smutna.30
27.03.07, 20:14
Musze sie wyzalic, maz odchodzi ode mnie do innej, do takiej, o ktora
podejrzewalam ja od wielu lat. Smutne bardzo.
Zrobilam wszystko, walczylam od ostatnieg otchu, dochodzilo do wyzwisk,
bijatyk, awantur, pijanstwa i obrazania tej dziwki przez telefon, grozb.
Zachowywalam sie tragicznie, jednak czuje sie usprawiedliwiona. Walczylam
cale lata, praktycznie pol roku po tym jak sie pobralismy. Nie pomoglo nic:(
Co uslyszalam od meza: "odchodze od ciebie cudowna zono, mam kogos na kim mi
zalezy, kto mnie szanuje, kto dba o siebie w przeciwienstwie do ciebie, kto
jest szczuply, kto dobajac o siebie dal mi wyraz, ze mnie szanuje, kto
potrafi sie w przeciwienstwie do ciebie zachowac, kto w przeciwienstwie do
ciebie jest piekna i kulturalna kobieta. Od lat mowilem ci, ze niecierpie
grubych bab, ale ty zawsze mialas to w dupie. Zegnaj"
Pomozcie, bo zwariuje:((((