alexolo
10.03.07, 21:18
kochani... gdy dowiedziałam sie o zdradzie meza...z nasza wspólna
kolezanką ..gdy mimo wybaczania...wszystko mi sie waliło... dałam sie
namówic na "rozmowe" z pania od tarota.
było to dla mnie bbb wielkie przezycie...z tego powodu że po raz
pierwszy osoba dla mnie obca ..bez ogródek powiedziała mi całą
prawde o moim życiu i ostrymi słowami nazwała po imieniu to co
sie wydazyło w moim małżeństwie.. mimo ż e wszyscy bliscy mi mówili
to samo...sposób i siła słów tej kobiety sprawiły z e zaczełam
podnosic głowe....i zastanawiac sie nad moim życiem zupełnie z innej
strony.
tarocistka nie przepowiadała mi żadnej niesamowitej przyszłosci...raczej
zachowała sie jak terapełtka ( a raczej tak na mnie podziałała)..
ale ja w eufori podzieliłam sie tymi informacjami z
męzem...rozmawialismy długo o tym ... ex przyznała ż e kobita ma racje
i ż e nasz związek jest schorowany( ale nie widziałą potrzeby
uleczaniaq...na co go namawiałam)
i teraz sedno!!!!!!!
maz w sadzie oskarza mnie z e że pani wrózka stałą sie dla mnie
góru....i tak mna zawładneła ż e on nie miał szans na ratowanie
związku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!o rany ...gdyby choć palcem skinoł ...ale nic
musze sie teraz bronic ..przed jego głupotami
ja odpowiedziec sadowi na zarzut męża ,es poszłam do
wrózki...??????????????????????????????????????
ja mocno stapajaca po ziemi odpowiedzialna ...ale załamana ...
zdradzona ... ponizona //zrozpaczona ....ja szukałam ratunku...dobrago
słowa...jakiejs oceny zdarzeń przez osobe trzecia obca ...
dodam z e po wizycie u tej kobiety " p[odniosłam sie...".. poszłam
do psychologa... zajełam sie sob.a i dzieckiem...cierpliwie czekałam a
ż mąz łaskawie wróci do domu....nie wrócił ..przeciwnie ..zamieszkał z
kochanka ...wniosłąm sprawe chciałam byc szczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!!!dobrze
zrobiłam bo to drań!!!