Dodaj do ulubionych

Kobiety uważają się za gorsze...

30.03.07, 16:41
czy to naprawdę prawda???... aż się wierzyć nie chce...dlaczego?...:(((

fakty.interia.pl/szukaj/news/kobiety-uwazaja-sie-za-gorsze,889448

----------------------------------------------
Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
Obserwuj wątek
    • piesbaskervill Re: Kobiety uważają się za gorsze... 30.03.07, 16:41
      bo lubią
    • facettt nie wierze :) 30.03.07, 16:54
      Ilez to mezczyzna sie musi nameczyc, by zdobyc kobiete...

      A kobieta...
      Tylko kiwnie zalotnie paluszkiem i juz ma :)))
      • piesbaskervill Re: nie wierze :) 30.03.07, 16:57
        bo to kokietki zalotne są
        • incogn Re: nie wierze :) 30.03.07, 20:40
          Jezeli czuja sie gorsze, to dlatego, ze mezczyzni uwazaja je za gorsze. To oczywiscie stereotyp, ale
          gleboko, podswiadomie siedzi w glowach meskich.

          Nie jest latwo byc kobieta ze wzgledu na niestabilnosc emocjonalna, zwiazana z wahaniami
          hormonalnymi. Stad zarzut o histerycznych naturach i reakcjach /sluszny, niestety/, ktory pozwala
          mezczyznom czuc sie lepszymi.

          Druga rzecz, natura umyslu, mozgu kobiecego, INNA niz meska. Nie ma np. wsrod matematykow
          wybitnych kobiet, to argument, ze kobiety sa glupsze /moze i sa, choc ja w swoim zyciu tego nie
          zauwazylam, po prostu maja inne zainteresowania, trzymaja sie ziemi, nie lubia abstrakcji/.

          Trzecia rzecz, niezrozumiala dla mezczyzn, kobiety maja inna ambicje niz meska, nie musza byc na
          swieczniku, potrafia wspierac kariere mezczyzny pozostajac w cieniu, dla mezczyzn to niezrozumiale....

          Tyle moich skojarzen...
    • kryskaedka Re: Kobiety uważają się za gorsze... 30.03.07, 20:52
      ja sie zgadzam na meska dominacje i czuje sie z tym lepsza!! a niech sobie
      dominuja nieboraczki ale jak co do czego przychodzi to potulne misie sa te
      dominanty, wiec to wszystko to zluda i gazeciarstwo







      11
      • justyna41 Re: Zgadzam się :) 30.03.07, 23:19
    • taisy Re:Nie ma nic gorszego niz dominujący 30.03.07, 21:32
      facet! czy to w pracy czy to w domu. U mnie to działa jak czerwona płachta na
      byka.>(((
    • braun_f Re: Kobiety uważają się za gorsze... 31.03.07, 00:09
      maja racje, oto przyklad:
      obroc sie w prawo,
      nie w ta!

      ano dlatego
      • ja_adam Re: Kobiety uważają się za gorsze... 31.03.07, 09:30
        koledzy ze soba rozmawiają
        -a w domu zawsze mam ostatnie zdanie!
        - a co ostatnio powiedziałeś żonie?
        - dobrze kochanie...

        W niebie
        sa dwie kolejki do nieba do dwóch bram.
        Przed pierwszą z napisem pantoflarze stoi miliony mężczyzn
        Przed drugą z napisem Prawdziwi mężczyźni, stoi JEDEN facet...
        z dużej kolejki podszedł do tego 1 mężczyzny i pyta
        -jak to sie stało, że Ty tu sam stoisz?
        -nie wiem, żona kazała mi tu stanąc...
    • pink.freud Re: Kobiety uważają się za gorsze... 31.03.07, 11:07
      "Zgoda też panuje co do wychowania: chłopców na pracowitych i odpowiedzialnych, a dziewczynek na oszczędne i z dobrymi manierami"
      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      A gdzie ci odpowiedzialni chłopcy i oszczędne:))))))))) dziewczynki?
      Czy przypadkiem obowiązującą ideologią nie jest lansowane przez GW "róbta co chceta"?:)))
      Wynik sondażu też jest rozbrajający. Oczywiście po przeczytaniu takiego artykułu wiekszość kliknęła, że kobiety są w Polsce prześladowane:)
    • justyna41 Re: Kobiety uważają się za gorsze... 31.03.07, 14:55
      Własnie wróciłam z "Testosteronu" - i już nie wiem, kto jest gorszy ;)
      • ja_adam Re: Kobiety uważają się za gorsze... 31.03.07, 15:02
        to jest znamienne, by kobieta lepiej sie poczuła - ktos z zewnątrz musi jej o
        tym powiedziec!
        sama na to nie wpadnie!
        • medea50 Re: Kobiety uważają się za gorsze... 02.04.07, 23:08
          Kobiety uwazaj sie za slabsze.Czesto nie wierza w siebie i uwazaja ,ze
          mezczyzni sa od nich madrzejsi lub sa lepszymi fachowcami.W polskim
          spoleczenstwie kobiety pewne siebie uwzane sa za zarozumiale.Dlatego tez czesto
          mlode dziewczyny podporzadkuja sie mezczyzna aby ich zdobyc.Bo slodzutkie maja
          lepsze wziecie.Zawsze ustawiaja sie jako drugie w cieniu mezczyzn.
          • semi-oriental Re: Kobiety uważają się za gorsze... 03.04.07, 16:49
            Kobiety uwazaj sie za slabsze.Czesto nie wierza w siebie i uwazaja ,ze
            > mezczyzni sa od nich madrzejsi lub sa lepszymi fachowcami.W polskim
            > spoleczenstwie kobiety pewne siebie uwzane sa za zarozumiale.Dlatego tez
            czesto
            >
            > mlode dziewczyny podporzadkuja sie mezczyzna aby ich zdobyc.Bo slodzutkie
            maja
            > lepsze wziecie.Zawsze ustawiaja sie jako drugie w cieniu mezczyzn.

            Bingo. A dlaczego? Bo nasze kochane mamusie wychowuja synow na takich, ktorzy
            maja sie za lepszych od siostr. Czesto jest tak, ze matki w slepym zachwycie
            nie doceniaja corek, a synow gloryfikują. A corki niewspolmiernie krytykują.
            Sama tak miałam. moja mamuska walnie przyczyniala sie przez ponad dwadziescia
            lat do tego, ze rozwinelam osobowosc zalezną. na piedestał postawiła wielkich
            wspaniałych mezczyzn z jej mniemaniu. Sama bała sie swego ojca. Nie postawila
            mu sie. Mnie traktowala tak, jak byly traktowane kobiety w jej domu. Facet w
            jwj pojeciu gora. To samo zrobuila tesciowa. Z synka powiercę. Prawie ideala.
            Osobowość zwichrowaną.

            A ja? Ja pracuje nad rozwojem. Nie one.......
            Juz efekty są. Dzieki terapii. Wspolpraca z psychologiem pomaga. Kobiety,
            dziewczyny - jesli czujecie, ze nie jestescie zadowolone z zycia, z siebie - do
            ksioegarni po ksiazki o poczuciu wlasnej wartosci, pobiegnijcie do terapeuty!
            Efekty są. A ze w Polsce to jeszcze nie jest popularne? Olejcie, bo chodzi o
            was.
            Przy okazji tego postu chcialam sie z wami tym podzielic.
            Sama radość z odkrycia, ze nie musze byc mila w stosunku do tesciowej dodala mi
            skrzydel. Mowie wam, nic nie daje mlodej kobiecie takiej radochy, jak
            uwolnienie z siebie kompleksow i poczucia nizszosci. Swiadomosc, ze dzieki
            asertywnosci moge budowac szczera relacje ze soba sama i w pewnym sensie olac
            tesciowa wyzwala mnostwo energii. tej pozytywnej, motywującej do rozwoju, do
            pracy nad sobą. Do zycia.
            • ewiku praca nad sobą... 03.04.07, 17:01
              semi-oriental napisała:


              >
              > A ja? Ja pracuje nad rozwojem. Nie one.......
              > Juz efekty są. Dzieki terapii. Wspolpraca z psychologiem pomaga. Kobiety,
              > dziewczyny - jesli czujecie, ze nie jestescie zadowolone z zycia, z siebie - do
              >
              > ksioegarni po ksiazki o poczuciu wlasnej wartosci, pobiegnijcie do terapeuty!
              > Efekty są. A ze w Polsce to jeszcze nie jest popularne? Olejcie, bo chodzi o
              > was.
              > Przy okazji tego postu chcialam sie z wami tym podzielic.
              > Sama radość z odkrycia, ze nie musze byc mila w stosunku do tesciowej dodala mi
              >
              > skrzydel. Mowie wam, nic nie daje mlodej kobiecie takiej radochy, jak
              > uwolnienie z siebie kompleksow i poczucia nizszosci. Swiadomosc, ze dzieki
              > asertywnosci moge budowac szczera relacje ze soba sama i w pewnym sensie olac
              > tesciowa wyzwala mnostwo energii. tej pozytywnej, motywującej do rozwoju, do
              > pracy nad sobą. Do zycia.


              ... semi, cieszę się, że chociaż Ty napisałaś to, o co mi w podtekście tego
              wątku chodziło...:)))



              ----------------------------------------------
              Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
              • ibanerekpl Re: praca nad sobą... 24.11.25, 14:02


                Komentarz

                Bardzo dobrze, że w tej dyskusji pojawia się wątek pracy nad sobą, budowania poczucia własnej wartości i asertywności. To, co pisze semi-oriental, jest ważnym świadectwem tego, że zmiana jest możliwa — niezależnie od tego, z jakiego punktu się startuje.
                Wyrwanie się z przekonań o „gorszości”, nauczenie się stawiania granic, a szczególnie odkrycie, że nie trzeba być zawsze „miłą”, żeby zasługiwać na szacunek, jest ogromnym krokiem naprzód.

                To, że terapia pomogła jej poczuć się silniejszą i bardziej świadomą, pokazuje, jak wartościowa może być profesjonalna pomoc, jeśli tylko ktoś odważy się z niej skorzystać. W Polsce faktycznie wciąż pokutuje przekonanie, że terapia jest „dla problematycznych ludzi”, a w rzeczywistości jest jednym z najlepszych narzędzi rozwoju.


                ---

                Rada

                Dla każdej osoby, która odnajduje się w takim chaosie emocjonalnym lub żyje pod presją bycia „miłą” i „bezkonfliktową”, warto podjąć dwa kroki:

                1. Zacząć od małej zmiany — od jednej granicy.
                Nie trzeba od razu rewolucji. Wystarczy jedno „nie”, jedno zadbanie o siebie, jedno zauważenie swojej emocji. To buduje fundamenty odwagi i poczucia kontroli nad własnym życiem.


                2. Nie bać się terapii ani książek psychologicznych.
                Terapia to nie znak słabości, tylko świadectwo dojrzałości. Daje narzędzia, których często sami nie potrafimy sobie dać — szczególnie jeśli wychowaliśmy się w środowisku, które nie wspierało zdrowych granic.



                Budowanie poczucia własnej wartości to proces, ale każda mała zmiana może przynieść ogromną ulgę i nową energię. I warto pamiętać: praca nad sobą nie jest ani wstydem, ani fanaberią — jest inwestycją w jakość życia.


                ---

                iBanerekPL zapraszamy na bloga www.drogadosiebie.blogi.pl
        • justyna41 Re: Tak jest faktycznie :) 03.04.07, 22:12
          • justyna41 Re: To do Adama 03.04.07, 22:15
    • triss_merigold6 Re: Kobiety uważają się za gorsze... 03.04.07, 12:48
      Jeśli uważają się za gorsze to ich problem.
      • semi-oriental Re: Kobiety uważają się za gorsze... 03.04.07, 20:19
        triss_merigold6 napisała:

        > Jeśli uważają się za gorsze to ich problem.
        No, a czyj, kochaniutka? Niestety, taka rzeczywistość. Ty sie na pewno nie
        czujesz gorsza...... , tylko co za tym cynizmem stoi;)
        pozdrawiam Cię serdecznie
        Aha, tak na marginesie.... Im tych osob wiecej, tym wiekszy problem w wiekszych
        społecznościach. Bystrzacho. Rośnie wydajność pracy itd....
        No, ale z tym nie masz problemu.
    • justyna41 Re: Kobiety uważają się za gorsze... 03.04.07, 22:21

      >Czesto jest tak, ze matki w slepym zachwycie
      >nie doceniaja corek,
      >A corki niewspolmiernie krytykują.
      >Sama tak miałam. moja mamuska walnie przyczyniala sie przez ponad dwadziescia
      >lat do tego, ze rozwinelam osobowosc zalezną. na piedestał postawiła wielkich
      >wspaniałych mezczyzn z jej mniemaniu.

      Ja też tak miałam, przez całe dorosłe życie próbuję uwolnic się od pietna "tej
      gorszej".
    • ibanerekpl [...] 24.11.25, 14:18
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • afq Re: Kobiety uważają się za gorsze... 25.11.25, 03:51
        żeby nie być gołosłownym
        • afq Re: Kobiety uważają się za gorsze... 25.11.25, 04:00
          myślę, że w dalszym ciągu chcesz przede wszystkim się postarać o autopromocję swojego bloga
          już byłeś za to usuwany
          dalej robisz to samo, ale żeby dyskutować na forum.. a to gpt to załatwi?
          nabierz szacunku do miejsca i przede wszystkim obecnych tu ludzi
          taka rada tutejszego użytkownika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka