asidoo
26.06.07, 22:45
Jak myślicie, dlaczego przeprowadzka do tymczasowego mieszkania (na 70 dni)
wpłynęła na mnie depresyjnie?
Owszem, na to tymczasowe mówię melyna, bo jest stare, śmierdzące jakąś
zgnilizną , niemożliwe do dokładnego posprzątania... Jednocześnie to w sumie
tylko 2 miesiące. Dlaczego nie przekonują mnie argumenty, że to tymczasowe, że
czekam na nowe piękne mieszkanie?
Nic mnie nie może pocieszyć. Drugi dzień płaczę, choć zazwyczaj nie mam
problemów z emocjami. Czuję się potwornie ukarana, choć racjonalnie wiem, że
to na dzień dzisiejszy było najrozsądniejsze wyjście.