Dodaj do ulubionych

syndrom autobusu?

19.05.07, 10:40
wieczór. Przystanek autobusowy.
Kilka osób stoi i czeka. M.inn. i ja.
Długo nie nadchodzi. Zerkam na rozkład, celem ustalenia godziny.
Podchodzi starsza pani i pyta. O której będzie, bo nie widzi.
Odczytuję i odpowiadam: za 10 min.

Od tego momentu, poczułam wielka odpowiedzialność, za rzetelnośc
swojej informacji.Im bliżej wyznaczonego czasu, tym wiekszy niepokój.

Czy aby na pewno przyjedzie? Jak sie będe czuła, jeżeli sie spóźni?
Jestem nie w porządku,ona liczy,że mówiłam prawdę.

Kurcze, przeciez nie ja ustalam rozkład. Nie moja wina,że sie spóźnia.
Skąd ten niepokój i odpowiedzialnośc, za cos, na co nie mam wpływu?

Oczywiście spóźnił się.A ja, wprowadziłam ją w błąd.(?)

Chore jakies.
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 11:06
      czy to nie wspaniałe, że każdy z nas ma potrzebę bycia człowiekiem prawdomównym?
      to jest zdrowy objaw, oczywiście pod warunkiem iż masz świadomość, że
      powiedziałaś o rozkładzie jazdy (o to pytała kobieta) a nie o rzeczywistym czas
      przyjazdu
      Tylko szaleniec mógłby o to pytać (w Polsce)

      Jesteś wspaniała!
    • horpyna4 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 11:14
      Następnym razem odpowiesz mądrze:
      - Z rozkładu wynika, że za 10 minut, ale kiedy przyjedzie naprawdę, cholera go
      wie.
      • ja_adam Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 11:20
        poprzednia wypowiedz była takze mądra, za 10 minut to nie jest podmiot domyslny!
        Nikt przy zdrowych zmysłach nie pyta o osąd, poczucie, przeczucie w kwestii
        przyjazdu! Tylko o rozkład.

        • ewag52 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 11:50
          problemem, jest tutaj, zbyt duże poczucie odpowiedzialności.
          Obiektywnie, zdaje sobie sprawe,że nikt, nie miałby
          żadnego prawa, wymagać ode mnie prawdomówności.

          Postrzegam to jakoś, jako uzasadniony brak zaufania, do mnie.
          Inaczej mówiąc, czuję się tak, jak powinnam, ale nie mam pojęcia
          co z tym zrobic.
          A może zabrakło tu precyzji w informacji.
          Może odpowiedź, była tak pewna, jakbym osobiscie ustalała rozkład.

          To ostatnie, jest niewykluczone.

          Być może, że w moje informacje, wkładam, zbyt duzo osobistego zaangażowania.

          Problem z dystansem. Tu jest pies pogrzebany
          Albo jeszcze coś o czym nie wiem
          • angela05 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 12:23
            cholera ja mam to samo, co prawda nie jezdze srodkami komunikacji miejskiej, ale
            w innych sferach zycia mam ( np praca)a wkurza mnie to strasznie, przemawiam
            sobie do rozsadku ze nie mam brac wszystkiego tak do siebie (bledy) a za jakis
            czas znowu moja psychika sie nakreca ;-/
            • ja_adam Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:12
              ja jestem śmiały i odważny, gdyby sie spóźnił podszedł bym do tej kobiety i
              powiedział
              - jak chce Pani to może mi pani parasolka przyłozyć, że okłamałem panią
              (pewnie razem bysmy sie usmiechnęli, nawiązali dłuższą rozmowę, poszli do łóżka
              a to wszystko że na szczęscie spóxnił sie autobus)
              • ewag52 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:14
                ale ja nie chadzam z babami do łóżka :)
                • ja_adam Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:15
                  do podejdz do mężczyzny i zapytaj
                  -czy nie chce Pan się mnie zapytać o której przyjedzie autobus?
                  • ewag52 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:21
                    adam, na boga!
                    Skąd to przypuszczenie,że szukam pretekstu?
                    Czy Ty wszystko musisz, traktować w tych kategoriach? ;-)
                    Jeżeli już brałam kogos pod uwage, to nie zasłaniałam sie autobusami
                    • angela05 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:38
                      hahaha, przypomnial mi sie kawal o facecie w autobusie co chcial odbic bilet a
                      nie chcial wstawac z miejsca :D
    • narko_manka Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 13:58
      Czesc Ewa, jaka impreza firmowa wczoraj byla, zabalowalismy z polubem
      straszliwie, w glowie taka jazda, ze tez chyba nabawie sie syndromu autobusu:)
      • ewag52 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 14:20
        cześc Ada, idę na rower.Wpadnij wieczorem i opowiedz.
        Boli głowa?
        • narko_manka Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 14:26
          ewag52 napisała:

          > cześc Ada, idę na rower.Wpadnij wieczorem i opowiedz.
          > Boli głowa?

          Mnie nigdy glowa nie boli:))
          Do zobaczenia wieczorem albo jutro:)
    • taisy Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 15:24
      jest u Ciebie coś Ewuś, pewna sprawa. Skoro tak mocno zareagowałas na taką
      błahą sprawę to twoja odpornosc na stres jest obniżona. To nie tyle
      odpowiedzialnośc co stres przezywany w zwiazku z odpowiedzialnoscią. Uwazaj na
      to. Szukaj wiecej spokoju wookol siebie.
      • ewag52 Re: syndrom autobusu? 19.05.07, 21:09
        trafiłaś Taisy w środek tarczy :-) Twoja celność, jest zaskakująca
        • ewag52 Re: syndrom autobusu? 23.05.07, 15:58
          czy odczuwacie odpowiedzialnośc, za kogos, kto wystepuje np
          publicznie i ma wpadke?
          Czy czujecie radośc? Wesolość? Zażenowanie?Wstyd? Satysfakcje?
          Które z tych uczuc jest Wam bliższe?
          • facettt syndrom? 23.05.07, 17:43
            ewag52 napisała:

            > czy odczuwacie odpowiedzialnośc, za kogos, kto wystepuje np.
            > publicznie i ma wpadke?

            tak. lecz tylko wtedy, gdy jest to moja uczennica.

            w pozostalych sytuacjach nam to lata i powiewa :)))
    • facettt syndrom przymusu? :))) 23.05.07, 16:05
      sloohaj, gdy z najdrozszym zaszalejesz w nocy, hloop zaspi, spozni sie
      do pracy, w pracy schrzani robote i dostanie po premii
      - to tez odczuwasz wyrzuty sumienia? :)))
      • ewag52 Re: syndrom przymusu? :))) 23.05.07, 16:39
        z hlopem to inna sprawa.
        jak mu pojada po premii, to mnie walnie w kieszeń.
        Tym samym, na czymś tam, cieniej bedzie. Tak?

        Ty facett, tu nie wyrzuty sumienia idzie.
        Nie czaisz bazy
        • facettt Re: syndrom przymusu? :))) 23.05.07, 17:36
          ewag52 napisała:

          > z hlopem to inna sprawa.
          > jak mu pojada po premii, to mnie walnie w kieszeń.
          > Tym samym, na czymś tam, cieniej bedzie. Tak?

          no tak. ale z poczucie winy cie bardziej zdoluje, czy raczej radosc z szalonej
          nocy bardziej ucieszy?
          >
          > Ty facett, tu nie wyrzuty sumienia idzie.
          > Nie czaisz bazy

          No nie czaje. wlasnie dlatego pytam, o co chodzi?
          o poczucie winy?

          - kpisz, czy o droge pytasz?
          • ewag52 Re: syndrom przymusu? :))) 23.05.07, 19:05
            jeżeli nie kpię, to znaczy,że pytam o droge.

            Poczucie winy zostawmy w spokoju. Nie ma tu żadnej racji bytu
    • jszhc Re: syndrom autobusu? 23.05.07, 16:13
      Ty to masz problemy emocjonalne;p....lepiej sie {piwko} napij zemna;)
      • ewag52 Re: syndrom autobusu? 23.05.07, 16:40
        jszhc napisała:

        > Ty to masz problemy emocjonalne;p....lepiej sie {piwko} napij zemna;)

        dzieks, za propozycje.
        Ale nie pijam piwka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka