ponpon
23.05.03, 14:39
Za kilka dni minie rok jak się rozstaliśmy. Pamiętam ja na tym forum
odliczałem tygodnie, potem miesiące... i co? Mija 12 miechów, od 5 jej nawet
nie widziałem. unikamy telefonów do siebie. kontakt mailowy w ważnych
sprawach. niby tęsknię. wracać nie chcę na 85.3% totalny luzik i tumiwisizm.
tylko ta świadomość, że gdzieś tam jest ona, ciągle żona, kiedyś ta druga
połówka mnie nie daje mi spokoju i szkli oczy. czy mam sobie tej rocznicy
gratulować? po co o tym myśleć. zaraz koniec pracy. rowerek. sauna. pyfko!!!
wszystkim 'myślącym o byłej/byłym' życzę siuppper łyk-endu!