Gość: Kaska
IP: *.lubin.dialog.net.pl
05.12.01, 21:53
RATUNKU!Chyba niechcacy niezle namieszalam.Mialam cudownego PRZYJACIELA.Byl
przy mnie zawsze kiedy tego potrzebowalam, swietnie sie rozumielismy.Na
poczatku naszej znajomosci on byl chyba we mnie zakochany, ale wtedy ja nie
chcialam sie z nikim wiazac z roznych powodow. Potem on wrocil do swojej ex, i
nawet sie zareczyl.Jakis czas sie tylko przyjaznilismy, i uwierzcie,
przynajmniej z mojej strony to byla najwspanialsza przyjazn damsko-meska.Z
czasem zaczelam rozumiec ze czuje do niego cos wiecej niz przyjazn.Trwalo to
dlugo, to jest uczucie ktore rodzi sie w bolach ale jest naprawde silne i
prawdziwe.Zrozumialam ze tak naprawde to o nim marzylam i ze spotkalam
tego"jedynego".I go wczesniej odrzucilam.Bylo mi ciezko, coraz ciezej, widywac
go, sluchac o jego kobiecie, byc kolo niego i nie moc sie przytulic, powiedziec
mu co czuje.Mam zasade ze nie wchodze miedzy dwoje ludzi, niezaleznie czy im
sie uklada czy nie.W koncu jednak nie bylam w stanie dluzej ukrywac swoich
uczuc, za duzo mnie to kosztowalo.Powiedzialam mu, nie po to zeby cos zmienic,
tylko aby mi ulzylo, pomoglo mi to zreszta, sam fakt ze wyrzucilam z siebie to
co mnie meczylo duzo mi pomogl.Ale on od tego czasu sie do mnie nie odzywa, nie
odpisuje na moje smsy, zero kontaktu.Jest naprawde inteligentnym gosciem, nie
wiem co o tym myslec.Boje sie ze go stracilam nawet jako przyjaciela, bo
zreszta wiecej i tak juz by nie moglo byc.CZemu on tak zareagowal???Nie
rozumiem tego, to do niego niepodobne. Co robic,moze on wyciagnal niewlasciwe
wnioski?Jako faceci, moze podpowiecie mi co sie moglo wydarzyc w jego glowie?
Jak wy postapilibyscie w analogicznej sytuacji?Moze ja faktycznie go urazilam,
ale nie wiem czym, staralam sie tak dobierac slowa zeby zrozumial moje
intencje.POMOZCIE, BLAGAM!!!