Dodaj do ulubionych

silna ponad miarę

15.04.07, 20:23
Witam,
Moim problemem jest to, że chcę być silniejsza niż jestem. Wstydze się
powiedzieć znajomym, ludzią w koło, że jest mi źle, że z czymś sobie nie
radzę. Niestety w końcu przychodzi czas kiedy juz mam wrażenie, że dłużej nie
wytrzymam i że poprostu pęknę. Ja już nie mogę... Nie radzę sobie wcale sama
ze sobą.... jest mi tak ciężko...
Obserwuj wątek
    • kryskaedka Re: silna ponad miarę 15.04.07, 20:30
      to powiedz to tutaj..to ci ulży...kazdy musi sie wygadac..to normalne
      • chojra Re: nogi Segala 19.04.07, 20:15
        A jeśli chodzi o nogi S. Segala to nie mam zdania i nie będę komentować.
        Preferuję inne części ciała.
    • kulce Re: silna ponad miarę 15.04.07, 21:02
      skąd ja to znam. Jestem silna i nikt mnie nie skrzywdzi. Ja tak miałam chyba od
      zawsze. Nigdy wiele nie mówiłam w domu. Nie uśmiechałam się. Dzięki temu nie
      było widać kiedy to co mówią ludzie sprawia mi ból, bo wtedy wiadomo gdzie
      uderzyć. Wytworzyłam sobie skorupkę. Przyjaciółka pytała co ze mną jest, bo zna
      mnie wystarczająco długo, żeby widzieć, nawet pod tą skorupką, kiedy mnie coś
      boli. "Nic, baw się dobrze." Skoro mam problem to muszę dać sobie z nim radę
      sama. Mój problem, moje życie, mój ból. Nie mam prawa obdzielać nim innych.
      Jeśli nie poradzę sobie z nim sama, to znaczy że nie jestem wystarczająco silna
      żeby żyć, to znaczy, że ten strach i ból powtórzy się jeszcze kiedyś.

      Nie wiem co ci powiedzieć. Sama nie mogę sobie z tym poradzić. Wiem co czujesz,
      jeśli ci to pomoże.
      • incogn Re: silna ponad miarę 15.04.07, 22:25
        Trudno Ci cos doradzic. Najlepiej gdy sie ma jakas oddana przyjaciolke, ktorej mozna zaufac. Ale
        czasem blokada jest tak silna, ze nawet przed najblizszymi osobami gramy, ze wszystko jest ok.
        Opowiem Ci historie autentyczna z mojego zycia, Wyrastalam w niepelnej rodzinie, warunki byly nie
        idealne, mialam wiele kompleksow, stad wytworzylam sobie wizje swiata: dookola sa sami zwyciezcy, ja
        jestem jedna przegrana. Ta wizja zmienila sie, kiedy wzielam udzial w pewnej praktyce studenckiej.
        Tam ludzie otworzyli sie, ognisko, alkohol, wspolna sala gimnastyczna do spania, nocne rozmowy.
        Okazalo sie, ze osoby, ktore bralam za zwyciezcow, tez maja swoje problemy, choc byly one inne niz
        moje.
        I wogole, w czasie mojego dlugiego zycia przekonalam sie, ze nie ma ludzi bez problemow, kazdy ma
        jakiegos mola. Z zewnatrz wydaje sie, ze wszystko ok, potem okazuje sie, tam choroba, tam alkoholizm
        ukryty, w innym miejscu chlopak dreczacy swa ofiare, bardzo rozne rzeczy. Tak wiec
        najprawdopodobniej nie musisz sie bac takiego otwarcia. Najprawdopodobniej okaze sie, ze inni
        dookola tez maja problemy, tylko wszyscy je kryja jako rzecz wstydliwa... defekt...
        Wiem, ze bywaja jakies takie zajecia terapeutyczne grupowe, gdzie ludzie ucza sie otwierac przed
        innymi. Jezeli tak Ci zle ze soba, pojdz do psychologa /mozna bez skierowania/i zapytaj o tego typu
        tarapie. To bardzo dobrze robi. Nagle okazuje sie, ze to normalne iz ma sie problemy, ze to rzecz
        naturalna.... Ze sie jest jednym z wielu...
      • kinekkinek Re: silna ponad miarę 17.04.07, 12:36
        ech, xnam takiego jednego, któremu personalia jego wąłsne sparwiają
        niewypowiediany ból a świadomosc bycia dorosłym jeszcze większy bół, dla
        ścisłosci, nie co innego.
        A dwa- jeśli będąc dzieckiem zyłaś w czasach które skońćzyły się będąc osobą
        dorosłą- na pewno jest to Polska, nie żaden inny kraj.
    • solaris_38 Re: silna ponad miarę 15.04.07, 23:13
      masz po prostu mixa
      bywasz silna i lubisz to czuć i okazać
      i bywasz słaba i nie lubisz tego okazać

      łatwiej jak się jest jednolitym i albo sie kreuje na siłacza albo na bidulkę

      ale mixy sa lepsze
      tylko ty sie do słabej strony mixa musisz nauczyć elegancko przyznawać kiedy trzeba
      możesz miec do tego wybrane osoby

      dla twego zdrowia psychicznego wystarczy jedna
      najgorzej żeby to był terapeuta bo sie po prostu uzależnisz
      lepiej przyjaciółka babacia ciotka
      • bszalacha Re: silna ponad miarę 30.04.07, 17:49
        Dlaczego niby ma się ktoś uzależnić od psychologa a od babci,czy przyjaciółki
        nie?Jest akurat odwrotnie-psycholog NIE JEST ZAINTERESOWANY uzaleznieniem od
        siebie kogokolwiek/w przciwieństwie do krewnych/.Po prostu :im silniejszą
        udajesz,tym bardziej będziesz odsuwała się od ludzi i oni od Ciebie.Będziesz
        bała sie innych jak własnie teraz robisz i w ten sposób nigdy nie dowiesz
        się,czy mozesz na kogoś w życiu liczyć,czy nie.Powinnaś zostawić urazy z
        dzieciństwa za sobą i zacząc wchodzić z ludżmi w inne,normalne więzi,w których
        raz się dostaje,raz daje itd.Psychologowie są tu tylko po to,by przeprowadzić
        kogoś ze swiata urazowej przeszłosci do realiów dzisiejszych.
    • chojra Re: silna ponad miarę 16.04.07, 23:41
      Dzieki za miłe słowa. Jest mi troche lżej, że nie jstem sama, że wystarczy
      klawiatura kilka literek na komputerze i już można być z kimś, choćby tak
      wirtualnie. Ja nigdy w domu nie miałam dzieciństwa, nigdy nie mogłam płakać,
      nikt mnie nie pocieszał jak byłam mała, nikt nie przytulał, nikt nie głaskał...
      Od zawsze musiałam być tą silną, ta twardą, tą która zawsze da sobie radę...
      Jak komuś mówiłam, że z czyms sobie nie radze, że jest mi źle, że czegoś nie
      umiem, czegos się boję słyszałam "Ty?, nie mozliwe, dasz sobie radę, jesteś
      silna...itp" I tak mi pozostalo do dzisiaj. Boję się mówić ludziom co się
      dzieje u mnie w środku bo usłyszę właśnie takie słowa. A czy ja chce je
      usłyszeć? Nie!!!!! Ja chcę, żeby ktoś mnie wysłuchał, pogłaskał po głowie,
      powiedział, że wszystko się jakos ułozy, pozwolił mi się wypłakać, zwyczajnie
      pozwolił mi być słabą, małą osóbką, której czasami bywa źle i coś się nie
      układa. Tylko tyle...

      No nie będę już nudzić was moimi wywyodami. Napiszę wiersz, ktory zrobił na
      mnie ogromne wrażenie jakis czas temu do tego stopnia, że się popłakałam...
      (głupie ale tak właśnie było). W takich chwilach mi się on przypomina i marzę
      tym, że kiedyś mi się uda...

      NIE MUSISZ UDAWAĆ, ŻE JESTEŚ SILNY
      NIE MUSISZ UDAWAĆ, ŻE WSZYSTKO JEST DOBRZE
      NIE MARTW SIĘ TYM, CO POMYŚLĄ INNI,
      JEŚLI MUSISZ PŁACZ-
      TO DOBRZE WYPŁAKAĆ ŁZY DO KOŃCA
      TYLKO WTEDY WRÓCI UŚMIECH
      .............

      • chmurka.bez.ogorka Re: silna ponad miarę 16.04.07, 23:44
        jasne. wtedy powiedzą, że masz schizofrenię, bo przecież ZACHOWUJESZ SIĘ
        INACZEJ NIŻ ZWYKLE.
        chojra, a na cholerę Ci dzieciństwo. Dzieci mają przechlapane. Lepiej być
        dorosłym i silnym właśnie. I wszystko się ułoży...ale jak Ty to poukładasz. Bo
        samo się nie zrobi. Niestety.
      • xena_ksiezniczka Re: silna ponad miarę 17.04.07, 11:34
        A ja uważam , że masz prawo do słabości jak każdy inny. Niczego przed nikim nie
        musisz udawać. Jeśli masz ochotę to płacz. I tak jesteś silna (mix jak
        powiedziała solaris), nie wpadniesz w depresję. Rozumiem Cię doskonale bo kiedyś
        czułam dokładnie tak samo jak Ty. Też nikt mnie nie przytulał, na miłośc
        chciałam zasłużyć byciem idealną ...to zostało. Z czasem jak życie zaczęlo sie
        komplikowac i sił brakowało tez słyszałłam nie raz "jak to Ty nie dajesz rady?
        Ty? Przecież silna jesteś!"
        Owszem. Ja jednak uparcie powtarzałam, że silna ale nie bezduszna, nie bez
        uczuć. Zaczęłam mówić różnym ludziom ( najłatwiej było mi z przypadkowymi
        osobami) co czuję, jak czasem mała jestem i chciałabym aby ktoś mnie przytulił i
        powiedział "nie martw się, bedzie dobrze. A jak nie będzie to tez nic się nie
        stanie. Życie toczy się dalej"
        Jakoś wyszłam z tego. Teraz nie obawiam się mówić o swoich słabościach,
        przyznawać do bezsilności, strachu, obaw, lęków. Już samo mówienie o nich daje
        siłę. Zachęcam. A co do płaczu, czasem i on przynosi ukojenie. Ja nie wstydzę
        się własnych łez. Płaczę z bezsilności. Ale zawsze z optymizmem patrze przed
        siebie.
    • piesbaskervill Re: silna ponad miarę 17.04.07, 10:21
      bo w życiu nie ma lekko
    • mskaiq Re: silna ponad miarę 17.04.07, 11:13
      Mysle ze przyczyna Twojego zlego samopoczucia to nierozwiazane problemy. Bez
      ich rozwiazania nic sie nie zmieni, bo ciagle beda zrodlem ktore bedzie
      przynosilo bol, strach, zal albo zlosc.
      Twoje wyplakanie sie nie zmieni niczego, pogorszy bo to jest ten moment kiedy
      tracisz wiare w Siebie i akceptujesz poddanie sie.
      Bardzo czesto nasze problemy biora sie z braku wybaczenia sobie. Kiedy nie
      wychodzi jedna a za nia wiele innych rzeczy wtedy bardzo czesto obwiniami
      siebie i nie mozemy wytrzymywac ze soba.
      Jesli cos nie wychodzi to najpierw trzeba wybaczyc sobie i poszukac przyczyny
      dlaczego sie nam nie udaje. Bez wybaczenia sobie zawsze jestesmy winni my sami,
      nie szukamy prawdziwej przyczyny ktora jest bledem ktory zostal gdzies
      popelniony. Kiedy znajdziesz przyczyny niepowodzen wszystko zacznie sie
      zmieniac bo bedziesz mogla naprawic bledy i odzyskac Swoje poczucie wartosci i
      wtedy wroci usmiech..
      Przez placz nigdy nie dojdziesz do usmiechu. Placz prowadzi do depresji.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • tullamoredew1 Re: silna ponad miarę 17.04.07, 11:52
        mskaiq - dziękuję Ci za te słowa, niechcący pomogłeś/aś również mnie. Wybaczyć
        sobie jest bardzo trudno, zdecydowanie trudniej niż wybaczać innym, bowiem
        najpierw trzeba mieć odwagę przyznać się przed samym sobą, że się popełniło
        błędy. Potem zaczyna się długi proces godzenia się ze świadomością własnej
        ułomności. I dopiero wtedy, będąc pogodzonym ze sobą, można prosić innych o
        wybaczenie i starać się naprawić swoje dawne błędy. A także ponieść ich
        konsekwencje bez rozczulania się nad sobą.
        • ewag52 Re: silna ponad miarę 17.04.07, 12:01
          konsekwencje same sie ponoszą.
          Bez pytania nas o zgode
          • tullamoredew1 Re: silna ponad miarę 17.04.07, 12:41
            Konsekwencje pojawiają się same, ale to my je ponosimy. Rzecz w tym, żeby zdać
            sobie sprawę z tego, że są to właśnie konsekwencje jakichś naszych czynów, a
            nie jedynie niezawiniona przez nas złośliwość losu.
    • kinekkinek Re: silna ponad miarę 17.04.07, 12:32
      bałwochwalczy wasz angielksi.
      non tgxt in here.
      • strasznie_glupia_baba Re: silna ponad miarę 18.04.07, 08:22
        ide do dzisiaj do psychiatry..

        bo inaczej-skoncze z sobą..
        • incogn Re: silna ponad miarę 18.04.07, 17:27
          Strasznie glupia babo
    • magnostique Re: silna ponad miarę 18.04.07, 12:36
      hej chojra,
      bardzo dobrze cie rozumiem, ja tez tak mam:)
      sama, zawsze dajaca sobie rade, finansowo-materialnie niezalezna od prawie
      zarania i tego typu. taki sie image wykreowal, na wlasny uzytek nazwalam go
      sobie lara-croft-syndrom. i zaczelam sie troche do tego dystansowac, nawet jak
      staram sie grac lare, to usmiacham sie czesto wewnetrznie myslac "aaa-ha,
      czesc, to znowu ty"

      byla taka fraszka
      "lzy trzymane pod powieka
      najbardziej pieka"
      ten wiersz, przy ktorym plakalas, to tez moja sprawdzona metoda.
      mam taki "set" muzyczny, czasami bez powodu "chce mi sie wyc", ale przez
      te "sile" lzy nie chca leciec. No i slucham, wprowadzam sie w nastroj i wtedy o
      wiele latwiej...
      polecam, tym bardziej, ze kazda niewyplakana lza jest potencjalnym zalazkiem
      np. choroby.
      pozdrawiam i "cry, baby"!
    • taisy Re: Czowiek to nie superman. 18.04.07, 22:14
      Taki jak w telewizji. Na filmach sa tacy bohaterowie filmowi jak przystojny
      Steve Segal, ktory jest silny jak niedziwedz, sprytny jak wiewiorka, szybki jak
      pantera i madry jak sowa? czy cos kolo tego.=)))
      Moze odrobina rozmow z terapeta pomoze ci wylac z siebie swoje problemy i choc
      na moment od dzwigania ich odpoczac?

      Czlowiek rosnie poprzez akceptacje, moze mozna byc tak jak Segal w jego filmach
      super facet, jednak wszystko idzie do przodu krok, za krokiem, gdzie nastepuje
      akceptacja pewnego stanu psychicznego i przejscie do nastepnego...
      • piesbaskervill Re: Czowiek to nie superman. 18.04.07, 22:20
        S.Segal ma świetne nogi
        • taisy Re: Czowiek to nie superman. 18.04.07, 22:22
          piesbaskervill napisał:

