Gość: patrycja IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 11:25 Czemu ludzie sie bie zdradzaja? Czy dzieje sie to pod wplywem okolicznosci, czy tez trzeba byc "podatnym" na uleganie pokusom i co o tym przesadza? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alfika Re: czemu zdradzamy? 30.06.03, 11:28 Siebie - z wygodnictwa, kogoś - z głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 11:30 A moze po prostu niedostatecznie mocno kogos kochamy?Jak sie kogos kocha naprawde to nic nas nie usprawiedliwia. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 30.06.03, 12:24 Gość portalu: Bart napisał(a): > A moze po prostu niedostatecznie mocno kogos kochamy?Jak sie kogos kocha > naprawde to nic nas nie usprawiedliwia. Jak kiedyś kochaliśmy dostatecznie, to nie ma co szukać na boku, tylko przywrócić czasy świetności - a na to ani wysiłków, ani funduszy nie żal, prawda? Ale różne sytuacje są w życiu. Szczególnie jak sobie staramy się to życie skomplikować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 11:55 alfika napisała: > Gość portalu: Bart napisał(a): > > > A moze po prostu niedostatecznie mocno kogos kochamy?Jak sie kogos kocha > > naprawde to nic nas nie usprawiedliwia. > > Jak kiedyś kochaliśmy dostatecznie, to nie ma co szukać na boku, tylko > przywrócić czasy świetności - a na to ani wysiłków, ani funduszy nie żal, > prawda? > Ale różne sytuacje są w życiu. > Szczególnie jak sobie staramy się to życie skomplikować. > Czy miłości można wystawiać oceny (niedostatecznie, dostatecznie itd.). Moim (skromnym) zdaniem nie. To niestety już nie szkółka. Jest TAK albo NIE (zerojedynkowo). Czasami widzi się to nieostro - po jakichś wybojach albo "łomocie" życiowym. A sprawa się nie zmienia. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 03.07.03, 12:39 Gość portalu: molly napisał(a): > Czy miłości można wystawiać oceny (niedostatecznie, dostatecznie itd.). Moim > (skromnym) zdaniem nie. To niestety już nie szkółka. Jest TAK albo NIE > (zerojedynkowo). Czasami widzi się to nieostro - po jakichś wybojach > albo "łomocie" życiowym. A sprawa się nie zmienia. Pzdr "Dostatecznie" czy "niedostatecznie" dotyczy faktu, ze nie wszystko w życiu jest białe lub czarne i nawet, jeśli kochamy, to czasem bardzo nieudolnie to okazujemy - lub nie okazujemy. Te określenia nie dotyczą ocen, są normalnymi słowami w języku polskim (jako język, a nie przedmiot:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 12:50 alfika napisała: > Gość portalu: molly napisał(a): > > > Czy miłości można wystawiać oceny (niedostatecznie, dostatecznie itd.). Mo > im > > (skromnym) zdaniem nie. To niestety już nie szkółka. Jest TAK albo NIE > > (zerojedynkowo). Czasami widzi się to nieostro - po jakichś wybojach > > albo "łomocie" życiowym. A sprawa się nie zmienia. Pzdr > > "Dostatecznie" czy "niedostatecznie" dotyczy faktu, ze nie wszystko w życiu > jest białe lub czarne i nawet, jeśli kochamy, to czasem bardzo nieudolnie to > okazujemy - lub nie okazujemy. > Te określenia nie dotyczą ocen, są normalnymi słowami w języku polskim (jako > język, a nie przedmiot:). Ba, tyle, że między słowem a faktem kładzie się cień. Miałam na myśli odczucia, a tu (dla siebie) należy IMHO ś w i a d o m i e "upraszczać". Wszystko jest tak okropnie skłębione i popaprane...:) > Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 03.07.03, 12:58 > Ba, tyle, że między słowem a faktem kładzie się cień. Miałam na myśli odczucia, > > a tu (dla siebie) należy IMHO ś w i a d o m i e "upraszczać". Wszystko jest > tak okropnie skłębione i popaprane...:) > > Co to jest imho? Dlaczego skłębione i popaprane? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 13:16 alfika napisała: > > Ba, tyle, że między słowem a faktem kładzie się cień. Miałam na myśli > odczucia, > > > > a tu (dla siebie) należy IMHO ś w i a d o m i e "upraszczać". Wszystko je > st > > tak okropnie skłębione i popaprane...:) > > > > > Co to jest imho? > Dlaczego skłębione i popaprane? Przepraszam za ten wtręt. IMHO = In my humble opinion (niektórzy używają tego typu skrótowców w e-korespondencji). Skłębione jest wszystko ze wszystkim. I znów przepraszam za obcojęzyczny wtręt: "No man is an Iland, intire of itselfe; every man is a peece of the Continent, a part of the maine..." (To z J.Donne'a w pisowni oryginalnej - zajrzyj do motta w "Komu bije dzwon"). A i tu masz rację. Skłębione tak, ale nie wszystko popaprane. Jeśli to tylko potencjalnie (tu znów musiałabym Cię odesłać do klasyki - tym razem do praw Murphy'ego. Pozdrowienia A o cieniu pisał T.S.Elliot Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 03.07.03, 13:34 Gość portalu: molly napisał(a): > > Przepraszam za ten wtręt. IMHO = In my humble opinion (niektórzy używają tego > typu skrótowców w e-korespondencji). > Skłębione jest wszystko ze wszystkim. I znów przepraszam za obcojęzyczny wtręt: > > "No man is an Iland, intire of itselfe; every man is a peece of the Continent, > a part of the maine..." (To z J.Donne'a w pisowni oryginalnej - zajrzyj do > motta w "Komu bije dzwon"). Pewnie nie wiesz, bo skąd, ale ja czasem rozumiem obcy zwrot :) O ile nie napiszesz tego jako: "nmiai,ioi;emiapotc,apotm...", oczywiście :) Dziękuję :) Co do kłębienia, rozejrzyj się wokół siebie. Nadal się kłębi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 14:02 alfika napisała: > Gość portalu: molly napisał(a): > > > > > Przepraszam za ten wtręt. IMHO = In my humble opinion (niektórzy używają t > ego > > typu skrótowców w e-korespondencji). > > Skłębione jest wszystko ze wszystkim. I znów przepraszam za obcojęzyczny > wtręt: > > > > "No man is an Iland, intire of itselfe; every man is a peece of the > Continent, > > a part of the maine..." (To z J.Donne'a w pisowni oryginalnej - zajrzyj do > > > motta w "Komu bije dzwon"). > > > Pewnie nie wiesz, bo skąd, ale ja czasem rozumiem obcy zwrot :) O ile nie > napiszesz tego jako: "nmiai,ioi;emiapotc,apotm...", oczywiście :) > Dziękuję :) Winna jestem przeprosiny, mam nadzieję,że zostaną przyjęte 8). I troszke się wstydzę... Nie zakładam, że język angielski - jak Churchill - znam tylko ja (bo wtedy nie byłoby sensu go używać, nie chciałam też epatować ani Ciebie, ani nikogo cytatami(wtrętami). Skróty takie jak m.in. IMHO, IMO, LOL itd. są dość powszechne, ale jeszcze raz przepraszam. Natomiast pomysł przekazywania poezji skrótowcami - bomba. No właśnie ROTFL (Rolling on the floor laughing):D > > Co do kłębienia, rozejrzyj się wokół siebie. Nadal się kłębi? Rozejrzałem - kłębi się:P > Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 03.07.03, 14:37 Gość portalu: molly napisał(a): > Winna jestem przeprosiny, mam nadzieję,że zostaną przyjęte 8). I troszke się > wstydzę... Nie zakładam, że język angielski - jak Churchill - znam tylko ja (bo > > wtedy nie byłoby sensu go używać, nie chciałam też epatować ani Ciebie, ani > nikogo cytatami(wtrętami). Skróty takie jak m.in. IMHO, IMO, LOL itd. są dość > powszechne, ale jeszcze raz przepraszam. Natomiast pomysł przekazywania poezji > skrótowcami - bomba. No właśnie ROTFL (Rolling on the floor laughing):D > > > > Co do kłębienia, rozejrzyj się wokół siebie. Nadal się kłębi? > > Rozejrzałem - kłębi się:P > > To się nazywa mieć poczucie humoru :) Ale z tym kłebieniem to trochę przesadziłaś :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 14:46 alfika napisała: > > > > > > To się nazywa mieć poczucie humoru :) > Ale z tym kłebieniem to trochę przesadziłaś :))) > Nie wiem dlaczego wyczuwam "cieniutką" ironię w zdaniu o poczuciu humoru;) ale wciąż nie wiem czy przeprosiny przyjęte. No popatrz sama - nie kłębi się?? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 07:48 Gość portalu: molly napisał(a): > alfika napisała: > > > > > > > > > > To się nazywa mieć poczucie humoru :) > > Ale z tym kłebieniem to trochę przesadziłaś :))) > > > > Nie wiem dlaczego wyczuwam "cieniutką" ironię w zdaniu o poczuciu humoru;) > ale wciąż nie wiem czy przeprosiny przyjęte. No popatrz sama - nie kłębi się?? Nie było grama ironii :)Wszystko przyjęte - formę doceniłam, ot co :) Od wczoraj patrzyłam otwarcie i potem nawet podglądałam, nic się nie kłębiło, naprawdę! Może masz kotka w domu? Jak masz, to może się coś czasem kłębić... Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 13:04 alfika napisała: > Gość portalu: molly napisał(a): > > > alfika napisała: > > > > > > > > > > > > > > To się nazywa mieć poczucie humoru :) > > > Ale z tym kłebieniem to trochę przesadziłaś :))) > > > > > > > Nie wiem dlaczego wyczuwam "cieniutką" ironię w zdaniu o poczuciu humoru;) > > ale wciąż nie wiem czy przeprosiny przyjęte. No popatrz sama - nie kłębi s > ię?? > > > Nie było grama ironii :)Wszystko przyjęte - formę doceniłam, ot co :) > Od wczoraj patrzyłam otwarcie i potem nawet podglądałam, nic się nie kłębiło, > naprawdę! > > Może masz kotka w domu? Jak masz, to może się coś czasem kłębić... Alfiko, to ja, molly (teraz piszę z adresem), dzięki za dobre słowo. Kotka mam, ale chyba w głowie:), a w domu psa (siunię - bardzo kochaną). A ty masz kotka (w domu)? Pozdrowienia Molly PS. okrutnie wcześnie wstajesz Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 13:11 m.malone napisał: > Alfiko, to ja, molly (teraz piszę z adresem), dzięki za dobre słowo. Kotka mam, > > ale chyba w głowie:), a w domu psa (siunię - bardzo kochaną). A ty masz kotka > (w domu)? Pozdrowienia Molly > PS. okrutnie wcześnie wstajesz Nie mam kotka w domu, ale psiunię mam i masz tu rację - ona też potrafi skłębić. Ale nie tak, jak kot, koty są zdecydowanie skuteczniejsze w kłębieniu :) A Twój dopisek, jeśli będę mogła, pokażę szefowi przed podziałem premii... Pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Bo jestes genetycznym po jebe m 04.07.03, 13:17 I zdradzasz!Komu to wadzi?Tobie pojebie i pojebko. Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 13:51 alfika napisała: > m.malone napisał: > >> Pozdrowienia Molly > > PS. okrutnie wcześnie wstajesz > > Nie mam kotka w domu, ale psiunię mam i masz tu rację - ona też potrafi > skłębić. Ale nie tak, jak kot, koty są zdecydowanie skuteczniejsze w > kłębieniu :) > A Twój dopisek, jeśli będę mogła, pokażę szefowi przed podziałem premii... Myślisz,że to podziała na szefa? Mam nienajlepsze doświadczenia:\ Twoją psiunię całujemy razem z moją Jotą w pyszczek (a i Ciebie, jeśli Cię to nie obrazi). Sprawa kot/pies... Tu znowu muszę sie na kimś oprzeć: wyszła kiedys taka książeczka "Bo kot to jest kot, a pies to jest pies" - zbiór wierszy TS Eliota na ten właśnie temat. pozdrowienia M. > > Pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 13:59 m.malone napisał: > Myślisz,że to podziała na szefa? Mam nienajlepsze doświadczenia:\ No, pomyślę, czy ryzykować :) A moja Baja pewnie się najeży na poczatku, ale nie należy się wystraszać, zaraz się przekona :) Cieplutko i na dodatek weekendowo! Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 14:01 alfika napisała: > A moja Baja pewnie się najeży na poczatku, ale nie należy się wystraszać, zaraz ////////////////////////////////////////////////////////////////////////////// A moja baja jest najezona.Chcesz poczuc? Odpowiedz Link Zgłoś
m.malone Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 14:08 alfika napisała: > m.malone napisał: > > > Myślisz,że to podziała na szefa? Mam nienajlepsze doświadczenia:\ > > > No, pomyślę, czy ryzykować :) > A moja Baja pewnie się najeży na poczatku, ale nie należy się wystraszać, zaraz > > się przekona :) > Cieplutko i na dodatek weekendowo! Mnie się Bajeczka nie przestraszy. Mam sposób na psy (działa także na małe dzieci - tak że i jedne i drugie jakoś mnie lubią). Dziękuję. Też cieplutko:) A i tak siedzę (niemal stale) przy komputerze. Hi! > > Odpowiedz Link Zgłoś
derwishek Re: czemu zdradzamy? 09.07.03, 16:14 Szukamy nowych doswiadczen,to tylko sex,przeciez kocha sie tylko te jedyną,czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa moritz Re: czemu zdradzamy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.03, 12:51 zdrada to wielka porażka. nic potem nie bedzie juz takie samo... niczego nie odbudowuje sie tak ciężko jak zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Re: czemu zdradzamy? IP: *.stacje.agora.pl 30.06.03, 11:49 Myślę, że dlatego, że czegoś nam brakuje w związku, nie spełnia on naszych oczekiwań. Co oczywiście nie usprawiedliwia zdrady. Poza tym ludzie tkwią czasem w tak "popapranych" układach, z których nie mogą się wyzwolić, a serce nie sługa. Odpowiedz Link Zgłoś
sdfsfdsf Re: czemu zdradzamy? 30.06.03, 12:17 dlaczego? bo napakowali swoje puste lby kupa idealow ktore nijak sie maja do zycia i rzeczywistosci, zyja modelami lansowanymi przez tv w serialach i filmach, bawia sie w aktorow i to przewaznie w marnych sztukach, a to wszystko z ogarniajacej ich co 5 minut nudy i poczucia bezsensu, takie lazace, przelewajace sie przez rece, galaretowate stwory, zmieniajace co chwila swoje zdanie i cele zyciowe, plynne charaktery i zapatrywania, obrzydliwe sa te ludzie, dobrze ze jestem ubermensch he he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: czemu zdradzamy? IP: *.lublin.mm.pl 02.07.03, 09:48 nigdy nie mów nigdy...;) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 02.07.03, 09:58 Gość portalu: anka napisał(a): > nigdy nie mów nigdy...;) A Ty powiedziałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 13:28 Bo jestem w popapranym układzie na własne życzenie. Bo wyszłam za mąż bo nie chciałam go skrzywdzić. A tego kogo kocham nie mogę zostawić. By też go nie skrzywdzić. Wszystko to jest chore i sama już nic nie rozumiem. Coraz częściej myślę o skończeniu z sobą bo nie potrafię wyjść z tej sytuacji. Wyrzuty sumienia, świadomość krzywdzenia obu stron staje się nie do zniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 14:43 A czy wiesz czego Ty chcesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 14:57 Spokoju? Spokoju ducha? Cokolwiek zrobię ktoś będzie skrzywdzony. W tej chwili obie osoby są krzywdzone. Idę w piątek do psychologa. Kolejne podejście. Wiem, że ta sytuacja nie jest normalna. Od trzech lat niszczę innych i siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 15:05 Ale w takiej sytuacji nikt nie jest szczesliwy. A Ty chyba najbardziej... Teraz cierpia 3 osoby, a moze byc tak,ze bedzie cierpiala tylko jedna. I to tez nie na zawsze, bo dasz jej szanse zbudowania sobie zycia od nowa, i szanse na bycie szczesliwym z kims innym. Zycze duzo odwagi i madrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 15:09 Dziękuję... Nie spodziewałąm się, że ktoś odpowie i w dodatku nie obrzuci mnie błotem. Ja to wiem, że muszę skończyć, Boże, wiem od trzech lat, ale nie potrafię podjąć decyzji, w którą stronę pójść. Uciekam przed wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Re: czemu zdradzamy? IP: *.petrobaltic.com.pl 02.07.03, 10:25 jestes madra dziewczyna chcialbym Ciebie pocieszyc wsadzic Ci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 212 Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 14:50 Wiesz Karina, jestem w podobnej sytuacji jak Ty. no może już ciut innej, wreszcie (po prawie 2 latach) dotarłem do dna...muszę odejsć. Wiem, że to bardzo trudne, ale dalsze ciągnięcie tego związku krzywdzi także tę osobę której nie chcesz skrzywdzić...my te osoby poprostu oszukujemy, a one obawiam się, w świętej naiwności myślą że to mnie. Nie minie, coś już sie wypaliło...Ja w pewnym sensie jestem takim popaprańcem, zdradzałem i byłem zdradzany...a wciąż mówiliśmy kocham...to stało się nie do zniesienia. Przerosło mnie to wszytko, i pewnie dalej bym uciekał przed życiem gdybym nie spotkał kogoś kto uświadomił mi jak jałowo żyłem...chcę teraz o Nią walczyć, choć obwawiam się czy nie jest za późno, a będę próbował. Wiem że to nie łatwe, ale policz sobie ile osób jest teraz nieszczęśliwych a ile będzie jak odejdziesz?...Powodzenia i siły życzę...nie warto tkwić w popapranych układach...zrozumiałem to...szkoda że zmarnowałem tyle czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 15:04 Ja to ciągnę od trzech lat. zakochałam się w człowieku, który był (i jest) dla mnie toskyczny. Gdy uwolniłam się od niego, spotkałam kogoś innego. Ale okazało się, że ten toksyczny nie ma zamiaru się ze mną rozstać. A co najgorsze, ja nie mogę się wyzwolić od kochania go. Wyszłam za mąż za innego myśląc, że to pomoże tamto przerwać. No i tez dlatego, bo nie potrafiłam odmówić!!! Tak, wiem, chore, nikt nie może tego zrozumieć. W XXI wieku takie historie? I w rezultacie ciagnę te obie sprawy, nie mogąc się wyzwolić z uczucia do człowieka, który chyba na nie nie zasługuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 15:06 Tym bardziej pomysl o sobie!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 15:32 Tylko tamten nie uznaje słowa "Nie". Chciałam skończyć z nim wielokrotnie, ale on za każdym razem powtarza, że ja muszę z nim być. I zaczyna się "jazda". Przyjeżdżanie do pracy, pod pracę, "spotykanie" mnie na ulicy... Zamykam się, biorę zwolnienie, mam tydzień spokoju a mąż tylko nie rozumie, dlaczego nie chcę nawet wyjść do sklepu. Tamten stosuje różne szantaże, gdy nie pomaga agresja, płacze i błaga. Z jednej strony boję się go, z drugiej są chwile, gdy chciałabym rzeczywiście z nim być. I byłabym, gdyby nie mąż... Sama już się gubię. Raz czuję, że kocham, raz czuję, że to strach. Czy psycholog może mi coś pomóc? Skoro ja sama nie wiem co czuję... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 15:36 A czy Ty kochasz obu? Ja myslalam, ze to maz CIe szantazuje i nie pozwala odejsc. CHcesz odejsc od meza czy od tego drugiego? Mysle ze pojscie do psychologa (albo samo postanowienie pojscia) jest dobrym znakiem,ze chcesz cos zmienic i ze nie chcesz tak dalej zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 30.06.03, 15:45 To były narzeczony nie chce rozstania. Jeśli kogoś kocham, to niestety jego. Chcę zmienić sytuację, ale sama nie wiem czego chcę... Pójdę do psychologa, tylko nawet nie wiem co mam powiedzieć. Od kilku dni próbuję usiąść i poskładać sobie myśli, ale kartka pozostaje pusta. Nie potrafię nawet logicznie opowiedzieć mojej historii. Gdybym zdecydowała się odejść od męża, to mogę tylko zamieszkać u mamy. Już byłataka sytuacja, kilka miesięcy temu. Wróciłam do męża widząc jak cierpi on oraz moja mama, która bardzo go lubi (a poprzedniego narzeczonego nienawidzi). Zaraz muszę wyjść (piszę z pracy). :( Dora, czy jesteś psychologiem? A jeśli nie, to czy chodziłaś może do psychologa? Ja próbowałam i mam złe wspomnienia. Kiedyś w liceum, a później w ciągu ostatnich trzech lat próbowałam dwa razy. Nie wyszło mi jednak. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Re: czemu zdradzamy? IP: *.jci.com 01.07.03, 02:13 ja i bylam u psychologa i jestem psychologiem :) jestem tez kobieta i dylematy sercowe takie jak Twoje nie sa mi obce jesli chcesz to napisz na k1k2@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: czemu zdradzamy? IP: *.int.warszawa.sint.pl 01.07.03, 09:29 Nie, nie jestem psychologiem, i nie bylam u psychologa,ale na pewno tez potrzebuje pomocy. Ale tak jak Ty mam straszne problemy z podejmowaniem decyzji i wiem jakie to jest meczace. Najbardziej sie boje zburzenia tego stanu co teraz jest. Nie wiem czemu? Moze daje mi jakies poczucie bezpieczenstwa? Jestem tchorzem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 01.07.03, 11:06 Mnie moja sytuacja nauczyła jednego: nie oceniać innych. Lubie słuchac cudzych historii, ale denerwują mnie opinie: "Jaka ta baba głupia, dawno powinna zostawić tego durnia", gdy słyszymy o jakimś zawirowanym związku. Nie jesteśmy wszyscy identyczni, są naprawdę różne okoliczności i gdy sami ich nie przeżyliśmy to ich nie rozumiemy. I dlatego nie możemy oceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wadera Do Kariny IP: *.pkobp.pl 02.07.03, 11:24 Karina, byłam w toksycznym związku, przed poznaniem mojego męża zakończyłam go. Powiem Ci jedno, facet dał mi spokój dopiero, jak wyszłam za mąż, ale miałam to szczęście, że mnie nie nachodził. Jego toksycyzm polegał m.in. na tym, że przyciąga kobietę jak magnes, uwolnić się jest bardzo ciężko, ma w sobie coś takiego, i zawsze tak odwrócił mi kota ogonem, że ja byłam wszystkiemu winna i tak się rzeczywiście wreszcie czułam (np. spóźnił się do mnie 2 godziny i to była moja wina - wniosek: chory człowiek). Jestem zwykle tolerancyjna i zgodna, ale potrafię być uparta, kiedy czuję, że ktoś robi mnie w "konia". Tak więc pokazałam mu wreszcie drzwi. Dasz wiarę, że spotkałam się z nim potem i było coś ...? Ale to był gwóźdź do trumny, zerwałam, bo już wiedziałam, że nic się nie zmieni. Potem poznałam mojego męża. Jest wspaniałym facetem, cudownym i ciepłym, czasami stanowczym. Bardzo go kocham, ale czy potrafię to właściwie okazać, nie wiem. Za dużo było w życiu "upadków" i bolało serduszko, żebym mogła być bezgranicznie ufna i bezkrytyczna. Zresztą rozdzielają nas jego małe kłamstewka czy też zatajanie prawdy. Czasem nawet mam wątpliwości, czy to miłość. Za dużo było w moim życiu łez. Mam blokadę przed miłością, Karina. Piszę, że kocham, bo tak myślę i czuję w tej chwili, ale jutro co będę czuła, nie wiem. Boję się, bo posiadam coś takiego, co nazywa się chyba instynktem samozniszczenia. Palę za sobą mosty. Nie potrafię czasem zatrzymać się ... A jeśli go stracę, to co będzie? Myślę sobie i wmawiam sobie, że nic - to moja obrona przed kolejną klęską. Nie będę się zarzekać, że nie myślę o innych mężczyznach, jakby to było. Każdy/a z nas marzy i co z tego? Nic, o ile człowiek zna granice i nie przekracza ich naprawdę, a nie w wyobraźni. Karina, musisz wybrać swoje szczęście - spróbuj określić, co sprawia, że się uśmiechasz, że czujesz się szczęśliwa, z kim jest to związane lub kto jest wtedy w pobliżu. Potem pomyśl, jak będzie wyglądać Twoje życie za 10-20 lat z jednym i z drugim z tych mężczyzn. A może trzeba uwolnić sie od nich obu? Tylko czy jesteś gotowa na tak olbrzymią i stresogenną zmianę podstaw życiowych - zmiana miejsca zamieszkania itp. TY i tylko TY musisz to ocenić. I żaden psycholog nie da Ci gotowej odpowiedzi. Bo jego zadaniem jest jedynie przybliżyć Cię do podjęcia decyzji. Po co więc wywalać na to kasę, poradzisz sobie. Pozdrawiam Cię ciepło i życzę uporu i konsekwencji w działaniu. Wokół Ciebie jest więcej takich ludzi jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: Do Kariny IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 02.07.03, 14:20 Dziękuje za te wszystkie słowa otuchy... Aż mi trudno uwierzyć, że są osoby, które miały czy mają podobny problem i dlatego nie określą mnie krótko jako "puszzalską dziwkę". W moim przypadku niestety ślub nic nie pomógł. Poprostu tamten uważa, że skoro byliśmy 7 lat, to nie możemy się już rozstać, inna wersja: "skoro poświęciłem ci 7 lat, to coś mi się od ciebie należy", "skoro cvzekam na ciebie 3 lata to musisz do mnie wrócić", "to co, że chcesz odejść, ja nie chcę i koniec" itp. ... Psycholog na szczęście, na razie, bezpłatny, koleżanka koleżanki. Chcę spróbować, zobaczyć czy to coś da. Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: czemu zdradzamy? IP: 213.216.82.* 02.07.03, 14:04 Karina Jestem w stanie zrozumieć twoją sytuację i szczerze ci wspólczuję. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji - miał problem z zakończeniem toksycznego związku i jednocześnie powoli wchodziłam w drugi. Na szczęście "toksyczny" podjął najmądrzejszą decyzję w całym naszym osmioletnim zwiazku i po prostu odszedl w najlepszym momencie, widzac jak mi ciezko podajc ta decyzje, a zdrugiej storny widzac to, ze nie bede z nim nigdy do konca szczesliwa. zrobil to w taki sposob ze juz nie mialam ochoty wracac. Nie chcę do tego wracać nawet w taki sposób, więc wybacz, że nie napisze więcej na ten temat. Jedyne co moge poradzić to maksymalne odcięcie się od którejś ze stron (sama nie wiesz jeszcze od kogo) i RADYKALNA DECYZJA! Inaczej się nie da, uświadom sobie wreszcie swój wybór, co ci daje szczęście, co jest dla ciebie ważniejsze, który z nich. Czy więcej radości daje ci bycie w toksycznym związku z osobą, którą mimo wszystko kochasz, czy z mężem, który daje ci spokój i stabilizację. Wydaje mi sie że problem może być złożony - że ty tak naprawdę potzrebujesz i stabilizacji i problemów, które masz z tym "toksycznym mężczyzną". musisz gleboko sie zastanowic i nie ciagnac tego dluzej. pamietaj ze czas jest najlepszym lekarstwem, bedzie ci ciezko, ale warto przeczekac dla dalszego spokoju. zycze ci wytrwalosci i wewnetrznej sily. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 02.07.03, 14:23 Tylko, że toksyczny nie chce odcięcia. :( Potrafi mnie najść w pracy, czekac pod nią, czekać pod domem. Przy okazji szantażować mnie groźbami wobec mojego męża, wobec mnie... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: czemu zdradzamy? IP: 213.216.82.* 02.07.03, 15:30 Moze sprecyzujmy - chcesz zakonczyc ten toksyczny zwiazek ale nie wiesz jak? czy nie chcesz? Jesli chcesz to przeciez wszystko da sie zakonczyc, on pewnie widzi jak ci trudno i caly czas probuje sobie udowodnic ile dla ciebie znaczy. ja tez przez to przeszlam, powiem ci ze nawet mu sie udalo mnie zmusic do powrotu, po czym zalowalam juz nastepnego dnia, ze znow w to wdeplam. Im dluzsze rozstanie tym zaczyna byc latwiej, uswiadamiasz sobie ze swiat tez kreci sie bez niego. moze warto sprobowac. po pierwsze OSTATECZNA DECYZJA i nie daj ssie nabrac na kolejne sztuczki. napisz mi co ty do niego czujesz, ktorego z nich kochasz, za co ich cenisz, co ci sie w nich podoba, co jest wazne dla ciebie w tych zwiazkach, bedzie mi latwiej doradzic - jesli takowej porady potrzebujesz. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: czemu zdradzamy? IP: 213.216.82.* 02.07.03, 15:32 a... i nie daj sie nabrac na szantaz... to tylko pokazuje jego bezsilnosc w tej sytuacji. wszytsko zalezy od ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 09:25 Wiem, że jest osobą toskyczną a jednocześnie jest wiele chwil gdy czuję się przy nim dobrze. Przez 7 lat bycia razem dostosowaliśmy się, bawią i cieszą nas te same rzeczy... Choć czasem zastanawiam się, że to chyba ja bardziej wiedziałam jak mu sprawić przyjemność... Wiedziałam jak zorganizować wyjazd, jakie podsunąć mu książki, filmy, wystawy. I w większości też mi się to podobało co i jemu... Przy mężu okazuje się, że coraz więcej nas rózni. Drażni mnie, gdy widzę z jakich filmów się śmieje, jakimi książkami się zachwyca. Z byłym rozumieliśmy się w pół słowa, niemal telepatycznie. Przepraszam. Sama nie potrafię sprecyzować czego chcę. :( Wizyta u psychologa już jutro a ja nie wiem co jej powiedzieć, jak wytłumaczyć po co przyszłam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnieszka Re: czemu zdradzamy? IP: *.waw-smy.sint.pl 03.07.03, 09:43 Przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi, i wesz co uwazam że oni obaj Cie niszczą;( Ja też jestem w toksycznym związku i nie potrafie się uwolnić, w jednej chwli chce a w drugiej wypobrażam sobiejak ja dam sobie radę i dalej brnę w to .... :( Trzymam za Ciebie kciuki, napewno dasz radę . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 11:25 Cokolwiek zrobię, kogoś skrzywdzę... Do tego dochodzi rodzina... Nie potrafiłabym póżniej wyjść na ulicę by przypadkiem kogoś nie spotkać... Gdy marzę o przyszłości, widzę w niej byłego narzeczonego, jestem niczym uzależniona od niego. :( Dziękuję za wszystkie dobre, pomocne słowa i otuchę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Do Kariny IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 14:33 Karina, czytałam Twoje wypowiedzi i chciałabym Cię o coś zapytać, jeśli oczywiście zechcesz się odezwać. Mam problem może podobny, ale jestem w nim inną stroną. Może pomogłabyś mi coś zrozumieć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: Poli IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 14:51 Gość portalu: Pola napisał(a): > Karina, czytałam Twoje wypowiedzi i chciałabym Cię o coś zapytać, jeśli > oczywiście zechcesz się odezwać. Mam problem może podobny, ale jestem w nim > inną stroną. Może pomogłabyś mi coś zrozumieć? Ja sama nic nie rozumiem. Przynajmniej w mojej sytuacji. :) Pisz: kar_ina@tlen.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: czemu zdradzamy? IP: 213.216.82.* 03.07.03, 11:32 w takim razie dlaczego chcesz sie go pozbyc? musisz zmierzyc wlasne uczucia wedlug sobie znanej miary. wiem z doswiadczenia, ze w takich sytuacjach nie jest w stanie nikt pomoc, jedynie ty sobie sama i ewentualnie rozmowy z zaufana osoba. czasem milosc jest glupia, ta jej glupota przeraza, ale trudno zrezygnowac z tego calego wariactwa, bo trzyma tych kilka chwil szczescia, ktore sie razem przezywa, przykurzone wspomnienia etc. musisz sama zadecydowac czy warto dla tego wszystkiego byc razem, czy masz wiecej korzysci czy nie. i nie mysl ze kogos skrzywdzisz odchodzac,najwazniejsze podjac decyzje i nie ogladac sie wstecz, bo nigdy nie przerwiesz tego zakletego kregu. łez nie da sie uniknac. mi osobiscie wydaje sie, ze ty gdzies gleboko wybralas ten toksyczny zwiazek, ale boisz sie rozwodu i skutkow rozwiazania calej tej sytuacji - co pomysla inni, rodzina. itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Do talomei IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 14:53 Jest chyba właśnie tak jak napisałaś. Wybrałam ten toksyczny, ale jednak się go boję i boję się całych następstw. I tak tkwię i gniję. :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Do talomei IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 15:09 Gość portalu: Karina napisał(a): > Jest chyba właśnie tak jak napisałaś. Wybrałam ten toksyczny, ale jednak się go > > boję i boję się całych następstw. I tak tkwię i gniję. :( Nie, z tym "wybrałaś/wybrałam" nie mogę się zgodzić. Co prawda mówi się, że człowiek jest kowalem... czy jak sobie pościelesz itd. ale tak do końca nie tylko my sami decydujemy o tym że "to" się dzieje i "tak" sie dzieje. Ostatecznie w tym wszystkim uczestniczą trzy świadome "podmioty" i to wszystko co się z nimi dzieje. Tyle, Karina, że chyba już najwyższy czas (dla Twojego zdrowia) wejść w rolę "kowala". Nawet jesli na początku stłuczesz sobie boleśnie palec, to i tak chyba nie bedzie gorzej. Trzymaj się:) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Do "namawiaczy" 04.07.03, 08:04 Gość portalu: stary napisał(a): > > Nie, z tym "wybrałaś/wybrałam" nie mogę się zgodzić. Czy ktoś poza Kariną wie, na czym polega toksyczność tego, którego wybrała (JAK SAMA PISZE)? - poza oczywiście szantażami i nachodzeniem (to można z powodzeniem nazwać walką o miłość - a na pewno nie można tego wykluczyć). Zaczynam mieć wrażenie, że jesli Wam pomogły krople na serce, to pomogą każdemu na wszystko- od grypy do bólu nogi. A może to nie jest jednak ta sama sytuacja, w której byliście i w której teraz jest Karina? Bo to już mocna przesada wmawiać komuś, kto mówi o tym, co wybrał (i co widać po każdym poście), że wcale nie wybrał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: czemu zdradzamy? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 12:31 Gość portalu: Karina napisał(a): > Tylko, że toksyczny nie chce odcięcia. :( Potrafi mnie najść w pracy, czekac > pod nią, czekać pod domem. Przy okazji szantażować mnie groźbami wobec mojego > męża, wobec mnie... > Ech... Karino niewiele możemy Ci pomóc radami na tym forum, ale jeśli Twój mąż Cie kocha i Ty jego, nie szukaj psychologów, tylko pomocy poszukaj u Niego. Jestem jak sie domyślasz mężczyzną (i to naprawdę starym - ten mój nick to nie przypadek) i mogę tylko powiedzieć, że stawianie sprawy "po x latach nie możesz odejść" albo "po x latach COŚ mi się należy" jest przejawem infantylizmu, a od dorosłych ludzi należy wymagać dojrzałości. Dlatego musisz przeciąć ten bolesny "wrzód". Niestety nie znam sposobu na bezbolesne wykonanie takiego zabiegu, ale potem - po przecierpieniu - dojdziesz do siebie i Ty i Twój mąż, a przede wszystkich ochronicie to co jest między wami. Przepraszam, że wtrącam swoje trzy grosze nawet nie czytając wszystkich postów bo skoncentrowałem się na tym, jak Ty to odczuwasz i choć moja rada jest prosta czy wręcz prostacka, powtarzam: najlepszym psychologiem dla Ciebie będzie ten, którego kochasz i on Ci pomoże w Twojej walce. Miłość to nie tylko seks, kwiaty, świece do kolacji, a przede wszystkim wsparcie (i wiele innych rzeczy,których wyliczanie byłoby trywialne). Byłem kilka razy w życiu i w pozycji wspierającego i tego, który potrzebował wsparcia, piszę więc opierając się na własnym doświadczeniu. Jeśli wy sobie nie pomożecie, nie pomoże Wam NIKT. Uwierz w niego, uwierz w siebie i... życzę Ci - podobnie jak inni forumowicze - powodzenia. Pozdrawiam bardzo serdecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: czemu zdradzamy? IP: 213.216.82.* 03.07.03, 12:48 forum dla kariny to rodzaj wewnetrznej terapii, ale to ona dla siebie bedzie najlepszym psychologiem. poperam starego, jesli chcesz budowac zwiazek z ktoryms z tych dwoch mezczyzn o ktorych piszesz poszukaj kola ratunkowego w jednym z nich - w tym, z ktorym chcesz budowac przyszlosc. tylko wyjasnienie sprawy pozwoli ci spokojnie i szczesliwie zyc. niedomowienia i klamstwa nie sa najlepszym rozwiazaniem, kawa na lawe i tyle. jesli uda wam sie przez to przejsc - jestescie na prostej. powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: czemu zdradzamy?Do Kariny IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 12:53 A może pokażesz mu Twój wątek (przynajmniej) z tego forum? Albo jeszcze lepiej całe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Do talomai i starego IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 15:01 Przepraszam, że tak piszę o sobie. Fakt, to forum pomaga mi trochę rozjaśnić sytuacje przed samą sobą, bo zazwyczaj uciekałam od myślenia, żyłam chwilą, nie mogłam się z tego wyplątać, wypycham problem z siebie. W moim sercu tkwi mój były, ten toksyczny. Jest jeszcze jedna sprawa: odeszłabym od męża, gdyby ten toksyczny potrafił dać mi odrobinę stabilizacji. Ale on mieszka z rodzicami, znów szuka pracy i praktycznie nie miałabym jak do niego odejść. On chce bym ja wróciła do mojej mamy i przeczekała ten jego trudny okres. Jest to kolejny z szantaży: nie chcę się dla niego poświęcić. Zarzuca mi egoizm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: Do talomai i starego IP: 213.216.82.* 03.07.03, 15:17 postanowilam napisac cos jeszcze od siebie, cos co pewnie tak naprawde o sobie wiesz. kochasz Toksycznego choc nie jestes z nim do konca szczesliwa - pelnia szczescia nie jest mozliwa w zadnym zwiazku, zawsze sa jakies mniejsze czy wieksze problemy. szukalas wyzwolenia z tego toksycznego zwiazku w ramionach meza, nie udalo sie. Z mezem nie jestes szczesliwa - chociaz to inne znaczenie szczescia niz w zwiazku z toksycznym. nie powinnas wiec tkwic w zwiazku z mezczyzna ktorego nie kochasz, bo kochasz innego! odejdz od niego. przynamniej miej odwage wyznac mu cala prawde. to wcale nie musi oznaczac bycie z toksycznym. daj sobie czas, mozecie sprobowac byc razem, moze jemu rowniez bylo trudno pogodzic sie z tym, ze bylas z kims innym i z tego wynikaly jakies problemy miedzy wami. tak naprawde to jedyne wyjscie to odseparowanie sie od nich dwoch, wyciszenie, mialabys wtedy czas aby zastanowic sie czego tak nprawde chcesz. Bo zachowujesz sie niekonsekwentnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Do talomai i starego - do Kariny IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 15:19 Gość portalu: Karina napisał(a): > Przepraszam, że tak piszę o sobie. Fakt, to forum pomaga mi trochę rozjaśnić > sytuacje przed samą sobą, bo zazwyczaj uciekałam od myślenia, żyłam chwilą, nie > > mogłam się z tego wyplątać, wypycham problem z siebie. > W moim sercu tkwi mój były, ten toksyczny. Jest jeszcze jedna sprawa: > odeszłabym od męża, gdyby ten toksyczny potrafił dać mi odrobinę stabilizacji. > Ale on mieszka z rodzicami, znów szuka pracy i praktycznie nie miałabym jak do > niego odejść. On chce bym ja wróciła do mojej mamy i przeczekała ten jego > trudny okres. Jest to kolejny z szantaży: nie chcę się dla niego poświęcić. > Zarzuca mi egoizm. Przecieeż wiemy, że on "tkwi ci w sercu". Gdyby nie to, nie byłoby problemu. Ale to oczym piszesz to rzeczywiście kolejny szantaż, poparty ciężkim zarzutem egoizmu. To bardzo infantylne i przez to groźne. Jak długo może trwać "jego trudny okres(!?)". Ale jeśli i po tej stronie (męża) jest chwiejnie, to może by rzeczywiśie do Mamy, ale z odcięciem sie od wszystkiego. Może utworzyłabyś sobie pole do "nowego otwarcie"(przepraszam za ten zwrot). Nioe wiem, ale i cała sytuacja i Twoja obecna kondycja psychiczna, wymaga zdecydowanej i radykalnej zmiany. Pozdrowienia i uśmiechnij się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Do talomai i starego - do Kariny IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 15:22 Wprzedziłaś mnie o kilka minut:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: Do talomai i starego IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 03.07.03, 15:28 Odeszłabym, ale już nie mam dokąd. To kolejny problem, bo gdybym miała gdzie się przeprowadzić, zrobiłabym to już kilka miesięcy temu. Właśnie by samej, bez nacisków się zastanowić. Ale właśnie już nie mam dokąd. Zarabiam zbyt mało by coś wynająć. Z mężem jestem niecały rok... Gdybym nie myślała o tamtym, może nie byłabym wtedy bezgranicznie szczęśliwa, ale jakąś oazę spokoju bym miała... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: Do talomai i starego IP: 213.216.82.* 03.07.03, 15:45 uciec mozesz jedynie na chwile, przed wlasnymi myslami i uczuciami nie ma ucieczki. to przykre, ale prawdziwe. wiesz, angazuje sie w twoje problemy bo cie rozumiem, przezylam podobna sytuacje. 8 lat bycia z kims w zwiazku, ktory nie dawal spokoju, szczescia, stabilizacji, a jednak kochalam za wszelka cene - ponizania, gnebienia, strachu.. tlumaczylam sobie ze to moja wina, ze tak ma byc, ze to ona ma problemy, a ja jestem po to by mu pomoc. wmowilam sobie ze wszystko sie kiedys zmieni, ale to KIEDYS nie nadchodzilo. wypalalam sie powoli, zostalam zdradzona raz, drugi, potem ja zaczelama zdradzac szukajac drogi ucieczki - ale to bylo DONIKAD. poznalam kogos, mojego obecnego meza i postanowilam sprobowac, bo znalazlam w sobie wreszcie sile by to wszytsko pokonac. i udalo sie, choc przez pierwszy rok bylo ciezko, sytuacja czesto sie komplikowala, przez nawracajace wspomnienia, przez bylego, ktory walczyl - nawet mu sie to udalo, bo wrocilam do niego, rezygnujac z nowego zwiazku. dzieki bogu zrozumialam wszystko w pore i dzis jestem tym kim jestem. za tamten zwiazek do dzis place cene - nie jestem juz ta sama osoba, wiele sie zmienilo. ale wyleczylam sie, potrafilam sobie wytlumaczyc, poukladac swiat na nowo. dzis wiem na pewno ze to juz raz na zawsze skonczone i gdy widzimy sie na ulicy - co zdarzylo sie 3 razy w ciagu kilku lat (choc mieszkamy w tym samym miescie) nie czuje NIC, nie mam ochoty wrocic. wiem, ze mozna w sobie pokonac chore uczucie, ale potrzebna jues dluga kwarantana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Do talomai i starego IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 16:15 Talomai, to jest tak jak po długiej, ciężkiej chorobie. Człowiek już wyzdrowiał, jest jeszcze słaby, może odczuwać blizny, ale jest wreszcie sobą. Cieszę się, że udało Ci się z tego wyjść i mam nadzieję, że Karina też to przeczyta. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai PS IP: 213.216.82.* 03.07.03, 16:35 czasem trudno uwierzyc, ze czlowiek ktorego kochamy jest w stanie robic rzeczy przeciwko nam, ze jest w stanie nas uprzedmiotowic. to sa sytuacje ktore trudno pojac. a my? dlaczego wciaz kochamy czlowieka, ktory zdradza, ktory bije, poniza, szantazuje? dlaczego nie potrafimy odejsc? dlaczego biernie przyjmujemy role ofiary? nie jestem w stanie sobie tego wytlumaczyc, dlaczego ja, calkiem normalna, wesola, przebojowa wrecz osoba, pozwolilam mu na to wszystko? dlaczego? mowil ze kocha, jednoczesnie bijac, upijal sie po raz setny i ponizal mnie, a potem mowil ze to sie wiecej nie powtorzy. chore dni, chore noce, a ja trwam przy nim jak pies! powiedzcie dlaczego! znam duzo takich zwiazkow, ktore trwaja choc maja juz chore korzenie. dzis juz wiem, w ktorym momencie warto sie wycofac, aby nie dopuscic do tego o czym pisze. nie wiem Karino ile masz lat i ile lat ciagniesz te dwa zwiazki. pamietam, ze ja zakochujac sie w moim obecnym mezu czesto probowalam sobie wmawiac, ze to nie ma sensu, ze nie moge zostawic toksycznego, bo przeciez latwiej jest ufac komuc z kim sie jest iles tam lat, niz nowopoznanej osobie. stazem znajomosci probowalam wiele tlumaczyc - mowiac Nowemu np. ze on nie ma pojecia jak to jest, bo my juz jestesmy ze soba 8 lat. a on mowil ze poczeka az wszystko minie bo bardzo mnie kocha (dziekuje mu za to po dzis dzien)... przepraszam, niepotzrebnie o tym pisze, po prostu probuje pomoc...nie lubie jednak na ten temat wspominac. gdy o tym mowie i pisze, to jakos tak dziwnie wszytsko brzmi, nie umiem oddac tego wszytskkiego w formie slow pisanych a propos zdrady - napisze cos jutro, chcialabym poruszyc jakis watek, mam nadzieje ze go pociagniecie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CARYCA Re: Do KARINY IP: *.fornet.waw.pl / 192.168.3.* 03.07.03, 22:52 Karino, wydaje mi się, że najlepszym wyjściem jest zaproponowane przez przedmówcę, POWINNAŚ NA JAKIŚ CZAS ODIZOLOWAĆ SIĘ OD OBYDWU PANÓW / np. wyjechać sama na wakacje, czy też skorzystać z pretekstu, że ciocia w innym mieście wymaga Twojej opieki itp./ Jeżeli jednak uznasz, że z jakiegoś powodu bliski jest Ci mąż poproś go, żeby np. przychodził po Ciebie po pracy i razem wracajcie. Staraj się, żeby w pracy przekazywano Ci telefon wyłącznie w sprawach służbowych. Tego toksycznego powiadom, że w pracy jest zakaz prowadzenie prywatnych rozmów. Jeśli nie okaże zrozumienia, masz kolejny przykład, że jemu na pewno nie chodzi o Ciebie... Jeżeli będziesz konsekwentna nszybko się znudzi. Jest jeszcze trzecie wyjście: ODPUŚĆ SOBIE OBYDWU, ODPOCZNIJ I POCZEKAJ NA NOWEGO. Uwierz, że jest jeszcze na świecie wielu mężczyzn......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ahoy Re: Do talomai i starego IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 22:49 Karino, bardzo ci współczuję, znam to z autopsji. Radzę ci wypisać na czym polega toksyczność jednego z partnerów. Jeżeli okaże się, że jesteś dla niego narzędziem do rzeźbienia jego życia, do podtrzymywania jego egoistycznej męskości, jeżeli cię kiedykolwiek poniża, straszy, szantażuje, wymusza, to uciekaj, nie patrząc na koszty. On cie potrzebuje jak smok wawelski dziewice.To nie miłość, ale głód. Jeżeli natomiast nie kochasz swojego męża, powiedz mu o tym, powiedz, że ci ciężko, może dacie sobie pół roku na przyjaźń i pomoc. Myślę, że on ci może pomóc. Potem coś się zdarzy, albo przyjdzie uczucie, albo kogoś spotkasz, on kogoś spotka, a pozostanie wam przyjaźń. Powiedz, że cierpisz, ale chcesz sprawy wyczyścić. Nie daj się też szantażować płaczem. To też szantaż. Zawrzyj umowę z uczciwszym partnerem.Pozdrawiam, ja w takiej sytuacji uczę się nowego zawodu. Odwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Dziękuję... IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 04.07.03, 08:52 Wam talomai, stary, CARYCA i ahoj... Toksycznego nie widziałam dwa dni, udało mi się od tego wykręcić (jak to głupio i żenująco brzmi...). Ale nadchodzi weekend, już się boję. Powiem "nie" i zacznie się: "Jesteś egoizstką, dbasz tylko o siebie, ja zawsze byłem na twoje zawołanie, teraz ja potrzebuję pomocy..." itp. Idę też dziś do psychologa. Dziękuję Wam za Wasze historie, dzięki nim widzę, że nie tylko ja mam taki problem. Wciąż zastanawiałam się, czy jestem gorsza, głupsza, że coś takiego musiało mi się trafić podczas gdy inni zyją w normalnych związkach? Człowiek wykształcony, niealkoholik, lubiany a potrafi sprawić, że czuję się niczym... Nigdy nie oglądał się za innymi, dawał mi odczuć, że jestem tą jedyną a jednocześnie dawał mi odczuć, że jestem głupia i płytka. Talomai - czekam na Twój wątek. PS Nie wiem jak zacząć rozmowę z psychologiem. Boję się, że od dzrwi rozpłaczę się i nie wyduszę ani słowa. Tak już bywało. Dostawałam wtedy tabletki antydepresyjne i to była cała pomoc. I nie mam żalu do psychologa. Boję się, że któryś mi powie: "Tyle ludzi naprawdę cierpi, nie mają pracy, pieniędzy, zdrowia a pani się nad sobą rozczula. Idiotka." Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Dziękuję... 04.07.03, 09:20 To ja jeszcze raz sie wmieszam. To świetny pomysł z wizytą u psychologa, jak będzie chciał załatwić sprawę tabletkami na depresję - co brzmi mało prawdopodobnie, bo psycholog powinien wiedzieć, że płacz nie oznacza od razu depresji, ale czasem jest wyrzucaniem z siebie emocji - ale gdyby: zawsze możesz mu powiedzieć, że to nie depresja a emocje. Z tego co ja wiem, to czekają, aż sobie człowiek pobeczy, zeby w ogóle móc mowić :) Już widzę, gdzie tkwi toksyczność tego człowieka, nie będę go bronić. Ani nikogo, bo sytuację dokładnie znasz tylko Ty. Tylko nie szafujmy psychologicznymi pojęciami, bo tak naprawdę toksyczny jest każdy z nas - czyli każdy popełnia błędy w kontaktach także z bardzo bliskimi ludźmi. Rzecz w tym, by je korygować. A do tego trzeba czasem silnych sygnałów z zewnątrz - od bliskich chociażby. Daj sobie czas, popracuj nad sobą z terapeutą, a przede wszystkim nie podejmuj szybkich, pochopnych decyzji. im wolniej i rozważniej, tym korzystniej dla Ciebie. Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: Dziękuję... IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 04.07.03, 10:21 tak, toksyczność to modne słowo... Ale dobrze określa chyba niektórych ludzi. Tak, wciąż nie wiem, nie wybrałam. Nie mam możliwości by uciec, odpocząć. Nie mam dokąd jechać, nie mogę wziąć urlopu. Tydzień, dwa, to za mało. Wciąż miałabym świadomość, że trzeba jednak gdzieś wrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Dziękuję... 04.07.03, 11:16 Gość portalu: Karina napisał(a): > tak, toksyczność to modne słowo... Ale dobrze określa chyba niektórych ludzi. > Tak, wciąż nie wiem, nie wybrałam. > Nie mam możliwości by uciec, odpocząć. Nie mam dokąd jechać, nie mogę wziąć > urlopu. Tydzień, dwa, to za mało. Wciąż miałabym świadomość, że trzeba jednak > gdzieś wrócić. > Jeśli masz tylko możliwość wyjechać sama na te chociaż tydzień czy dwa, schować sie gdzieć - może połazić po górach? - albo na wieś, albo do jakiegokolwiek azylu, to może to jednak wystarczy, zobaczysz. Ale bez skupiania sie nad odpowiedzią, tylko żeby się oderwać, nie myśleć o tym wszystkim - wtedy jasne odpowiedzi naprawdę się pojawiają po prostu same, z Twojego wnętrza. Tylko sama, i żeby za Tobą żaden nie pojechał! To można zorganizować. Łatwiej niż rozwód, awantury z "toksycznym" itp. Spróbuj! Bo teraz to już gonisz w piętkę i nic owocnego z tego nie wynika. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mam rade Re: Dziękuję...odpisz IP: *.nuigalway.ie / 10.16.95.* 08.07.03, 17:33 Czytam te listy troche sie spuznilem ale moze przeczytasz ta wiadomosc ja bylem w podobnej sytuacji az posiwialem taki byl sters:)a mam 23 lata ale to przeszlosc wyciagnelem z tego wnioski jak bedziesz chciala to napisz do mnie poradze Tobie moze spotkamy sie na czacie pogadamy pozdrawiam i zycze wiary w Siebie moze podaj adres skrzynki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Do "mam rade" IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 14.07.03, 10:59 Gość portalu: mam rade napisał(a): > Czytam te listy troche sie spuznilem ale moze przeczytasz ta wiadomosc > ja bylem w podobnej sytuacji az posiwialem taki byl sters:)a mam 23 lata ale to > > przeszlosc wyciagnelem z tego wnioski jak bedziesz chciala to napisz do mnie > poradze Tobie moze spotkamy sie na czacie pogadamy pozdrawiam i zycze wiary w > Siebie moze podaj adres skrzynki... kar_ina@gazeta.pl Czekam Karina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: Dziękuję... IP: 213.216.82.* 04.07.03, 09:22 moj watek mial byc a propos tej zdrady... ale jak zalozyc nowy watek? jestem tu nowa? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: Dziękuję... 04.07.03, 09:29 Jak klikniesz teraz na czerwony napis "psychologia" i pokaże się lista wątków, to po prawej stronie, pod datą, jest napis "załóż nowy wątek". Klikasz i masz okienko z tematem i miejscem na tekst. Jak przy odpowiadaniu. Powinno pójść :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: talomai Re: Dziękuję... IP: 213.216.82.* 04.07.03, 09:46 juz jest, zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Dziękuję... IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 04.07.03, 14:18 Karina: >>PS >Nie wiem jak zacząć rozmowę z psychologiem. Boję się, że od dzrwi rozpłaczę >się i nie wyduszę ani słowa. Tak już bywało. Dostawałam wtedy tabletki >antydepresyjne i to była cała pomoc. I nie mam żalu do psychologa. Boję się, >że któryś mi powie: "Tyle ludzi naprawdę cierpi, nie mają pracy, pieniędzy, zdrowia a pani się nad sobą rozczula. Idiotka." Miejmy nadzieję, że trafisz na kogoś rozsądnego. W każdym razie, daj znać jak poszło (jeśli będziesz miała ochotę). Pozdrowienia (cieplutkie) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Psycholog IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 07.07.03, 11:08 Nie poszłam do psychologa. Stchórzyłam. Usłyszałam przez telefon (od toskycznego), że wiecznie się użalam nad sobą, chcę na siłę zrobić z siebie ofiarę. I stchórzyłam. Co miałam powiedziec psychologowi... Jest tyle osób, które naprawdę potzrebują pomocy, a tu przychodzi taka idiotka, która nie wie, którego faceta sobie wybrać. Ludzie nie mają pracy, chorują, zyją w złych warunkach, a ja się nad sobą użalam... :( nawet nie potrafię się zabić. :( Przestałam jeść. Może w ten sposób? Czy jest jakaś możliwość kontaktu z psychologiem poprzez internet??? czasem łatwiej mi napisać. Nie umiem rozmawiać. Nigdy nie potrafiłam. Dlatego zazwyczaj wyłączam telefony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Psycholog IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 07.07.03, 14:28 Gość portalu: Karina napisał(a): > Nie poszłam do psychologa. Stchórzyłam. > Usłyszałam przez telefon (od toskycznego), że wiecznie się użalam nad sobą, > chcę na siłę zrobić z siebie ofiarę. > I stchórzyłam. Co miałam powiedziec psychologowi... Jest tyle osób, które > naprawdę potzrebują pomocy, a tu przychodzi taka idiotka, która nie wie, > którego faceta sobie wybrać. Ludzie nie mają pracy, chorują, zyją w złych > warunkach, a ja się nad sobą użalam... :( > nawet nie potrafię się zabić. :( Przestałam jeść. Może w ten sposób? > Czy jest jakaś możliwość kontaktu z psychologiem poprzez internet??? czasem > łatwiej mi napisać. Nie umiem rozmawiać. Nigdy nie potrafiłam. Dlatego > zazwyczaj wyłączam telefony. Szkoda Karina, ale dobrze,że sie odezwałaś. Spróbuj wariant samobójstwa przez zagłodzenie się(czy jakikolwiek inny sposób) ODRZUCIĆ. Nie myśl o tym, przecież przed Tobą całe życie. Może nie wysłane różami (tak jest tylko w bajkach) lecz takie w którym zdarzają sie rzeczy i złe i dobre. Myśl o tych ostatnich. Pozdrawiam i ustępuję miejsca innym. Może rzeczywiscie odezwie się jakis psycholog. Głowa do góry i zjedz coś;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ahoy Re: Psycholog IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 17:26 Jesteś wyraźnie maltretowana. Porównywanie się z osobami jasno i wyraźnie poszkodowanymi świadczy o tym, że nie umiesz ocenić własnej sytuacji. Z twojego punktu widzenia ona jest wystarczająco zła. Albo się oszukujesz. Zrób coś dla siebie. Zastanów się co rzeczywiście chcesz. Jeżeli obu, to ich miej, ale tak ustaw sprawy, żeby wszystko grało i byś ty rozdawała karty, a nie oni, jak dotychczas. Wyobraź sobie sytuację, jaka by była dla ciebie najlepsza, namaluj ją sobie w myślach. Nie uciekaj, jak ten króliczek, którego gonią. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Psycholog IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 07.07.03, 22:04 Gość portalu: ahoy napisał(a): > > >... Nie uciekaj, jak ten króliczek, którego gonią. > Pozdrowienia. Ale króliczka chyba nie dogonili? Nie pamiętam... A ona sama na siebie zastawiła wnyki. Odpowiedz Link Zgłoś
luisssa Re: Psycholog 08.07.03, 02:27 Karino, napisz prosze jaki jest stosunek meza do toksycznego i do calej tej sytuacji. Dziwi mnie, ze toksyczny zachowuje sie tak jakby meza w ogole nie bylo. Czy maz nie moze dac toksycznemu do zrozumienia, ze ma sie usunac? Co do Ciebie, to odnosze wrazenie, ze Ty nie tyle nie potrafisz, ile nie chcesz wybrac jednego z nich. Kazdy z nich daje Ci cos, co jest Ci w zyciu potrzebne. Twoja niedojrzalosc polega na tym, ze nie potrafisz sobie odmowic. To tak jak alkoholik nie potrafi sobie odmowic kolejnego kieliszka, chociaz wie, ze to do niczego nie prowadzi. Mysle, ze recepta na ta sytuacje jest skonczenie z toksycznym. Ale musi to byc definitywne. Zadnych telefonow, zadnych rozmow. Gdy zadzwoni, odkladaj sluchawke, na ulicy ignoruj, udawaj ze go nie znasz, nie odpowiadaj na pytania. Niech maz tez Ci pomoze. Niech on odbiera domowe telefony, wychodzi do pracy, chodzi z Toba po zakupy itd. Wszystko w Twoich rekach. Bedzie bolalo, ale przejdzie. Jak juz sie uwolnisz z tego osaczenia, bedziesz sama sie z siebie smiala. luisssa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Luisssa IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 08.07.03, 09:35 luisssa napisała: > Karino, > napisz prosze jaki jest stosunek meza do toksycznego i do calej tej sytuacji. Po 7 m-cach przyznał się, że widzi, że nie jest jedyny. Tylko czekał... ? Ja wciąż myślałam, że nie wie o tym. W końcu się zbuntował. ? Chce bym wybrała. > Dziwi mnie, ze toksyczny zachowuje sie tak jakby meza w ogole nie bylo. Przez większość czasu tak właśnie robi... zachowuje się tak jakbym wciąż była z nim. Gdy odkładałam słuchawkę, odmawiałam spotkania, wtedy się zaczynało: "Jak mogłaś mi to zrobić? Myślisz, że mogłaś mnie tak olać, znieważyć i teraz ci to ujdzie na sucho?" Czy maz nie moze dac toksycznemu do zrozumienia, ze ma sie usunac? Mam sama wybrać... Inna sprawa, że po prostu fizycznie się go boi. Co nie dodaje mi odwagi. > Co do Ciebie, to odnosze wrazenie, ze Ty nie tyle nie potrafisz, ile nie chcesz > > wybrac jednego z nich. Kazdy z nich daje Ci cos, co jest Ci w zyciu potrzebne. Tak, tak chyba jest... :( > Twoja niedojrzalosc polega na tym, ze nie potrafisz sobie odmowic. > To tak jak alkoholik nie potrafi sobie odmowic kolejnego kieliszka, chociaz > wie, ze to do niczego nie prowadzi. Az za dobre porównanie z tym alkoholikiem. Przepiłam chyba z rok czy dwa życia. > Mysle, ze recepta na ta sytuacje jest skonczenie z toksycznym. Ale musi to byc > definitywne. Zadnych telefonow, zadnych rozmow. Gdy zadzwoni, odkladaj > sluchawke, na ulicy ignoruj, udawaj ze go nie znasz, nie odpowiadaj na pytania. Próbowałam tak nie raz. Zawsze kończy się tym, że potrafi wzbudzi we mnie poczucie winy. Im bardziej jest brutalny i gwałtowny, im głośniej krzyczy i bardziej grozi tym łatwiej mi się bronić. Gorzej gdy zaczyna błagać, prosić, płakać... . Odpowiedz Link Zgłoś
luisssa Re: Luisssa 08.07.03, 13:14 Mysle, ze jesli Ty w pore nie podejmiesz decyzji, to maz od Ciebie odejdzie. Tylko co wtedy Ty bedziesz z tego miala? Z toksycznym juz bylas, wiesz jaki jest. Gdybys chciala z nim naprawde byc, nie rozstalibyscie sie. Kazda nastepna proba zejscia sie prawdopodobnie skonczylaby sie tak samo. Toksyczny gra Ci na uczuciach. Kazda krzywde mu wybaczasz, bo go kochasz. W sumie to najbardziej tutaj jest poszkodowany maz, bo zostal wciagniety w Twoje rozgrywki pomiedzy uczuciem, a rozumem. Nie radze Ci wracac do toksycznego. Najlepiej jesli skierujesz caly wysilek na uwolnienie sie z tego osaczenia. O ile nie masz moliwosci fizycznego unikania go, powalcz ze swoja slaba wola. Bo tak naprawde to Ty swoim stosunkiem i zachowaniem dajesz toksycznemu nadzieje. Jesli bierze Cie na litosc, to przynajmniej nie pokazuj mu tego, uciekaj od niego, ignoruj wbrew sobie. Przeciwstaw sie swojej slabosci. Jeszcze napisz tylko spod jakich znakow jestescie wszyscy troje. luisssa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Pytanie o znaki IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 13:21 Oj, oj! A co maja z tym wspólnego znaki zodiaku;)? Odpowiedz Link Zgłoś
luisssa Re: Pytanie o znaki 08.07.03, 13:58 > Oj, oj! A co maja z tym wspólnego znaki zodiaku;)? Zeby pokonac wroga, trzeba go najpierw poznac... A tak na marginesie to bylo pytanie do Kariny :) luisssa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Pytanie o znaki IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 14:41 luisssa napisała: > > Oj, oj! A co maja z tym wspólnego znaki zodiaku;)? > > Zeby pokonac wroga, trzeba go najpierw poznac... > A tak na marginesie to bylo pytanie do Kariny :) > > luisssa Przepraszam, wiem, że do Kariny (nie bądź przeczulona), tylko czy wroga/przyjaciela poznaje się po znaku zodiaku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Znaki IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 09.07.03, 11:46 Jeszcze raz dziękuję. Pierwszy raz od trzech lat czuję, że ktoś mi pomaga. Pyatnia mi pomagają, to co piszą inni również, bo w końcu zaczynam myśleć i nie uciekam... Znaki: eks - Ryba mąż - Panna ja - Rak. Karina Odpowiedz Link Zgłoś
luisssa Re: Znaki 09.07.03, 13:34 Wbrew pozorom informacja o znakach mowi wiele, bo np. o temperamentach tych osob. No, nic dziwnego, ze Was tak do siebie ciagnie. Nadajecie na tych samych falach. O panach Rybach slyszalam taka ciekawostke, ze jesli spotkaja milosc swojego zycia, to wowczas albo ta, albo zadna. Nawet za cene zycia w samotnosci. Pan Panna bedzie cierpliwie czekac, o ile nikt nie bedzie mu zaklocal spokoju. Wiernosc ma we krwi. Ty mu raczej tez odpowiadasz. To jest takie bledne kolo. Obu panom brakuje pewnej agresji, ataku, zeby to przerwac. Najszybciej komus psychika siadzie. Zgadnij komu... luisssa rozrywka.onet.pl/horoskopy/horoskop_part.html.php3 shangri-la.radiozet.wp.pl/horoskopy.html?POD=3&wid=9726&ona=ra&on=ry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: Znaki IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 14:03 luisssa napisała: > Wbrew pozorom informacja o znakach mowi wiele, bo np. o temperamentach tych > osob. > > > O znakach to takie troche ble, ble (przepraszam, ale sama odsyłasz do rozrywki w onecie):) > To jest takie bledne kolo. Obu panom brakuje pewnej agresji, ataku, zeby to > przerwac. > Najszybciej komus psychika siadzie. Zgadnij komu... > > luisssa A komu chyba to dość jasne...:( > > rozrywka.onet.pl/horoskopy/horoskop_part.html.php3 > shangri-la.radiozet.wp.pl/horoskopy.html?POD=3&wid=9726&ona=ra&on=ry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Tak trzymaj Karino! IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 14:25 Gość portalu: Karina napisał(a): > Pierwszy raz od trzech lat czuję, że ktoś mi pomaga. Pyatnia mi pomagają, to >co piszą inni również, bo w końcu zaczynam myśleć i nie uciekam... > > >Karina No wreszcie dobra wiadomość: NIE UCIEKAM... Brawo!:) Szczerze się cieszę i gorąco pozdrawiam st Odpowiedz Link Zgłoś
mala_100krotka do 212 30.06.03, 15:50 A jak dojsc do stanu, zeby cos zrozumiec?? 212, jak to poczules? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smilla Re: czemu zdradzamy? IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 30.06.03, 16:36 najczęściej dlatego, że jesteśmy znudzeni tym, co mamy. bo szukamy wrażeń i tych gwałtownych emocji, które kiedyś (np. 10 lat temu) przeżywaliśmy ze swoim obecnym partnerem. bo czasem chcemy sprawdzić, jak będzie albo coś sobie udowodnić, potwierdzic swoją atrakcyjność. itd.itd. ... Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: czemu zdradzamy? 30.06.03, 19:56 Gość portalu: patrycja napisał(a): > Czemu ludzie sie bie zdradzaja? Czy dzieje sie to pod wplywem okolicznosci, > czy tez trzeba byc "podatnym" na uleganie pokusom i co o tym przesadza? Ten, kto zdradza - kocha tylko siebie, a nie tę osobę, którą zdradza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiść Re: czemu zdradzamy? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 23:59 kamfora napisała: > Gość portalu: patrycja napisał(a): > > > Czemu ludzie sie bie zdradzaja? Czy dzieje sie to pod wplywem okolicznosci > , > > czy tez trzeba byc "podatnym" na uleganie pokusom i co o tym przesadza? > > Ten, kto zdradza - kocha tylko siebie, a nie tę osobę, którą zdradza. > > Słuszna uwaga. Ale nie zawsze tak jest. Można kochać i siebie i tę drugą osobę i tę trzecią... (kto chce niech wierzy, hłe, hłe) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: czemu zdradzamy? IP: 212.180.134.* 01.07.03, 07:06 oj kiść...jak dla mnie 100% racji... Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 01.07.03, 08:00 Gość portalu: kiść napisał(a): Można kochać i siebie i tę drugą > osobę i tę trzecią... (kto chce niech wierzy, hłe, hłe) Nie można. Kto nie chce, niech nie wierzy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 01.07.03, 09:41 jeden moze drugi nie moze ... ale ale nie ma czegos takiego jak "niedostatecznie kochac" albo sie kocha albo zyje w zludzie milosci M. PS czy mozna "niedostatecznie nienawidziec " ? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 01.07.03, 09:58 Gość portalu: Malwina napisał(a): > jeden moze drugi nie moze ... > ale ale > nie ma czegos takiego jak "niedostatecznie kochac" > albo sie kocha albo zyje w zludzie milosci > M. > PS czy mozna "niedostatecznie nienawidziec " ? Nie potrafię sobie wyobrazić, że można kochać prawdziwą miłością dwóch mężczyzn albo dwie kobiety. Te dwie miłości chyba jednak wzajemnie się wykluczają. Miłość to kwestia wyłączności - można mieć do kogoś sentyment, można kogoś doskonale rozumieć, może być przyjaźń, ale miłość, która obejmuje i erotykę, i chęć dzielenia się każdą chwilą, wszystkim - może być raczej tylko pojedyńcza. A jeszcze do tego dodać oddanie, wierność? Eee tam! I w sytuacjach tzw. życiowych ta podwójność wysiada. Jak przytrafi się ciężki wypadek obu ukochanym, na dodatek w jednym czasie, to przy obu być się nie da. Co w takiej czy podobnej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luna Re: czemu zdradzamy? IP: 62.111.233.* 01.07.03, 09:58 kamfora napisała: > Gość portalu: patrycja napisał(a): > > > Czemu ludzie sie bie zdradzaja? Czy dzieje sie to pod wplywem okolicznosci > , > > czy tez trzeba byc "podatnym" na uleganie pokusom i co o tym przesadza? > > Ten, kto zdradza - kocha tylko siebie, a nie tę osobę, którą zdradza. > > Tez mi sie tak wydaje. Do tej pory myslałam, że cos musi szwankować w związku, by w ogóle myśleć o zdradzie i i tak tłumaczyłam sobie swoje wyskoki. W obecnym zwiazku nie mam się do czego przyczepić, a jestem o krok od zdrady, bo mnie to po prostu kręci, a okoliczności sa sprzyjające. Faktycznie chyba najbardziej kocham siebie i swój dobry nastrój. To po prostu taki gen kurewstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nela Re: czemu zdradzamy? IP: *.lublin.mm.pl 02.07.03, 10:22 przychylam się do Twojego zdania, mam coś podobnego, mało tego, podobno to jest tak już urządzone, ktoś to opisał jako "zapalnik zdrady" , ale nie w genach, tylko w mózgu, można tego słuchać, albo nie.... Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 02.07.03, 11:59 Guzik prawda, sami odpowiadamy za własne czyny, nie szukać winy w genach :) Już widzę sądy, które uniewinniają: zabił, bo geny, zdradził, bo geny, zgwałcił, bo geny. Dalej też można: bije dziecko, bo geny, nie uczy się, bo geny. Dobrze nie szukać wymówek, tylko uczciwie się przyznać: mam ochotę swawolić i wkurza mnie koniecznosć ponoszenia konsekwencji. Tylko wtedy można wyłapać bezsens założeń takiego myślenia i zmienić podejście. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 A ty zdradzilas Alfiko? 02.07.03, 12:04 Uczyn mnie szczesliwym!Powiedz prawde.Mam prezent dla ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
_ares Re: czemu zdradzamy? 14.07.03, 17:15 Pogadali sobie o zdradach, jednym lzej drugim ciezej. Jednak jak byly zdrady tak beda nadal. Takie jest zycie i dlatego jest takie piekne ze potrafi nam przyniesc cudowne niespodzianki. A ci co tak pisza ze one sa be to niech dalej piane bija. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bamse@gazeta.pl Re: czemu zdradzamy? IP: *.staszew.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 10:54 Racja!! Nie ma sensu szukac przyczyn gleboko w swiadomosci, najlepiej sprowadzmy to do przyrody. Mezczyzni zdradzaja - prawda i to o wiele czesciej. Misja czlowieka jest rozmnazanie sie, jak to w przyrodzie. A material do rozrodu ktory ma mezczyzna jest inny od kobieciego. Kobieta raz w miesiacu tworzy jajo gotowe do zaplodnienia i dlatego szuka najlepiej jednego i doskonalego partnera. Mezczyzna w trzech wytryskach teoretycznie zapladnia cala kule ziemska wiec rozsiewa ile sie da i gdzie sie da. Ot co. Ale wracajac do glownego tematu. Ja zdradzam bo lubie uczucie uniesienia, nie tyle fizycznego, co chwilowej wielkiej milosci do partnerki ktora wlasnie chwycilem w sidla. Sprawianie jej przyjemnosci, ssanie sutkow, sluchanie oodechu jej rozkoszy jest dla mnie jak narkotyk. Moja zdrada nie szkodzi mojemu zwiazkowi, ba, ona pomaga, bo dzieki niej wracam do swojego zwiazku jako zadowolony samiec, ktory sprawdzic sie w samczych zapedach. To cala wielka filozofia. A pozostala czesc dyskusji to sprawa sumienia, ktore mowi ze to dobre, albo zle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 212 Re: czemu zdradzamy? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.03, 10:38 Bardzo trafnie i generalnie zgodnie z rzeczywsitoscia napisała Smila...to się chyba tak zaczyna. W starym zwiąku coś zaczyna szwankować, coś się wypala, no to najłatwiejszym wyjściem jest dodać sobie w życiu adrenaliny...ale wierzcie mi to bardzo zgubne, i przyznaje to Facet!. A w moim przypadku to było troszke inaczej, nie chciałem już adrenaliny, a raczej chciałem z kimś porozmawiać czy tak musi wyglądac małżeństwo...no i stało się...świat mi zawirował. do małej 100_krotki: A kiedy czujemy że to już dno i trzeba się odbić? Próbowałem różnych rzeczy, psycholog, psychiatra, terapia rodzinna (!), środki typu zoloft...i nic nie mogłem zrobić, czułem się jak ,,zaklajstrowny w budyniu''. Ale któregoś dnia wstałem i pwiedziałem sobie dosyć. Teraz chcę walczyć o to aby się uśmiechać. Wiem, że czeka mnie może dalek droga, ale mam jakiś cel, wiem po co to robię. Pozdrawiam wszystkich. p.s Niestey jedna z Pań Psycholog powiedział mi, że każdy z nas potrzebuje różnego czasu aby dojść do pewnych decyzji, wiem że to może niezbyt optymistyczne ale jedno z nas potrzebuje kilku dni aby się spakować a ktoś inny 2 lat. Niesprawiedliwie Pan Bóg nas obdzielił... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 10:46 Do suki nędzy!!!!! Przestańcie pieprzyć o zdradzie!!! Nie róbcie wała z drugiej osoby! Jak macie kompleksy i chcecie potwierdzać swoją atrakcyjność w nowych podbojach miłosnych to powiedzcie o tym swojej/emu dziewczynie/chłopakowi. Odejdźcie od nich i dalej sie bawcie. Osoby które zdradzają to świnie! Czy dobrze wam jest siedzieć w domu czy gdziekolwiek indziej i myśleć czy ktoś was teraz akurat nie puszcza kantem??!! Pasuje wam to???!!! Zdrada uraziłaby moją dumę i honor. A są one dla mnie bardzo istotnymi wyznacznikami mojego człowieczeństwa, jestestwa i życia w zgodzie ze samym sobą. Takiej zniewagi nie byłbym w stanie znieść... czułbym się oszukany... Jeśli jesteście w stanie zdradzić drugą osobę znaczy, że ja olewacie! Nie róbcie z niej przynajmniej debila, powiedzcie jak jest i odejdźcie... Przynajmniej tyle możecie zrobic dla niej dobrego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr 02.07.03, 10:53 "Jeśli jesteście w stanie zdradzić drugą osobę znaczy, że ja olewacie! " :-) tylko spokoj moze nas uratowac.... nie zawsze, czasem jest to zwyczajny wyraz banalnej ludzkiej slabosci nie jestesmy perfect jeszcze mniej bogami mniej zadufania plizzz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 11:19 No właśnie i tu rodzi się pytanie: czy zdrada jednorazowo a potem wyrzuty sumienia i koniec kropka z kolejnymi ekscesami czy zdrada praktykowana dla zabicia czasu i nudy??? Mój wstręt odnosi sie do osób które robią to namiętnie i bez opamiętania. Błądzić jest rzeczą ludzką... Ty usprawiedliwiasz to słabością ludzką - to jest wytłumaczenie??? Jesteś tylko człowiekiem więc ci wolno??!! Chyba nie... Zdarza sie jedna balanga, zatracenie z opicia a później dochodzi to do ciebie co zrobiłaś. Jeśli jesteś w stanie zrozumieć swój błąd i obiecać sobie że wiecej tego nie powtórzysz to twój plus. Chociaż jak raz to zrobiłąś to i tak powtórzysz... "Więc pieprzyc urojenia że nic złego sie nie stanie...AVE na przetrwanie, na otarcie łez, człowieku będzie dobrze, raczej dobrze NIE jest" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-248.abo.wanadoo.fr 02.07.03, 11:29 zasada : nie ryzykuj, nie ruszaj sie , nie probuj bo raz zrobilas (es) zawsze bedziesz robic jest bariera dla slabych i nie myslacych normalny czlowiek uczy sie na bledach, popelnia ich mase cale zycie i daleki jest od wrodzonej perfekcji nie jestem bogiem natomiast dano mi mozliwosc myslenia Powiem wiecej : jesli ukradniesz nie zawsze znaczy ze JESTES zlodziejem czasem znaczy ze...ukradles. Kazdy ma szanse do ostatniego oddechu. Nikogo nie bede wieszac, nie ma mowy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 11:46 Gość portalu: Malwina napisał(a): > zasada : nie ryzykuj, nie ruszaj sie , nie probuj bo raz zrobilas (es) zawsze > bedziesz robic jest bariera dla slabych i nie myslacych oczywiście! A kto każe nic nie robić??? co Ty?? To byłoby chore. Sukcesem jest pozostać wiernym swoim zasadom... > normalny czlowiek uczy sie na bledach, popelnia ich mase cale zycie i daleki > jest od wrodzonej perfekcji > nie jestem bogiem > natomiast dano mi mozliwosc myslenia No to niech sie uczy na błędach, żebym nie musiał później przez niego cierpieć... > Powiem wiecej : jesli ukradniesz nie zawsze znaczy ze JESTES zlodziejem > czasem znaczy ze...ukradles. Czasem znaczy, że przełamałeś właśnie pewne opory do rzeczy na które człowiek z założenia nie pozwala. "Cienka nitka" pękła... Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 02.07.03, 11:51 Gość portalu: boczek napisał(a): > No to niech sie uczy na błędach, żebym nie musiał później przez niego > cierpieć... > > > Powiem wiecej : jesli ukradniesz nie zawsze znaczy ze JESTES zlodziejem > > czasem znaczy ze...ukradles. > > Czasem znaczy, że przełamałeś właśnie pewne opory do rzeczy na które człowiek z > > założenia nie pozwala. "Cienka nitka" pękła... No to albo się uczymy na błedach, albo przekraczamy "cienką nitkę", zdecyduj się. A poza tym nie szufladkuj ludzi, to niezdrowe. Chyba że zaczynasz i kończysz na sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 A ty Alfiko zdradzasz? 02.07.03, 11:55 Szczerze.Zaliczasz facetow?A ile masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 A ty Alfiko zdradzasz? 02.07.03, 11:55 Szczerze.Zaliczasz facetow?A ile masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: A po cóż mi to??? 02.07.03, 12:05 Nie cierpię określeń "zaliczać" kogoś. Nie napiszę, ile mam lat :))) A jak polecą bluzgi, nie napiszę nic. Szczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 12:06 alfika napisała: > Gość portalu: boczek napisał(a): > > > No to niech sie uczy na błędach, żebym nie musiał później przez niego > > cierpieć... > > > > > Powiem wiecej : jesli ukradniesz nie zawsze znaczy ze JESTES zlodziej > em > > > czasem znaczy ze...ukradles. > > > > Czasem znaczy, że przełamałeś właśnie pewne opory do rzeczy na które człow > iek > z > > > > założenia nie pozwala. "Cienka nitka" pękła... > > > No to albo się uczymy na błedach, albo przekraczamy "cienką nitkę", zdecyduj > się. > A poza tym nie szufladkuj ludzi, to niezdrowe. > Chyba że zaczynasz i kończysz na sobie. > stwierdziłem tylko, że jak tak koleżanka Malwina tłumaczy wybryki, to życzyłbym sobie żeby ta nauka jednak przyniosła efekty. A tak w ogóle to można się uczyć i nic nie nauczyć... bo własnie moze owa przerwana nić przełamała kompletnie nasze opory... Radze ci Przeczytaj uważnie nastawienie forumowiczów do omawianej materii a zobaczysz dziewcze samico Alfa, że niektórzy ludzie popierają zdradę i są też nie akceptujący tego. To stwierdzenie ze zaczynam i kończe na sobie jest kompletnie bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek tak wieć nie mogę ich szufladkować... IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 12:11 Gość portalu: boczek napisał(a): > Radze ci Przeczytaj uważnie nastawienie forumowiczów do omawianej materii a > zobaczysz dziewcze samico Alfa, że niektórzy ludzie popierają zdradę i są też > nie akceptujący tego. To stwierdzenie ze zaczynam i kończe na sobie jest > kompletnie bez sensu. tak wieć nie mogę ich szufladkować... Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: Alfiko 02.07.03, 12:12 Powiedzialem ci ze cie nie wychloszcze.Oczywiscie,bede ryczec jak nic mi nie napiszesz.Chcesz miec mnie na sumieniu?No to jak,zdradzilas?I ile masz lat? Buziaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy? 02.07.03, 12:12 Gość portalu: boczek napisał(a): > stwierdziłem tylko, że jak tak koleżanka Malwina tłumaczy wybryki, to życzyłbym > > sobie żeby ta nauka jednak przyniosła efekty. A tak w ogóle to można się uczyć > i nic nie nauczyć... bo własnie moze owa przerwana nić przełamała kompletnie > nasze opory... > Radze ci Przeczytaj uważnie nastawienie forumowiczów do omawianej materii a > zobaczysz dziewcze samico Alfa, że niektórzy ludzie popierają zdradę i są też > nie akceptujący tego. To stwierdzenie ze zaczynam i kończe na sobie jest > kompletnie bez sensu. Zawsze czytam uważnie, co piszą inni. Stwierdzenie o zaczynaniu i kończeniu na sobie, przyjacielu, dotyczyło szufladkowania i tu powinieneś szukac jego sensu. Czytaj uważnie przynajmniej te posty, na które odpowiadasz. I nie nadrabiaj braku argumentów prostotą :))) Żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 12:23 alfika napisała: > Zawsze czytam uważnie, co piszą inni. Stwierdzenie o zaczynaniu i kończeniu na > sobie, przyjacielu, dotyczyło szufladkowania i tu powinieneś szukac jego sensu. > > Czytaj uważnie przynajmniej te posty, na które odpowiadasz. > I nie nadrabiaj braku argumentów prostotą :))) > Żegnam. > A ja witam! Jaką prostotą??? o co Ci chodzi? Moze miałas na myśli inny wyraz?? ;-))) Ciężko jest szukać sensu w zdaniach bez sensu, wiesz? Dobra, bo uciekam od merytorycznego charakteru dyskusji... Posłuchaj, powiem raz a wyrażnie: ja nie generalizuję. Wiem ze są osoby które tak jak ja nie pochwalają tego typu zachowania (Ty chyba też nie pochwalasz tego). Ubolewam JEDYNIE nad osobami które zdradzaja dla zabawy, bawiąc sie uczuciami innych. Mam kilku takich kolegów, którzy przeżyli wielkie rozczarowanie. Dlatego nie podoba mi sie gra w obdarowywanie nadziejami i emocjami dla zabawy! Kapujesz? Do zobaczenia raczej! Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy?Alfiko? 02.07.03, 12:27 Obiecujesz!Obiecanki cacanki o glupiemu stoi!Nie zalujesz ze ja tak cierpie?Ty jestes przyczyna moich zmartwien.Ile masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy?Alfiko? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 12:37 ALe cie wzięło..ulżyj sobie tylko sprawdź czy mozna.... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=6754284 Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy?Boczku zboczku 02.07.03, 12:44 Co mnie wzielo?Bzdzisz starym jajem.A w Pabianicach jest dom wariatow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Czemu zdradzamy? Boczku zboczku IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 12:49 Jest i właśnie dzwonili do mnie, że im uciekłeś. Jeśli mozesz coś zrobić dla naszego kraju to wracaj tam! Czym prędzej, ugotowali specjalnie dla ciebie twój ulubiony posiłek kupę węża! Zdajesz sobie sprawę ze twoje posty to kawał beznadziejnego shitu, nic nie wnoszącego do poruszanych tu tematów??? Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 A czym ty blyszczysz? 02.07.03, 12:53 Pojebie miekim robiony.Szukasz ukojenia?Patrzysz w ekranik komputerka jak zaba w bociania dupe,szczesliwa ze jej nie zauwazyl.Jeszcze tylko powiedz z czego sie przebranzlowales na zboczka.Pierdolcu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: komandos57 IP: *.int.warszawa.sint.pl 02.07.03, 13:23 Zaloz sobie oddzielne forum. Proponuje nazwe: DLA POJEBOW i tam sobie pisz, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: czemu zdradzamy?Alfiko? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 05.07.03, 02:50 Gość portalu: boczek napisał(a): > > ALe cie wzięło..ulżyj sobie tylko sprawdź czy mozna.... > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=6754284 Poznałem kilka osób z Pabianic, ale żadna z nich nie okazała takiego chamstwa. Tu się rozmawia zboczku, a nie obraża innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek do starego IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 14:55 Gość portalu: stary napisał(a): > Poznałem kilka osób z Pabianic, ale żadna z nich nie okazała takiego chamstwa. > Tu się rozmawia zboczku, a nie obraża innych Poczekaj poczekaj... Nie wiesz nawet do kogo były skierowane te słowa... Podczas tej dyskusji wtrącała się tutaj osoba o nicku KOmandos57 (czy jakos tak), jego wrzuty denerwowały każdego, swoimi textami obrażał na lewo i prawo. Postanowiłęm wieć mu pomoć i doradzić żeby sie bujał w taki czy inny sposób. Nie miałęm za zadanie obrażać innych szanowanych forumowiczów. To tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary Re: do boczka IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 11.07.03, 00:28 Gość portalu: boczek napisał(a): > Gość portalu: stary napisał(a): > > > > Poznałem kilka osób z Pabianic, ale żadna z nich nie okazała takiego > chamstwa. > > Tu się rozmawia zboczku, a nie obraża innych > > Poczekaj poczekaj... Nie wiesz nawet do kogo były skierowane te słowa... > Podczas tej dyskusji wtrącała się tutaj osoba o nicku KOmandos57 (czy jakos > tak), jego wrzuty denerwowały każdego, swoimi textami obrażał na lewo i prawo. > Postanowiłęm wieć mu pomoć i doradzić żeby sie bujał w taki czy inny sposób. > Nie miałęm za zadanie obrażać innych szanowanych forumowiczów. > To tyle... Twoją intencje rozumiem i przyjmuję, tylko sposób...no mniejsza o to. Co mi przypomina starą historie. Kiedy w Warszawie praska komenda MO mieściła się przy ul Cyryla i Metodego, ktoś kto został tam wezwany, na pytanie jak tam było odpowiedział: "Cyryl jak Cyryl, ale te metody". Pozdrawiam:) I BBoże broń, nie chciałem obrazić nikogo z Pabianic,ani tego miasta Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: czemu zdradzamy?Alfiko? 02.07.03, 13:13 komandos57 napisał: > Obiecujesz!Obiecanki cacanki Nie pożegnałam się z forum, ale z niejakim boczkiem. Nie podoba mi się komentowanie ników w taki sposób, jak on to zrobił. Ale wciąż tu jestem, czasem. I na razie zostaję. Zastanów się, czy ten drobny fakt jest dla Ciebie aż tak przykry. Powodzenia życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy?Alfiko? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 13:16 Wybacz... nie chcialem zrobić Ci przykrości <mruga oczkami>, zapałałem do Ciebie sympatią po naszej dyskusji a Ty sie odwracasz. dziwie się jednakowoz że zyczysz powodzenia komandosowim, w czy? w dalszym opluwaniu ludzi? dziwne... Pozdrawiam Cie jednak! Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy?Alfiko? 02.07.03, 13:19 Mowilem Alfiko ze Ci tylek wychloszcza.Ale nie przejmuj sie.Ten pojeb zaraz sie przebranzluje na kogos innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy?Alfiko? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 13:20 Odjeb sie ode mnie! rozumiesz pomyleńcu?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek szkoda...jest mi przykro...n/t IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 13:30 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiuta Re: czemu zdradzamy? IP: *.rtk.net.pl 02.07.03, 19:15 kolega chyba z radia maryja! życie bywa skomplikowane nie ze złej woli, ale z nietrafionych decyzji, wielebny moralisto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 10:01 Gość portalu: fiuta napisał(a): > kolega chyba z radia maryja! > > życie bywa skomplikowane nie ze złej woli, ale z > nietrafionych decyzji, wielebny moralisto... Boże broń! Wręcz przeciwnie... Co Ty gadasz o nietrafionych decyzjach? Jakich? To człowiek swoimi działaniami determinuje zachowanie innych i otaczające go środowisko. Więc nie gadaj mi o tym , że masz dobrą wolę, tylko tak wyszło ze sie z kims przespać... Wiesz jak mówią na takiego kogoś....? (chyba wiesz...) Nie chce miec dziewczyny która puszcza mnie kantem, chyba ze tobie to odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Goska Re: czemu zdradzamy? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 04.07.03, 18:52 Czemu zdradzamy?.. Sama sie nad tym zastanawiam... Nigdy nie sadzilam, ze spotka to mnie a tym bardziej, ze osoba, ktora zdradzi bede ja. Wiec czemu??? Nie wiem... Zupelnie przez przypadek (w samolocie) poznalam rewelacyjna osobe. Jeszcze chyba z nikim tak mi sie wspaniale nie rozmawialo. Potem byly dlugie niekonczace sie rozmowy telefoniczne (nie, bynajmniej nie "o nas", milosci czy seksie). A potem jego firma wyslala w delegacje do Polski. I znowu byly dlugasne rozmowy, jakies szalenstwa ze znajomymi (i mezem) w dyskotece, przyjacielskie spotkanie w naszym domu, wpadniecie "na chwile" do pokoju hotelowego... I stalo sie... A najgorsze (?) jest to, ze .... nie zaluje (bo bylo naprawde cudownie...). I tylko nie pytajcie sie mnie co bym czula gdyby tak postapil moj maz... Odpowiedz Link Zgłoś
lallka2 Re: czemu zdradzamy? 06.07.03, 11:40 a skad wiesz, ze sie z kims przespala? Gość portalu: boczek napisał(a): > Gość portalu: fiuta napisał(a): > > > kolega chyba z radia maryja! > > > > życie bywa skomplikowane nie ze złej woli, ale z > > nietrafionych decyzji, wielebny moralisto... > > Boże broń! Wręcz przeciwnie... > > Co Ty gadasz o nietrafionych decyzjach? Jakich? To człowiek swoimi działaniami > determinuje zachowanie innych i otaczające go środowisko. Więc nie gadaj mi o > tym , że masz dobrą wolę, tylko tak wyszło ze sie z kims przespać... Wiesz jak > > mówią na takiego kogoś....? (chyba wiesz...) Nie chce miec dziewczyny która > puszcza mnie kantem, chyba ze tobie to odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy?Patrycjo 02.07.03, 11:50 Powiem ci!Przyjdz do mnie.Potraktuje cie motyka przyglupie walniety walonkiem w ptasi mozdzek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 14:06 Ja myślałem, że ta problematyka mnie nie dotyczy do czasu kiedy zaczęły się pózne powroty do domu mojej żony. Tłumaczyła to dużą ilością nowych znajomych (zaczęla na początku roku pracę)oraz tym, że lubi towarzystwo i zabawę (to prawda). Niepokój ogarnął mnie na urlopie, kiedy zaczęło się wysyłanie SMS-ów i kartki pocztowej do jej znajomego (poza moją wiedzą). Była awantura, niby wszystko (?) zostało wyjaśnione, ale niepokój i niepewność pozostała. Nie wiem, czy powinienem czuć się zaniepokojony, ale przydarzyło się to po kilkunastu latach małżeństwa. Czy ktoś coś takiego z piszących na tym forum przeżył i co może powiedzieć na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: czemu zdradzamy? IP: 57.66.48.* 02.07.03, 16:52 Ja przezylam i przezywalam dlugo. Nie bylo fajnie, bo nie na sms-ach sie skonczylo. Generalnie - zdradzasz - pakujesz sie w klopoty (jak nie z innymi, to z samym soba). Tym sie czlowiek rozni od zwierzecia, ze moze swiadomie wybierac - i to kazdy - niezaleznie od genow. Jesli ktos nie nie odczuwa dyskomfortu zdradzajac partnera, a partner nie cierpi z tego powodu - wszystko jest w porzadku, ale w 99,9% przypadkow tak sie nie dzieje. Robiac sobie dobrze, w konsekwencji robimy bardzo zle i sobie, i innym - a przeciez mamy wybor, bo mamy mozg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 17:09 Widzisz, u mnie jeszcze sie nie skonczylo, bo SMS-y sa prawdopodobnie wysylane dalej (zona nie chce powiedziec wprost czy dalej pisze), ale problem polega na tym, ze oni tak czy inaczej beda sie widywac, bo zona pracuje w knajpce skad sie znaja i wraca zaraz do pracy po naszym urlopie. Pytanie, czy powinienem ta sprawe zostawic wlasnemu biegowi liczac na to, co mowi zona, ze miedzy nimi nic nie zaszlo (nie tylko w sensie fizycznym), czy tez przeprowadzic z gosciem krotka rozmowe, czego zona panicznie sie boi. Co myslisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.d1.club-internet.fr 02.07.03, 17:49 przeprowadz z zona dluuuga rozmowe zapros do restauracji kup prezent patrz powloczyscie w oczy a z facetem nie gadaj bo jeszcze wilka z lasu wywolasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 18:12 Gość portalu: Malwina napisał(a): > przeprowadz z zona dluuuga rozmowe > zapros do restauracji > kup prezent > patrz powloczyscie w oczy > a z facetem nie gadaj bo jeszcze wilka z lasu wywolasz Rozmowy byly, ale nie czuje sie po nich pewien. Co do tego wilka. Nie boje sie prawdy, nawet bolesnej. Uwazam, ze o wiele gorzej jest zyc w niepewnosci. Dlatego jesli sugerujesz, ze wg Twego doswiadczenia (moze zle to interpretuje), cos moglo (jeszcze moze) miedzy nimi byc, to wole to wiedziec niz udawac przyslowiowego jelenia. Jestem i fizycznie i psychicznie dosc silny aby nie bac sie konfrontacji. Zmiatanie smieci pod dywan nic nie daje. A moze sie myle ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.d1.club-internet.fr 02.07.03, 18:19 a jesli to ty sprowokujesz wydarzenia glupia interwencja ? twoja zona prawdopodobnie potrzebuje ciebie - blizej lepiej czesciej cieplej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 18:32 Gość portalu: Malwina napisał(a): > a jesli to ty sprowokujesz wydarzenia glupia interwencja ? > twoja zona prawdopodobnie potrzebuje ciebie - blizej lepiej czesciej cieplej Wlasnie nie znam za dobrze kobiecej psychiki, dlatego Twoje uwagi sa tak cenne. Nie bardzo rozumiem, jak moge sprowokowac wydarzenia i dlaczego bylaby to glupia interwencja? Mam nadzieje, ze przeczytalas uwaznie moja historie i rozumiesz dlaczego uwazam za taka rozmowe z gosciem za porzadana.Wg mnie moze byc on przekonany, ze jego umizgi padaja na podatny grunt, jesli zona ukrywac bedzie, ze ja uwazam ich kontakt za niewlasciwy, lub tez ja nie zareaguje. Wolalbym to przeciac jednym ruchem. Poza tym dziwie sie, dlaczego moja zona tak panicznie boi sie ew. mojej wizyty w jej pracy i rozmowy z tym facetem. Przepraszam z gory za moze haotyczny tryb narracji, ale tu graja troche emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mysle ze Re: czemu zdradzamy? IP: *.d1.club-internet.fr 02.07.03, 18:54 zona moze poczuc sie dotknieta ze nie z nia problem (jesli jest ?) rozwiazujesz, ze traktujesz ja jak sarne wsrod dwoch bijacych sie "leleni", ze uwazasz ze jest niezdolna do rozporzadzania soba i nie odpowiedzialna, ze masz ja za glupia i nie darzysz zaufaniem. Obserwuj i zorganizuj inaczej wasze zycie we dwoje. Bedzie ci wysylac sms-y :-) a nie ma nic gorszego niz dotknieta kobieta .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.d1.club-internet.fr 02.07.03, 19:08 to bylo moje ! zapomnialam podpisac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 02.07.03, 19:21 Gość portalu: Malwina napisał(a): > to bylo moje ! zapomnialam podpisac Tak, wiem i dziekuje za Twoje uwagi. Mam jeszcze jedno pytanie,na ktore nie odpowiadaj prosze, jesli uwazasz za zbyt dociekliwe z mojej strony. Rozmawiamy jednak anonimowo, moze wiec ??? Otoz interesuje mnie Twoje doswiadczenie zyciowe, tzn czy jestes (bylas) mezatka i jak dlugo. Moj staz malzenski jest kilkunastoletni, ale oboje z zona wygladamy bardzo mlodo, przez co dochodzi do wielu zabawnych nieporozumien. Wlasnie ten facet jest o kilka ladnych lat mlodszy od mojej zony, bo myslal ze ma do czynienia z rowiesnica. Tym bardziej go to prawdopodobnie "rajcuje" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdradzona Re: czemu zdradzamy? IP: *.kabaty.2a.pl 03.07.03, 00:26 do faceta jestem kobietą ale byłam w podobnej sytuacji, tzn.podejrzewałam męża o zdradzanie, nie miałam jakis namacalnych dowodów ale czułam to instynktownie i jak Ty uważałam,ze lepsza jest najgorsza prawda niż niepewność,potem była separacja ,bo ze względu na moje podejrzenia stałam się nie do zniesienia,a po dwóch miesiącach powrót i wiesz, co się okazało :miałam rację - maż zdradził mnie dwa razy ( tyle się przyznał sam od siebie ale ja już nigdy w tej kwestii mu nie ufam), najpierw poczułam ulgę, ze nie jestem wariatką, która szaleje z zazdrości ale jakiś czas po tym żałowałam,że o tym wiem, bo świadomość,że osoba , którą kochasz kochała sie z inna jest potworna. Od tego czasu mineło półtora roku i jesteśmy szczęśliwym małżeństwem( wybaczyłam), i w zasadzie wszystko powinno być OK ale pamiętaj jak się dowiesz o zdradzie- już jej nigdy nie zaufasz, zawsze w Tobie,w środku pozostanie podejrzenie - myślę ,że na całe życie, ze mną tak jest -to blizna w sercu, która nigdy nie zblaknie; jeżeli macie dzieci i zależy ci na żonie to spraw aby ona zaczęła myśleć,że Ty ją zdradzasz - to jedyny zdrowy sposób na zwrócenie uwagi na siebie; wypytywanie i nagabywanie doprowadzi do poważnego kryzysu -piszę to w oparciu o własne doswiadczenia i zacznij bardziej dbać o siebie ,wychodzić z domu na spotkania z kolegami,wracaj póżniej etc. i jeszcze jedno : sprawa rozprawienia się z konkurentem - wybacz za wyrażenie ale to głupi pomysł-on nie ma z toba nic wspólnego ,tylko Twoja żona jest winna lub nie i na niej musisz sie skupić, ona ma wobec ciebie jakieś powinności, a nie ten facet , mamy to do siebie ,ze szukamy winnego tam,gdzie nam wygodnie i nie chcemy się pogodzić z myślą, że to nasza druga połowa doskonale wie ,co robi, a niestety naszej żony czy meża nikt do niczego nie może zmusić ,oni sami decyduj o sobie a może nawet sami szukają kochanka a do tych,co zdradzają szczególnie do Kariny- nawet nie macie maleńkiego pojęcia o tym jaki to ból zostać zdradzonym przez kogoś,kogo się kocha; myślę,że każdy ,kto zdradza nigdy nie kochał naprawdę i dopiero jak pokocha naprawdę i zostanie zdradzony to dopiero wszystko zrozumie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.03, 08:37 Bardzo dziekuję za mądry i ciepły list. Wyczuwam w Tobie instynktownie bratnią duszę. Twoja uwaga, że dalsze nagabywania pogarszają sprawę znalazły u mnie potwierdzenie. Najpierw u żony pojawił się strach, kiedy powiedziałem, że wyjaśnię sprawę z podejrzanym. Próbowała zrobić wszystko, abym wycofał się z tego pomysłu i zrobiła się miła. Taka, jak zawsze tego pragnąłem. Kiedy próbowałem jednak sprawę wyjaśnić ostatecznie, bo tych póżnych powrotów trochę się zebrało, a poza tym czuję instynktownie, że poza moimi plecami coś się toczyło i będzie się jeszcze toczyć, żona zaczęła się zmieniać. Mówi, żebym przestał o tym mówić i wracać do tego tematu,że inne kobiety też nie tylko siedzą z mężem, ale mają własne życie - spotykają się, chodzą na dyskoteki (ja akurat tego nie lubię).I może bym się z tym pogodził, ale dlaczego nie chce powiedzieć mi jednoznacznie, czy dalej nie koreponduje z tym facetem,a widzieć się będą i tak bo jak już pisałem, ma taki charakter pracy. Zona uważa poza tym ,że z korespondowania (nawet jeśli to robi) nic nie wynika. Jaką mam więc gwarancję, że coś się będzie toczyć, ale bardzo potajemnie ? Nasze rozmowy, tak jak u Ciebie, nie doprowadziły do wyjaśnienia wszystkiego, poza ogólnym stwierdzeniem żony, że do niczego nie doszło. Może powinienem zabawić się w detektywa, ale mam b. absorbującą pracę, więc to by było trudne. Widzisz, mamy niemal dorosłe (wiekowo) dziecko, ale taka sytuacja, która trwa od ok. 2 miesięcy jest dla mnie nowością.Stało się to parę miesięcy po tym , jak żona znalazła tą pracę. Czuję się zagubiony w tym wszystki i dlatego szukam pomocy u osób, które przeżyły coś podobnego i może potrafią mnie ukierunkować lub coś podpowiedzieć. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: czemu zdradzamy? 03.07.03, 08:47 z przyjemnoscia odpowiem na twoje pytania - prywatnie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cracovian Re: facet - czemu zdradzamy? IP: *.bankofamerica.com 03.07.03, 22:14 Na podstawie tego co napisales to nie mam zadnych watpliwosci, ze zona Ciebie zdradza... Sam widzisz, ze rozmowami z Nia nic nie wyjasnisz i nigdy nie bedziesz mial pewnosci jak bylo/jest naprawde, wiec spokoju nie zaznasz. Twoja konfrontacja z tym facetem byc moze da Ci ostateczna odpowiedz, ale osobiscie w miedzyczasie przestalbym z zona o tym rozwamiac. Tym sposobem uspisz Jej czujnosc podczas gdy pobawisz sie w detektywa. Tak czy owak, warto znac prawde... Rozmowe z facetem zostaw sobie na koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 10:19 brawo! jestem pod wrażeniem! really Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona Re: czemu zdradzamy? IP: 212.244.226.* 08.07.03, 11:00 A może wyyśla z pomocą jakiejś koleżanki żeby wzbudzic zazdrość w Tobie. Albo boi się kompromitacji w miejscu pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 10:06 Porozmawiaj z tym człowiekiem! Powiedz co jest grane, jak sie czujesz w takiej sytuacji, jak to nie pomoze, to możesz z nim pogadać trochę ostrzej ;-) Chyba nie chcesz być rogaczem?? Żeby jakiś pajac latał koło Twojej kobiety... POstaw sprawe jasno! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 03.07.03, 10:18 z takim nastawieniem to tylko "rogaczem" mozna byc. jesli to jedyna rzecz na jakiej mu zalezy (on i jego rogi) to jest koniec kwiotkow ! i wcale sie nie dziwie Malzenstwo to nie to, maj diir Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek Re: czemu zdradzamy? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 10:23 Gość portalu: Malwina napisał(a): > z takim nastawieniem to tylko "rogaczem" mozna byc. > jesli to jedyna rzecz na jakiej mu zalezy (on i jego rogi) to jest koniec > kwiotkow ! i wcale sie nie dziwie > Malzenstwo to nie to, maj diir A jak rzeczywiście tamten gość robi mu za plecami? WIesz...czasami takie konfrontacje oko w oko przynoszą rezultaty... moze jednak warto spróbować... Tamten zobaczy że ów FACET nie jest anonimowy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 03.07.03, 10:26 a co go obchodzi co gosc robi ? on z nim zyje ? czy z zona ? zona bez woli ? z baba roztrzygac - zaufanie na tym polega jesli nie - kazdy nastepny facet bedzie niebezpieczenstwem. A on przeciez nie jest psem warujacym przy kosci ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.03, 10:35 Malwino, tu właśnie stykają się męski i żeński tryb rozumowania. A ja właśnie miotam się między tymi 2 - ma koncepcjami ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: czemu zdradzamy? IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 03.07.03, 10:38 jesli twoje rozumowanie przynosi (przynosilo) rezultaty pozytywne to zostan przy nim jesli nie radzisz sobie - sprobuj inaczej mam kilka innych spraw do powiedzenia na temat twojej sytuacji ale nie wiem czy tak daleko chcesz isc no i musialabym ci zadac pytanka (o wieku waszym i dzieci itd) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: do Malwiny IP: *.dip.t-dialin.net 03.07.03, 11:42 Nie mogę się przebić na Twój adres. Poczta wraca. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: do Malwiny 03.07.03, 11:45 bo musisz zlikwidowac nospam z adresu :-) malwinamalwina@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdradzona Re: do Malwiny IP: *.kabaty.2a.pl 03.07.03, 14:34 widzę,że chyba żadne rady ci nie pomogą -wiem jak to jest - miotasz się strasznie w niepewności i chcesz "na złamanie karku" przyłapać żonę z tym facetem, jeżeli ulży ci- to możesz ją śledzić, bo ja w zasadzie też miałam takie zapędy, ale cały czas nie myślisz ,co będzie jak już się dowiesz? - rozwód?, czy zycie w układzie ze względu na dzieci?( z tego ,co wiem facetom trudniej wybaczyć zdradę); zadaj sobie jedno pytanie - czy kochasz żonę i zamierzasz jej wybaczyć? jeżeli tak to po,co ci dowody jej winy ,czasami lepiej poczekać,az wszystko samo się wyjaśni , nie masz siły stac i bezradnie czekać?- no to ją śledż,przynajmniej będziesz czuł,że próbujesz coś z tym zrobić pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: czemu zdradzamy? IP: *.tele.pw.edu.pl 05.07.03, 20:14 Gość portalu: ? napisał(a): > Generalnie - zdradzasz - pakujesz sie w klopoty (jak nie z innymi, to z samym > soba). Tym sie czlowiek rozni od zwierzecia, ze moze swiadomie wybierac - i to > kazdy - niezaleznie od genow. Jesli ktos nie nie odczuwa dyskomfortu zdradzajac > > partnera, a partner nie cierpi z tego powodu - wszystko jest w porzadku, ale w > 99,9% przypadkow tak sie nie dzieje. Robiac sobie dobrze, w konsekwencji robimy > > bardzo zle i sobie, i innym - a przeciez mamy wybor, bo mamy mozg. Pod powyzszym moge sie podpisac. Ludzie tlumacza sie glupio, ze zdradzili pod wplywem zauroczenia, itd. Tymczasem od obejrzenia sie za kims na ulicy do pojscia do lozka jest szereg decyzji, ktore podejmujemy i za ktore bierzemy odpowiedzialnosc. Mozna z osoba, ktora nam sie podoba pojsc na kawe, a mozna nie (decyzja). Na kawie mozna rozmawiac na tematy obojetne, albo intymne (decyzja). Mozna sie zdecydowac na zlamanie bariery dotyku lub nie (decyzja, i to b. wazna). Mozna sie umowic na kolejne spotkanie lub nie, itd itd..... Nic nas nie zwolni z odpowiedzialnosci za nasze zycie i za krzywde wyrzadzona ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: czemu zdradzamy?Boczku zboczku 02.07.03, 14:08 Zaczynam cie lubic zboku z boku.A co znaczy"odjeb sie ode mnie"U was tak mowia.A gdzie twoja kultura forumowa.W moim filmie zagrasz odynca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boczek do zwisa IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 14:57 hehe ok, a kultury ucze sie od cieie pederasto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdradzona 2 Re: czemu zdradzamy? IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 03.07.03, 14:13 do faceta to jest tak jak żona idzie do pracy po długiej (jak rozumiem przerwie). Poczuła się dowartościowana i atrakcyjna .Spróbuj ty gdzieś wychodzić wieczorem lub po pracy (np. z kumplem napiwo ,do cioci wujka)Wracaj w szampańskim nastroju choćby ćię szlak trafiał że robisz to wbrew sobie udawaj że wysyłasz sms-y obserwuj żonkę jakie będzie jej zachowanie.Dorze by było mieć jakiegoś informatoa z jej pracy jak się zachowują . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabi Re: czemu zdradzamy? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 14:41 Myślisz, że takie coś ma sens? Co to da? Jeśli coś się dzieje, to zdradzający w końcu sam się zdradzi. Nie trzeba go "przyłapywać". Zdradzą go emocje (lub ich brak), jeśli oczywiście zakocha się w tej "trzeciej" ("trzecim"). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza Re: czemu zdradzamy? IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.12.* 03.07.03, 14:20 bo nie wierzymy w siebie Odpowiedz Link Zgłoś
unknown10 Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 06:21 mialo byc ogolnie o zdradzaniu a watek przerodzil sie w konkretne porady dla kogos w klopotach... wiec i ja przesylam kilka spostrzezen dla faceta -wiesz problem polega nie na tym ze jakis obcy facet interesuje sie twoja zona lecz ze ona nim sie interesuje, bo z tego co piszesz na to wyglada... jesli jak twierdzi ta jej z nim znajomosc jest niewinna dlaczego ten obcy nie moze zostac przyjacielem was obojga? Zaproponuj jej zebyscie sie wszyscy spotkali nie dla konfrontacji ale dla celow li tylko towarzyskich, w trojke, moze tez z innymi znajomymi (tylko trzymaj nerwy na wodzy). Jesli jej ten pomysl nie bedzie odpowiadal to bedzie oznaczalo ze ma cos do ukrycia, a to juz nie swiadczy dobrze o jej stosunku do ciebie i malzenstwa, w ktorym sekretow byc nie powinno. Jest rzecza naturalna ze zdradzajacy przewaznie zawsze unikaja odpowiedzi na zadawane pytania i zaprzeczaja jakoby cokolwiek sie dzialo. Ale jak piszesz twoja intuicja ci podpowiada ze cos jest nie tak. I zapewne sie nie mylisz. Mam nadzieje ze twoja zona nabiera wody w usta nie dlatego ze obawia sie twojej agresywnej reakcji. Jesli tak nie jest to jej "uniki" w rozmowie z toba swiadcza przeciwko niej. Czy zawsze byla taka? Czy nagle stala sie milczaca? Czy w waszym malzenstwie byla szczerosc? A moze po prostu powiedz jej ze jej zachowanie ostatnio sie zmienilo, ze sie oddalila od ciebie. Zapytaj ja czy jej zalezy na waszym malzenstwie i na tobie. Powiedz jej ze nie chcialbys jej stracic (jesli jest to prawda) ale jednoczesnie nie mozesz tolerowac takiej antymalzenskiej atmosfery, ktora tylko szczera rozmowa moze uzdrowic. Przebywanie z kims ma byc radoscia a nie wyczerpujaca sily witalne udreka, a takowa jest atmosfera nieufnosci i podejrzen. I nie wierze, ze ty nagle sobie to wszystko ubzdurales bez powodow. Powtarzam jeszcze raz, jesli twoja zona ma czyste sumieinie i jej zalezy na zdrowiu waszego malzenstwa zrobi wszystko zeby sprawe wyjasnic. Mam nadzieje ze twoje klopoty zakoncza sie happy endem. Powodzenia... u Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facet Re: czemu zdradzamy? IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.03, 07:59 Rzeczywiście wyskoczyłem z moim problemem w tym wątku trochę jak Filip z Konopii. Jednakże fakt, że tyle osób zainteresowało się tą konkretną, moją sprawą, świadczyć może, że takie praktyczne sprawy w ogólnym wątku są potrzebne, aby nie sprowadzić tematu do teoretyzowania. Jestem wdzięczny wszystkim za porady. Nadal nie jestem przekonany jak postąpić, bo zaszły nieprzewidziane okoliczności -na skutek donosu (na razie nie do mnie) zona jest cała w panice, mówi że może ktoś do mnie zadzwonić i żebym niczemu nie wierzył. Nie piszę tego wszystkiego jako jakiś mięczak, który roztkwila się nad swoim nieszczęściem. Zawsze byłem mocnym facetem i fizycznie i psychicznie.W życiu służbowym a wydawało mi się, że i prywatnym wszystko funkcjonowało bez zakłóceń. Ta nowa sytuacja zasiała jednak we mnie uczucie,z którym trudno walczyć. Nie mogę spać a mimo to nie czuję braku snu. Zrobiłem się przewrażliwiony, nie mogę wierzyć teraz bez zastrzeżeń. To naprawdę działa wyniszczająco na człowieka. Nie życzę tego nikomu, ale jak czytamy choćby ten wątek, widzę że podobne sytuacje nie są rzadkością. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
unknown10 Re: czemu zdradzamy? 07.07.03, 16:05 Facet, zle mnie zrozumiales, przypuszczam, ze nikt ( a ja najmniej) nie ma za Ci za zle, ze opisales swoje wlasne zyciowe problemy na tym a nie innym watku . Wiec nie musisz sie czuc zle z tego powodu. :) pisuj tutaj nadal ... A co do tych dodatkowych komplikacji w twoim zyciu, to wydaje mi sie, ze twoja zona wplatala sie w jakas kabale - bo przeciez nikt nie szantazuje nikogo bez powodu. Szantaz jest narzedziem (kiepskim i chorym bardzo w/g mnie) do osiagniecia jakichs korzysci....jakie ktos moze miec korzysci z szantazowania twojej zony? I czy powiedziala ci w co masz nie wierzyc? Skad ona wie o tym szantazu i co jest jego trescia? I dlaczego twoja zona jest przerazona jakimis szantazami jesli jest niczemu nie winna? Wiesz wcale ci sie nie dziwie, ze tracisz spokoj ducha...a w dodatku twoja zona sama sie przyczynia do utraty twojego snu... pozdrawiam zyczac spokoju... Gość portalu: facet napisał(a): > Rzeczywiście wyskoczyłem z moim problemem w tym wątku trochę jak Filip z > Konopii. Jednakże fakt, że tyle osób zainteresowało się tą konkretną, moją > sprawą, świadczyć może, że takie praktyczne sprawy w ogólnym wątku są > potrzebne, aby nie sprowadzić tematu do teoretyzowania. > Jestem wdzięczny wszystkim za porady. Nadal nie jestem przekonany jak > postąpić, bo zaszły nieprzewidziane okoliczności -na skutek donosu (na razie > nie do mnie) zona jest cała w panice, mówi że może ktoś do mnie zadzwonić i > żebym niczemu nie wierzył. > Nie piszę tego wszystkiego jako jakiś mięczak, który roztkwila się nad swoim > nieszczęściem. Zawsze byłem mocnym facetem i fizycznie i psychicznie.W życiu > służbowym a wydawało mi się, że i prywatnym wszystko funkcjonowało bez > zakłóceń. > Ta nowa sytuacja zasiała jednak we mnie uczucie,z którym trudno walczyć. Nie > mogę spać a mimo to nie czuję braku snu. Zrobiłem się przewrażliwiony, nie > mogę wierzyć teraz bez zastrzeżeń. To naprawdę działa wyniszczająco na > człowieka. Nie życzę tego nikomu, ale jak czytamy choćby ten wątek, widzę że > podobne sytuacje nie są rzadkością. > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sdfsfdsf Re: czemu zdradzamy? 04.07.03, 09:14 ufff jak dobrze ze jestem sam :))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Goska Re: czemu zdradzamy? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 04.07.03, 18:59 Czemu zdradzamy?.. Sama sie nad tym zastanawiam... Nigdy nie sadzilam, ze spotka to mnie a tym bardziej, ze osoba, ktora zdradzi bede ja. Wiec czemu??? Nie wiem... Zupelnie przez przypadek (w samolocie) poznalam rewelacyjna osobe. Jeszcze chyba z nikim tak mi sie wspaniale nie rozmawialo. Potem byly dlugie niekonczace sie rozmowy telefoniczne (nie, bynajmniej nie "o nas", milosci czy seksie). A potem jego firma wyslala w delegacje do Polski. I znowu byly dlugasne rozmowy, jakies szalenstwa ze znajomymi (i mezem) w dyskotece, przyjacielskie spotkanie w naszym domu, wpadniecie "na chwile" do pokoju hotelowego... I stalo sie... A najgorsze (?) jest to, ze .... nie zaluje (bo bylo naprawde cudownie...). I tylko nie pytajcie sie mnie co bym czula gdyby tak postapil moj maz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur.S Re: czemu zdradzamy? IP: *.torun.mm.pl 05.07.03, 12:05 Gość portalu: patrycja napisał(a): > Czemu ludzie sie bie zdradzaja? Czy dzieje sie to pod wplywem okolicznosci, > czy tez trzeba byc "podatnym" na uleganie pokusom i co o tym przesadza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur.S Re: czemu zdradzamy? IP: *.torun.mm.pl 05.07.03, 12:10 Czasem człowiek po slubie może spotkac człowieka który mu się bardiej podoba niz ten z którym jest. tak jest na prawdę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbok Re: czemu zdradzamy? IP: *.torun.mm.pl 05.07.03, 12:12 Dla sexu wykożystywaniu. Człowiek nienasycony dzwoni pod 0 700 tylko dla rozrywki. wykozysta jedną pujdzie do drugiej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaga Re: czemu zdradzamy? IP: 213.39.30.* 05.07.03, 17:03 Bo nie kochamy.Przeciez to proste. W definicje milosci wpisana jest monogamia.Nie utozsamiajmy z miloscia zauroczenia,pozadania,przyjazni czy przyzwyczajenia,czy nawet uzaleznienia...Tylko milosc wyklucza zdrade. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez moze tak jest z kobietami IP: 192.120.171.* 08.07.03, 10:53 mezczyzna, nawet jak kocha, to moze "zdradzic". Z ciekawosci, z potrzeby ducha (lub ciala, gdy zony dluzszy czas nie ma) itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Witold dlatego ze ludzie sa niskim poziome rozwoju duchow IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.07.03, 18:35 dlatego ze ludzie sa niskim poziome rozwoju duchowego. a ze to jest od zarania to wystarczy przecztac 10 przykazan. Witold Odpowiedz Link Zgłoś
anna_bella Re: czemu zdradzamy? 05.07.03, 18:42 Bo brakuje nam uwagi partnera, zainteresowania, czasem cieplego gestu nawet: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bianka Re: czemu zdradzamy? IP: *.dialup.mindspring.com 06.07.03, 07:14 Nie chcialo mi sie czytac innych wypowiedzi wiec moze nie bede oryginalna... wybaczcie. Zdradzamy bo nie kochamy. To takie proste. Jesli dwoje ludzi sie kocha to przyjemnie jest sie razem nudzic... pokusy nie istnieja... jesli dwoje ludzi sie kocha nic oprocz nich samych nie istnieje. Jesli tylko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez aby zdradzac, trzeba najpierw obiecac wiernosc. IP: 192.120.171.* 08.07.03, 10:55 nigdy wiernosci nie obiecywalem. Nie mam wiec poczucia, ze zdradzam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: aby zdradzac, trzeba najpierw obiecac wiernos IP: *.tele.pw.edu.pl 08.07.03, 17:27 Gość portalu: bez napisał(a): > nigdy wiernosci nie obiecywalem. > Nie mam wiec poczucia, ze zdradzam Moim zdaniem to troche bardziej skomplikowane. Jesli zwiazales sie z kims i nie omawiales problemu wiernosci, zdrady, itd. to dlaczego ta osoba ma domyslic sie, ze jestes nastawiony na jednoczesny zwiazek z innymi osobami? Innymi slowy, dlaczego zdrada ma byc DOMYSLNA a jej wyrzeczenie sie wymaga osobnej deklaracji (przyrzeczenia wiernosci). Bardziej naturalne jest w tej sytuacji przyjecie wiernosci jako DOMYSLNEJ, a nastawienie na zdrade niech wymaga deklaracji. Powiedz po prostu: "Wiesz, kochanie, ty sobie chyba nie wyobrazasz, ze jestes ta jedyna..." :-)) Jesli odpowie "Alez oczywiscie, nawet mi to przez mysl nie przeszlo" - to jestes w porzadku. Jesli poczuje sie zraniona, to znaczy, ze nie byles w porzadku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez to co piszesz, to tylko teoretyczna konstrukcja IP: 192.120.171.* 09.07.03, 11:32 gdy ludzie sa ze soba dobrowolnie. Gdy jednak zdarzy im sie to wskutek "wpadki", to wtedy konieczne sa jakies kompromisy. zapewniam Cie , ze wiem co pisze, bo mamy juz dorosle (i udane) dzieci i przezylismy wiele lat w zgodzie. Nie zmienia to faktu, ze to bycie razem nastapilo wskutek stanu "wyzszej koniecznosci" i nie chcialem byc z ta kobieta. (ladna, madra, ale nie w moim typie). Nie moglbym jej powiedziec o moich "zdradach", poniewaz ona tego nie robi i gdybym powiedzial, zapewne poczulaby sie zraniona. A moich zdrad sie domysla, ale chyba udaje, ze nie widzi. Chodzilo mi w tym tekscie dokladnie o to, ze zdradza ten, kto obiecal wiernosc. Ty uwazasz , ze wiernosc jest domyslna. - zapewne tak, jezeli ludzie sobie powiedzieli: "kocham Cie" Jezeli sobie tego nie powiedzieli, to nie jest to takie oczywiste. A zapewniam tez, ze wystarczy lubic i rozumiec drugiego czlowieka i spokojnie mozna z nim przezyc cale zycie. Mimo, ze nie chcialem sie z ta osoba ozenic, mam calkiem udane malzenstwo. A te okresowe "niewiernosci" sa tego interesujacym (a mozei koniecznym) dopelnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: to co piszesz, to tylko teoretyczna konstrukc IP: *.tele.pw.edu.pl 09.07.03, 12:19 Gość portalu: bez napisał(a): > gdy ludzie sa ze soba dobrowolnie. > Gdy jednak zdarzy im sie to wskutek "wpadki", to wtedy konieczne sa jakies > kompromisy. Jesli postawiliscie sprawe jasno - zwiazek jest ze wzgledu na dziecko, opinie rodziny, itd - a Was nie zobowiazuje do wiernosci, to nie mam sie do czego przyczepic. Moge tylko wyrazic ubolewanie, ze chce Wam sie tkwic w takim zwiazku. > Nie moglbym jej powiedziec o moich "zdradach", poniewaz ona tego nie robi > i gdybym powiedzial, zapewne poczulaby sie zraniona. > A moich zdrad sie domysla, ale chyba udaje, ze nie widzi. A wiec ona jest osoba wykorzystywana w tym zwiazku - daje wiecej, a otrzymuje mniej. > > Chodzilo mi w tym tekscie dokladnie o to, ze zdradza ten, > kto obiecal wiernosc. > Ty uwazasz , ze wiernosc jest domyslna. Uwazam, ze jako domyslne lepiej przyjmowac wysokie standardy, niz niskie. Jesli zawiazujesz spolke "byznesowa", to czy podpisujesz ze wspolnikami klauzule, ze nie bedziecie sie wzajemnie okradali? :-) > - zapewne tak, jezeli ludzie sobie powiedzieli: "kocham Cie" > Jezeli sobie tego nie powiedzieli, to nie jest to takie oczywiste. Nie rozumiem, po co zawierac malzenstwo, gdy z gory wiadomo, ze nie ma uczucia. > A zapewniam tez, ze wystarczy lubic i rozumiec drugiego czlowieka > i spokojnie mozna z nim przezyc cale zycie. Lubic i rozumiec to mozesz ciocie albo wujka :-) Zonie nalezy sie cos wiecej. > Mimo, ze nie chcialem sie z ta osoba ozenic, mam calkiem udane malzenstwo. > A te okresowe "niewiernosci" sa tego interesujacym (a mozei koniecznym) > dopelnieniem. TY masz udane (wg Twoich kryteriow), ale czy ona? Jest oszukiwana, o ile sie nie myle. Zreszta, wg moich kryteriow, Ty tez nie masz udanego malzenstwa - jak nazwac udanym zwiazek, z ktorego sie ucieka w celu zaspokojenia potrzeb uczuciowych i erotycznych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez teoria, a praktyka. IP: 192.120.171.* 09.07.03, 13:27 to byla nasza suwerennna decyzja. Jestesmy z wielkiego miasta, wiec tradycja , rodzina, kosciol nie ma zadnego znaczenia. bylo to obustronne poswiecenie w imie interesu dziecka. na zasadzie, moze sie uda... I udalo sie. Ale podkreslam, jasne, ze aby taka decyzja byla mozliwa, ludzie musza sie conajmniej lubic (jako ludzie, a niekoniecznie jako kobieta i mezczyzna) i jeszcze raz podreslam: jezeli erotyka w czyms takim nie gra, to uwazam za naturalne, ze gdzie indziej dopelnia sie "oczekiwania". natomiast jezeli tej drugiej stronie (kobiecie) niczego nie brakuje (erotycznie) to wciaganie jej w swoje sprawy (na ktore ona nic nie moze zaradzic) nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: teoria, a praktyka. IP: *.tele.pw.edu.pl 10.07.03, 18:35 Gość portalu: bez napisał(a): > Jestesmy z wielkiego miasta, wiec tradycja , rodzina, kosciol nie ma zadnego > znaczenia. Nie kazdy mieszkaniec wielkiego miasta tak mysli... > bylo to obustronne poswiecenie w imie interesu dziecka. > na zasadzie, moze sie uda... > I udalo sie. To jestem w stanie zrozumiec. Jednak role w takim zwiazku powinny byc rozdzielone - bez zadnych niedomowien. > i jeszcze raz podreslam: jezeli erotyka w czyms takim nie gra, to uwazam > za naturalne, ze gdzie indziej dopelnia sie "oczekiwania". > natomiast jezeli tej drugiej stronie (kobiecie) niczego nie brakuje (erotycznie) > to wciaganie jej w swoje sprawy (na ktore ona nic nie moze zaradzic) nie ma > sensu. Nie rozumiem co oznacza ze jej "niczego nie brakuje". Jesli ona nie ma zadnych potrzeb erotycznych i nie interesuje sie Twoimi, dajac Ci wolna reke - to nie bede sie czepial. Jesli ona ma jakies potrzeby (tylko mniejsze) i oczekuje wiernosci, to sprawa nie wyglada "czysto" (z mojego punktu widzenia, oczywiscie). Nawet jesli pominiemy sprawy uczuciowe, to w sytuacji "skokow w bok" jednego partnera istnieje zagrozenie zawleczenia choroby przenoszonej droga plciowa, co juz wyglada bardzo paskudnie. Moja uwaga natury ogolnej jest taka, ze bardzo trudno o szczesliwy zwiazek oparty na "kontrolowanej zdradzie" (jak w tych starych filmach z serii "Emmanuelle" :-)) Zawsze w takim zwiazku jest ktos, kto wykorzystuje i ktos, kto jest wykorzystywany. Tak samo nie wierze w szczesliwe zwiazki praktykujace "wymienianie sie partnerami". Zawsze jest ktos, kto narzuca taka gre i ktos, kto ja jest zmuszony zaakceptowac, zeby nie stracic partnera. Zawsze traci bardziej ten, kto jest bardziej zaangazowany i przestrzega wyzszych standardow etycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez pewnie, ze trudno... IP: 192.120.171.* 11.07.03, 09:38 nie chcialbym sie wybielac, ale ja mialem o tyle czysta sytuacje, ze od poczatku bylo wiadomo, dlaczego sie pobieramy. Oczywiscie nie odpowiada mi ani ilosc, ani jakosc "oferty" erotycznej mojej zony (natomiast podkreslam, odpowiada mi cala jej reszta, uroda, inteligencja itd...) Dlaczego mialbym sie "samoograniczac" ? Moja moralnosc mi tego nie nakazuje. Natomiast, oczywiscie, piszesz o niebezpieczenstwach (choroby weneryczne itd...). No wiesz, ja "sie pilnuje". Nigdy nie zadawalem sie z przypadkowymi kobietami... zawsze byly to jakis czas trwajace uklady, najczesciej z kobietami "na poziomie" ktore tez sie pilnowaly... Zejde troche z mojego tematu. Mam kolegow, ktorzy pobierali sie bez zadnego przymusu... Zony im odpowiadaly pod wzgledem erotyki... I tez je zdradzali. Z ciekawosci, dla urozmaicenia... Zaden sie nie rozwiodl, ale tez zaden nie zaluje tych "skokow". Badzmy szczerzy, dla niektorych malzenstwo monogamiczne, gdy przeminie "wielkie uczucie" zaczyna byc nudnawe. I pojawia sie potrzeba urozmaicenia sobie zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przemek Re: pewnie, ze trudno... IP: *.tele.pw.edu.pl 11.07.03, 14:32 Gość portalu: bez napisał(a): > (natomiast podkreslam, odpowiada mi cala jej reszta, uroda, inteligencja itd... > ) > Dlaczego mialbym sie "samoograniczac" ? > Moja moralnosc mi tego nie nakazuje. Jesli zalozymy, ze wszystkie rodzaje "moralnosci" sa rownowazne, to dyskusja nie ma sensu. Ja wychodze z zalozenia, ze nalezy unikac wyrzadzania krzywdy ludziom, nalezy wywiazywac sie z przyjetych zobowiazan. Mysle ze te zalozenia maja charakter uniwersalny, a nie sa tylko sztuczna konstrukcja. Nieprawidlowa moralnosc to m.in. "moralnosc Kalego". Jesli jeden ze wspolmalzonkow pozwala sobie na zdrade, drugi musi miec te same prawa. Co wiecej, taka obopolna zgoda na zdrade musi byc wczesniej uzgodniona, nie do pomyslenia jest zawarcie "normalnego" malzenstwa (np w kosciele) a nastepnie jednostronne wypowiedzenie umowy: "Postanowilem cie zdradzac, ty tez mozesz, jesli chcesz". > Natomiast, oczywiscie, piszesz o niebezpieczenstwach > (choroby weneryczne itd...). > No wiesz, ja "sie pilnuje". Nigdy nie zadawalem sie z przypadkowymi kobietami.. Jesli akceptuja zwiazek z zonatym i nie daza do wylacznosci to wchodza w uklad niestabilny, ktory najczesciej nie trwa dlugo. Im czestsze zmiany partnerow, tym wieksze ryzyko. > Badzmy szczerzy, dla niektorych malzenstwo monogamiczne, > gdy przeminie "wielkie uczucie" zaczyna byc nudnawe. Dla niektorych. > I pojawia sie potrzeba urozmaicenia sobie zycia. Potrzeby powinny byc zaspokajane, jednak nie kosztem innej osoby (w tym wypadku wspolmalzonka). P.S. Zapewne juz nie odpowiem, bo wyjezdzam na kilka tygodni. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aiszka4 Re: pewnie, ze trudno... IP: 217.8.186.* 14.07.03, 15:42 Gość portalu: bez napisał(a): > Mam kolegow, ktorzy pobierali sie bez zadnego przymusu... > Zony im odpowiadaly pod wzgledem erotyki... > I tez je zdradzali. > Z ciekawosci, dla urozmaicenia... > Zaden sie nie rozwiodl, ale tez zaden nie zaluje tych "skokow". > Badzmy szczerzy, dla niektorych malzenstwo monogamiczne, > gdy przeminie "wielkie uczucie" zaczyna byc nudnawe. > I pojawia sie potrzeba urozmaicenia sobie zycia. A co na to ich żony? Też sobie "urozmaicają", czy tylko tolerują wyskoki mężów:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez dziewczyno, w polskich warunkach IP: 192.120.171.* 14.07.03, 16:10 tego "normalny" maz nie mowi. wiec ich zony nic nie wiedza. ale dwoch z nich przyznalo mi, ze wszystkiego sie ukryc nie da, wiec zapewne ich zony sie domyslaja. - ale sa to domysly bez dowodow. zmierzam do tego, ze zdrady sa rzecza powszechna i zapewne polowa malzenstw ma to za soba. Tylko, ze dla moich znajomych byla to jedynie rozrywka. dla mnie jest to i rozrywka i koniecznosc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aiszka4 Re: dziewczyno, w polskich warunkach IP: 217.17.46.* 15.07.03, 11:43 Gość portalu: bez napisał(a): > tego "normalny" maz nie mowi. > wiec ich zony nic nie wiedza. > ale dwoch z nich przyznalo mi, ze wszystkiego sie ukryc nie da, > wiec zapewne ich zony sie domyslaja. > - ale sa to domysly bez dowodow. A co mają do tego polskie warunki? A normalny mąż to nie zdradza, chyba, że operujesz innym opojęciem normalności/moralności. > > zmierzam do tego, ze zdrady sa rzecza powszechna > i zapewne polowa malzenstw ma to za soba. To, że coś jest powszechne, to nie znaczy, że muszę się na to zgadzać. Nie odpowiada mi argument, że skoro koledzy zdradzają swoje żony, to ja też powinnam to znosić. Nie widzę najmniejszego powodu, żadnego wytłumaczenia. > Tylko, ze dla moich znajomych byla to jedynie rozrywka. > dla mnie jest to i rozrywka i koniecznosc... Rozrywka - to jest wyjście do kina lub do teatru; konieczność - to dach nad głową i coś w garnku i buty na zimę dla dziecka. Reszta to popędy, nad którymi można zapanować, albo załatwić w inny sposób. Kłamstwo i zdrada dla mnie zawsze będzie kłamstwem i zdradą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bez teoretycznie pewnie masz racje. IP: 192.120.171.* 15.07.03, 12:10 kolegow nie tlumacze. opisalem tylko ich sytuacje. niech tlumacza sie sami. a wracajac do mnie, przypominam, co napisalem w moim 1.szym, czy 2.gim poscie. Ja nie obiecywalem erotycznej wiernosci, wiec nie mam poczucia zdrady. i basta. Odpowiedz Link Zgłoś