Dodaj do ulubionych

Faceci pomozcie!!!!!

IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.12.01, 21:53
RATUNKU!Chyba niechcacy niezle namieszalam.Mialam cudownego PRZYJACIELA.Byl
przy mnie zawsze kiedy tego potrzebowalam, swietnie sie rozumielismy.Na
poczatku naszej znajomosci on byl chyba we mnie zakochany, ale wtedy ja nie
chcialam sie z nikim wiazac z roznych powodow. Potem on wrocil do swojej ex, i
nawet sie zareczyl.Jakis czas sie tylko przyjaznilismy, i uwierzcie,
przynajmniej z mojej strony to byla najwspanialsza przyjazn damsko-meska.Z
czasem zaczelam rozumiec ze czuje do niego cos wiecej niz przyjazn.Trwalo to
dlugo, to jest uczucie ktore rodzi sie w bolach ale jest naprawde silne i
prawdziwe.Zrozumialam ze tak naprawde to o nim marzylam i ze spotkalam
tego"jedynego".I go wczesniej odrzucilam.Bylo mi ciezko, coraz ciezej, widywac
go, sluchac o jego kobiecie, byc kolo niego i nie moc sie przytulic, powiedziec
mu co czuje.Mam zasade ze nie wchodze miedzy dwoje ludzi, niezaleznie czy im
sie uklada czy nie.W koncu jednak nie bylam w stanie dluzej ukrywac swoich
uczuc, za duzo mnie to kosztowalo.Powiedzialam mu, nie po to zeby cos zmienic,
tylko aby mi ulzylo, pomoglo mi to zreszta, sam fakt ze wyrzucilam z siebie to
co mnie meczylo duzo mi pomogl.Ale on od tego czasu sie do mnie nie odzywa, nie
odpisuje na moje smsy, zero kontaktu.Jest naprawde inteligentnym gosciem, nie
wiem co o tym myslec.Boje sie ze go stracilam nawet jako przyjaciela, bo
zreszta wiecej i tak juz by nie moglo byc.CZemu on tak zareagowal???Nie
rozumiem tego, to do niego niepodobne. Co robic,moze on wyciagnal niewlasciwe
wnioski?Jako faceci, moze podpowiecie mi co sie moglo wydarzyc w jego glowie?
Jak wy postapilibyscie w analogicznej sytuacji?Moze ja faktycznie go urazilam,
ale nie wiem czym, staralam sie tak dobierac slowa zeby zrozumial moje
intencje.POMOZCIE, BLAGAM!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Janka Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 05.12.01, 22:02
      Daj mu troche czasu, aby to przemyslał.
      • Gość: hase@ Re: do Kaski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 23:14
        Nie jestem mezczyzna i nie wiem co moge powiedziec. Kiedy czytam o tym jak
        latwe i kruche bywaja przyjaznie, zwiazki, ktore wydaloby sie moga byc trwale
        to nic innego mnie nie przychodzi do glowy jak wycofanie sie gdzies poza obszar
        swiatla.

        Czas. Nie zawsze umiejetnie z niego potrafimy korzystac.
        Zycze aby czas byl sprzymierzencem Waszej przyjazni, Kasiu.

        H@
        • Gość: fanny Re: do Kaski IP: *.chello.pl 05.12.01, 23:39
          Kasiu, a moze on robi tak, bo boi sie, ze wasza relacja moglaby zmienic sie z
          przyjacielskiej w jakas inna. Jak napisalas, ma narzeczona. Moze chce pozostac
          jej wierny i chce uniknac pokusy (czyli Ciebie) w ten sposob.
          • ja_nek Re: do Kaski 06.12.01, 01:25
            Typowo kobiece: facet się w niej zakocha a ona nic.
            A teraz Twój facet pewnie nie wie co ma sobie myśleć. Właśnie sobie układa
            życie, a tu nagle okazuje się, że kobieta o którą zabiegał nagle "zmiękła".
            Jako facet powiem tak: nie wchodzimy dwa razy do tej samej rzeki. Dlaczego? Bo
            w swoim czasie tkwiliśmy w niej wystarczająco długo i powracać do czasów, kiedy
            nasz głos był Wam głuchy, jest dla nas mało przyjemny. Nie chcemy powracać do
            czegoś co było w sumie przykre, niespełnione.
            Jesteś pewna, że on się wtedy w Tobie zakochał?

            Pozdrowienia
            Janek
            • Gość: kaśka Re: do ja_nek IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 20:15
              Pewien to tylko on jest co wtedy czuł.Ja wiem, że raz mi dał do zrozumienia że
              to było właśnie to.Poza tym, należało by teraz się zastanowić co rozumiemy
              przez "zakochanie".Każdy chyba ma jakąś swoją skalę oceny stopnia
              zainteresowania daną osobą, w moim rozumieniu on był zakochany, zauroczony, tak
              mi już później kiedyś wspomniał w tym stylu.
              Zresztą to jest teraz najmniej istotne, ja nie mam zamiaru nic robić ani się
              zastanawiać abyśmy byli razem.Myślę że on tym bardziej nie zamierza nic
              takiego.Po prostu potrzebowałam wtedy się przed nim otworzyć, bez jakichś
              intencji w tym kierunku.
          • Gość: kaśka Re: do fanny IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 20:48
            Nie, chyba nie.To jest poważny facet, skoro już podjął taką decyzję to już tak
            zostanie. A ja też nawet źle bym się czuła gdyby on teraz się z nią rozstał.
            Zastanawia mnie tylko ta cisza, to do niego niepodobne.
            Męczy mnie świadomość, że to wszystko stało się i dzieje się nadal przez moje
            dziwne podejście do życia jakie parę miesięcy temu miałam. Na własne życzenie
            mam co chciałam...wtedy. A jak zrozumiałam, to już było za późno. Życie jest
            paskudne, do tej pory nie miałam okazji odczuć jak bardzo. Ja młoda jeszcze
            jestem, dopiero uczę się życia, pewnie za parę lat będę się z tego śmiała, ale
            teraz wcale mi nie do smiechu.
            Myślę że on trzyma mnie na dystans, "dla mojego dobra", żeby mi przeszło, no i
            może trochę czuje się zażenowany faktycznie, może to nie był najlepszy pomysł
            żeby mu o tym mówić, ale uwierz- poczułam się od razu lepiej.
            Teraz myślę że będzie OK, to naprawdę inteligentmy człowiek, i dobry psycholog.
        • Gość: Paulus Re: do Kaski IP: *.mst.gov.pl 08.12.01, 12:16
          Stwierdziłaś, że On prawdopodobnie coś wczesniej di Ciebie czuł. Wtedy to
          odrzuciłaś, nieważne dlaczego. Jeżeli później mieliście takie "przyjacielskie
          relacje to już dużo. On się "wyleczył", ma narzeczoną. To mogło być autentyczne
          albo coś zastępczego - remedium na waszą "tylko przyjaźń". Jeżeli zwiazek miał
          kruche podstawy to jednak mógł się umocnić albo wręcz przeciwnie. Chyba
          swoją "deklaracją" zburzyłaś mu cały spokój i ustalony porządek. Odezwie się
          ale musi to przemyśleć, to trudne kiedyś to On był odrzucony, teraz sm ma kogoś
          (czyjeś uczucie odtrącić).
          Z tym zrozumieniem po latach jest bardzo różnie. Widziałem powroty ale
          widziałem tez krótkie "to nieaktualne" - trudno oczekiwać, że ktoś inny będzie
          cierpiał w milczeniu i czekał ale bywa i tak.
          Trzymaj się.
    • kini Re: Faceci pomozcie!!!!! 06.12.01, 10:49
      Nie odzywa się, bo faktycznie nieźle namieszałaś. Moim zdaniem twoje wyznanie
      było zupełnie niepotrzebne i wszystko skomplikowało. Szczerze mówiąc,
      zachowałaś się trochę egoistycznie, bo facet zaczął sobie układać życie, a ty w
      to wszystko wtargnęłaś. Myślę, że kiedy się do ciebie odezwie, to już nie
      będzie taka przyjaźń, jak była. Jeśli masz cień podejrzenia, że odwzajemnia
      twoje uczucia (w co wątpię, skoro się zaręczył), to musisz czekać, może się
      wszystko wyklaruje. Jeśli nie, to jesteś dla niego w tym momencie tylko
      kłopotem, jest na pewno zażenowany twoim wyznaniem. Jeśli kocha swoją
      narzeczoną, to prawdopodobnie będzie miał skrupuły przed spotykaniem się z tobą
      przez wzgląd na nią.
      • Gość: kaśka Re: do kini IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 20:20
        Po pierwsze nie sądze aby on cokolwiek do mnie czuł w tej chwili, no może lekki
        sentyment, jaki zawsze nam pozostaje w takich sytuacjach.A ze namieszałam to
        wiem, nie o to mi chodziło.Chcę się z nim po prostu przyjaźnić, weź pod uwagę
        że z mojej strony to już też nie jest ta sama przyjaźń, za dużo emocji mną
        targało w związku z nim.Myślę że tak jak jest teraz sprawa postawiona
        jest "uczciwiej".
        • Gość: ejj Re: do kini IP: *.65.25.213.in-addr.arpa 09.12.01, 22:05
          Gość portalu: kaśka napisał(a):

          .Myślę że tak jak jest teraz sprawa postawiona
          > jest "uczciwiej".
          ?
          A co Ty tu widzisz uczciwego?
          Nie uważasz, że w przyjaźni człowiek ufa drugiemu człowiekowi, że nie zostanie
          ani zraniony, ani postawiony w głupiej sytuacji, ani obarczony uczuciami, których
          nie chce w ten układ wprowadzać?
          Uczciwe jest obarczanie go Twoimi uczuciami teraz, gdy jest mu dobrze z kimś
          innym po tym, jak sama go nie chciałaś?
          Tobie ulżyło, jak piszesz. A zastanowiłaś się co wrzuciłaś na głowę jemu?
          Wybacz, ale to mi wygląda na egoistyczne emocjonalne rozkapryszenie.
          Pozdrawiam i życzę dystansu.
    • Gość: Pola Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: *.extern.kun.nl 07.12.01, 20:40
      Nie jestem facetem, ale sie wypowiem :)

      Otoz uwazam, ze ulzylas swoim cierpieniom kosztem tego
      chlopaka, nie odzywa sie do Ciebie, wiec nie wiesz, co
      On czuje, czy to sentyment czy moze cos wiecej...
      Ja bylam kiedys w podobnej sytuacji tylko jako ta
      trzecia, dziewczyna tego faceta.
      Moj eks przyjaznil sie przez kilka lat z kobieta, byl w
      niej zakochany, natomiast Ona nie chciala nic wiecej
      -tylko przyjazn. Kiedy tylko ja pojawilam sie na
      horyzoncie, poczula sie zagrozona i dopiero wtedy
      zaczela sie o Niego starac...Wtedy nie czulam tak tego
      zagrozenia, ale dopiero po trzech latach dowiedzialam
      sie, ze mnie z Nia zdradzil na poczatku naszego zwiazku
      (ale zostal ze mna)...juz sie wyleczylam, ale dlugo to
      trwalo...
      Pomysl wiec o nich i ich zwiazku...
      Pozdrawiam i zycze duzo sily
      • Gość: kaśka Re: do pola IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 20:55
        Ależ ja o ich związku pamiętam cały czas i życzę im naprawdę wszystkiego
        dobrego!!!
        Ostatnią rzeczą jaką bym chciała to żeby im się nie udało, niech przynajmniej
        on będzie szczęśliwy!
        Ja nie chcę wchodzić między nich, ani być "tą trzecią", ta rozmowa z nim nie
        miała na celu wywołania konkretnego efektu, raczej zrozumienia z jego strony.
        Przykro mi że w twoim przypadku "ta trzecia" nie wykazała tyle szacunku dla
        waszego związku ani "babskiej lojalności". Ja mam swoje zasady.
        A tak na marginesie to mój ex, z którym byłam kiedyś przez 3 lata, wyciął mi
        podobny numer.
        Pozdrawiam
        • Gość: Pola Re: do pola IP: *.extern.kun.nl 07.12.01, 21:34
          Gość portalu: kaśka napisał(a):

          > Ależ ja o ich związku pamiętam cały czas i życzę im
          naprawdę wszystkiego
          > dobrego!!!
          > Ostatnią rzeczą jaką bym chciała to żeby im się nie
          udało, niech przynajmniej
          > on będzie szczęśliwy!
          > Ja nie chcę wchodzić między nich, ani być "tą trzecią",
          ta rozmowa z nim nie
          > miała na celu wywołania konkretnego efektu, raczej
          zrozumienia z jego strony.
          > Przykro mi że w twoim przypadku "ta trzecia" nie
          wykazała tyle szacunku dla
          > waszego związku ani "babskiej lojalności". Ja mam swoje
          zasady.
          > A tak na marginesie to mój ex, z którym byłam kiedyś
          przez 3 lata, wyciął mi
          > podobny numer.
          > Pozdrawiam

          no to mamy cos wspolnego, hehe :) Tylko, ze to wcale nie
          jest smieszne, prawda?
          W moim przypadku ta niby-przyjaciolka to byla
          psychopatka, teraz to moge powiedziec juz calkiem
          obiektywnie.
          Ale ... ale ...mimo, ze nie chcialas, to moglas jednak
          zrobic komus krzywde tym wyznaniem, zdajesz sobie z tego
          sprawe?
        • Gość: Pola Re: do pola IP: *.extern.kun.nl 07.12.01, 21:36
          Gość portalu: kaśka napisał(a):

          > Ależ ja o ich związku pamiętam cały czas i życzę im
          naprawdę wszystkiego
          > dobrego!!!
          > Ostatnią rzeczą jaką bym chciała to żeby im się nie
          udało, niech przynajmniej
          > on będzie szczęśliwy!
          > Ja nie chcę wchodzić między nich, ani być "tą trzecią",
          ta rozmowa z nim nie
          > miała na celu wywołania konkretnego efektu, raczej
          zrozumienia z jego strony.
          > Przykro mi że w twoim przypadku "ta trzecia" nie
          wykazała tyle szacunku dla
          > waszego związku ani "babskiej lojalności". Ja mam swoje
          zasady.
          > A tak na marginesie to mój ex, z którym byłam kiedyś
          przez 3 lata, wyciął mi
          > podobny numer.
          > Pozdrawiam

          no to mamy cos wspolnego, hehe :) Tylko, ze to wcale nie
          jest smieszne, prawda?
          W moim przypadku ta niby-przyjaciolka to byla
          psychopatka, teraz to moge powiedziec juz calkiem
          obiektywnie.
          Ale ... ale ...mimo, ze nie chcialas, to moglas jednak
          zrobic komus krzywde tym wyznaniem, zdajesz sobie z tego
          sprawe?
          • Gość: kaśka Re: do pola IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 21:49
            Nie sądzę.Tak byłoby gdyby on chciał ze mną być, ale nawet wtedy ja bym nie
            chciała.To już za poźno.
            Teraz to jest dla mnie już śmieszne, ale wtedy....no comments.
            Pozdrówka.
          • Gość: ESL co tu jeszcze mozna pomoc? IP: 209.226.65.* 07.12.01, 21:50
            Powiedzialas i stalo sie.
            Szkoda, ze nie zadalas sobie pytania wczesniej "po co Mu to mowic?" skoro i tak
            twierdzisz, ze nie planowalas rozbicia Jego obecnego zwiazku. Strasznie to
            wszystko nielogiczne - z jednaj strony lepiej Ci, bo powiedzialas a z drugiej
            zle Ci, bo On to uslyszal i juz wiecej sluchac nie chce. Co to za przyjazn
            skoro nie przewidzialas, ze Twoj przyjaciel nie bedzie zachwyconym takim
            wyznaniem?
            Na jego miejscu tez by mnie juz nie bylo i pewnie bys juz ode mnie nie dostala
            zadnego znaku zycia, bo po co. Po co sie z Toba spotykac skoro przyjaznic sie
            juz nie da a o seksie nie bedzie mowy.
            Nie wszystko nalezy sobie mowic, nawet miedzy przyjaciolmi.
            • Gość: kaśka Re: do ESL IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.01, 21:57
              Tego właśnie nie rozumiem. Czemu to aż tyle zmienia w naszej znajomości?
              Mi się wydawało że tak jak kiedyś ja mając świadomość że jemu zależy na mnie
              się z nim mimo to normalnie spotykałam, rozmawiałam (fakt że nie na TEN temat),
              to czemu on nie może teraz tak samo.Przecież ja jestem tą samą osobą.
              No dobra, to co mam teraz zrobić?
              Ja jeszcze gówniara jestem, życia nie znam. nie zawsze pomyślę o konsekwencjach.
              Ale wydawało mi się że on znając mnie tak dobrze, zrozumie i nie zepsuje naszej
              znajomości.Mówiłam że namieszałam!!!
              • kwieto Re: do ESL 07.12.01, 22:28
                Gość portalu: kaśka napisał(a):

                > Ale wydawało mi się że on znając mnie tak dobrze, zrozumie i nie zepsuje naszej
                > znajomości.Mówiłam że namieszałam!!!

                Czy aby na pewno to on zepsul wasza znajomosc?
                • Gość: kaska Re: do kwieto IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.12.01, 17:46
                  sorki, to byla literowka, mialo byc:"nie zepsuję", w sensie ze on zrozumie i
                  dzieki temu JA nie zepsujĘ tej przyjazni.
              • tashi Re: do ESL 08.12.01, 02:33
                Oj, tak - zdaje się, że namieszałaś. A niestety faceci tego nie lubia, boja się wypuszczenia, bo mocni sa w trochę innych dziedzinach niż emocje i uczucia. więc nie trzeba mieszac jednego z drugim bo się troche gubia. Myślę, że jak się troche przejaśni, to się znowu pojawi, daj mu czas, niech sobie przemyśli, przegryzie i poszuka kontaktu z Toba, żeby zobaczyc na czym stoi. i wtedy możesz zapytac, czy nadal możecie byc przyjaciólmi.Bo jak sadzę, nadal Tobie zależy na jego przyjaźni i szczerej relacji i boli Cię, że się tak zmył bez słowa. Powodów jest tak wiele jak ludzi i nie ma sie co to teraz rozwodzic dlaczego tak się stało.
                A tak poza tym: na nim się chyba świat nie konczy...
                Wszystkiego dobrego
    • Gość: fnoll Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: 195.150.224.* 07.12.01, 22:54
      no tak - sobie pomoglas, a jemu skomplikowalas zycie

      jego zerwanie kontaktu moze miec co najmniej trzy motywy:
      1. zeby zabezpieczyc sie przed twoim wplywem, bo skoro go kochasz, to chcac nie
      chcac bedziesz probowala go uwiesc
      2. zeby nie byc w niezrecznej sytuacji, ze ty dla niego jestes tylko
      przyjaciolka, a on dla ciebie - ukochanym (on chce tylko pogadac, a ty myslisz
      o przytulaniu; no i jak on widzi teraz twoje motywy spotkan z nim? hmm?)
      3. zeby nie podsycac dalszymi kontaktami w tobie plonnych nadzei i pragnien,
      ktore nie zostana zaspokojone (czyli dba o ciebie)

      poza tym mowiac mu o swoim uczuciu uczynilas go niejako wspolodpowiedzialnym za
      dalsze tego uczucia losy - co nie jest sytuacja szczegolnie mila, bo co on ma z
      ta wiedza zrobic? udawac, ze nic sie nie zmienilo? powtarzac ci w kolko, ze nic
      z tego widzac bol w twoich oczach?

      moze tez poruszylas w nim jego dawne uczucie, ktore burzy mu swiat jaki
      ostatnio sobie zbudowal

      slowem, moim zdaniem - nieladnie jak na przyjaciolke postapilas, nieladnie,
      myslalas o swoim uczuciu zupelnie nie biorac pod uwage, jak on sie bedzie czul
      z twoim wyrazonym uczuciem

      ja to bym sie chyba nawet wkurzyl ;-)

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Adam Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: 195.117.179.* 08.12.01, 02:15
        Kochani!
        Nie bójcie się uczuc! Wyrażajcie je!
        • Gość: toi Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 04:04
          Kochany Adamie!
          Nie boj sie myslec o konsekwencjach!

          Do Kaski:
          Pytasz, co zrobic. Nic nie rob, bo nic zrobic nie mozesz. Z postow wynika, ze
          on zrozumial, ze chcesz sie tylko przyjaznic, 'jak gdyby nigdy nic', i ma prawo
          stwierdzic, ze on tak nie chce, nie umie, itp, od niego zalezy, co dalej.
          Mozesz mu ewentualnie dac znak, jesli to mozliwe (e-mail, innej drogi nie
          widze) ze to akceptujesz i ze przykro Ci, ze 'namieszalas', ale wlasciwie to
          niepotrzebne. Byc moze bedziesz musiala pozegnac sie z przyjacielem. Bywa.
          Wiem, ze boli, ze smutno i zle, ale to minie, jak sama zauwazylas. Cenne
          doswiadczenie za to, czyz nie. Pozdrawiam bardzo cieplo, tym cieplej, ze wiem
          co czujesz, choc u mnie okolicznosci byly kompletnie rozne. Uczucia nie
          oglosilam, 'przytul mnie' w oczach nie mialam, ale wpadl na to w koncu.
          Sytuacja miala w moim zyciu miejsce razy dwa, hihi. Pierwszy przypadek: koniec
          przyjazni, aczkolwiek szczera serdecznosc, gdy widujemy sie przelotnie ze dwa
          razy na rok, lub rzadziej. Drugi przypadek: kontynuowanie przyjazni. Zdarzylo
          mi sie rowniez byc 'po drugiej stronie barykady', z rezultatem koniec
          przyjazni, dzis mysle, ze zabraklo mi wtedy dojrzalosci.
          Ucalowania, Toi

          Do wszystkich, a zwlaszcza do fnolla:
          1. 'skoro go kochasz, to chcac nie chcac, bedziesz probowala go uwiesc' Bzdura.
          Kwestia dojrzalosci, swiadomosci, posegregowania uczuc.
          2. motywy spotkan z osoba, ktora sie kocha, a nie tylko nie moze, ale i nie
          zamierza byc z, nie sa motywami przytulenia sie, o ile rozpracowalo sie to w
          sobie, jest sie samemu ze soba uczciwym i nie ma sie zadnych nadziei, chocby
          plonnych. Sa to motywy przyjazni i osoba obdarowana uczuciem jest w stanie w to
          uwierzyc.
          3. przyjazn w sytuacji, gdy jedna strona kocha, a druga wie o tym, jest
          mozliwa, ale strona kochajaca musi sie w swoisty sposob tego uczucia wyrzec na
          rzecz przyjazni, wyniesc je do piwnicy. Co nie znaczy, ze go nie ma. Moze to
          trwac latami, a przyjazn spokojnie sobie byc, uczucie minac w trakcie lub nie.
          Z pewnoscia wymaga to ochoty osoby kochanej, ktorej to ochoty osoba miec nie
          musi, jakiejs dawki dojrzalosci z obu stron, a takze zyciowego dystansu do
          spraw rozmaitych.

          pzdr, Toi
          • Gość: Toi Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 07:02
            Az sie z wrazenia napisalam mala litera
          • Gość: fnoll Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: 195.150.224.* 08.12.01, 11:17
            Gość portalu: toi napisał(a):

            > Do wszystkich, a zwlaszcza do fnolla:
            > 1. 'skoro go kochasz, to chcac nie chcac, bedziesz probowala go uwiesc' Bzdura.
            > Kwestia dojrzalosci, swiadomosci, posegregowania uczuc.

            pewnie, pewnie - ale ilu osobom udaje sie ta sztuka? milosc to milosc, popycha ku
            realizacji uczuc nawet nieswiadomie, a nasze cialo, ton glosu itd. mowia rzeczy,
            ktore staramy sie ukryc - no chyba, ze to nie duze, namietne uczucie tylko
            fascynacja, zazdrosc, chec posiadania czy cokolwiek innego - zreszta, uczucia
            maja tyle odcieni! tyle sposobow wyrazania sie!

            takze pewnie kazde z nas ma swoj kawalek racji ;-)

            czasami umysl zwycieza, a czasem zmysly i serce - ale ryzyko zawsze jest,
            kontakty z taka "zakochana" przyjaciolka moga ukladac sie bezpiecznie przez lata,
            az w stalym zwiazku mezczyzny wyniknie maly kryzys - i przyjaciolka go wtedy
            wesprze, wzmocni, pomoze... i kryzys chcac nie chcac nakreci

            nie widzisz takiego dlugofalowego niebezpieczenstwa?

            pzdr

            fnoll
            • Gość: Toi Re: Faceci pomozcie!!!!! IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 05:04
              Gość portalu: fnoll napisał(a):

              > kontakty z taka "zakochana" przyjaciolka moga ukladac sie bezpiecznie przez lat
              > a,
              > az w stalym zwiazku mezczyzny wyniknie maly kryzys - i przyjaciolka go wtedy
              > wesprze, wzmocni, pomoze... i kryzys chcac nie chcac nakreci
              >
              > nie widzisz takiego dlugofalowego niebezpieczenstwa?

              To zalezy. Przyjaciolka w sytuacji kryzysu malzenstwa w ogole powinna nie
              udzielac sie. A ze sie zwykle altruistycznie udziela... Ba
          • Gość: kaska Re: do Toi IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.12.01, 17:51
            Dzieki za slowa otuchy.Jakos mi sie milo zrobilo jak przeczytalam twojego
            posta.W gruncie rzeczy ja tez sie obawiam ze podswiadomie moge go "kusic", inna
            sprawa ze on nie z tych co na jakiekolwiek pokusy reaguja. Chcialabym zeby bylo
            po prostu jak dawniej... ale chyba sie nie da.
            Tak na marginesie, to juz jakis tam kontakt z nim mialam, sms-owy, ale zawsze.
            Narazie jest bardzo "neutralny", ale jestem dobrej mysli.
            Pozdrawiam wszystkich.
            • Gość: Toi Re: do Toi IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 21:41
              No to ciesze sie i buziaki
              Pa
              • Gość: bumbum Re: do Toi IP: 172.30.23.* 10.12.01, 08:27
                Dobry flirt, to 5% seksu i 95% dobrego wychowania, cóżbyłoby jednak warteżycie
                bez tej odrobiny pokusy...
                • Gość: kaska Re: do bumbum IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.12.01, 20:30
                  :-)))))))))))))))))))))
                  gorace pozdrowienia od chyba niezbyt dobrze wychowanej autorki watku!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka