Dodaj do ulubionych

coś, co odmieni

15.07.07, 23:14
Mam ostatnio powazny dołek, w którym zagrzebałem się i nic nie idzie, jak iść
powinno. a jak idzie, to jak po grudzie. Zaczynam być mistrzem w marnowaniu
czasu; wiem co powinienem robić, ale tego nie robie. Oczywiście wtedy spirala
się nakręca i jest coraz gorzej.
I tak się rozmarzyłem - zeby zdarzyło się coś, co jak za pstryknięciem
wszystko odmieni; zacznie iść. Przypomniałem sobie film, w którym bohater
uczestniczył w katastrofie lotniczej. Po niej mógł jeść truskawki, na które
wcześniej był uczulony, i wiele innych rzeczy... Ale po jakimś czasie znowu
wszystko wróciło do poprzedniego stanu.

Czy w Waszym życiu zdarzyło się coś, co je diametralnie odmieniło?
Obserwuj wątek
    • cytrynka123 Re: coś, co odmieni 15.07.07, 23:38
      Zrob megasprzatanie ;))))) Serio. Pomaga. Wyrzucanie niepotrzebnych gratow
      uruchamia komorki odpowiedzialne za poprawe nastroju i uczucie robienia czegos
      pozytecznego. Porzadek daje poczucie przestrzeni do dzialania i wolnosci.
      Tez mam swoje burzowe dni. Ostatnio nawet wiele. Dobra ksiazka, przelamanie sie
      i wskoczenie na rower bez celu wiekszego, nacykanie zdjec znakow drogowych,
      cokolwiek, szkicowanie, trening fizyczny... To brzmi tak oczywiscie, ale serio,
      dziala. Spisz swoje marzenia i wybierz te, ktore mozesz zaczac realizaowac juz
      dzis, te nierealne... moze stana sie bardziej realne kiedys indziej. Pomysl o
      tym, co Ci sie udalo dotychczas. Robie sobie taki bilans raz na jakis czas i
      wychodzi mi bardzo dobry wynik... nie zawsze jest on rowny temu, jak sama
      siebie postrzegam.
      Odmiana radykalna.. rzadko sie zdarza. Zwykli smiertelnicy 'odmieniaja sie'
      metoda malych kroczkow i kropli, co to skale drazy.
      Jest jedna rzecz, ktora mnie otrzezwila w zyciu i przewartosciowala kilka
      spraw, ale to moj maly sekret.
      • oncou Re: coś, co odmieni 16.07.07, 00:24
        teraz potrzebny jest ten pstryk, który pozwoli zrobić pierwszy, mały i zapewne
        niepewny, krok. pstryk, który z czasem pozwoli zrobić kolejne. Ten, który
        kiedyś może będzie, podobnie jak Twoja >rzecz<, moim sekretem.
        Ps. megasprzątanie by się przydało, a rower, po długiej niepogodzie, będzie
        jutro :)
    • mlody-xxl Re: coś, co odmieni 15.07.07, 23:39
      Wiesz, mam podobnie, nawet myślałem o założeniu takiego wątku :) .

      Też sobie liczę po cichu na takie pstryk i coraz trudniej mi myśleć, że go być
      może nie będzie.
    • szarylemur Re: coś, co odmieni 16.07.07, 01:32
      tak, mi sie zdarzaja pstryki i bumy co kilka miesiecy mniej wiecej.akurat wtedy
      gdy najmniej na nie licze...
    • shachar to byl film fearless 16.07.07, 02:52
      peter weir, geniusz ma w resume pare dobrych kawalkow
      wiem o co chodzi, zeby srujnelo i zeby nareszcie wszystko wskoczylo na wlasciwe
      tory
      sam sobie mozesz sprokurowac doznanie graniczne
      idz do umieralni, poczytaj tam komus ksiazke
      • oncou Re: to byl film fearless 16.07.07, 20:59
        tak. to o ten film mi chodziło. nie pamiętałem tytułu - dzieki za przypomnienie.
        masz na myśli jakiś rodzaj wolontariatu? zacząłem o tym jakiś czas temu
        myśleć...
    • kowianeczka Re: coś, co odmieni 16.07.07, 21:06
      Czy w Waszym życiu zdarzyło się coś, co je diametralnie odmieniło?

      Tak.
      • oncou Re: coś, co odmieni 16.07.07, 22:26
        może jakaś szersza wypowiedź?
        • wiedzma15 Re: coś, co odmieni 16.07.07, 22:59
          w moim życiu ciągle się dzieje coś, co je odmienia, zanim się zdążę przyzwyczaić do czegoś, to już jest inaczej:)
          ale tak serio: dzieci
          dla nich jestem odpowiedzialna, stateczna ale i szalona kiedy trzeba, dla nich potrafię nie spać trzy noce z rzędu i stanąć na głowie dosłownie i w przenośni, dla nich chcę się rozwijać codziennie patrząc na świat z ich perspektywy...
          dzieci zatrzymały mnie w wyścigu szczurów, pokazały głębię przeżyć o jakiej nawet mi się nie śniło...

    • markus.kembi Re: coś, co odmieni 16.07.07, 22:55
      Kiedyś, kilkanaście miesiecy temu, ubiegałem się o pracę w pewnej bardzo dużej
      firmie. Mnie wydawało się, że świetnie wypadłem na rozmowie kwalifikacyjnej, a
      szczególnie na case study, byłem pewien, że mnie zatrudnią. Ale mnie nie
      zatrudnili, chociaż do dziś nikt od nich nawet do mnie nie zadzwonił i nie
      poinformował, że nie zostałem przyjęty. Od tego czasu wszystko zaczęło się
      pieprzyć, nie miałem pomysłu na życie, nie wiedziałem co dalej robić. I tak mi
      zostało.

      Na forum ktoś mi kiedyś napisał, że na stanowisko, o które się wtedy ubiegałem,
      "przyjmują nawet najgorszych palantów", ale postanowiłem, że już tam nie wrócę.
      Znam kilka osób tam pracujących, jakoś im się udało tam dostać, mówili że jak
      oni sobie tam radzą, to ja nie powinienem mieć żadnych problemów. Ale dopiero
      niedawno zmieniłem decyzję i postanowiłem znowu tam aplikować. Ku mojemu
      zaskoczeniu, nie zostałem nawet zaproszony na interview.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka