el_vincenco
07.05.07, 16:16
Moj ty turecki korsarzu, dopiero jak zostales zjedzony zrozumialem, jak wazny
byles dla mnie. Moj ty skarbeczku, kotku, slonko, zlotko z wasikiem, ktory
smyral delikatnie mojego eda na Majorce. Nie zapomne dotyku twojego wasika na
mojej szyi, nie zapomne, jak zabkami delikatnie gryzlem Cie za uszkiem. Jak
pomysle sobie o Twoich tureckich zwieraczach i o twojej rownie tureckiej
pupci, to tesknota pozbawia mnie sily do zycia.
Bylismy tak blisko, sralismy w jednego pampersa w ramach oszczednosci, zeby
nie odchodzic od komputera...
Mam nadzieje, ze jednak nie zostales zjedzony, ze odnajdziesz sie, jak
Robinson Crusoe na tratwie oceanu.
Na zawsze Twoj