ja_adam
27.05.07, 11:05
Masę problemów z jakimi przychodzą do nas ludzie, to matki "upośledzonych" dzieci.
Okazuje się iz to same one są owocem tych upośledzeń. Wyrażają całym swoim
ciałem strach o dziecko, gdy doznaje jakiś niepowodzeń albo w trosce o
przyszłość mówią o tym co z nimi bedzie gdy nie będzie sobie radzić.
Dziecko spada w przepaść widząc tą niewiarę.
Koleżanka (polecamy ją) otrzymała pod skrzydło dziewczynkę która była na
skraju wyczerpania, nie jadła bo chciała umrzeć...
Sęk w tym, że terapia to system w który trzeba wcisnąć dzieciaka...
Sama ocena zachowań dziecka nadawała sie juz do kosza...
Gdy nie zna odpowiedzi, medytuje.
Zmieniała dla tego 1 dziecka CALY SYSTEM TERAPII powiększając 10krotnie ilośc
godzin.
Okazała sie matką która wierzy we własne dziecko (chociaż sama ich nie ma)
Okazała sie lwicą, wściekłą niedźwiedzicą której odebrano młode.
żadne ciało które ma serce człowieka nie będzie obojetne wobec takiej wiary.
Kobiety wierzcie we własne dzieci nawet jeśli nie zdaja matury, nawet jesli
wali się cały system. Dziecko ma wiedzieć, że sobie poradzi nawet jeśli
odstaje od innych.