ja_adam
29.04.07, 23:39
Epizodycznie dorabiałem w szwajcarskiej firemce. Porządkowanie papierów i
takie tam. Postarałem się i z dumą ogłaszam zmianowemu, że skończyłem trzy
godziny przed terminem. I jeszcze żartuję, że "Polak potrafi". Szwajcar -
spłoszony. Co się stało, że przed terminem? Awaria, choroba, kataklizm? Ja -
że nic, tylko że "Polak potrafi". A on to: robotę trzeba wykonać dokładnie w
takim czasie, jaki na nią wyznaczono. Inaczej prędzej czy później odstawisz
fuszerkę. Od siebie dodał: "Wie pan, może »Polak potrafi«, ale Szwajcar umie".
www.wprost.pl/ar/?O=105256