studia...fatalny wybor?

27.03.07, 13:08
jestem na II roku farmacji. sa to studia niesamowicie czasochlonne i meczace.
cale dnie spedzam w szkole, a jak wracam do domu mam tylko chwile przerwy ze
swiadomoscia, ze na nastepny dzien musze sie nauczyc ogromnej partii
materialu. moj problem wynika nie z racji tego, ze sie nie moge zmobilizowac,
bo jak chce to naprawde potrafie, ale od poczatku tego roku nic mi nie idzie.
z kazdego kolokwium dostaje bardzo mala liczbe punktow, jestem wyrzucana z
cwiczen za niezaliczenie wejsciowek, ktore musze potem nadrabiac, nie wychodza
mi preparaty...jednym slowem wszsytko na nie, chociaz tak mocno sie staram.
czesto wracam do domu tak bardzo maksymalnie zdolowana i zniechecona do
wszystkiego. studiuje 200km od miasta, w ktorym mieszka moja rodzina i moj
chlopak. co 2 dzien placze mamie w sluchawke telefonu, nie mogac sie
powstrzymac. tesknie niesamowicie za facetem, z ktorym jestem od 8 miesiecy.
ciagle jest mi strasznie smutno, przygnebia mnie to wszystko. czasem nawet
trace checi, bo wiem ze i tak znowu nie wyjdzie. otaczaja mnie bardzo
symaptyczni ludzie, ale kiedy slysze slowa "nie martw sie, dasz rade"
przestaje juz w nie wierzyc. szczegolnie kiedy widze, ze innym sie udaje, a mi
ciagle nie. nie moge wtedy powstrzymac lez i czegos, co sciska mnie i zzera od
srodka.
myslalam pare razy nad przeniesieniem sie na ten sam kierunek,ale w moim
miescie, ale w tym momencie budzi sie moja ambicja, pewnie chora..., ze
przeciez nie moge zrezygnowac. boli mnie to tym bardziej, bo wiem jak wiele
pieniedzy rodzice wkladaja w moj pobyt tutaj. mieszkanie, laptop, internet,
wszystkie potrzebne rzeczy...
bedac co 2 tygodnie w domu bardzo chcialabym poswiecic weekend moim bliskim,
ale nawet wtedy mam wyrzuty sumienia, ze przeciez powinnam sie uczyc na
nastepne kolokwium. staram sie planowac dobrze czas, ale to wszystko naprawde
mnie przerasta. wszyscy mowia, ze jestem zdolna, ale moze jednak nie az tak...?
nie wiem co mam robic, co myslec... znowu nawalilam...?
    • ja_adam Re: studia...fatalny wybor? 27.03.07, 13:17
      może po prostu wolniej sie uczysz, potrzebujesz więcej czasu.
      Daj sobie czas, porozmawiaj z niecierpliwością. Twoja praca na pewno nie poszla
      na marne.
      Znam naukowca który zanim dostał nagrode nobla pracował (farmakolog) nad
      tlenkiem azotu przez kilkadziesiąt lat po 12-16 godzin...
      w końcu odkrył rewelację- nasz organizm JEDNAK PRODUKUJE NO-tlenek azotu.
      to stanowi ze mozemy miec układ krazenia niemalze nieśmiertleny...ale to inna bajka.
      Chciałem powiedzieć iż swoje rewelacjeprzedstawił na naukowym kongresie
      miedzynarodowym- wysmiano go.
      wysmiano go za coś za co dostal póxniej nagrode nobla.

      do czego zmierzam....to nie wazne że ci składniki nie wychodzą, to nie wazne ze
      idzie jak po grudzie, najważniejsze ze ćwiczysz się w cierpliwości. Praca zawsze
      predzej czy póxniej przychodzi i to z procentem

      Nie rozpraszaj się...
    • c_y_n_i_k Re: studia...fatalny wybor? 27.03.07, 13:21
      Wydaje mi się, że twoje wnętrze, osobowość, dusza walczą z racjonalnością i
      materializmem, który wybrałaś.
      Na pewno jesteś zdolna i ze studiami poradzisz sobie bez problem, ale
      najwyraźniej nie w tych warunkach na jakie się zdecydowałaś.
      W zasadzie sama już sobie odpowiedziałaś co jest dla ciebie ważniejsze, ale od
      wprowadzenia odczuć w życie powstrzymują cię pewne mechanizmy związane z
      wychowaniem i kulturą. To niestety nie są dobre mechanizmy.
      Możesz walczyć sama ze sobą i zmagać się z własnym "wyższym ja", które cały
      czas sygnalizuje ci, że jest niedobrze. Pewnie po wielu bitwach wygrasz tą
      batalię, bo jest to możliwe. Tylko nie wiem czy koszty jakie przy okazji
      poniesiesz warte są tego.
      Sugerowałbym skorzystanie z tego co podpowiada ci intuicja. Wprowadź to w życie
      szczerze i otwarcie. Jeśli masz kochających rodziców, powinni oni zrozumieć
      taką argumentację i zaakceptować twój wybór. W końcu to twoje szczęście w tym
      przypadku jest najważniejsze, a nie marny pieniądz czy prestiżowa uczelnia.
    • kontrreformacja Re: studia...fatalny wybor? 27.03.07, 13:35
      Jesteś nieszczęśliwa i dlatego nauka ci nie idzie. Żle się czujesz tam, ale nie
      umiesz podjac "męskiej" decyzji o przenosinach do twojego miasta, więc tak
      jakby sama podkładasz sobie nogę, bo nie możesz się skoncentrować, nauka ci nie
      idzie. Tak jakbyś sama chciała podświadomie, żeby cię wywalili.
      Rozumiem, że uczelnia w twoim rodzinnym mieście jest mniej prestiżowa, ale
      zastanów się co lepsze: przebrnać na trójach tękniąc za rodziną i chłopakiem
      czy uczyć się z zapałem mając ukochane osoby przy boku.
    • facettt nie zamierzam Cie pocieszac... 27.03.07, 15:58
      To studia dla osob b. pracowitych..
      chociaz w zyciu Ci sie oplaca (a pracuje blisko tego, co robisz, wiec,
      wiem, co pisze:)))

      Albo przykladasz sie do pracy, nawet za cene rezygnacji z zycia osobistego...

      A jak nie wychodzi, tpo rezygnuj jak najszybciej i uciekaj, gdzie pieprz
      rosnie...
      Trzeci rok farmacji bedzie rownie trudny, a moze nawet bardziej.

      • ja_adam Re: nie zamierzam Cie pocieszac... 27.03.07, 16:15
        to nie trudność ma stanowić o wyborach...
        • facettt pracuje blisko tego, o czym, dziewcze mowi 27.03.07, 16:20
          gdy wiec nie daje sobie rady z materialem, to albo musi sie przylozyc
          - gdy ma dalsza motywacje i pragnienie ten kierunek ciagnac...

          albo jak najszybciej zrezygnowac.
          powtarzam, bez falszywych pocieszen:
          trzeci rok farmacji - to masa materialu.
          wieksza, niz na drugim.
          • marta_ro Re: pracuje blisko tego, o czym, dziewcze mowi 27.03.07, 16:35
            tak, wiem, III jest jeszcze gorszy. chemia lekow, te sprawy... miodzio
            • incogn Re: pracuje blisko tego, o czym, dziewcze mowi 27.03.07, 22:43
              Falszywy wstyd jest powodem wielu nieszczesc. Wstydzac sie przyznac do porazki brniemy dalej,
              glebiej, czesto dotyczy to np. mezczyzn w biznesie, brna az do samazaglady, bo wstydza sie
              powiedziec, nie wyszlo, trzeba sprzedac dom itd.
              Ty badz madrzejsza. Zrob tak jak Ci serce dyktuje, a chyba dyktuje powrot do domu. Przeciez to nie
              wstyd powiedziec, ze za bardzo tesknilas, ze uznalas, ze to nie ma sensu, nie musisz wszystkim
              opowiadac jakie mialas problemy z nauka.
              • ori77 studia...falszywy wybor 28.03.07, 06:00
                KOniecznie wez sobie Marto do serca rady tych przedmowcow, ktorzy radza, abys
                posluchala swojej intuicji a nie glosu swojego 'ego', ktore Ci kaze robic
                rzeczy wbrew sobie, dla tzw. dumy lub ze strachu, ze kogos tam zawiedziesz.
                To jest Twoje zycie: Twoj cenny czas, Twoj wysilek, Twoje zdrowie (takze
                psychiczne) i powinnas je tak zainwestowac, by nie czuc kiedys wyrzutow
                sumienia przed sama soba. Jesli studiowanie tego, co studiujesz stwarza w Tobie
                wewnetrzny opor i swego rodzaju dysonans, to znaczy, ze nie dokonalas
                wlasciwego wyboru i moze powinnas to jak najszybciej skorygowac poki nie jest
                za pozno.
    • shrink Re: studia...fatalny wybor? 27.03.07, 22:56
      Hej, studije medycyne przez jakis czas mieszkalam w akademiku z ludzmi
      studiujacymi farmacje. Szczerze mysle ze to jest trudniejsze niz medycyna. Co ci
      ludzie przechodzili to sie w glowie nie miesci. A najgorzej ze wiekszosc z nich
      skonczy za lada w aptece.

      Medycyna to moj drugi fakultet, mam magisterke z biochemi. To tez bylo gorsze
      niz medycyna. Po uzyskaniu dyplomu dostalam zalamania nerwowego kiedy zdalam
      sobie sprawe ze bede do konca zycia siedziala w laboratorium... :(

      Task sie zdenerwowalam ze w wieku 27 lat rozpoczelam studia medyczne i nigdy nie
      zlaowalam tego wyboru. Jak czujesz ze farmacja jest nie dla ciebie, rzuc to bo
      lata leca....
      • lsilanow Re: studia...fatalny wybor? 28.03.07, 00:18
        Facett, nie strasz dziewczyny. Marto-ro, kieruj się swoimi potrzebami, czy gdybyś miała potrzebę jedzenia, a nie jadłabyś, to co by się w końcu z Tobą stało? (ktoś może uznac moje słowa za demagogie, w końcu są też pewni, eee, ludzie, eee, których, eee, nikt nie lubi, eee, i którzy, eee, są bohaterami wielu Amerykańskich filmów, eee, sensacyjnych... ;) ale to inna bajka...). Nie forsa ani nauka, ani zawód są najważniejsze, no bo co po nich, jeślisz Wrak?
        Pod wypowiedzią: "Sugerowałbym skorzystanie z tego co podpowiada ci intuicja. Wprowadź to w życie szczerze i otwarcie. Jeśli masz kochających rodziców, powinni oni zrozumieć taką argumentację i zaakceptować twój wybór. W końcu to TWOJE SZCZĘSCIE w tym przypadku jest najważniejsze, a nie marny pieniądz czy prestiżowa uczelnia." podpisuje się obiema rękami. (ale właściwie, czemu tu, na forum, wiele osób kreuje się na cyników, choc wcale tacy nie są?)
        • lsilanow Re: studia...fatalny wybor? 28.03.07, 00:19
          eee, anty-bohaterami tych filmów
    • ori77 studia...fatalny wybor? (2) 28.03.07, 06:03
      Mialoby byc oczywiscie "fatalny wybor", a nie falszywy.

      KOniecznie wez sobie Marto do serca rady tych przedmowcow, ktorzy radza, abys
      posluchala swojej intuicji a nie glosu swojego 'ego', ktore Ci kaze robic
      rzeczy wbrew sobie, dla tzw. dumy lub ze strachu, ze kogos tam zawiedziesz.
      To jest Twoje zycie: Twoj cenny czas, Twoj wysilek, Twoje zdrowie (takze
      psychiczne) i powinnas je tak zainwestowac, by nie czuc kiedys wyrzutow
      sumienia przed sama soba. Jesli studiowanie tego, co studiujesz stwarza w Tobie
      wewnetrzny opor i swego rodzaju dysonans, to znaczy, ze nie dokonalas
      wlasciwego wyboru i moze powinnas to jak najszybciej skorygowac poki nie jest
      za pozno.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja