tylko powiedziec, ze doskonale Cie rozumiem. Wiem, ze ten
          strach jest okropny.
    • a-n-d-rz-e-j Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 21:42
      Pogódź się z tym że kiedyś umrzesz, tylko to jest w życiu na 100% pewne. Pogodzenie się z tym co jest tak pewne, da Ci ulgę.
      Zamiast czarnych myśli spróbuj wyobrazić sobie radośc którą możesz przeżywać ciesząć się zdrowiem. Pomyśl przed lotem samolotem jak wspaniale będzie, gdy szybko załatwisz sprawy i równie szybko wrócisz do domu, gdzie czeka na ciebie ukochana rodzina. Myśl pozytywnie, podświadomość odwdzięczy Ci się z nawiazką. To o czym myślimy, co sobie wyobrazamy prowokuje w rzeczywistości to co się może wydarzyć. Uwierz że jesteś bezpieczna, a tak stanie się naprawdę.
      Powodzenia. <A>
      • bszalacha Re: moja fobia - śmierć :(( 07.03.07, 23:10
        To,oczym piszesz wymaga psychoterapii wg.mnie.Wygląda na dolegliwośc związaną z
        nadmierną kontrolą i lęk przed utrata tejże.Latanie samolotem jest zaledwie
        symboliką,nie konkretnym powodem.Acha:z tym trzeba iśc do psychoterapeuty/nie
        mylić z psychiatrą/.Czy Ty się przypadkiem nie zakochałaś?
    • memento2 Re: moja fobia - śmierć :(( 08.03.07, 06:21
      Śmierć jest wyzwoleniem z ograniczeń ciała, czasu i przestrzeni. Nie trzeba się
      bać;-)
    • koala_tralalala Re: moja fobia - śmierć :(( 11.03.07, 01:19
      Chyba masz newice i bez leczenia takie stany beda sie tylko poglebiac. W koncu
      zatrujesz zycie sobie i innym, zaczna ci traktowac jak dziwaka, etc. A tak w
      miare szybko wyjdziesz na prosta. Rozejrzyj sie za dobrym psychoteapeuta. Nie
      zwlekaj. Powodzenia.
    • c_y_n_i_k Re: moja fobia - śmierć :(( 19.03.07, 12:20
      Mam pewną koncepcję dotyczacą tego co cię spotkało. Nie jest ona jednak
      klasycznym podejściem do problemu i nie chciałbym poruszać tego tematu tu na
      forum.
      Jeśli jesteś zainteresowana, to zapraszam na priv.
    • nika140 Re: moja fobia - śmierć :(( 19.03.07, 13:09
      witam serdecznie Baładamo
      Myslę, że fobia, ktora masz jest do wyleczenia i wierze w to, że dasz radę ja
      pokonać. Bardzo chciałabym z toba porozmawiać tym bardziej, że próbuję
      przygotować program na temat fobii. Jesli jest możliwośc, to proszę o kontakt.
      Pozdrawiam
      • bialadama1979 Re: moja fobia - śmierć :(( 19.03.07, 20:57
        No jestem jestem :)
        Caly czas mam ten watek w ulubionych, wiec pisz do mnie smialo.
        O mojej fobii to pewnie mozna cala ksiazke napisac, tym bardziej ze im bardziej
        o niej mysle, tym bardziej czuję ze zblizam się do szalenstwa. :((
    • tchekyk Re: moja fobia - śmierć :(( 20.03.07, 00:11
      Ha!
      Ja zylem sobie jakos blogo dopoki nie dopadla mnie fobia smierci. Z samolotami
      co prawda nigdy nie bylo lekko potem gorzej a teraz dziwnie - jak juz sie
      oderwie od ziemskiego padolu i frune zaczyna sie relaksacja jestem w niebie:)

      A wogole odkad drecza mnie wizje konca, zaczela sie nowa jakosc zycia -zyje
      pelniej, wszystko nabralo nowych znaczen i wymiarow, rzeczy, ktore kiedys
      lekcewazylem rosna a te pozornie istotne kiedys - pomijam. Oczywiscie nie stalo
      to sie samo, byl to efekt przemyslen i jakiejs kontemplacji.

      W kazdym razie udalo mi sie przestac bac i jestem bardzo zadowolony, ze
      nawiedzily mnie te mroczne fobie:)

      Chyba o to chodzi, zeby czarnego kota co uparcie zachodzi nasza droge odwrocic
      ogonem -niech zap... tylem taki owaki!

      Przeciez rzekl Epikur:
      "Poki jestesmy, nie ma smierci, gdy jest smierc, nie ma nas"!!!!!!!!!!!
      pozdrawiam
    • scorpio1106 Re: moja fobia - śmierć :(( 28.03.07, 22:18
      hej.. nie moge uwierzyć że ktos ma taki sam problem jak ja- wlasciwie mogłabym
      juz nic nie pisac tylko podpisac sie pod Twoim postem- ten sam lęk przy locie
      samolotem, strach na moscie i w supermarkecie, paralizujacy strach i łzy przy
      szybkiej (100 km/h) jezdzie samochodem i wyprzedzaniu zwlaszcza tirów- mysl ze
      na pewno w tym momencie zje4dzie na nasz samochód albo pęknie mu opona, jak
      migawki wyswietlaja sie w wyobraxni obrazki naszej niedoszłej "kraksy", rozbite
      samochody, krew. To samo mam kiedy maz sam jedzie samochodem- nerwy przez cala
      jego droge i wyczekiwanie na sms ze dojechal i wszystko jest ok.. Rak i nne
      nieuleczlne choroby- podobnie kazdy nie wytłumaczalny symptom- to na pewno jest
      to i juz nie ma dla mnie ratunku tu pojawia sie wizja kto sie zajmie moim
      dzieckiem.. szczerze mówiac mozna od tego oszalec.. do tego dochodzi ścisk
      żoładka i bóle serca coraz częsciej- ciezko z tym zyc ale teraz jakoś raźniej
      bo widzę ze nie jestem sama:) pozdrawiam scorpio
      • ikarusa Re: moja fobia - śmierć :(( 05.04.07, 11:08
        No cóż, ja też miałam wrażenie że to ja sama napisałam tego posta tylko o tym
        zapomniałam:) Dobrze, że jest nas więcej. Ja mam fobię na samolot i na jazdę
        powyżej 100km. Zawsze myślę, że zaraz umrę. Do lotniska nawet nie mogę się
        zbliżać bo robi mi się słabo, a kiedyś normalnie latała. Nie chodzi tu wbrew
        pozorom lęk przed śmiercią, bo jej się nie boję, tylko o formę śmierci. Po
        prostu ciągle myślę o tych ostatnich sekundach przed śmiercią w samolocie
        (zawsze jestem 100% pewna, że ten którym lecę na pewno spadnie). Nie chcę też
        być ćwiartowana w samochodzie. Mam lęk wysokości, którego kiedyś wcale nie
        miałam - nie mogę jeździć kolejką górską i nie za dobrze czuję się w metrze, a
        to z powodu zamachów terrorystycznych - ten lęk oczywiście odpada tym, którzy
        nie mieszkają w Warszawie. Co do męża, to bym mu darowała, bo faktycznie nie
        będzie tego znosił w nieskończoność. Na pocieszenie dodam, że mój jeździ na
        motorze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka