bialadama1979
04.03.07, 21:15
Mam nadzieję że dobrze wybralam forum.
Chcialabym was spytac jak radzic sobie z fobią, a wlasciwie z
calym "zestawem" fobii, wszystkie sprowadzające się generalnie do jednego:
smierci.
Mianowicie, panicznie boję sie latania samolotem. O dziwo wczesniej, z powodu
mojej pracy, latalam srednio dwa razy w miesiacu, po cym nagle cos mi odbilo
i juz nie moglam latac, stwierdzilam ze nastepny lot to na pewno bedzie ten
ktory mnie zabije. Zadne przytaczanie statystyk na mnie nie dziala, mam to
gdzies ze w samochodzie ginie 100 razy wiecej ludzi niz w samolocie, bo ja
czuję sie "poza" statystyką: wiem ze ten feralny lot czeka wlasnie NA MNIE.
Do tego histerycznie boję się zachorowac na raka, zameczam mojego lekarza
zmuszaniem go do wypisywania mi roznych skierowan, bo srednio raz w miesiacu
jestem pewna ze gdzies mam "raka", kazdy podejrzany pryszcz lub bol ktorego
nie potrafie wytlumaczyc to RAK (zreszta wiele moich bliskich zmarlo na raka,
wiec tojest czesciowo uzasadnione).
Moja fobia niestety zamecza rowniez moich bliskich: moj mąż pracuje o godzine
drogi samochodem od naszego miejsca zamieszkania, i co rano wali mi serce
przez rowno godzine, bo caly czas mysle ze on wlasnie ma wypadek. Jak
dojezdza to koniecznie musi sie "zameldowac" wysylajac mi maila lub sms-a, ze
dojechal, inaczej wpadam w autentyczną histerię.
Moglaym tak wymieniac dalej...
Z tą fobią "na samolot" (kiedy jeszcze nie skojarzylam tego z fobią "smierc")
bylam u psychologa, na ktorego wydalam mnostwo pieniedzy i mi nie pomogl
(zreszta nawet nie skojarzyl tego z obawą o zycie, sama na to wpadlam).
:(