marcink_23
01.09.07, 23:26
Witam,
Mam problem ze związkiem - nie wiem co dalej. Moja partnerka na
początku wydawała się ciepłą, pogodną dziewczyną. Kiedy ją lepiej
poznałem okazało się, że ma ogromne problemy egzystencjalne. Wieczne
depresje, chandry, złe nastroje, płacze itd. Z największej dupereli
potrafi zrobić nie wiadomo jaki dramat. I to nie jest taki stan jak
ma większosc kobiet - od czasu do czasu sobie popłacze i jest OK.
Tak jak napisalem w tytule - męczy ją życie.
Staram się ją pocieszać, byc aniołem, ale z biegiem czasu widzę
że to wszystko zaczyna mnie przerastać.Sam powoli zaczynam miec
dołki, zeby nie powiedziec depresje. Nie chcę być egoistą, typową
męską swinia, ktora ja cos "nie halo" to odrazu ucieka. Jednak czuje
ze niedługo będę musial, bo inaczej oboje pojdziemy na dno -
bedziemy zrzędzącymi wrakami emocjonalnymi.
Stad moje pytanie: mozna normalnie zyc z taką osobą?