21.05.03, 23:30
co ludzi pociąga w oglądaniu czyjejś śmierci?

cudza śmierć była zawsze szczególną atrakcją - poczynając od ofiar z ludzi w
dawnych religiach, poprzez publiczne egzekucje na placach miast po lincze w
USA i wykonywanie kary śmierci w kameralnym gronie kilku obserwatorów, no i
snuff - czyli filmy dla nakręcenia których torturuje się i zabija naprawdę

kultura wysoka godzi nasz pociąg do śmierci z jednoczesnym szacunkiem dla
ludzkiego życia - aktorzy w filmach pełnych krwi giną na niby, ludzie biją
się na śmierć tylko w podziemnych klubach należących do kręgów przestępczych,
i tam też tworzy się snuff

co tak pociąga w obserwowaniu czyjejś śmierci?
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: snuff IP: *.unl.edu 21.05.03, 23:38
      Przymiarka do ostatniej wieczerzy ?
      • procesor Re: snuff 21.05.03, 23:40
        Gość portalu: Imagine napisał(a):
        > Przymiarka do ostatniej wieczerzy ?

        Jakos nie zrozumiałam? Późno juz..

        A śmierc jest fascynująca w swej nieuchronności. Boimy się jej i jestesmy
        ciekawi. Cudza pozwala nam zmierzyc sie z myślą o własnej?
        No i ta ulga - tym razem nie ja!..
        • Gość: Imagine Re: snuff IP: *.unl.edu 21.05.03, 23:41
          procesor napisała:

          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          > > Przymiarka do ostatniej wieczerzy ?
          >
          > Jakos nie zrozumiałam? Późno juz..

          dokladnie to samo co powiedzialas w zdaniu: Cudza pozwala nam zmierzyc sie z
          myślą o własnej?

          Imagine.
          • komandos57 Re: snuff 21.05.03, 23:47
            Cudza a najblizszej osoby to dwie rozne sprawy.
            Ale...Nie boje sie smierci.Nie widze tego przez "wyjscie z ciala"
            tylko.Smierc.Kropka.
    • komandos57 Re: snuff 21.05.03, 23:38
      Czesto mysle nad wlasna smiercia.To znaczy nad chwila kiedy bede
      umieral.Cichutko,spokojnie,samotnie.Jakie to romantyczne.A Ty myslisz o swojej
      smierci?
      • Gość: Imagine Re: snuff IP: *.unl.edu 21.05.03, 23:40
        komandos57 napisał:

        > Czesto mysle nad wlasna smiercia.To znaczy nad chwila kiedy bede
        > umieral.Cichutko,spokojnie,samotnie.Jakie to romantyczne.A Ty myslisz o
        swojej
        > smierci?
        Ja nie umre, tylko moje cialo.
        • ziemiomorze Re: snuff 22.05.03, 00:14
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Ja nie umre, tylko moje cialo.

          Twoje cialo to nie Ty?

          z.
          • procesor Re: snuff 22.05.03, 00:42
            ziemiomorze napisała:
            > Twoje cialo to nie Ty?

            Odpowiem zamist Imagine'a - moje ciało to nie cała JA.
            Ja to coś więcej niz tylko ciało i umysł.
            To przede wszystkim dusza.
            • komandos57 Re:Ponawiam prosbe. 22.05.03, 00:47
              Nie bzdety co i jak.Ale wy,wasza smierc!
              • procesor Re:Ponawiam prosbe. 22.05.03, 00:50
                komandos57 napisał:
                > Nie bzdety co i jak.Ale wy,wasza smierc!

                Widzisz to nie jest nowy temat dla starych forumowiczów.
                Wałkowalismy sprawy smierci wiele razy.
                Szczególnie Fnoll ma tu zasługi. Jak nie zasnę to poszukam w archiwum. Tam jest
                konkretów!
                • komandos57 Re:Ponawiam prosbe. 22.05.03, 00:56
                  Mnie interesuje jego umieranie,jego trawienie tego,tej chwili.Nie frazesy
                  ksiazkowe,religia itp.On i jego umieranie.
                  Teorie odrobine znam.
                  • procesor Re:Ponawiam prosbe. 22.05.03, 01:00
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=546112&a=546112
            • ziemiomorze Re: snuff 22.05.03, 08:30
              procesor napisała:

              > > Twoje cialo to nie Ty?
              >
              > Odpowiem zamist Imagine'a - moje ciało to nie cała JA.
              > Ja to coś więcej niz tylko ciało i umysł.
              > To przede wszystkim dusza.

              Z grubsza sie orientuje, co to cialo i umysl.
              A co to jest dusza?

              ziemiomorze
      • procesor Re: snuff 21.05.03, 23:46
        komandos57 napisał:
        > Czesto mysle nad wlasna smiercia.To znaczy nad chwila kiedy bede
        > umieral.Cichutko,spokojnie,samotnie.Jakie to romantyczne.A Ty myslisz o
        swojej smierci?

        Pewnie że myślę. :) Ciekawa jej jestem strasznie.
        A ty ne przywiązuj się do wizji spokojnego umierania. Bo moż enadejdzie w
        hałasie, błysku, w tłumie. Odarta z intymnosci, wśród piszczących szpiatalnych
        urzadzeń.
        Choć nie zycze ci tego.
    • Gość: Malwina Re: snuff IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 00:00
      mnie nie pociaga. Czy to grozne ? czy moge z tego wyjsc ?
      • komandos57 Re: snuff 22.05.03, 00:08
        Czy cie to pociaga czy nie.Przyjdzie taki czas ze trzeba bedzie odejsc.ODEJSC.
        Nikt nie pomoze,nie pocieszy,nie powstrzyma,nie przekupi,nie odlozy na
        zas.Zaraz ktos mi napisze ze jestem psychopata.Ale jest to mysl czesto
        nurtujaca moja glowe.
    • ta_ Re: snuff 22.05.03, 00:08
      Nie pociąga mnie, o nie !
      Widziałam ją parę razy i jak nie pociągnęła, tak i nie pociąga.
      I niech tak zostanie.
      Brrr, ale temat na taką listopadową noc.
      Fnoll, kufel piwa i pod kołderkę hycaj, a nie tamtakie

      Ta_
      • komandos57 Re: snuff 22.05.03, 00:14
        Ale przyjdzie taki czas ze zajrzy pod twoja cieplutka kolderke.Dotknie zimna
        reka i powie "idziemy"Nie klame!
    • ziemiomorze Re: snuff 22.05.03, 00:12
      fnoll napisał:

      > co ludzi pociąga w oglądaniu czyjejś śmierci?
      >
      > cudza śmierć była zawsze szczególną atrakcją - poczynając od ofiar z ludzi w
      > dawnych religiach, poprzez publiczne egzekucje na placach miast po lincze w
      > USA i wykonywanie kary śmierci w kameralnym gronie kilku obserwatorów, no i
      > snuff - czyli filmy dla nakręcenia których torturuje się i zabija naprawdę

      Nie da sie zrozumiec (bo nie da sie poznac) smierci.

      Jest to jedyna sprawa, w obliczu ktorej jestesmy kompletnie bezradni, jedyne
      tak naprawde do konca uchowane sacrum. Stad potezny lek - bo stoimy (samotnie)
      w obliczu Tajemnicy. Jedyne zdarzenie naprawde nieuniknione, jedyna prawdziwa
      koniecznosc, brak wyboru, ograniczenie wolnosci... Proby racjonalizacji sa
      nieskuteczne, bo racjonalizacja usypia jedynie czujnosc swiadomej czesci
      naszego ja, a strach kryje sie znacznie glebiej i w obliczu zagrozenia wypelza
      i syczy, wyciagając rozdwojony jezor.

      Oprocz racjonalizacji smierc mozna sprobowac oswoic. Sztuka mondo (nie znalam
      nazwy 'snuff'), gapienie sie na wypadki drogowe, filmy gore (splash) to wlasnie
      takie sposoby. Jest jeszcze rozsylanie dowcipnych emaili o tragedii WTT i
      zartowanie na stypach. Smiech zabija sacrum (tak jak wiedza) i za to ludzie
      kochaja czarny humor i dlatego ogladaja kroniki kryminalne. Ale dostepna wiedza
      o smierci dotyczy jedynie umierania, a nie smierci jako takiej (o ile zalozyc,
      ze smierc to 'koniec', takze 'koniec poznania'), czyli pudlo.

      > kultura wysoka godzi nasz pociąg do śmierci z jednoczesnym szacunkiem dla
      > ludzkiego życia - aktorzy w filmach pełnych krwi giną na niby, ludzie biją
      > się na śmierć tylko w podziemnych klubach należących do kręgów przestępczych,
      > i tam też tworzy się snuff
      >
      > co tak pociąga w obserwowaniu czyjejś śmierci?

      Dyskutowalabym o wysokosci tej sztuki, mniejsza o to.

      Troche tez tu chodzi o zblazowanie. Kilkadziesiat lat widownia syci sie
      udawanymi emocjami, spektaklami zaspokajajacymi raczej potrzeby jej 'ja
      idealnego' niz jej samej (zadna, nawet najlepsza sztuka nie _jest_ zyciem).
      Stad tesknota do czegos autentycznego, popularnosc talk shows, docu-soaps i
      reality shows. Przezyc wraz z bohaterami cos prawdziwego, poczuc piekno
      prawdziwej empatii.

      Szkoda, ze malo kto zdaje sobie sprawe z tego, ze to bujda taka sama jak inne.

      Wyobrazam sobie, ze potrzeba zabicia nudy, wynikajaca z przebodzcowania
      prowadzi takze niektorych do ogladania filmow snuff. Troche mnie niepokoi co
      dalej, bo to tez sie znudzi.

      zaniepokojone
      ziemiomorze
    • fnoll szpryca, złoty strzał, adrenalinka 22.05.03, 00:35
      śmierć jak narkotyk - działa silniej niż papieros, może jej widok uzależnia?

      i teorie jakoby widok śmierci pomagał nam radzić sobie z własnym lękiem przed
      przemijaniem można między romantyczne bajki włożyć, bo chodzi tylko o
      szczególną "jazdę", jaką w kontakcie ze śmiercią serwuje nam matka natura,
      melanż podniecenia ze znieczuleniem (na wypadek gdyby i nas za chwilę miał
      dosięgnąć kieł drapieżnika)

      nasza reakcja na śmierć bliźniego, szczególnie brutalną, jest instynktowna -
      nadnercza od razu pracują pełną parą

      człowiek, jak wiadomo i jak widać, jest istotą skłonną do odurzania się na
      najrozmaitsze sposoby - może i śmierć wprzęga właśnie do zaspokajania tej
      swojej skłonności?

      stąd wyeliminowanie z kultury "narkomańskiego" podejścia do śmierci byłoby
      chwalebnym krokiem na przód, dopiero to umożliwa nam świadome ogarnięcie
      przemijalności życia - a kultywowanie "śmiertelnej używki" krokiem w tył, czy
      to w postacie snuffu czy wiadomości telewizyjnych

      jak sądzicie?
      • komandos57 Re: szpryca, złoty strzał, adrenalinka 22.05.03, 00:40
        A ja chcialem uslyszec ciebie.Rozumiesz co mam na mysli ciebie?Twoje
        umieranie,ty.
        • fnoll do k57 22.05.03, 00:55
          komandos57 napisał:

          > A ja chcialem uslyszec ciebie.Rozumiesz co mam na mysli ciebie?Twoje
          > umieranie,ty.

          widzisz komandosie, jakbyś się wczytał uważnie to byś dostrzegł, że obecnie
          nurtuje mnie dlaczego ludzie z takim zamiłowaniem wgapiają się w czyjeś
          umieranie - a nie jak przeżywają potencjalność własnego zejścia

          to zagadnienia tak różne, że niedobrze jest je mieszać - może załóż osobny
          wątek?

          mi podczas rozważania przyczyn popularności informacji telewizyjnych o
          autobusie który spadł z mostu w Indiach etc. padło w głowie tyle neuronów, że
          nie mam sił na zwierzenia o własnym doświadczaniu przemijania

          siemanko

          fnoll
          • Gość: Malwina ? IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 01:27
            ty mi lepiej powiedz, fnoll'u gdzies wyczytal o tej fascynacji bo sie o siebie
            obawiam. Od lat rodzina jest uprzedzona : Malwina bedzie jak zwykle nieobecna
            na pogrzebie, wypadki drogowe : Malwina nadusza na gaz i odwraca oczy (jak
            trzaaa ratowac to ratuje -jestem w tym b. dobra), nawet na przejechanego kota
            nie patrze. Czy jestem chora ?
      • ziemiomorze Re: szpryca, złoty strzał, adrenalinka 22.05.03, 09:31
        fnoll napisał:

        > śmierć jak narkotyk - działa silniej niż papieros, może jej widok uzależnia?
        >
        > i teorie jakoby widok śmierci pomagał nam radzić sobie z własnym lękiem przed
        > przemijaniem można między romantyczne bajki włożyć, bo chodzi tylko o
        > szczególną "jazdę", jaką w kontakcie ze śmiercią serwuje nam matka natura,

        Podoba mi sie to, co piszesz. Jestem ciekawa argumentow.

        > melanż podniecenia ze znieczuleniem (na wypadek gdyby i nas za chwilę miał
        > dosięgnąć kieł drapieżnika)
        > nasza reakcja na śmierć bliźniego, szczególnie brutalną, jest instynktowna -
        > nadnercza od razu pracują pełną parą

        A nie brutalna?
        Tak czy inaczej - to, ze dziala biologia nie wyklucza dzialania kultury.

        > człowiek, jak wiadomo i jak widać, jest istotą skłonną do odurzania się na
        > najrozmaitsze sposoby - może i śmierć wprzęga właśnie do zaspokajania tej
        > swojej skłonności?
        >
        > stąd wyeliminowanie z kultury "narkomańskiego" podejścia do śmierci byłoby
        > chwalebnym krokiem na przód, dopiero to umożliwa nam świadome ogarnięcie
        > przemijalności życia - a kultywowanie "śmiertelnej używki" krokiem w tył, czy
        > to w postacie snuffu czy wiadomości telewizyjnych
        >
        > jak sądzicie?

        Jesli widok smierci uzaleznia: co z lekarzami z ostrego dyzuru albo karetek
        pogotowia? Wolontariuszami z hospicjow?

        zaciekawione
        ziemiomorze
        • fnoll Re: szpryca, złoty strzał, adrenalinka 22.05.03, 10:42
          ziemiomorze napisała:

          > A nie brutalna?
          > Tak czy inaczej - to, ze dziala biologia nie wyklucza dzialania kultury.

          śmierć od choroby czy ze starości, czy od trucizny - są inne od śmierci
          brutalnej, bo nie towarzyszy im instynktowne poczucie zagrożenia nas samych;
          czyjejś chorobie może towarzyszyć wrodzony lęk, że przerzuci się na nas,
          szczególnie gdy wywołuje ona zmiany na ciele - wiadomo, że w czasach
          przedmedycznych lepiej dla grupy było takiego chorego porzucić; z drugiej
          strony instynktownie opiekujemy się chorymi, jak dziećmi

          tak czy siak nie daje to takiego "kopa" jak śmierć brutalna, wywołuje raczej
          lęk oraz instynkty opiekuńcze

          > Jesli widok smierci uzaleznia: co z lekarzami z ostrego dyzuru albo karetek
          > pogotowia? Wolontariuszami z hospicjow?

          no właśnie oni mają do czynienia z tą mniej "narkotyczną" śmiercią - zanurzoną
          w dodatku głęboko w kontekście społecznym, towarzyszy jej więcej lęku niż
          podniecenia, bo wróg, przyczyna zagrożenia życia, jest nieokreślony,
          niekonkretny

          to rodzi inne ryzyko - z braku jasno określonego wroga istnieje pokusa, by
          uprościć tą sytuację w ten sposób, że samemu staje się wrogiem, przyczyną
          śmierci, urojeniowo obejmując nad nią władanie


          tak na marginesie - ostatnio trafiła do sądu pierwsza sprawa o walki psów, ja o
          nich słyszałem od lat, bo odbywają się w okolicach miasta z którego pochodzę

          zastanawiam się - kiedy widzom pies to będzie za mało? wiadomo - uzależnienie
          często oznacza konieczność zwiększania dawki

          jak się zatem chronić przed tym nałogiem? malwina chyba dostała skuteczną
          szczepionkę :)
          • ziemiomorze Re: szpryca, złoty strzał, adrenalinka 22.05.03, 12:17
            fnoll napisał:

            > śmierć od choroby czy ze starości, czy od trucizny - są inne od śmierci
            > brutalnej, bo nie towarzyszy im instynktowne poczucie zagrożenia nas samych;
            > czyjejś chorobie może towarzyszyć wrodzony lęk, że przerzuci się na nas,
            > szczególnie gdy wywołuje ona zmiany na ciele - wiadomo, że w czasach
            > przedmedycznych lepiej dla grupy było takiego chorego porzucić; z drugiej
            > strony instynktownie opiekujemy się chorymi, jak dziećmi

            To sie ladnie tlumaczy socjobiologicznie, ale ja nie o tym.

            Smierc nagla istotnie wyzwala nieco inne (bo gwaltowne) emocje niz smierc, do
            ktorej mamy czas - mimo wszystko - sie przygotowac.
            Ale strach jest ten sam (obawa o nas samych tez jest), upre sie - tzn jego
            skala, byc moze inna jakosc.

            > tak czy siak nie daje to takiego "kopa" jak śmierć brutalna, wywołuje raczej
            > lęk oraz instynkty opiekuńcze

            Byc moze - nie wiem, znasz jakies badania na ten temat? - byc moze rzeczywiscie
            chodzi tu chemie? Tego typu uzaleznienie, wydaje mi sie, cechuje ludzi
            uprawiajacych sporty ekstremalne np.

            Ale czy to na pewno wszystko?

            > > Jesli widok smierci uzaleznia: co z lekarzami z ostrego dyzuru albo karete
            > k
            > > pogotowia? Wolontariuszami z hospicjow?
            >
            > no właśnie oni mają do czynienia z tą mniej "narkotyczną" śmiercią -
            zanurzoną
            > w dodatku głęboko w kontekście społecznym, towarzyszy jej więcej lęku niż
            > podniecenia, bo wróg, przyczyna zagrożenia życia, jest nieokreślony,
            > niekonkretny

            Wiecej mistyki, mniej chemii?

            > to rodzi inne ryzyko - z braku jasno określonego wroga istnieje pokusa, by
            > uprościć tą sytuację w ten sposób, że samemu staje się wrogiem, przyczyną
            > śmierci, urojeniowo obejmując nad nią władanie

            Nie rozumiem. Mozesz jasniej?

            > tak na marginesie - ostatnio trafiła do sądu pierwsza sprawa o walki psów, ja
            o
            >
            > nich słyszałem od lat, bo odbywają się w okolicach miasta z którego pochodzę
            >
            > zastanawiam się - kiedy widzom pies to będzie za mało? wiadomo - uzależnienie
            > często oznacza konieczność zwiększania dawki

            Gdzies czytalam o amerykanskich zolnierzach, ktorzy wrocili z Wietnamu - wielu
            z nich podczas terapii opowiadalo, ze maja wrazenie nierealnosci otaczajacego
            ich 'normalnego' swiata, tesknili do intensywnych przezyc, ktore okreslali
            jako 'prawdziwe' - zwiazanych z wojna, bolem, strachem i sytuacja zagrozenia.

            Istnieje spora grupa ludzi, ktorzy poszukuja tego typu wrazen - np mlodzi
            ludzie, bywalcy stron, gdzie obok bardzo wyuzdanej pornografii pokazywane sa
            zdjecia z wypadkow, egzekucji i samobojstw. Podobno ich to podnieca, zazwyczaj
            sa to mezczyni.

            Moze chodzi o jakies dzialanie zastepcze, mroczny spadek po naszej przeszlosci?
            Seryjni mordercy i wiekszosc brutalnych zabojcow to mezczyzni w 'wieku
            wojownika' - 20-35 lat.

            Co z brutalizacja zachowania kobiet?

            Nasza kulture charakteryzuje szybkie zuzywanie sie bodzcow - slowo 'nowe' jest
            wartoscia sama w sobie (a nuda tematem a osobny watek). To sie chyba wiaze z
            ich (bodzcow) powszechna dostepnoscia. Dobrze to ilustruje przyklad pornografii.

            > jak się zatem chronić przed tym nałogiem? malwina chyba dostała skuteczną
            > szczepionkę :)

            Tak mi sie wydaje, ze malwina (ze Ty, Malwino ;-) po prostu temat smierci
            wypiera ze swojej swiadomosci - to tez metoda (fajnie o tym pisze np Bauman -
            mialaby temu sluzyc przestrzenna separacja zmarlych, cmentarze jako 'pierwsze
            getta' itd),

            ziemomorze.
    • komandos57 Re: snuff 22.05.03, 01:19
      Preferuje wypowiedzi w liczbie pojedynczej.A tam zaczyna sie -
      umieramy,przezywamy.Ten jeden jedyny czlowiek i jego wlasna smierc.Ja i moje
      umieranie.
    • cossa Re: snuff 22.05.03, 01:48
      moze ciekawosc? nie mowie o sobie. staram sie unikac
      wszelkich tego typu widokow.
      ciekawosc, gdyz smierc dla zyjacych jest zagadka. poki
      jej nie zaznamy nigdy nie bedziemy pewni co ona ze soba
      niesie. to moment w czasie ktorego znika zycie. jestes i
      Cie nie ma. szok. smiales sie, miales cos pod sufitem,
      znales przepis na babke, poglady, kompleksy, a za chwile
      jestes martwym cialem. dla wielu to juz koniec. wydaje mi
      sie, ze moze to byc fascynujace.

      warto by sie zastanowic kto jest odbiorca tego typu
      "rozrywki".

      cudza smierc jest odlegla. mozna przyjzec sie jej z boku.
      nie wiem co mozna zobaczyc. i w ogole nie wiem po co
      zabralam glos w tej sprawie:)

      cossa

      fnoll napisał:

      > co ludzi pociąga w oglądaniu czyjejś śmierci?

    • Gość: oak Re: snuff IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 10:58
      fnoll napisał:

      > co ludzi pociąga w oglądaniu czyjejś śmierci?

      panem et circenses ???
      • Gość: Malwina nie nie nie IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 11:02
        inaczej : jakich ludzi pociaga przygladanie sie smierci ?
        • Gość: oak Re: nie nie nie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 11:06
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > inaczej : jakich ludzi pociaga przygladanie sie smierci ?

          znudzonych ?
          • Gość: Malwina Re: nie nie nie IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 11:50
            zyciem ?
            wiec depresyjnych ?
            morbides ?
            czy pustych ?
            • Gość: oak Re: nie nie nie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 12:47
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > zyciem ?
              > wiec depresyjnych ?
              > morbides ?
              > czy pustych ?

              proszę o zaznanczenie odpowiedzi - "pustych", choć może warto by zapytać
              publiczność
        • ziemiomorze Re: nie nie nie 22.05.03, 12:26
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > inaczej : jakich ludzi pociaga przygladanie sie smierci ?

          Kiedy bedziesz mijac rozbite samochody na drodze - sprobuj zauwazyc, kto
          przyglada sie temu wypadkowi. Zazwyczaj jest to jakies 95% mijajacych go ludzi.

          Wiec: ogladanie smierci pociaga niemal kazdego.
          I slowo 'pociaga' nie jest raczej na miejscu - to niemal odruch.

          Ciekawi mnie tych 5%, ktore - tak jak ty - daja na gaz i szybko odjezdzaja.

          Co powoduje Toba? Jak napisalam gdzies wczesniej, stawiam na chec wyparcia tego
          akurat tematu z Twojego zycia,

          ziemiomorze.
          • Gość: oak siste viator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 13:05
            ziemiomorze napisała:

            > Kiedy bedziesz mijac rozbite samochody na drodze - sprobuj zauwazyc, kto
            przyglada sie temu wypadkowi. Zazwyczaj jest to jakies 95% mijajacych go ludzi.
            <

            Wypadek samochodowy to nie wyreżyserowany spektakl. I zwykle nie widuje się
            samej agonii ofiary. Raczej mamy tutaj do czynienia z podpowiedziami wyobraźni.
            Bo czyż mijając rozbite samochody na drodze, mijamy je tylko kilka sekund po
            zdarzeniu. W 95%, nie.

            > Wiec: ogladanie smierci pociaga niemal kazdego.
            > I slowo 'pociaga' nie jest raczej na miejscu - to niemal odruch.

            Ja też zdejmuję nogę z gazu. Nie, pierwszą myślą nie jest myśl o ewentualnym
            niesieniu pomocy. Pierwsza jest myśl, "gdyby na tamtym skrzyżowaniu było
            zielone światło, byłbym tu parę minut wcześniej, a wtedy być może ja
            bym "spotkał" tego Jelcza". Taki już mam tchurzliwy odruch - noga z gazu przed
            majestatem Jej Wysokości Śmierci. Znajdzie się choć jeden procent dla
            takich "niezafascynowanych" jak ja ?

            oak
            • ziemiomorze Re: siste viator 22.05.03, 13:57
              Gość portalu: oak napisał(a):
              oak napisal:

              > > Kiedy bedziesz mijac rozbite samochody na drodze - sprobuj zauwazyc, kto
              > przyglada sie temu wypadkowi. Zazwyczaj jest to jakies 95% mijajacych go
              ludzi.
              >
              > Wypadek samochodowy to nie wyreżyserowany spektakl. I zwykle nie widuje się
              > samej agonii ofiary. Raczej mamy tutaj do czynienia z podpowiedziami
              wyobraźni.

              Oczywiscie - ale wyciagajac szyje w kierunku takiego nie-spektaklu wiadomo
              przeciez, ze mozna zobaczyc agonie albo trupa.
              Jesli sie zobaczy, czesto opowiada sie o tym komus jeszcze kilka lat - czyli
              jest jakas potrzeba przezywania tego na nowo.

              [cut]
              > > Wiec: ogladanie smierci pociaga niemal kazdego.
              > > I slowo 'pociaga' nie jest raczej na miejscu - to niemal odruch.
              >
              > Ja też zdejmuję nogę z gazu. Nie, pierwszą myślą nie jest myśl o ewentualnym
              > niesieniu pomocy. Pierwsza jest myśl, "gdyby na tamtym skrzyżowaniu było
              > zielone światło, byłbym tu parę minut wcześniej, a wtedy być może ja
              > bym "spotkał" tego Jelcza". Taki już mam tchurzliwy odruch - noga z gazu

              Strach nie ma nic wspolnego z brakiem odwagi.

              > przed
              > majestatem Jej Wysokości Śmierci. Znajdzie się choć jeden procent dla
              > takich "niezafascynowanych" jak ja ?

              Mysle, ze 'fascynacja' nie jest tu dobrym pojeciem. Chodzi mi - caly czas - o
              potrzeby, z istnienia ktorych nie zdajemy sobie sprawy: lek przed 'nie-byciem'
              (na codzien uspiony, budzacy sie wlasnie w takich chwilach) i - byc moze - cos
              jeszcze, o czym czesciowo pisal fnoll, a czego nazwac nie potrafie jeszcze.

              Masz jakis pomysl?

              ziemiomorze
              • Gość: oak Re: siste viator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 14:18
                ziemiomorze napisała:

                > Oczywiscie - ale wyciagajac szyje w kierunku takiego nie-spektaklu wiadomo
                > przeciez, ze mozna zobaczyc agonie albo trupa.
                > Jesli sie zobaczy, czesto opowiada sie o tym komus jeszcze kilka lat - czyli
                > jest jakas potrzeba przezywania tego na nowo.

                Ludzie są ciekawscy nie przeczę. Natomiast nie zawsze "wyciąga się szyję" z
                powodów opisanych przez Ciebie. Czasem by ... /nie wykupiłem czasu reklamowego
                na tym forum/.

                > Mysle, ze 'fascynacja' nie jest tu dobrym pojeciem. Chodzi mi - caly czas - o
                potrzeby, z istnienia ktorych nie zdajemy sobie sprawy: lek przed 'nie-byciem'
                (na codzien uspiony, budzacy sie wlasnie w takich chwilach) i - byc moze - cos
                jeszcze, o czym czesciowo pisal fnoll, a czego nazwac nie potrafie jeszcze.
                Masz jakis pomysl? <

                a ja myślę, że to o czym pisał Fnoll, to spokojnie można nazwać "fascynacją".
                Przecież tu nie chodzi o same oglądanie odejścia z tego świata. Nikt z
                przywoływanych tu przez Fnolla "miłośników", nie będzie zawracał sobie głowy
                oglądaniem kilkugodzinnej spokojnej agonii starca. Ani, wymarzonego przez
                wielu, cichego odejścia we śnie. Ci ludzie(?) pragną spektaklu, to musi być
                medialne (tfu), "ciekawe", inne niż we wczorajszym "odcinku", mocniejsze.
                To fascynacja. Fascynacja na podłożu nudy, oparta o apatię w stosunku do tej
                pospolitej rzeczywistości. Swego rodzaju snobizm.

                hominem, te memento )))
    • Gość: ewa Re: snuff IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 22.05.03, 11:59
      sadysci
    • joanna_1 Re: snuff 22.05.03, 12:19
      Byłam świadkiem kilku samobójstw. Kiedyś myslałam, że może takie wypadki
      zmieniają coś w ludziach, ale zwykle jesteśmy refleksyjni tylko przez kilka
      dni. Plamy na betonie pozostaja czasem dłużej. Nic się nie zmienia, jedynie
      nadzór w szpitalu psychiatrycznym bardziej ostry.
    • pastwa Re: snuff 22.05.03, 13:03
      Najbardziej przyciagajace publiczność walki to te najkrwawsze, stąd Tyson
      człek „bestia” był rarytasem medialnym tegoz sportu. Sam cel walki też przeca
      anty człowieczy, tak walnąć trzeba w mózg przeciwnika by się zagotował i po
      wstrzasnięciu tym stracił swiadomośc ,a najlepiej by potrwał w tym stanie nim
      do dziesieciu pan sedzia zliczy. Były już przypadki kiedy znokautowany i
      nieprzytomny trafiał na stół operacyjny, tam otwierano wieko jego czaszki z
      której to miast mózgu wylewała się dosłownie sama papka.
      Dzieci maja w zaleznosci od wieku swego rózne sny, czasem jawa niczym sen się
      zdaje i wyglada jak ponizej.
      Mama zbudziła mnie rano, wiedziałem ze „dziś” jest niezwykłe, miał to być dzień
      egzekucji, jeszcze wczoraj ogladałem ustawiona gilotynę, podest był wysoki,
      wszystko powinno być widoczne nawet z daleka.
      Jednakze nie ma co ryzykować, trzeba wstać wczesniej i wywalczyc sobie miejsce
      jak najblizej, zdarzenia rzadkie wymagają poswięceń.
      Tłum był spory cała gawiedź się zeszła i szemrajac miedzy soba gapiła się w
      strone z której przyprowadzić mieli straceńca , człowieka w średnim wieku,
      mężczyznę, załapanego za pisanie na forum bzdur wierutnych, zgromadzony tlum
      forumowiczów czuł zbierajaca się w nich adrenalinę. Kat z namaszczeniem ułozył
      głowe przyszłego denata tak, by ostrze gilotyny zgrabnie i płynnie ją od
      tułowia rozdzieliło. Doswiadczeni widzowie znali przypadki kiedy zbyt krępa
      szyja wymuszała powtórne podciagniecie ostrza by to dokonczyło załozonego celu.
      Widok charczącego przez rozcieta krtan człowieka budził dreszcze przez swa
      bliskość i namacalność, te kilka pół oddechów złapanych po raz ostatni ,nim
      powróci nieczuła stal było głeboko dojmujace, bo zbedne z punktu widzenia
      logiki, jednakze na wpół zywe cialo walczyło odruchowo. Na naszych oczach
      uchodziło w sposób okrutny z ludzkiego pojemnika zycie, dar jednorazowy,
      hodowany w nas jak najdłuzej, najcenniejszy, bezpowrotnie zabierany, stad takie
      emocje wzbudzajacy. W swiecie gdzie cierpienie mimowolnie nas nasyca z racji
      swej powszednosci, z trudem znajdujemy nowe impulsy ,silniejsze od tych
      otaczajacych nas zewsząd, które dawałyby nam wyraziste poczucie że zyjemy, brak
      tego stanu (jakkolwiek uzyskanego) doprowadzic może do stanu wegetacji, która
      zdrowego psychicznie człowieka boli bardziej od rozpalonego zelaza.
      Gdyż człowiek to istota odzywiajaca się emocjami( w zaleznosci od "żołądka"
      rózne moga byc ich odcienie), a głód jest straszny...

      ps.bez zadnych skojarzen odnosnie powyzszego proszę, tak mi zwyczajnie przyszło
      do głowy, bez konkretnego podkładu w rzeczywistosci.
      • fnoll do pastwy 22.05.03, 14:12
        to jak sądzisz pastwo - życie nie jest pełne, gdy je pozbawić możliwości
        bezrefleksyjnej konsumpcji czyjejś śmierci?

        gdyby wykonać taki eksperyment myślowy i wyobrazić sobie człowieka, który
        śmierci doświadczał jedynie w kontekście rodzinnym, gdy odchodzili bliscy, i
        zawsze czyjeś odejście pociągało za sobą opowieść, nadającą temu odejściu sens,
        wpisując je w historię rodziny - a nigdy nie widział śmierci podanej jako forma
        rozrywki

        co szczególnego miałby w sobie świadomość tegoż człowieka?


        osobiście podejrzewam, że śmierć zjadana jak chipsy, to nie najlepsza dieta, i
        ze zdziwieniem uprzytamniam właśnie sobie, jak nasza kultura jest pełna
        konsumpcyjnej śmierci - uciekając jednocześnie przed tą prawdziwą, wśród
        bliskich


        telewizji już nie oglądam - ale gdy ładuje mi się portal GW czy gdy kupię
        gazetę w kiosku, to łykam śmierć jak słone paluszki chcąc nie chcąc - stąd
        trudno mi sobie wyobrazić, jakby to było bez tego?


        i doprawdy nie wierzę, że ta śmierć rozrywkowa pomaga nam jakoś w ułożeniu się
        wobec przemijania - nie, tak jak od chipsów nie nabiera się zdrowia, tak od
        śmierci rozrywkowej wcale nie stajemy się mądrzejsi

        a może nawet wręcz przeciwnie?
        • pastwa Re: od pastwy 22.05.03, 15:39
          fnoll napisał:

          > to jak sądzisz pastwo - życie nie jest pełne, gdy je pozbawić możliwości
          > bezrefleksyjnej konsumpcji czyjejś śmierci?

          Pelnię, mysle, można uzyskac na kilka sposobów, ten „bez refleksyjny” jest dla
          co poniektórych jednym z takich, są i inne nie dotykajace smierci w ten
          prostacki sposób, zalezy do jakiego stanu doszedł dany człowiek, jak subtelny
          jest wciąż jego narząd odczuwania. Przypuszczam ze wiekszośc z nas potrafi czuć
          się spełnionym bez tego. Emocje zwiazne z seksem są niejako wiodacym
          substytutem tejze rozrywki, choc czasem się to jakos z sobą wiąże

          > co szczególnego miałby w sobie świadomość tegoż człowieka?

          Bardzo możliwe, ze smierc nabrałaby u takiego kogos człowieczego charakteru,
          śmierc ta żyłaby poniekąd jako zlepek znanych nam ludzkich osobowosci, bliskich
          nam( zakładam) stąd pozbawiona byłaby ta kostucha elementu rozrywkowego.Pewnie
          i relacje z bliskimi byłyby nieco inne, bardziej "czujne".



          > i doprawdy nie wierzę, że ta śmierć rozrywkowa pomaga nam jakoś w ułożeniu
          się
          > wobec przemijania - nie, tak jak od chipsów nie nabiera się zdrowia, tak od
          > śmierci rozrywkowej wcale nie stajemy się mądrzejsi
          >
          > a może nawet wręcz przeciwnie?

          pomagac nie pomaga, raczej zapycha w sposób niewyszukany „dziury/dziurki”
          emocjonalne, których nie potrafimy bardziej wysublimowanym duchowo działaniem
          zalepic, bo nijak owa smierc ma się z madroscią. raczej z apetytem
          instynktownej ciekawosci tego, co działa mocno na umysł i jest nie do
          doswiadczenia osobiscie , a jedynie za czyims posrednictwem.
          Ludzie, wydaje mi się, mogą wytwarzac i/albo wchłaniać potrzebne im emocje
          poprzez pewien wysiłek intelektualny/fizyczny, jeśli ich aparat zmysłowo-
          intelektualny temu podoła lub robic to bezwolnie, idac na łatwiznę( tu
          najczęściej pojawia się wszelakie „masakry rozrywkowe”), choc przyjemnosc, a
          raczej intensywnośc przezycia, w obu przypadkach może być podobna.
          • Gość: Malwina noga na gazie IP: *.d1.club-internet.fr 22.05.03, 15:48
            gdy sa ludzie (lub karetki) mnie nie trzeba do pomocy. Moja obecnosc traktuje
            tylko i wylacznie w kategoriach niesienia pomocy. Zdarzylo mi sie byc raz sama
            przy wypadku i zrobilam absolutnie wszystko co trzeba bylo. Nie pytajcie mnie
            skad potrafie - nie wiem.
            Zyje i nie mam ochoty patrzec na smierc. A gdy bede martwa nie bedzie mnie juz
            obchodzic.

            M.
            nie chce jej sie przygladac bo jest mi zbyt bliska, nosze ja w sobie jak
            kazdy, nie fascynuje mnie. Poki dane mi zycie, nim sie zajmuje (i to
            nieudolnie , co sie mam rozpraszac ;-)
          • Gość: miau Re: snuff IP: *.proxy.aol.com 22.05.03, 16:16
            nijaki sw.Augustyn wyznawal ze musi sie odzwyczaic od chodzenia na walki
            gladiatorow (z przyszlym biskupem Rzymu). Ogladanie smierci dla roz-rywki pewnie
            towarzyszylo ludziom od wiekow. Ponoc wojowanie, a wiec rzniecie, rozrywanie,
            gardzenie ciele-snoscia, ma cos z posmaku posiadania wladzy NAD istnieniem.
            Krolowie czesto uwieczniali sie w polowaniach na dzikie, wolne bestie (wpierw
            lwy, byki, potem tylko chytre lisy - cokolwiek smialoby byc nieposluszne
            wzgledem JEGO prawa).Nie wiem czy jest w tym tylko zaznawanie rozkoszy z utraty
            cudzej cielesnosci, a moze to taka plebejska ciekawosc tego co subtelnie
            podgladal Michal Aniol krojac potajemnie oczy, przygladajac sie ze spokojna
            obserwacja dyndajacym na szubienicach cialom, ruchom, wyrznietym z kontekstu
            istnienia. A fe, brrr, wole zbytnio nie obserwowac. Ale smierc zdarza sie co
            dzien. Nie ma dowodu na to ze slonce Musi jutro swiecic. Kazde przebudzenie
            (zaswiecenie) jest przezwyciezeniem ciemnosci, jesli nie ciemnoty. Zycie plata
            tyle smakowitych i gorzkich doswiadczen przygotowujacych do odejscia fizycznego
            w taki sposob ze nawet robi sie to z ochota, kiedy juz trzeba (nawet organizm
            'szykujacy' sie na odejscie wydobywa z siebie samoznieczulajace soki, by odejsc
            jak najbezbolesniej) Przylgniecie na sile do zycia tutaj jest troche robaczywym
            zajeciem. W dawnych czasach ponoc ludzie masowo i czesto popelniali orgiastyczne
            samobojstwa, az nastal samozachowawczy matriarchat, ale to tylko jedna z
            nieskonczonych teorii. Kazda zmiana w zyciu jest smiercia i odrodzeniem. Smierc
            jest powszechna, tylko brzmi nieswojo, ma to pietno ostatecznosci utraty, a to
            tylko (i az) doswiadczenie utraty posiadania zycia. Czasem kusi rozne istoty, z
            roznych stron. Dzieci zaboijaja muchy, mrowki, pajaki. Dorosli karaluchy, etc,
    • trzcina Parodia boskości? 22.05.03, 16:55

      Pouvoir. Moc i władza.
      Także, a może i przede wszystkim.
      Ja_bóg patrzę z boku na kres zadany. Nie przeze mnie, moja bóg być dobry.
      Ja_bóg zadaję śmierć i szklanym okiem patrzę z wyżyn własnej
      póki_co_nieśmiertelności.
      Złudzenie mocy, złudzenie kontroli i władzy.
      Przymiarka boskości uzurpowanej.
      Najwyraźniej widać to w przypadku płacących za filmowanie zapłaconego
      uśmiercania.
      Widzów walk psich i liżących ekrany obserwatorów egzekucji, choćby i fikcyjnych.
      A nawet i owa władza dla ubogich, z pilotem zamiast berła.
      Oto ktoś krwawi, pstryk, dusi się, tonie, pstryk, o, jeszcze krwawi. Skończył.

      Wiem, że władzy nad śmiercia nie uzyskam. Nie muszę jej oglądać.
      Chyba, że muszę przy niej być – kiedy umiera ktoś bliski. Tego wystarczy.

      t.


      • fnoll żądza boskości 23.05.03, 11:03
        trzcina napisała:

        > Oto ktoś krwawi, pstryk, dusi się, tonie, pstryk, o, jeszcze krwawi. Skończył.

        czy rodzi się z tego pragnienie, by włodarzem zgonów być także w rzeczywistości?


        gdy była ta afera w łódzkim pogotowiu mówiono zwykle, że to pragnienie mamony
        spowodowało tak podłe "łowienie skór" i wstrzykiwanie pavulonu - a może coś
        jeszcze było za tym? nie zauważyłem, by ktoś się domyślał, iż czyny te mogły
        mieć inne od pieniężnych motywy, ale kto wie, czy te pieniądze nie były tylko
        dodatkiem, świadectwem wyróżnienia, hmm?


        tak starannie oddziela się ustawowo erotykę od pornografii - a ze śmiercią
        pozwala się zrobić wszystko - dlaczego?
        • ziemiomorze Re: żądza boskości 23.05.03, 12:08
          fnoll napisał:

          > gdy była ta afera w łódzkim pogotowiu mówiono zwykle, że to pragnienie mamony
          > spowodowało tak podłe "łowienie skór" i wstrzykiwanie pavulonu - a może coś
          > jeszcze było za tym? nie zauważyłem, by ktoś się domyślał, iż czyny te mogły
          > mieć inne od pieniężnych motywy, ale kto wie, czy te pieniądze nie były tylko
          > dodatkiem, świadectwem wyróżnienia, hmm?

          Gdzies czytalam, ze pragnienie wladzy jest jedna z wazniejszych motywacji u
          seryjnych mordercow.
          Czegos takiego mozna takze sie dopatrzec u dzieciakow, dokonujacych masakry
          kolegow ze szkoly (bylo kilkanascie? kilkadziesiat? takich wypadkow w ciagu
          ostatnich kilku lat na swiecie) - za bron chwytaja ci, ktorzy sa na marginesie
          zycia szkoly, nie zauwazani.

          > tak starannie oddziela się ustawowo erotykę od pornografii - a ze śmiercią
          > pozwala się zrobić wszystko - dlaczego?

          No wlasnie - dlaczego?

          'Zlego' - choc przynosil podobno niezle dochody, na skutek spolecznych
          protestow przestano wydawac i - choc minelo juz kilka lat - nikt nie probuje
          reaktywowac pisma o podobnej tematyce.
          Czyli - mimo koszmarnych relacji z wojen, ktorymi racza wiadomosci, jakis opor
          jest. Pytanie - skad on i na jak dlugo.

          ziemiomorze


        • trzcina Powrót do Koloseum? 24.05.03, 14:39
          fnoll napisał:


          > czy rodzi się z tego pragnienie, by włodarzem zgonów być także w
          rzeczywistości ?

          niewykluczone, przemawiają do mnie dwa zaobserwowane zjawiska:
          u siebie - zaawansowana korozja czytania, nie bez zwiazku z pilotem i
          mozliwoscia wpływu na dozowanie coraz intensywniejszych bodźców, mimo
          rzadkiego kontaktu z tv zwiększona pokusa panowania nad dziełem, nie -
          uleganie tekstowi
          u znajomej młodzieży - odrealnienie śmierci(gry i filmy), bezkonfliktowe
          zestawianie śmierć - śmieszność (funny filmiki z wypadków, nagrody Darwina
          itd.)
          już w niedalekiej przyszłości całkiem mozliwym mi się jawi show typu: ma
          umrzeć -naciśnij 1 lub wyślij sms-a o treści 666, to będzie tylko niewinna
          kontynuacja już przerabianego w grach, interaktywna fikcja, jeszcze nie
          Koloseum
          czyż w Agencie nie zatłuczono królika czy innego zwierzaka, przy aplauzie i
          akceptacji publiki, wynikającej z wiary, że tłukący robili to z głodu, nie
          mając innego wyjścia, przecież mózg staje dęba
          Malwina pisała tu kiedys, w rozmowie o prostytucji, o zbiorowych gwałtach we
          F., będących prostą konsekwencją przyjęcia za pewnik, że ofierze nic to
          ja mam władzę, ofiara nie czuje - bardzo wygodne, łatwo się moze przekleić z
          ekranu



          > tak starannie oddziela się ustawowo erotykę od pornografii - a ze śmiercią
          > pozwala się zrobić wszystko - dlaczego?

          bo dopiero od niedawna zaczynamy dostrzegać przekraczanie granic??
          bo śmierci jakoś nikt na taką skalę do sich pór nie ruszał?
          moze trzeba wcześniej "odtabić", zdemitologizować, by potem móc "robić
          wszystko"? tak jak niżej pisze Ziemiomorze - ciągle jest opór, dopiero jak on
          zniknie, starty i zmielony - hulaj dusza

          t.
    • komandos57 Re: snuff 24.05.03, 18:23
      A Ty nie zdozyles opowiedziec mi o swojej smierci.Ale zyj sobie zdrowy i szczesliwy.Po co o niej opowiadac?Po
      zyczeniach od jednej z forumowiczek,postawilem pastucha elektrycznego przy moim lozku.Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka