Przyjaciele - dluznicy

12.05.03, 13:25
Hej,
to moj pierwszy raz na forum, witam :-)

Mam konkretny problem: jak odzyskac pieniadze od kogos bliskiego?

Ja ich potrzebuje, ona nie bardzo ma jak oddac. Troche unika kontaktu, troche
sie tlumaczy. Jak ja 'przycisnac', nie naruszajac przyjazni?

Generalnie: jak nalezy sie zachowac w tego typu sytuacjach? Czasem
przyjaciele lub bliscy 'zapomianja' o dlugach, czasem zaczynaja unikac
kontaktu... co wtedy robic? Jak asertywnie reagowac?

Bede bardzo wdzieczna za podpowiedz,

ziemiomorze
    • Gość: Malwina Re: Przyjaciele - dluznicy IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 12.05.03, 13:30
      pozyczylabym w sytuacji w ktorej wiem ze nigdy przenigdy nie bede zmuszona
      naciskac i przynaglac (przyjaciolce)
      znajomym przypominam - normalnie
      • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 13:35
        Dzieki :-)

        Ale - co jesli juz pozyczylam?
        I - jak maja wygladac te 'naciski i przypomnienia'?

        Sa dwa czarne scenariusze, ktorych sie obawiam:
        1. odzyskuje pieniadze, trace przyjazn (bo zachowalam sie w sposob, ktory ja
        urazil - to trudna sytuacja dla nas obydwu);
        2. trace i forse i przyjazn (ona wykresla mnie ze swojego zycia, przestaje
        reagowac na proby kontaktu i musze polozyc kreske na dlugu albo - bo ja wiem -
        zjawic sie u niej z budzacym groze dresiarzem?).

        Pozdrawiam,
        ziemiomorze

        • Gość: meee:) Re: Przyjaciele - dluznicy IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.05.03, 13:55
          Prawda jest taka:
          jesli dla takiego 'przyjaciela '(zważ - male 'pe' ;) liczy sie bardziej kasa,
          niz Twoje samopoczucie, to możesz śmiało taką relację zaliczyć do tych mniej
          ważnych w życiu Twoim i cisnąć o zwrot.
          Bo takich ludzi, tak zachowujących się, mozesz miec na pęczki.

          Byłam w takiej sytuacji; moja osobista Przyjaciółka tak się zachowywala;
          doprowadzilam do konforntacji, bo jednak trochę przeżyłyśmy razem, i ja jak
          siostre ją kochalam. Powiedzialam jak mnie boli jej postępowanie i poprosilam o
          decyzję: albo mnie szanuje, zalezy jej na naszej Przyjazni, albo mozemy zerwac
          znajomosc. Wybrala to pierwsze, na szczescie :)
          Ale juz jej nie pozyczam, chyba ze male kwoty i wiem, ze bedzie mnie stac na
          stratę tych pieniedzy, 'fundnięcie' tego mojej Przyjaciółce :)
          pozdrawiam!
          • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 14:14
            Gość portalu: meee:) napisał(a):

            > Prawda jest taka:
            > jesli dla takiego 'przyjaciela '(zważ - male 'pe' ;) liczy sie bardziej kasa,
            > niz Twoje samopoczucie, to możesz śmiało taką relację zaliczyć do tych mniej
            > ważnych w życiu Twoim i cisnąć o zwrot.
            > Bo takich ludzi, tak zachowujących się, mozesz miec na pęczki.

            Ale mam wrazenie, ze jej tez jest trudno w tej sytuacji. Unika tego tematu nie
            tylko dlatego, ze nie ma mi z czego oddac, ale takze dlatego, ze jest jej wstyd.

            > Byłam w takiej sytuacji; moja osobista Przyjaciółka tak się zachowywala;
            > doprowadzilam do konforntacji, bo jednak trochę przeżyłyśmy razem, i ja jak
            > siostre ją kochalam. Powiedzialam jak mnie boli jej postępowanie i poprosilam
            o
            >
            > decyzję: albo mnie szanuje, zalezy jej na naszej Przyjazni, albo mozemy
            zerwac
            > znajomosc. Wybrala to pierwsze, na szczescie :)

            Bez obrazy - to szantaz.
            Poza tym: co jesli moja wybierze to drugie i strace i ja (ok, w tej sytuacji
            nie bede po niej plakac) i pieniadze (a tych byloby mi akurat zal).
            No i - jak mialaby wygladac nasza przyjazn po czyms takim? Takim postawieniu
            pod murem?

            > Ale juz jej nie pozyczam, chyba ze male kwoty i wiem, ze bedzie mnie stac na
            > stratę tych pieniedzy, 'fundnięcie' tego mojej Przyjaciółce :)

            Wiesz - obojetnie od wysokosci pozyczki - jesli nazywamy ja 'pozyczka',
            chcialabym, zeby wlasnie pozyczka byla.

            Swoja droga, mysle, ze upominanie sie o zwrot malych kwot jest bardziej
            klopotliwe, bo mozna wyjsc na skapego dusigrosza.

            Pozdrawiam
            ziemiomorze

            • Gość: meee:) Re: Przyjaciele - dluznicy IP: *.MAN.atcom.net.pl 12.05.03, 14:21
              totez wlasnie, male kwoty po prostu daję; ona nazywa to pozyczką, a ja nie
              upominam sie o nie, bo wiem, ze istenieje szansa, ze nie odda.

              czy to był szantaż? chyba nieeee... tu raczej chodzilo o to, by pomyslała nad
              tą sprawą: co woli? chcialam, by sobie uświadomiła na co narazała naszą relację.

              Zresztą, wlasciwie to juz sama sobie odpowiedzialas na pytanie czy warto osobę
              tą zaliczac do Przyjaciół: nie byloby Ci zal straty osoby, za to za kasą
              tęskniłabys...
              Musisz doprowadzic do konfrontacji: jesli jest jej głupio, to odczuje po tej
              rozmowie ogromną ulgę - tak jak i Ty, bo ruszycie z miejsca.
              pozdr.

              • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 14:44
                Gość portalu: meee:) napisał(a):

                > Musisz doprowadzic do konfrontacji: jesli jest jej głupio, to odczuje po tej
                > rozmowie ogromną ulgę - tak jak i Ty, bo ruszycie z miejsca.

                Tak, racja.
                Troche sie boje, ze nawet jesli cos uzgodnimy, to ona i tak tego nie dotrzyma -
                w koncu wlasnie nam to sie zdarzylo (miala oddac, nie oddaje).
                I co wtedy?

                ziemiomorze
        • Gość: Aga Re: Przyjaciele - dluznicy IP: 217.17.32.* 12.05.03, 14:01
          Razem z mężem jesteśmy w podobnej sytuacji.
          On pożyczył pieniądze dawno temu swoim znajomym. Potem pobraliśmy się. Ponieważ
          nie narzekaliśmy na naszą sytuację finansową to nie próbowaliśmy naciskać na
          ich oddanie a poza tym dłużnicy jakoś sami coś raz na jakiś czas podrzucali.
          Teraz sytuacja się zmieniła i potrzebne są nam te pieniądze. Nie mam zielonego
          pojęcia jak je odzyskać, a właściwie co powinien zrobić mąż, bo to były jego
          kawalerskie pieniądze. Dodam, że znajomi ci dzięki pożyczce męża odbili się od
          dna i teraz żyją że ho ho.
    • absurd Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 13:56
      Stare powiedzenie mówi: "Chcesz stracić przyjaciela, pożycz mu pieniądze".
      Można dyskutować, ile warta jest przyjaźń z kimś, kto nie dotrzymuje umów, ale
      nie w tym rzecz. Jakkolwiek zrobisz - będzie źle. Jeśli odbędziesz z tym
      kimś "męską rozmowę", być może odzyskasz pieniądze, ale pozostanie niesmak.
      Jeśli pogodzisz się z finansową stratą, Wasza znajomość (już raczej chyba nie
      przyjaźń) też zostanie obarczona tym przykrym wspomnieniem.

      Dla mnie powyższa kwestia nigdy problemem nie była, gdyż trzymam się bardzo
      prostej zasady. Polega to na tym, że zwyczajnie nie uznaję czegoś takiego jak
      pożyczka. Sam od nikogo nie pożyczam, bo bycie czyimkolwiek dłuznikiem jest mi
      wstrętne. Nikomu też nie pożyczam, a jeśli uznam, że warto, to po prostu daję
      i mówię: "To nie jest pożyczka, tylko darowizna". I problem z głowy. A o ile
      mniej rozczarowań ;)

      Pozdrawiam i polecam przyjęcie mojej zasady ;)
      • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 14:19
        absurd napisał:

        > Stare powiedzenie mówi: "Chcesz stracić przyjaciela, pożycz mu pieniądze".
        > Można dyskutować, ile warta jest przyjaźń z kimś, kto nie dotrzymuje umów,
        ale
        > nie w tym rzecz. Jakkolwiek zrobisz - będzie źle. Jeśli odbędziesz z tym
        > kimś "męską rozmowę", być może odzyskasz pieniądze, ale pozostanie niesmak.

        Mam wrazenie, ze jest sposob na to, zeby porozmawiac tak, abysmy wzajemnie nie
        stracily do siebie szacunku.
        Tylko ja nie wiem, jaki :-)

        > Jeśli pogodzisz się z finansową stratą, Wasza znajomość (już raczej chyba nie
        > przyjaźń) też zostanie obarczona tym przykrym wspomnieniem.

        Tak - i to bedzie cos raczej nie do odrobienia: przyjazn bez zaufania nie jest
        mozliwa.
        Na takiej znajomosci z pewnoscia nie bedzie mi zalezec.

        > Dla mnie powyższa kwestia nigdy problemem nie była, gdyż trzymam się bardzo
        > prostej zasady. Polega to na tym, że zwyczajnie nie uznaję czegoś takiego jak
        > pożyczka. Sam od nikogo nie pożyczam, bo bycie czyimkolwiek dłuznikiem jest
        mi
        > wstrętne. Nikomu też nie pożyczam, a jeśli uznam, że warto, to po prostu daję
        > i mówię: "To nie jest pożyczka, tylko darowizna". I problem z głowy. A o ile
        > mniej rozczarowań ;)

        To nieglupie, ale mnie nie bardzo stac na darowizny :-)
        Poza tym - takze w bliskich relacjach ludzie lubia sie odwdzieczac - a czym
        maja sie odwdzieczyc ludzie, ktorzy maja bardzo niewiele?

        Pozdrawiam,
        ziemiomorze
        • absurd Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 14:33
          ziemiomorze napisała:

          > Mam wrazenie, ze jest sposob na to, zeby porozmawiac tak, abysmy wzajemnie
          nie stracily do siebie szacunku. Tylko ja nie wiem, jaki :-)

          Szczera, otwarta rozmowa. Bez owijania bawełny w kordonek, ale i bez oskarżeń.
          Skoncentruj się na tym, że nie stać Cię na darowizny. Powiedz jej o swoich
          odczuciach i obawach. Jasno postaw sprawę, odkładając na bok emocje.
          Pozdrawiam.
          • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 14:41
            absurd napisał:
            > Szczera, otwarta rozmowa. Bez owijania bawełny w kordonek, ale i bez
            oskarżeń.
            > Skoncentruj się na tym, że nie stać Cię na darowizny. Powiedz jej o swoich
            > odczuciach i obawach. Jasno postaw sprawę, odkładając na bok emocje.

            Mmhm.
            Troche tak probowalam. Malo co sie nie poplakala...
            Wiesz - glupio mi naciskac, chociaz musze miec te pieniadze. Byc moze naprawde
            jest tak, ze nie ma z czego oddac?
            Z drugiej strony - nie mam pewnosci, czy ona nie przesadza i nie probuje mna
            manipulowac.

            Pozdrawiam,
            ziemiomorze
            • qw5 Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 15:15
              Wiesz, tak to mi wygląda , że ta osoba po prostu może nie mieć pieniędzy i
              choćby nie wiem jak chciała , nie jest w stanie ich oddać. Jeśli jest to Twoja
              przyjaciółka - to powinnaś być choć troche zorientowana w jej sytuacji. Jeśli
              tak jest w istocie, pogadaj z nią od serca i spróbujcie razem znależć jakieś
              kompromisowe rozwiązanie. Ustalić odleglejszy termin ale realny, moze raty , a
              może w inny sposób jest Ci w stanie to zrekompensować?
              • ziemiomorze Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 15:25
                qw5 napisała:

                > Wiesz, tak to mi wygląda , że ta osoba po prostu może nie mieć pieniędzy i
                > choćby nie wiem jak chciała , nie jest w stanie ich oddać. Jeśli jest to
                Twoja
                > przyjaciółka - to powinnaś być choć troche zorientowana w jej sytuacji. Jeśli
                > tak jest w istocie, pogadaj z nią od serca i spróbujcie razem znależć jakieś
                > kompromisowe rozwiązanie. Ustalić odleglejszy termin ale realny,

                A co, jesli ona go nie dotrzyma? Zacznie wykrecac?

                moze raty , a
                > może w inny sposób jest Ci w stanie to zrekompensować?

                Fajny pomysl. Ale jaki sposob?

                ziemiomorze


            • Gość: finka Re: Przyjaciele - dluznicy IP: *.de.ibm.com 12.05.03, 15:38
              ziemiomorze napisała:

              > Troche tak probowalam. Malo co sie nie poplakala...
              > Wiesz - glupio mi naciskac, chociaz musze miec te pieniadze. Byc moze
              naprawde
              > jest tak, ze nie ma z czego oddac?
              > Z drugiej strony - nie mam pewnosci, czy ona nie przesadza i nie probuje mna
              > manipulowac.

              Nie pisałaś o jaką kwotę chodzi i o tym, na czym polegają problemy
              przyjaciółki, ale niezależnie od wszystkiego może ci być jej żal, ale postaw
              sprawę jasno. Ty też potrzebujesz SWOICH w końcu pieniędzy! Bez przesady - nie
              ma teraz - niech pożyczy od kogoś innego a odda tobie, skoro sytuacja tak
              wymaga. Przecież nie jesteś jedyną osobą w jej życiu, każdy ma jakąś rodzinę,
              czy innych znajomych. Niech poszuka kogoś, komu pieniądze nie są tak
              rozpaczliwie potrzebne, weźmie zaliczkę w pracy czy coś w tym stylu.


              A swoją drogą - zastanawiam się jak to miło, że tyle jest osób rozdających
              pieniądze znajomym. Tyle, że do jakiego momentu? Czy prawdziwy przyjaciel, albo
              prościej - przyzwoita osoba - zapomina o długach? Według mnie nieważna jest
              kwota - może być to 10 zł, ale jeśli ktoś "zapomina" permanentnie to nie
              świadczy to o nim najlepiej. Ja niestety jakoś nie mogłabym takiej osobie w
              pełni zaufać ani traktować jej jak przyjaciela. Dlaczego ja mam szanować kogoś,
              kto nie szanuje mnie? Pożyczam skrajnie rzadko, bo doświadczenie mnie nauczyło,
              że zawsze są z tym problemy. Pożyczyłam raz "w rodzinie" kilka tysięcy na 2
              tygodnie, po pół roku ta osoba była OBRAŻONA, że bez pardonu zażądałam zwrotu.
              Kiedyś moi rodzice pożyczyli pieniądze na działkę znajomym (zrywając lokatę -
              wtedy oprocentowanie roczne było około 20%) i wspomnieli przy tym coś o
              rekompensacie za utracone odsetki. Pani po 3 miesiącach zwracając dała im
              czekoladę za 2 zł...

              To samo dotyczy np. nie tylko pieniędzy. Wkurza mnie np. jeśli ktoś pożycza ode
              mnie książki i nie oddaje, po czym okazuje się, że komuś pożyczył dalej i
              przepadły. Ktoś na poziomie proponuje w takiej sytuacji odkupienie, a za
              przyjaciół typu "no chyba nie ma sprawy, przecież już przeczytałaś?" uprzejmie
              dziękuję.
      • saana Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 19:44
        to tylko swiadczy o tym jak nieuczciwi sa ludzie. w niektorych karajach wciaz
        na gebe zalatwie sie duzo spraw.
        Ale niestety czas strzelania sobie w leb z powodu honoru przeszedl do historii.
        Tak samo jak czas honory , wiec lepeij nie pozyczac.
        absurd napisał:

        > Stare powiedzenie mówi: "Chcesz stracić przyjaciela, pożycz mu pieniądze".
        > Można dyskutować, ile warta jest przyjaźń z kimś, kto nie dotrzymuje umów,
        ale
        > nie w tym rzecz. Jakkolwiek zrobisz - będzie źle. Jeśli odbędziesz z tym
        > kimś "męską rozmowę", być może odzyskasz pieniądze, ale pozostanie niesmak.
        > Jeśli pogodzisz się z finansową stratą, Wasza znajomość (już raczej chyba nie
        > przyjaźń) też zostanie obarczona tym przykrym wspomnieniem.
        >
        > Dla mnie powyższa kwestia nigdy problemem nie była, gdyż trzymam się bardzo
        > prostej zasady. Polega to na tym, że zwyczajnie nie uznaję czegoś takiego jak
        > pożyczka. Sam od nikogo nie pożyczam, bo bycie czyimkolwiek dłuznikiem jest
        mi
        > wstrętne. Nikomu też nie pożyczam, a jeśli uznam, że warto, to po prostu daję
        > i mówię: "To nie jest pożyczka, tylko darowizna". I problem z głowy. A o ile
        > mniej rozczarowań ;)
        >
        > Pozdrawiam i polecam przyjęcie mojej zasady ;)
    • Gość: Monie_pl Re: Przyjaciele - dluznicy IP: 62.6.160.* 12.05.03, 15:40
      Jesli ejstescie przyjaciolkani od dluzszego czasu, to powinnas z nia
      porozmawiac wprost i wyczyscic sytuacje.
      1. pozyczylas, bo esjt przyjaciolka (szkoda, ze nie zastosowalyscie zasady:
      kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak zydzi [ spiesze doniesc, ze nie oznacza
      to nalcizania odsetek, ale rzetelenego i terminowego rozliczenia sie])
      2. nie naciskalas jej do chwili gdy kasa ci jest potrzebna
      3. moze razem wymyslicie sposob na inne finansowanie jej chocby tymczasowo
      4. dokladnie, jak w umowie kredytowej trzbe okreslic warunki splaty (oczywiscie
      bez odsetek) teraz keidy sytuacja jest napieta, bo ona bedzie miala mniejszy
      stres ze splata i ty bedziesz wiedziala czego sie spodziewac
      Trudna to rozmowa, ale konieczna. Nie uciekniesz przed nia!
      Pozdrawiam
      Monie
    • saana Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 19:39
      bylam w takiej sytuacji, osoba zwlekala mis ie grunt zaczal palic itd itd.
      dzis sie nie znamy.
      Mozna rozladowac sytuacje proponujac jakies warunki raty , zastaw kosztownosci,
      tlumaczac napieta sytuacja itd its.
      ale marnie to widze.
    • procesor Re: Przyjaciele - dluznicy 12.05.03, 22:47
      Tez kiedys pozyczylismy przyjacielowi pieniadze... Spora kwote. Tez nas
      zwodził.
      Oszukał nas co do celu pozyczki jak się okazało! W tym momencie zaczęlismy
      naciskac. Wyszło na jaw że wpakował sie w jedna z tych sławetnych piramid
      finansowych - i na to wziął od nas forsę....

      Nadal się znamy, pieniadze odzyskane. Ale nigdy w zyciu mu nie pożycze forsy!

      Po prostu odbylismy spokojna bardzo rzeczowa rozmowe - pieniądze są nam
      NIEZBĘDNE, mamy do wpłacenia duza rate, on nam jest winien kasę - skoro nie
      moż eoddać - niech teraz pożyczy od kogos innego bo my nie chcemy pozyczac
      skoro on ma NASZE pieniadze.
      Oddał. Z głodu nie umarł, pod mostem nie mieszka. :)) W piramidy przestał się
      bawic.

      Sporo w konkretnym przypadku zalezy od:
      kwoty pożyczki
      osobistych sytuacji (stan cywilny, praca czy nie, zaplecze w rodzinie itd.)
      stopnia zażyłości miedzy zainteresowanymi

      Ta koleżanka pracuje?? Jak sie ma kwota długu do jej zarobków??
Pełna wersja