          > S.Segal ma świetne nogi
          No wiem, widzialam nawet pieprzyk na lewym posladzie:=)))
      • lsilanow Re: Czowiek to nie superman. 24.04.07, 21:29
        Nie, mylisz się Steven Segal jest mądry jak pantera, szybki jak niedźwiedź (po zakończeniu pory obiadowej), sprytny jak sowa i silny jak wiewiórka.
        Niestety taisy, mylisz się...
    • chojra Re: przychodzą takie chwile... 19.04.07, 20:12
      Dzięki,jest niezmiernie milo, że tak wielu ludzi mnie rozumie. To jest
      niesamowite jak nieraz sama świadomość tego, że są inni, którzy tak maja jak ja
      i mnie rozumieją bardzo pomaga. Różne rzeczy, które tu mi piszecie o tym, że
      trzeba zaakceptować siebie, polubić, starać się spojrzeć na siebie inaczej,
      pozwolić sobie na słabsze dni do mnie dociera. Ba, więcej napiszę nawet, że ja
      to wiem, ale niestety nie w momencie kiedy jest mi trudno i już tyle
      nazbierałam w sobie emocji, że mam wrażenie, że pęknę za chile jak balon
      przekłuty. Normalnie to ja umiem sobie wytłumaczyć na rozum wszystko i nawet w
      to wierzę, ale nie daj Bóg niech przyjdzie taka chwila słabości... Teraz to
      wszystko jest jeszcze pewnie spotęgowane tym, że kilka miesięcy temu rozstałam
      się z kimś z kim byłam 3 lata i to mi też w takich chwilach dowala, poniewaz
      brak mi wtedy bliskiej osoby. Mieszkam sama i na ogół jest mi z tym dobrze i
      cieszy mnie to, ale kiedy mam potrzebę "innej osoby" jest trudno... na
      szczeście mam dwa kotki, które zapewniają mi dużo rozrywki... Bardzo się
      cieszę, że jest tu kilka osób, które są jakoś przychylne takim przypadkom jak
      ja.
      • lsilanow Re: przychodzą takie chwile... 21.04.07, 03:54
        Mów, mów, mów, pisz, pisz, pisz!
        Tak się składa, że różni inni mieli takie same problemy jak ty, i Twoje nie są będą dla nich niczym dziwnym ;)
        Gdy Ciebie czytam, mam wrażenie, jakbyś miała 23-24 lata. Bije od Ciebie jakimś młodzieńczym duchem.
        I jesteś wrażliwa...
        By the way, czy wiesz, że Agnieszka Chylińska też jest wrażliwa? A czemu?
        Tak pragnęła miłości, że zakochała się w chłopaku, tenisiscie. Ten zlekceważył jej uczucie. Po czym...
        Zaczęła chlac przez 5 lat, i nagrała z tego wszystkiego 3 albumy, też z piosenką "Jestem silna...". Boje się napisac jedną rzecz.
        Że bycie tak silnym jak ona, to po prostu skrywanie ciepła, delikatności i wrażliwości, ponieważ inni ranią, ponieważ przebywało się wśród brutalnych i chamskich ludzi...
        Silna, silna...
        Daj się poznac.
        PS. Od kogos słyszałem, że ukazywanie swojej wrażliwości jest teraz nie trendy. Szkoda.
        • chojra Re: przychodzą takie chwile... 22.04.07, 00:01
          Dzięki. No jeśli chodzi o wiek to mam kilka lat więcej ale i tak zrobiło mi sie
          miło, kiedy to przeczytałam. To nawiazanie do Chylińskiej jest niesamowicie
          trafne i przemuwiło do mnie, ponieważ jest to osoba, która od zawsze robiła na
          mnie ogromne wrażenie... Tak dało mi to do myślenia, że nawet w momentach kiedy
          miała trudne chwile i nie była silna ja w nia nie zwatpiłam, nie przestałam jej
          lubić. Jakie to proste czasami, pewne rzeczy zobaczyć oczami innych ludzi,
          nawet tych, którzy tylko mogą czytać to co napiszę. Ważne jest dla mnie to, że
          widzisz we mnie wrazliwość, choćy po tych kilku zdaniach, które napisałam,
          poniewaz ja sama tego w sobie nie widzę...
          Wielu rzeczy w sobie nie widzę i pewnie czasami moje problemy z tego sie
          właśnie biorą.
          Mam wrażnie, że tu będzie się łatwiej otworzyć niz w realu, poniewaz nikt mnie
          nie wiedzi i nie czuję strachu przed oceną, przed reakcją ludzi na to co mówię.
          To takie łatwe, piszę i już, nie ma ocen, nie min, nie ma fochów, nie ma widoku
          znudzonych osób, nie ma osób wychodzących w trakcie kiedy ja mówię. No może to
          wszystko jest ale ja tego nie widzę i to mi pomaga się otworzyć... Ten komputer
          to taka mała rzecz a tyle radości daje, niesamowite...
          Do następnego czytania, mam nadzieję.
          • renkaforever Re: silni slaboscia... 22.04.07, 05:34
            Kazdy z nas chyba czuje swoja slabosc i skrywa ja gleboko w obawie zeby go nie
            wysmiano, nie ponizono, nie upokorzono.Na zewnatrz czesto udaje chojraka,
            niektorzy nawet uzywaja wulgarnych slow czy zachowuja sie w sposob wrecz
            prowokacyjnie nonszalancki. Tak naprawde czlowiek jest slaba istota uzalezniona
            od innych ludzi i sytuacji, na ktore nie ma wplywu.Ja mysle, ze kazdy z nas
            tak ma.Mowi sie, ze wolna wola decyduje o naszych wyborach. Ja mysle, ze te
            wybory sa takie, a nie inne, po to by spelnic oczekiwania naszego slabego
            czlowieczka wewnatrz nas.To ta nasza slabosc w nas,a z nia obawa przed
            wysmianiem, odrzuceniem, ponizeniem, ten nasz strach narzuca nam taki, a nie
            inny wybor.Ta slabosc w nas ma taka moc, ze narzuca nam wybor takiej, a nie
            innej drogi, takiego, a nie innego rozwiazania.Stad pragnienie bycia silnym,
            zeby po prostu wygrac ze strachem, z obawa przed odrzuceniem, nie akceptacja,
            ponizeniem.Bo jak ktos wyzej zauwazyl w akceptacji jest wzrost, rozwoj. Nie
            akceptacja, strach paralizuje nasze dzialanie.Nie mozemy sie rozwijac, rosnac
            intelektualnie.Zaczynamy sie garbic, patrzec w ziemie i tracic poczucie wlasnej
            wartosci jako czlowiek.Akceptacja jest kluczem do opanowania w sobie strachu i
            spokojnego spojrzenia na swiat wokol. Kazdy z nas jest zaprogramowany na zycie,
            nie ma wyboru, musi zyc, kwestia tylko jak. Czy kontrolowac swoje slabosci
            poprzez ich akceptacje czy pozwalac na bycie kontrolowanym i zycie w ciaglym
            strachu, ze sie wyda...i co ludzie powiedza...
            • mskaiq Re: silni slaboscia... 22.04.07, 08:50
              Im wiecej agresji w czlowieku tym jest slabszy, probuje bronic sie agresja i
              wulgarnioscia a takie dzialanie poglebia tylko slabosc.
              Wewnatrz nas jest olbrzymia sila, nie znam wiekszej, jest nia milosc. Nie
              siegamy po nia, nie chcemy myslec kategoriami milosc, wolimy kategorie strachu.
              Nasza filozofia zycia opiera sie na strachu, nie wierz nikomu, nie mow prawdy,
              nie pomagaj bo zostaniesz wykorzystany, nie badz naiwny, zyjesz wśród
              brutalnych i chamskich ludzi, itp.
              Dlatego probujemy byc silni, probujemy pokonac strach za pomoca sily, nie
              rozumiejac ze w taki sposob wspieramy strach. Zwykle wojna ze strachem oznacza
              dzialanie przeciwko innym ludziom bo to oni wywoluja strach albo przeciwko
              sobie bo jestesmy slabi i przegrywamy. Wojna zawsze przynosi wiele cierpienia i
              nam i tym z ktorymi wojujemy.
              Mysle ze trzeba nauczyc sie filozofi milosci. Moze na poczatek warto nie mowic
              zle o innych ludziach, nie krytykowc, nie oceniac, szanowac innych opinie i
              zdanie (co wcale nie znaczy ze trzeba sie z innymi opiniami zgadzac).
              Stosujac filozofie milosci zaczniesz pozbywac sie strachu, zaczniesz rozumiec
              ze masz wolna wole i ze mozna zyc bez strachu.
              Serdeczne pozdrowienia.
    • viviene Re: silna ponad miarę 22.04.07, 10:36
      chojra napisała:

      > Witam,
      > Moim problemem jest to, że chcę być silniejsza niż jestem. Wstydze się
      > powiedzieć znajomym, ludzią w koło, że jest mi źle, że z czymś sobie nie
      > radzę. Niestety w końcu przychodzi czas kiedy juz mam wrażenie, że dłużej nie
      > wytrzymam i że poprostu pęknę. Ja już nie mogę... Nie radzę sobie wcale sama
      > ze sobą.... jest mi tak ciężko...

      Niestety nie wiemy co powoduje u Ciebie taki stan,nie napisałas,i z czym sobie
      nie radzisz,z czego wynikaja Twoje lęki i obawy.Czasem siła jest w słabosci
      dlaczego sie wstydzisz wyznac ,ze jest Ci zle,boisz sie
      krytyki,osmieszenia.Zycie naprawde potrafi zweryfikowac wiec nie ma czego sie
      bac,dzis Ty wykrzyczysz,pozbędziesz sie swoich zali,jutro zrobi to ktos inny.
      Jestes silna,nie wiesz nawet jak bardzo,problem w tym,ze chciałabys poczuc sie
      słabsza,niezaradna itd.,zeby w koncu wszyscy wokół zrozumieli,ze tez wymagasz
      uwagi,zrozumienia.
      Nikt na to nie patrzy,i dlatego,wydaje mi sie,masz takie odczucia.
      • lola_32 Re: silna ponad miarę 22.04.07, 10:37
        Bo wiarygodni sa przeciez ci, ktorzy narzekaja
        • viviene Re: silna ponad miarę 22.04.07, 11:13
          lola_32 napisała:

          > Bo wiarygodni sa przeciez ci, ktorzy narzekaja

          Tez fakt.
          • renkaforever Re: slabosc nasza sila 22.04.07, 17:32
            Jezeli nie akceptujemy w sobie naszej slabosci to tak jakbysmy dzwigali garb na
            plecach i udawali, ze go nie widac, mimo, ze wszyscy widza, ze jest.
            Przeciez wokol sa sami garbaci, pokrzywieni, smutni, malo tego wiekszosc nawet
            siedzac za kierownicami ladnych nawet samochodow wyglada jakby sie urwali z
            jakiegos horroru.Spojrzcie na wychodzacych do pracy, czy szkoly ludzi z
            najlepszych nawet dzielnic. Czy jest wsrod nich ktos ladny? Same pokrety,
            garbusy zyciowe, slowem kalectwo moralne i tyle.Jaka potezna sila, jaki zywiol
            trzyma te rzeke rozpaczy zywa, drgajaca w szarzyznie codziennosci, malo tego,
            probujaca swoim kalecznym nurtem porwac tych, ktorzy posiadaja jeszcze swoj
            niewinny urok. Ten zywiol to strach.Strach przed otwarciem sie dla ludzi,przed
            zaakceptowaniem siebie takim jakim jestes. Milosc nie jest garbata, nie cofa
            sie przed rozpacza, nieszczesciem, zlem, choroba. Idzie pewnie w calej swojej
            otwartosci i slabosci.Kazdy garbus i kaleka moralna patrzy w ziemie, bo sie
            wstydzi swojego garbu.To strach. Milosc sie nie wstydzi swojej nagosci,
            bezbronnej i pieknej.Idzie pewnie.Rozdeptuje wszelka nie tolerancje, nie
            akceptacje.Przykrywa rozpacz, nieudolnosc, bezradnosc i obawe.
            Milosc przychodzi z nas samych, nie od innych, tylko z nas sie uwalnia.Ale zeby
            sie uwolnila, trzeba siebie ze swoimi slabosciami zaakceptowac.
            Wtedy zaczniesz budowac siebie, rozwijac sie od wewnatrz, budowac swoja moc
            czerpiac ze swojej slabosci.
            To naturalne, ze chcesz byc silna. Kazdy chce zyc bez stresu, chce umiec zyc
            bez garbu.W miedzyczasie, milo jest jak ktos z najblizszych z nami ten garb
            podzwignie, ale garb jest garbem, nie da sie ukryc.Trzeba sie wyprostowac i
            isc.
            • viviene Re: slabosc nasza sila 22.04.07, 17:45
              I własnie o to w tym wszystkim chodzi i pieknie to ująłes/as.
            • mskaiq Re: slabosc nasza sila 23.04.07, 15:12
              Renkaforever napisal
              >trzeba siebie ze swoimi slabosciami zaakceptowac.
              > Wtedy zaczniesz budowac siebie, rozwijac sie od wewnatrz, budowac swoja moc
              > czerpiac ze swojej slabosci.

              Trzeba budowac siebie na milosci a nie na slabosci. Tam gdzie jest milosc nie
              ma slabosci, tam nie ma strachu.
              Serdeczne pozdrowienia.
              • lsilanow Re: slabosc nasza sila 24.04.07, 03:27
                Nawiązanie do wielu postów z powyżej, tak hurtowo ;), w jednym liście...

                "Doskonała miłośc usuwa wszelki lęk", prawda którą znam, nie wiele innych znam z całą taką pewnością :)

                Wiarygodni są Ci, którzy narzekają? Czy ja wiem?
                Wiarygodni są Ci, którzy są szczerzy w okazywaniu swoich emocji, gdy są źli, to są żli, i mówią, ach do licha, jaki jestem zły, gdy chcą się weselic, to są weseli, gdy chce im się płakac to płaczą...
                I wiecie co? Ludzie zazwyczaj lubią takich ludzi, przekonałem się...

                Jak ktoś lubi Biblie, to mogę przytoczyc jedną z niej historię...
                Król Dawid, po jeden z wygranych bitew, wyszedł na ulice Jerozolimy i zaczął tańczyc. Spotkało się to oczywiście z dezaprobatą... Jak to, król tańczy? Jak to, można tańczyc? A on tańczył z radości... Bóg się cieszy... Więc człowiek też może.
                Czasami dochodze do wniosku, że to nie ja jestem w błędzie, to reszta świata jest po.. i pokręcona kompletnie.

                Proszę państwa, oto miś.
                Miś jest bardzo grzeczny dziś,
                Chętnie państwu łapę poda.
                Nie chce podać? A to szkoda.

                Pora na dobranoc,
                bo już księżyc świeci.
                Dzieci lubią misie,
                misie lubią dzieci.

                Misie mają takie ciepłe serca, że można się przy nich ogrzac... Ryczą i mruczą, i łapią ryby w potoku.
                Człowiek w środku jest takim misiem, miękkim, ciepłym. Czy miś jest słaby?
                Nie sądze.

                Dobranoc
                Serdecznie was wszystkich pozdrawiam
                (ciepło... sza.)
                • chojra Re: slabosc nasza sila 24.04.07, 20:47
                  Bardzo mnie wzruszyły ostatnie wypowiedzi. Bardzo mi się podoba stwierdzenie,
                  że słabość nasza siłą. Super, problem jest jeden trzeba nauczyć sie akceptować
                  tą swoją słabość, a ja tego nie umiem. nawet nie wiecie ile razy próbowałam
                  sobie wmawiać, że taka przecież jestem i inna nie będę, że to mnie wyróżnia
                  spośród innych i nic. Zupełnie nic... Czasami mam ochotę krzyczeć, że jest mi
                  źle, że nie daję sobie z czymś rady, że czegos się boję ale nie umiem o tym
                  mówić ponieważ mam wrażenie, że "sama się w coś wpakowałam" więc i wyjść muszę
                  tez sama.

                  W kilku miejscach znalazło się pytanie o to mnie teraz boli. Tak więc po krótce
                  napiszę, że za kilka dni (dokładnie w pierwszych dnia maja) lecę do Stanów
                  (jest to moja pierwsza pdróż poza granie naszego kraju jak i lotnicza). Na
                  początku udawałam, że jestem zadowlona, że się nie boję, że dam sobie radę a
                  teraz z dnia na dzień pojawia mi się coraz więcej obaw, strachów, leków... Nie
                  umiem sobie z tym zupełnie poradzić. Wyjazd ten mam zaplanowany na dwa
                  miesiące, a czasami wydaje mi się jakbym leciała na zawsze. Czuję paniczny
                  wręcz stach przed utratą kontroli tego co tu sie będzie działo u mnie w pracy,
                  w domu, z moimi kotami, z bliskimi mi osobami. Nie umiem tego póścić, zostawic
                  w spokoju... W polsce to nawet gdyby coś się działo, to mogę wkażdej chwili
                  wrócić a tam... To jest straszne, przez takie rzeczy zabijam w sobie całkowicie
                  radość i ekscytację z tego wyjazdu (zaznaczam, że nie jest to wyjazd do pracy).
                  To jest głupie. Boję się z kimś bliskim porozmawiać, bo boję się, że mnie
                  wysmieją, że powiedzą mi, że po ca ja jadę, że przecież nic się nie dzieje... A
                  ja bym chciała tylko, żeby mnie ktos wysłuchał, przytlił, pozwlił popłakać, nie
                  oceniał po pierwsze tego co mówię.
                  No dobra miało być krótko a rozpiasałam się jak głupia...
                  To na tyle.
                  • lsilanow Re: slabosc nasza sila 24.04.07, 20:58
                    Kto Ci zrobił taką krzywdę?
                  • lsilanow Re: slabosc nasza sila 24.04.07, 21:11
                    Czyli, kto nauczył Cię tak siebie krytykowac?
                    Mój wewnętrzny krytyk, o czym nawet niedawno miałem okazję się sam przekonac, podłapując prace tu i ówdzie, mówi głosem mojego ojca. Dosłownie słysze jego słowa : "Łukasz nie rób tego i tamtego, nie garb się". Od czasu do czasu jest to matka, która mówi "Nie garb się, stój prosto" Hmm... No tak, mam naprawdę upierdliwych rodziców ;)

                    Druga rzecz... ale o tym później, coś a propo uczenia się bycia twardzielem i zaciskania zębów. (kolejny bonus życiowy od bliskich nam osób...)
                    Fajne to to nie jest. :(
                    I jaka znowu "głupia", jaka znowu "głupia"! :)
                    Pisz. A jeżeli jesteś z Warszawy, i NIE MOŻESZ ZOSTAĆ PRZYTULONA PRZEZ RODZICÓW, LUB KTÓREGOŚ Z PRZYJACIÓŁ, PRZYJACIÓŁEK, bo się boisz, bo byli nie mili, lub z innego ważnego powodu (czasami wystarczy po prostu poprosic) to czasami na Starym Mieście bywa chłopak, może Francuz, przytula za darmo - i żebyś dobrze mnie zrozumiała, to nie jest wygłup, on to traktuje całkowicie, całkowicie serio.
                    Uff, rozpisałem się jak zwykły człowiek, normals kompletny ;)

                    Choc słowa są buffo, istota przekazu jest jak najbardziej serio.
                    • chojra Francuz jest dobry 25.04.07, 21:55
                      Z tym Francuzem to dzięki. Już na samą myśl o tym, że miałabym jechać na
                      starówkę tylko po to żeby mnie przytulił obcy facet bo to lubi rozśmieszył mnie
                      i trochę humor poprawił. Na razie nie mam czasu na takie wypady, ale kiedyś
                      może skorzystam... Nigdy nic nie wiadomo. No nie mogę, niesamowicie śmieszny
                      pomył. Choć podobno człowiek dziennie powinien dostać ileś uścisków, żeby
                      dobrze się czuć i żeby było mu miło...

                      Wyobraźcie sobie aptekę i kolejkę do niej tylko po to, żeby dostać jeden, dwa,
                      trzy lub nawet piętnaście uścisków, które jak lekarstwo stawią na nogi. To by
                      było niesamowite. A ja stałabym pewnie tam często....
                      Na koniec takie tylko wirtualne ale DUUUUUUŻE ściski dla Was.
                      • lsilanow Re: Francuz jest dobry 29.04.07, 04:55
                        Dziękuje, czuje się doceniony, przesyłam uściski w dalszą stronę :)
              • renkaforever Re: slabosc nasza sila 26.04.07, 08:50
                Przez akceptacje siebie ze swoimi slabosciami powiekszam automatycznie siebie,
                czyli buduje.To jest proces tworzenia nowego czlowieka w sensie czlowieka o
                nowej percepcji.On czerpie ze swojej slabosci, poniewaz ja zaakceptowal i uzywa
                ja od odbioru zjawisk tak samo jak uzywa swoich silnych stron.Milosc jest
                bardzo zlozonym uczuciem, ktore moze leczyc slabosci i lagodzic strach, ale
                przeciez ich nie eliminuje.
                • lsilanow Re: slabosc nasza sila 29.04.07, 04:54
                  Człowiek ma taką "słabośc", że czasami musi spac. A ja boje się, że ta "słabośc" zniknie niedługo z moejego życia. Padam.
    • piotr2284 Re: silna ponad miarę 29.04.07, 15:14
      Niestety większość ludzi bardzo lubi oceniać innych. Starają się być silni na co
      dzień, ukrywają swoje problemy i krytykują cudze słabości aby poprawić własne
      samopoczucie. Może jest tak, że gdzieś w głębi serca wiele osób chciałoby
      powiedzieć: "rozumiem cię, też się często tak czuję" ale nie pozwala im na to
      konieczność udawania ludzi silnych. Boją się, że okazując innym zrozumienie
      odkryją własną słabość.

      Poza tym myślę, że nie warto kreować się na taką bardzo silną osobę. Wtedy nie
      można liczyć na współczucie innych i życie wtedy staje się taką rywalizacją ze
      wszystkimi. Najlepiej po prostu mówić o swoich uczuciach jeśli tylko to możliwe.
      • ja_adam Re: silna ponad miarę 29.04.07, 15:29
        na szczęscie większość ludzi lubi oceniać innych. Chcą być silni, dbać o swoje
        zdrowie psychiczne, dostrzegając w innych słabości nie poglebiają swoich.

        Może jest tak, że gdzieś w głębi wiele osób chciałoby powiedzieć "słuchaj nie
        kumam o co ci biega" Ale tak naprawdę dobrze wiemy że unikamy debili. Okazując
        im zrozumienie moglibyśmy ich nieświadomie zaprosić do siebie.

        Poza tym myślę, że warto kreować się na silna osobę. Ma sie świadomość że można
        liczyć tylko na siebie a wtedy walczysz sam ze sobą.
        Więc mów o uczuciach wtedy gdy w innych nie dostrzeżesz własnych słabości.
        • piotr2284 Re: silna ponad miarę 29.04.07, 16:10
          Wszystko świetnie do momentu gdy ktoś przestaje sobie radzić ze swoimi
          problemami. Jak byś się czuł gdyby osoba którą poprosiłeś o pomoc powiedziała
          "nie kumam o co ci biega, walcz sam ze sobą" ?

          Są sytuacje w których człowiek naprawdę potrzebuje pomocy innych.
          • chojra Re: silna ponad miarę 29.04.07, 21:09
            Mam wrżenie, że rozwinęła się debata na temat tego czy warto byc silnym, czy
            słabym, a tu chodzi o to czy umiemy być słabi, czy sobie na pozwalmy. Bo ja nie
            umiem sobie pozwolić na słabość i duzo mnie kosztuje przyznanie się, że z czymś
            sobie nie radzę.

            ja napewno nie chciałabym usłyszeć od kogoś "Nic nie kumam, polegaj na sobie".
            całe życie to słyszałam i nic dobrego z tego nie wyszło, no i teraz mam duże
            problemy z poproszenie o pomoc, a czasami mam wrażenie, a wręcz pewność, że
            sama sobie nie poradzę.

            "Są sytuacje w których człowiek naprawdę potrzebuje pomocy innych."
            Ja czuję, że tu nie chodzi już tylko o zwykłą pomoc, ale o zwykłe zrozumienie.
            Dlaczego chodzimy do psychologów, psychoterapeutów? Wydaje mi się, że właśnie
            po ta namiastkę zrozumienia. Po to, żeby ktos nas wysłuchał...

            Ale o to właśnie trzeba poprosić, trzeba powiedzieć "to na dzisiaj jest mi
            potrzebne", ale jak się tego nauczyć, kiedy boję się tego powiedzieć głośno. I
            koło się zamyka.
            Dzięki za miłe słowa, które podnoszą mnie na duszy.
            • piotr2284 Re: silna ponad miarę 29.04.07, 22:10
              Nic dziwnego, że czujesz obawę przed podzieleniem się swoimi problemami z
              innymi, skoro wiele razy okazywano Ci niezrozumienie. Ja też zresztą czuję, że
              przyznawanie się do własnych słabości nie jest zazwyczaj dobrze odbierane. Na
              pewno wiele zależy od wyboru odpowiedniej osoby, której się to mówi.

              Tak już jest, że jednego dnia człowiek czuje się silny, a znowu kiedy indziej
              dopada go jakiś problem i już nie jest taki pewny siebie. Na pewno warto
              okazywać zrozumienie innym, nawet jeśli mamy akurat lepsze dni i wydaje nam się
              że świetnie sobie sami radzimy. Trzeba pamiętać, że prędzej czy później my też
              będziemy potrzebować wsparcia.
            • lsilanow Re: silna ponad miarę 30.04.07, 23:04
              a jakiej ty dzisiaj (lub w dniu, w którym to czytasz) potrzebujesz pomocy ?
              • chojra Re: silna ponad miarę 02.05.07, 19:03
                lsilanow napisał:

                > a jakiej ty dzisiaj (lub w dniu, w którym to czytasz) potrzebujesz pomocy ?

                Na dzień dzisiejszy to jakąś część tego co potzrebuję otrzymuję od Was.
                Potrzebuję zrozumienia, akceptacji, przyzwolenia na to, że mogę być tą słabą,
                że nie zawsze jest dobre to, że jestem silna. Ostatnie kilka dni próbowałam
                rozmawiać z ludźmi, mówić o swoich lękach, obawach, no i może trochę pomogło.
                Ale jak małe dziecko, mówiłam o tym co mnie boli, co czuję, co się ze mną
                dzieje i zaraz uciekałam, jak przestępca... To jestem cała ja.
                Czasami czytam te wszystkie wpisy (nie tylko u mnie) i zazdroszę Wam (innym)
                takiej swobody w wypowiadaniu się. Taki zupełny luz (przynajmniej dla mnie tak
                to wygląda). Czy komuś jeszcze tutaj sprawia trudość pisanie i przelewanie
                swoich myśli na forum publiczne?

                No a na koniec miło czytać, że niektórzy forumowicze tak bardzo darzą się
                sympatią :-)
            • lsilanow Re: silna ponad miarę 30.04.07, 23:06
              chocby to drobiazg był?
              • ja_adam Re: silna ponad miarę 30.04.07, 23:43
                szukam patcha do spellforce..:)
        • lsilanow Re: silna ponad miarę 30.04.07, 16:43
          Jezu, ja_adam, jaki z Ciebie debil kompletny, kretyn i palant (czyli: dbam tutaj o swoje zdrowie psychiczne, o, już mi lepiej)
          Będę Cię unikał. (czyli : nie będe odpisywał na Twoje posty)
          Licz na siebie. (czyli : mam Cię w dupie)
          Nic Ci o sobie nie powiem, bo a nuż masz coś podobnego do mnie.

          MUR

          Życie jest jak kalejdoskop, mówił kiedyś mój ojciec. Skąd pewnośc, że jak się trafiło na nieżyczliwych ludzi przez pierwsze 30 lat swojego życia (lub więcej :) ), to nie trafi się już nigdy na żadnych innych?

          Dzisiaj właśnie się zorientowałem, że parę lat temu mogłem spokojnie opuścic sobie ten świat. Ogarnęła mnie rezygnacja, brak sił, by walczyc o każdy następny dzień. Byłem chory i nie wiedziałem, po co życ. Cierpiałem bez chwili przerwy. Około 3 lat.
          No i co? Mineło? Mineło.

          Po co od razu, po parunastu latach się poddawac? (tak, są to słowa ekstermalne, ale ekstremalne pozytywnie)

          Pula słabości, które masz, których nie dostrzeżesz u innej osoby, jest bardzo mała.
          Wbrałeś milczenie. To sobie milcz. Kiedys eksplodujesz.
          • ja_adam Isilanow. 30.04.07, 17:18
            Mój Najdroższy Przyjacielu, jeśli jesteś wstanie, masz ochotę, możesz rozwinąć
            swój tok rozumowania w kwestiach które sprawiły, że tak mnie pokochałeś?
            • lsilanow Re: Isilanow. 30.04.07, 19:27
              a więc, mój drogi,
              gdy mam zły humor, to kąsam, nie znaczy to, że kogoś nie lubie, często jest wręcz przeciwnie
              gdy Cię tak nazwałem, jak w tym liście, miałem tyko ochotę sprawic, byś poczuł się tak, jak osoba krytykowana
              w rzeczy samej - nie jesteś głupi, to co napisałeś w poprzednim poście- o ile to nie był żart - to tylko racjonalizacja, nie mniej, nie więcej
              jeżeli pamiętasz, czytam Twoje posty, i pamiętam, co przeżyłeś
              pozdrawiam, choc na pewno cos nie cos od Ciebie po nosie jeszcze dostanę :)
              • ja_adam Re: Isilanow. 30.04.07, 20:30
                akurat tekst do ktorego przyczepiłes swe gorące słowa odniosłem do wypowiedzi
                piotr2284
                czasami lubie jeździć wywrotką pełna betonu na przekór wszystkiemu co sie rusza
                a potem jebnać ten cemencik na zielona trawkę...
                Ułatwia mi to myślenie i unikanie stereotypów i automatyczne przyznawanie racji.

                I tak gdy ktos będzie chciał mi udowonić jakim wspaniałym stworzeniem jest
                bezbronne niemowle, wole wpierw zarżnąć je na ołtarzu i wypić krew wyciśnietą z
                malutkiego jeszcze tykającego serca.

                Lubie patrzeć jak ludzie spazmatycznie bronia świętości, podczas gdy ich zycie
                jest tego zaprzeczeniem.

                • lsilanow Re: Isilanow. 30.04.07, 22:54
                  jak zauważyłeś, zrobiłem coś podobnego z Twoim tekstem
                  Czasami lepiej jest przemyślec daną sprawę na nowo, niż trzymac się dogmatów. Bo niemowle jest wspaniałym stworzeniem, ale właściwie dlaczego? ("dlaczego" to jedno z moich ulubionych słów...)
                  Co do zarzynania niemowląt - Salomon też próbował zrobic cos podobnego, a dzięki temu prawda wyszła na jaw.

                  Z szacunkiem dla gza kąsającego społeczeństwo, cykuty nie życzę

                  Łukasz
                  • lsilanow Re: Isilanow. 30.04.07, 22:56
                    a w ogóle to brawo :)
    • shangri.la Re: silna ponad miarę 29.04.07, 20:05
      Każdy z nas jest "silny na swoją miarę" :)
      A ja dodam, że do czasu......
      • lsilanow Re: silna ponad miarę 30.04.07, 16:54
        Miara się zmienia z upływem czasu, można byc wobec siebie elastycznym, nie wymagac od siebie biegania na dystans 40 km z 40 stopniową gorączką, bólem brzucha, i egzemą, po to tylko, by zdobyc, ehm puchar, i umrzec dnia następnego, nie mogąc się nawet nim nacieszyc.
        Wystarczy, że, gdy jesteśmy zmęczeni, odpoczniemy sobie minut parę, zanim pójdziemy wyrzucic przerwy - wtedy naprawdę jesteśmy silni - bo się tacy czujemy, lub bo widzimy.
        bo silni jesteśmy, kiedy coś nie sprawia nam trudności, jak z hantlami - możemy powiedziec o sobie, że jesteśmy silni na 5 KG hantle, kiedy jesteśmy w stanie je podnieśc, kiedy nie jesteśmy, no cóż, jesteśmy silni na miarę 4 KG hantli
        Czyli: cwiczyc, cwiczyc, jeszcze raz cwiczyc, również w życiu, krok po kroku, az dojdzie się do celu, z umiarem.

        Dużo przykładów, pare abstrakcyjnych, i brak tu mi przede wszystkim roli innych ludzi.
        Przepraszam za chaos, mam dzisiaj kiepski nastrój, i wtedy chaotycznie mi się myśli, mam nadzieje, że ktoś będzie w stanie zrozumiec, co napisałem. (lub wypunktowac główne hasła)

        shangri.la Chyba, że chodzi Ci o bycie silną ponad swoją miare... Wtedy energia naprawdę się kończy.
        • shangri.la Re: silna ponad miarę 30.04.07, 19:07
          Problem w tym, że mało kto zna "swoją miarę" , a nawet gdyby miał taką wiedzę
          niewiele by mu z niej przyszło, bo życie stawia swoje zadania nie bacząc na
          naszą indywidualną wytrzymałość na stres, podatność na depresję itp
          Kiedy przekraczamy granicę, świat się wali....szczęśliwy ten, kto przeżyje taką
          katastrofę.
          Jestem szczęśliwa:)
          • lsilanow Re: silna ponad miarę 30.04.07, 19:23
            to miło :)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka