yagnieszka
01.08.03, 17:09
Postaram sie krotko. Chodzi mi o to, ze znam roznych fajnych, uczciwych,
porzadnych ludzi, ktorych lubie i szanuje, czesto podziwiam. Moj szacunek i
podziw czesto jednak blednie, gdy mam okazje poznac ICH znajomych. Bo
okazuje sie czesto, ze ci ktorych znam jako UCZCIWYCH, PORZADNYCH,
PRZYZWOITYCH potrafia przyjaznic sie z takimi, ktorzy juz na pierwszy rzut
oka lub sluch ucha okazuja sie SLISCY, CWANIACZKOWACI, INTERESOWNI - no,
kompletne zaprzeczenie tych pierwszych. I sama nie wiem skad sie to bierze,
ze solidny, uczciwy czlowiek moze sie np. przyjaznic z kims, kto pokatnie
sprzedaje kradzione rzeczy albo jest karierowiczem bez skrupulow kopiacym
pod wszystkimi dolki. Czy ten uczciwy, w swojej uczciwosci, nie dostrzega
wad w swoim przyjacielu? A moze wcale nie jest taki uczciwy i po cichu tez
ma jakies korzysci z kontaktow z cwaniaczkiem? A moze ja sie czepiam i
bilans musi wyjsc na zero - dobry ze zlym, madry z glupim, ladny z brzydkim -
zeby w ostatecznym rozrachunku wszystko sie przemieszalo?