Dodaj do ulubionych

do teściowej - mamo?

IP: 81.210.53.* 24.06.03, 11:24
Jak zwracacie się do teściowej, która za wami nie przepada. Czy to dobry
pomysł, żeby mówić do niej na "pani", czy raczej tak bezosobowo. "Mamo",
niestety nie przeszłoby mi przez gardło.
Obserwuj wątek
    • alfika Re: do teściowej - mamo? 24.06.03, 11:30
      Szczerze mówiąc, może to być powód do głębszego zastanowienia się nad
      rozmiarami ochoty na małżeństwo :)
      A trochę poważniej: dobrym wyjściem wydaje się forma mama, ale
      nieodmienna: "czy mama...", niech mama...", "proszę mamy...". Nikt nie ucierpi,
      z obyczajami na czele, a nie wprowadza się sztucznej zażyłości.
      Trzymam kciuki za układy rodzinne :)
      • Gość: Ania Re: do teściowej - mamo? IP: 81.210.53.* 24.06.03, 11:44
        No tak, ale wydaje mi się, że to sama teściowa powinna zaproponować jakąś
        formę zwracania się do niej. Jak dodam, że moja teściowa nie złożyła nam
        życzeń na ślubie, a zwracając się "proszę mamy" słyszałam, że ona nie ma córki
        i nidgy by mieć nie chciała (ma dwóch synów), no to chyba pozostaje
        tylko "pani". Trochę jestem w kropce, bo niestety od czasu do czasu ona się u
        nas pojawia i jak się dopytuje, to trzeba jej odpowiadać. Formy bezosobowe są
        jakieś niezręczne, "pani" też brzmi raczej głupio. Ale z drugiej strony, może
        nie ma się czym przejmować, bo w końcu to obca kobieta i nowocześnie jest
        mówić do teściowej per pani. Co o tym myślicie?
        • alfika Re: do teściowej - mamo? 24.06.03, 11:54
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > No tak, ale wydaje mi się, że to sama teściowa powinna zaproponować jakąś
          > formę zwracania się do niej. Jak dodam, że moja teściowa nie złożyła nam
          > życzeń na ślubie, a zwracając się "proszę mamy" słyszałam, że ona nie ma
          córki
          > i nidgy by mieć nie chciała (ma dwóch synów), no to chyba pozostaje
          > tylko "pani". Trochę jestem w kropce, bo niestety od czasu do czasu ona się u
          > nas pojawia i jak się dopytuje, to trzeba jej odpowiadać. Formy bezosobowe

          > jakieś niezręczne, "pani" też brzmi raczej głupio. Ale z drugiej strony, może
          > nie ma się czym przejmować, bo w końcu to obca kobieta i nowocześnie jest
          > mówić do teściowej per pani. Co o tym myślicie?

          Aniu, to w tej sytuacji masz sprawę dość jasno postawioną i jeśli ktoś sobie
          nie życzy słyszeć od Ciebie "mamo", to używaj, ile wlezie mówiąc "proszę pani".
          Szczególnie wyraźnie przy plotkarskich znajomych i krewnych swojej teściowej,
          he he.
          Możesz też grzecznie i krótko wyjaśnić, dlaczego tak sie zwracasz, jeśli ktoś
          Cię zapyta.
          Myślę, że szybciutko usłyszysz propozycję, byś mówiła jednak "mamo".

          Pytanie, czy wtedy powstrzymasz się od riposty, że już masz mamę i w zupełności
          to wystarczy... Dobrze by było, choć aż język świerzbi :P
        • aka10 Re: do teściowej - mamo? 26.06.03, 19:32
          Mow do niej po imieniu :-)Pozdrawiam.
    • Gość: Sonia Re: do teściowej - mamo? IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 24.06.03, 11:36
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Jak zwracacie się do teściowej, która za wami nie przepada. Czy to dobry
      > pomysł, żeby mówić do niej na "pani", czy raczej tak bezosobowo. "Mamo",
      > niestety nie przeszłoby mi przez gardło.

      Mam podobny problem.
      Slowo "mama" to slowo szczegolne, zarezerwowane dla tej jednej, najblizszej
      osoby. "Pani" brzmi troche sztucznie. Moj przyszly maz zwraca sie do moich
      rodzicow po imieniu, wiec nie ma problemu. Ale taka propozycja musi wyjsc od
      rodzica, nie synowej czy ziecia.
    • fnoll Re: do teściowej - mamo? 24.06.03, 12:00
      ja do teściowej która mnie lubi nie mówię "mamo", bo "mama" mi się
      jednoznacznie kojarzy z... no z mamą :)))

      a teściowa to teściowa, ma przecież jakoś na imię, a czy przed tym imieniem
      dodawać pani i w ogóle jak mówić, to najprościej zapytać

      rozumiem, że niestety w takich sytuacjach najprostsze rozwiązania są jakoś
      dziwnie najtrudniejsze, i się kluczy po tych formach bezosobowych, kluczy
      się... znam blisko przypadek takiego kluczenia od lat czterech, z subtelnymi
      zmianami na plus, i nadziwić się nie mogę...

      zdecydowanie nie ma co się zmuszać do form które nam nie leżą, język to żywa
      tkanka, się rozwija, a duch czasu jest taki, że ludzie zwracają się w coraz
      bardziej bezpośrednich formach do siebie

      kiedyś przecież do starszych mówiło się tylko w trzeciej osobie!

      także - rychłego brudzia życzę i zakopania toporów wojennych :)
      • Gość: meee:) o! prosze bardzo! ;) IP: *.MAN.atcom.net.pl 24.06.03, 12:07
        fnoll napisał:

        > ja do teściowej która mnie lubi nie mówię "mamo", bo "mama" mi się
        > jednoznacznie kojarzy z... no z mamą :)))
        >
        > a teściowa to teściowa, ma przecież jakoś na imię, a czy przed tym imieniem
        > dodawać pani i w ogóle jak mówić, to najprościej zapytać
        >
        > rozumiem, że niestety w takich sytuacjach najprostsze rozwiązania są jakoś
        > dziwnie najtrudniejsze, i się kluczy po tych formach bezosobowych, kluczy
        > się... znam blisko przypadek takiego kluczenia od lat czterech, z subtelnymi
        > zmianami na plus, i nadziwić się nie mogę...

        > zdecydowanie nie ma co się zmuszać do form które nam nie leżą, język to żywa
        > tkanka, się rozwija, a duch czasu jest taki, że ludzie zwracają się w coraz
        > bardziej bezpośrednich formach do siebie
        >
        > kiedyś przecież do starszych mówiło się tylko w trzeciej osobie!
        >
        > także - rychłego brudzia życzę i zakopania toporów wojennych :)

        o! proszę bardzo! jaka mądra rada! :)
        powyzsza wypowiedź kłam zadaje wątkowi jednego goscia, co sie boi porad fnolla,
        ze niby fnoll z siekierą etc ;)
      • Gość: Ania Re: do teściowej - mamo? IP: 81.210.53.* 24.06.03, 12:08
        Kiedyś oglądałam w "Pytaniu na śniadanie" Halinę Miroszową, która opowiadała,
        że dostaje mnóstwo listów właśnie o niemożności zakopania toporów wojennych z
        teściową. Przy okazji odniosła się do własnej, która nad ranem, po nocy
        poślubnej, wparowała do ich pokoju, od progu wołając "syneczku, jak ty mi
        zmarniałeś tej nocy!"
        • fnoll Re: do teściowej - mamo? 24.06.03, 12:16
          co robić... trudno... matczyne uczucia są bardzo silne, pewnie sama tego
          doświadczysz :) niestety czasem ta siła służy złej sprawie, gdy matczyny
          instynkt źle rozpozna zagrożenia

          taki "rozregulowany matczyny instynkt" faktycznie trudno przekonać, a już na
          pewno nie ma sensu z nim wojować, bo się tylko okopie i stwardnieje

          jedyna skuteczna metoda to... ignorować! pokiwać głową, rzucić to magiczne "być
          może" i dalej robić swoje :) i z wolna zmiękczać niewymuszoną uprzejmością

          przecież ma być ci dobrze z mężem - nie musi być z teściową; większym problemem
          może być, gdy małżonek jest pod wpływem "rozregulowanego instynktu" swej mamy,
          ale z nim to już można te kwestie przedyskutować

          grunt to nie dać się sprowokować :) teściowa jest jaka jest, trudno, rodziców
          się nie wybiera...

          powodzenia :)

          fnoll
          • alfika Re: do teściowej - mamo? 24.06.03, 12:42
            I to się nazywa rehabilitacja :)
    • carduus Re: Trochę z boku,a le tez o teściowej 24.06.03, 13:33
      We wspomnieniach Magdaleny Samozwaniec przyeczytałam cudną historyjkę. Otóż
      autorka po trudach ciąży i porodu z wielką dumą prezentowała świeżo powite,
      rumiane i tłuste dziecię swojej tesciowej. Ta długo przyglądała się
      dziewczynce, by w końcu z jękiem współczucia zwrócić się do swego syna:
      " Mój synu, mój Jasiu! Jakżeś ty się napracował!"

      carduus
      • Gość: ania Re: Trochę z boku,a le tez o teściowej IP: 81.210.53.* 24.06.03, 14:03
        historyjka świetna :)

        Czy któraś z was ma fajną teściową, bo chyba najwięcej problemów jest jednak z
        matką męża. Dlatego zupełnie nie rozumiem skąd w kawałach wątek teściowych
        sprowadza się do matki żony?
        • Gość: KASIA A MOJA TEŚCIOWA.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.03, 14:58
          ...TO WSPANIAŁA KOBIETA.
          NA TRZY MIESIĄCE PRZED ŚLUBEM ZAMIESZKAŁAM W DOMU TEŚCIÓW, TROCHĘ SIĘ TEGO
          BAŁAM PONIEWAŻ JAKBY NIE PATRZEĆ TO ... OBCY DOM I OBCY LUDZIE. ALE O DZIWO
          KOMPROMISY DZIAŁAJĄ CUDA. JUŻ JESTEM DWA LATA PO ŚLUBIE OD 20 MIESIĘCY MÓJ MĄŻ
          PRACYJE 400KM OD DOMU, WIDUJEMY SIĘ RAZ W MIESIĄCU PRZEZ 3 DNI, MAMY 11
          MIESIĘCZNĄ CÓRKĘ I WIERZCIE BĄDZ NIE, MOŻNA ŻYĆ Z TEŚCIOWĄ POD JEDNYM DACHEM.
          CZASEM ZGRZYTA MIĘDZY MNĄ A TEŚCIEM ALE JEST OK. DO TEŚCIOWEJ MÓWIĘ MAMA, CHOĆ
          PRZEZ PIERWSZE TRZY MIESIĄCE NIE MOGÓAM SIĘ PRZEMÓC, MÓWIŁAM ALBO PANI, ALBO
          BEZ OSOBOWO. MOJA PRAWDZIWA MAMA JEST ZAZDROSNA O TĘŚCIOWĄ, BO NIE UŻYWAM SŁOWA
          TEŚCIOWA TYLKO MAMA. MĄŻ ZNAJĄC MÓJ CHARAKTER JEST ZASKOCZONY MOIM KONTAKTEM Z
          JEGO MAMĄ. CODZIENNIE RANO I PO PRACY ROZMAWIAMY, PLOTKUJEMY TO JEST PRAWDZIWA
          PRZYJACIÓŁKA. PA POWODZENIA.
        • Gość: aiszka4 O teściowej, ale nie z boku:)) IP: srv1:* / 192.168.1.* 26.06.03, 15:53
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > historyjka świetna :)
          >
          > Czy któraś z was ma fajną teściową, bo chyba najwięcej problemów jest jednak
          z
          > matką męża. Dlatego zupełnie nie rozumiem skąd w kawałach wątek teściowych
          > sprowadza się do matki żony?

          Ja mówię do mamy mojego męża "mamo", unikam nawet mówienia moja teściowa w
          rozmowach z osobami trzecimi.
          Pod tym względem jestem szczęściarą. Ona jest wspaniałym, dobrym człowiekiem.
          A wiecie co powiedziała? Że ona nie żeni syna z synową, tylko przyjmuje
          jeszcze jedną córkę do rodziny. Kiedy po ślubie składała mi życzenia, a ja
          odpowiedziałam "Dziękuję, mamo", obie się rozpłakałyśmy. Nawet teraz, jak o
          tym piszę, łza wzruszenia kręci mi się w oku.
          Żeby nie było niedomówień, mój mąż dla mojej mamy jest kolejnym synem, a nie
          tylko zięciem.

          A.. i jeszcze moja babcia. Powiedziała mi to ciocia (synowa mojej babci), że
          przez piętnaście lat wspólnego mieszkania w szóstkę, w małym, dwupokojowym
          mieszkaniu, nie doszło ani razu do zgrzytów na lini synowa-teściowa. Obie
          bardzo się starały.
          Jak tak o tym piszę i myślę, to zaczynam coś rozumieć. Równowaga musi być
          zachowana, nie mogę mieć zbyt dobrze:(
      • Gość: aiszka4 Dzięki Carduus IP: srv1:* / 192.168.1.* 26.06.03, 15:41
        carduus napisała:

        > We wspomnieniach Magdaleny Samozwaniec przyeczytałam cudną historyjkę. Otóż
        > autorka po trudach ciąży i porodu z wielką dumą prezentowała świeżo powite,
        > rumiane i tłuste dziecię swojej tesciowej. Ta długo przyglądała się
        > dziewczynce, by w końcu z jękiem współczucia zwrócić się do swego syna:
        > " Mój synu, mój Jasiu! Jakżeś ty się napracował!"
        >
        > carduus

        Przypomniałaś mi, że ja skończyłam czytanie przy "pierwszym razie" i zupełnie
        zapomniałam o tej książce. Lekturka, jak znalazł na lato.
        Pzozdrawiam,
        Aiszka
    • megxx Re: do teściowej - mamo? 25.06.03, 16:18
      Zwracam się do swojej w trzeciej osobie(proszę mamy, niech mama, może mama), bo
      matkę mam jedną. A, że teściowa starej daty to nie wpadła na to, że ja mogę
      mieć z tym jakis problem(choć na teściową nie narzekam , zwłaszcza, że mieszka
      daleko). Kiedyś rozmawiałam z koleżanką - dzieci w podobnym wieku(17) na ten
      temat. Mówię, że jasno powiedziałabym, że ma byc po imieniu bo matką jestem dla
      tych co urodziłam, chyba, że synowa bardzo chciałaby widzieć we mnie swoja
      matkę, a ona jak skoczyła: " jak to? z drugą połówką dziecka po imieniu?"
      Jak widać każdy niezależnie od wieku oczekuje czegoś innego. I po prostu należy
      podjąć ten temat z teściową/synową, żeby osiągnąć stan cieszący obie strony.
    • Gość: Edy Re: do teściowej - mamo? IP: *.rmf.pl 26.06.03, 15:24
      A nie mozna zapytac tesciowej jak sobei zyczy zeby do niej mowic?
      • Gość: Aga Re: do teściowej - mamo? IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 26.06.03, 15:38
        Ja do tesciowej od wielu lat mowie "pani", ona do mnie oczywiscie po
        imieniu.Ale tak sie sklada,ze ja z czasem zmienilam zdanie o niej i gdybym
        dzisiaj mogla wybierac, przemoglabym sie i wybrala "mamo".Krotko mowiac
        pomylilam sie w ocenie tesciowej i asekuranckowybralam "pania", a teraz mam za
        swoje bo coraz bardziej zaluje,ten dystans nie byl potrzebny, bo ona jest
        calkiem ok, ale przeciez po kilkunastu latach nie mozna juz takich rzeczy
        zmieniac.Moze ta Twoja tez nie jest taka okropna jak sie wydaje.Daj jej szanse
        i zapytaj jak ona by sobie zyczyla.
        • Gość: ania Re: do teściowej - mamo? IP: 81.210.53.* 26.06.03, 18:45
          Moja teściowa jest już nią od czterech lat. Ja wręcz odwrotnie, bardzo żałuję,
          że od początku nie narzuciłam sobie pewnego dystansu w stosunku do niej i nie
          ograniczyłam się do "pani". Na początku mojej znajomości z przyszłym mężem
          wydawała się bardzo fajną kobietą, ale niedługo przed ślubem wyszło szydło z
          worka, przy czym ja się nigdy do niej nie uprzedzałam i zawsze myślałam, że
          będzie dobrze. I to był ogromny błąd, bo ona przyzwyczaiła się do traktowania
          mnie w określony sposób. I właśnie teraz dopiero mam dylemat. Dawno temu
          powinnam się była zorientować, że nam ze sobą nie po drodze, a nasze kontakty
          ograniczyć do formalnych spotkań. Wszystko byłoby proste i mniej bym
          ucierpiała. A w tej chwili gdy już przejrzałam na oczy i wiem, że nie ma
          takiej możliwości, żebym w ogóle z własnej woli chciała mieć z nią cokolwiek
          wspólnego, nie wiem jak tę sprawę załatwić. Teściowa przy większej części
          rodziny czy znajomych świetnie udaje, że wszystko jest w porządku, jak to nas
          kocha i nam pomaga. Tak więc przy tych spotkaniach rodzinnych niestety i ja
          musiałam udawać. Z drugiej strony mam dość tej fikcji i postanowiłam na nowo
          odnaleźć się w tej sytuacji. A ponieważ ona lubi się zwracać do mnie
          bezpośrednio i już wkrótce nas odwiedzi, a przynajmniej tak mówi, to
          chciałabym żeby nasze stosunki stały się bardziej oficjalne. Skoro
          niejednokrotnie słyszałam od niej, że synowej się nie wybiera. Mogłam jedynie
          dodać, że tak samo jak zięcia czy teściowej, ale nigdy jej tak nie
          powiedziałam, bo nie jestem taka jak ona i nie lubię obrażać ludzi. Tak więc w
          gruncie rzeczy zastanawiam się jak to teraz zrobić, żeby poprawić swoje
          relacje z teściową w tym sensie, żeby je bardziej sformalizować. Rodzina męża
          jest pod jej urokiem i boję się, że moja nagła zmiana stanie się dla niej
          polem do kolejnych działań przeciwko mnie. Ale potrzebuję takiej zmiany ze
          względu właśnie na siebie.
          • megxx Re: do teściowej - mamo? 26.06.03, 18:55
            A co na to mąż? Czy mówi, że to nie jego sprawa? Czy jest między młotem a
            kowadłem?(mimo, że opuści człowiek ojca i matkę...aby się związać...?)
            Czy nie ma szns na poprawę Waszych stosunków?
            Jeżeli dalej trwasz w chęci dystansowania się, przygotuj się na byc może trudną
            rozmowę.
            • Gość: ania Re: do teściowej - mamo? IP: 81.210.53.* 26.06.03, 19:15
              oboje jesteśmy ugodowi i wierzymy w ludzi, nawet jeśli to teściowa :)
              Uszanował moją decyzję, że ja do jego matki od jakiegoś czasu nie przychodzę,
              zresztą zdaje się, że nie wywołało to u niej smutku. Oczywiście widzi co się
              dzieje, ale ze względu na babcię, która go wychowała i która go i mnie bardzo
              kocha, ale niestety jest pod przemożnym wpływem swej córki, nie chcieliśmy
              nigdy robić afery. Babcia jest już w słusznym wieku i chodzi o jej zdrowie.
              Znalazła się na forum jedna osoba, która żałuje, że mówi do swej teściowej na
              pani, a ja chciałabym wiedzieć, czy ktoś był w podobnej sytuacji tzn. zamiast
              mamo, zaczął mówić na pani. Czy to w ogóle coś daje?
              • megxx Re: do teściowej - mamo? 26.06.03, 19:27
                Ta osoba żałuje i dalej w tym tkwi. Nie dowiesz się z doświadczeń innych jak to
                zagra u Ciebie. A może pośrednictwo babci? Wbrew pozorom osoby w podeszłym
                wieku mają często więcej zrozumienia niż nam się wydaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka