zly_sen
06.11.07, 09:47
Parę lat temu miałam okropne sny:
- koniec świata,
- inwazja kosmitów,
- ucieczka,
- śmierć,
- demony,
- że ktoś chce mnie zgwałcić,
- że ktoś mnie goni,
- że ktoś zabija mi rodzinę,
- że ja kogoś zabijam,
- zaraza,
- wielkie pająki,
- diabły,
- rany (nawet takie, że mogłam zobaczyć swoje kości),
- że chcę się zabić,
- że spadam,
- ...
Mogłabym jeszcze długo wymieniać. Złe było to, że te sny wracały. Pojawiały
się te same motywy tylko w innej postaci. Właściwie codziennie śniło mi się
coś złego. A koniec świata raz na tydzień to nic fajnego. Do snów mam
rewelacyjną pamięć. Potrafię zapamiętać do 9 z jednej nocy. Nie lubiłam
momentu zasypiania. Starałam się czytać przed snem, żeby nie myśleć o strachu,
że znowu mi się coś takiego przyśni i to trochę pomagało, bo nie męczyła się
przez kilka godzin przed snem, ale same sny się nie zmieniły.
Najgorsze było to, że często nie mogłam odróżnić snu od jawy (gdy śniłam) -
sny nawet nierealistyczne były bardzo przekonujące. Gdy jednak czasem udawało
mi się stwierdzić, że to sen, nie mogłam się obudzić. Co chwilę śniło mi się,
że budzę się w swoim łóżku i nie wiedziałam, czy to już koniec tego koszmaru,
czy nie. Mogłam tak się niby budzić nawet kilka razy.
W końcu stwierdziłam, że może te sny nie biorą się znikąd i przestałam oglądać
wszystkie brutalne i straszne sceny w filmach. Czytać takie rzeczy i w ogóle
mieć kontakt z bodźcami, które mogłyby wywołać podobne sny. Bardzo starałam
się również jak najszybciej zapominać sny.
I to chyba trochę pomogło, bo choć zajęło to wiele czasu, teraz rzadko mam
takie sny. W moim życiu również nastąpiła duża zmiana na lepsze. To wszystko
razem spowodowało, że nie boję się już zasypiać tym bardziej, że mam przy kim
i wierzę, że ta osoba mnie obroni przed złymi rzeczami w mojej głowie.
Ostatnio jednak na zajęciach z angielskiego miałam do zanalizowania fragment
horroru Hawkinga. Odmówiłam czytania najbardziej krwawych opisów, ale sam
klimat pozostał. Gdy starałam się zasnąć moja głowa zaczęła się kręcić w
środku (nie wiem, z czego to wynika, bo to nie są zawroty głowy). To takie
uczucie jakby moja głowa zaczęła się zapadać w wir nicości. To bardzo dziwne
uczucie pojawia się ostatnio czasami gdy zasypiam. No i właśnie wtedy się
pojawiło i ja przypomniałam sobie o tym horrorze. Bardzo się przestraszyłam,
że wrócę do tego okropnego okresu gdy śniły mi się te wszystkie okropne
rzeczy. Czytałam 3 godziny zanim się uspokoiłam na tyle żeby zasnąć. I chociaż
nie przyśniło mi się nic złego co bym zapamiętała, to wiem, że nie może tak
być, że tak bardzo boję się takich rzeczy.
Może to wyniki tego, że bardzo przeżywam wszystko to, co dzieje się wokół
mnie. Jeżeli jakiś bohater na filmie jest bity to się kulę. Odczuwam strach i
smutek bohaterów bardzo silnie (zarówno w książkach i na filmie), to się chyba
nazywa empatia. Zawsze gdy się boję lub jest mi bardzo smutno, lub gdy się po
prostu denerwuję kulę się i zaginam palce od stóp pod siebie. Zupełnie się
zamykam.
Nie jestem w stanie wyeliminować takich bodźców ze swojego życia w 100% na
zawsze. Chciałabym nauczyć się jak przestać się ich bać. Sny spowodowały, że
zaczęłam się okropnie bać pająków, chociaż kiedyś nie miałam nic przeciwko
nim. Nie wiem jak nauczyć się ignorować takie rzeczy żeby później do mnie nie
wracały.
Czy ktoś może mi pomóc?