Dodaj do ulubionych

Agresja dziedziczna

10.08.07, 08:03
W trójkowej dyskusji brał udział psycholog, którego zdaniem agresja jest
dziedziczna w 50%. Nie podał żródła swoich wniosków , ale prezentował też inne
kontrowersyjne opinie np taką o rzekomym braku wpływu pełnych przemocy filmów
i gier komputerowych.
Psychologia służy rozgrzeszaniu , przenosząc odpowiedzialność na genetykę?
Obserwuj wątek
    • jasminowo Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 10:01
      Każdy ma swoje zdanie... Mnie interesują konkretne wyniki badań. W
      innym przypadku reszta jest tylko ciekawą koncepcją. Jedną z
      wielu... Choć 50% to na zasadzie - mamy cosik w genach i zobaczymy
      co z tym zrobimy...
    • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 12:15
      Myślę, że publikowanie podobnych tez służy jedynie rozgrzeszaniu producentów i
      dystrybutorów, których udział szerzeniu postaw agresywnych i propagowaniu
      siłowych metod rozwiązywania sytuacji konfliktowych, jest bezdyskusyjny.
      Ale to tylko jedna strona medalu.
      Druga , jeszcze bardziej niebezpieczna, to etykietkowanie dzieci i młodzieży
      "genetycznie agresywny" a stąd już prosta droga dla poparcia absurdalnego
      pomysłu wielkiego ministra o izolacji uczniów tzw trudnych.
      Wszelkie wysiłki wychowawcze stają sie bezużyteczne jeśli mocą zaświadczenia
      jakiegoś psychologa uczeń zaakceptuje własną agresję na zasadzie "jakiego mnie
      panie Boże stworzyłeś, takim mnie masz".
      • jasminowo Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 12:40
        Nic dodać nic ująć. Każda etykieta jest szkodliwa. Tym bardziej, że
        to jak nas postrzegają wpływa na to jak się zachowujemy...
        • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 14:16
          Agresja młodych ludzi od wielu lat jest poważnym problemem.
          Szkoda, że badania psychologiczne nie służą człowiekowi, nie pomagają, nie
          wskazują sensownych rozwiązań.
          • arwen8 Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 15:48
            shangri.la napisała:

            > Szkoda, że badania psychologiczne nie służą człowiekowi, nie
            > pomagają, nie wskazują sensownych rozwiązań.

            Odsyłam więc do badań Zimbardo i jego najnowszej książki:

            www.lucifereffect.com/index.html
            • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 16:50
              Po pobieżnym przejrzeniu uważam, że zarówno wnioski, jak i metody zastosowane
              podczas badań są kontrowersyjne a całość sprawia wrażenie naciągania teorii do
              własnych poglądów.
              Nie wierzę, że każdy człowiek jest zdolny do krańcowego sadyzmu, jak i
              bezinteresownej wspaniałomyślności, które autor równoważy z aktami jednorazowego
              heroizmu.
              Polecam natomiast wybór cytatów, a oto jeden z nich;

              "Throughout history, it has been the inaction of those who could have acted; the
              indifference of those who should have known better; the silence of the voice of
              justice when it mattered most; that has made it possible for evil to triumph."

              — Haile Selassie, former Emperor of Ethiopia.

              A za link, dziękuję:)
              Być może wspomniany na wstępie psycholog jest po lekturze tej pracy:)
              • narko_manka Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 17:03
                shangri.la napisała:

                > "Throughout history, it has been the inaction of those who could
                have acted; th
                > e
                > indifference of those who should have known better; the silence of
                the voice of
                > justice when it mattered most; that has made it possible for evil
                to triumph."
                >
                > — Haile Selassie, former Emperor of Ethiopia.

                Zarowno jezyk angielski autora jak i precyzja jego mysli jest na
                poziomie akademicko zenujacym.
              • arwen8 Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 19:53
                shangri.la napisała:

                > Po pobieżnym przejrzeniu

                A może jednak warto zgłębić temat, zanim napisze się coś takiego:

                > Nie wierzę, że każdy człowiek jest zdolny do krańcowego sadyzmu

                bo jednak nauka nie ma nic wspólnego z "wiarą". Chodzi o gruntowne
                zrozumienie rządzących nami mechanizmów i procesów, a nie "wiarę" w
                tę czy ową teorię.

                > Być może wspomniany na wstępie psycholog jest po lekturze tej
                > pracy:)

                Wspomniany psycholog raczej był pod wpływem lektury Davida Bussa
                pt. "Morderca za ścianą".

                P.S. Wywiad z Zimbardo: tiny.pl/5fcb

                I tu warto szczególną uwagę zwrócić na następującą wypowiedź,
                kończącą wywiad:

                "na ludzkie zachowanie większy wpływ mają czynniki zewnętrzne niż
                wewnętrzne. "Sytuacja" to zewnętrzne środowisko. Środowisko
                wewnętrzne to geny, historia moralności człowieka, jego religia.
                Bywają jednak chwile, gdy okoliczności zewnętrzne mogą nas
                przytłoczyć, a wtedy robimy rzeczy, o jakie byśmy siebie nie
                posądzili. Jeśli nie jesteś świadom, że to się może zdarzyć, możesz
                dać się uwieść złu. Potrzebujemy szczepienia przeciwko własnemu
                potencjałowi zła. Musimy sami przed sobą się do niego przyznać.
                Dopiero wtedy możemy z nim walczyć."

                • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 20:45
                  Może jednak nie warto tracić czasu na to, co nas nie przekonuje po pobieżnym
                  przejrzeniu, nie sądzisz?:)
                  Ten pan nie jest żadnym duchowym przywódcą, tylko jednym z
                  naukowców-poszukiwaczy, a cały pomysł jego badań i książki wydaje się być próbą
                  apologii amerykańskich żołnierzy-oprawców.
                  Takie jest moje wrażenie....
                  Co do mojej wiary , natomiast, to bardzo intymna sprawa i nie wypada z nią
                  polemizować;)
                  Wierzę w człowieka, w jego naturalne dobro i dążenie doskonałości. Wiem też , że
                  istnieje zło, którego siły zaznałam w życiu wielokrotnie , również w stopniu
                  przekraczającym przeciętne doświadczenia i wiem o nim wystarczająco dużo , aby
                  go nie lekceważyć.
                  Dlatego też nie zgadzam się z przytoczonym przez Ciebie cytatem....nie mamy
                  żadnego "potencjału zła"(!) i do niczego nie musimy się "przyznawać", ponieważ
                  Zło jest na zewnątrz nas ( wyjąwszy przypadki osób opętanych) i naszym
                  obowiązkiem jest mu się przeciwstawiać wszędzie tam, gdzie "sytuacje" życiowe
                  nas z nim zetkną.
                  • arwen8 Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 21:04
                    shangri.la napisała:

                    > Ten pan nie jest żadnym duchowym przywódcą

                    No tak, jeśli ktoś tylko szuka "duchowego przywódcy" za którym
                    będzie mógł ślepo podążać jak bezmyślna owieczka, to wszelkie
                    dyskusje na tematy psychologiczne/naukowe stają się zbędne.

                    "Wierząc", że "zło" jest poza nami i wypierając się wszystkich
                    tzw. "negatywnych" uczuć stajesz się doskonałą wręcz kandydatką na
                    nieświadome uleganie "złu".

                    P.S. Dodatkowo polecam też "Zniewolone dzieciństwo: Ukryte źródła
                    tyranii" Alice Miller. Jednak nie do pobieżnego przeczytania.
                    • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 21:08
                      A Ty wierzysz , ze zło jest w Tobie?!
                      Jeśli tak, polecam szczerą rozmowę z diecezjalnym egzorcystą ( to wyjątkowi
                      ludzie, dysponujący bardzo szeroką wiedzą, również psychologiczną)
                  • lsilanow Re: Agresja dziedziczna 13.08.07, 17:51
                    > a cały pomysł jego badań i książki wydaje się być próbą
                    > apologii amerykańskich żołnierzy-oprawców.
                    Wręcz przeciwnie, ten Pan nienawidzi przemocy, ponieważ wychował się na Bronxie. Całe życie próbuje ją zrozumiec, zapewne by umiec ją jakoś oswoic w swym umyśle.
                    Co prawda, zrobił kiedyś krzywdę ludziom w swoim badaniu (Stanford Prison Experiment 1971), ale nie mógł przewidziec, że takie będą efekty. Że ludzie o tak przyjmą rolę katów i ofiar.
    • fale_morskie Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 14:45
      Nawet, gdyby jakieś 'agresywne' geny były przekazywane dlalej, to i
      tak człowiek sam wybierze, czy będzie agresywny. To, że ojciec był
      KATEM nie oznacza, że syn też musi być. A co najbardziej rozbudza
      agresję w człowieku? Drugi człowiek, znęcający się nad nim lub jego
      bliskimi. A filmy, tylko pokazują, jak to życie wygląda...
      • narko_manka Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 14:50
        Ja sie zgadzam 100%, jak ojciec agresywny i kat psychiczny to syn
        bedzie taki sam
      • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 14:52
        I teraz wyobraź sobie szesnastolatka, który rośnie w przekonaniu , że
        genetycznie jest skazany na powielanie postawy ojca terroryzującego całą rodzinę.
        Zero chęci do pracy nad sobą poparte opiniami psychologów.
        Przerażające nie tylko z punktu widzenia jednostki "genetycznie obciążonej", ale
        również społeczeństwa.
        • narko_manka Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 14:55
          Takich ludzi nie zmienisz, praca nad soba nie przynosi zadnych
          rezultatow, a psychiatrow oni sie boja.
          • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 15:02
            Gdybym podzielała Twoje poglądy musiałabym przekreślić wiele lat mojej pracy i
            złożyć wypowiedzenie.
            • narko_manka Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 15:47
              Czasem jest to jedyne rozsadne rozwiazanie
              • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 20:59
                Na szczęście, nie ty o tym decydujesz.
                • narko_manka Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 21:02
                  shangri.la napisała:

                  > Na szczęście, nie ty o tym decydujesz.

                  Nawet by mi sie nie chcialo, uwierz:))
    • lemoniada.cytrynowa Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 17:10
      Jaaaaaaaaaaasne .. agresja jest dziedziczna, zamiłowanie do palanta,
      gry w oko i klusek w rosole jest dziedziczne. Nie dziwię się, że
      Shangila o tym dyskutuje bo ona przecież trwa i cierpi ale inni ??
    • saksalainen Najwazniejszym wzorcem zachowan jest dom rodzinny 10.08.07, 17:49
      I to wszystkich zachowan - i tych dobrych i tych złych.

      Co do 50% - charakter w pewnej mierze zalezy tez od genów, ale... to troche jak z komputerem: Sprzet (geny) daje pewne mozliwosci, a dopiero oprogramowanie (wychowanie, wpływy srodowiska) robia z niego zabawke do gier, narzedzie grafika czy serwer z baza danych (tyle ze kazdy komputer w róznym stopniu nadaje sie do róznych zastosowan - tak jak kazdy człowiek ma inne predyspozycje).

      Jesli rodzice sa obecni w wychowaniu, dziecko w duzej mierze na nich sie wzoruje. Inaczej jest kiedy nie interesuja sie nim w ogóle, daja tylko jesc i odstawiaja przed TV - wtedy bedzie czerpac wzorce skadinand. Na takie dziecko przemoc w filmach czy grach moze miec duzy wpływ.
      • shangri.la Re: Najwazniejszym wzorcem zachowan jest dom rodz 11.08.07, 08:39
        Moim zdaniem pojęcie "dziedziczności" zachowań agresywnych jest kopiowaniem
        wzorców wyniesionych z domu rodzinnego i nie ma nic wspólnego z genetyką.
        Ojciec alkoholik i tyran pomiatający wszystkimi w domu ,a zwłaszcza zdominowaną
        przez niego i zastraszoną matka może się spodziewać , że jego syn nigdy nie
        będzie szanował kobiet, obrzucając je wyzwiskami przy każdej okazji.
        Ale tak być nie musi i temu , aby zapobiegać podobnym "łańcuszkom nieszczęścia"
        służy wychowanie i praca nad sobą.
        Syn tyrana , jako dziecko, ma prawo nie rozumieć postępowania ojca , ale
        dorastając powinien bronić zarówno matki , jak i innych kobiet.
        • saksalainen To nie takie proste 11.08.07, 14:31
          shangri.la napisała:

          > Moim zdaniem pojęcie "dziedziczności" zachowań agresywnych jest kopiowaniem
          > wzorców wyniesionych z domu rodzinnego i nie ma nic wspólnego z genetyką.

          Fakt, bez odpowiedniego wzorca sie nie obejdzie. Ale osobiscie nie wyobrazam sobie mojej osoby jako choleryka - to genetycznie niemozliwe. Jakies genetyczne predyspozycje musza byc.


          > Syn tyrana , jako dziecko, ma prawo nie rozumieć postępowania ojca , ale
          > dorastając powinien bronić zarówno matki , jak i innych kobiet.

          Łatwo jest powiedziec "to zachowanie jest złe, ja tak nie chce". Ale duzo trudniej jest je zmienic, zastapic innym. Zwłaszcza jezeli czlowiek nie wie jakie to "inne" zachowanie ma byc, bo nigdy sie go nie nauczył.

          Zreszta... "łatwo powiedziec" tez jest tylko w wypadkach ekstremalnych. Ale załózmy ze jest rodzina, ojciec albo matka terroryzuje partnera/ke i dzieci, ale zawsze ma jakis powód. Dzieci wyrastaja na w miare normalnych ludzi, ale z pogladami ze "dzieci nalezy bic, bo moi rodzice mnie bili i wyrosłem/am na porzadnego człowieka".
          • arwen8 Re: To nie takie proste 11.08.07, 14:45
            saksalainen napisał:

            > Dzieci wyrastaja na w miare normalnych ludzi, ale z pogl
            > adami ze "dzieci nalezy bic, bo moi rodzice mnie bili i
            > wyrosłem/am na porzadne go człowieka".

            Warto sięgnąć po książki Alice Miller, która najlepiej naświetla ten
            temat.
          • shangri.la Re: Wszytko jest trudne zanim stanie sie proste:) 11.08.07, 15:50
            Aby nie powielać szkodliwych wzorców wyniesionych z domu mamy cały proces
            wychowawczy dokonujący się poza domem, mamy literaturę i film, mamy też religię,
            nie tylko w sensie katechezy.
            Jest wiele dróg którymi może podążyć młody człowiek, aby nie zapętlić się w
            swoją, tragiczną czasem przeszłość.
            Na tej drodze nie brakuje też przewodników, pomocnych dłoni, drogowskazów.
            Tylko trzeba chcieć......
            • saksalainen Ale z tym chceniem własnie 11.08.07, 16:02
              shangri.la napisała:

              > Tylko trzeba chcieć......

              Jezeli sytuacja nie jest ekstremalna (nawet jesli dla obserwatora z zewnatrz bylaby patologiczna), młody człowiek moze byc zdania ze wszystko jest w porzadku i tak ma byc - i wtedy nie bedzie nic zmieniac.
              • shangri.la Re: Ale z tym chceniem własnie 11.08.07, 16:06
                Wiesz, jakoś trudno mi uwierzyć, że kilkunastoletni chłopiec za normalne będzie
                uważał poniewieranie matki, obrzucanie jej obelgami i wyzwiskami, rękoczyny.....
                Jego rodzinny dom nie jest jedynym miejscem w jakim przebywa(!)
                • saksalainen Mówisz o sytuacji ekstremalnej ;) 12.08.07, 17:36
                  ...ale jezeli agresja ojca lub matki objawia sie tylko w "uzasadnionych" przypadkach, a srodowisko jest takie ze w domach kolegów jest tak samo - to moze uwazac sytuacje za normalna.
                  • shangri.la Re: Mówisz o sytuacji ekstremalnej ;) 12.08.07, 17:39
                    I najwyraźniej tak uważają....jeśli kopiują agresywne zachowania w swoich domach.
                    Bardzo ważne jest to,co napisałeś o "uzasadnionej sytuacji".
                    Może więc w wychowaniu należy położyć nacisk na to, że nie ma uzasadnienia dla
                    agresji, że każdy konflikt można i trzeba rozwiązywać, a nie wykrzyczeć?
    • jan_stereo Re: Agresja dziedziczna 10.08.07, 19:56
      shangri.la napisała:

      > W trójkowej dyskusji brał udział psycholog, którego zdaniem agresja >jest dziedziczna w 50%.

      A jak syn jest agresywny a ojciec i matka uosobieniem spokoju, wowczas jest pytanie po kim on odziedziczyl agresje, co nie znaczy ze nie mozna dziedziczyc sklonnosci do agresji co znacznie utrudnia bycie spokojnym. Co do dziedziczenia roznych innych syfow i slodyczy, to jest faktem ze czlowiek bardziej sie zmaga ze swoim DNA przez cale zycie niz uzywa swej wolnosci umyslowej.
    • green_land Re: Agresja dziedziczna 11.08.07, 18:01
      W czasie II wojny światowej zdarzały się - stosunkowo często -
      sytuacje, gdy człowiek, znajdujący się w określonych
      okolicznościach, stawał się dokładnie taki, jak oprawcy, których
      nienawidził.
      Tak więc w określonych okolicznościach jesteśmy zdolni do potwornych
      rzeczy /kłania się doświadczenie Zimbardo/.
      Czy agresja jest dziedziczna? Pewno tak. Ale to podobnie jak z
      charakterem, który kształtuje w dużej mierze wychowanie i otoczenie,
      ale w mniejszej geny, którym niedawno przypisywano większe znaczenie
      w kształtowaniu charakteru/osobowości.
      Rozmieniając na drobne - co to jest agresja? Czy sposób kłócenia się
      można do tego zaliczyć? czy klaps na tyłek dziecka też? Czy dopiero
      jak kogoś uderzę pięścią można powiedzieć, że to jest właśnie
      agresja? Bo jeżeli to wszystko jest agresją /w mniejszym bądź
      większym stopniu/, to jednak jest ona w dużej mierze dziedziczna.
      Może tylko częśc osób ma więcej inteligencji i mądrości /nie zawsze
      idą w parze/, niż rodzice, po których ją /agresję/ "odziedziczyła" i
      nie zachowuje się w ten sposób, potrafi sobie z tym radzić?

      Jednakże tłumaczenia, że ktoś miał tzw. trudne dzieciństwo, i
      dlatego fakt, że bójki, rozboje, a może i zabójstwa popełnia
      częsciej, są dla mnie nie do przyjęcia. Mogę zrozumieć, ale nie chcę
      usprawiedliwiać.

      Przykład, może trochę z obrzeży tematu...
      Droga, przy drodze posesja. Przez płot rozmawiają 2 kobiety. Ta za
      płotem ma przy sobie dziecko w wózku. W pewnym momencie wózek
      zaczyna powoli toczyć się w stronę ulicy. Zza zakrętu wyjeżdża
      samochód - ogranicznei prędkości 60/h, samochód jedzie 75. Facet nie
      zdąża wyhamować, najeżdża na wózek.
      Czyja jest wina? Oczywiście faceta, bo niedostosował prędkości
      itd... A matka? Pochodzi z rodziny patologicznej, to jej 7 dziecko,
      nieporadna zyciowo, ale nikt nie wie, jak zabrac się do problemu...
      Nikt nie tłumaczy faceta, bo wina "oczywista", ale każdy żałuje
      matki. Dlaczego?
      • fale_morskie Re: Agresja dziedziczna 11.08.07, 18:28
        Agresja, kojarzy się z czymś negatywnym, ale żadna cecha nie jest
        ani dobra ani zła. Liczy się to, jak zostanie wykorzystana.

        Bicie dziecka lub jakiejkolwiek niewinnej istoty jest złe. Ale
        obrona własna lub bliskiej osoby - nie. Jest jeszcze zemsta
        (uzasadniona) - nie można powiedzieć, że to dobre, ale nie można też
        potępiać. Bierze się to z tego, że ktoś kogoś wcześniej skrzywdził,
        a teraz za to płaci, więc sam sobie dół wykopał.

        " DLACZEGO HITLER POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO?
        - BO PRZYSZEDŁ MU RACHUNEK ZA GAZ!"
    • piesbaskervill Re: Agresja dziedziczna 11.08.07, 18:41
      coż tu powiedzieć,agresja jest narzędziem do osiągania celów *R
      _____________________
      nie ma ludzi zdrowych,są tylko żle zdiagnozowani-prof.H.Baskervill
      _____________________________________________
    • arwen8 Re: Agresja dziedziczna 12.08.07, 13:58
      zdrowie.onet.pl/1428378,2041,,,,jak_uwodzi_zlo,psychologia.html

      • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 12.08.07, 14:39
        Za link dziękuję:)
        Czy zauważyłeś/łaś , że ten pan w kilku miejscach sam sobie przeczy?:)
        Porusza kilka istotnych problemów na raz i gubi sie w nich trochę, ale nie to
        jest najważniejsze.
        Moim zdaniem pomija celowo, bądż przez nonszalancję problem "prania mózgu" ,
        czyli poruszanej tu wielokrotnie manipulacji.

        W każdym , najbardziej krwawym systemie ideologicznym byli posłuszni, potulni
        czytaj zmanipulowani żołnierze-oprawcy i opozycjoniści-dysydenci.
        Ale siła manipulacji jest rzeczywiście przeogromna i warto, aby pamiętali o tym
        wszyscy kandydaci kursów NLP.

        P.S.Kilka postów wyżej zadałam Ci ważne pytanie.
        Pominąłeś/łaś je celowo czy przez nieuwagę?
        • shangri.la Re: Jak uwodzi zło? 12.08.07, 14:54
          Zawsze przychodzi podstępnie i w pięknym opakowaniu, często z czarującym
          uśmiechem udawanej nieśmiałości.
          Zło nigdy nie uwodzi też ludzi ZŁYCH, bo nie uwodzi się tego, kogo już sie uwiodło.

          To podstawowe zasady.
        • arwen8 Re: Agresja dziedziczna 12.08.07, 19:17
          shangri.la napisała:

          > P.S.Kilka postów wyżej zadałam Ci ważne pytanie.
          > Pominąłeś/łaś je celowo czy przez nieuwagę?

          Sposób, w jaki je sformułowałaś zbyt mocno mnie rozśmieszył, by
          można było nań poważnie odpowiedzieć.
          • shangri.la Re: Agresja dziedziczna 12.08.07, 19:18
            To właśnie przekłamanie netu.....
            Pytanie było jak najbardziej poważne i uzasadnione Twoim postem powyżej.
        • gruda Re: Agresja dziedziczna 13.08.07, 14:47
          Trzeba uwazac na jakie kursy trafiasz, mozna ponoc bardzo latwo wpasc w takie
          bledne kolo, w którym to dazysz do poznania tak bardzo siebie, ze zaczniesz
          dzialac jak maszyna, ktora emocje traktuje jako narzedzia wywierania wplywu na
          siebie, na innych...
        • lsilanow Re: Agresja dziedziczna 13.08.07, 18:05
          a ja myślałem, że NLP to miała byc metoda terapeutyczna ;)
          a nie chamski sposób wywierania wpływu i owijania sobie ludzi wokół palca
          tłumienia wyrzutów sumienia
          wpychania złych myśli pod dywan
          unikania problemów
          samooszukiwania się
          i nakładania na siebie brzemiona bycia Panem i Władcą cudzych życiorysów
          jak i samo-ostracyzowania się od znajomych i wszelkich ludzi w tempie wodospadu
          pozostaje chyba swing, jak tej pani psycholog z któregoś z poprzednich wątków
          • ataszka24 Re: Agresja dziedziczna 18.08.07, 21:02
            lsilanow napisał:

            > a ja myślałem, że NLP to miała byc metoda terapeutyczna ;)
            > a nie chamski sposób wywierania wpływu i owijania sobie ludzi wokół palca
            > tłumienia wyrzutów sumienia
            > wpychania złych myśli pod dywan
            > unikania problemów
            > samooszukiwania się
            > i nakładania na siebie brzemiona bycia Panem i Władcą cudzych życiorysów

            Hmm a skąd takie negatywne przemyślenia o NLP?:)
            > jak i samo-ostracyzowania się od znajomych i wszelkich ludzi w tempie wodospadu
            > pozostaje chyba swing, jak tej pani psycholog z któregoś z poprzednich wątków
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka