Dodaj do ulubionych

O co chodzi z tym polubieniem siebie?

16.03.07, 14:23
Często słyszę rady typu: pokochaj siebie, polub siebie, bo w innym przypadku
będzie ci cięzko, nir będziesz szcześliwa i nie będziesz nawet w stanie
lubić/kochać innych.

Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego to jest takie ważnie i jak to osiągnąć?
Obserwuj wątek
    • c_y_n_i_k Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 14:41
      Ciekawe pytanie zadałaś...
      A skąd pewność, że musisz coś osiągać? Może masz wszystko czego ci trzeba jeśli
      chodzi o uczucia i nie potrzebujesz niczego zyskiwać?
    • maly.jasio Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 15:08
      Tez sluchalem wielu takich bzdur i nadal nie wiem, o co chodzi.
      Jasne, ze trzeba siebie samego akceptowac, by jakos funkcjonowac.
      Ale zeby az lubic? A co to ja Narcyzem jestem, czy jak,
      bym sie sam w sobie zakochal?
    • piesbaskervill Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 15:17
      to taki slogan wymyślony przez psychologów -samoakceptacja,jak to pięknie
      brzmi i wszystko tlumaczy,ale zapewne ma jakiś sens nieznany psychologom
    • chmurka_szuka_sznurka Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 15:56
      nie podoba mi się mój gruby brzuch,rude włosy i to,że klnę.
      Bylem u psychologa i stwierdził on,że nie akceptuję siebie,a powinienem
      się polubić i zaakceptować siebie,takiego jakim jestem. Wtedy będę szczęśliwy.
      • kryskaedka Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 16:02
        he..he.. rudy grubasku;)to schudnij, pofarbuj, i nie kurw..ij.. a szczescie
        wyleje ci sie uszami;)
        • bszalacha Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 20:38
          ale przecież on poszedł z myślą,że psycholog jest od spełniania jego życzeń i
          zaprzeczania faktom.Teraz przynajmniej ma o jedno złudzenie mniej.
      • ewag52 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 22:26
        ja sie tam wcale nie dziwie, ze ci się to nie podoba
    • bszalacha Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 16.03.07, 21:16
      Wystarczy wypisać sobie kilkanaście cech za które sie lubisz i przyjąć do
      wiadomości,ze masz też cechy ujemne oraz mozliwość pracy nad sobą bez
      zadreczania się.I wreszcie,ze szczęscie wynika ze skupienia się na drugim
      człowieku.
      • ewag52 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 20:45
        lubić siebie, to chyba przede wszystkim, nie krzywdzić się.
    • solaris_38 kochać 17.03.07, 00:13

      ten kto zrozumei co znaczy kochać
      zyskuję źródło siły

      jednak trudniej ejs pokochac siebie

      ja nauczyłam sie miłości (na tyle na ile to mi sie udało bo to, nieskończona
      ścieżka) dopiero kiedy urodziłąm opiekowałam sie, dzieckiem

      potem w różnych cieżkich momentach kiedy nie wiedziałam co robić
      pytałam samej siebie

      a GDYBY TA SYTUACJA DOTYCZYłA MOJEJ KOCHANEJ CóRKI CO BYM J E J PORADZIłA
      ?
      wtedy okazywało sie że jej radziłabym co innego
      i starałam się pojąć że to co jej radzę jest lepsze bo wynika z wiekszej miłości

      ach ilu rzeczy sie nauczyłam

      i wszystkie były dobre i wyszły mi na dobre gdy zdołałam tak uczynić




    • jan_stereo Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 00:19
      bzdury Ci gadaja, chodzi o to ze masz sie odczepic od swoich ulomnosci i to wszystko, kochaja sami
      siebie tylko wyuzdani narcyze,mowiac krotko spusc z usmiechem na ustach wszystkie swe kompleksy do
      kibla bo tak naprawde nikt ich poza Toba nie dostrzega, zazwyczaj mamy innych powierzchownie w dupie
      a siebie widzimy jak pod teleskopem Habla...

      trzym sie justynianko!
      • ja_adam Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 08:00
        kochać siebie, doznawać szczęścia w obcowaniu z samym sobą
        wielu siebie samych denerwuje,krytykuje, fiksują i nie boże byc inaczej skoro
        nie kochają samych siebie.
        to nie jest proste, kochac samego siebie, trzeba miec serce duszy...
    • piekielnica1 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 15:27
      > Chciałabym dowiedzieć się, dlaczego to jest takie ważnie i jak to osiągnąć?

      po prostu nie musisz wierzyć każdemu, kto Ci mówi, że jesteś absolutnym zerem.
      Ten ktoś w ten sposób poprawia SWOJE samopoczucie.
      • ollaboga77 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 15:34
        Z tym kochaniem siebie jest proste i nie... jeśli wiesz co masz myślec o sobie
        i jaka chcesz być to to wyrażaj.

        Szczera wobec siebie, ale też łagodna. A krytyke spuszczaj wraz z
        pociągnięciem linki w kiblu.

        Dbaj o siebie i bądz taka jaką siebie lubisz...


        ===========================
        *** www.wegetarianie.pl ***
        ~~~ www.miau.pl ~~~
        • becia117 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 20:35
          żeby polubić siebie trzeba też polubic innych okazać bezwarunkową miłość
          wtedy,inni to odwzajemnią i poczujesz sie super wtedy polubisz siebie
    • lavinka Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 22:23
      Dla mnie to typowa marketingowa bzdura wymyśłona po to by wcisnąć ludziom masę
      niepotrzebnych rzeczy.... ot biznes ;-)
      • ewag52 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 22:27
        marketing ma się tu tak, jak śledź, do śledzenia.
        • piekielnica1 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 18.03.07, 09:15
          > marketing ma się tu tak, jak śledź, do śledzenia.

          Tak jak koń do koniaku,
          a rum do rumaka.
      • piesbaskervill Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 22:36
        bo to jest marketing, takie ble,ble,ble pełne neologizmów i kalek jeżykowych
        co to tak pięknie i mądrze brzmią i zachwycają
        • ewag52 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 17.03.07, 22:39
          nie wszystko mądre jest marketingiem i na odwrót
    • 7zahir Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 18.03.07, 09:26
      To napisał mój przyjaciel:

      widze cigly problem z tym pokochaniem siebie...:))

      zadam Ci pytanie;
      czy chcialabys cale zycie spedzic z kims, komu nie ufasz, masz za kogos
      gorszego, ktory wiecznie porownuje sie z innymi i wychodzi mu, ze jest
      nieudacznikiem, z kims, kto nie potrafi i nie wierzy, ze stac go na udane
      zwiazki z ludzmi...? czy chcialabys zyc z kims, kto ma cigle zle mysli,
      ocenia i potepia innych, nie znajduje zrozumienia ani dla siebie, ani dla
      drugich, ktory dla odmiany podlizuje sie wszystkim, aby zaskarbic sobie choc
      minimum akceptacji...czy chcialabys byc z kims , kto wiecznie marudzi, nie
      znajduje zadowolenia w zyciu, nudzi sie lub martwi?...
      czy chcialabys byc z kims, kto czuje sie opuszczony, nieprzydatny, brzydki i
      glupi...?itd

      cale nasze zycie, od swiadomego wziecia go w nasze rece spedzamy sami ze
      soba...
      niech nawet otacza nas tlum milujacych ludzi, to jednak jestesmy w sobie
      zupelnie sami...
      kiedy tego kogos, kto mieszka w naszym ciele nie kochamy, to co to za udreka
      byc musi i jakze smutna egzystencja z kims takim...

      jezeli kochasz dziecko, to jaka to jest milosc?
      karmisz je cukierkami, pozwalasz wylegiwac sie do poludnia, mowisz, ze
      nie musi sie starac i ze wszystko moze miec w nosie?
      nie...bo to nie jest milosc...
      dziecko, ktore kochasz prowadzisz milosna reka do chwili, kiedy nie stanie
      na
      wlasnych nogach, starsz sie je poznac, zasiegasz rady w wielu sprawach je
      dotyczacych, sluchasz uwaznie i poswiecasz wiele czasu na zrozumienie
      potrzeb,
      zrozumienie psychiki i ewentualnych problemow...
      przemawiasz do niego lagodnie, chcesz je otulic swoja miloscia...

      dlaczego tego kogos, kto mieszka w nas nie mielibysmy traktowac podobnie jak
      owo dziecko, co nie znaczy, ze propaguje kochanie dziecka w nas..( ta teoria
      jest mi obca)

      caly swiat zaczyna sie w nas, a od naszego postrzegania swiata, zalezy nasze
      zycie...czy gdy przebywa w nas chuligan lub nieudacznik, nasz swiat nie
      bedzie
      podobnie, chuliganski lub nieudany?

      kochanie siebie to dla mnie poswiecenie czasu na wychowywanie siebie, na
      poznanie siebie, na wybaczaniu sobie pomylek, upadkow, na rozwijaniu sie i
      doskonaleniu...nigdy nie jest tak, ze nasza osobowosc czy charakter nie moze
      ulec poprawie...zawsze jest cos do zrobienia w nas...

      pokochanie siebie, to wziecie opowiedzialnosci za siebie, ale nie na poziome
      zewnetrznym, lecz wewnetrzym, wchodzenie w gleboki kontakt ze soba na
      poziomie
      jazni, czyli tej milczcej czesci naszej swiadomosci...do tego, by sie to
      stalo,
      potrzebujemu duzo czasu i cierpliwosci dla samych siebie, potrzebujemy
      wiary w nasze mozliwosci i lagodnosci jesli cos sie nam nie uda, dokladnie
      tak,
      jak to dziecko, ktore darzymy miloscia...
      nie ma nic zlego w kochaniu siebie...pokochac siebie, to pokochac swiat, bo
      kazdy z nas jest calym swiatem...:)

      nie traktuj siebie po macoszemu, traktuj siebie z miloscia...


      • kryskaedka Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 18.03.07, 23:58
        dzieki zahir:DDDDDDDDDDDD
      • c_y_n_i_k Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 19.03.07, 09:21
        7zahir: Ładnie powiedziane.
        • tora83 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 19.03.07, 19:53
          Nawet bardzo :o)
      • jan_stereo Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 19.03.07, 20:43
        moj przyjaciel napisal tak:

        zadam Ci pytanie:
        czy chcialbys cale zycie spedzic z kims,komu ufasz bezgranicznie,masz za kogos najlepszego,ktory porownujac sie z innymi uznaje, ze jest najlepszy, z kims kto wierzy, ze stac go tylko nas najlepsze zwiazki, ma dla siebie zrozumienie bezgraniczne,nigdy sie nie nudzi i nigdy niczym nie martwi...do tego czuje sie piekny,madry,przelubiany przez innych....

        przyznam, ze ja sam nie wiem czy bym chcial, a co dopiero otoczenie :"))
        • etau56 Re: O co chodzi z tym polubieniem siebie? 20.03.07, 00:51
          jan_stereo napisał:

          > moj przyjaciel napisal tak:
          >
          > zadam Ci pytanie:
          > czy chcialbys cale zycie spedzic z kims,komu ufasz bezgranicznie,masz za kogos
          > najlepszego,ktory porownujac sie z innymi uznaje, ze jest najlepszy, z kims kto
          > wierzy, ze stac go tylko nas najlepsze zwiazki, ma dla siebie zrozumienie bezg
          > raniczne,nigdy sie nie nudzi i nigdy niczym nie martwi...do tego czuje sie piek
          > ny,madry,przelubiany przez innych....
          >
          > przyznam, ze ja sam nie wiem czy bym chcial, a co dopiero otoczenie :"))

          Odnosze sie do tego listu, Mysle, ze nie chodzi o to, aby czuc sie najlepszym, ale zeby zaakceptowac
          zarowno swoje atuty -
          • kryskaedka Re: :))))) 20.03.07, 09:38
            jak wyżej:))))
            • przeciwiza Re: :))))) 28.03.07, 20:33
              toze tako mysle'to fajne jak kobitka mocno +50 maly jasio udaje'trza byc
              dowcipnym'krolikowa dowcipnie za jasia sie ubiera'ja cie jasio z jamniki co je
              masz pozdrawlaju'witaj jasio kobieta +50 stara'
              • incogn Re: :))))) 28.03.07, 21:47
                A propos starosci, mlodzi ludzie mysla, ze starzy to inna kategoria czlowieka. Gdy poszlam do
                pierwszej pracy nie moglam zrozumiec, jak czlowiek lat 54 moze opowiadac dowcipy i smiac sie.
                Wyobrazalam sobie, ze powinien miec rece zlozone i myslec o nadchodzacej smierci, dlatego bo byl
                siwy i mial zmarszczki na twarzy.
                Dzis bedac w podobnym wieku wiem, ze umysl nie zmienia sie tak jak cialo. To glownie cialo sie
                starzeje. Moje dzieci smialy sie, gdy im powiedzialam, ze czuje ciaglosc od 8mej klasy szkoly
                podstawowej, bo pamietamj, co wtedy myslalam, co czuulam. JESTEM TA SAMA OSOBA. I to jest
                okropne w starosci, ze w srodku czesto czujemy sie mlodzi,.. a biora nas za starcow, i nie mozemy
                procesu starzenia sie powstrzymac...
              • ewag52 Re: :))))) 28.03.07, 21:50
                przeciwiza napisała:

                > toze tako mysle'to fajne jak kobitka mocno +50 maly jasio udaje'trza byc
                > dowcipnym'krolikowa dowcipnie za jasia sie ubiera'ja cie jasio z jamniki co je
                > masz pozdrawlaju'witaj jasio kobieta +50 stara'

                czy mógłby mi to ktoś przetłumaczyć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka